To oczywiście "abstrakcyjna" historia, bo przecież równie dobrze można upichcić jakieś spaghetii na szybko i nie zapychać się mrożonką, ale bardziej chodzi mi o ideę, że mrożonka to nie jest z założenia jakość i każdy to wie. To nie jest wysublimowany smak i rozkosz dla kubków smakowych... To przede wszystkim duża oszczędność czasu i to też w dużej mierze za to płacimy kupując jakąkolwiek mrożonkę (czy ogólnie gotowiznę).
Edit: warto też pamiętać, że to oferta często skierowana do młodzieży. Szybki posiłek w ciągu dłuższej przerwy, itp. Kebaba też można zrobić samemu, ale jak wyjdziesz z uczelni i masz okienko, to pierwszą myślą nie będzie podróż do domu i robienie kebaba, tylko ta budka, która stoi gdzieś tam w pobliżu ;)
To trochę jakby porównać koszty, które poniesiesz jadąc autobusem (są śmiesznie niskie) z kosztami jazdy samochodem. Zawsze coś odbywa się kosztem czegoś. I mogę Cię wyśmiać, że jeździsz autem za grube pieniądze... ale przynajmniej Ty dojedziesz zawsze pod wskazany adres, a ja będę musiał dojść. I tak samo jest z pizzą - ja zjem swoją w pilnej potrzebie, Ty nie.
Zakładam, że Fallout, Halo i TES6 nie opuszczą całkowicie PC i nie będa ekskluzywne dla konsoli. Ale co jeśli? Czy podjęłabyś sama taką decyzję przy tych liczbach? Masz 30% ludzi, którzy grają w Twoje gry inaczej niż na konsoli - zabrałabyś im te gry i zmusiła do zakupu konsoli? Ja tylko nad tym się zastanawiam... nawet jeśli artykuł póki co nie porusza tej kwestii ;)
Nie powiedziałbym, że KKND i Rise of Nations to zapomniane perełki, ale to już kwestia kto ma jak dobrą pamięć :P
Natomiast zaintrygował mnie opis American Conquest, w którym pada zdanie: produkcja ta, wydana już po trzech odsłonach Kozaków... AC wyszło przecież krótko po pierwszych Kozakach, jeszcze przed drugą częścią.
Podsumowując - jako szefowa Xboxa straciłaś właśnie 300 złotych, które na pewno bym wydał. Czy to dobra decyzja? Nie wydaje mi się. A jestem tylko jedną osobą z grona 30%...
Teraz pomyśl sobie, co byś zrobił na ich miejscu, gdyby te 30% osób wyraziło taką opinię jak ja?
Podsumujmy to, bo mam wrażenie, że na naszych oczach dokonał się jeden z największych skoków cywilizacyjnych w kategorii gamingu ;)
Epic uruchamia się 46% szybciej. Wydawać by się mogło, że to ogromna różnica... gdyby nie to, że Steam startuje u mnie razem z systemem i praktycznie nie zwracam na to uwagi. Przyjmijmy jednak, że muszę uruchomić Steama raz dziennie "z ręki" - zaoszczędziłem 4.6 sekundy dziennie. W skali roku daje to 1679 sekund, czyli niespełna 28 minut. Potężny zastrzyk dodatkowego czasu, a to jeszcze nie wszystko! Dostajemy czas przejścia z systemowego traya do biblioteki szybszy aż o 14%! Zamiast 0.42 sekundy, trwa to zaledwie 0.36 - czy Wy sobie sprawę zdajecie z tego, ile w tym czasie rzeczy można zrobić? Nie zdajecie sobie sprawy? No to Wam powiem :) Przy założeniu, że ktoś wchodzi do biblioteki 5 razy dziennie i odpala 5 różnych gier zyskuje zawrotną sumę... 0.3 sekundy zysku dziennie. Tym mniej oblatanym z matematyki powiem tylko, że to jest nieco ponad połowa połowy sekundy - i to wszystko za darmo! Wiecie ile to jest w skali roku? 109,5 sekundy - PRAWIE DWIE MINUTY, SZOK. 28 minut zaoszczędzonego czasu z samego uruchamiania i dwie minuty czasu z otwierania biblioteki dają PÓŁ GODZINY w przeciągu roku. Niebywałe, jak wielkiego postępu technologicznego dokonał Epic, optymalizując przy tym wszystkim swoje wydatki na pracowników.
Nie wiem jak Wy, ale ja chyba wreszcie dojrzałem do tego, żeby nanieść poprawki na mój kalendarz spotkań ze znajomymi na cały 2027 rok. Czułem, że mi ostatnio tego czasu jakoś brakuje, ale w życiu bym nie przypuszczał, że wszystkiemu winny jest ten podły Steam...
Pozdrawiam wszystkich, którzy z serii Skoki Narciarskie 2003-2006 wybrali Skoki Narciarskie 2002: Polskie Złoto.
