Farmer z "Legend of Grimrock 2" - klasa powstała jako żart. Zdobywa doświadczenie jedząc, a nie zabijając wrogów. Na starcie jest bardzo słaba, ale ponieważ w grze można znaleźć dużo jedzenia, to pod koniec może wyprzedzić resztę klas o kilka poziomów :D
Różnica między Morrowindem a Skyrim jest minimalna, w zasadzie nieistotna.
W Morrowind można być w jednym z trzech rodów i nie da się zostać szefem Ostrzy, a poza tym można być szefem każdej gildii - nawet zwalczających się wyznań Świątyni Trójcy i Kultu dziewięciu bóstw Cesarstwa.
W Skyrim są dwa wykluczające się wybory: Cesarstwo vs. Nordowie, oraz w dlc Wampiry vs. Obrońcy Świtu, a poza tym szefowanie każdej gildii.

Mega-lo-mania, coś w rodzaju RTS, podbijanie wysp i wędrówka przez epoki od kamienia łupanego po przyszłość.
Cyberpunk 2077. Gra ma świetne oskryptowane główne misje, ale poza nimi pustka. Mamy pierdylion easter eggów, a praktycznie zero interakcji z NPC poza główną fabułą. Z głównymi postaciami mamy relacje typ: zrobiłeś questa to spierdalaj i nie chcę cię znać.
Kotowatych jest pełno w grach:
- Felpurrowie - z Wizardry
- Tigranie - z Age of Wonders
- Leonin - z Magic the Gathering
- Charr - z Guild Wars
- Huline - Lands of Lore
- Mrrshan - Master of Orion
"Endless Space 2" . Jedna gra, ale każda rasa ma swoje własne intro. Oto kilka przykładów.
Horatio https://www.youtube.com/watch?v=exRFQXX3oeg
Vaulters https://www.youtube.com/watch?v=33IsmJfSXiA
Penumbra https://www.youtube.com/watch?v=RSnSFYteKG0
Sophons https://www.youtube.com/watch?v=5R0G_RZykVA
Nie ukróci się kombinowanie. Tylko kto inny będzie kombinował, a mianowicie urzędnicy sprzedający dane wrażliwe firm.
A ty pamiętasz przyspawanych NPC, którzy przez całą grę stoją w jednym miejscu i za każdym razem razem powtarzają te same słowa. Policjant opieprzający partnerkę na schodach przy megabloku H10, żona wyzywająca męża przy Jog jig Street. A to tylko dwa przykłady, w Cyberpunku 2077 jest tego mnóstwo. A łatwo to zauważyć w każdym miejscu które odwiedzamy więcej niż jeden raz.
Rodzaj widoku to ostatnia rzecz która wpływa na immersję. Mnie z immersji w Cyberpunku wybijały spadające z nieba samochody i głupie "decyzje" które trzeba było podjąć bo gra dawała żadnej alternatywy.
Seksualizaja jest cholernie subiektywna. Dla jednych już większy dekolt ubranej kobiety ocieka pornografią, dla innych całkiem nagie ciało to tylko nagie ciało. Wszystko zależy od kontekstu, a tego żadne AI nie wyłapie skoro nawet ludzie mają z tym problem. Tak więc podejrzewam że idąc po najmniejszej linii oporu X zablokuje możliwość edycji zdjęć przez Groka.
Dla mnie w całej tej sytuacji najbardziej szokujące jest pragnienie cenzury ze strony wielu użytkowników GOLa. Sporo z was pamięta czasy PRL, serio tak bardzo was uwiera wolność?
Są jakieś mody podprawiające działanie karabinów snajperskich? Bo w grze to jakieś nieporozumienie, minimalny ruch myszą a celownik skacze jak popier...ony. Wycelowanie w cokolwiek graniczy z cudem, a i tak nie ma gwarancji trafienia w cel. Szczególnie ważne w czasie jednej z misji która jest tylko ze snajperką.
Ja robiłem to po zakończeniu aktu 3, albo tuż przed jego zakończeniem, nie pamiętam dokładnie. Ale to twoja decyzja. W dlc "Dziedzictwo" Hawke zdobywa najlepszą dostępną broń dla siebie (chyba że ma już wysoki level, wtedy jedna z broni zależnych od poziomu postaci może być już lepsza), więc pokusa jest żeby zacząć wcześniej. Ale walka z końcowym bossem
spoiler start
Koryfruszem
spoiler stop
jest dość trudna. Za to w dodatku "Znak zabójcy" po 3 akcie mamy jakby więcej informacji, pełniejszy obraz sytuacji, do dokonania wyboru po której stronie stanąć.
Dzisiaj 2-3 lata trwa samo dopracowanie gry po premierze i usunięcie najbardziej rażących błędów. W przypadku Cyberpunka ten proces trwał nawet dłużej niż 3 lata, patch 2.0 nie był jeszcze ideałem i pozostawiał sporo do naprawienia, a ostatni (2.31) wyszedł po prawie pięciu latach od premiery. I ciągle gra ma sporo irytujących błędów. Znikające ulepszenia broni są zamieniane na wersje 1 poziomu. Autopilot dalej potrafi iść na czołówkę z innym samochodem, albo przywalić w ścianę. Policjanci potrafią jak debile zaatakować tylko dlatego że stanąłeś zbyt blisko nich. Mieszkańcy Night City potrafią zupełnie bez przyczyny zacząć uciekać, czasem robią to ci jadący samochodem i wtedy jesteśmy świadkami idiotycznego karambolu. Nawet gdy patch likwidował kilka błędów, to dodawał kilka nowych.
Jednoosobową drużyną? Jak na jednoosobową drużynę działały zaklęcia jednorożców na bagnach, te które powodowały że członek drużyny stawał po stronie wrogów?
Ja ma to tak głęboko w ... poważaniu że nawet nie wiem czy jakiejś grze mam te 100%
Gracze gier video to jedna z najgłupszych grup konsumentów na świecie i wszystkie te powyższe szkodliwe praktyki działają, bo ludzie kupują ten crap. Święte słowa panie, święte słowa.
* Mój ulubiony F1 na razie: "Nie wiem, nie jestem nauczanką" - i nawet pojęcia nie miałem co to jest ta "nauczanka"
W TOW 1 "nauczanie" to była nazwa jednej frakcji. Trudno orzec czy to niechlujstwo przy przekładzie, czy może świadomy zabieg.
Ludzie w Night City mogą nie mieć na chleb, ale na broń zawsze znajdą pieniądze
To co trzyma V na tym obrazku to nie jest broń, to karykatura broni.

Zastanawiam kto wymyślił tą kretyńską katanę którą widać na ekranie startowym, której ostrze powinni się zepsuć po pierwszym użyciu.

Jakieś śmieszne miecze, strzelby, karabiny to wszystko nie ma startu do broni która rozwala planety
Skoro ogląda tylko swoje filmy to nic dziwnego że uważa współczesne kino za gówno.
Nie łudź się. Nikt nie wydaje takiej olbrzymiej sumy jeśli nie spodziewa się zwrotu, więc możemy się spodziewać jeszcze większego skoku na kasę od graczy, więcej monetyzacji, masowych zwolnień i likwidacji wielu projektów.
Czyli jednak główna fabuła jest elastyczna jak zabetonowany szkielet w fundamentach mostu.
Żadnych odstępstw - Helman musi trafić w ręce Arasaki i Takemury. A ja głupek naiwnie liczyłem że jeśli Takemura zginie, to Silverhand nie zmusi V do wykonania telefonu i będzie jakaś inna możliwość zakończenia sprawy z Helmanem.
