Recenzja The Blood of DawnwalkerInteraktywna mapa Gothic RemakePoradnik do DawnwalkeraWszystko o Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl

Komentarze do wiadomości: „To najgorszy krach od lat 80." Tim Sweeney nie owija w bawełnę w sprawie stanu branży gier

Forum Inne Gry
Dodaj komentarz
06.09.2026 12:57
kęsik
📄
8
15
odpowiedz
13 odpowiedzi
kęsik
178
Legend

Ta branża to jak najbardziej potrzebuje aby to wszystko walnęło. Trzeba zrobić herd reset.
Tworzenie gier powinno być tańsze i szybsze a jest dokładnie odwrotnie. To nie ma szans się udać na dłuższą metę.

post wyedytowany przez kęsik 2026-09-06 12:59:00
06.09.2026 11:32
5
9
odpowiedz
10 odpowiedzi
Asmodeus
60
Legend

Najwazniejszy jest ROI 😍😍😍. Przy ROI 1000%, wpompujmy 500mln, zyskamy 5 mld! Dajcie, dorzucamy kasy do pieca, bedzie z tego piniondz! A jak wywalimy miliard zielonych na marketing to excel (wspomagany AI, a jakze!) pokazuje, ze sprzedamy 12 miliardow kopii!!1
No i na koniec wszystkich zwolnimy aby podbic ROI jeszcze bardziej. Inwestorom juz twardnieje!

A po ludzku:
System nie do utrzymania. Inwestorzy wierza w nieskonczona wielkosc rynku i nieskonczona mozliwosc wzrostu/rozwoju, i licza ze zawsze bedzie X% zwrot za kazdego dolara co wrzuca w developerke. A gamedev juz dawno przywalil glowa w sufit. No, ale sluchajmy sie inwestorow i kolesi od excela, co moze pojsc zle? Wszak juz mamy 73 WOW-killery w gatunku MMO, wszyscy sie wzbogacili!

post wyedytowany przez Asmodeus 2026-09-06 11:33:05
06.09.2026 09:55
1
2
odpowiedz
gamingmode.pl
6
Legionista

Mówicie, że gość, który myślał, że rozdawaniem setek gier za darmo zachęci ludzi do kupowania innych daje analizy branżowe?

Czekam jeszcze na poradnik sukcesu od Xbox.

06.09.2026 11:00
Pablo M3
1.1
6
odpowiedz
Pablo M3
1
Centurion
MAX

gamingmode.pl Sęk w tym, że ma sporo racji. Firmy idą w produkowanie "generycznych" ogromnych światów, które mogłyby śmiało skurczyć się o kilkadziesiąt procent, gdyby tylko ktoś pomyślał o angażującej fabule i jakiejś duszy... Ale kto by się w wielkich korporacjach przejmował duszą. A tymczasem rynek pokazuje, że jest ogrom miejsca dla mniejszych gier, które nie muszą zarabiać setek milionów, żeby odtrąbić sukces. Ba, wciąż jest miejsce dla wielkich marek, takich jak chociażby Baldur's Gate - tylko tu znowu wracamy do pompowania w grę duszy ;)

06.09.2026 11:13
Persecuted
1.2
1
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Ale zdajesz sobie sprawę, że taka "mniejsza gra" jak Baldur's Gate 3, nadal kosztowała ok. 150 milionów dolarów, bez kosztów marketingu? To było w latach 2017-2023, gdzie takie Blood of Dawnwalker, powstające w latach 2022-2026, szacunkowo kosztowało 100 milionów, a twórcy sami nazywają swoją grę (np. na stronie internetowej) AAA.

06.09.2026 11:21
Pablo M3
1.3
1
odpowiedz
Pablo M3
1
Centurion
MAX

Persecuted W którym miejscu napisałem, że Baldur's Gate to jest MNIEJSZA GRA? Przeczytaj uważnie ostatnie zdanie. Druga sprawa - zobacz, że nawet przy szacunkowym koszcie 150 milionów (koszcie dużej gry), Larian nastukał ponad 250 milionów zysku. Podkreślam: ZYSKU, nie przychodu.

Czyli da się? Da się. Tylko trzeba zrobić dobrą grę z duszą. Taką dla graczy, nie dla inwestorów ;)

06.09.2026 11:28
1.4
1
odpowiedz
zdzisios115633
8
Chorąży

Persecuted Oni ją nazywają AAA ze względów marketingowych. Przecież to znana sztuczka: nazwanie swojego produktu produktem "premium" uzasadnia w oczach kupującego wysoką cenę i daje gwarancję jakości.

06.09.2026 11:42
Persecuted
1.5
3
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Czyli da się? Da się. Tylko trzeba zrobić dobrą grę z duszą. Taką dla graczy, nie dla inwestorów ;)

Zdefiniuj "grę z duszą". Zgaduję, że jest nią każdy tytuł, który ci się podoba? Jak uważasz go za dobry, wtedy ma duszę. Jak ci się nie podoba, wtedy duszy nie ma, zgadłem?

Oni ją nazywają AAA ze względów marketingowych. Przecież to znana sztuczka: nazwanie swojego produktu produktem "premium" uzasadnia w oczach kupującego wysoką cenę i daje gwarancję jakości.

Zapewne, ale to nie zdejmuje z nich (i z wydawcy) odpowiedzialności za te słowa. Jeżeli obiecujesz produkt w danej jakości (budżecie), to nie możesz się potem tłumaczyć "oj, tak mi się tylko napisało...".

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 12:03:12
06.09.2026 12:09
1.6
1
odpowiedz
Szumnyj
20
Centurion

Persecuted klasyczny przypadek prostych recept na złożone problemy. Gry z duszą, mniejsze światy, mniejsze budżety, mniej kobiet, więcej kobiet

06.09.2026 12:13
1.7
1
odpowiedz
Darek1785
13
Generał

Persecuted

Zdefiniuj "grę z duszą". Zgaduję, że jest nią każdy tytuł, który ci się podoba? Jak uważasz go za dobry, wtedy ma duszę. Jak ci się nie podoba, wtedy duszy nie ma, zgadłem?

