Jeśli robisz to co konkurencja prawdopodobnie osiągniesz podobny zysk.
Nie masz racji kolego. Upraszczasz temat do granic możliwości zapominając o wielu aspektach i zasadach funkcjonowania rynku. Nie liczy się tylko i wyłącznie jakość produktu, ale również marketing, siła marki/franczyzy, relacja popytu i podaży, nasycenie rynku i wiele innych.
Jeśli chodzi o gry o to właśnie to nasycenie ma ogromne znaczenie. Nie ma szans żeby na rynku funkcjonowało 20 gier usług i każda z nich miała po 500 tysięcy aktywnych graczy w każdym momencie. Po prostu nie ma tylu potencjalnych odbiorców. A doba ma niestety tylko 24h. Żeby się wybić ze swoim produktem w giereczkowie to nie wystarczy zaproponować identycznego klona. Musisz graczom dać coś więcej lub coś innego, żeby zachęcić ich do odejścia od dotychczasowych gier na rzecz twojej.
Ok, to jaka różnica w cenie będzie dla Ciebie powodem aby skrytykować dewelopera? Jaka jest graniczna kwota? 30 zł? 50 zł? A może jakiś procent minimalnej krajowej? No ile? Bardzo mnie ciekawi gdzie jest ta granica, po przekroczeniu której przyznasz, że praktyka dewelopera jest nieuczciwa.
Dokładnie nad tym samym zacząłem się zastanawiać po przeczytaniu postów w tym wątku. Deweloper każe płacić Polakom kilka procent więcej za grę bez ŻADNEGO sensownego powodu i jakimś dziwnym trafem znajdują się ludzie, którzy tego bronią. Niepojęte to jest. To nie ma sensu xD Może faktycznie to jest jakiś przedziwny mechanizm oszukiwania samego siebie i budowania poczucia jakiegoś elitaryzmu czy coś w tym stylu.
Ale mimo że widowisko jest polecane na Rotten Tomatoes przez 73 krytyków i 68 widzów
Procenty się gdzieś zgubiły.
Ale chwila, przecież to 185 mln w box office to jest słaby wynik. Film kosztował ponad 100 mln według oficjalnych danych. Z tego co wiem te budżety zazwyczaj nie obejmują marketingu, który generuje dodatkowe koszty w postaci pewnie kilkunastu czy kilkudziesięciu mionów. Do tego dochodzi marża kin. Potocznie mówi się, że żeby film wyszedł na zero to musi w box office nabić ok 2 razy większą kwotę niż budżet. Więc nowy Predator to kinowa klapa a nie sukces xD No ale rozumiem, materiał sponsorowany...
Zazdroszczę Ci takiego podejścia. Bo widzisz, tematy "kosmiczne" to również mój konik od dawna i o ile sam uwielbiam trylogię Mass Effect i mam do niej wielki sentyment, tak obiektywnie nie sposób zaprzeczyć, że to jest bardzo sztampowe i prościutkie science-fiction.
Cała technologia opisywana w grach to jest po prostu magia. Jakiś magiczny pierwiastek o magicznych właściwościach umożliwiający budowanie magicznych urządzeń. Biotyka to też magia, to są po prostu czarodziejskie umiejętności. Wytłumaczenie, że niektóre rasy są biologicznie przystosowane do posługiwania się biotyką to nie jest żadne wytłumaczenie.
Prawie wszystkie planety jakie odwiedzamy to są kopie naszych ziemskich biomów. Lodowa planeta wygląda jak biegun południowy, pustynna wygląda jak Sahara, zalesiona planeta wygląda jak zwykły, ziemski las xD Jeśli spotykamy tam jakieś obce rośliny to zazwyczaj wyglądają po prostu jak ziemskie kwiaty tylko większe. Z kolei takie drzewa, krzewy czy np trawa to wszędzie są praktycznie takie same, różnią się najwyżej detalami czy kolorami. Dzikiej fauny w serii ME jest tyle co kot napłakał i jest to taka sama kalka ziemskich organizmów jak w przypadku roślin. Co do obcych inteligentnych ras to tutaj również zdecydowanie przeważają oklepane motywy. Poza Raknii, Żniwiarzami i Hanarami to wszyscy mają dwie ręce, dwie nogi, zręczne palce, małe głowy, centralnie umiejscowione oczy, do tego dwoje uszu, nos, usta, ludzką szczękę, proste zęby. Te gatunki się różnią w zasadzie szczegółami. Mają trochę inną budowę szkieletową (ale tylko Elcorzy poruszają się w postawie czworonożnej), różną skórę, czasem spiczaste uszy, czasem czworo oczu, jakieś wypustki na skórze czy pancerzo-podobne narośla.
Cała seria Mass Effect to jest bardzo lekkie science-fiction, zalatujące mocno fantasy. Ponownie podkreślę, bardzo lubię trylogię (Andromeda była dużo słabsza choć miała kilka ciekawych motywów) ale głównie za klimacik, sprawny gameplay, epickość i bohaterów. Ktoś kto faktycznie interesuje się kosmosem musi dostrzec jak prosty jest świat ME i jak cholernie mało prawdopodobne jest by tak wyglądać miała odległa przyszłość ludzkości.
Ja nadal czekam na odważne gry science-fiction, które nie będą się bały prawdziwego "światotwórstwa". Problem w tym, że ani gry, ani filmy tego nie dostarczają. Jedynie książki. Ależ ja bym pograł w grę w uniwersum Hyperiona, Ślepowidzenia, Przestrzeni Objawienia.... To są dopiero sztosy science-fiction.
Żartujesz, no nie? Powiedz, że to tylko taki czerstwy żart, błagam. Nikt inny jak ludzie z Build the Rocket Boy nakręcili hype na ten swój projekt. Sam Leslie Benzies opowiadał o tej grze i projekcie Everywhere (której "częścią" miało być MindsEye) niestworzone historie snując wizję jakiejś gamingowej rewolucji. Jego dev diary i "It's beautiful" w zasadzie przeszło do memowej historii xD
A porównaniu do Watch Dogs czy Sleeping Dogs to już na sto procent musi być żart. Bo widzisz, jeden drobny szczególik różni te gry od MindsEye. W grze od Rocket Boy nie da się robić NIC poza głównym zadaniem.
Tyranny było uboższe niż Pillarsy bo to była jednak dużo mniejsza gra, skromniejszy projekt. Moim zdaniem jednak duuuuużo mniej odtwórczy i fabularnie dosyć świeży. No ale to już jest kwestia indywidualnych preferencji.
O widzisz, no to mi trochę rozjaśniłeś temat, dzięki. Tak czy inaczej mam nadzieję, że ktoś kiedyś powróci do tej marki.
A ja bym najchętniej pograł w nowe Tyranny. Obsidian zdaje się porzucił ten tytuł a szkoda, bo fabularnie była to ich najciekawsza gra moim zdaniem. Sam początek historii był nietuzinkowy bo zaczynaliśmy nie jako biedny wieśniak, który nagle poczuł moc i postanowił uratować świat, ale jako wysoko postawiony oficer armii wszechpotężnego tyrana rządzącego światem. I nie jest tak, że odwracamy się od niego po 15 minutach z powodu widoku sierotki czy coś w tym stylu. W zasadzie do samego końca można pozostać bezwzględnym zabijaką. Grałem w Tyranny wiele lat temu, ale pamiętam kilka sytuacji kiedy bardzo chciałem postąpić "dobrze" wobec jakiegoś bohatera, ale on nie dawał mi ku temu szansy bo mi nie ufał ze względu na to kim jestem i komu służę. Fajny motyw. Do tego Archonci i Edykty. Kurczę, było tam sporo świetnych pomysłów.
O co chodzi z tym stanowiskiem "dyrektora produkcji"? Zawsze tak jest, że taki stołek obsadza się dopiero po 5-6 latach od rozpoczęcia prac nad grą? Serio pytam, czy to jest powszechna praktyka czy raczej kolejny sygnał, że trzeba się obawiać o nowego Mass Effecta?
Wiem, wiem, masz rację, niepotrzebnie się zagotowałem. Ale jestem trochę wyczulony na taki bełkot i czasami nie potrafię odpuścić.
A gdyby nie było ani jednych, ani drugich, poświęciłbym resztę życia na pomaganie innym, dzieciom z domu dziecka, osobom chorym, samotnym czy bezdomnym.
Skoro i tak niewiele by mi zostało, sens miałoby tylko jedno... zostawić po sobie jak najwięcej dobra.
Co za pretensjonalny, wręcz obraźliwy bełkot... Spłakałeś się, że Cię ludzie ocenili, ale na litość, jak mieli nie ocenić kiedy zobaczyli taki wpis??? Od razu widać, że nie masz bladego pojęcia o czym piszesz. Jestem przekonany, że nie miałeś w swoim życiu w ogóle do czynienia z osobami terminalnie chorymi. Snujesz jakąś romantyczną wizję, w którą sam nie wierzysz.
Tak się głupio składa, że kilka lat temu opiekowałem się w ramach domowego hospicjum moją mamą umierającą na raka. Trwało to wszystko prawie dwa lata, ale zmieniło moje postrzeganie śmierci i choroby. To nie jest jak film w polsacie. To jest koszmar, z którym umierający i jego rodzina mierzą się każdego dnia próbując nie oszaleć. Pomoc bezdomnym i dzieciom z sierocińców? Kiedy leżysz połamany z przerzutami do kości? Kiedy robisz w pieluchę bo po chemii nie masz sił nawet na to żeby wstać z łóżka? Kiedy co noc budzisz się z bólem tak dużym że pomaga jedynie fentanyl? Tak, ja ten opioid niestety znałem zanim stał się popularny w mediach.
Tylko naprawdę niesamowite, wybitne jednostki są w stanie oddać ostatnie chwile życia (o ile siły im na to pozwalają) na rzecz pomocy innym. To są ekstremalnie rzadkie przypadki.
Wybacz przyjacielu drogi, ale po tym jak bezrefleksyjnie oceniłeś postawę umierającego człowieka po prostu nie wierzę, że masz w sobie wystarczające pokłady empatii by pomagać innym, tym bardziej w chwili największej próby. Udzielałbyś się w hospicjum, tak? I co, mówił byś umierającym ludziom, że powinni odłożyć te pady, książki, wyłączyć laptopy bo to jest uzależnienie? Dokładnie to zrobiłeś w pierwszym poście, a teraz próbujesz nam wmawiać, że byś życie poświęcał dla potrzebujących... To jest tak obrzydliwe, że aż mi brak słów.
Na szczęście zaczepki od tak zagotowanych pomidorków można ignorować. :)
I właśnie dlatego odpisujesz prawie na każdy wpis tutaj zamieszczony...
A słowo (uzależnienie) padło w kontekście zjawiska i symbolu, nie diagnozy konkretnej osoby, różnica jest zasadnicza
Chwila, chwila. Oto Twój bazowy post:
Serio? Facet ma ostatnie miesiące życia, a jego największym celem jest przedpremierowe GTA VI? To jest klasyczne uzależnienie od gier, nie jakaś bohaterska postawa.
W pierwszym zdaniu opisujesz sytuację tego umierającego gracza. W następnym stwierdzasz, że "to jest klasyczne uzależnienie od gier". Tak formułując zdanie odwołujesz się bezpośrednio do tego pierwszego zdania. Stawiasz sytuację tego gościa, jego marzenie i prośbę jako przykład uzależnienia od gier. Czyli go diagnozujesz. Przestań kręcić i obracać kota ogonem.
i wyzwiska tylko pokazują, że nie masz kontrargumentów
Kontrargumentów na co? Na twoją hipotezę o uzależnieniu od gier gościa, który umiera i chce sobie zagrać w GTA VI? A może na Twoje stwierdzenia, że To jest klasyczne uzależnienie od gier, nie jakaś bohaterska postawa oraz tylko krytyką narracji, w której przyziemną rozrywkę podnosi się do rangi aktu heroizmu?? Z tą "bohaterską postawą" i "aktem heroizmu" jest taki problem, że dosłownie nikt ani w artykule, ani w komentarzach nie nazwał w żadnym momencie aktu grania w grę heroiczną postawą czy bohaterstwem. Nawet nikt tego nie zasugerował, pośrednio czy bezpośrednio. Więc z czym Ty wgl dyskutujesz? Z kim? Bo jak na moje oko to z hipotezą, którą sam sobie wymyśliłeś.
Ja w takie (zbiorcze akt oskarżenia) sklejone z cytatów nie wchodzę, bo wtedy dyskusja przestaje dotyczyć tezy, a zaczyna się o to (kto co gdzie i kiedy)
Klasyczna ucieczka od dyskusji.
I na koniec nie mam obowiązku proponować właściwego celu życia, żeby móc krytykować publiczną narrację
I kolejna ucieczka od dyskusji. Pewnie, Ty nie masz żadnego obowiązku ;) Ale to podobno my nie mamy argumentów...
Like wystarczą, koleś zebrał ich 12 czyli najwięcej w wątku, większość ludzi go popiera i tyle.
Gościu, co Ty bredzisz xD 12 lajków oznacza tylko i wyłącznie tyle, że znalazło się na tym forum 12 osób, które myśli tak samo jak op. Większość ludzi?? A skąd Ty to możesz wiedzieć skoro nie można dać minusa xD
Bo co? Bo typo ma własne zdanie?
Własne zdanie to sobie możesz mieć na temat zupy pomidorowej. Op nie dość, że ocenił "ostatnie życzenie" umierającego chłopa to jeszcze nazwał go na tej podstawie uzależnionym. Ekspresowa porada psychologiczna xD Skąd wy się bierzecie geniusze...
Ale to nie jest branie cudzego produktu i sprzedawanie jako własnego
To jest DOKŁADNIE branie cudzego produktu, przerabianie go w większym lub mniejszym stopniu i sprzedawanie jako własnego xD Przecież dostęp do tego moda VR do CP możesz wykupić bez posiadania gry. To, że go nie uruchomisz nie ma znaczenia. Czym innym to jest jak nie próbą zarobienia na czyjejś własności chronionej prawami autorskimi?
Ale Ty pytasz nas czy zaczniesz podejrzewać czy o co chodzi? Po co te pytajniki na końcu zdania?
Kolego, ale czy taka modyfikacja to nie jest przypadkiem w dużym stopniu kod gry, tylko że przerobiony i uzupełniony o różne elementy? Ano jest. Więc modyfikacja sama w sobie jest po części grą. Wgl to odnoszę wrażenie, że nie bardzo wiesz czym są modyfikacje do gier i jak powstają.
Pomogę. News jest o tym, że jeden z testerów RDR2 wspomniał na X o zagadce, która jest w grze, a której jeszcze nie rozwiązano. Oczywiście Pan Hubert nie wyjaśnił nam nawet po krótce co to za tajemnicza zagadka i o co w niej chodzi. Zostawił za to link do innego GOL-owego newsa co by się klikało^^ Wiem, wiem, to brzmi absurdalnie xD No ale takie mamy w ostatnich miesiącach standardy na GOL-u, cóż poradzić.
Rozumiem, że posiadasz jakieś dowody na to, że Shroud cheatuje w ARC, no nie? No przecież na pewno nie rzucałbyś takich oskarżeń bezpodstawnie^^
Czy Ty sugerujesz, że w takiej grze online jak np. ARC nie ma cheaterów? Grałeś kiedyś w jakieś multiki? Bo brzmisz jakbyś nie grał xD
A możesz tutaj zapodać dokładne modele, które kupiłeś wraz z cenami? Bo ciekaw jestem co za komputer składasz skoro same te podzespoły aż tyle cię kosztowały.