Czy da się zrobić misję porwania Hanako zanim zrobi się misję z Helmanem? Wszystko mam już przygotowane do porwania, platformy zhakowane a Takemura ciągle się nie odzywa.
To prawda że nie ma przeszkód by kobieta zagrała faceta. Ale pojawił się nowotwór który nazywa się polityką tożsamości i teraz tak nie wolno.
O ile wiem każda. Fani od maksowania buildów potrafią z każdej klasy zrobić ekstremalnie skuteczną postać.
Wiem że trudno ci będzie uwierzyć, ale są piloci którzy nie rozwalają z hukiem samolotu o ziemię.
Rozwalił samolot i zabił siebie. Jeśli to nie jakaś awaria sprzętu, to znaczy że popełnił błąd. A jeśli popełnił błąd to znaczy że całe jego doświadczenie okazało się mało warte.
Jest kolejna aktualizacja o nazwie "Voyager", dodająca możliwość zbudowania własnej fregaty. Na dniach zapewne nowa ekspedycja.
Jest sporo gier których nikt nie nazwie turowymi, tylko RTSami, mimo że mają aktywną pauzę: Dawn of War 1, Spellforce 3 (hybryda z RPG), Company of Heroes 3, Starcraft 2, UFO:Aftermath/Aftershock/Afterlight.
To że w starszych grach nie było aktywnej pauzy nie wynikało tylko z tego że takie było założenie gry skupionej na akcji. Były też ograniczenia techniczne, brak wielowątkowości czyli zatrzymania gry i możliwości interakcji, a silniki gier były proste i nie przewidywały kolejkowania rozkazów.
Ale to sami twórcy mieszają styl turowy z czasem rzeczywistym. Właśnie w takich grach jak "Stellaris" od Paradoxu, "Terra Invicta", "Crusader Kings III", "Hearts of Iron IV". Bez aktywnej pauzy, lub działań podejmowanych w ściśle określonym czasie nie da się grać, mimo że formalnie to są RTSy.
Ciekawe czy pojawią się ważne postacie z uniwersum: Chrisjen Avasarala, Bobbie Draper, Fred Johnson, Joe Miller, Jules-Pierre Mao, Julie Mao, Marko Inaros, Dr "Prax", Ashford, Camina Drummer?
Jeśli ktoś nie zdaje sobie sprawy jak bardzo koślawe jest tłumaczenie SI, to nie wejdzie na YouTube i spróbuje posłuchać opowiadań tłumaczonych lub będących dziełem SI, z lektorem SI. Ostatnio jest prawdziwy wysyp tego chłamu.
To jest koszmar, a dla polonistów gwarantowany zwał serca.
Pieniądze za nic. Jeśli ktoś ma już Dawn of War, absolutnie nic nie zyskuje kupując ten remaster.
Może i powstanie, pewnie z nową wersją zasad D&D 6e, albo 7, może 8. Czyli jeszcze bardziej uproszczone i nielogiczne :P
Niewątpliwie istnieją techniczne możliwości by Lotto było ustawione. Zarówno samo losowanie jak i manipulacja kumulacjami. Maszyna losująca wybiera kulki które podskakują dzięki strumieniowi powietrza a jedna jest wybierana gdy otworzy się klapka na górze. Dla automatu z zaawansowanym systemem rozpoznania obrazu ten szybki ruch kulek nie jest żadnym problemem, wystarczy otworzyć klapkę w odpowiednim momencie.
Problemem przy chachmęceniu teoretycznie jest komisja czuwająca nad losowaniem. Ale przecież lotto jest przedsiębiorstwem państwowym zapewniającym stałe dochody, więc nikomu nie zależy na ujawnianiu jakichkolwiek nieprawidłowości :P
Nieważne czy Ciri może przejść próbę traw czy nie może. Jeśli ktoś grał w Wieśka 3 to widział że tych prób nie potrzebuje bo jest potężniejsza od Geralta.
Tylko tu też pytanie - czy fabuła koniecznie musi być świeża, aby być dobra?
Nie musi i chyba nawet nie ma na to zbyt dużych szans, no i lubimy te schematy :) Ale fabuła musi być spójna i pasować do świata w którym toczy się akcja.
W większości gier odbieram fabułę po prostu jako "okey".
Bo większość na więcej nie zasługuje, są to proste historie przez które przedzieramy się wykonując mnóstwo czynności/questów pobocznych.
Fabuła w cRPG jest z natury rzeczy schematyczna. W DNA cRPG wpisane są pewne schematy które niemal zawsze są obecne. Grind postaci, zdobywanie doświadczenia i zmiana z patałacha którego może załatwić mrówka, szczur czy cokolwiek równie banalnego do super herosa który jest niemal niezniszczalny. Druga sprawa to w 99% przypadków gra polega na ratowaniu świata, siebie, albo tego i tego jednocześnie. Czasem początek jest nieszablonowy, jeszcze nie wiemy co mamy ratować i dlaczego, ale koniec z reguły jest taki sam.
Mass Effect i Planescape Torment to właśnie doskonale przykłady takich schematów. Stawianie ich na piedestał rozumiem, bo to fajne gry, ale wcale nie są oryginalne.
A jak to twierdzenia się ma do "Mass Effect legendary edition", "Command & Conquer remestered collection"?
Top 3 to za mało dla miłośników cRPG grających w takie gry od lat. Chyba znalazłoby się więcej gier z nietuzinkową fabułą.
Doradcy byli super :D
"give me more soldiers noble leader that they sheat their swords beating hearts of our enemies"
"let us form alliances with other nations, we can destroy them later"
Mój typ jest taki że kładziesz je szkłami do dołu w etui na okulary. Musisz się po prostu przyzwyczaić do dość częstego czyszczenia. I nie potrzeba ani benzyny, ani kwasu siarkowego. Zwykły płyn do zmywania powinien wystarczyć.
Kiedy tworzysz rasę wybierasz kulturę. Jest 6 do wyboru: Feudalizm, Wysoka, Barbarzyńcy, Pracowici, Mrok Mistyczni. Nie mam żadnego DLC.
A propos mapy, to już wiem - tylko mistycy mają takie oczojebne domki z czerwonym paskiem w prowincjach. Widocznie nie grałeś mistykami.
Mam kilka pytań do tych co ogarniają mechaniki tej gry.
- odniosłem wrażenie że jest coś w rodzaju level scalingu; po niezbyt udanej wojnie w której co prawda pokonałem kilku bohaterów wroga, po kilku turach wrócił z nowymi bohaterami na wyższym poziomie niż moi, mimo że ja przystąpiłem do wojny po długim ciułaniu doświadczenia tłukąc neutralne stwory; wynikałoby z tego że zamiast mozolnie zdobywać doświadczenie lepiej niech bohater zginie, a ja sobie kupię nowego bardziej wypasionego :(
- jest ograniczenie ilości oddziałów w bitwie? otoczyłem wrogie miasto, a w bitwie były tylko 3 moje oddziały, nie było też umocnień. To już nie ma szans na epickie obrony miasta jak w AoW2 i rzadziej w AoW3?
- czy jest jakiś sposób by zmienić ustawienia tak by mapa nie była taka pstrokata i nieczytelna?
Jedynie system autonomicznego prowadzenia ma jakiś sens, bo to akurat pasuje do świata gry w którym magicznie przywołuje się pojazdy.
Reszta to zwykłe popierdółki które fani dawno zaimplementowali przy pomocy modów.