System oszukany, pełne zwycięstwo :D
Nie mam przekonania, że stawianie w jednym rzędzie TES i Fallouta razem z Halo i Doomem to rozsądne rozwiązanie. Nie podważam tego, że dwie ostatnie mają swoich wiernych fanów i że to dobrze zrobione gry, ale... Gdzie Skyrim, a gdzie Halo? Sprzedażowo to pewnie sam Skyrim zjada na śniadanie całą serię Halo.
W wymuszoną kreatywność i tworzenie IP też szczególnie bym nie wierzył...
Byłbym zaskoczony, gdyby to poszło tak szybko... Miałem gdzieś z tyłu głowy, że mogą poczekać na premierę PS6 i puścić GTA6 najpierw tam, ale trzeba też mieć na uwadze, że ceny sprzętu mogą tak wywalić w kosmos, że nie będą chcieli czekać.
To jest tak obszerny i skomplikowany temat, że wyrokowanie czegokolwiek już teraz radziłbym odłożyć na półkę z działem fantastyki. Natomiast fajnie byłoby to ujrzeć tak szybko. Wielkim fanem GTA już nie jestem, ale lepiej mieć w co zagrać, niż nie mieć. A jeszcze lepiej mieć czas na to granie :)))
Wychodzi na to, że to kolejna gra, w którą człowiek by chętnie pograł... gdyby nie to, że nie będzie miał na to czasu :/ Współczesny gaming to trudny temat - masa fajnie zrobionych gier nawiązujących do gier sprzed ~20 lat... no ale nie ma kiedy. Już w Zoo Tycoon miałem problemy, żeby zmusić się do projektowania habitatów, a co dopiero teraz :D
Do pracy też nie chodzę dla przyjemności...
Trzeba przyznać, że możliwość zagrania Die Anną w 1997 roku, na niedługo przed wypadkiem Księżnej Diany, nie brzmi zbyt fortunnie...
Zaraz zaraz... Mam parę pytań.
1. Które decyzje Ashy przyczyniły się do tego, że "sytuacja się ustabilizowała", a marka wróciła na drogę wzrostu? Które jej decyzje, poza masowymi zwolnieniami, sprawiły że sytuacja się ustabilizowała? Które jej decyzje sprawiły, że ludzie spędzają więcej czasu na różnego rodzaju platformach? Te wszystkie zwolnienia? ;) Co takiego zrobiła, czego nie robił Spencer...?
2. Asha wyróżniła kilka gier za udany start. Ile tych gier powstało za jej panowania? Czy to nie jest przypadkiem tak, że chwali w dużej mierze to, co powstawało jeszcze za czasów Spencera? Wychodzi na to, że ten Spencer nie był taki zły skoro Asha wiezie się na efektach pracy, kiedy jeszcze siedział na stołku...
3. W ciągu ostatniego roku pozytywne nastawienie do marki wzrosło o 30%... a ona rządzi dopiero 7 miesięcy. I to wszystko po tych wszystkich zwolnieniach, no no. Wychodzi na to, że ludzie byli niezadowoleni z Xboxa, bo było tam za dużo ludzi. Trzeba było dokonać restrukturyzacji, zwolnić tysiące ludzi i wszyscy po dziś dzień zaczęli radośnie klaskać uszami? Tak, dobrze to rozumiem?
Złota kobieta z tej Ashy. Nic poza zwolnieniami nie osiągnęła, a już tyle sukcesów osiągnął Xbox za jej panowania :)))
Pewnie zabrzmię jak cebulak, ale 30 lat istnienia sklepu i JEDNA poważna nagroda... Tania forma reklamy. A jeszcze jak widzę "promocje" na Samsunga S25 FE w cenie 2399, mhm... GRUBO. 8 miesięcy temu kupowałem ten sprzęt z oficjalnej strony Samsunga za 2 koła.
* - z tą wersją to jest tak, że na ich oficjalnej stronie był dostępny jakiś build sprzed lat, a dopiero na Discordzie można się było dogrzebać późniejszej, aktualniejszej wersji.
Absolutnie uwielbiam, ale z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że gra jest do bólu nudna, monotonna i przede wszystkim archaiczna. Choć nie wiem, czy to wszystko nie są przypadkiem zalety...
Ale jak to tak? Bez abonamentów, grania w chmurze, podkupowania deweloperów, rozdawania na potęgę darmowych gier, zwalniania tysięcy ludzi? To da się tak zrobić bez przewodnictwa Ashy Sharmy? Niebywałe...
Zastanawiam się czy on przypadkiem nie trolluje i nie podpuszcza... Tyle osób zarzuca mu plagiat, kradzież wartości intelektualnej... No ale czym innym jest korzystanie z AI, jak nie korzystaniem z cudzej wartości intelektualnej? Szczyci się otwarcie tym, co ktoś mu przecież udostępnił do użytku własnego, a co działa na dokladnie takiej zasadzie, jakiej on użył.
Dlaczego akurat 665? :P
Czemu nie sto razy? Czemu nie tysiąc? Coś się kryje za tym, że padła akurat taka liczba, a nie inna? Dość nietypowa jest.