Przecież to widać i wyczuć które gry są produkowane dzisiaj taśmowo według odgórnych zaleceń na które zwykły pracownik nie ma żadnego wpływu i nie może dodać nic od siebie ani zaproponować do produkowanej gry, takie gry są produkowane w stresie, a zwykły pracownik robi to tylko dla miesięcznej wypłaty no i po prostu wyczuć takie gry np. ostatnie Halo:

https://www.gry-online.pl/gry/halo-campaign-evolved/zd700f

06.09.2026 12:14
Persecuted
1.8
1
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Szumnyj "Gry z duszą" to jest takie typowe pierdzielenie, żeby móc czysto subiektywnie wskazywać palcem i mówić "to jest dobra gra z duszą!" albo "to jest gówno bez duszy!". Oczywiście ta klasyfikacja nie ma twardych kryteriów, a jedynie "bo ja tak mówię!". To wygodne, ale analitycznie bezwartościowe.

Darek1785

według odgórnych zaleceń na które zwykły pracownik nie ma żadnego wpływu i nie może dodać nic od siebie ani zaproponować do produkowanej gry, takie gry są produkowane w stresie, a zwykły pracownik robi to tylko dla miesięcznej wypłaty

Właśnie opisałeś proces produkcyjny Red Dead Redemption 2 i GTA VI. Czyli te gry "nie mają duszy"?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 12:18:33
06.09.2026 12:20
1.9
1
odpowiedz
Szumnyj
20
Centurion

Persecuted no tak jest to takie prymitywne januszowanie, ale wynika to percepcji biorcy a nie twórcy. Weźmy taki przykład Maddena albo NFL od EA gdzie co roku z pozoru masz to samo. Nikt nie widzi godzin pracy i umiejętności tylko po prostu rzuca sobie wygodnie swoje nic nie warte zdanie. Bo moze.

06.09.2026 14:35
1.10
4
odpowiedz
Devil_Jack
23
Chorąży

Persecuted To ja się wtrącę, bo mam podobne zdanie, co przedmówca. Gra z duszą to uproszczenie, ale można to pojęcie zoperacjonalizować i uczynić nieco mniej subiektywnym. Otóż taka gra powinna spełniać jeden warunek konieczny: powinna to być gra, w którą chcą grać sami deweloperzy. Myślę też, że w mówieniu o grach z duszą pobrzmiewa nostalgia za czasami, kiedy małe studio tworzone przez kilkudziesięciu nerdów, którzy lubili gry, tworzyło je niejako dla siebie, a nie tylko dla słupków w Excelu. Jeszcze inne porównanie: zestaw małą manufakturę, gdzie produkty wytwarza ręcznie rzemieślnik i wielką fabrykę, gdzie pracują ludzie na taśmie, którzy nie bardzo mają pojęcie o swoim miejscu w łańcuchu produkcyjnym. To ta "subtelna" różnica. Dzisiejsze studia to korpo, a gry tworzone są przede wszystkim przez dział marketingu i księgowych.

Oczywiście, może się zdarzyć, że grę stworzy wielkie korpo, ale fakt, że ktoś dobrze nim kieruje powoduje, że całość będzie się bronić - właśnie dlatego, że będzie miała dawać frajdę graczowi, a nie doić go z kasy albo, o zgrozo, edukować na jedyną słuszną modłę. Dla mnie akurat gry Naughty Dog czy od paru lat Rockstar duszy nie mają, ale to kwestia indywidualnej wrażliwości. Czy rację mają osoby z moją, czy Twoją wrażliwością - nie wiem.

Swoją drogą, stwierdzenie, że "Oczywiście ta klasyfikacja nie ma twardych kryteriów, a jedynie "bo ja tak mówię!". To wygodne, ale analitycznie bezwartościowe" jest bardzo odważne. Aby się o tym przekonać, podaj mi twarde, obiektywne kryteria oceny gier albo jakiegokolwiek innego dzieła kultury. W przypadku gier, oprócz braku glitchy i agresywnej monetyzacji, a także fabularnej spójności do głowy nie przychodzi mi nic innego. Dlatego uważam, że subiektywne kryteria są w pełni wystarczające do formułowania ocen, bo inaczej oceny w ogóle byłyby niemożliwe. Nota bene, mógłbym skontrować Twój argument i powiedzieć: Krytykowanie kogoś, kto umie odróżnić gry z duszą i bez duszy, bo samemu nie umie się ich zaklasyfikować, jest jak krytykowanie przez daltonistę kogoś, kto odróżnia kolory zimne i ciepłe. Są ludzie ze słuchem lepszym i gorszym, ze wzrokiem lepszym i gorszym, są też być może ludzie z lepszym lub gorszym zmysłem do oceny gier. NIE MÓWIĘ TEGO i tak nie uważam, bo to by świadczyło, że próbuję się docenić Twoim kosztem, ale pokazuję perspektywę drugiej strony, która może bronić podziału na gry "uduchowione" i nie.

06.09.2026 14:52
Persecuted
1.11
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Devil_Jack

Gra z duszą to uproszczenie, ale można to pojęcie zoperacjonalizować i uczynić nieco mniej subiektywnym. Otóż taka gra powinna spełniać jeden warunek konieczny: powinna to być gra, w którą chcą grać sami deweloperzy.

Czyli zdecydowana większość gier jakie powstają. Developerzy to nie są pracownicy przymusowi w łagrze, przeważająca większość naprawdę robi to z pasji i jest dumna ze swojej pracy. Jeżeli kogoś nie interesuje tworzenie gier albo nie podoba mu się to co robi, to ma alternatywne projekty i alternatywne branże, w których może liczyć nawet na większe zarobki i lepszą stabilność zatrudnienia. Gamedev z reguły przyciąga pasjonatów i marzycieli.

Swoją drogą, stwierdzenie, że "Oczywiście ta klasyfikacja nie ma twardych kryteriów, a jedynie "bo ja tak mówię!". To wygodne, ale analitycznie bezwartościowe" jest bardzo odważne. Aby się o tym przekonać, podaj mi twarde, obiektywne kryteria oceny gier albo jakiegokolwiek innego dzieła kultury.