Typowy materiał sponsorowany. Jego zadaniem nie jest dostarczenie wartościowej treści tylko bycie reklamą z potencjałem do wygenerowania jakiegoś dodatkowego zysku. Nie zdziwię się jeśli takich treści będzie coraz więcej. Webedia Polska wygenerowała stratę na poziomie 4,3 mln złotych za rok 2024 przy przychodzie wynoszącym około 6,5 mln. EBITDA ponad 1,5 mln na minusie. Oni są w bardzo złej sytuacji i będą robić wszystko byle wyjść na prostą. Pierwsze ofiary już są czyli prawie cały zespół TvGry. Ja się nawet nie dziwię, że podejmują takie ruchy bo celem spółki jest zarabianie pieniędzy. Kiedy tych pieniędzy nie zarabiają to rzecz jasna, że coś trzeba robić.
Dylatacja czasu. Pomysł na uwzględnienie tego zjawiska w grze jest świetny ale równocześnie cholernie ambitny. Mass Effecty to zawsze było bardziej "fiction" niż "science", skupione na historii, bohaterach, epickiej przygodzie w kosmosie itd. No chyba, że to będzie jedynie taki element scenariuszowy, a nie w pełni funkcjonalna mechanika. Szczerze to bardziej bym się czegoś takiego spodziewał.
Bezapelacyjnie zwycięzcą w tym roku powinna zostać gra Call of Duty Black Ops 7. Uważam za niebywały skandal, że nie ma tego tytułu w zestawieniu plebiscytu!
Trzymam kciuki za Exodus, ale zwiastun z TGA tyłka nie urywał. Podobieństwo do Mass Effecta było tak wielkie, że zaczynam się zastanawiać ile w tej grze będzie oryginalności. Mimo wszystko czekam^^
Tak na marginesie trochę mnie zaczynają bawić te hasła typu "weteran jakiejś tam gry". Przypomnę tylko, że Mass Effect 3 (przez wielu uważany za najsłabszą część trylogii) miał premierę prawie 14 lat temu. To jest szmat czasu. Bardzo wiele mogło się zmienić choćby w głowach tych weteranów.
Nie no, rewelacyjna recenzja. Film (tak jak poprzednie 2 części) stworzony TYLKO I WYŁĄCZNIE jako doznanie audiowizualne a gość przez cały tekst o tym "drobniutkim" szczególiku wspomina dosłownie w jednym zdaniu.
I powiem szczerze – to już nawet nie jest jakiś piękny obrazek.
Nawet nie jestem pewny czy można to nazwać namiastką oceny audiowizualnej strony filmu xD
Recenzje w języku angielskim to 75%. Chyba nadal nie aż tak źle żeby grę mieszać z błotem, jak to robią niektórzy.
I właśnie dlatego łapki w dół powinny zostać przywrócone... Kolega Kamook walnął kretyńskim komentarzem, który jednak dociera do pewnej części czytelników, stąd kilka "serduszek". Jestem jednak przekonany, że gdyby istniała możliwość dania minusa to komentarz już w tym momencie byłby ukryty. Mieliście redakcjo narzędzie do "samooczyszczania" się forum (oczywiście, nie zawsze to działało), ale postanowiliście je usunąć z jakiegoś powodu. Efektem będzie jedynie więcej tego typu komentarzy pisanych przez mentalnych jaskiniowców. Chyba żeście tego za bardzo nie przemyśleli.
Nooo, kolego, masz serducho ode mnie. Topka jeśli chodzi o powieści science-fiction.
To cale AI w ogóle nie powinno być rozwijane, mamy tyle innych ścieżek do rozwijania, medycyna, astronomia,
Sprawdź sobie kto i za co dostał nagrodę Nobla z chemii w 2024 roku. AI to nie są tylko durne apki dla mas ale też bardzo konkretne narzędzia bez których już teraz ciężko sobie wyobrazić postępy w nauce.
Nie wyłączyłem swoich ocen bystrzaku, ja po prostu nie bawię się w ocenianie gier na GOL-u xD
Oceniłem je tak bo uważam że to słabe gry i tyle panie ludolog
No i super, nie ma sprawy :D Ja za to uważam, że nie ma sensu traktować cię poważnie.
Zapominasz o jednej ważnej rzeczy kolego. Tak jak Ty masz prawo ocenić grę wedle swojego widzimisię tak każdy z nas ma prawo ocenić Twoją ocenę xD Więcej, na podstawie tej Twojej oceny (i bzdurnej argumentacji tak btw...) każdy czytelnik podświadomie ocenia również Ciebie. Jak zerkniemy na Twój profil i popatrzymy jak oceniłeś takie pozycje jak Silksong, Elden Ring, Doom czy CP2077 to wybacz, ale wnioski nasuwają się same. Nic tu nie pomogą magiczne formułki typu "przecież mam prawo do swojej oceny!" i "moja ocena jest równie ważna!". Owszem, masz prawo. Wszyscy inni mają za to prawo aby ocenić Cię na postawie tych wszystkich głupot i zdecydować czy warto traktować Cię jako poważnego rozmówcę :)
Ciekaw jestem czy kiedyś poznamy dane co do popularności tej odsłony. Bo patrząc na SteamDB to nie jest zbyt różowo. Premiera odbyła się tydzień temu a liczba graczy w peaku dobowym już spadła do 70 tysięcy. A pamiętajmy, że w tych 70 tysiącach są też gracze BO6 i Warzone.
Chłopie, jakie to ma znaczenie, że nasza postać w kampanii jest pod wpływem jakiegoś tam halucynogennego gazu??? Nikt nie czepia się uzasadnienia fabularnego tylko SAMEGO FAKTU, że w kampanii singlowej z serii Call of Duty walczymy z wielkimi krwiożerczymi roślinami albo rzucamy w wyimaginowanego wroga 7-metrowymi maczetami z nieba xD Jaki jest powód tych wariactw to sprawa drugorzędna. Głównym problemem jest, że ktoś wgl te elementy umieścił w grze...
Gra jest w Game Passie więc ciężko ocenić ilu faktycznie jest graczy i jaka jest sprzedaż, ale wyniki na SteamDB nie sugerują wielkiego sukcesu. Black Ops 6, Black Ops 7 i Warzone mają tam wspólną kartę pod nazwą "Call of Duty". Przed premierą BO7 w peaku grało ok 35 tysięcy osób. Po premierze peak osiągnął 100 tysięcy. Mówimy tutaj zatem o dodatkowych 65 tysiącach grających jednocześnie z tym zastrzeżeniem, że na pewno część graczy BO6 i Warzone przynajmniej przetestowało BO7. W momencie premiery BO6 (analogiczna sytuacja jeśli chodzi o game pass) rekordowy peak graczy przebił delikatnie 300 tysięcy. Dla porównania, teraz, ponad miesiąc po premierze w BF-a 6 w peaku gra równocześnie 300 tysięcy osób. Rekord na premierę wynosił ponad 700 tysięcy.
Oczywiście, że nie można tych danych tak bezpośrednio porównywać, ale jednak o czymś one świadczą.

Czy Wy właśnie zduplikowaliście sobie "newsa"? xD Nie wczytywałem się za bardzo ale na 99% oba newsy dotyczą tego samego.
Chyba trochę przesadzasz. Chłop jest ewidentnie fanem multików i samego ARC Raiders i nieco w zbyt ekspresyjny sposób namawia do głosowania na tę właśnie grę. Tyle.
Ty chyba nie ogarniasz jakim biznesem są obecnie gry i jakimi pieniędzmi się w tej branży obraca xD No cóż, nie zabronię nikomu bycia ignorantem.
Poza tym koleś nie zachowuje ani krztyny bezstronności
Ale dlaczego ma zachowywać bezstronność? Przecież to jest tylko plebiscyt. Każdy może mieć swojego faworyta i namawiać innych na głosowanie na niego. Bo niby dlaczego nie? Od kiedy to wymagamy od streamerów obiektywizmu i bezstronności? To są jacyś sędziowie sądu najwyższego, prezesi komisji wyborczych czy o co chodzi?
Czytałem niedawno jakąś analizę, która sugeruje, że GTA VI może zarobić ok 7-8 mld dolarów w ciągu pierwszych dwóch miesięcy od premiery. Zobaczymy kto się będzie śmiał wtedy. Już czekam na te "prztyczki w nos" od Ubi.
Stosunek cena/jakość/segment w kwestii nowej gry Obsidianu to w ogóle osobny rozdział i rzeczywiście przeginka.
The Outer Worlds 2 pozytywnie zaskakuje (jeśli pominiemy cenę…) złożonością gameplayu i roleplayowych opcji oraz generalnie ilością rzeczy do zrobienia.
Nie no, redaktorze kochany, litości. Jeśli pominiemy cenę? Każdy świadomy konsument dokonuje wyboru i oceny m.in. na podstawie stosunku ceny do jakości. Dotyczy to nie tylko gier ale w zasadzie każdego dobra i usługi które można nabyć. Bloodlines 2 kosztuje 275 zł, The Outer Worlds 2 prawie 300 zł. O ile ten drugi tytuł faktycznie może trafić w gusta wielu graczy i skłonić ich do zignorowania wysokiej ceny to wołanie 275 złotówek za Bloodlines 2 jest jakimś nieśmiesznym żartem. Pewnie wielu ludzi się ze mną nie zgodzi, ale uważam, że Wy jako duża redakcja branżowa macie wręcz obowiązek żeby takie praktyki piętnować. Ciekawe jest to, że w przypadku hardware-u stosunek ceny do jakości jest często widocznie punktowany w artykułach i materiałach. Za to w przypadku recenzji gier ten wątek jest zazwyczaj pomijany. Dlaczego?
Faktem jest jednak, że dla wielu fanów RPG-owe romanse mogą zaważyć na całej produkcji i sprawić, że będą do nich z chęcią powracali, nawet, jeśli grę będą znali prawie „na pamięć”.
Odważne stwierdzenie xD Ja bym osobiście powiedział, że jest dokładnie na odwrót i dla zdecydowanej większości graczy romanse w rpg-ach to mało znaczący dodatek. No ale co ja tam wiem.
Tak, tak, knuli te plany i intrygi zwłaszcza w okresie ponad stu lat od połowy XIX wieku do połowy XX wieku. W 1950 roku Chiny miały PKB per capita porównywalne z najbiedniejszymi krajami Afryki xD To że teraz kombinują gdzie się da i jak się da to prawda, ale z tymi "tysiącami lat doświadczenia w knuciu" to trochę przesadziłeś^^
Nie no, chwilka. Gra na steamie kosztuje 275 zł. Jest to zdecydowanie cena gry AAA więc tak też powinniśmy ją oceniać. To jest tylko o 24 zł mniej niż nowa FIFA, BF 6 czy Borderlands 4. Bo wiesz, co mnie jako gracza finalnie obchodzi ile kasy przewalili na produkcję skoro chcą ode mnie tyle pieniędzy co za te największe gry.
Rozumiem, że nie da się już minusować komentarzy, tak? Szkoda, według mnie nie najgorzej to działało. W tym wypadku zadziałało by idealnie i na pewno dużo szybciej niż moderacja.
Ale to przyznasz się do błędu czy coś? Mogę Ci takich screenów porobić dziesiątki, w różnych strojach, w różnych pozach. No bo nie bardzo rozumiem jak nadal możesz twierdzić, że Aloy w Forbidden West ma posturę kulomiotki.

Nooo, faktycznie, masywna jak kulomiotki xD Kolejny pajac, który najzwyczajniej w świecie nie grał w grę i opiera się na jakimś kretyńskim micie krążącym po necie...
CZyli np, takie jak w Awoved (bo takie sa), czy tez hate sie odpala w glowce?
No tak, typowe, krytykuje jakąś grę więc NA BANK jestem hejterem od kiszaka xD 68 na metacriticu i niezbyt imponujące 76% na steamie to jest oczywiście też efekt filmów kiszaka...
To jest niesamowite jak wam się odpala automatycznie system obronny kiedy ktoś krytykuje wasze ukochane studio xD
A teraz wskaż mi w którym miejscu stwierdziłem, że Avowed cierpi na słabą eksplorację. Zacytuj takie zdanie, śmiało, nie krępuj się. Avowed wbrew temu co sugerujesz oczywiście ograłem, tak samo jak pierwsze The Outer Worlds, oba Pillarsy, Tyranny i w zasadzie większość gier Obsydianu. Eksploracja w Avowed to jest akurat jeden z największych plusów tej gry (zwłaszcza dobrze pomyślana "wielopoziomowość" niektórych miejscówek) i w zasadzie chyba jedyny element, który mnie przy niej trzymał do końca. Strasznie mnie irytują tacy ludzie jak ty. Napisałem tylko, że mam wątpliwości co do The Outer Worlds 2 ze względu na poprzednie gry Obsidianu, które mi nie siadły, a ty automatycznie zrobiłeś ze mnie hejtera i widza kiszaka xD Żałosne...
Nie. Wiesz co jest lepsze? Po prostu dobrze zaprojektowane lokacje z ciekawą zawartością, nie ważne jakiej wielkości by one nie były. Może jestem nienormalny, ale nie bardzo rozumiem jakim argumentem za mapami w Outer Worlds ma być stwierdzenie, że inne gry mają ogromne i puste światy.
Jeśli ktoś zechce, może liczyć na szybkie, podstawowe doświadczenie, satysfakcjonujące i przyjemne. Ale tym, którzy oczekują czegoś więcej, gra zaoferuje znacznie więcej treści do odkrycia i pozwoli naprawdę wycisnąć z niej wszystko, co najlepsze
Fajny marketingowy bełkot xD Nieskrępowana eksploracja? Super. Tylko żeby nie odbywała się ona na mikroskopijnych, ciasnych i martwych do bólu mapach jak z pierwszego The Outer Worlds. Szczerze trzymam kciuki za tą grę choć mam ogromne wątpliwości po pierwszej części i zwłaszcza po Avowed.
KKochaliśmy tę grę!!!! To najlepsza Civka w historii, ale zostawiliście ją niedokończoną. Należało ją rozwinąć. Mogła zdetronizować Civilization, ale teraz ją pogrzebaliście. Paradox, dlaczego? Przez lata byliście moją ulubioną firmą.
Fenomenalne są te cytaty. Przydałoby się jakiekolwiek info skąd one pochodzą, z jakiego portalu czy strony, kto dany komentarz napisał (przynajmniej nick). Takie cytaty wrzucone do newsa bez jakiegokolwiek kontekstu są bez sensu. Szanowny Pan redaktor mógł sobie je sam wymyśleć i chyba byłoby to nawet szybsze niż przeszukiwanie forów i kopiowanie postów.
O kurde, jestem debilem, wybacz. Nie usuwam posta, niech zostanie jako pomnik mojego wstydu :/
i przekonać się ilu ludzi się posrało ze złości za wysoką ocenę gry na switcha
Noo, dokładnie to jedna osoba zwróciła uwagę na cenę xD Człowieku, piszesz jakby tu były dziesiątki komentarzy a jest ich dosłownie 6, razem z tym moim teraz. Halooo, ogarniasz gościu? Nie popierdzieliły Ci się wątki?
Nie wydaje Wam się, że trochę mało się mówi i pisze o tym co Nintendo odwaliło z tym patentem? Coś mi się wydaje, że gdyby podobną akcję zrobił np Ubisoft to by o tym mówiono duuuuuuużo więcej i gracze już stawiali by im szubienicę.