Wy myślicie, że co się w te 2 lata stanie? Że Xbox wyda wspaniałe gry, zarobi kupę siana i wszyscy będą szczęśliwi i proces zmian dobiegnie końca? :D Że wszyscy odtrąbią sukces, spoczną na laurach i stwierdzą, że teraz jest okej? Pracowaliście kiedyś w jakiejkolwiek korporacji? Tam jest prosty proces decyzyjny - zarobiliśmy 100 milionów, więc następnym razem zarobimy 125. Tylko że baza graczy jest ograniczona i przypływ użytkowników się skończy. I zacznie się to dojenie, o którym mówi Faliszek -> najpierw przekonaj do siebie klientów, a potem skub ich ile wlezie. Steam nie skubie swoich klientów i wciąż idzie do góry. Gdzie jest w tym momencie Xbox, moi drodzy znawcy biznesu? ;)
Wszyscy mają Logitecha, mam i ja! ;) Pierwszy od dawna materiał promocyjny, którego nie czytam tu z zażenowaniem.
Od wielu lat klasyka - słuchawki G Pro X (skóropodobne earpady już w koszu) i do tego myszka z cichym klikiem. Ale jakaś zwykła, M650 - używam mniejszej, na zapas leży większa.
A ja wejdę nieco kontrowersyjnie. Może nie do końca jest to akceptowalne, ale według mnie w zastraszającym tempie WZRASTA akceptowalność wszelkich form "handlowania własnym ciałem". Zwłaszcza przez kobiety rzecz jasna.
Kobiety coraz częściej prezentują własne atuty, a społeczeństwo coraz bardziej nie uważa tego za nic złego. Coraz częściej pojawia się usprawiedliwianie takich zachowań tym, że kobieta po prostu korzysta z tego, co ma, albo że to jest jej ciało i to jest jej sprawa i czemu ma na tym nie zarabiać. Co do zasady jest to prawda, bo to jej ciało i jej życie, ale coraz mniej stygmatyzuje się takie kobiety. I od razu mówię: nie, nie mam na myśli hostessy, która pójdzie na jakieś wydarzenie i po prostu ma tam wyglądać. Mówimy o OF, świeceniu cyckami na strimach, Instagramach wyładowanych fotkami w bikini, albo nawet nagrywaniu filmów dla dorosłych - bo przecież każdy może lubić seks. Coraz częściej ludzie znajdują powód, żeby nie powiedzieć, że wstydziliby się mieć taką dziewczynę i że to w sumie nic złego.
A może to nic złego? ;)
Wiadomo, że każda mądra osoba podpina w pierwszej kolejności firmową kartę kredytową i kupuje za to reklamę kanału na Youtube. Bo niby czemu ktoś miałby to robić ze "swoich" pieniędzy? Jednocześnie wiadomo, że przez trzy tygodnie nikt się tą kartą nie interesował - ojciec w ogóle się nie interesował, firma przez kilkanaście dni też nie widziała, że coś chyba jest nie tak - te 118 tysięcy pojawiło się zupełnie nagle. Wiadomo też, że tłumaczysz 9-letniemu dziecku, jak ustalić budżet i grupę odbiorców reklamy, bo 9-letnie dziecko świetnie radzi sobie z przyswajaniem takich informacji...
A i tak komentarze będą pełne odklejeńców, którzy myślą, że to zamach na wolność graczy :D Każdy rozumujący człowiek wie, że grę trzeba sprzedać, a Game Passem można po czasie zwiększyć dodatkowo jej zasięg, ale niektórzy i tak będa się upierać, że za 80 złotych miesięcznie to oni oczekują wszystkich najnowszych gier w dniu premiery i teraz to już nie ma sensu płacić. A skoro nie ma sensu płacić, to niech bulą pełne ceny tych wszystkich gier... ;)
No jak ktoś nie zna piosenki, to ma duży problem :/ Kto zna to od razu by skojarzył. Poza tym nie wiadomo, czy ta rozmowa na początku to rozmowa nagrana do kawałka, czy jakiś urywek z filmu, czy coś w ten deseń.
Może większa liczba szczegółów by coś dała, żeby tego poszukać jakoś... Przynajmniej bym wiedział, czego mniej więcej szukać i gdzie ;) Natomiast intryguje to, że to kawałek zasłyszany w radiu, więc to nie może być totalnie nieznane coś.
Natomiast zastanawia mnie proces myślowy pomysłodawców. 3 tysiące dolarów to można wydać na części i narzędzia, żeby jakiś napęd rozmontować, a potem "na odwal" go zmontować i powiedzieć: zobaczcie, udało się w warunkach domowych, tak to wygląda. Co oni konkretnie chcieli za te 3 tysiące zrobić? Przecież żeby takie coś wpuścić w obieg, to trzeba jednak trochę więcej niż te 3 koła, bo trzeba to zaprojektować, opłacić części, wyprodukować, puścić w obieg, rozprowadzić po kraju/świecie... Co miało kosztować te 3 tysiące? Sam projekt raczej nie... Po co mi, jako twórcy czegoś takiego, miałyby być potrzebne zaledwie 3 tysiące?