W Icewind Dale grałem tak dawno że już nie pamiętam o co w tej grze chodziło i nigdy nie chciało mi się próbować jeszcze raz.
W 3 edycji były ograniczenia rasowe dla klas prestiżowych: mistyczny łucznik (elf lub półelf) i krasnoludzki obrońca.
Kupiłem Baldur's Gate 3 i próbuję na razie ogarnąć o co chodzi z piątą edycją D&D.
Pierwsze wrażenie nie jest pozytywne, wolałem te wcześniejsze edycje. Wybór rasy nie ma prawie żadnego znaczenia, bo bonusy do cech można ustawić dowolnie. Nawet sztuczki można ustawić dowolnie. Rasa wpływa właściwie tylko na zasięg widzenia w ciemności i odległość ruchu. Dziwne.
Bo mamy modę na bycie obrażonym i ludzie którzy lubią zgrywać straszliwie skrzywdzonych czują że to ich czas.
Dlatego że są takie pary słów w których znaczenie czy jest u czy ó
Przykładowo: mur czyli ściania i mór czyli zaraza, albo
lud czyli naród i lód czyli zamarznięta woda
Jakiś soundblaster, taki całkiem średni. A jakość dźwięku nie zależała tylko od karty, ale też od głośników jakie podłączyliśmy. Jednak to nie wszystko, bo w tamtym okresie niektóre gry wykorzystywały jeszcze ten śmieszny pikający pecetowy głośniczek.
Krótko i zwięźle, kiedy przesiadałem się z Amigi na peceta (486), najbardziej zaskoczyła mnie gówniana jakość dźwięku, bardzo toporny Windows 3.1, konieczność korzystania z Norton Commandera, konieczność kombinowania z pamięcią ponieważ było to pecetach strasznie popieprzone
Ja ostatnio ogrywam Wartales. Fajnie odpocząć od ratowania świata i po prostu próbować przeżyć jako najemnik :) Głównym zmartwieniem jest zarobić dość kasy by nasza kompania nie rozlazła się po świecie, miała forsę o co do garnka włożyć. Z ciekawszych elementów można łapać i oswajać zwierzęta. Podróżowałem już z dzikiem, wilkiem i białym niedźwiedziem - ten wymiatał w czasie bitew.
Cyberpunk czy The Outer Worlds ?
Obie mają swoje wady i swoje zalety. TOW to trochę bardziej otwarty świat niż CP, w TOW mamy też większą swobodę w podejmowaniu decyzji. Dodatki w obu przypadkach dają radę. W przypadku dodatków do TOW dostajemy około 25% dodatkowego terenu do zwiedzania i kilkanaście godzin (albo więcej jeśli chcemy zajrzeć w każdy kąt). Dodatek do CP jest dość ciekawy, trochę szpiegowski, ale tak jak w przypadku podstawki V zawsze przegrywa niezależnie od wyborów.
Nazwanie tego kogoś świrem to obraza wszystkich świrów.
spoiler start
To zwykły zjeb
spoiler stop
Jeśli to prawda, to znaczy że pomysłodawca się z ch** na łeb zamienił. To jest tak głupie i absurdalne że nie ma słów. Zwłaszcza że niektóre balkony to nawet nie są balkony, czasem zupełnie nie wystają poza obrys budynku, a czasem to tylko drzwi balkonowe i barierka zaraz za nimi.
Bardzo przydatne w cRPG, zwłaszcza w takich w których stajemy przed decyzją, gdy dialogi są tak głupio skonstruowane że nie mamy pewności jaki właściwie podejmujemy wybór.
Dostępne jest demo. Nie wiem czy gra doczeka się kiedyś wydania pełnej wersji, ale samo demo dostarczy kilkunastu minut niezłej rozrywki - pod warunkiem że nie gracz nie ma kija w dupie.
Dlaczego zawsze, gdy ktoś mówi „z całym szacunkiem”, tak naprawdę myśli: „pocałuj mnie w dupę”? - Ashley Williams, Mass Effect
Ale z zamiłowania do staroci, czy nie chcesz lub nie możesz kupić sprzętu na którym da się uruchomić nowości?
Raczej każdy kto uważa że pikselowe ludziki to to samo co żywi ludzie w realnym świecie, powinien być przebadany przez psychiatrę i jeśli zajdzie taka potrzeba leczony w zakładzie zamkniętym.
Ja właściwie o tym jakie są nagrody dowiadywałem się w trakcie kolejnych kamieni milowych. Ale jak już je zdobyłem to sprawdziłem jak się prezentują. Co do błędów: w jednym miejscu musiałem wykopać spod ziemi tego Geka który dawał kolejne zadanie. Dosłownie.
Przez pagórki jeszcze nie latałem, ale na jednej wodnej planecie fale były tak duże że latałem swoim statkiem raz nad wodą, raz pod wodą.
Dużo kopania w 18 ekspedycji. Ale ponieważ wykopałem prawie wszystko co trzeba już na początku, to kolejne etapy przechodziłem błyskawicznie. Nowy kostur to poza wyglądem dokładnie to samo co poprzednie. Identyczny układ doładowanych pól. Ten sam kłopot ze zmianą nazwy kostura jak poprzednio.
Znam tylko jedną osobę której rzeczywiście udało się rzucić palenie. Ten człowiek zrobił to z dnia na dzień, bez żadnych półśrodków, plastrów, terapii, stopniowego ograniczania itp. Po prostu przestał palić.

A tak wygląda nowy żywy statek który można zdobyć w tej ekspedycji. Normalnie jest bardziej niebieski, ten fioletowy odcień wynika z tego że jest w układzie z fioletową gwiazdą.
Gra ma na Steam zaledwie 51% pozytywnych opinii na 14 tysięcy. Chyba trzeba poczekać na kompletną wersję albo sobie odpuścić.
Będzie pierwsza (właściwie druga bo Civ1 miałem wersję piracką na Amigę) odsłona serii na którą nie rzucę się w dniu premiery. Niektóre aspekty związane z epokami - opisane przez graczy w recenzjach - wydają się kompletnie "nie ciwkowe". Jeden z recenzentów, taki poważniejszy któremu odpowiedział ktoś z Firaxis, napisał że po zmianie epoki wojska same się przenoszą w inne miejsce i dostajemy za nic technologie których nie opracowywaliśmy. Coś mi się wydaje że twórcy zagalopowali się ze zmianami.
Bezpieczeństwo konsumenta na pierwszym miejscu
Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) potwierdził bezpieczeństwo stosowania proszku z larw mącznika w żywności. Jednak producenci będą zobowiązani do umieszczania odpowiednich ostrzeżeń na etykietach. Jest to szczególnie istotne dla osób z alergiami na skorupiaki i roztocza kurzu domowego, które mogą reagować również na ten składnik.
Kiedy w skorumpowanej UE pojawia się taki komunikat, to u mnie pojawia się pytanie kto i ile zapłacił urzędnikom z EFSA za takie stwierdzenie.
Żadna tam "nowa Cywilizacja", to świat Endless, wyjątkowy pod wieloma względami. To jest to samo uniwersum co "Endless Space", tyle że ograniczone do jednej planety, tym razem planeta nazywa się Saiada. Swoją drogą ciekawe czy mieszkańcy tej planety też wyruszą w kosmos w Endless Space 3 (jeśli powstanie), tak jak Podziemni/Vaulters w Endless Space 2.
Bo dawniej zanim zaczęliśmy grać musieliśmy się nauczyć interfejsu praktycznie do każdej gry. Dziś mamy już pewne utarte schematy, w większości gier LPM i PPM oznaczają taki sam rodzaj działania, klawisze WSAD do poruszania się itd.
