Nie robię questy poboczne tylko dla nagrody i wyzwanie, ale też chcę lepiej poznać świata i przeżywać więcej przygody. Ale niestety wielu twórcy gier już o tym zapomnieli.
A ja właśnie zaczynam dziś kolejny raz trylogię ME. Robię tak co rok-dwa od wielu lat i nadal zero znużenia, wykonuje wszystkie misje, czytam leksykon. Oby Exodus wypaliło i było choć trochę tym, czym miała być Andromeda :)
A ja właśnie zaczynam dziś kolejny raz trylogię ME. Robię tak co rok-dwa od wielu lat i nadal zero znużenia
Zwiedzanie większości, puste planety (poboczne) Ci nie znudziły? XD
Właśnie nie. Od małego interesuję się kosmosem i ta trylogia tak wstrzeliła się w moje wyobrażenie życia pozaziemskiego, następstw jego odkrycia i tak dalej, że każdy kolejny wypad na taką pustą planetę to dla mnie mała przygoda, za każdym razem. Ba, nawet dokładnie czytam dokładny opis każdej z planet, na której się nie da wylądować i to też dla mnie frajda latać naszym stateczkiem po układach i je odkrywać :D
Mass effect 1, 2 i 3 praktycznie nie wymaga robienia questów pobocznych, a w andromedzie chyba tak... :v
W ME2 misje lojalnościowe czyli de facto poboczne (bo nie dotyczą głównej osi fabularnej), to w sumie3/4 gry i są świetne. Takie misje poboczne to ja bym chciał, ewentualnie takie jak w ME3, gdzie było jakieś fabularne mięsko. Byle nie takie jak w ME1, gdzie masa z nich to jeżdżenie Mako po pustych planetach i penetrowanie pustych baz kosmicznych, plus strzelanie do działek na trójnogach. Innymi słowy - fajne misje poboczne to jest coś na co czekam, zapchajdziury i lanie wody, byle tylko kolejne godziny rozgrywki wpadły - nie.
Szczerze mówiąc nie zależy mi na "epickości" (cokolwiek to znaczy, bo z rozumieniem tego terminu jest różnie), tylko dobra fabuła, filmowość i dobrze nakreśleni bohaterowie, których da się lubić. Jakby do tego doszła jakaś fajna rozgrywka i miłe dla oka strzelanie, to już był był pełen zachwyt. A jak do tego daliby jeszcze ładną grafikę i muzykę, to mogę nawet kupić w preorderze. :D