Ale właśnie o to mi chodzi. "Gra ma duszę", to próba ubrania w zwykłego, subiektywnego "podoba mi się", w bardziej górnolotne stwierdzenie, fałszywa obiektywizacja na zasadzie "To nie jest tylko moje zdanie, to twardy fakt!". "Podoba mi się" albo "nie podoba mi się" jest 100% subiektywne. "Gra ma duszę" albo "gra nie ma duszy" brzmi jak coś obiektywnego, więc niektórzy próbują forsować to jako miarodajne kryterium, co jest zwyczajną próbą manipulacji poprzez legitymizację własnej opinii i nieudolne podnoszenie jej do rangi faktu.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 14:59:32
06.09.2026 10:16
Ku'gath
2
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Ku'gath
141
Ojciec Zarazy

Mam neutralne podejście. Jak walnie cały rynek gier to wzruszę tylko ramionami i zmienię hobby albo nie zmienię bo lubię grać w starsze produkcje tylko żeby jeszcze można było kupić kartę graficzną bo jak Nvidia i AMD wypną się na rynek konsumencki to będziemy kupować jakieś chińskie albo rosyjskie karty graficzne.

Obecnie mało która z nowych gier mi się podoba. Wśród setki może to będzie 1 lub 2 gry.

post wyedytowany przez Ku'gath 2026-09-06 10:16:36
06.09.2026 11:50
2.1
1
odpowiedz
specterv
9
Chorąży

Ku'gath Ale co ma walnąć? Jak już to padną giganci, na co bardzo dobrze sobie zasłużyli.

06.09.2026 11:03
Persecuted
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

A taki kryzys, w przeciwieństwie do tamtego, branża może naprawić sama: dyscypliną budżetów, realistycznymi celami i przypomnieniem sobie, że świetna gra nie musi kosztować czterystu milionów.

No tu jest pies pogrzebany, bo to nie takie proste. Np. GoW: E-Day ma być, wedle zapowiedzi, grą bliską klasycznej formule z 2006 roku, oferując liniową, filmową opowieść bez otwartego świata, pojazdów i innych udziwnień. Jaki gra ma budżet? Oficjalnie nie wiadomo, ale nieoficjalnie Tom Henderson mówi nawet o kwocie powyżej 400 milionów dolarów! W tej sumie zawarte są też tzw. R&D (Research and Development), ponieważ studio The Coalition pełni obecnie rolę "Laboratorium Xboxa", opracowując i testując różne rozwiązania technologiczne dla całej platformy, ale nawet gdyby wyciąć te koszty rozwojowe, całość nadal trzymałaby się blisko 300 milionów lub więcej.

Inny przykład to niedawne Blood of Dawnwalker. Produkcja solidna, ale jednak ustępująca skalą czy ilością zawartości nawet Wiedźminowi 3 sprzed dekady, a zgodnie z dosyć prawdopodobnymi szacunkami, kosztowała przecież znacznie więcej od niego! Wtedy w Wiedźmina 3 wpompowano ok. 80 milionów dolarów (z marketingiem), dziś byłby to wydatek bliższy 350 milionów, nawet przy zachowaniu tej samej skali, poziomu szczegółowości i ilości concentu. O takiej kwocie twórcy BoD mogli tylko pomarzyć i to widać w samej grze.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 13:11:52
06.09.2026 13:20
Herr Pietrus
3.1
odpowiedz
Herr Pietrus
248
Jestę Grifterę

Persecuted Czyli produkcja solidna kosztowała dziś jedną trzecią tego co Wiedźmin 3 odnosząc ówczesne koszty do dzisiejszych? No to jednak da się taniej i wciąż solidnie...

06.09.2026 14:22
Persecuted
3.2
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Herr Pietrus BoD jest solidne, ale to nadal gra, która kosztowała więcej od W3, a posiada może 1/6 jego skali, rozmachu, zawartości czy nawet poziomu dopracowania (samo Rebel Wolves jako punkt odniesienia podaje Krew i Wino). Jak pisałem, gdyby dziś, 11 lat później, chcieć odtworzyć W3, ale na nowoczesnej technologii, koszty spokojnie przekroczyłyby 300 milionów dolarów. Gdyby natomiast chcieć zrobić Wiedźmina na nasze czasy, który nie tylko odtwarza W3, ale idzie o krok dalej i modernizuje całą koncepcję, to nakłady byłyby jeszcze większe. Żeby zresztą daleko nie szukać, budżet Wiedźmina 4 szacuje się na astronomiczne 800 milionów dolarów!

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 14:24:41
06.09.2026 16:31
3.3
1
odpowiedz
laki2217
145
Generał

Persecuted Ja nie rozumiem jeden rzeczy. Na naszych forach bardzo często pojawia się właśnie ta dyskusja, że ludzie chcieli by krachu branży, by po tym się uleczył. Tylko nie zastanawiają się na tym, że spora liczba ludzi zwyczajnie straciła by pracę, zostali by bez perspektyw bo rynek nie dał by radę ich wchłonąć. Ci, którzy by zostali, musieli by się zmierzyć z ogromnym "crunchem". Większość dzisiejszej technologii musiała by być porzucona, bo by brakowało czasu i pieniędzy. Były różne krachy na świecie i kto na tym cierpiał? Zwykły, szary pracownik. Życie cholernie podrożało, więc ci pracownicy chcą też zarabiać. Na szczęście patrząc na to wszystko, takie fora jak nasze są w olbrzymiej mniejszości.

06.09.2026 11:17
Xartor
4
4
odpowiedz
Xartor
155
Konsul

Tak, tak, a zaraz dostaniemy newsa jak to kolejny wydawca wyda 200 mil na jakiś live service trash który poniesie klapę i będzie mówił inwestorom że była to dobra decyzja i w produkcji ma kolejne 20 live service... bo jak choć jeden odniesie sukces to rozbije bank. Oni mają nas za debili?

post wyedytowany przez Xartor 2026-09-06 11:17:56
06.09.2026 11:32
5
9
odpowiedz
10 odpowiedzi
Asmodeus
60
Legend

Najwazniejszy jest ROI 😍😍😍. Przy ROI 1000%, wpompujmy 500mln, zyskamy 5 mld! Dajcie, dorzucamy kasy do pieca, bedzie z tego piniondz! A jak wywalimy miliard zielonych na marketing to excel (wspomagany AI, a jakze!) pokazuje, ze sprzedamy 12 miliardow kopii!!1
No i na koniec wszystkich zwolnimy aby podbic ROI jeszcze bardziej. Inwestorom juz twardnieje!