No tak, bo tam wiele dzieje się w parterze, dozwolone jest kopanie, przez co ciosów w głowę jest dużo mniej, a to one są najniebezpieczniejsze.
Przecież to właśnie w parterze nap...arzają w łeb w sytuacji w której leżący nie ma szans zrobić uniku. Niejeden dostał kilka strzałów kiedy już leżał nieprzytomny. Ponadto często padają ciosy w tył głowy, co w boksie jest zakazane.
Najsłynniejszy chyba przypadek encefalopatii pourazowej to Muhammad Ali. Osłabione funkcje poznawcze i kłopoty w mówieniem, takie są efekty tego jak ktoś zbyt wiele razy oberwie w łeb.
Tylko że pięściarze mają grube rękawice które niwelują część siły ciosu i rozkładają go na większą powierzchnię, ponadto dozwolone są tylko ciosy na głowę i korpus.
Nie jestem fanem mordoplastyki, więc nie podam żadnych nazwisk.
Chciałem zwrócić uwagę na coś innego. MMA pokazało jak bardzo bez sensu są filmy ze "sztukami walki" w roli głównej. Wystarczy jeden celny cios w czułe miejsce i przeciwnik pada na glebę jak nieboszczyk. A długie pojedynki w kilkunastoma czy kilkudziesięcioma przeciwnikami to czyste fantasy. Walka z jednym wysysa wszystkie siły z gości którzy trenują całymi dniami i teoretycznie są przygotowani do kilkuminutowego wysiłku.
Ja jestem ciekawy Light No Fire z Hello Games (to ci od No man's sky). Nie żebym specjalnie czekał, ale to może być coś fajnego.
Walka w Andromedzie jest nudna jak flaki z olejem. Wrogowie cały czas wszędzie się respawnują. W trylogii walka to był dodatek do fabuły, w Andromedzie w każdym miejscu jest walka z ciągle tymi samymi przeciwnikami.
Zależy jak będą promować. W starym Fallout New Vegas oraz w mniej starym The Outer Worlds zrobili z dwóch, skądinąd bardzo sympatycznych postaci, lesbijki. I to nie raziło za bardzo i nie przeszkadzało. Ale biorąc pod uwagę natarcie DEI i Woke w grach, może się okazać że tym razem przegną pałę goryczy.
Mieliśmy masę danych, że ludzie grali w Civilization i często nigdy nie docierali do końca. Po prostu nie kończyli rozgrywki. Chcemy więc zrobić wszystko, co w naszej mocy, czy to ograniczając mikrozarządzanie, czy restrukturyzując grę, by bezpośrednio rozwiązać ten problem.
Ja należę do tych którzy lubili grać w ciwkę ale bardzo często nie chciało mi się stawiać kropki na "i". Najciekawsza jest dla mnie właśnie gra początkowa i środkowa kiedy ciągle rywalizujemy z innymi cywilizacjami, a nie końcówka. Jeśli zrobią coś by wymusić lub przyśpieszyć końcówkę to wiem że to nie będzie gra dla mnie.
Łaska graczy na pstrym koniu jeździ. Obsidian to ciągle niezła marka, ale wcale nie jest gwarancją sukcesu.
Jakie badania, czego ty oczekujesz. Nie ma nawet kosztorysu ile to ma kosztować i jaki będzie mieć wpływ na gospodarkę. Kiedy ideologia jest w natarciu nie liczą się liczby, fakty i pieniądze.
W mojej wsi nigdy (poza zimą stulecia w 1979r.) nie było zimą dużo śniegu. Kilka dni ze śniegiem i zima zaliczona.
Przecież nieźle namieszali już kilka razy. Było wymuszenie ruchu po hiperliniach, całkowita przebudowa sposobu zarządzania planetami, całkowita zmiana systemu baz, kilka zmian jeśli chodzi o przywódców.
W 2023 roku chińskie władze wydały zezwolenie na budowę elektrowni węglowych o łącznej mocy 114 GW, co stanowi wzrost o 10% w porównaniu do roku poprzedniego. W 2022 roku wydano pozwolenia na budowę elektrowni o mocy 104 GW2.
W ciągu ostatnich pięciu lat, Chiny rozpoczęły budowę lub wydały pozwolenia na budowę elektrowni węglowych o łącznej mocy 243 GW
A ociepliłeś wystarczająco mocno? Nie zdziw się gdy okaże się po wejściu ETS2 się że będziesz musiał zrobić to jeszcze raz tylko bardziej.
Przez najbliższe tygodnie jest sezon powtórek ekspedycji nr 12, 13, 14, 15 i 16.
Z fajniejszych rzeczy do zdobycia:
ekspedycja 12: statek "Łamacz zrodzony z gwiazd" - fajny myśliwiec, kostur Atlasa
ekspedycja 13: statek "Żelazny Sęp", fregata potępionych
ekspedycja 16: statek "Herold granicy"
oraz to co zwykle, czyli plakaty, nowe skórki do personalizacji wyglądu, nowe ozdoby baz, nowe tytuły dla gracza
HoMM została tak zaszufladkowana, więc niech będzie. Ale są inne tytuły naprawdę balansujące na granicach gatunków, mimo że też próbuje się je przypisywać do konkretnych gatunków: Stardew Valley, Terraria, No Man's Sky, Frostpunk, Simsy, Dune, X3 TC. Powstający od lat Star Citizen prawdopodobnie tę zbędzie się wymykał wszelkiej klasyfikacji.
Są przypadki gdy mieszanie gatunków zaszło tak daleko że przydzielenie do określonej kategorii będzie mocno dyskusyjne.Przykładowo przy serii Heroes of Might and Magic, to nie jest takie oczywiste czy to bardziej strategia czy bardziej RPG - mam na myśli rozmaite kampanie a nie losowe mapy.
Jeśli chodzi o grindowanie i uczenie się podstawowych umiejętności od zera to właśnie w RPGach jest to czasem posunięte do absurdu, gdzie czasem musimy nauczyć się od jakiegoś guru podskakiwania, kopnięcia kogoś butem (któryś Risen), sypnięcia piaskiem w oczy (chyba Fallout New Vegas). Rozwój postaci, jak każdy element gry, może być zaimplementowany w idiotyczny sposób. W takim UFO Enemy Unknown żołnierz będący elitą, the best of the best of the best, musi zdobyć specjalizację i trochę doświadczenia by nauczyć się zabierać na akcję dwa granaty zamiast jednego. Można też to zrobić w sensowny i ciekawy sposób jak w pierwszej grze z tej serii gdzie żołnierze po prostu zwiększają swoje współczynniki po każdej misji i to w zależności od tego której umiejętności używali.
Z biegiem czasu pojęcie RPG stało się tak szerokie, że chyba żadna sztywna definicja nie uwzględni wszystkiego, bez żadnych wyjątków, kontrowersji i sprzeczności.
To nie jest tak że pojęcie RPG stało się szerokie, tylko wiele gier posiada jakieś elementy typowe dla RPG ponieważ dzięki temu są ciekawsze. To powoduje że granice między gatunkami czasem mocno się zacierają. I nie dotyczy tylko gatunku określanego jako RPG.
W Dungeon Masterze nie chodziło czasem o pokonanie na ostatnim poziomie lochu jakiegoś czarnoksiężnika?

To niby tylko dodatek do pudełkowego wydania gry. Gra gdzieś przepadła ale tą książeczkę sobie zachowałem. Zawiera bardzo wiele ciekawostek o początkach podboju kosmosu, o amerykańskim i radzieckim programie kosmicznym. Trochę o wydarzeniach które nie były nagłaśniane. Dodatkowo sporo zdjęć i ilustracji.