Trzeba zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Screen z DLSS5 wygląda najlepiej - jak ktoś tego nie widzi, to jest albo ślepy, albo zaślepiony :) Druga rzecz: żaden z tych screenów tak naprawdę nie jest podobny do rzeczywistego wyglądu aktorki...
spoiler start
Bonus: screena z DLSS5 bym bardziej porównał do Ulki K., aniżeli tej aktorki ;)
spoiler stop
Dopiero za trzy lata... Nie żebym czekał, bo w Diablo grałem BARDZO MAŁO, ale zapowiedź w sumie taka, jakby jej nie było :)
Nie nazwałbym paniką tego, że ktoś idzie do sklepu, bo wszystko wskazuje na to, że "taniej to już było". Mnie problem samej karty nie dotyczy, bo korzystam z laptopa, ale to co mam teraz kosztowało mnie sporo mniej niż 10 tysięcy. Nowy rzut dokładnie tego samego (!!) sprzętu widziałem już w cenach sięgających 12-13 tysięcy - i to w tym samym sklepie... Klient podejmuje decyzję w zależności od okoliczności - jeśli potrzebuje TERAZ czegoś do 5 tysięcy, to raczej nie będzie czekał aż cena tego skoczy do 7, bo nie daj Boże ktoś pomyśli, że panikuje. Jeśli jako użytkownik przewiduję dalszy skok cen (i to nie bezpodstawnie), to nie ma to z paniką wiele wspólnego.
Panika to była jak papier toaletowy z Biedronek znikał parę lat temu :D Kiedy wszyscy zapewniali, że papier był, jest i będzie, a ludzie i tak ślepo wierzyli, że zaraz go zabraknie. No i przez tych ludzi brakowało... Ale z kartami jest jednak inaczej, bo w gruncie rzeczy wiesz, że karty będą, ale jesteś świadom, że zaraz będą droższe. Z giełdą jest podobnie - jak widzisz, że jakieś przedsiębiorstwo upada to nie czekasz, aż upadnie do zera, tylko ratujesz co się da. I to też nie jest panika.
Niech im ktoś powie, że produkcja gry w Chinach wyjdzie jeszcze taniej, to w ogóle zrobią duże oczy ;) Wukong nie kosztował nawet pół bańki (mówi się o około 40 milionach). Trzeci Baldur też był zrobiony "po kosztach" biorąc pod uwagę sukces, jaki osiągnął.
Sam nie wiem, co gorsze. Te twory z Robloxa, które za chwilę mogą nas zacząć zalewać, czy twory AI :P
Natomiast źle zrozumiałem jedno ze zdań w artykule i więzienie ponoć będzie TO SAMO. Ja zrozumiałem, że zupełnie inne, nowe.
A z podanych przykładów... Nie mam pojęcia, jak można doradzać podcasty do gry, gdzie słuchanie pilota i skupienie na trasie jest jednak dość ważne :/ Do jakiejś zręcznościówki to spoko, ale do DiRT Rally? Jak chcesz słyszeć to spoko, ale jak chcesz słuchać, to trochę słabo :) Amatorski LoL i AoE też spoko, ale do rankedów jednak średnia opcja.
I oczywiście musiało się to nazywać Prison Break? :) Niby nowi bohaterowie i inne więzienie, ale tytuł trzeba było zerżnąć od dobrze sprzedającej się marki? Inaczej nikt by się tym nie zainteresował? Serial jest tak dobry, że trzeba go było już na wstępie "reklamować" Prison Breakiem?
A tylko niech spróbują zrobić główną bohaterkę bez rysunków! ;)
Co do C-C i innych większych firm. Każda firma przeprowadza akcje marketingowe okresowo (w różnych krajach mogą to być różne okresy oczywiście). Nie puszczasz reklam cały rok, bo wtedy nie jesteś w stanie określić jej efektów. I może C-C nie jest w stanie sprawdzić, ile zyskali na pojedynczej reklamie, ale jest w stanie z bardzo dużą dokładnością stwierdzić, o ile wzrosła sprzedaż w danym okresie reklamowym (co teoretycznie da się przeliczyć na zysk z jednej reklamy). Jeśli wypuszczą reklamę na okres grudniowy, to ze słupków sprzedażowych mogą w miarę dobrze ocenić, czy reklama z grudnia przyniosła zamierzony efekt. I to samo dotyczy Netflixa - muszą w ujęciu krótkoterminowym zobaczyć, że to miało sens. Jeśli szczycą się tym, że liczba subów wzrosła o 100 tysięcy i zwrot nastąpi MOŻE w ciągu siedmiu lat... to to na pewno nie miało sensu ;) Natomiast jeśli chcesz, to możemy poczekać na efekty tej akcji marketingowej w inny sposób - wystarczy sprawdzić, kiedy następnym razem Netflix przeprowadzi podobną akcję i jakie będą jej koszty. No bo skoro akcja była taka skuteczna i przyniosła tak wielki profit, to zapewne będą chcieli ją powtórzyć przy okazji premiery TES6, albo nowego Wiedźmina za odpowiednio niższą kwotę? Przy takich zyskach to przecież oczywista decyzja :)))
Co do setek miliardów na marketing: podałeś ZBIORCZE dane tysięcy firm (zresztą bardzo niedoszacowane), a my rozmawiamy o pojedynczej korporacji :) To jakby powiedzieć, że Lamborghini się fatalnie sprzedaje, bo sprzedało w ciągu roku 10 tysięcy aut, a przecież w samej Polsce sprzedano kilkaset tysięcy aut... To nie są małe firmy, które muszą walczyć o pozycję na rynku - dla nich powinien liczyć się czysty zysk. A sama ekspozycji marki jest wręcz niepotrzebna... chyba że dopiero wchodzi się na jakiś rynek, na którym wcześniej Cię nie było. Także ten argument z tym, że "wszyscy się reklamują" jest kompletnie nietrafiony, bo nie każdy na tej reklamie zarabia. Gdyby reklama była jednoznacznym wyznacznikiem zarobku, to reklamowałby się każdy - a jednak nie każdy się reklamuje mimo "oczywistych", Twoim zdaniem, zysków. No magia, faktycznie :)
Poza tym w przypadku dwóch tak wielkich marek ryzyko braku zwrotu takiej akcji było naprawdę spore... no i stało się.