A po ludzku:
System nie do utrzymania. Inwestorzy wierza w nieskonczona wielkosc rynku i nieskonczona mozliwosc wzrostu/rozwoju, i licza ze zawsze bedzie X% zwrot za kazdego dolara co wrzuca w developerke. A gamedev juz dawno przywalil glowa w sufit. No, ale sluchajmy sie inwestorow i kolesi od excela, co moze pojsc zle? Wszak juz mamy 73 WOW-killery w gatunku MMO, wszyscy sie wzbogacili!

post wyedytowany przez Asmodeus 2026-09-06 11:33:05
06.09.2026 11:59
Persecuted
5.1
2
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Ale to nie jest kwestia "sztucznego rozdmuchania", tylko próby sprostania oczekiwaniom współczesnych graczy (i nie, głośna mniejszość na forach czy Reddicie się nie liczy, liczą się statystyki sprzedaży generowane przez milczącą większość).

Żeby to sobie uzmysłowić, najlepiej przeliczyć (czysto orientacyjnie) ile kosztowałyby hity sprzed lat, gdyby chcieć je zrobić dziś, z uwzględnieniem dzisiejszych standardów technologicznych i oczekiwań graczy w tym względzie.

Mass Effect 2, wtedy powstał za ok. 18 milionów dolarów, dziś koszt stworzenia takiej gry szacuje się na 200-220 milionów.
Dead Space 2, wtedy ok. 60 milionów, dziś 160-200 milionów (The Callisto Protocol kosztował 162 miliony w 2022 roku, więc to idealna wskazówka).
Batman: Arkham Asylum, wtedy ok. 30 milionów, dziś szacunkowo 100-120 milionów.

A przypominam, że cały czas mówimy o stworzeniu TYCH SAMYCH gier pod względem skali i zawartości, tylko z zachowaniem standardów jakościowych oczekiwanych przez obecnych graczy (a więc np. mo-cap, mimika twarzy, gestykulacja, różnorodność modeli postaci, animacje, level design, efekty, tekstury itd.). To, co kiedyś było akceptowalne mimo uproszczeń, dziś byłoby uważane za przestarzałe i poniżej poziomu. Już przy Blood of Dawnwalker ludzie burzyli się (słusznie!), że różne niedoróbki i niższa jakość niektórych elementów nie są akceptowalne przy cenie 70 dolarów na start.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 12:08:26
06.09.2026 12:34
5.2
5
odpowiedz
Asmodeus
60
Legend

Persecuted Jasne. Tylko wytlumacz mi jeszcze, dlaczego X lat temu potrzeba bylo 100 devsow a dzisiaj trzeba 1500 aby stworzyc ta sama gre. I nastepnie powiedz mi ile kosztuje utrzymanie 15x wiekszej zalogi - prawdopodobnie tez wyjdzie ci dlaczego koszta sa znacznie wieksze niz wychodziloby to z uwzglednienia inflacji czy rosnacych kosztow zycia/materialow/etc.

Ogolnie koszta sa czesto wpizdu rozdmuchane, i niespolmierne do jakosci ostatecznego produktu. W ktoryms miejscu trzeba postawic kreske, bo na dluzsza mete grajac w takiego MMO 99.99% graczy ma gdzies czy twojej postaci bedzie widac wlosy lonowe czy pindziora (vide cyberpunk), bo cala gre i tak patrza na jej tylek z oddalenia.

post wyedytowany przez Asmodeus 2026-09-06 12:39:11
06.09.2026 12:53
Persecuted
5.3
3
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Asmodeus Lwia część kosztów, jak sam zaważyłeś, to koszty pracy. Życie staje się coraz droższe, zwłaszcza w dużych miastach, więc i developerzy muszą zarabiać coraz więcej, żeby móc normalnie egzystować w Kalifornii czy Teksasie, w których podstawowe wydatki na życie stały się horrendalnie wysokie.

A dlaczego trzeba więcej developerów? By wszystkie aspekty produkcyjne stały się o wiele bardziej skomplikowane i wymagające większego nakładu pracy. Wystarczy sobie porównać, ile czasu pewne rzeczy zajmowały kiedyś, a ile dziś. Np. "wyrzeźbienie" modelu 3D dla głównej postaci (protagonisty) w grze TPP w czasach PS1 zajmowało 20 godzin, w czasach PS3 było to już 80 godzin, a obecnie, w czasach PS5 zajmuje to nawet ponad 600 godzin, zwykle wymagając koordynacji całego zespołu, gdzie każdy odpowiada za coś innego (Character Artist, Technical Artist, Grooming Artist, Cloth & Simulation Artist, Rigging Artist, Facial Animator, Blendshape Specialist itd.). Kiedyś model to była prosta bryła z koślawymi animacjami, pokryta rozmazaną teksturą. Dzisiaj masz skomplikowaną mimikę, fizykę ubrań, włosy, renderowanie materiałowe (PBR), oświetlenie oparte na śledzeniu promieni itd.
Jeszcze "ciekawiej" wygląda to np. dla lokacji. W czasach PS1 zbudowanie jednej miejscówki zajmowało średnio 50 godzin, w czasach PS3 już ok. 400, a dziś to nawet 5000 godzin i więcej, w które zaangażowane jest sztab "mróweczek", gdzie każda odpowiada za coś innego i musi ściśle współpracować z innymi (co znacznie utrudnia logistykę i koordynację działań). Dlatego właśnie gry potrafią powstawać 5-7 lat przy zaangażowaniu setek pracowników, tego po prostu nie da się wyeliminować, przy zachowaniu współczesnych standardów technologicznych. AI daje na to jakąś nadzieję, ale jeszcze sporo lat upłynie, zanim do tego dojdzie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 14:01:15
06.09.2026 15:27
5.4
7
odpowiedz
Asmodeus
60
Legend

Persecuted Problemem sa tzw. "diminishing returns". Te dodatkowe wlozone roboczogodziny nie przekladaja sie na wiele lepszy efekt finalny a tym bardziej na opinie graczy (czyli klienta ktory produkt ma kupic). Doszlismy juz o gier, gdzie widac wloski na twarzy postaci (co pewnie zajelo dziesiatki jak ne setki godzin pracy) a w zadnym komentarzu czy recenzji gry nie zobaczysz opisu "dzieki hyperrealistycznej grafice ktora pokazala wloski na twarzy postaci czulem/moglem blahblahblha". To jest nadal gra i te detale #nikogo, poza mala grupa fanatoli, ktorzy podkrecaja sprzet na maxa aby odpalic te detale a w rozrachunku gry pewnie i tak nie ukonczyli. Zreszta zobacz jak czesto gra jest kopana za rozwiazania gameplayowe a jak czesto za nie wymaksowana skomplikowaną mimikę, fizykę ubrań, włosy, renderowanie materiałowe (PBR), oświetlenie oparte na śledzeniu promieni itd.. I ponownie, nie licze tych dwoch-trzech AleXow z gola, ktorzy brandzluja sie do cyferek przy benchmarkach, gdzie wiekszosc ludzi chce po prostu zagrac w gre ew poznac nowa historie.