Niczego nie sprostowałeś. Znalazłeś sobie wytłumaczenia które pozwalają ci na zachowanie "zawieszenia niewiary". A te inwektywy pod moim adresem są po prostu żałosne.
Widzę że nadepnąłem na odcisk nie piejąc z zachwytu nad andromedą :P
Czepiam się jedynie niespójności w świecie przedstawionym w Andromedzie.
O żniwiarzach na pewno wiedział ojciec pioniera który korespondował z Liarą. Człowiek Iluzja na 100% maczał palce w Inicjatywie, na jednej z planet spotykamy ludzi z Cerberusa.
Pod koniec Andromedy dowiadujemy się o Arce quarian, tych quarian którzy przez niemal całą trylogię są pariasami galaktyki latającymi na statkach ze złomowiska. Pewnie zebrali środki na budowę żebrząc pod Cytadelą: "pan da, mam horom arke".
nie, to nie były „magiczne maszyny” tylko technologia stworzona przez zaawansowany, tajemniczy gatunek twórców, którzy opuścił gromadę Helejosa około 600 lat przed przybyciem tam arek z Drogi Mlecznej. nie załapałeś ironi, ale to drobiazg. Chodzi o to że błyskawiczna terraformacja jest bez sensu.
Główni złole nie rozmnażają się, tylko zmieniają inne rasy „w siebie” podczas procesu zwanego egzaltacją (wywyższeniem / wyniesieniem).No właśnie. Są jak szarańcza, potrzebują stałych dostaw nowych gatunków. W andromedzie mieli taki jeden. Powinni dawno wymrzeć.
Ale to przecież nie wszystkie absurdy. W ME2, dowiadujemy się że Człowiek Iluzja potrzebował lat by w tajemnicy zbudować Normandię SR2. Tymczasem w Andromedzie okazuje się że w ciągu dwóch lat zbudowano w całkowitej tajemnicy kilka gigantycznych statków , oraz latającą stację kosmiczną mniejszą co prawda od Cytadeli, ale o rozmiarach porównywalnych z Tyglem. A przypominam że tygiel wymagał zasobów wszystkich ras.
Rozprzestrzeniający się bez problemu po całej Andromedzie buntownicy, gdzie nie było żadnych przekaźników masy. Tego się nie da wytłumaczyć.
A na koniec najlepsze. Uciekając z drogi mlecznej przed Żniwiarzami, którzy są narzędziem zbuntowanej SI, zabierają z sobą ... uwaga ... SI która może kontrolować Pioniera. Nagle SI stała się fajna.
A czy to nie jest tak że niemal każda gra zaraz po premierze ma dość dobre wyniki w statystykach steam? Poczekajmy 2-3 tygodnie i wtedy zobaczymy jak to faktycznie wygląda.
Każda z wymienionych gier miała swoje plusy i minusy. Taktycznie Hirołsy przegrywały z Desciples i Age of Wonders. Z kolei hirołsy to świat Might&Magic z miejscami i postaciami znanymi z RPGów. Swego czasu zagrywałem się we wszystkie trzy i żadna nie jest dla mnie zdecydowanie lepsza od innych.
To wciskanie DEI i woke do gier RPG jest naprawdę zadziwiające. Można się wcielić w dowolną postać, orka, trolla, krasnoluda, dosłownie kogokolwiek i to jeszcze z podziałami na rozmaite podrasy. Opcji bywa po kokardę i każdy miłośnik wymyślonych stworów powinien być tym ukontentowany. Ale nie, ten troll czy ork musi być jeszcze gejem albo transwestytą.
Skoro gra śmierdzi woke to znaczy że twórcy przesadzili, oraz że jest niemała grupa graczy którzy mają dość wciskania tego szajsu wszędzie gdzie tylko się da. Nie ma się co obrażać na rzeczywistość i przyjąć na klatę że ta wokowa nachalność to kiepski pomysł.
Są jakieś sensowne dialogi, rozgałęzienia fabuły, wybory? Inaczej mówiąc czy to jeszcze jest RPG, czy tylko naparzanka?
Napisałeś że rozwój postaci jest najbardziej rozbudowany w serii. To trochę dziwne bo przez pierwsze trzy części był coraz bardziej upraszczany. Jesteś pewny tego?
Każdy kto w jakikolwiek sposób pomoże dziecku w okaleczaniu ciała zwanego szumnie "zmianą" płci, czy to lekarz, czy to psycholog, czy ktokolwiek inny jest zbrodniarzem i powinien być ścigany z urzędu.
Nie rozumiem dlaczego sequel Cyberpunka ma być bardziej amerykański. Przecież Night City to takie jedno wielkie megamultikulti. Tylko Eskimosów tam zabrakło.
Ja wybrałem na początek Adepta. Ma mało HP na początku, ale dość szybko zaczyna wymiatać, zwłaszcza z lepszym wyposażeniem. Pierwsze walki adeptem miałem bez strat. Punktów akcji teoretycznie jest mało, ale niektóre są darmowe, a nie które się regenerują przy pewnej dozie szczęścia - a przy odpowiednich umiejkach można zwiększyć ich liczbę do sześciu. Atakiem psychicznym maga czasem czasem można wywalić całą serię.
Dzięki pieśni wyłączającej zagadki można znaleźć w podziemiach Scara Bre bicz który daje olbrzymie bonusy i z dowolnej postaci może zrobić OP.
Ja też odpaliłem Bard's Tale 4. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Zagadki na razie łatwe, tryby i sudoku najłatwiejsze, ale w niektórych miejscach utknąłbym na dłużej gdyby nie pieśń sanktuarium. Walki takie jak lubię, bez konieczności szybkiego klikania.
W Bard's Tale IV jest taka opcja, a z opisu wynika że bard ma zaśpiewać jakąś pieśń zamiast rozwiązywać zagadkę. Nie wiem jak to działa bo sam od pewnego czasu zbieram się do gry i jakoś nie mogę się zebrać.
Warto. Znajdzie się sporo bardzo dobrej polskiej fantastyki. Lem którego prawdziwemu miłośnikowi s-f przedstawiać nie trzeba, Dukaj jeden z najbardziej oryginalnych pisarzy, i cała rzesza innych których dzieła nie są może wybitne ale na pewno nie gorsze od zagranicznych rzemieślników.
Współcześni fani niczym się nie różnią od fanów sprzed lat. To twórcy nie potrafią przyjąć na klatę krytyki i nazywają ją hejtem.
Zasadniczo nie jest tak że nie lubię całych gatunków. Gry dzielę na takie co mi się podobają i na takie które się nie podobają.
Znowu ci toksyczni fani. Zero samokrytyki, jak twórcy coś spier... to nie jest wina poronionych pomysłów tylko złych fanów. I oczywiście nie zapominajmy że fani potrafią tylko hejtować, bo każda krytyczna uwaga to zianie nienawiścią.
Zawsze czepiam się dziur fabularnych w grach w których jest coś takiego, nawet jeśli to tylko taka namiastka fabuły jak w serii TES. Setting? Miasto Vivek, architektura Redoran i Telvani, dziwaczna fauna wyspy - to wszystkie oryginalne elementy gry. Klimat spoko - przy pierwszym podejściu 20 lat temu.