Dodam, że sam mam totalnie wywalone na ten Silent Hill i zupełnie nie znam tej serii, co wcale nie przeszkadza ocenić tej zgnilizny na podstawie recenzji i wypowiedzi. Daję sobie takie prawo.
1. Z tytułu recenzji: "Obrzydliwy, piękny, wgryza się w psychikę." Już za sam tytuł autorze wylatujesz razem z tą grą za burtę. Za chwalenie łajna, które jest obrzydliwe = piękne i ryje psychikę. Tylko na tej podstawie podziękowałem. Za takie wynaturzenia.
Chwila, chwila. Skreślasz grę tylko i wyłącznie na podstawie opinii recenzenta, którego opinią gardzisz? Co to jest za konstrukcja logiczna? xD
Są tak naprawdę dwie możliwości. Albo jesteś profesjonalnym trollem na pełny etat i my wszyscy dajemy się robić w konia, albo jesteś ekstremalnie nieszczęśliwym człowiekiem, z którego aż wylewają się hektolitry frustracji i błagalne krzyki o odrobinę atencji.
Co Ty za bzdury wypisujesz teraz xD Jakie podwójne standardy? Przecież dosłownie wszystkie gry jakie wymieniłeś zgarniają oceny od graczy równie wysokie albo wyższe niż Silksong, i to na tych właśnie portalach, które wymieniłem. W przypadku każdej docenianej powszechnie gry (albo książki, filmu, serialu i każdego innego wytworu kultury/popkultury/branży rozrywki) znajdą się odklejeńcy, którzy będą przekonywać cały świat, że tylko oni mają rację, a wszyscy są ślepi.
Ale jak takie samo zjawisko występuje np. przy Death Stranding / Death Stranding 2 to już w sieci pełno filmów typu "casuale wybrali grę roku..." ble ble ble. Rozumiem, że podwójne standardy. Dalej. Ponoć to kandydat do gry roku. To samo z Hades II. Spoko. Tylko dlaczego jak w zeszłym roku tytuł gry roku otrzymała gra Astro Bot, to wielkie oburzenie "graczy".
Chłopie, to już jest tak żałosna manipulacja, że aż mi głupio, że ją komentuję. Wymyśliłeś sobie jakieś "cytaty", które być może gdzieś tam kiedyś dojrzałeś pośród tysięcy pozytywnych opinii i na podstawie tych "cytatów" budujesz całą narrację.
0/10 - dla całkiem sporej liczby zwykłych graczy, bo się odbiją na samym początku
6/10 - dla typowych świadomych i zaawansowanych graczy
7/10 - j.w. + fanów metroidvanii
8/10 - dla fanów metroidvanii i Hollow Knight
9/10 - dla fantyków metroidvanii i Hollow Knight
10/10 - j.w. + speedrunnerów
Wiesz jaki jest problem z tą Twoją rozpiską i wgl całym komentarzem? Nie ma NIC wspólnego z rzeczywistością. Wytłumacz mi proszę, jak to jest, że Ty jeden odkryłeś prawdę o Silksong, a miliony graczy (podkreślam GRACZY, nie recenzentów) pokochało ten tytuł i daje mu oceny w okolicach 8-9/10 (portale takie jak metacritic, opencritic, GOL, steam i inne). Oceny to potwierdzają, tak po prostu. Gdyby to co piszesz miało jakikolwiek sens to średnia ocen Silksong na portalach gamingowych wynosiłaby maksymalnie to 6/10. No to o co chodzi? Dlaczego tak nie jest? Czemu oceny graczy są dużo wyższe? Mylą się dosłownie wszyscy poza Tobą?
Myślę, że przy tak kontrowersyjnej pozycji jak Silksong ....
Po pierwsze, nie jest to w najmniejszym stopniu kontrowersyjna pozycja. Metacritic, Opencritic, GryOnline, Steam i w zasadzie każdy inny portal pokazują, że gra zgarnia od graczy oceny na poziomie 8-9/10. Gdzie tu kontrowersja? Wydaje się, że zdecydowana większość odbiorców jest zgodna co do jakości gry.
...byłoby to bardzo wskazane, a nawet konieczne, aby ludzie nie topili w niej niepotrzebnie swoich pieniędzy
A to jest uwaga po prostu nie na miejscu w dzisiejszych czasach. Silksong kosztuje mniej niż 1/4 ceny takich Borderlandsów 4 albo troszkę ponad 1/5 ceny nowego Silent Hilla. Jak na obecne standardy ta gra jest tania jak barszcz.
Większość graczy, nawet bardzo doświadczonych, odbije się od tej gry o ile nie są fanami metroidvanii 2D lub gier retro i tego typu rozgrywki. Podejrzewam, ze jakieś 30% fanów pierwszego HK też się od niej odbije na jakimś etapie, co wskazują liczne wpisy.
Pozwól, że dopytam. Masz jakie konkretne dane, które potwierdzą te rewelacje? Robiłeś jakieś badania, że Ci akurat takie procenty wyszły? Możesz pokazać jakieś artykuły na ten temat? Bo widzisz, jeśli to jest tylko Twoje wrażenie czy też przeczucie to niestety, ale jest ono nic nie warte. Serio, powiedz mi, skąd to 30%? xD Skąd Ty to wytrzasnąłeś? Czemu nie 25% albo 40%? Nie widzisz jakie to jest śmieszne?
Serio? Pierwsze co robisz to grozisz mi banem i to ja rzekomo nie zachowuję się jak dorosły człowiek xD
Co do recenzji, jest taki kanał na youtubie złożony z waszych byłych pracowników i oni jakoś byli w stanie ograć przez prawie 50h Borderlandsy i dnia 11 września wypuścić solidny materiał. Czyli co, 2k jednak nie olewa wszystkich? To może jednak z Wami jest jakiś problem, skoro wydawca Was ignoruje mimo że jesteście największym portalem o grach w Polsce.
Żeby olać temat recenzji gier takich jak Borderlands 4 i Silksong to trzeba mieć naprawdę tupet xD Śmiało redakcjo, wysrajcie zamiast tego kolejne 50 newsów o promocjach na amazonie, na pewno nada wam to powagi...
Chwila, chwila. Są elementy w grach, które można oceniać w sposób bardziej subiektywny i takie, które da się ocenić bardziej obiektywnie. Na przykład jakość fabuły, feeling systemu walki, design miasta, muzyka to części składowe, które jednemu mogą się podobać, drugiemu nie. Ale jeśli mówimy o kwestiach technicznych, takich jak jakość dubbingu, to tutaj nie za bardzo jest pole do relatywizowania. Przyznam, że czuje podobny dysonans jak w przypadku kolegi pieterkova. Jedyny sposób żeby się przekonać jak jest faktycznie to ogranie gry samemu co zapewne uczynię gdy The Beast pojawi się na jakiejś sensownej promocji za jakiś czas.
Przypomnijmy, że Borderlands 4 zadebiutowało 11 września na PC oraz konsolach Xbox Series S, Xbox Series X oraz PlayStation 5
A recenzji na GOL-u jak nie było tak nie ma. Hej, redakcjo! Czemu Wy nie robicie tej recki, o co chodzi? Za dużo roboty? Ja wiem, że wyplucie newsa na 2 tys znaków jest prostsze, ale litości, chyba macie tam chociaż jedną osobę, która potrafi w ciągu kilkunastu dni (bo na bank mieliście grę przed premierą) ograć tytuł i przygotować kilka stron tekstu.
Właśnie też mnie to zastanawia. Minęło już kilka dni od premiery. Każdy liczący się portal wypuścił już reckę a tutaj cisza. Jest jakiś sensowny powód?
Więcej powiem, w grze można znaleźć plakaty z hasłem "Who is Atlas?" co jest bezpośrednim nawiązaniem do książki Atlas Zbuntowany (zbieżność imienia bohatera gry z tytułem powieści na bank nieprzypadkowa) autorstwa właśnie Ayn Rand. Przez prawie całą powieść przewija się analogiczne hasło "Who is John Galt?".
Ogólnie pełna zgoda z tym co piszesz. Ja odświeżałem sobie pierwszego Bioshocka jakieś 2 lata temu po wieloletniej przerwie i gra podobała mi się jeszcze bardziej niż wtedy.
Ale dlaczego mają na nas nie mieć wywalone? Widać jesteśmy dla nich niewiele znaczącym ułamkiem całego potencjalnego rynku. Nie bardzo rozumiem jak szantaż w postaci zaniżania oceny miałby pomóc. Podasz może jakiś przykład z historii gier kiedy jakieś państwo w ten sposób wymusiło zmianę podejścia wydawcy?
275 zł za gierkę ze średniej półki AA to "sensowna cena"? Coś mi tu śmierdzi próbą przepychania nam narracji, że w Polsce nadal płacimy zbyt mało za gry...
Sami piszecie, że:
Mafia: The Old Country dzieli recenzentów.
Mafia: The Old Country zbiera w większości pozytywne recenzje, choć rozrzut ocen jest spory.
A potem wrzucacie przykładowe oceny z różnych serwisów:
Impulsegamer – 98/100
PC Games – 90/100
DualShockers – 85/100
GRYOnline.pl – 8,0/10
Gamepressure – 8,0/10
PCGamesN – 80/100
VGC – 80/100
IGN – 80/100
GameStar – 79/100
GAMINGbible – 70/100
GameSpot – 60/100
GameRant – 50/100
Na 12 ocen tylko dwie poniżej 7/10, aż 8 minimum 8/10. Faktycznie spory rozrzut xD
Porażką DAI nie była, ale to od niej i ME3 rozpoczął sie zjazd Bioware ku przepaści.
No widzisz, czyli DAI nie był jednak porażką dla studia. Dziękuję za wyczerpująca odpowiedź.
A doprecyzujesz jaką to porażką dla studia była Inkwizycja? Bo z tego co wiem sprzedała się świetnie. I nie, nie chodzi mi o Twoja osobistą ocenę tej gry bo mnie ona nie obchodzi, ale o to stwierdzenie, że Inkwizycja była porażką dla studia.
Konkluzja słuszna, ale pomyliłeś liczebniki. Tam powinny być miliardy a nie biliony. Pewnie zczytywałeś te dane z anglojęzycznego źródła. Amerykańskie "billion" to nasz "miliard".
To jest dla mnie zagadka od lat. Dlaczego ani filmowcy, ani twórcy gier nie chcą korzystać z potencjału tak ogromnego uniwersum. Większość wysokobudżetowych rzeczy jaka powstaje w ramach marki SW to jest sztampa i nuda. Nie zawsze są to rzeczy złe bo podobno Andor jest ciekawy (nie wiem, nie oglądałem) a takie Fallen Order to była całkiem przyjemna gierka. Ale nadal, nie są to tematy odkrywcze. Ale bym popykał w jakiegoś nowego KOTOR-a z unikalną historią, dziejącego się na obrzeżach galaktyki. Nie wiem czy dożyje takiej chwili...
Polska oszalała na punkcie ...
Serio, oszalała? Pani Pamelo, na litość boską, nie jest Pani tak po ludzku wstyd pisać takie bzdury?
Ja nie potrafię zrozumieć jednego, ale może za głupi jestem. Dlaczego w wielu grach strzelanie headshotów, dźganie nożami/mieczami/dzidami, ogólnie brutalne mordowanie jest OK, ale kobieca pierś na ekranie już nie? Wirtualne zabijanie na setki sposobów jest bardziej akceptowalne niż wirtualna nagość. Absurdalne to jest.
Aha, czyli jednak ludzie z BioWare nie rozumieją dlaczego Veilguard poniósł porażkę... Główna przyczyna to stworzenie gry dla nieistniejącej grupy odbiorców. Po prostu większość graczy zainteresowanych tego typu grami nie tego oczekiwała.
Mi się wydaje, że to jest trochę taki znak obecnych czasów. Ludziska z BioWare zamknęli się w pewnej bańce semantycznej otaczając się w niej szczelnie tylko takimi osobami i takimi przekazami, które potwierdzały ich punkt widzenia. W ten sposób tylko utwierdzali się w przekonaniu, że tworzą grę dla mas, nie zauważając, że tych mas nie ma, że to tylko pułapka fałszywej powszechności. Stąd też są te komentarzy zdziwionych i przerażonych deweloperów kiedy któryś odważy się jednak wyjrzeć poza tą bańkę.
Mam ogromne obawy co do ME5....
A ktoś może mi wyjaśnić co w przypadku gościa ze zdjęcia oznacza gest wskazywania palcem na to marnej jakości ramię? Osoby regularnie trenujące robią tak czasami (np do zdjęć) żeby pochwalić się efektami treningu siłowego. Wskazywanie na biceps z dumą jako na efekt ciężkiej pracy nad własnym ciałem. Ten chłop ma witkę. Chyba, że to jest jakiś taki żarcik, a ja po prostu jestem zbyt sztywny żeby go załapać.

Siemka, tu się po prostu wrzuca screeny i tyle? Gram ostatnio w parę ładnych gierek, chętnie coś pokażę^^
Zabawne, bo opinia zdecydowanej większości graczy ale też specjalistów z branży (co widać po ocenach, recenzjach i komentarzach w internetach) jest całkowicie odwrotna do Twojej xD Przeczytałem ten Twój komentarz ze 3 razy i nadal nie jestem pewny czy Ty aby na pewno opisujesz Night City z Cyberpunka 2077. No chyba, że Twój wpis to jakiś rodzaj wyrafinowanego trollingu.
Skąd Ty wziąłeś te godziny?? Ukończenie na 100% pierwszego AC to jest jakieś 30 godzin maks. Dwójka, Brotherhood i Revelations to około 40-50 godzin na każdą z gier. Unity wymaga więcej czasu, około 80 godzin, Syndicate maks 65. Origins mimo dużej mapy to jest maksymalnie 100 godzin. Odyssey i Valhalla to już są faktycznie duże gry i tutaj zrobienie 100% to czas w granicach 150-160 godzin. Nawet jak się doda DLC do tych ostatnich to wyjdzie nie wiem, może 300 godzin. I to są dane statystyczne, można je znaleźć na necie bez problemu. Nie wiem skąd Ty wziąłeś te swoje liczby.
Świetne elementy w Odyssey nie pojawiły się Valhalli i tak samo z przejścia z Mirage na Shadows. Jest tak dlatego, że robią już pewnie nawet w tym momencie 3-4 gry zatem ewolucja nie może nastąpić w taśmowej produkcji. Nic się aktualnie ze sobą nie łączy i czuć jakby były to nic nieznaczące odcinki serialu.
Tutaj pełna zgoda. Ta seria na początku faktycznie przypominała jakieś w miarę spójne uniwersum. Teraz to jest po prostu miszmasz.
Ten, trzeba przyznać, prezentuje się świetnie, a widok maszyny z impetem spadającej i wybuchającej na skałach robi wrażenie.
Co? Czy autor newsa grał kiedykolwiek w któregoś Battlefielda? Bo ta "robiąca wrażenie" scena upadku helikoptera wygląda bardzo podobnie do efektów, które mamy już od Battlefielda 3. Ot, zniszczony pojazd gładko osiada na gruncie ignorując całkowicie pęd jaki miał przed upadkiem, kąt nachylenia podłoża, jego topografię, kierunek z którego nadleciał i w zasadzie wszystkie inne czynniki. I zaznaczam od razu, nie chodzi mi o to żeby Battlefield miał jakiś zaawansowany system symulacji tego typu kolizji, ale na litość, nie zachwycajmy się tym, że zestrzelony śmigłowiec uderzył w skałę i spłonął 3 metry od niej xD Rozumiałbym zachwyty gdybyśmy mieli 2010 rok, ale nie mamy.