Z drugiej strony co ja sie tam znam. Nie ja jojcze regularnie, ze "trzeba podniesc ceny gierkow bo nie mozemy wyzywic 1000 500 100 900 pracownikow, inwestorow, influencerow i innego badziewia". I tak, zdaje sobie sprawe ze gierek nie robi sie w garazu, ale tez nie powinno sie w tym celu zatrudniac zalogi wiekszej niz populacja malego panstwa.

post wyedytowany przez Asmodeus 2026-09-06 15:31:37
06.09.2026 15:48
Persecuted
5.5
2
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Asmodeus

Problemem sa tzw. "diminishing returns". Te dodatkowe wlozone roboczogodziny nie przekladaja sie na wiele lepszy efekt finalny a tym bardziej na opinie graczy (czyli klienta ktory produkt ma kupic). Doszlismy juz o gier, gdzie widac wloski na twarzy postaci (co pewnie zajelo dziesiatki jak ne setki godzin pracy) a w zadnym komentarzu czy recenzji gry nie zobaczysz opisu "dzieki hyperrealistycznej grafice ktora pokazala wloski na twarzy postaci czulem/moglem blahblahblha". To jest nadal gra i te detale #nikogo, poza mala grupa fanatoli, ktorzy podkrecaja sprzet na maxa aby odpalic te detale a w rozrachunku gry pewnie i tak nie ukonczyli.

Tego typu detale to jest niewielka i łatwo pomijalna kropelka (wiele gier wręcz z tego rezygnuje). Tu chodzi o faktycznie istotną robotę, którą trzeba wykonać, bo braki na tym polu są od razu wychwytywane i atakowane. Wystarczy spojrzeć np. na Exodus, który jest krytykowany za twarze postaci, mimikę, animacje czy gestykulację w czasie dialogów, podobnie jak The Expanse, Gothic Remake, AC Shadows albo Blood of Dawnwalker. A jaką zbiorową histerię wywołała mimika w Mass Effect Andromeda chyba nie muszę nawet wspominać. Włoski na twarzy to detal, która nie jest ani konieczny, ani też specjalnie istotny. Ale całą resztę roboty po prostu trzeba wykonać, bo inaczej postaci nie będą wyglądać dobrze i naturalnie.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-06 15:52:48
06.09.2026 23:41
Edziek
5.6
odpowiedz
Edziek
19
Konsul
PLUS

Persecuted się porobiło, co?
A ja kiedyś naiwnie myślałem, że im dalej w przyszłość, tym gry będą coraz lepiej i szybciej tworzone dzięki wzrostowi technologicznemu.

post wyedytowany przez Edziek 2026-09-06 23:43:06
07.09.2026 09:34
Persecuted
5.7
1
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Edziek Akurat to było wiadomo już od dawna, bo narzut na produkcję rośnie nieproporcjonalnie mocno względem automatyzacji wynikającej z rozwoju technologicznego. Technologia nieco ułatwia życie developerom, ale rosnąca złożoność procesu produkcyjnego rekompensuje to z dużą nawiązką, więc ostatecznie trzeba w to wkładać coraz więcej czasu i pracy, żeby sprostać rynkowym standardom.

07.09.2026 12:15
Edziek
5.8
odpowiedz
Edziek
19
Konsul
PLUS

Persecuted przyzwyczaili ludzi do fotorealistycznych wrażeń i teraz mają kłopot 😅

08.09.2026 11:26
JeicamPL
5.9
odpowiedz
JeicamPL
103
This Unit have a Soul
MAX

Persecuted , raz podajesz:
i nie, głośna mniejszość na forach czy Reddicie się nie liczy, liczą się statystyki sprzedaży generowane przez milczącą większość,
a innym razem argumentujesz rozdmuchanie kosztów i zespołów:
jaką zbiorową histerię wywołała mimika w Mass Effect Andromeda chyba nie muszę nawet wspominać

Czy to nie ta głośna mniejszość na forach wywołała tę histerię? Nigdzie nie widziałem krytyki mimiki w Exodus, a krytyka Gothica, czy Świtołaza to na pewno mniejszość. Chyba, że kierujemy się newsami z GOL i te 5-10 wpisów per news na Reddit odzwierciedlają o czym milcząca większość milczy.

To jak to jest, jednak głośna mniejszość i te histerię decydują o sprzedaży produkcji tak, że trzeba 300 specjalistów by się Aloy uśmiechnęła i zadowoliła graczy? A jak nie to sprzedaż leci na łeb i na szyję?
Czy może jednak marny gameplay, pusty świat, nudny scenariusz i postacie, a przede wszystkim odejście od core serii (mówię o Mass Effect) tworząc MMO-popłuczynę ala Inkwizycja, bo ktoś z góry zadecydował, że wincej = lepiej, zdecydowały, że milcząca większość zabiła ten tytuł?

Pytam szczerze, bo gubię się w twoich argumentach, albo ich nie rozumiem, raz tak, a raz tak.

08.09.2026 15:06
Persecuted
5.10
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

JeicamPL

raz podajesz: (...), a innym razem argumentujesz rozdmuchanie kosztów i zespołów

Nie, ja wskazuję, że zespoły są duże, bo muszą takie być, żeby sprostać oczekiwaniom graczy, a nie rozdmuchane (czyli niepotrzebnie duże, ponad miarę), jak niektórzy twierdzą.

Nigdzie nie widziałem krytyki mimiki w Exodus, a krytyka Gothica, czy Świtołaza to na pewno mniejszość.

Zajrzyj na Reddit czy fora Steam.

To jak to jest, jednak głośna mniejszość i te histerię decydują o sprzedaży produkcji tak, że trzeba 300 specjalistów by się Aloy uśmiechnęła i zadowoliła graczy? A jak nie to sprzedaż leci na łeb i na szyję?