Wiem że ród można wybrać tylko jeden. Ale możliwość żeby byle kmiotek został głową tego rodu to jakiś absurd i wcale nie największy. Dunmerowie, najgorsi rasiści w uniwersum pozwalają by Argonianin albo Khajit został głową rodu. Przypominam że te rasy są najczęściej w Morrowind niewolnikami. Rody wyznają trójcę, Viveka, Almalexię i tego trzeciego, ale głowa jednego z tych rodów może zostać przywódcą kultu Tamriel czyli konkurencyjnej religii. Są jeszcze zadania od daedr, można wykonać każde bez żadnych konsekwencji. Jako dunmer podlizać się Azurze - tej która tak się wkurzyła się na elfy że zmieniła całą rasę na czarnoskórych czerwonookich. I tak mógłbym ciągnąć, bo bzdur jest bez liku.
Wynoszenie tej gry na piedestał to nieporozumienie.
Fajnie się grało 20 lat temu, dziś już niekoniecznie.
Faktycznie napisałem trochę niezrozumiale. Morrowind to jedna z szeregu gier Bethesdy w których nie musimy wybierać wspieranej przez nas frakcji, czy gildii, ponieważ możemy dołączyć do każdej i zostać jej szefem. Kwintesencja RPG, czyli wybory mające wpływ na świat gry - w Morrowind tego nie ma. Jest szereg zadań które prowadzą nas na szczyt każdego ugrupowania.
W innych grach cRPG nie da się dołączyć do każdej możliwej frakcji i zostać jej szefem (tak wiem, tylko 8 z 10), trzeba wybierać... ale to chyba nie jest na plus.
Dalej jest i bije po dupsku 90% konkurencji jaka wyszła w historii.
Tylko wtedy gdy za konkurencję uznamy nowsze gry Bethesdy. Wtedy to faktycznie bije je po dupsku aż furczy.
Tu się nie ma co pytać. Wszelkie osady ludzkie zakładano w pobliżu źródeł wody pitnej, czyli najczęściej w pobliżu rzeki.
Właśnie przyznałeś mi rację w tym o co mi chodziło od samego początku, że trzymanie się przepisowej prędkości nie oznacza z automatu jazdy bezpiecznej.
Niedostosowanie prędkości do warunków ruchu to taki worek do którego wrzuca się jazdę z prędkością większą niż dozwolona, ALE może też oznaczać jazdę z prędkością mniejszą niż dozwolona ale w trudnych warunkach typu, mgła, deszcz, lód na jezdni.
W praktyce oznacza to że nie każdy z 4 216 wypadków wynikał z "lubię zapierdalać". Jaki konkretnie odsetek nie wiadomo, ponieważ policja nie ujmuje tego w statystykach.
tu nikt nie pisze, ale takie podejście mają urzędasy stawiające fotoradary.
To źle rozumiesz. Mnie tylko wkurza konieczność drastycznego ograniczania prędkości na drodze krajowej, gdy co kilka kilometrów jest wiocha z ograniczeniem do 40. A obwodnicy nie uświadczysz, ekspresówki jeszcze nie zbudowali, autostrada jest ale nie po drodze
Widocznie zbyt rzadko to słyszałaś skoro uważasz, jak cała masa idiotów, że fotoradar to uniwersalne panaceum zapewniające bezpieczeństwo na drogach.
Fotoradary czy odcinkowy pomiar prędkości nigdy nie miały na celu poprawy bezpieczeństwa! Jedyny cel to pieniądze z portfeli kierowców.
Przypominam, bo chyba niektórzy zapomnieli, co działo się gdy straże gminne dorwały się do fotoradarów. Każda wiocha powoływała straż wsiową, ustawiali ograniczenia prędkości 40 albo nawet 30 km/h, i obowiązkowo fotoradar, żeby tylko podreperować budżet gminy. W największym zagłębiu fotoradarowym, bodajże w Człuchowie, budżet w ponad 30% pokrywany był z mandatów.
To mi wygląda na jęczenie miastowego który przeprowadził się na wieś i ma problem z tym że to miejsce pracy rolników.
Nie ma to znaczenia dopóki mam wybór.
Niestety plany UE już wprowadzają ograniczenia płatności gotówką , a w przeszłości zapewne planują całkowitą likwidację gotówki.
Praktycznie filmy o Johnie Wicku, to scenariusz gry w której wcielalibyśmy się w zabójcę uciekającego przed zabójcami.
Drugi pomysł to RPG na podstawie serialu Farscape.
edit
Już jest gra o Johnym Wicku i chyba nie najlepsza.

Ponieważ niedawno ukazały się dodruki, to udało mi się skompletować cykl Ekspansja. Możliwe że ktoś kojarzy serial tv pod tym samym tytułem, będący dość wierną adaptacją pierwszych sześciu tomów - chociaż kilka postaci w serialu zostało zmienionych, paru zamienionych miejscami.
Nie mogło być inaczej skoro większość kandydatów do medali dała ciała. Inni mimo że dali z siebie wszystko bijąc rekordy życiowe lub rekordy Polski, okazali się za słabi w porównaniu ze światową czołówką.
A już miałem kupować. Ale skoro ciągle łatają to jednak poczekam na definitive edition.
Były już takie mistrzostwa europy które wygrała drużyna grająca bardzo brzydki futbol i strzelająca mało bramek, a mianowicie Grecja w 2004 roku.
Dzisiaj najciekawsza grupa E, wszystkie drużyny mają po 3 punkty i każdy końcowy układ tabeli jest możliwy.
A ja poleciłbym coś z serii metro: Denis Szabałow "Prawo do użycia siły", "Prawo do życia". Taki ciekawy spin off, akcja toczy się na prowincji. Przez lata życia w schronie główny bohater wraz innymi dzieciakami był szkolony przez byłego oficera specnazu. Akcja zaczyna kilka się lat po wojnie, gdy promieniowanie już nieco zelżało.
Przeczytałem kilka książek na podstawie gier, a konkretnie "Wrota Baldura I i II", "Planscape Torment", oraz osadzoną w zapomnianych krainach "Morze piasków". Tych pierwszych nie polecam, bo to literatura bardzo niskich lotów. Ostatniej nie kojarzę z żadną grą, więc oceniam ją ciut wyżej. Ciekawe są opowiadania osadzone w świecie gier "Elite: Frontier" i "Frontier: First Encounters", ale nie wiem czy były wydane osobno. Ja je czytałem bo były dołączone do wydania pudełkowego.
Ale punkty są za bramki, a nie za fajne akcje. Co z tego że grali jak nigdy, skoro przegrali jak zawsze?
W civ2 trochę przegięli z możliwością przekształcania terenu - jak ktoś chciał mógł zamienić całkowicie jałowe tereny takie jak tundra, pustynie, góry w żyzne łąki.
Co ciekawe, polska wersja podtytułu „czwórki” brzmi „Straż Zasłony”, co niejako potwierdza informacje, jakie wyciekły do sieci odnośnie do tego, że w grze pokierujemy Szarym Strażnikiem.
Wcale tego nie potwierdza. Prędzej chodzi o to że będziemy kierować nową organizacją która ma za zadanie nie dopuścić do zniszczenia zasłony. Albo wręcz przeciwnie walczyć z tymi którzy nie chcą dopuścić do jej zniszczenia.
Jedyny sens AI w grach to: komputerowy przeciwnik w grach strategicznych i mistrz gry w RPG.
Ale przecież przebudzenie upadłego imperium nie trwa bardzo długo. Po jakimś krótkim czasie ono znowu popada w marazm i stagnację.
Chyba ma podtytuł Supernova. W GC III nie grałem bo nie miał polskiej wersji, a ja w tym względzie zrobiłem się wybredny. Chociaż tłumaczenie w GC IV nie jest najwyższych lotów.