W kontraście do tych zachwytów dodatkową łyżką dziegciu niech będą np. dziwacznie "pływające" animacje postaci, które widzimy wokół gracza. Przyjrzyjcie się jak to wygląda zwłaszcza gdy postacie skaczą i biegną jednocześnie. Dramatycznie źle wygląda też animacja ciągnięcia rannego żołnierza.
Oznacza to, że do premiery wiele może się jeszcze zmienić na lepsze
Na gorsze też xD Mieliśmy tylko setki takich przykładów w ostatnich latach...
Pompowanie balonika w związku z BF 7 widzę, że już się rozpoczęło. Odnoszę czasami wrażenie, że duża część graczy w ostatnich latach obniża swoje oczekiwania względem twórców gier zamiast wymagać od nich więcej skoro każą za gry płacić coraz więcej.
edit: Te cytaty graczy, które czasami umieszczacie w newsach to moglibyście sobie darować. Albo chociaż dla zachowania pozorów profesjonalizmu umieszczajcie też te, które są bardziej sceptyczne. Bo tak to tworzycie narrację ogólnoświatowego zachwytu, w sytuacji gdy nawet pod tym filmikiem z reddita sporo osób wyraża pewne wątpliwości i obawy.
Naprawdę dla kogokolwiek tak "wielkim sekretem" była obecność jakiejś zakichanej rzeki widocznej w kilku momentach gry? :D No ja w Episode Two widziałem w oddali kilka razy jakiś taki szczyt. To dopiero musi być tajemnica! Cóż to za szczyt, po co on tam jest??? Ta płynąca przez miasto rzeka mogła równie dobrze być najzwyklejszym w świecie elementem otoczenia. I w sumie pozostaje takim nic nie znaczącym elementem otoczenia bo finalnie w grze do niej nie docieramy. Ok, news o jakimś youtuberze, niech wam będzie, ale po co ten debilny tytuł i wstęp...
Panie Jakubie, sam Pan piszesz "jeśli ukończyliście Assassin’s Creed: Odyssey, raczej nie powinna Was dziwić długowieczność bohaterki." więc jaki sens ma ten news?
Każdy kto ograł Odyssey wie, że
spoiler start
Kassandra pojawia się w czasach współczesnych
spoiler stop
więc jak mogłoby jej nie być w XVI wieku???
Problemem jest to, że wyszła w 2025 roku, a mnóstwo elementów takich jak mechanika walki, animacje, scenki dialogowe, interakcje ze światem gry, fizyka otoczenia, zachowania NPC-ów, wygląd interfejsu i wiele innych elementów to jest poziom lat 2005-2010. Dziwisz się, że wielu ludzi to irytuje?
Ja myślę, że w tej dyskusji o Avowed umyka trochę jeszcze jeden "szczegół". Sam recenzent stwierdza, że Avowed to nie do końca gra triple-A, a bardziej AA. Szkoda tylko, że cena jest zdecydowanie AAA xD Przecież ta gra kosztuje 3 stówy. Wersja Premium 380 zł! To więcej niż STALKER 2, KCD 2 czy Space Marine 2. Trzeci Baldur tyle nie kosztował na premierę o ile dobrze pamiętam.
Od graczy też ma pozytywne oceny, może (niespodzianka) jest to po prostu dobra gra?
Może jest dobra, dla 12-latków i dla dorosłych, którzy potrafią na jakiś czas zapomnieć, że już dawno skończyli 12 lat. Tak na marginesie, user score na metacriticu to 3,9. Na opencritics mamy ocenę 4/10 od użytkowników. Na GOL-u ocena 3,7 od graczy. To są pozytywne oceny?
Jak czytam te komentarze tutaj to zastanawiam się co tu się stało i gdzie zaginęły te wszystkie osoby kochające gry takie jak Risen, Gothic, TESy, fenomenalne gry Obsidianiu ? Wyszyły i sobie poszły.
Ale to jest bardzo proste Alex, większość ludzi po prostu potrafi zauważyć, że czas biegnie do przodu xD Nie każdy już się nabiera na technologiczne antyki opakowane w papierek z napisem "old school'.
No tak, archaiczna mechanika poruszania się i walki, statyczny do bólu świat, martwe NPC stojące jak kołki i niewrażliwe na nasze poczynania to jest po prostu "old school" tylko dlatego, że grę robi Obsydian. To trochę jak z tymi pixel-artami. Deweloperowi nie chce się pracować nad grafiką więc robi jakiś pikselowy szajs a ludzie się potem zachwycają nad "stylem artystycznym".
Jak ja Ci zazdroszczę AleX tego podejścia do życia. Bez szydery. Chciałbym mieć w sobie choć 10% tego optymizmu i radości.
Ja wiem, że to może być filmik "wyciągnięty z kontekstu", ale nie wygląda to za dobrze. Moim skromnym zdaniem taka bierność i statyczność świata przedstawionego w grze w 2025 roku jest niedopuszczalna. No chyba, że to jakiś błąd albo glitch.
Na metacritic na ten moment 80%. Czyli bardzo dobrze. Tylko że Veilguard ma tam 76% czyli prawie tyle samo. Czytając komentarze i materiały na temat Avowed nie sposób nie odnieść wrażenia, że Obsydian ma jakiś szczególny kredyt zaufania. To co się działo wokół Outer Worlds to jest dla mnie nadal zagadka. Średnia jakoś 80% na meta dla gierki, która od strony technologicznej i gameplayowej w dniu premiery była przestarzała minimum o dekadę. Fabularnie było w porządku, ale tylko w kontekście wątku głównego. Towarzysze sztampowi do bólu, zadania poboczne do zapomnienia. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie ani jednego questu z tej gry. Świat mikroskopijny. To jest wgl ciekawy temat. Mapy w Outer Worlds były tak małe, że wywoływały u mnie jakieś klaustrofobiczne odczucia choć nigdy klaustrofobii nie miałem xD NPC stojące w miejscach 24/7 jak kołki. Dialogi bardziej statyczne niż w Skyrimie. Pamiętacie ekwipunek w Outer Worlds? Każda pukawka miała swoją lepszą wersję. Szkoda tylko że jedynie jedną... Snajperka normalna i wersja MK2. Tyle. Rozwój broni tak wyglądał. No chyba, że zakupiłeś jakieś badziewne DLC-ki to wtedy oczywiście było tego więcej. Grafika w tej grze była paskudna, okrutnie pstrokata, aż oczy bolały. Do tego optymalizacja fatalna.
Poczytam, popatrzę, ale mam sporo obaw.
Aż mi się przypomniały moje "strachy" z czasów młodości (12-16 lat) kiedy to szczerze bałem się, że gry w pewnym momencie przestaną mnie bawić xD Bardzo nie chciałem żeby tak się stało. Wiem, irracjonalne, ale miałem takie dziwne obawy. Teraz, z 31 wiosnami na karku wiem już, że gierki zawsze będą dla mnie rozrywką^^
Nie no, rewelacyjny news. Napisaliście o tym, że chłop de facto nie skomentował w żaden sensowny sposób odejścia reżyserki Veilguard. Aż tak Wam się ten temat klika, że wymyślacie tego typu bezwartościowe zapychacze?
Mam to samo wrażenie co kolega wyżej, normalnie nowe Karate Kid. Można by śmiało założyć patrząc na plakat, że głównym bohaterem jest ten dzieciak na środku, wyeksponowany bardziej niż reszta postaci.
Swoją drogą, ciekaw jestem jak się przyjmie ta gra, jakie będzie zbierać oceny i jak się sprzeda. Valhalla to był całkiem fajny produkt. Kupiłem na promocji za jakieś 7 dych i raczej nie żałuję. No ale raczej nie na takiego gracza jak ja liczy w tym momencie Ubi.
Nie no chwila, z tymi "świetnymi recenzjami" to bym nie przesadzał. Wynik 84% i 77% na rotten to nie jest żaden wielki wyczyn bo pamiętajmy specyfikę tego serwisu. Taki Godzilla X Kong ma tam od widzów 90% xD Dzień Szakala na filmwebie ma ocenę ogólną 7,3 i 6,2 od krytyków. Z kolei na metacritic 72 od recenzentów i 6,3 od widzów. Naprawdę, świetne recenzje?
Ten "news" wygląda po prostu jak sponsorowana reklama platformy streamingowej. Smutne, że pojawił się w dziale wiadomości...
Bardzo ciekawa rozkmina, ale zdecydowanie zbyt ambitna w temacie rozrywki jaką są gry. A szkoda, bo oprócz trudnych gameplayowo gier (Soulsy itp) bardzo chętnie pograłbym w trudne moralnie gry. A takich praktycznie nie ma. Dlaczego? Zapewne dlatego, że deweloperzy nie chcą zniechęcać mainstreamowego gracza, a niewiele rzeczy zniechęca bardziej niż dyskomfort psychiczny.
No toś teraz dowalił do pieca geniuszu xDD 4 dni kminiłeś jakby tutaj podpiąć tego "politycznego gniota" pod propagandę ideologiczną (którą Veilguard w wielu momentach faktycznie epatuje) i nie wymyśliłeś NIC więc w akcie desperackiej bezsilności uciekłeś po pomoc do chatu gpt... Dawno nie widziałem tak żałosnego pokazu pustosłowia, serio. A wystarczyło po prostu przyznać, że Veilguard jest "ideologicznym gniotem", a nie "politycznym". Nie brnij już w tą durną narrację, błagam cię. Chociaż tak patrząc po twoich komentarzach to ty już dawno oszalałeś od tej wojenki, którą prowadzisz głównie w swojej głowie. Aż mi cię trochę szkoda, być tak przesiąkniętym nienawiścią... To musi być ciężkie życie.
A to ciekawe, pierwszy raz czytam o tym, że Veilguard epatuje komentarzami politycznymi. Ideologiczne i światopoglądowe tak, ale polityczne?
Far Cry 3 miał ciekawa historię?? Ale z której strony? Przecież fabuła w tej grze praktycznie nie istniała. No chyba, że komuś wystarczy kilka wydumanych monologów jakieś psychola, który jest zły dlatego, że jest zły. Oczywiście, nadal ta fabuła była lepsza niż w takim Far Cry 6, ale błagam, do "ciekawych historii" to jej daleko.
Zgrabnie podsumowany temat. Dodam tylko jeszcze że wielu spośród "władców" Europy zdaje się nie wierzyć w odbudowę potencjału naszego kontynentu i raczej próbują wynegocjować sobie możliwie najlepszy układ jako junior partner w relacjach z prawdziwymi mocarstwami świata. Przykre.
Nie obraź się ale to Ty pieprzysz bzdury bo jeśli chodzi o tą kreatywność to gość ma trochę racji. Kreatywne podejście do tworzenia gier, filmów czy czegokolwiek innego zawsze wiąże się z ryzykiem, że dane dzieło się nie przyjmie bo jest inne, zbyt kontrowersyjne, zbyt innowacyjne i przy tym obce itp. W momencie kiedy firma inwestuje np 200 milionów w grę to chce mieć pewność, że ten wydatek się zwróci i pozwoli zarobić. Tak działają korporacje. Z tego powodu wydawcy często idą w to co znane i co się sprzedało już wiele razy, inaczej mówiąc w "bezpieczne gry". Rozumiem taką argumentację. Problem w tym, że obserwujemy obecnie coraz więcej przykładów tych "bezpiecznych gier", które okazują się porażkami sprzedażowymi, albo przynajmniej umiarkowanym zawodem. No i pojawia się pytanie czy faktycznie gracze tego właśnie oczekują. Bo może się to zmienia na naszych oczach. Czas pokaże.
Może i bywam niepoprawnym romantykiem i idealistą, ale na pewno nie mniejszym niż Ty ;) Przecież właśnie dlatego uruchomiłeś cały proces prawny żeby dowieźć słuszności swoich racji i aby "ukarać' jakiegoś typka, który hejtuje (zazwyczaj bezpodstawnie, to prawda) Ciebie, firmę, w której pracujesz i całą branżę. Bo nawet jak wygrasz cały ten proces to nie osiągniesz zupełnie nic poza osobistą satysfakcją, że dowiodłeś prawdy w dramie, która w oczach bardzo wielu odbiorców nie jest do końca poważna. Swoją drogą, jeśli wygrasz sąd zobliguje Arkadikusa do przeprosin. Czy on je sformułuje czy nie to i tak wygra wizerunkowo bo zrobisz z niego męczennika. "Członek zarządu wielkiego portalu pokazuje małemu youtuberowi gdzie jego miejsce". Użyłem cudzysłowu i kursywy żeby podkreślić, że to nie mój pogląd, a narracja, którą już widziałem w komentarzach i to licznie. Swoją drogą sprawdziłem i okazuje się, że już mu zwiększyłeś przyrosty subskrypcji. Więc tak naprawdę Twoje działania go jedynie spopularyzują. Robisz mu reklamę. Będzie zatem docierał do większej ilości odbiorców i ten fanbase szkodliwych pseudo-ludologów urośnie. Nic dobrego nie zrobisz dla branży, dla firmy i dla siebie tym procesem. Wprost książkowy idealista, liczy się prawda, a nie konsekwencje. Nie odbieraj proszę tego jako ataku, po prostu takie jest moje zdanie. Ty masz inne, bo i inną masz perspektywę na sprawę, to zrozumiałe.
Tak na marginesie dodam, że osobiście nie wiem jak skutecznie walczyć z populistami i bezmyślnym hejtem w internetach bo na pewno nie z pomocą sądów. Choćby z tego względu, że działają niewiarygodnie wolno. Kluczem jest zapewne to co zwykle czyli edukacja. Ale to już jest dużo grubszy temat.
Ale to są zupełnie dwie różne rzeczy. Macie dobre przychody z jednego prostego powodu. Oprócz ppe nie macie konkurencji na polskim podwórku jeśli chodzi o portale growe a zapotrzebowanie jest gigantyczne. Jesteście bardzo sprawni od strony "techniczno-biznesowej" i dlatego to wszystko hula w najlepsze. Ma się to jednak nijak do wizerunku i atmosfery wokół portalu. Naprawdę wgl Ci na tym nie zależy? Wystarczy, że właściciele poklepią Cię po ramieniu za eleganckie wyniki w excelowych tabelkach waszych księgowych? Strasznie to jest przykre.
W sądzie może i liczą się fakty, ale nie mają one większego znaczenia w oczach opinii publicznej i przede wszystkim dla biznesu, którego jesteś przedstawicielem (serwis GryOnline). Liczy się narracja i emocje jakie ona wywoła. Liczy się to jaki procent publiki przeciągniesz na swoją stronę. Czemu to jest ważne? Bo to ma bezpośredni wpływ na wizerunek Twój Łosiu, a co za tym idzie wizerunek całego serwisu. Czy to jest sprawiedliwe i uzasadnione? Oczywiście, że nie. Ale tak to właśnie działa. W obecnej szeroko rozumianej "debacie publicznej" liczą się tylko emocje, pozory i narracja. Nie fakty. No a póki co to sytuacja wygląda tak, że członek zarządu największego w Polsce portalu o grach pozywa jakiegoś stosunkowo niewielkiego youtubera (niecałe 50 tys subów) bo sam go sprowokował a potem poczuł się zaatakowany bo mu gość coś tam zarzucił. A jeśli przynajmniej połowa tego o co cytuje Arkadikus to prawda (pokazuje screeny więc podejrzewam, że więcej niż połowa) to naprawdę wyglądasz fatalnie w tej całej śmiesznej dramie. Przeprosiny w białym podkoszulku, na białym tle i demonetyzacja kanału? Ja wiem, że Ty teraz twierdzisz, że chodziło o demonetyzację tylko jednego filmu, ale Arkadikus czyta ten fragment kilka razy i interpretacja jest oczywista. No chyba, że on kłamie cytując to pismo, które dostał od Ciebie. Zmyśla, przekręca coś?