Ja to w ogóle nie rozumiem optymizmu ludzi, którzy nie mają nigdy ze sobą chociaż 1-2 fizycznych biletów na zapas :P Sporo saloników prasowych (typu Inmedio) wciąż sprzedaje bilety - wystarczy raz wejść, kupić kilka sztuk i problem znika na... zawsze. Jest też druga opcja - apka na telefonie (np. jakdojade). Ja na apce trzymam miesięczny i jeszcze dodatkowo kilka złotych w wirtualnym portfelu, żeby w razie co kupić bilet tam. Zawsze jest opcja, że apka też zawiedzie, ale to już w sumie mały kłopot, bo najważniejsza ścieżka, o której trzeba mieć pojęcie, to odwołanie od mandatu.
Nic nie znacząca ciekawostka: DLC kosztuje 80 złotych, a pełna wersja AoE3 w dniu premiery kosztowała... 130. Piękne to były czasy :P
Wszystko za sprawą ceny, która spadła do naprawdę kuszącego poziomu.
Obecna cena: 93,71
Najwyższa cena z 30 dni przed obniżką: 98,65
No rzeczywiście obniżka godna osobnego artykułu na GOLu :P
Odpowiem nieco żartobliwie ;)
Kosmetyczki - precz z miotełkami na rzęsach, szponami jak u sokoła i ustami glonojada! Tego ostatniego oficjalnie im nie wolno, ale wiadomo jak jest :P
Z pozytywów: za jakiś zobaczymy, jaką wizję gier ma Aśka - porównamy jej ocenę (graficzną) z naszą własną i będziemy mogli sobie wyciągnąć pewne wnioski ;)
Specjalnie pod Starfielda opracowany był CE2. Wszyscy wiemy jak wypadł... stąd moje obawy, czy powinniśmy tak bardzo wyczekiwać "Sentinela" na kolejnej ewolucji silnika (CE3), kiedy poprzednia ewidentnie nie dowiozła. I tu wracamy do obaw z pierwszego mojego posta :) Tyle czekania i to wszystko może się zakończyć wielką katastrofą...
:D
Czekał z The Elder Scrolls 6 na wydanie najlepszego kosmicznego RPG w historii... no i po 15 latach nie ma ani jednego, ani drugiego :D
Zresztą pojawia się pytanie - skoro robisz remake jakiejś gry, której wierny fanbase trzyma tę grę przy życiu, to na kim powinieneś się skupić tworząc remake? Na czyjej opinii powinieneś bazować? Na tych wiernych graczach, tylko i wyłącznie. To oni rozumieją, co uczyniło grę wybitną i co tyle czasu trzyma ich przy niej. Ale jeśli w pierwszej kolejności zmieniasz to, co czujesz, że powinno być zmienione, robisz to źle, a potem ratujesz to dopieszczaniem balansu, to nic dobrego z tego już nie wyniknie, bo to najwierniejsze grono fanów już się od gry odwróciło. Podobny los spotkał zresztą Age of Empires, gdzie dwójka wciąż ma spory fanbase wiernych graczy. Namieszali w trójce za bardzo, część graczy się odsunęła... ale oczywiście musiała powstać czwarta część we "wspaniałej grafice", która czyni wszystko bardziej nieczytelnym... A dwójka nadal się trzyma z masą nowych dodatków. Wystarczyło to graficznie dopieścić, poprosić o pomoc twórców HotA i zapewnić grze dodatkowe wsparcie. A o przebojach z edycją HD to już w ogóle szkoda wspominać :) Nie da się przez X lat olewać najwierniejszego grona fanów i potem liczyć na ich wsparcie, kiedy najważniejsze decyzje już zapadły i są nieodwracalne.