Endless Space 1i2 ograłem prawie każdą nacją, zostały mi tylko drzewa i ci co pustoszą planety.
Distant Worlds 2 - to plan na przyszłość.
Chwilowo Stellaris znudziło mi się, więc ostatnio gram w Galactic Civilizations IV. Też 4X w kosmosie, tyle że turowe. Jeszcze nie wiem mam wyrobionego zdania o tej grze. Ale jest dość interesująca.
Muszę trochę stanąć w obronie Fallouta 4. Mimo niezliczonych wad, mamy dalej paskudny świat, z rasizmem i czystkami etnicznymi w Bractwie Stali, niewolnictwem w dodatku Nuka cola. Prostytucji faktycznie nie ma. Ale są nieoczywiste wybory fabularne, zwłaszcza w dodatku Far Harbor.
To właściwie wszystkie plusy.
Moim zdaniem bardziej niż acziki życie gier wydłużają mody. Poza tym acziki wymagające "czegoś więcej" to rzadkość. Często wymagają więcej szczęścia niż rozumu bo rezultat jest losowy. Większość opiera się na ilości (rozegranych gier, zniszczonych jednostek, zdobytych surowców itp)
Drackula, dobrze zrozumiałem że zmuszasz siebie do gry w grę która cię nudzi i wybierasz sposób gry który ci się nie podoba po to żeby zdobyć aczika?
Nie wszystkie dlc do Stellaris się udały. Zresztą widać to po opiniach na steamie które często są "mieszane", a w przypadku ostatniej są zdecydowanie negatywne. Dodatkowo przez lata przy każdej aktualizacji gra się zmieniała, a przy jednej zmieniała się bardzo mocno.
Jako miłośnik tego typu gier polecam, zwłaszcza podstawkę, ale do dlc podchodzić ostrożnie jak pies do jeża.

Ja mam jeden gadżet. To był breloczek, ale się uszko urwało.
Tylko najstarsi górale będą wiedzieć z jakiej to gry.
Bez porządnego scenariusza z ciekawą historią, kolejny Fallout będzie przeterminowanym odgrzewanym śmierdzącym kotletem.
Można oczywiście wałkować kolejne chore eksperymenty w kryptach, jeszcze jeden odłam bractwa stali, sprowadzić grę do rozwalania zmutowanych stworów, poszukiwania ciotecznego brata siostry szwagra matki ale to będzie wtórne i nudne jak flaki z olejem.
Zanim wychodzi , jej brat spogląda w dół krypty, lekko licząc spokojnie ponad 100. Czyli głęboka dziura w ziemi przy samym brzegu morza. Nie ma znaczenia w którą stronę w głąb była budowana krypta, bo jej konstrukcja w takim miejscu nie ma racji bytu. Zbyt duże prawdopodobieństwo zalania i utopienia wszystkich mieszkańców.
Ja jestem dopiero po 1 odcinku i mam mieszane odczucia.
Sąsiadujące krypty - przecież miały być odizolowane po to żeby przeprowadzać te wszystkie chore eksperymenty.
Bractwo stali - w samych grach jest dużo namieszane więc można przeboleć że zachodnie bratwo rekrutuje byle kogo i ma sterowiec.
A gdzie NCR? W czasie serialu powinno być już potężnym państwem.
Krypta 33 - dziesiątki, a może i setki metrów pod ziemią, zaraz przy brzegu morza? Serio?
Wiele zależy od tego co naprawdę w konkretnej grze oznacza poziom trudności. Często to nie jest żadna trudność tylko jakieś benefity które działają tak jakby przeciwnik komputerowy grał na kodach.
Nie wszystkie dobrze zniosły próbę czasu. Z tych w które da się jeszcze pograć fajna jest pierwsza część Dawn of War, zwłaszcza dodatek Dark Crusade z fajną kampanią.
Wiele tak starych gier ma status abandonware więc gracze mogą je ściągać z internetu i grać za darmo.
Widocznie ktoś w EA pomyślał że skoro ludzie grają w takie starocie, to warto na tym coś zarobić.
Oto cały sekret.
X-Ray - gówno które wyświetla podobizny aktorów podczas oglądania filmów.
Wie ktoś jak można to wyłączyć?
kliknięcie na przycisk przesuwa te podobizny obok i z trybu pełnoekranowego robi się pół ekranu a to gówno jest obok. Przy scenach z większą ilością aktorów te mordy zajmują 1/3 ekranu. Tak się kuźwa nie da oglądać.
W jedynce jest mniej klas i nie ma podklas - chyba że coś zmieniono w EE. A gargantuiczna zbroja którą dostajemy za komplet pantalonów nie jest aż tak fajna.
Gra jest świetnym miksem strategii i przygodówki, ale nie jest adaptacją książki "Diuna" Franka Herberta.
To gra oparta o filmową adaptację Diuny popełnioną przez Davida Lyncha. Paul Atryda, Lady Jessica, Feyd to dość wierne jak na owe czasy pikselowe kopie aktorów z tego filmu - Kyle MacLachlan, Francesca Annis, Sting.
Skończyłem dodatek i dorzucę swoje 3 grosze, ale jedynie na temat fabuły.
Sprawdziłem trzy opcje. Pierwsza najbardziej sensowna
spoiler start
pozwolenie na katastrofę samolotu dętki
spoiler stop
blokuje nam całą ścieżkę fabularną i daje jedynie dostęp do dzielnicy oraz punktów relica. Dlaczego jest najbardziej sensowna? V powinien wyczuć kłamstwo So Mi na milę - hakerka włamująca się na odległość z samolotu do relica, a nie jest w stanie odhakować samolotu którym leci? W świecie w którym hakerzy muszą się podpinać do wszystkiego przy pomocy kabla? Oj V - ja powiedziałby Johny.
Pozostałe ścieżki, to niezależnie jakie będą nasze decyzje, utwierdzają tylko w przekonaniu że uratowanie dętki Meyers to błąd.
Same misje są dość ciekawe, ale jedna
spoiler start
w siedzibie projektu Cynosure
spoiler stop
jest tylko upierdliwa.
Dobrze utrzymany vinyl + dobry sprzęt = doskonała jakoś + kilkakrotnie większa od płyty CD żywotność
"Gwiezdny kupiec" fenomenalny. Monopoly się chowa.
Były jeszcze inne, w sumie dość podobne:
"Labirynt śmierci" - namiastka papierowego RPG
"Ratuj swoje miasto" - obrona miasta przed potworami
"Odkrywcy nowych światów" - gra paragrafowa dla jednej osoby, eksploracja i badanie obcych planet
"Wojna o pierścień" - coś pośredniego między RPG, strategią i karcianką, na mapie Śródziemia
"Bogowie Wikingów" - planszowy Ragnarok
Dane historyczne z ostatnich 70 lat - Windows pogoda - pokazują że to nic niezwykłego.
Nie rozpędzajcie się z tą wiosną, bo całkiem prawdopodobne jest jeszcze kilka mroźnych dni.
A miałeś tak w FFE że statek thargoidów, ten który dostawaliśmy w nagrodę, miał oprócz zielonych laserów, od groma tarcz i absurdalnie wielką pojemność ładowni?
W grze pewnie nie. Ale na pewno Mirage istnieje w co najmniej jednym opowiadaniu ze świata Frontiera. Jeśli mnie pamięć nie myli był to statek Imperium. W wydaniu pudełkowym Frontiera oraz First Encounters były książeczki z takimi opowiadaniami.