Może masz rację w pewnym sensie, gry w dużym procencie "upraszczaja się" na przestrzeni ostatnich lat. Oczywiście nie wszystkie, nie uogólniajmy. Ale widzisz, Alyx w Epizodzie 2 to właśnie genialny przykład towarzysza, którym nie musisz sterować, który wszystko robi sam, ale w zamian daje ci poczucie obcowania z żywą, prawdziwą postacią, a nie jakimś durnym posągiem, który uaktywnia się tylko w cutscenkach.
Mocno martwi mnie ta iluzoryczna obecność towarzyszy na polu walki. Jaki sens w takim razie ma wgl ich obecność? Nie rozumiem takiego kierunku. Skończyłem ogrywać dwa tygodnie temu Half Life 2 z epizodami. Zwłaszcza w epizodzie drugim zachwyciło mnie po raz kolejny towarzystwo Alyx. Ona naprawdę reaguje na to co robimy, komentuje nasze zachowanie, patrzy na nas, uśmiecha się. Do tego zachowuje się realistycznie, fajnie się porusza i jest po prostu przydatna w walce. Ja wiem, rozumiem, to jest zupełnie inny rodzaj gry, ale i tak nie potrafię pozbyć się wrażenia, że w temacie naturalnych i prawdziwie żywych towarzyszy branża stoi w miejscu albo nawet się cofa. A przypomnę tylko, że Epizod 2 ma 17 lat (!). Nie rozumiem dlaczego rpgi nie mogłyby podejść do tematu właśnie tak jak Half Life, tknąć życie w postacie poboczne w czasie rzeczywistym, nie tylko na cutscenkach.
Czy można poznać nazwisko pracownika GOL-a który wpadł na pomysł umieszczenia w serwisie działu "promocje"? Chciałbym wiedzieć kogo materiałów unikać. Chyba, że właściciel wam to narzucił odgórnie. Tak dramatycznie złej treści to ze świecą szukać w innych działach, serio...
Nie o bramę się popluli tylko o symbol ważny dla całego narodu. Wyobraź sobie, że na świecie są jeszcze społeczności, które pamiętają o swojej historii i o nią dbają. Kolega wyżej ma rację. Ubi nie rozumie i nie zna rzeczywistości za jaką się chwyciło w nowym AC i wielce zdziwieni, że ich spotyka krytyka.
Skoro wyszczególniłeś Polskę, to najwyraźniej uznałeś, że istnieje taka potrzeba.
Wyszczególniłem ją bo chciałem, tyle, koniec, nie ma tu żadnej filozofii. Mniej byś się czepiał gdybym wymienił np. 20 krajów, które według badań mają podobny problem ze stosunkiem społeczeństwa do pracy?
Dobrze, uznaję zatem, że twoje żartobliwe porównanie ubigier do roboty na pół etatu było zaiste wyborne i zdecydowanie niewarte całego śledztwa i bicia piany z pyska.
Chłopie, hiperbola, to po pierwsze. Dziecko w podstawówce zrozumiałoby to wyolbrzymienie. Po drugie, napisałem gdzieś że tylko w Polsce? Po trzecie, które to już twoje konto? Tak z ciekawości pytam^^
edit: Naprawdę edytowałeś post żeby dorzucić uwagę o lekach? Serio?
Histeryczny wydźwięk xD Ciekawe jak długo tym razem zabawisz na tym forum pisząc dalej w ten sposób. Które to już twoje konto?
Taa, na pewno twój tekst Lubisz symulatory pracy na pół etatu od Ubisoftu nie miał wydźwięku pejoratywnego...
Nadal nijak się nie odniosłeś do mojego pierwszego postu xD Dlaczego "wykonywanie pracy na pół etatu" w ramach grania w grę ma być czymś złym?
I jeszcze uznałeś, że w innych (nieśmiesznych!) krajach gry, które ogrywa się z pasją porównywalną do pakowania towaru na taśmociągu są już super. Pewnie stąd ten oszałamiający milion sprzedanych kopii Outlaws.
Co? Z kim ty teraz polemizujesz bo na pewno nie z tym co ja napisałem. Wszystko ok kolego?
A jeśli wykonywana praca sprawia komuś radość, daje satysfakcję i poczucie dobrze spędzonego czasu to co w tym złego? Dlaczego w tym naszym śmiesznym kraju wykonywanie pracy zawodowej automatycznie kojarzone jest z jakąś karą boską i dramatycznym nieszczęściem, które się przeżywa od poniedziałku do piątku?
Czyli w grę nie grałeś, ale "nie wierzysz", że zasługuje na 6/10. Jak wgl można brać na poważnie taką opinię?
Średnia na metacritic to 87. Recenzja GOL-a chyba jedna z bardziej krytycznych. Nie "oceniam" oceny redaktora bo gry nie znam i jeszcze dłuuuuugo nie poznam. Bawi za to ten krzyk oburzenia sporej części użytkowników. Co poniektórzy by tutaj chcieli żeby wszystkie gry Ubisoftu i EA z automatu dostawały maks 2/10.Dlaczego? BO TAK!!!!11!!!
Podsumowując, oczywiście, że masz prawo oceniać co sobie chcesz i jak sobie chcesz. Nie zabronię wystawić ci oceny książki jeśli przeczytałeś tylko opis na okładce. Ale nie oczekuj, że ja czy ktokolwiek inny, będę traktował twoją ocenę jako coś więcej niż bezwartościową cyferkę.
Trafna uwaga. Sam pomysł na postać spoza kręgu kulturowego, która musi się odnaleźć w tym nowym dla siebie świecie może się udać. Może wgl tak właśnie będzie przedstawiana ta historia. Życzę tego sobie i nam wszystkim. Za to ciężko oprzeć się wrażeniu, że Ubi rozegrało cały temat bardzo słabo. Zdecydowanie nie są oni bogami PR-u...
Aż mi się zrobiło szkoda wirtualnej postaci bo coś mi się wydaje, że po premierze gry Yasuke zetknie się z krytyką/hejtem (wybierz co ci pasuje) wprost absurdalną.
Po pierwsze, średni czas pracy w Chinach to 40h tygodniowo. Zanim rzucisz jakieś info to warto je sprawdzić, a nie opierać się na kłamliwych stereotypach. Świat się zmienia kolego, i to nie tylko ten nasz zachodni. Nie bądź ignorantem i poczytaj, posłuchaj o tym jak teraz wygląda Państwo Środka. Ale mniejsza z tym.
W sumie masz rację, stopa życiowa przeciętnego Europejczyka jest wyższa niż Chińczyka czy nawet Amerykanina. Warto jednak spytać dlaczego tak jest, jakie są powody i jakie warunki muszą zaistnieć żeby ten standard życia zachować. Europa przez kilka wieków była przemysłowo-ekonomiczno-społecznym centrum świata. Tu była technologia (I rewolucja przemysłowa), tu był zaawansowany przemysł, nauka, a co za tym idzie rozwój pozwalający zdominować resztę świata (poczytaj o tzw wieku upokorzenia i wojnach opiumowych). W XX wieku nastąpiły przetasowania. USA stało się globalnym hegemonem ustanawiającym warunki funkcjonowania (poczytaj o Bretton Woods). Dolar stał się walutą rozliczeniową świata. Tak się złożyło, że amerykanom na rękę było "zaopiekowanie" się Europą. Otoczyli więc ją ochroną ekonomiczną i militarną, przekazali pewne technologie i w ten sposób w pewnym sensie uśpili w poczuciu niezachwianego dobrobytu i spokoju. Tylko, że te czasy się kończą kolego. USA traci prymat, rozpoczyna się nowy koncert mocarstw. Problem w tym, że Europa przespała w tej błogiej nieświadomości ostatnie kilka dekad. Jesteśmy rozbrojeni, nasze gospodarki spowalniają, tania energia się skończyła. W temacie innowacji leżymy i kwiczymy. W pięćdziesiątce największych na świecie firm technologicznych są chyba tylko 3 z Europy. Ten europejski standard życia to również efekt rozbujanej do granic możliwości polityki socjalnej, która już teraz prowadzona jest na kredyt. A powtórzę, to technologia i nauka dają rozwój i wszelkie dywidendy płynące z tego rozwoju.
Podsumowując, może w Europie żyje się nam dobrze, ale te czasy się skończą bo za 2-3 dekady przestaniemy być pierwszoligowym graczem globalnym. Mocarstwa typu USA, Chiny, Indie po prostu nas rozdziobią i zmuszą prędzej czy później do "nierównoprawnych traktatów" (serio, poczytaj o wojnach opiumowych). Chyba, że zmieni się w Europie myślenie elit nad przyszłością kontynentu.
Jak na "zakałę planety" to całkiem nieźle sobie radzą. W ostatnich 5 dekadach Chiny zaliczyły rozwój gospodarczy niespotykany w historii świata. Już teraz są praktycznie równorzędnym konkurentem dla USA. Jeśli Chiny są "zakałą świata" to czym jest w tym momencie Europa xD
Po pierwsze, nie ukończyłeś nawet 1/3 gry więc jakim prawem oceniasz całość? Po drugie i najważniejsze, każde medium jest skierowane dla konkretnego odbiorcy. Niektóre produkcje mają bardzo szerokie grono docelowe, inne bardzo wąskie. Disco Elysium zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Jeśli nie należysz do docelowej grupy odbiorców (a po twoim wpisie widzę, że nie należysz) to powinieneś się powstrzymać od oceniania, proste.
Zadam Ci pytanie teraz, czy uczciwe jest abym oceniał na filmwebie bajki dla dzieci skoro mam ponad 30 lat? Albo komedyjki romantyczne skoro zupełnie mnie one nie interesują i w całym swoim życiu widziałem ich z 5? Jedyne MMO w jakie grałem to był WoW. Było to jakieś 18 lat temu i moja "przygoda" z tą grą trwała ok 15h o ile pamiętam. Czy naprawdę uważasz, że będzie sprawiedliwe jeśli wystawię grze ocenę?
Ja wiem redakcjo, że Wy macie w głębokim poważaniu te nasze komentarze, narzekanie i krytykę, ale na litość, rozszerzcie w końcu skalę ocen! Zachwyty nad grą: ocena 8,5. Lekki zawód, ale i tak przyjemna gra: ocena 8,0. Co jest do licha?? Czemu Wy się tak strasznie boicie wystawiać oceny od 1-7?
Ale bym chciał przeczytać któregoś dnia newsa, że jednak powstaje Days Gone 2. Podobnie mam z Tyranny 2, Titanfall 3, pewnie jeszcze kilka porzuconych tytułów bym wygrzebał z pamięci.
Myślisz, że klikam regularnie te artykuły "niesponsorowane" i piszę pod nimi komentarze? Myślisz, że jestem jakimś zakichanym masochistą i regularnie wbijam pod tego typu śmieciowe teksty żeby przez godzinę pluć jadem na ekran? Naprawdę warto tworzyć takie wysrywy żeby ktoś taki jak ja raz na kilka miesięcy wbił w dział komentarzy i napisał kilka zdań dezaprobaty?
Łukasz Michalak, człowieku, czemu Ty piszesz w taki sposób te "niesponsorowane" artykuły??? Serio, co jest z Wami nie tak? Przecież to jest poziom najtańszych brukowców.
Awakening opowiada alternatywną historię, w której pan Paweł Atryda nigdy się nie narodził, Fremeni zniknęli i oczywiście wiadomo, komu przypada rozwiązanie tej tajemnicy: każdemu graczowi, który stworzy swoją postać w MMO.
Mieć takie fajne uniwersum i robić z tego jakieś zakichane survivalowe MMO... Będę śledził temat tej gry tylko po to żeby zobaczyć jak spierdzielili czerwie pustyni xD
To co Ty nazywasz "spiną między ludźmi aby na siłę udowadniać swoją rację" ja nazywam po prostu dyskusją i wymianą poglądów. Uważasz, że ludzie nie powinni ze sobą dyskutować, wymieniać uwagami i przemyśleniami czy po prostu sprzeczać gdy mają odmienne zdanie?
E tam graczom, całemu światu, CAŁEJ LUDZKOŚCI! Wynalezienie koła, pisma, maszyny parowej czy elektryczności to przy Epicu żałosne pierdółki!
Ok, ale serio, pokażesz jakieś dane, link chociaż? Pytam zupełnie szczerze, chętnie poczytam.
A ja akurat Tyranny uwielbiam za warstwę fabularną i cały koncept na bohatera osadzonego w świecie. Od strony techniczno-gameplayowej to niestety też lekka prehistoria, ale nadal dużo ciekawsza i sprawniejsza niż Outer Worlds moim zdaniem.
Ja nie wiem skąd się biorę te zachwyty względem Outer Worlds u co poniektórych. Obok wad wymienionych przez Drusix2 dodałbym jeszcze kilka rzeczy. Po pierwsze tragiczny loot. Sprzęt w tej grze to jest jakiś żart. Dosłownie kilka giwer na krzyż, w dwóch czy tam trzech tierach, tyle. Druga sprawa, mikroskopijne mapy. Żeby stworzyć grę science-fiction z tak klaustrofobicznymi "otwartymi mapami" to się naprawdę trzeba postarać. Kolejna sprawa to paskudna, oczojebna grafika. Mnie naprawdę oczy bolały po godzinie obcowania z tytułem.
Jednak chyba mój największy zarzut wobec Outer Worlds to po prostu jego totalna archaiczność w prawie każdym elemencie. Na litość, nikt już nie robi takich statycznych i pozbawionych życia otwartych światów. Przecież w tej grze npc-e stoją w miejscach jak kołki bez względu na porę dnia xD Mechanika strzelania jak z końca XX wieku. Dialogi, interakcje z towarzyszami, cała narracja to jest jakaś epoka kamienia łupanego.
Ta gra zawiodła mnie okrutnie.
Taaa, aż mi się przypomniał scenarzysta Kac Wawy Piotr Czaja. W głośnej swego czasu rozmowie stwierdził dokładnie tak:
Tam gdzie nie są wycięte dialogi więcej niż 60% tam były momenty gdzie naprawdę słyszałem za sobą jak się ludzie śmiali.
Także tego, każdy broni swojego wizerunku jak potrafi, zwłaszcza gdy był zamieszany w produkcję takiego badziewia jak Kac Wawa czy Geostorm.
Tytuły tych artykułów z promocjami na sprzęt czy LEGO to jest jakiś nieśmieszny żart. Poziom najtańszego brukowca.
Mistrzostwo???? Mówisz o tej scenie kręconej przez osobę z zaawansowanym Parkinsonem? Ja rozumiem, że taka technika kręcenia ma nadać scenie pozorów dynamika i realizmu, ale tutaj ktoś baaaaardzo grubo przegiął.
No cóż, twoja ignorancja na mnie nie działa, ale jak znajdziesz kiedyś jakieś argumenty, nie zmieniając kontekstu mojej wypowiedzi, to chętnie poczytam.