Jak wielu zebranych tutaj nie pochwalam wyżywania się na pracownikach Sony za decyzje podjęte na górze, ale jak do treści artykułu ma się to zdanie w tytule, że Sony nie chce słyszeć o odwrocie od cyfrowego PlayStation? Nie ma o tym ani jednego zdania, a wszystko odnosi się jedynie do tego, że Sony grozi palcem tym, którzy kierują agresję w stronę ich pracowników...
W zasadzie czego innego można się było spodziewać. Valheim pozytywne oceny zbierał tak naprawdę od samego początku. Przez lata utrzymywał wysokie oceny, bo konsekwentnie szedł w obranym przez twórców kierunku... a teraz dostał po prostu "update ostateczny". Przy okazji kierunek ten podobał się wciąż graczom. Deweloperzy nic nie zepsuli, nie nawalili mikropłatności, nie rzucili zaporowej ceny. Pozostaje tylko żałować, że grało się wcześniej i nie będzie miało się okazji zacząć zupełnie od zera jeszcze raz ;) Zresztą mam z Valheimem ten problem, że to bardzo przyjemna gra, ale w każdym momencie "fabuły" robi się dokładnie to samo - tylko w innym biomie, na innych surowcach, itp. Może zwiększa się nieco poziom trudności i grind, ale jeśli rozumie się technologię progresu postaci, to ten wzrost poziomu jest odczuwalny symbolicznie.
Kurde... Latarka musiała stanieć o 25 ZŁOTYCH, żeby zasłużyć sobie na pieśń pochwalą na GOLu, no nieźle. Myślałem, że świetny produkt jest wart każdej ceny, ale widocznie ta latarka nie była warta nawet 130 złotych, skoro dopiero przy 104 zasłużyła na moją uwagę :D
PS. Podbijam stawkę: czterech moich kolegów mówi, żeby nie kupować ;)
Kiedyś hit, przy którym 10 minut grania kończyło się po godzinie albo i dłużej, ale dziś, mhm...
I żeby było jasne: nie czepiam się tych, którzy po prostu mieli Netflixa i tam sobie obejrzeli. Ale byli ludzie, którzy za te 6 godzin wcześniejszego dostępu dali kilkadziesiąt złotych i to oni są... specyficzni ;P
Gry nauczyły nas przede wszystkim przemocy, wiadomo 😂
Ciężko w sumie tak na poważnie powiedzieć. Na pewno pomogły nieco z angielskim, ale czy to był jakiś ogromny wpływ? Raczej nie - pojedyncze słowa, jakieś idiomy, itp. Kombinowanie, hmmm... Chyba też nie. Gry uczą kombinowania w samych grach - w życiu się wiele rzeczy po prostu nie da zastosować. Myślę, że gry uczą wielu rzeczy, które tak naprawdę ciężko nazwać, ale "coś w nas poprawiły". Niektóre poprawiają koordynację, inne zdolność logicznego rozumowania, pojmowania ciągów przyczynowo-skutkowych, czasem rozumienia niektórych emocji. Część może poprawia nasz refleks, czas reakcji... Ale czy jakaś gra, z dnia na dzień, odmieniła moje życie? Absolutnie nie. Natomiast dzięki serii Age of Empires nieco polubiłem historię, której w szkole nie lubiłem :P To nie jest jakaś wielka miłość, ale historie opowiadane w grach sprawiały, że chciałem wiedzieć, jak było naprawdę i w ilu procentach zgadzały się z tym, co pokazywały gry.
W sumie nie problem, żeby Steam oznaczał gry tworzone przy pomocy AI i wymagał tego od twórców (chyba jest już coś w ten deseń). Dodając do tego odpowiedniego taga i możliwość ignorowania gier z konkretnym tagiem (to już jest), można by ten chłam łatwo odsiać już na etapie ustawień konta...
Czy tylko ja uważam, że Heatwarped jest nieco przehajpowany (o ile można to tak w ogóle nazwać)? Jasne, że jawi się jako duchowy następca kultowych Undegroundów, ale graficznie wygląda to jednak bardzo przeciętnie... Nie mówię, że to musi od razu wyglądać jak Forza Motorsport, ale jednak nie mam przekonania co do tego, jak to się prezentuje na tym zwiastunie.
Czyli da się? Da się. Tylko trzeba zrobić dobrą grę z duszą. Taką dla graczy, nie dla inwestorów ;)
PS. Musiałeś przechodzić straszne męki grając w Motorfesta i Battlefielda 6 na PS5 Pro... Komfort grania pewnie nie istniał przy tym klatkażu. No ale każdy ma swoje standardy... I tym optymistycznym akcentem zakończę debatę - tym bardziej, że wciąż upierasz się, że mam tylko te 60 klatek w zanadrzu, mimo że w każdej chwili mógłbym je podbić frame generatorem i zdjęciem kagańca do tych Twoich ubóstwianych 120 :) Ty to masz klawe życie... 120 klatek na 5070Ti.
Luźne 60 klatek bez FG na frame limiterze, temperatura procesora i grafiki poniżej 60 stopni. No ja tam nie mam na co narzekać, ale przecież dla komfortowego grania to musi być osobna klawiatura, żeby WSAD było wciskane profesjonalnie, a nie tak po amatorsku jak na laptopie :D
Wyjaśnijcie mi, bo czytam, czytam i nie wiem, czy dobrze zrozumiałem...