Bzdurkowe detale (jak włoski na twarzy czy drganie gałek ocznych) to pomniejsze pierdoły, których może nie być i nie odbije się to znacząco na odbiorze gry. Jest to jednak tylko niewielka i mało znacząca część względem całego nakładu pracy, jaki trzeba wykonać. Nawet jeżeli zrezygnujesz z takich detali, nie przełoży się to na znaczące oszczędności, bo nadal potrzebny będzie wkład tych samych specjalistów, tylko będą musieli włożyć w projekt kilka godzin mniej (ale nadal trzeba ich zatrudniać i opłacać). Głośna większość nie musi tego nawet nigdzie werbalizować, ale zwraca uwagę na takie rzeczy podejmując takie a nie inne decyzje zakupowe. Gry bez takich wodotrysków są często uznawane za przestarzałe i niewarte ceny AAA (w czym zgodni są i gracze i recenzenci).

Czy może jednak marny gameplay, pusty świat, nudny scenariusz i postacie, a przede wszystkim odejście od core serii (mówię o Mass Effect) tworząc MMO-popłuczynę ala Inkwizycja, bo ktoś z góry zadecydował, że wincej = lepiej, zdecydowały, że milcząca większość zabiła ten tytuł?

Ale to nie jest kwestia budżetu czy niedofinansowania. To jest kwestia braku umiejętności, talentu i kiepskiego projektu. Jeżeli weźmiesz piękną ale kiepsko napisaną grę i obetniesz jej budżet, to nie dostaniesz nagle dobrze napisanej gry. Dostaniesz grę nadal źle napisaną, ale po prostu brzydką.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-08 15:13:41
06.09.2026 11:52
6
odpowiedz
Inquerion
59
Generał

Tim, nie filozofuj, tylko dawaj GTA 6 czy inne za darmo na Epicu. Tylko dla darmowych gier mam ten wasz zamulający launcher xD

06.09.2026 12:21
baltazar1908
7
odpowiedz
baltazar1908
48
Senator

Każda nowa gra wprowadzona na rynek to ryzyko sprzedaży, i dla każdego studia jest to olbrzymia inwestycja i nie ma
znaczenia czy jest to duże studio czy jednosobowe. Najważniejsze to się sprzedać ze swoim produktem i zarobić po długim okresie inwestycji.

06.09.2026 12:57
kęsik
📄
8
15
odpowiedz
13 odpowiedzi
kęsik
178
Legend

Ta branża to jak najbardziej potrzebuje aby to wszystko walnęło. Trzeba zrobić herd reset.
Tworzenie gier powinno być tańsze i szybsze a jest dokładnie odwrotnie. To nie ma szans się udać na dłuższą metę.

post wyedytowany przez kęsik 2026-09-06 12:59:00
06.09.2026 13:00
Łosiu
8.1
6
odpowiedz
Łosiu
296
LeChuck

GRYOnline.pl

MAX

kęsik No i wszystko powinno być za darmo.

06.09.2026 13:10
kęsik
😜
8.2
7
odpowiedz
kęsik
178
Legend

Łosiu No raczej nie, rozdawanie gier za darmo przez Tima według mnie było szkodliwe dla branży.

06.09.2026 13:23
Herr Pietrus
🥳
8.3
3
odpowiedz
Herr Pietrus
248
Jestę Grifterę

Łosiu Nie no, obecne budżety gier przy obecnych cenach sprzętu są OK, stać coraz więcej osób, perspektywy są doskonałe, nadchodzą złote lata branży.

06.09.2026 13:43
Persecuted
8.4
6
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Ale spodziewasz się, że co się wydarzy po takim resecie? Że developerzy zaczną pracować za miskę ryżu? Że tę samą pracę, którą dziś wykonuje 100 ludzi w 2 miesiące, wykona 5 ludzi w 2 tygodnie, bez utraty jakości? Na czym miałoby polegać zbawienne działanie takiego kolapsu?

06.09.2026 19:38
Herr Pietrus
8.5
1
odpowiedz
Herr Pietrus
248
Jestę Grifterę

Persecuted Już tyle osób ci odpowiedziało, że nie ma sensu dalej kopać się z koniem....

06.09.2026 21:04
8.6
odpowiedz
SkyOnFire
27
Konsul

kęsik Ale nawet jakby to słynne walnięcie i upadek faktycznie nastąpiło to większość graczy, zwłaszcza tych na PC by tego nie zauważyła bo wtedy wychodziło by po prostu mniej gier AAA i byłyby one jeszcze słabsze, a strumień indyków na Steamie płynął by w jak zawsze a nawet miał się jeszcze lepiej przez z odblokowanie czasu i pieniędzy z brakujących gier triple A, no i by była mniejsza presja na sprzęt co też jest istotnym plusem

06.09.2026 21:09
Persecuted
8.7
1
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Herr Pietrus No właśnie nie, kompletnie nikt nie zechciał wytłumaczyć, w jaki sposób ten hipotetyczny upadek branży (jej wielki reset) miałby ją uzdrowić, ani tym bardziej jakie mechanizmy miałyby to spowodować. Może ty zechcesz wyjaśnić? W jaki sposób upadek branży sprawi, że proces produkcji gier zostanie skrócony i uproszczony, budżety i ceny końcowe gier zmaleją, a jakość i innowacyjność wzrosną? To właśnie te elementy są najbardziej znaczącymi czynnikami, przez które branża znajduje się obecnie w kryzysie, więc bardzo mnie ciekawi, w jaki sposób jej upadek (a więc przede wszystkim bankructwa i masowe zwolnienia) miałyby temu zaradzić? Masz jakieś konkretne argumenty, czy tak jak reszta po prostu wierzysz w dziecinne fantazje?

06.09.2026 23:35
Edziek
8.8
odpowiedz
Edziek
19
Konsul
PLUS

Persecuted myślę że ludziom chodzi bardziej o to że jak coś solidnie trzaśnie, to garniturki może pójdą po rozum do głowy i zmienią taktyki na bardziej prokonsumenckie.
Problem w tym że to działa jak wahadło i wróci po czasie do poprzedniego położenia.

07.09.2026 07:21
Adriiano93
8.9
1
odpowiedz
Adriiano93
57
Pretorianin

Persecuted Wytnij marketing który niczym rak pochłania fundusze które powinny być na produkcji. Do zwolnienia też ludzie tabelki które nic nie wnoszą do produkcji poza kosztem ich zatrudnienia. Już masz istny ocean pieniędzy. Zatrudnij za te kapustę porządną ekipę która potrafi raz, napisać ciekawą fabułę i postacie, dwa zaprogramować to i dowieść na premierę. Nie spuszczaj się nad odbiciami księżyca i gwiazd w kałużach i innych pierdołach. One są jak ta funkcja automatycznego parkowania w autach. Raz może użyjesz żeby zobaczyć co to i tyle. I kurła nigdy ale to nigdy nie twórz kolejnej generycznej gry usługi której nikt nie chce. Przecież to jest izi.