A jakie ty podałeś argumenty? xD Cała twoja wypowiedź to pamflet ideologiczny, w którym zastosowałeś chyba wszystkie popularne techniki manipulacyjne. Wyciągasz jakieś pojedyncze przykłady słabych blockbusterów stwierdzając równocześnie, że to jest obraz całego kina. Co jednak najważniejsze, ty uważasz, że za złymi scenariuszami, słabymi castingami, marną grą aktorską, słabymi efektami audiowizualnymi i całą masą innych problemów stoi "woke i genderyzm" czy też inne "lewicowe ideologie". Z gier byłeś w stanie podać jedynie dwa przykłady słabych produkcji, ale widocznie to w twoim mniemaniu wystarczy żeby zaszufladkować całą branżę. Problem jest taki, że tej swojej hipotezy nie jesteś w stanie udowodnić bo ona jest po prostu "nieudowadnialna". To jest pogląd.
Dlatego masz tyle słabych produkcji, bo nie piszą i reżyserują je ludzie z pasją i szacunkiem do ludzi i fanów tylko wyprane ideowo radykały
Otóż nie, te filmy, które wymieniłeś są słabe bo tworzyli je ludzie, którzy nie mają doświadczenia, albo nie umieją pisać i nie umieją reżyserować. TAK PO PROSTU. No ale według ciebie reżyserzy Wiedźmina są wypranymi ideowo radykałami bo umieścili w serialu czarnego elfa... Jak dyskutować z takimi fanatykiem jak ty? Dla ludzi takich jak ty siódmo-planowa postać, która w jednym zdaniu zostanie przedstawiona jako homoseksualna już jest dowodem na radykalizm lewicowy i świetnym powodem do bojkotu produkcji.
Tak na koniec, weź mi proszę wytłumacz z łaski swojej w jaki to sposób produkcje:
Marvels, Kapitan Marvel, Rebel Moon1-2, Madame Web, Ant-Man and the Wasp: Quantumania, Wiedźmin
skupiają się tylko na promowaniu "woke, genderyzmu" i innych ideologii lewicowych. Bo jeśli dla ciebie sam fakt, że głównymi postaciami są np. cztery kobiety jest już promowaniem ideologii lewicowych no to chyba naprawdę nie mamy o czym dyskutować.
Po twoich wypowiedziach rysuje mi się obraz człowieka przestraszonego zmianami społecznymi, który jest tak zagubiony, że postanawia walczyć, choć sam do końca nie wie po co.
No chłopie, co ci do cholery przeszkadza homoseksualna postać drugoplanowa w filmie albo czarny elf??? Jak wgl można mieć z tym problem???
Zrobiłeś w pewnym sensie to samo odpowiadając na mój początkowy post.
Chłopie, ale ja tych swoich przykładów użyłem tylko jako WYBRANYCH produkcji, które przeczą Twojej hipotezie, że "obecnie cały korporacyjny przemysł rozrywkowy to promowanie Woke i Genderyzmu". Takich przykładów mogę znaleźć setki.
Do kina chodzę bo żaden telewizor nie da choćby namiastki doświadczenia jakie daje obraz i dźwięk w sali kinowej. Każdy kto porównuje nawet 50-calowy TV do kilkunastometrowego ekranu kinowego (nie wspominając już nawet o IMAXie) jest zwykłym ignorantem. Ta Twoja uwaga sugeruje, że żaden z Ciebie kinoman. A jeśli tak jest to zapewne nie masz bladego pojęcia jak wygląda współczesne kino. W tym kontekście Twoja hipoteza o "woke i genderyzmie" jest nie tylko głupia, ale i zapewne wyssana z palucha na podstawie osobistych poglądów, a nie zaobserwowana w rzeczywistości.
Ale żeby nie było, że oceniam bezpodstawnie, śmiało, podaj mi swoją definicję "woke", co przez to rozumiesz. Dorzuć kilka tytułów filmów, które skupiały się w całości na promowaniu tegoż "woke", chętnie o nich podyskutuję jeśli je widziałem. Rozłożymy je sobie na czynniki pierwsze, omówimy poszczególne elementy i wyjaśnisz mi dokładnie gdzie jest to "woke", ok?
Mnie też to bardzo ciekawi. Czytam czasami tego typu dyskusje i nigdy nie umiem znaleźć konkretów. Gdy o nie proszę to zostaję okrzyknięty lewakiem, zaszufladkowany i koniec tematu xD
To chyba oczywiste ze nie wszystkie produkcje są złe, ale obecnie proporcje wyglądają, że tych normalnych jest sporo mniej.
Człowieku, wymieniasz jako przykłady jakieś gówniane superbohaterskie badziewia i inną mainstreamową papkę dla mas i uważasz święcie przekonany, że taki jest obraz całego kina xD Chłopie, zacznij oglądać wartościowe filmy to może przestaniesz dostrzegać wszędzie tego swojego wroga numer jeden...
Ogrywam teraz Red Dead Redemption 2 i Astroneer, wcześniej Deathloop i AC Valhalla. Byłem ostatnio w kinie na Twisters, Kod zła, a kilka tygodni temu na Godzilli, Diunie i Kaskaderze. Możesz mi geniuszu wyjaśnić gdzie w tych produkcjach promowanie Woke i Genderyzmu?? Serio, ludzie, litości. Jak Wy postrzegacie świat, że wszędzie widzicie te paskudne, lewicowe ideologie??
A jeśli chodzi o ocenę dzieł kulturowych to trochę podchodzisz do tego od du** strony. Dane dzieło kulturowe zostaje uznane za wybitne kiedy tak je oceni pewna duża grupa ludzi. Po prostu. Dwunastu gniewnych ludzi to film wybitny bo większość odbiorców tak go postrzega. Działa na ich emocje, pobudza do myślenia, zostawia z "czymś". Kac Wawa nie jestem dziełem wybitnym bo ZDECYDOWANA większość ludzi uważa ten film za totalny szajs. I kiedy staramy się jakoś te wszystkie dzieła kultury usystematyzować w zbiorowej świadomości to JEDYNYM wyznacznikiem będzie właśnie to jakiemu odsetkowi ludzi dane dzieło wydaje się warte uwagi. Taka jakby statystyczna krzywa Gaussa subiektywnych odczuć milionów ludzi. I teraz element, w którym się zapewne różnimy, ja szanuje "werdykt" tej zbiorowej świadomości, Ty uważasz go za nieistotny. No i ok^^ Nie wiem co tu można dodać więcej.
Odbiłem się jak od ściany z cegły, niby spoko, ale troszke wieje nudą, ogólnie mocne 8
Aż strach pomyśleć jakie oceny dajesz grom, które Ci się podobają. 47/10?
No niby kwestia indywidualna, ale chyba mamy jeszcze jakieś powszechnie uznawane wyznaczniki jakości, no nie? No chyba, że żyjemy już w świecie całkowicie zrelatywizowanym i nic nie jest "obiektywnie" wybitne. Film Dwunastu gniewnych ludzi jest tak samo wybitny jak Kac Wawa bo przecież na pewno znajdą się te 3 osoby na planecie, które Kac Wawę uznają za wybitną, tak? Czy naprawdę według Ciebie mam kwestionować fakt, że Dwunastu gniewnych ludzi to dzieło wybitne w skali światowej kinematografii tylko dlatego, że pewna grupa osób tego zdania nie podziela? Co czyni dane dzieło wybitnym? Wystarczy jedna indywidualna ocena? Ciężko jest mi zaakceptować taki relatywizm bo on prowadzi do absurdu.
Człowieku, weź sobie poczytaj kim jest i z kim współpracował Marian Banaś. To jest człowiek PiSu od zamierzchłych lat. Wejdź choćby na wikipedię i poczytaj. Dopiero w 2019 roku się z nimi skonfliktował i od tamtego czasu prowadzi narrację antypisowską. Tak więc absolutnie nie jest prawdą, że "zawsze był negatywny wobec czegokolwiek od byłego rządu".
I teraz niech Pan uważa Panie Kaleta bo z powodu dysonansu poznawczego mogą ci się poprzepalać zwoje. Nie popieram w zasadzie żadnej zmiany jaką wprowadza obecne ministerstwo edukacji. Według mnie Nowacka nie dowozi i zajmuje się pierdołami zamiast faktycznie reformować oświatę i wprowadzać ją w XXI wiek. Jestem tym szczerze zażenowany i zasmucony. Sprawa z muzeum II wojny światowej również mnie oburza i tutaj pełna zgoda.
Nie przeszkadza mi to jednak w krytykowaniu również poprzednich władz i tego co robili z tak ważnymi instytucjami jak np IPN czy PFN (co tu Gliński nawywijał to jest dopiero żart). Bo widzisz, świat nie jest czarno-biały, wszyscy tarzamy się bez przerwy w odcieniach szarości. Jednak dla takich ludzi jak ty rzeczywistość jest banalna, zero-jedynkowa.
Co do tej działalności IPN to weź już się uspokój. Daruję już sobie wspominanie o niejasnym finansowaniu przez tą instytucję pewnych inicjatyw. Zdecydowanie większym problemem jest sam charakter tych wszystkich śledztw, publikacji, badań i filmów o których piszesz. To są materiały, które nikogo wśród opinii publicznej nie obchodzą bo mają tak żenującą promocję i marketing. Nikogo nie obchodzą a co za tym idzie nie mają żadnego wpływu na kształtowanie świadomości społeczności zarówno polskiej jak i międzynarodowej. A przecież to jest główny cel polityki historycznej! Po jaką cholerę inwestować miliony w te wszystkie działania skoro 90% z nich idzie do szuflady. Nie ma nic gorszego niż nauka, która jest tworzona dla nikogo i po nic.
Natomiast z podręczników mają być kasowane takie informacje, nawet bitwa pod Grunwldem hahah KPINA! TO JUŻ NIEMAL CENZURA rodem z Korei Płn.
Nadal nie zmienia to faktu, że w pierwszym poście po prostu skłamałeś xD
Panie Kaleta, z wami to ja od zawsze miałem jeden podstawowy problem. Piejecie non stop o niepodległości, bohaterach, godności, gęby pełne pięknych frazesów. Tylko, że nic z tego nie wynika. Przez 8 ostatnich lat nie wynikło nic i dalej nic nie wynika. Zerowa sprawczość, brak realnego pomysłu jak tą wielkość osiągnąć i jak tej historii bronić. Wy tylko gadacie, cały czas i bez przerwy. Tylko słowa, słowa, słowa, nic więcej. Niczego nie potrafiliście wywalczyć, niczego nie dowieźliście, z nikim nie zawiązaliście realnych sojuszu. Nikt was słuchać nie chce i co najważniejsze, nikt nie traktuje was poważnie. Jak wrzeszczące dzieciaki w piaskownicy. I tak samo IPN, obecnie bezwartościowa, fasadowa instytucja, która już lata temu zapomniała czym powinna być.
Tak więc wybacz ale, z całym szacunkiem, kolejne gromy, które tu ciskasz w każdego kto ma inne zdanie niż ty na nikim nie robią wrażenia bo są równie puste co działania SP przez 8 lat poprzednich rządów.
No to popłynąłeś człowieku... IPN w swoich założeniach to rzeczywiście bardzo ważna instytucja. Problem w tym, że przez lata została zamieniona w żałosną wydmuszkę do przepalania kasy. Jednak co ważniejsze, nie spełnia on swojej podstawowej roli czyli dbanie o pamięć o naszej historii. Te wystawy czy badania historyczne, o których piszesz to jakieś pojedyncze inicjatywy, które i tak nie przebijają się do opinii publicznej. Byle spot telewizyjny ma większą siłę niż te wszystkie przedsięwzięcia IPN-u. Z tych badań również niewiele wynika, nikt nie zna szczegółów, nikt nie wyciąga wniosków. Inaczej mówiąc, IPN po prostu nie spełnia swojego zadania tak jak powinien. Świetnie za to wychodziło urzędnikom IPNu manipulowanie faktami na rzecz kampanijnej propagandy politycznej jednej ze stron, to im wychodziło rewelacyjnie...
Z IPN-em jest trochę analogiczny problem do Funduszu Sprawiedliwości, NCBiR-u, CBA, tej fundacji Glińskiego i wielu innych. Cele i założenia szczytne, ale pod ich płaszczykiem odbywało się regularne okradanie państwa i przewalanie kasy na politykę i propagandę. Nie można tymi słusznymi założniami usprawiedliwiać partactwa.
Ostatnie akapit szkoda nawet komentować bo brzmi wyssany z tyłka news wprost z tv republika...
Ta "jakość gier Nintendo" to jest chyba jakiś mit popularyzowany przez społeczność psychofanów. Ciężko żeby gry na takiego Switcha nie działały lepiej skoro technologicznie zatrzymały się na 2010 roku...
Masz rację. GryOnline powinno pisać o "wojnach na całym świecie, głodzie, upadku Europy, nowej komunie i rosnącej kontroli ze strony wielkich korporacji". A nie tam o branży elektronicznej rozrywki...
Ale kto się sugeruje? Czy ta recenzja jest jakimś oficjalnym stanowiskiem państwa polskiego czy co? W konstytucji ją zamieszczamy? Rany, recenzja to zawsze była i będzie subiektywna opinia w tym wypadku jednego człowieka. Tak odebrał grę, takie miał wrażenia po ograniu, ma do tego prawo. Dla każdego zdrowo myślącego gracza recenzja jest jedynie pewną wskazówką, nie żadnym ostatecznym wyznacznikiem.
Wątpliwości budzi też rezygnacja z elementów, które przyciągają graczy do innych tradycyjnych RPG-ów, na przykład romansów
Czy autor tych słów posiada jakieś dane statystyczne na ten temat? Ktoś kiedyś robił jakieś badania, sprawdzał to? Bo przyznam szczerze, że mam spore wątpliwości co do tezy, że romanse w rpg-ach są jednym z elementów, które przyciągają graczy. No ale może mam mylne wrażenie, może rzeczywiście graczom na tym zależy.
Samo przejmowanie posterunków granicznych czy baterii przeciwlotniczych z dobrym sprzętem zajmowało często ze dwie minuty. Dzięki temu wyczyściłem mapę i nawet nie zdążyłem się przy tym jakoś specjalnie zmęczyć.
Far Cry 6 to pierwsza gra z serii, której nie dałem rady ukończyć. Masz rację, te czynności, o których piszesz dało się wykonywać bardzo szybko. Problem w tym, że wszystkie te posterunki, działka przeciwlotnicze, bazy, zrzuty czy niszczenie mienia (czyli tylko bilbordów...) były IDENTYCZNE. Litości, przecież tych posterunków drogowych w grze jest pewnie z setka i każdy jest taki sam. Bazy wrogów może się różnią geometrią, ale na dobrą sprawę to nadal niewielka lokacja wypełniona wrogami do zabicia. Wrogami, których swoją drogą, jest tak mała różnorodność, że to jest aż smutne. Działka przeciwlotnicze chronione słabiej niż monopolowy u mnie we wsi xD Jeden granacik czy rakieta z wyrzutni i po problemie. Ogólnie poziom trudności w tej grze to jakiś żart. Grałem w tym trybie akcji i nie pamiętam ani jednej walki, która sprawiłaby mi problem. Szukałem jakiejś opcji zwiększenia wyzwania ale nic takiego nie było. Jedynie te mini-wyprawy po skarby nieco się od siebie różniły i dawały jakieś tam minimum frajdy. Ubisoft w Far Cry 6 poszedł totalnie w ilość zamiast jakości. Do tego ta fabuła... ehh, dramat.