Czyli STARE GRY nadal będą produkowane (i wolumem wyniesie około 10% mniej niż wcześniej), ale nowych gier, wydawanych od 2028 roku, na płytach nie zobaczymy, tak? Odnoszę wrażenie, że to o brak płyt od 2028 roku była największa afera i to "wyjaśnienie nieporozumienia" niewiele zmienia... Do 2028 roku jest po staremu, a potem i tak będzie to, o co zrobiło się największe larum.
Ty chyba naprawdę żyjesz w Internecie sprzed 30 lat, gdzie panuje pogarda dla reklam i pieniędzy szarych ludzi. Świat się rozwinął, Internet się rozwinął, zrozum to. To, co kiedyś kupowałeś w sklepach i marketach osiedlowych, teraz masz na wyciągnięcie ręki w Internecie - ale to nie znaczy, że masz prawo wymagać, żeby było to darmowe.
Aż się boję zapytać, dlaczego płacisz za Internet... Nauczyłeś wielkie korporacje, że zapłacisz za posiadanie Internetu i teraz my wszyscy przez Ciebie ponosimy konsekwencje. To przez Ciebie i Tobie podobnych inni ludzie też muszą płacić. Masz Ty rozum i godność człowieka jeszcze?
No chyba, że nadchodzące gry będą miały w opcjach osobne funkcje dla tych twarzy i będzie normalnym stosowanie DLSS 5 bez tych twarzy AI (tak jak jest z RT i PT). Nie jest to dramatyczne rozwiązanie, ale gdzieniegdzie może się okazać aż nazbyt szpecące...
Roszczeniowość i oderwanie ludzi od rzeczywistości naprawdę bywa zaskakujące...
Albo może chociaż wsparcie konkretnego redaktora zachęciłoby go do "postawienia na siebie" i stworzenia jakiegoś kanału na YT. Nigdy nie wiadomo, który kamień wywoła lawinę zdarzeń :P
PS. Do wszystkich czytających: powyższe posty pisane są z przymrużeniem oka. Jakby co to nie musicie mi rozkładać na czynniki pierwsze, czym jest licencja, a czym abo :D
Jeśli jednak bardzo zależy Ci na posiadaniu tego panelu, to sugeruję instalację jakiegoś starego sterownika (sprzed maja) i wybieranie aktualizacji ekspresowej, która zaktualizuje same sterownik, ale panelu nie tknie.
Nie wiem, czy nie popłynę za bardzo z tematem wsparcia dla twórców artykułów (ta mała czerwona belka), ale pomysł wsparcia jako bonus do abonamentu/subskrypcji jest chyba kompletnie nietrafiony. Jeśli wesprę jedną osobę, to z automatu blokuje mi to możliwość wsparcia innej osoby. Przykładowo: chciałbym wesprzeć Drauga za Motoprzegląd, bo uważam, że to bardzo fajna inicjatywa - wybieram więc abo na rok... i co dalej? Jak mogę wesprzeć drugą osobę, której treści też by mi się podobały? Mam wykupić drugą na kolejny rok? :) Czy mam po prostu kupować abo co miesiąc i zmieniać beneficjentów moich napiwków co miesiąc? Obecny system działa trochę tak, jakbym mógł opłacić tylko jednego twórcę w danym okresie czasu... Jednego na miesiąc, pół roku, albo rok.
Nie wiem, czy nie lepszą ideą byłoby nieco podnieść cenę abo i tę dodatkową kwotę przeliczyć na jakąś dodatkową walutę (kredyty, czy jakieś inne ustrojstwo), którą mógłbym sobie rozdysponować według własnego uznania na różne osoby. Kupowałbym przykładowo abo na rok za 140 złotych (więc 20 złotych drożej), ale za te 20 złotych więcej dostałbym przykładowo 20 kredytów - i te kredyty w ciągu roku mógłbym rzucać redaktorom jako napiwki. Wiadomo, że to nie będą wielkie kwoty, ale jednak da mi to pole manewru i w cenie jednego abo mógłbym od razu nagrodzić kilka osób...
Edit: można też oczywiście to rozbić i "kredyty" (GOLe? :D) ustanowić drugą walutą, którą można by kupować i przechowywać w "portfelu".
15 godzin gry w pakiecie Ultimate to i tak jakiś nieśmieszny żart... Już 5 i 10 w najtańszych brzmi jakbyśmy chwilę temu skończyli marzec i weszli w kwiecień, ale 15 w Ultimate...
Korzystać i tak nie korzystam, ale 15 godzin miesięcznie? :DDD Pół godziny dziennie...
Ciekawi mnie, jak się będą teraz zachowywać wszystkie aplikacje zajmujące się nadpisywaniem ustawień DLSS (NVIDIA App przykładowo)... Wcześniej nadpisywały przykładowo DLSS3 i zastępowały go wersją 4 - czy z 5 zrobią to samo? Wszak to zgoła odmienna technologia, mimo tej samej nazwy.
