Raczej nie ma czym się ekscytować, z przecieków wynika że to ma być po prostu port na PS5 i jakieś niezbyt wielkie zmiany i poprawki. Ta gra potrzebuje czegoś takiego jak Cyberpunk 2.0, a nawet to usunęło by tylko część z fundamentalnych problemów. Żaden patch nie usunie loadingów w każdych drzwiach i nie poprawi całej masy generycznych questów. Chciałabym się mylić ale Bethesda reanimuje pacjenta w stanie krytycznym za pomocą plastra.
Cyberpunka dało się ratować bo on był "tylko" zepsuty technicznie. Od dnia premiery fabuła, scenariusz, świat gry i wiele innych elementów były na bardzo wysokim poziomie.
Ze Starfieldem jest trudniej. Ogrywałem go niedawno i to dość dokładnie. Ta gra to jest jedna wielka obietnica epickiej kosmicznej przygody, która to nie zostaje spełniona praktycznie w żadnym momencie. Wydaje mi się, że rozumiem wizję jaka stała za tym projektem. Problem jest taki, że Bethesda (i być może żadne studio na świecie) nie ma technologicznych możliwości żeby taki pomysł dowieźć. Cóż z tego że w grze jest ok 1000 obiektów na których możemy wylądować skoro zdecydowana większość z nich to puste przestrzenie. Część z nich wypełniona jest losową florą i fauną, a chyba na wszystkich znajdują się losowo generowane, powtarzalne miejscówki do lootowania. Szkoda tylko, że tych miejscówek jest kilkadziesiąt i już po kilku godzinach zaczynają się powtarzać. Bethesda zarżnęła to co zawsze w swoich grach robiła najlepiej: eksplorację. Tych faktycznie unikalnych miejsc, które można znaleźć podczas skanowania planet bez żadnej misji jest chyba z kilkanaście. Mamy do dyspozycji ok. setkę układów gwiezdnych. Ile unikalnych wraków/opuszczonych statków możemy znaleźć? Podkreślam, chodzi mi o unikalne statki, które znajdują się w tylko jednym konkretnym miejscu. Trzy! W tym jeden jest związany z misją. Absurdalne to jest.
Zepsuta eksploracja to tylko jeden z problemów. Kolejny, według mnie równie ważny to przedziwna konstrukcja świata. Lore gry snuje nam opowieść o tym jak to ludzie rozlali się po wielu układach, zasiedlili dziesiątki planet, pozakładali miasta, frakcje itd. Wielokrotnie dostajemy dowody na to, że w tym świecie prawie każdego stać na statek kosmiczny. Naturalną konsekwencją takich realiów powinien być świat wypełniony dosłownie setkami miliardów ludzi. Wiem, wiem, tego się nie da pokazać w grze tak dosłownie, ale na pewno da się to zrobić lepiej. Największym miastem w Starfieldzie jest Nowa Atlantyda. Wielokrotnie powtarza się nam, że to jest taka nieformalna stolica cywilizowanego świata. Litości, moja rodzinna wioska jest większa niż to miasto xD Przecież tam stoi z 5 bloków mieszkalnych, kilka dodatkowych budynków, duża fikuśna wieża na środku i tyle. Koniec. Gorzej, skoro to jest takie ważne miasto to dlaczego ma tylko 3 LĄDOWISKA! Do Nowej Atlantydy nie prowadzą żadne drogi, nie ma żadnych przedmieść, nic. Poza murami miasta jest dzicz. O Akili nawet się nie będę rozpisywał bo to jest już jakiś żart. Westernowa wioska otoczona palisadą jak jakiś Biskupin...
Przedziwne to jest. Cholernie ciężko jest uwierzyć w ten świat i się w niego wczuć. Jeszcze te "tajemnicze", nie odkryte do tej pory świątynie. Takie one niespotykane, że kilkaset metrów od nich można znaleźć ludzkie instalacje xD
A teraz alternatywa w jaką Bethesda powinna pójść. Nawet nie musieliby znacząco przebudowywać tego świata, wystarczyłoby opowiedzieć inną historię. Najmocniejszy element Starfielda to budowanie statków. Naprawdę świetny system dający ogrom możliwości. Z kilkoma modami zamienia się on w zabawę na wieeeeele godzin. Sam zbudowałem od zera chyba 5 statków i za każdym razem rozrywka była przednia. To powinien być trzon tej gry. Wyobraźcie sobie taki scenariusz. Nasza postać jest pionierem. W swoim prywatnym statku przylatujemy w te niezbadane układy i bawimy się w odkrywcę. Wszystkie miasta i wioski w grze to dopiero raczkujące społeczności. Nie ma tu wielkich korporacji, frakcji itd. Jedynie nieliczne osady i grupy walczące o przeżycie i przestrzeń do życia w niekorzystnych warunkach. Tam odkrywamy te artefakty, potem świątynie itd. Naszym domem jest nasz statek, o który musimy dbać, który ulepszamy, modyfikujemy, rozbudowujemy. O ile więcej sensu miałaby taka historia...
Oczywiście nadal pozostawałoby mnóstwo technologicznych problemów, ale przynajmniej gracz mógłby uwierzyć w przygodę, którą przeżywa. Zniknęłoby to wrażenie makiety.
świat gry z AI i interaktywnością na poziomie gorszym niż wówczas 19 letnie GTA 3 xd