07.09.2026 09:41
Persecuted
8.10
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Edziek Ale tu nie chodzi o pro czy antykonsumenckość, tylko twardą matematykę, wynikającą z makroekonomii i logiki produkcyjnej samach gier. Żaden krach nie spowoduje, że gry będzie można stworzyć taniej albo szybciej, bo twardych liczb nie da się w ten sposób przeskoczyć. Co najwyżej, dużych gier będzie jeszcze mnie, będą jeszcze niższej jakości (mniej innowacyjne, bardziej zachowawcze) i będą kosztować więcej, znów stając się rozrywką luksusową, a nie masową, jak w swoich początkach.

Adriiano93 Czyli, tak jak reszta, opowiadasz bajki oparte na myśleniu życzeniowym i spiskowym... Weź sobie orientacyjną rozpiskę kosztów przeciętnej gry AAA (dostępne w internecie), zobacz co ile kosztuje, a potem zastanów się, na ile zaproponowane przez ciebie zmiany są możliwe i jakie faktycznie oszczędności można w ten sposób uzyskać w skali całego projektu. Wtedy (prawdopodobnie) zrozumiesz jak bardzo twoje teorie są oderwane od rzeczywistej produkcji gier.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-09-07 09:44:24
08.09.2026 09:35
Adriiano93
8.11
odpowiedz
Adriiano93
57
Pretorianin

Persecuted To dawaj te dane jakiegoś tytułu dużego. Osobno produkcję osobno cały marketing. Wtedy mi powiedz że jakby całość była na produkcji to nic by się nie zmieniło względem dopracowania, zatrudnienia fachowców zamiast gwiazd rynsztokowych.

Nie chcę mi się grzebać więc użyje pierwsze lepsze dane

Całkowity koszt stworzenia i wsparcia gry Cyberpunk 2077 wyniósł ponad ~1,2 miliarda złotych
-sama produkcja to ok. 700–740 mln zł
-koszt kampanii marketingowej wyniósł około 540 milionów złotych...

Tak! Uważam że gdyby produkcja gry miała do dyspozycji pełny koszt = ~1,2 miliarda to stan gry i kontent byłby na dużo dużo wyższym poziomie względem tego jak jest.

08.09.2026 10:53
Grey[TT][CFOG]
8.12
2
odpowiedz
Grey[TT][CFOG]
112
Pretorianin

Persecuted Asmodeus dobrze to podsumował. Hossa w gamedevie przyciągnęła fundusze inwestycyjne, które weszły w gamedev z hasłem, że wyskalowanie budżetu wyskaluje przychody. A to tak nie działa.
Znajomy jest szefem studia developerskiego i wyznaje zasadę rozrzutu statystycznego. Na 6 gier jedna okazuje się sukcesem. Więc trzeba tak ważyć ryzyka, by ta jedna mogła utrzymać 5 dodatkowych projektów.
Rozwiązaniem jest przeskalowanie projektów w mniejsze. Zamiast wielki otwarty świat, daj namiastkę w kilku levelach, a resztę wypełnij wartką fabułą. Koszty spadają, ryzyka spadają.
A Hard Reset - bo fundusze inwestycyjne same tego nie zrobią. Włożyły pieniądze i muszą je wyciągnąć. A ponieważ to niemożliwe, musi walnąć cała branża, aby z gruzu powstał zaczynek kolejnej bardziej stabilnej sytuacji.

08.09.2026 16:01
Persecuted
8.13
odpowiedz
Persecuted
171
Adeptus Mechanicus

Grey[TT][CFOG]

Rozwiązaniem jest przeskalowanie projektów w mniejsze. Zamiast wielki otwarty świat, daj namiastkę w kilku levelach, a resztę wypełnij wartką fabułą. Koszty spadają, ryzyka spadają.

No, np. Gears of War: E-Day. Liniowa oskryptowana i filmowa przygoda w stylu klasycznych odsłon, z budżetem 400 milionów USD i pozostająca w produkcji już 6 lat (od 2020). Albo The Callisto Protocol, świetna gra, która powstała bardzo szybko (4 lata) i kosztowała mało (162 miliony dolarów). A nie, czekaj...

Jasne, są mniejsze tytuły, które można zrealizować za mniejsze pieniądze (np. Spare Marine 2 czy Wukong), ale wiele gatunków po prostu wymaga gigantycznych nakładów. Gier pokroju GTA VI, Wiedźmina 4 czy Cyberpunka 2 nie da się zrobić po kosztach, bez setek milionów to nie wypali.

06.09.2026 13:49
Kwiliniosz
9
odpowiedz
Kwiliniosz
88
Generał

Wystarczyło, żeby Tim Sweeney na moment przestał myśleć o Steam i od razu mówi z sensem.

06.09.2026 13:52
WolfDale
10
3
odpowiedz
WolfDale
111
~sv_cheats 1

Jakby to wszystko walnęło i wróciło do normalniejszych czasów to wcale bym nie płakał, bo branża pod wieloma względami przegina pałę. Ale niestety ma za dużo klakierów, więc dlatego to jeszcze działa.

Tak czy owak mam tyle wspaniałych gier że mam w co grać, a część z nich dopiero poznaję których nie miałem okazji nigdy przejść bo tylko o nich czytałem lub widziałem u kolegi. Czasem zdarzyło się nawet chwilę pograć, ale na tym się skończyło.

Uwielbiam gierki, ale życzę tylko dobrze tym którzy są w porządku wobec graczy. Reszta niech ginie za pazerność i koślawe praktyki.

