Czy gry naprawdę czegoś nas nauczyły?
Macie jakąś rzecz, którą ogarnęliście dzięki graniu - język, angielski, historię, cierpliwość, kombinowanie?
Właśnie angielski lol. Nie dość, że często grałem po angielsku to grałem też w różne gry multiplayer w internetach więc się czatowało z innymi graczami itd.
Angielski i kombinowanie, może jakieś inne skile poznawcze również, ale to trudno jakkolwiek miarodajnie ocenić.
To że człowiek potrafi mieć drugie ja o którym nawet nie wiedział. Jak go coś niemiłosiernie w grze w kurzy mówiąc łagodnie to potrafi, np. przeklinać i puszczać takie wiązanki że nawet by się nie spodziewał że tak można.
Anglik - gry przygodowe oblugiwane tekstem i pozniejsze przygodowki, sekstans - silent hunter i mod relistyczna nawigacja, nawigacja w samolotach
Pisałem to już kiedyś: mnie Dark Souls nauczyło niepoddawania się (brzmi jak Paolo Coelho trochę, mam nadzieję, że kto grał, ten rozumie co mam na myśli). Nie grałem potem w wiele gier typu souls, bo nie przepadam za tymi światami dark fantasy, ale naprawdę uważam, że ta gra zmieniła mnie mentalnie, z chłopca w mężczyznę. I to jest naprawdę bardzo, bardzo dużo, gra ustawiła mi mindset nie tylko w grach, ale w całym życiu.
Gry nauczyły nas przede wszystkim przemocy, wiadomo 😂
Ciężko w sumie tak na poważnie powiedzieć. Na pewno pomogły nieco z angielskim, ale czy to był jakiś ogromny wpływ? Raczej nie - pojedyncze słowa, jakieś idiomy, itp. Kombinowanie, hmmm... Chyba też nie. Gry uczą kombinowania w samych grach - w życiu się wiele rzeczy po prostu nie da zastosować. Myślę, że gry uczą wielu rzeczy, które tak naprawdę ciężko nazwać, ale "coś w nas poprawiły". Niektóre poprawiają koordynację, inne zdolność logicznego rozumowania, pojmowania ciągów przyczynowo-skutkowych, czasem rozumienia niektórych emocji. Część może poprawia nasz refleks, czas reakcji... Ale czy jakaś gra, z dnia na dzień, odmieniła moje życie? Absolutnie nie. Natomiast dzięki serii Age of Empires nieco polubiłem historię, której w szkole nie lubiłem :P To nie jest jakaś wielka miłość, ale historie opowiadane w grach sprawiały, że chciałem wiedzieć, jak było naprawdę i w ilu procentach zgadzały się z tym, co pokazywały gry.
Nauczyły? Nie wiem, chyba nie? Ale pośrednio lub bezpośrednio bardzo mocno wpłynęły na moje życie. To wystarczy.
Na pewno angielski, pamiętam, że w szkole moi rówieśnicy i nauczyciele byli zawsze bardzo zdziwieni, że znam o wiele bardziej zaawansowane słownictwo spoza materiału książkowego i często pytali skąd, ale jak odpowiadałem, że z gier komputerowych to mało kto mi wierzył.
Odnośnie gier i nauki, to w prawie każdej grze zabijanie jest na porządku dziennym, zauważyliście? Nikt się nie przejmuje że zabijamy jakiś przeciwników, a przecież dzisiaj morderstwo to jest najbardziej piętnowana zbrodnia, zastanawiające ... Za to erotyka to jakieś zło wcielone w grach 🤷
Tak, tego jak bardzo różni jesteśmy, jak inaczej patrzymy na dokładnie te same rzeczy (tu gry), jak inaczej ich doświadczamy, jak inaczej rozumiemy ich treści.
Ta sama gra i dwóch fanów gatunku a zupełnie dwie skrajne oceny.
Ta sama gra i jednego męczy zbyt długa treść a innego zbyt częste starcia.
Ta sama gra i te same zagadki, a dla jednego są oczywiste dla drugiego nie do przejścia.
Ta sama gra.. różni My :)
Dzięki grom łatwiej mi zrozumieć niezrozumienie innych, łaskawiej patrzę na przeciwne moim zdania szukając w nich pierw sensu a dopiero później ewentualnej złośliwości.
nauczyc to moze nie ale przezylem kilka fajnych wieczorów jak sie mocno wkrecilem.
pamietam jak zarywalem podczas jakichs ferii nocki dla Suffering. gralem tylko w nocy, tak od polnocy do 4-5 rano. Jak sie robilo widno to wylaczalem. to robilo mi klimat
Granie w gry Paradoxu zdecydowanie uczy geografii, człowiek zapamiętuje naprawdę nawet mało popularne regiony geograficzne.
Piracenie gier, modowanie skryptów w grach, szukanie ciekawych błędów szczególnie w nowych grach.
Nie strzelać w czerwone beczki i że jak zgubię się w nieodwiedzanych przez nikogo od tysiąca lat ruinach to będą automatyczne pochodnie i świeże żarcie
Strategie głównie historii i geografii.
Dzięki War Thunder jestem wstanie zidentyfikować na wojennych kronikach filmowych wszystko co jeździ i lata.
A cała reszta mocno mnie podciągnęła z języka angielskiego, głównie cRPG i jRPG.
Gry tworzyły świetnych grafików, programistów, językowców i wiele innych. A teraz w erze AI, nie wiadomo, co się z nimi stanie za kilka czy kilkanaście lat. Nie ma żadnej gwarancji. Trzeba będzie wrócić na pole zbierać ziemniaki, jak moja babcia na wsi. By nie umrzeć z głodu.
Że zawsze należy przeładowywać broń jak oddasz jeden/dwa strzały.
A poważnie pewnie ma się trochę lepszy refleks i tyle.
Mnie gry nauczyły kolorów kamieni szlachetnych typu topaz, ametyst, szmaragd, rubin, szafir. I co ciekawe, przydała mi się kiedyś ta wiedza na pub quizie :)