Dwie uwagi mnie naszły po obejrzeniu tego gameplayu. Po pierwsze, wygląda to lepiej niż sugerował ten tragiczny trailer sprzed dwóch dni. Druga sprawa, dlaczego cutscenki z kolei wyglądają gorzej niż rozgrywka w czasie rzeczywistym? Tylko ja odniosłem takie wrażenie?
Przy tym całym narzekaniu na serię Assassin's Creed muszę przyznać szczerze, że bardzo dobrze się bawiłem w Valhalli. Gra mnie zaskoczyła na plus, głównie klimatem i jakością wykonania świata gry. Bohaterowie byli w porządku, napisani przyzwoicie. Questy, nawet te poboczne, też dawały radę. Nadal pamiętam jak na swojej drodze spotkałem typka proszącego o "pomoc" z siekierą wbitą w łeb, albo dziewczynkę która płakała pod drzewem i modliła się, żeby ostatni listek nie spadł z drzewa bo to by oznaczało że jej rodzice już nie wrócą. Gierka miała momenty. Główny problem Valhalli w moim mniemaniu to był monotonny gameplay. Walka od samego początku po prostu nie dawała mi satysfakcji. Od czasu Origin nie mogę przyzwyczaić się do tego systemu walki. Jakiś taki komiksowy, rwany, nie wiem jak to określić. Ruchom brakuje płynności, nie czuje że trafiam przeciwnika. Już serio wolałem ten niekończący się taniec z kontrami. No i po prostu ta gra jest za duża. Tych regionów mogłaby być połowa moim zdaniem.
Shadows zdaje się być w pewnym sensie powtórką z rozrywki. Gameplay mnie nie zachęca, ale materiały z Valhalli również tego nie robiły. Znając siebie zagram w Shadows za 5 lat i będę się nieźle bawił^^ No chyba że rzeczywiście tą grę skaszanią :P
Mam podobne wrażenia. Coś jest nie tak z tą grafiką. Według mnie również animacje ruchów są jakieś takie "zrywane", teatralne, kurde, nie wiem jak to ująć. Już podobne wrażenie miałem grając w Origins i Valhallę. A może to problem z płynnym przejściem między jedną animacją a drugą. Wgl ciekawe czy tylko ja mam takie odczucia.
Ignorantem?? A może po prostu nie podoba mu się dziwaczny kierunek, w którym poszedł gameplay w serii AC...
W zasadzie zgadzam się w 100%. Fabuła główna i postacie w Inkwizycji dowoziły według mnie. Wątki naszych towarzyszy naprawdę były niezłe, ich historie wplecione w główny wątek dość naturalnie, nie na siłę. Napisane to wszystko było przyzwoicie. Niestety konstrukcja gry, głównie jego świata to już duuuużo większy problem. Andromeda jeszcze ze dwie półki niżej.
No bo scenariusze filmów z tej serii są głupie. Jakość dialogów to jest poziom filmów klasy B i to raczej tych słabszych. Nie w scenariuszach tkwi siła Gwiezdnych Wojen.
Społeczeństwo amerykańskie tak bardzo wierzy w swój model cywilizacyjny, w tym powszechny dostęp do broni, że większość obywateli USA nawet nie pomyśli o tym, że być może czas coś w tym temacie zmienić. Z drugiej strony cóż nas to obchodzi, to ich rzeczywistość, ich kraj. Skoro ta wolność do posiadania broni jest dla nich tak istotna to zapewne liczą się z kosztem w postaci ponad 20 tysięcy zabójstw i kolejnych 20 tysięcy samobójstw z użyciem broni palnej rocznie.
O czym Ty piszesz? Artykuł wrzucony o 11:10. Pierwszy komentarz opublikowany prawie 5h później, o 16:02.
Kiedy PCMREpic napisał, że gry są głupie to jest oczywiste, że nie chodziło mu o wszystkie gry co do jednej. Chodzi o statystykę. Wśród filmów i seriali częściej pojawia się coś ambitniejszego. W literaturze ten odsetek jest jeszcze wyższy. Nie znaczy to jednak że wszystkie gry są super-głupie, a wszystkie książki super-inteligentne.
Co do meritum to ma rację. Gier napisanych przynajmniej jak film klasy B jest jak na lekarstwo, ale takich, które prezentują naprawdę wysoki poziom nie ma prawie w ogóle. Dlaczego? Bo to jest zupełnie inne medium i innymi prawami się rządzi. Ja w swojej growej karierze spotkałem tylko jeden tytuł, który na poziomie scenariusza i języka dorównywał solidnej literaturze. Disco Elysium.
Przejrzałem z ciekawości Twoje posty i maluje mi się obrazek strasznie smutnego człowieka. Wszystko wokół złe, zepsute, ten okropny zachód, to okropne lewactwo xD Chłopie jak Ty funkcjonujesz w społeczeństwie skoro takie BZDETY jak czarny Jezusek czy inny elf rujnują Twój świat? Jak słabe podstawy musi mieć Twój światopogląd, skoro uważasz, że takie pierdoły są jakimkolwiek zagrożeniem dla kogokolwiek? Jeśli w kilku debilnych filmach i serialach dostrzegasz zagrożenie dla zachodniego świata to znaczy, że ten świat już od dawna jest martwy.
Taaa, właśnie widać jak ci jest obojętne atencyjny hipokryto. Wszyscy tutaj to widzimy, każdego dnia.
Taki "mądry i zaradny", a nie rozumie, że od dawna robi tu za błazna, którego nikt nie traktuje poważnie. Pozostaje cieszyć się, że nie spotykam cię na co dzień w swoim otoczeniu.
prasa branżowa przejrzała Michaela Baya i dostrzegła jego plan nakręcenia „wojennego Titanica”
A moglibyśmy otrzymać w artykule jakikolwiek dowód na te słowa? Bo jeśli jedynym ku temu argumentem jest powtórzenie motywu "historia miłosna na tle katastrofy" to jednak trochę mało xD Bo takich filmów powstawało i powstaje mnóstwo.
A są tacy ludzie którym się podoba grafika w F3 i New Vegas?? Ciężko uwierzyć bo te gry już w dniach swoich premier były przestarzałe technologicznie.
edit: Dobra, widzę w komentarzach poniżej że jednak są tacy ludzie...
Coś jest nie tak ze screenami w tej recenzji, wyglądają po prostu słabo. Pierwszy lepszy gameplay na youtube udowadnia, że gierka naprawdę wygląda dobrze. Skoro już czytamy w recenzji o zachwytach nad oprawą to warto by było postarać o jakieś naprawdę ładne, ostre ujęcia ;) Wiem, wiem, czepiam się, po screenach nikt grafiki nie ocenia...
pragnąłem uniknąć tego, by jakakolwiek wersja Ghoula, która była w grach, miała na mnie wpływ
Nie bardzo wiem jak pozbawiona ekspresji i mimiki, nieruchoma, nie wykazująca żadnych emocji kukła miałaby wpłynąć na jego grę i jego wizję postaci xD Przecież npc w Falloutach to stojące w miejscu manekiny, które potrafią jedynie wypowiadać swoje kwestie, do tego często napisane co najwyżej przeciętnie. Od strony scenariuszowej gry z tej serii nigdy nie urywały tyłka.
A pozniej sie dziwia ze wprowadzaja microplatnosci ale skoro maja takich fanatykow to az nie wypada.
Jesteś w stanie wytłumaczyć nam, a przy okazji całej ludzkości podpiętej do sieci, jakie ścieżki myślowe doprowadziły cię do tak fenomenalnego wniosku?
Pełna zgoda. A najlepszym argumentem za tym, że gry wcale nie potrzebują walki niech będzie Disco Elysium. Fenomenalna gra, jeden z lepszych tytułów jakie ogrywałem w ostatnich latach, niecodzienne, wyjątkowe doświadczenie. Gra nie posiada mechaniki walki^^
Poziom niski jest zazwyczaj dla ludzi, którzy nie mieli [wcześniej] styczności z podobnymi grami, i taka informacja też często widnieje przy wyborze poziomów trudności.
No i przecież właśnie dla takich ludzi niski poziom trudności jest projektowany po to aby oni również mogli doświadczyć pełni gry. To że poziom normalny jest zalecany nie oznacza automatycznie, że poziom niski jest wybrakowany. Znajdź mi przynajmniej kilka przykładów gier, w których twórcy opisując poziomy trudności wprost stwierdzają, że te najniższe zapewniają "wybrakowane" czy "niepełne" doświadczenie. No bo skoro według ciebie to jest oczywista oczywistość to rozumiem, że takie info znajdziemy prawie w każdym tytule, no nie?
Często też niski poziom trudności sprawia, że elementy mechaniki, które są w grze [ważne i w niej umieszczone] stają się zwyczajnie nieprzydatne
Dokładnie tak samo jak wysoki poziom trudności. Chłopie, jest standardem, że ludzie przechodzą jakieś tam Elden Ringi korzystając z jednego mieczyka przez 90% gry. Ja ogrywam teraz Scars Above na najwyższym poziomie trudności i już zauważam, że kilka mechanik jest po prostu zbędnych i bardziej utrudniają grę niż ją ułatwiają (mówię o połowie gadżetów). Powiem więcej, nierzadko bywa tak, że właśnie wysoki poziom trudności pokazuje jak bezsensowne i nieskuteczne są niektóre mechaniki. Przykładem niech będzie np. Max Payne 3. Niedawno odświeżałem sobie tą grę. Grałem na najwyższym poziomie trudności i bardzo szybko okazało się że kozacka mechanika bullet time jest duuuuużo mniej skuteczna niż po prostu naparzanie we wrogów zza osłon. Na normalu czy na easy bullet time to czysta frajda. W takim Lies of P. połowa itemów jest bezużyteczna (te wszystkie zasobniki uzupełniające "baśń" czy pasek legionu), a używanie ich w trakcie walki (czyli podobno wtedy gdy mają się przydać) jest bardziej niebezpieczne niż granie bez nich. Z resztą podobnie jest z kilkoma rękami legionu. W pewnym sensie dobrym przykładem jest też granie rankingowe w Rainbow Six Siege. Wiem, wiem, nieco inny temat, ale też pokazuje dobrze, że wymagające starcia często wymuszają korzystanie z najbardziej skutecznych narzędzi. No a wiemy dobrze, że deweloperzy nie są nieomylni i często balans dotyczący tych właśnie narzędzi jest co najmniej umowny.
I żeby było jasne, nie próbuje udowodnić, że granie na "hard" jest bez sensu, absolutnie nie. Po prostu wysokie poziomy trudności czasami wpływają na grę w sposób analogiczny co niskie, ograniczając pulę przydatnych mechanik. Zaletą niskich poziomów trudności w tym wypadku jest fakt, że z tych wszystkich mechanik gracz nadal może korzystać, nawet jeśli nie gwarantują one tego co domyślnie powinny. Z kolei uporczywe męczenie mechanik nieprzydatnych/szkodliwych na wysokich poziomach trudności potrafi zamienić grę w nieprzyjemny koszmarek.
Człowieku, całą swoją niejasną argumentację opierasz na hipotezie, że granie na łatwym poziomie trudności nie jest kompletnym doświadczeniem gry. Ale przecież nikt tutaj nie mówi o jakimś modowaniu Soulsów czy instalowaniu trainerów typu nieśmiertelność. Te niskie poziomy trudności RÓWNIEŻ są integralną część każdej gry w której występują. Twórcy tak grę zaprojektowali by dać szansę doświadczać ją również w sposób mniej wymagający. Stąd obecność w opcjach niskiego poziomu trudności. Nic nie jest "zabrane", nikt nikogo nie pozbawia niczego. No chyba, że ty wiesz lepiej niż sami deweloperzy xD
Wiedźmin 3 to akurat chyba średni przykład. Trzy najbardziej rozpoznawalne kobiece postacie czyli Yen, Triss i Ciri są bardzo atrakcyjne i nieraz w grze świecą głębokim dekoltem. W zasadzie większość czarodziejek w grze to piękne, bardzo atrakcyjne kobiety, nierzadko skąpo ubrane. Nie-czarodziejki, które spotyka Geralt również (Shani, Henrietta, Priscilla, Corinne Tilly i wiele innych). Także tego, pod tym względem Wiedźmina bym nie wyróżniał. Nie zmienia to oczywiście faktu, że te kobiece postacie obok urody mają bardzo często świetnie napisane historie, są ciekawe i wnoszą do fabuły dużo więcej niż walory fizyczne.
Ja bym po prostu chciał wiedzieć co takiego niesamowitego napisała do tej pory ta osoba. Może rzeczywiście ma rewelacyjne CV, nie wiem. No ale bez poznania nazwiska to takie opowiastki są nic nie warte.
Myślę że chodziło po prostu o zmarginalizowanie broni palnej. A że Herbert nie wymyślił nic bardziej przekonującego no to są tarcze??
Jestem daleki od oceniania gier tylko przez pryzmat gameplayów i recenzji innych graczy, ale muszę przyznać, że oglądając materiały video z BF 2042 czuję dokładnie to samo o czym piszesz. Patrzę na tą grę i mimo że grałem w prawie wszystkie BF-y (w BF 3 i 4 łącznie pewnie z 500h albo lepiej) i ogólnie lubię FPS-y to nie mam najmniejszej ochoty tykać tej odsłony. Wręcz mnie odpycha.
Moim zdaniem nie najłatwiejszy, ale taki średniawy. No na pewno bym go nie zaliczył do trudnych. Najwięcej krwi napsuła mi Laxasia, a zaraz za nią ten mackowaty potwór z bagien. Ten potwór strasznie mnie wkurzał bo miał ze dwa takie ataki, których z jakiegoś powodu nie mogłem prawie nigdy parować. Tak jakby animacja jego ruchu nie do końca zgadzała się z faktycznym liczonym przez grę hitboxem. Ciekaw jestem czy tez ktoś miał takie wrażenie.
Yyy, że co? A co w tej grze jest takiego nowatorskiego? Ograniczona do bólu eksploracja? Brak aktywności poza kierowaniem statkiem? Casualowy system walki? Black Flag ma ponad 10 lat na karku, a robi te wszystkie wymienione rzeczy dwa razy lepiej niż Skull and Bones.
Ale Ty nie jesteś po prostu "fanem Obsidianu", Ty jesteś jakimś szalonym psycho-fanem, który pod każdym postem o Avowed musi prowadzić heroiczną i zarazem kretyńską krucjatę w obronie gierki co do której większość oczekujących ma uzasadnione obawy xD Zachowujesz się jakbyś był z deka opętany, serio. Ogarnij się trochę.
W tym przeglądzie skupimy się na eksplorowaniu natury, której coraz bardziej może nam brakować w realnym świecie.
To czy nam jej brakuje w realnym świecie zależy tylko od nas ;) Nadal jest pełno prawdziwej natury wokół nas tylko trzeba się ruszyć by jej doświadczyć. Żeby było jasne, ja absolutnie nie hejtuje tych gier, nic podobnego. Po prostu pamiętajmy, że gierki z łąkami, lasami i górami nie zastąpią obcowania z łąkami, lasami i górami^^
"W grę zagrało już 35 milionów ludzi"
Strasznie nie lubię takich newsów bo one nie mówią tak naprawdę niczego. For Honor było już rozdawane za darmo, wielokrotnie grę można było kupić za grosze. Nie wiem, czy chwalenie się tą liczbą ma ludziom zaimponować czy co? To jest totalnie pusta statystyka, na podstawie której nie da się wywnioskować niczego konkretnego. O żywotności gry świadczy liczba aktywnych graczy.