W serii elite pewien mieliśmy niesprecyzowany cel - lepszy statek.
W Elite był pościg za statkiem Constrictor
We Frontierze było poszukiwanie "mitycznego" statku Mirage.
We Frontierze First Encounters - nagrodą był statek Argent Quest i Myśliwiec Thargoidów.
Pytanie dotyczące sklepu z bronią w dogtown:
Czy jeśli olejemy Stout, to w tym sklepie pojawi się "maczuga" Pan Twardeusz?
Gdzie można w czasie gry znaleźć giwerę Bricka?
Kilka razy trzeba dokonać trudnego wyboru. Nie ma możliwości żeby wszyscy byli zadowoleni.
Rynek gier to chyba coś więcej niż Deus Ex i kilka innych pokrewnych gatunkowo gier.
Ta łatka spowodowała że nie da się zmienić ustawień klawiszy na własne. Dzięki temu kiedy chcę przeczytać drzazgę włącza mi się radio. .... MAĆ cały ten dodatek i łatki to jeden wielki ciąg rozczarowań.
Sorry, więcej grzechów nie pamiętam ;) Grałem dość dawno. Chyba trzeba trochę eksperymentować i samo wyjdzie o ile jest wystarczająca ilość składników. Poza tym, są poradniki w internecie, nie tylko na GOL-u.
Nie pamiętam dokładnie, ale na pewno wykorzystujemy piec u kowala gdzie robimy sztabki metalu. Potem bierze się składniki i z nich tworzy sprzęt. Niektóre rzeczy których składnikiem są sztabki metalu mogą wymagać kowadła.
Z tego co pamiętam:
Co poziom robić nową broń dla każdego. Jako surowce wykorzystujemy starą broń. W tej grze najlepszą broń robimy sami.
Wykorzystujemy teren i zależności między żywiołami. Przykładowo ogniste stwory leczą się w ogniu, więc warto zgasić płonący teren.
W przypadku dwójki głównych bohaterów ważne są pewne wybory dające bonusy i określające charakter postaci. Pragmatyzm albo romantyzm, czyli bonus do rzemiosła czy szczęścia. Altruizm czy egoizm - bonus do reputacji czy handlu. W sumie jest 8 albo 9 takich cech do wyboru.
Czy wymagania do testów umiejętności rosną wraz z naszym poziomem? Bo mam wrażenie że niektóre są absurdalnie duże - 20 gdzie wcześniej wystarczała wartość jednocyfrowa.
W ogóle mam wrażenie że wszędzie wprowadzono najgorsze guwno w grach, czyli level scaling.
Czy dodatek i te nowe łatki zlikwidowały możliwość ulepszania broni?
Wszczepy mogę ulepszać u fixera, hacki bez problemu, ale z broniami coś chyba jest nie tak.
Taki suchar z czasów PRL
Co to jest? Białe, leży na ziemi, ma 2cm grubości.
Odpowiedź: Klęska żywiołowa.
Skończyłem Pillars of Eternity II: Deadfire. Początkowo chciałem zajrzeć do każdego zakamarka archipelagu i do pewnego momentu zaglądałem. Zrobiłem prawie każde zadanie możliwe do wykonanie przed spotkaniem z Eotasem, wszyscy towarzysze osiągnęli 20 poziom, zatopiony każdy kapitan z imieniem na którego miałem zlecenie i kilku ognistych którzy się napatoczyli na północy. Ubiłem dwóch megabossów: Dorudugana(ten metalowy robot) i Belrangę (kryształowy pająk), na tego czarnego gluta nie miałem cierpliwości, no i podobno jest jeszcze jakiś jeden. Po spotkaniu z Eotasem gra mnie znużyła więc popłynąłem do finałowej lokacji. Może jeszcze wrócę kiedyś do gry bo zostały co najmniej dwa niemałe miejsca, to chyba jakieś dlc.
Ogólne wrażenie dość pozytywne. Trochę irytujące ciągłe ładowanie się różnych miejsc, zwłaszcza w Neketace, szczególnie gdy musieliśmy kilka razy przejść przez drzwi. Sceny paragrafowe całkiem przyzwoite, ale zrobiono jest chyba tylko po to żeby pokazać że umiejętności mają jakieś znaczenie. Relacje między towarzyszami, oraz między towarzyszami i "łoczerem", niby fajna sprawa, ale jednak czasem trochę dziwna. Parę razy zdarzyło mi się że wchodzę do niebezpiecznego miejsca a tu taki Serafen, czy Tekehu zaczynają mi pierdzielić o swoich problemach osobistych - całkowity brak wyczucia czasu. Sama postać naszego protagonisty też nieco dziwna, niezależnie od wybranej klasy to zawsze trochę jakby enigmatyk. Podobała mi się rzadko spotykana w grach możliwość przegięcia pały, to znaczy momenty w grze gdy wkurzymy kogoś z kim lepiej nie zadzierać, co kończy naszą przygodę. Znalazłem trzy takie momenty, dwa z tym mroźnym byczym łbem i jeden w momencie tworzenia postaci. Ciekawe czy jest tego więcej.
U mnie bardzo ubogo w tym roku. Co prawda zacząłem kilka rpgów: Vaporum, Tower of Time, Technomancer, Jade Empire, Fallout 4, Dungeon Rats, Horizon Zero Dawn, Hogward Legacy. Ale skończyłem tylko Fallouta, Technomancera i Hogward. Przy czym Hogward właściwie trudno nazwać rolpleyem.
Obecnie próbuję skończyć Pillars of Eternity II trzeci raz. Ekera, może tym razem się uda, powiadam.
ATOM to taki ulepszony i trudniejszy Fallout 1 i 2, w realiach ZSRR. Uważam że dla miłośników postapokalipsy pozycja bowiązkowa, zwłaszcza że realia na pewno bliższe niż te z serii Fallout.
W Night City nawet menele mają sztuczne kończyny, celebryci mogą sobie zamienić całe ciało na sztuczne i ogólnie majstrowanie przy swoim organizmie jest na porządku dziennym. Pornosy weszły na wyższy poziom w postaci braindance. Nie inaczej z burdelami - czyli domami lalek. W takim świecie ta cała gejoza nie wydaje się niczym niezwykłym i nieźle do niego pasuje.
Wiedźmin 4 ukaże się dopiero za kilka lat, od poprzedniej części minie sporo czasu, więc nie możemy kierować gry tylko do odbiorców, którzy znają i lubią sagę. Musimy zbudować nową społeczność.
To może oznaczać że pójdą drogą serialu netfliksa, czyli wstawieniem mnóstwa idiotyzmów by zadowolić idiotów.
Wybory w Cyberpunku to iluzja. Czasem niezła, ale jednak tylko iluzja. Decydujemy tylko o tym że niektóre możliwości zakończenia można zablokować. Te które z pozoru są ważne, w praktyce mają znaczenie kosmetyczne.
To o czym piszesz w spoilerze może wynikać z obietnicy nomadów że jak v złamie serce panamie to go powieszą za worek.
Ja się od tej gry odbiłem, głównie z powodu irytującego interfejsu. Przez lata zrobiłem się wygodnicki i krążenie po mieście żeby znaleźć poszukiwane miejsce po prostu mnie wkurza, a mapka która powinna być pomocą jeszcze bardziej dezorientuje.
Ocenił na zero, ma do tego prawo i nie musi się nikomu tłumaczyć. Tak samo jak nie musi się tłumaczyć ktoś kto dał 10, albo taki jeden co ma zakochał się w pikselowej pannie.