Wydaje mi się, że samo tankowanie będzie o wiele bardziej upierdliwe, aniżeli mechanika kończącego się paliwa ;) A wszystko i tak rozbije się o to, na ile paliwo w autach będzie starczać, bo jeśli będziemy musieli tankować co 5 minut jazdy, to rzeczywiście ludzie będą poirytowani. Z drugiej strony zatankowanie jakiegoś auta raz na pół godziny/godzinę gry nie będzie ogromnym "upierdlistwem".
Mam takie dziwne wrażenie, że zaangażowanie w "naprawianie" i balansowanie Olden Ery będzie stało (już stoi) na wiele wyższym poziomie, niż naprawianie remake'u trójki i to ta pierwsza gra będzie miała większy fanbase. Klasycznej trójki to wiadomo, że nie przebiją, ale remake pewnie wyjdzie i po chwili wszyscy, łącznie z deweloperami, o nim zapomną...
Myślę, że mam to, co każdy - maniakalne zbieranie przedmiotów, które nigdy mi się do niczego nie przydadzą. Każdą lokację trzeba dokładnie przetrzepać, bo przecież fiolka z miksturą warta 10 golda wciąż mi się przyda, kiedy w kieszeni 500.000 ;) A tylko spróbuj wrócić z wolnym punktem capa...!
A jako drugi nawyk podałbym to, że zawsze staram się grać jako ja sam - ciężko mi się wcielić w postać, z którą się nie utożsamiam. Wiadomo, że czasem gra to na nas wręcz wymusza, ale tam gdzie mogę wybrać, ciężko mi się przełamać i zobaczyć, co by było gdybym wybrał "opcję bycia złym". I tak samo z rasą postaci, np. w TES - jest człowiek, gram człowiekiem. Żadne tam elfy, orkowie, czy inne krasnoludy (BG3).
#TEAM_CHOMIK
Korzystając z okazji: jest gdzieś informacja, jaki jest limit znaków na forum dla posiadaczy poszczególnych pakietów? Zwykły szarak ma 400, dawny Premium VIP miał 4000 - jak to wygląda w przypadku PLUS/MAX? Który pakiet powiększa limit znaków i o ile? PLUS jest zachęcający cenowo, ale jeśli nie powiększy mi limitu znaków, to nie chcę :P Opis funkcji tej informacji nie zawiera.
Wymyślił sposób na skuteczniejsze chłodzenie laptopa. Producenci go nienawidzą! [ZOBACZ JAK]
Metody znane od parunastu lat... ale dobrze, że ktoś w końcu się obudził z hibernacji i o tym napisał :D
Wracając do tematu: pytanie, jakie masz laptopy przed oczami. Ja bazuję na swoich doświadczeniach z Asusem (miałem pięć) i mogę powiedzieć, że poziom był podobnie zadowalający - zaczynając od starszego K53, przez R510, kończąc na TUF i RoGach. Różny przedział cenowy, a do tego jeden HP i Samsung znajomej.
Wyciek z Nexusa w 2013 to zresztą jeden z niewielu, który mnie dotyczył - choć rzadko tam bywałem.
Jak czytam, że SteamDB MUSI zarabiać pieniądze, to mam raczej same negatywne przeczucia. Poza tym kojarzę kilka wycieków z Nexusa, także...
Nie rozumiem po co te zmiany. Po co skaner i linka z kotwiczką skoro bez tego oryginał był dość przejrzysty i ułożony tak, żeby gracz wiedział co ma zrobić i w którym miejscu? Nie dało się zrobić tak, żeby to nie było potrzebne? No i crafting, który wpycha się teraz wszędzie i człowiek zamiast skupić się na samej grze, to lata za złomem i innymi takimi.
Nie było problemów, to je sami stworzyli :D
A teraz pytanie: ile na tym Netflix realnie zyskał? Ilu użytkowników wykupiło subskrypcję po to, żeby obejrzeć Extended Look właśnie tam? Ilu spośród tych 31 milionów to byli stali użytkownicy platformy? Te liczby potwierdzają tylko i wyłącznie, że na GTA 6 czekają miliony...
Tak to jest, kiedy jedyną wartością firmy dla szefa jest możliwość robienia hajsu. Oczywiście to jego prawo, bo między innymi po to prowadzi się biznes, żeby zarabiać, ale jeśli się nie widzi cienkiej granicy, to prędzej czy później wynikną z tego negatywne konsekwencje. Bo zamiast taniej i szybciej będzie niedokładniej i gorzej. A klient/konsument na pewno weźmie to pod uwagę...
Mnie potrafi zdenerwować normalny dialog bohaterów, a co dopiero jakieś dodatkowe rozpraszacze... Łapałem się na tym w GTA, bo z jednej strony jechałem na miejsce jakiejś misji, a z drugiej chciałem posłuchać co mają do powiedzenia bohaterowie. Ale ponieważ ze słuchu jestem słabszy niż z czytania, to zwracanie uwagi na drogę i tekst u dołu ekranu sprawiały niemały problem ;)