Wiem, czepiam się, ale taki już jestem czepialski.
Szkoda, że zamiast tej gierki Obsidian nie postanowił zrobić kontynuacji Tyranny. Jeden z najciekawszych rpg-ów od strony fabularnej ostatnich lat.
Taaa, w New Vegas bez modów xD. Ta gra już w dniu premiery wyglądała jak kupa, a teraz po prostu się na nią patrzeć nie da. Technologiczna skamieniałość z niewiarygodnie topornymi animacjami, arcy-paskudnymi modelami postaci i drewnianą mechaniką na poziomie gier Piranhy. Oczywiście nie piszę o fabule czy scenariuszu bo to zupełnie inny temat, ale od strony technologicznej New Vegas to dramat.
Ile oni już dłubią przy tej grze?
Daje Obsidianowi kredyt zaufania, ale po Outer Worlds mam ogromne obawy. Ta gra była po prostu biedna. Historia i sam pomysł były ok, ale mechanika walki, rozwój postaci, ekwipunek i konstrukcja świata leżały i kwiczały. Do tego ta grafika. Ja nie wiem o co chodzi ale od patrzenia na Outer Worlds dłużej niż godzinę zaczynały boleć mnie oczy. Tam był jakiś problem z głębią i kolorami. Mapy usilnie starały sie sprawiać wrażenie większych niż były w rzeczywistości. Ogólnie bardzo duży zawód.
Otóż w branży gier takiej różnicy nie ma i już dawno powinniśmy się tego nauczyć jako gracze.
Lokacje, otoczenie, kolorystyka wyglądają nieźle, ale ogólny odbiór psuje mi trochę koślawa animacje ruchów bohatera. Jakieś takie mało płynne i strasznie sztuczne. Od razu mi się to rzuciło w oczy, zwłaszcza animacja biegu. Dziwacznie to wygląda.
Zasadniczo się zgadzam z tym co napisałeś. Za to dzięki za wzmiankę o modelu działa kolejowego Dora. Nie wiedziałem, że da się kupić coś takiego. Zarąbista rzecz^^
Zestawy super, ale te ceny są po prostu zaporowe. Ponad 300 zł za niecałe 1000 klocków które da się złożyć w 3 h przy sporym ociąganiu się? Nie no, sorry, za dużo. Jak wygram w euro jackpot to sobie będę kupował takie klocki.
Avatar: Frontiers of Pandora to nie jest PROSTY klon Far Crya – mówią z kolei w podcaście Adam Zechenter i Adam Celarek. Chłopaki co prawda w kontrze nie stają, ale z pewnością zwracają uwagę na kilka irytujących spraw. Podcast GRYOnline.pl na kanale tvgry+ zdecydowanie rozszerza i kontekstualizuje recenzję pisemną, dlatego polecam posłuchać moich kolegów – zwłaszcza że słucha się ich dobrze.
Może i tak, nie wiem, nie oglądałem, ale mnie bardziej ciekawi co się ogólnie dzieje z tvgry i tvgry+. Baaardzo mocny spadek średniej ilości wyświetleń, obecnie praktycznie brak streamów, a jeśli już są to z jakiegoś badziewia, materiały odtwórcze i nie przyciągające uwagi. Czyżby rzeczywiście odejście Gambrinusa, Heda i Arasza doprowadziło do takiego zjazdu?
Na miniaturce jest błąd. W grę nie zagrało 12 mln osób. Grę odpaliło 12 mln osób. Ile zagrało faktycznie to cholera wie.
Mamy złote czasy dla Star Wars, a takie głupie gadanie tego nie zmieni.
Otóż nie, nie mamy złotych czasów dla SW i twoje życzeniowe gadanie tego nie zmieni. Wystarczy popatrzeć na oceny/opinie wszystkich produkcji spod szyldu SW, które wyprodukował Disney. W zasadzie tylko Łotr 1, Andor i Mandalorianin mają niezłe średnie ocen na metacriticu oscylujące w granicach 75-80/100. Warto jednak zaznaczyć, że trzeci sezon Mandalorianina to bardzo mocny spadek. Reszta produkcji to średniaki z ocenami na poziomie 50-70/100. Więc do jasnej cholerki o jakich złotych czasach ty piszesz????
To nawet jeśli chodzi o sprzedaż powrót Gwiezdnych Wojen nie robi wielkiego wrażenia. Przebudzenie mocy jako jedyne w pewnym stopniu rozbiło bank bo ma na koncie ponad 2 miliardy dolarów. Ostatni Jedi to ok 1,3 miliarda więc nieźle, ale podobno liczono na dużo więcej. Łotr 1 i Odrodzenie już zaliczyły konkretne spadki bo dobiły do miliarda z groszami i tyle. Solo jest za to wyjątkową porażką z niecałymi 400 mln na koncie. Przypominam, że główne odsłony to są budżety na poziomie 300 mln dolarów. Więc nawet w kwestii finansowej nie można mówić o "złotej erze". Po raz kolejny więc zapytam, o czym ty piszesz??
W zasadzie zgadzam się z Tobą w 100% co do oceny filmów superbohaterskich^^ Dla mnie one kiedyś były po prostu takim "guilty pleasure". Niestety już od długiego czasu nie są :/
Szczerze Ci zazdroszczę, że potrafisz jeszcze czerpać jakąś radość z tego typu filmów. Dla mnie kino superbohaterskie nigdy nie było czymś wyjątkowym, ale potrafiłem się relaksować i w przyjemny sposób "odmóżdżyć" w trakcie seansów. W ostatnich latach jedynie co czuje patrząc na ekran to zmęczenie i znużenie.
Ktoś potrafi mi wyjaśnić jakim niby cudem DOPIERO po 3 latach nie płacenia wynagrodzenia deweloperzy zabrali głos? Coś mi to wygląda na jakąś ściemę, i to nie tylko ze strony CEO studia...
Ojej, a cóż tu się wydarzyło w tym... "artykule". Tak bełkotliwego przerostu formy nad treścią dawno nie czytałem. Z całym szacunkiem Panie autorze, ale ten Pana wywód można by skwitować dosłownie jednym zdaniem: "Wielcy wydawcy chcą zarabiać więcej, a negatywne recenzje mają pewien wpływ na odbiór gry w społeczeństwie graczy." Tyle. Nie jest łatwo ująć bardzo prostą myśl w sposób "literacki" czy "poetycki", nie wpadając jednocześnie w przeintelektualizowany bełkot.
No tak, zawsze można na jakiś problem spojrzeć z perspektywy ignoranta, którego nic nie obchodzi poza finalnym efektem. Są na szczęście jeszcze ludzie, którzy interesują się światem i czasami zastanawiają się dlaczego coś co kiedyś działało świetnie teraz działa słabo albo w ogóle. Są ludzie, których interesuje sam proces twórczy, którzy chcą wiedzieć jak coś powstaje, jak działa itd. I to dla takich osób są tego typu wiadomości o problemach w studiach deweloperskich.
Taaa, namiesza... Kolejny "tylko niezły" serialik, o którym świat zapomni w kilka miesięcy od emisji. Będzie wspominany przez bardzo wąską grupę. W niczym nie namiesza i niczego nie zmieni.
Odpowiem Ci. Oczekiwania lecą pod sufit dlatego że wielu graczy i fanów LotR wyczekuje od lat poważnych i ambitnych projektów w tym uniwersum bo ten świat, te książki, po prostu zasługują na porządną grę. Zamiast tego dostajemy jakieś skradankowe popłuczyny typu Gollum albo kolejny survival nie wiadomo po co skoro rynek jest już nimi zalany pod kurek.
Można lubić styl Tolkiena lub go nie lubić, ale bez dwóch zdań świat fantasy, który wykreował w powieściach jest czymś wyjątkowym. Tak jak wyjątkowa jest filmowa trylogia Władca pierścieni Petera Jacksona. Ani wcześniej, ani nigdy później żaden film fantasy nawet nie zbliżył się do jej poziomu. Poprzeczka została podniesiona bardzo wysoko.
Wydawanie mniej ambitnych projektów to nie jest rozmienianie marki na drobne.
Mógłbym się z tym zgodzić gdyby obok tych mniej ambitnych wychodziły też duże, dopracowane projekty. W przypadku LotR niestety tak nie jest.
Starfield mi się przypomina. Gra w dużym procencie naprawdę ładna, ale na pewno nie żaden graficzny game changer. Na rynku jest masa gier wyglądających dużo lepiej. No ale wymagania wywalone w kosmos. Dlaczego? Ano dlatego, że Todd powiedział, że ich gra to jest "prawdziwy next-gen". I tyle, według Todda temat wyczerpany xD Ciekawe czy w przypadku Alana będzie podobnie.
Przeurocze są takie dinozaury jak ty walczące z rzeczywistością cholera wie po co xD
Gdyby to było takie prościutkie i oczywiste jak piszesz to amerykanie nie szykowaliby się na poważnie do tej wojny od 10 lat. Zapora trzech przełomów jest nie do ruszenia z jednego prostego powodu. Jej zniszczenie spowodowałoby katastrofę na ogromną skalę. Szacuje się, że w zasięgu potencjalnej fali mieszka ok 100 milionów ludzi w kilkunastu dużych miastach, o mniejszych miejscowościach i wioskach nawet nie wspominając. Gdyby amerykanie zniszczyli tą tamę ponieśliby klęskę bo światowa opinia publiczna by ich zeżarła. Wojny w dzisiejszych czasach wygrywa ten kto wygra narracje wojenną. Najlepsi PR-owcy nie daliby rady obronić zniszczenia tej tamy.
O Tajwan to niedługo będzie wojna między Chinami a USA. Ta ich autonomia technologiczna niedługo może przestać mieć jakiekolwiek znaczenie. Znaczy będzie mieć znaczenie dla tego kto wygra bo umocni go w dominacji.
Jak zerkniesz dokładniej na tego metacritica to zobaczysz, że kilka redakcji tez wystawiło oceny 5-6/10.
Recenzja zawsze była, jest i będzie produktem subiektywnym. Nie da się tego uniknąć. I tak jak w przypadku każdego dzieła, które nie jest uznane automatycznie za arcydzieło oceny będą fluktuować. Zawsze któreś będą tymi najniższymi, ale to nie oznacza automatycznie, że taka ocena jest najmniej warta bo najbardziej odbiega od średniej. Chciałbyś żeby wszystkie portale i wszyscy odbiorcy zawsze oceniali jakiś produkt w identyczny sposób? Właśnie te wybijające się ze średniej opinie często są interesujące bo być może zwracają uwagę na te aspekty, które większość recenzentów czy graczy pomija, a jednak dla pewnej grupy odbiorców są ważne.
A już w ogóle niedopuszczalne jest wydawanie opinii na bazie starej generacji konsol.
Nie no, tu już napisałeś bzdurę. Technologicznie Mirage nie odbiega od trzech poprzednich części co sam stwierdziłeś. Skoro więc nie odbiega od nich to jest logicznym wnioskiem, że gra powinna hulać na PS4 tak samo jak te poprzednie części. Jest zatem w pełni uzasadnione ocenianie gry na tej podstawie. No sorry, jeśli gra jest projektowana również z myślą o starej generacji konsol to każdy odbiorca ma prawo ją oceniać przez pryzmat tego jak wygląda i jak chodzi na tych właśnie konsolach.
To trochę tak, jakbym miał słabego peceta i narzekał, że mi gra haczy i kiepsko wygląda, co jest oznaką, że CAŁA gra jest beznadziejna.
Yyyy, no nie. Od tego są podawane przez deweloperów wymagania sprzętowe. Jeśli ich nie spełniasz to teoretycznie nie masz prawa narzekać, że gra kiepsko chodzi. Jeśli twórcy robią grę na PS4 to znaczy, że konsola PS4 "spełnia wymagania". Jeśli gra działa na niej źle to jest to wina twórców bo ich zakichanym obowiązkiem było dostosowanie gry do PS4. Jeśli z jakiegoś powodu uważali, że ta konsola ich ogranicza to powinni z niej zrezygnować i zacząć wmawiać ludziom, że Mirage to next-gen.
Ale, że co Ci śmierdzi? Redakcji zapłacono za niską ocenę gry? Kto im zapłacił, konkurencja? Sony, Bethesda? Serio, rozwiń, bo mnie fascynują ścieżki logiczne, którymi doszedłeś do wniosku, że "coś tu śmierdzi" z tą recenzją.
Wybacz, że się czepiam ale jak mogłeś to przegapić w Valhalli? To nie był żaden ukryty wątek czy misja poboczna tylko po prostu zakończenie gry. Do tego dosyć przeciągnięte moim zdaniem. Gra nie pozostawiała żadnych wątpliwości, w końcu nawet głos Lokiego i Basima były identyczne.
Nie dziwi mnie to ani trochę. Przecież widać było biedę od pierwszych gameplayów. Nie potrafiłem zrozumieć tych zachwytów, które czytałem w komentarzach. A jak po sieci zaczęły chulać trailery gry z jakimiś rapsami w tle to już wszystko stało się dla mnie jasne xD
No rzeczywiście, elementy survivalowe i polowania są bardzo nowatorskie xD Przecież wcale nie mamy na rynku pierdyliarda gier survivalowych...
Ja to chyba jestem jakiś dziwny bo ta gra mnie tak wymęczyła i zirytowała jak mało która w ostatnich latach. Jej zdecydowanie największy problem to głupkowaty i wręcz groteskowy poziom trudności. Na początku walczymy z jakimiś leśnymi skrzatami i ewentualnie szkieletami. Jest ok, dajemy radę. Żeby pokonać tego dużego trolla już musimy trochę ulepszyć postać. Ok, ma to sens. No więc ulepszamy ją (rozwój to w zasadzie w 90% zmiana sprzętu, statystyki samej postaci pełnią znikomą rolę). Wszystko po to żeby się za chwilę okazało że zwykły wilczek rozszarpuje cię na strzępy xD 5-metrowy troll nie jest już problemem, ale wilczek jak najbardziej. Potem jest jeszcze zabawniej. Upgradujesz cały set, łoisz wilkom skórę po to tylko żeby zaraz okazało się, że cholerny KOMAR ma cię na hita xD I takie pozbawione sensu przeskoki w poziomie trudności spotykamy w grze kilka razy. Balans nie istnieje. Żeby chociaż ci kolejni przeciwnicy wyglądali groźniej... A skąd, jakieś gremliny sięgające nam do pasa i komary to mocarze do których lepiej nie podchodzić bez możliwie najlepszego sprzętu. Absurd. Przez to jakakolwiek immersja leży i kwiczy.
Od kiedy ja już słyszę o tej grze... Z tego co widzę po newsach na GOL-u grę zapowiedziano w grudniu 2017 roku. Prawie 6 lat w produkcji i dostajemy early access. Od strony technicznej wygląda naprawdę nieźle, ale jednak mówimy o rogalu skupionym na nawalaniu do hord przeciwników. Ja podziękuję póki co, poczekam na premierę i oceny pełnego produktu.
Ta statystyka mówi nam co najwyżej tyle, że gra ma dobry marketing.
W tych 10 milionach jestem np. ja. Gracz, który zainstalował grę z game passa, odpalił, przeszedł pierwsze 15 minut, zobaczył że gierka kijowo chodzi i odinstalował z myślą zagrania po upgradzie kompa w nieokreślonej przyszłości.
No cóż, ale + 1 do statystyk jest? Ano jest xD