06.09.2026 14:18
maciell
11
2
odpowiedz
maciell
145
Senator

Caly jego wywod to sa bzdury do kwadratu. To jest kolejny placz bo za malo zarabiaja i pitolenie pod to, aby panstwa ustanawialy granty na tworzenie gier. Tim zapomnial tylko wspomniec, ze faktycznie koszt powstawania gier wzrosl tylko, ze baza klientow tez wzrosla. Samo Playstation ma 93 mln klientow liczac tylko ps5 jakby do tego doliczyc pc i inne platformy. Sektor gier jest wiekszy 3,5 raza niz sektor filmow, muzyki razem wzietych.
Wiec te wszystkie jego opowiesci to mozna pomiedzy bajeczki wlozyc. Zwlaszcza, ze Epic przez wiele lat dzieki silnikowi i Frontnite zarabial kosmiczne pieniadze. Tak kosmiczne, ze bylo go stac na te rozdawnictwo gier. Teraz zyski spadaja wiec zaczal sie placz.
Problem jest taki, ze wiele firm ma nierealne oczekiwania wobec sprzedazy gier i kazdy chcialby miec gre usluge aka wieczne gry. Czas ludzi jednak nie jest z gumy.

Powstaja tysiace gier rocznie, do tego mamy starsze gry, ktore niejednokrotnie maja lepsza grafike,gameplay od nowych gier, mamy gry robione pod 100h+ zawartosci, mamy gry mobilne, mamy raportowane, ze coraz mniej mlodych ludzi gra w gry. . Krach w grach juz jest od dawna. Widac to po tym jak firmy robia korekcje zatrudnienia. Firmy tez zapedzily sie w nierealne oczekiwania akcjonariuszy, ktorzy co roku oczekuja wzrostu. Chiny i Korea zaczynaja pokazywac jak sie robi gry i robia to duzo taniej niz reszta swiata.

Prawda jest taka, ze nie bylo w historii grania lepszego okresu niz teraz. Wracaja gatunki, ktore uwazno za wymarle. Bo jest taka ilosc graczy, ze nawet niszowe gry oplaca sie robic. Gdyby jak to przedstawia Tim sytuacja byla tak zla to dlaczego doszlo do wykupu EA ? Kto by inwestowal w upadajacy rynek. Problem jest taki, ze Tim i studia nie chca zarobic okreslonych pieniedzy i byc zadowoleni oni musza zarobic wszystkie pieniadze.

post wyedytowany przez maciell 2026-09-06 14:20:15
06.09.2026 14:22
12
2
odpowiedz
1 odpowiedź
noobmer
71
Senator

Jak gościu jest odklejony to w jednym ma racje, gry dziś mają tak rozdmuchane budżety a nic z tego nie wynika, dosłownie przepalanie pieniędzy. Dziś tyle narzedzi jest co miały ułatwić i przyśpieszyć prace a gry AAA sie tylko cofnęły w rozwoju i stanowcza większość to po prostu wydmuszki albo są tzw "bezpieczne" czyli mielą to co juz było bez ryzyka przez nowosci.

06.09.2026 14:34
WolfDale
😂
12.1
1
odpowiedz
WolfDale
111
~sv_cheats 1

noobmer Nawet normalnych luster leniom się nie chce robić, tak technologia poszła do przodu.

06.09.2026 14:49
Łosiu
13
4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Łosiu
296
LeChuck

GRYOnline.pl

MAX

Sweeney ma rację, że model się nie spina, ale ja zwróciłbym uwagę na jedną rzecz, o której w tej dyskusji prawie nikt nie mówi: koszty pracy, i to w ujęciu crunchowym.

Ogromna część nowych studiów odnosi sukces nie tylko dlatego, że robi świetną grę, ale dlatego, że ma bardzo niskie koszty własne. A to nie bierze się znikąd. Na początku takie rzeczy robią zapaleńcy – 8-godzinny dzień pracy w zasadzie nie istnieje, ludzie siedzą po 12–13 godzin, myślą o projekcie w weekendy, a dostają zwykłe, niskie wynagrodzenie. Mówię to też z perspektywy Gry-Online w pierwszych latach – to wyglądało dokładnie tak samo.

Potem przychodzi wielki sukces, gra zarabia miliony, wszystko jest cudownie. Tylko że nikt nie liczy, że to nie było 20 osób po 8 godzin dziennie, tylko 20 osób po 14 godzin, 7 dni w tygodniu. Prawda wychodzi dopiero przy drugiej grze. Studio zatrudnia ludzi, zamiast 20 ma ich 100 – ale to już nie są ci sami ludzie. Ci w 7. godzinie i 59. minucie stoją w blokach startowych do domu, chcą pełnych urlopów, L4 i piątków z pączkami. I to jest zupełnie w porządku, tylko rachunek wygląda inaczej: kadra rośnie pięciokrotnie, a koszty dwudziestokrotnie, bo pierwsi robili to dla idei, a drudzy robią to dla kasy.

Tego progu w tej branży bardzo trudno przeskoczyć i mało kto chce o tym mówić. Potem powstają artykuły w stylu Kingdom Come – „crunchowaliśmy i to było straszne” – ale nikt nie dopowie, że ten sukces właśnie z crunchu się wziął. Tak było z BioWare, tak było w sumie i z Gry-Online. A gdy takie firmy trafiają pod skrzydła dużych korporacji, gdzie koszt pracy jest kosmiczny, nagle okazuje się, że to się po prostu nie spina.

Obok tego jest oczywiście marketing rozdmuchany w kosmos. Często wcale nie jest potrzebny, żeby gra odniosła sukces, ale wielcy wydawcy pchają w niego pieniądze, bo chcą ten sukces „zagwarantować”.

I jeszcze jedna sprawa – giełda, która kompletnie zepsuła branżę, i to nie tylko na świecie, ale i u nas. Wydaje mi się, że jakieś 80% polskiego gamedevu to nie są studia założone po to, żeby robić gry. To są studia założone przez inwestorów, żeby wyciągnąć kasę z rynku. Zakładasz studio, zapowiadasz gierkę, wchodzisz na giełdę. Na starcie, gdy rejestrujesz spółkę, masz akcje po 10 groszy, potem po wejściu na giełdę sprzedajesz je masom po 20 zł, zbierasz śmietankę i uciekasz – a czy ta gra będzie dobra, czy zła, masz wywalone. Tak funkcjonuje ogromna większość polskiego gamedevu i podejrzewam, że na Zachodzie jest bardzo podobnie. Giełda popsuła tę branżę w każdy możliwy sposób.

No ale tak to już jest – zobaczymy, co będzie dalej.

06.09.2026 14:59
NOWAHUTANACZASIE
13.1
odpowiedz
NOWAHUTANACZASIE
31
Generał

Łosiu stoją w blokach startowych do domu, niczym koniki, na głowach niewidzialne chomąta złożone z dopaminy: ''Co też fajnego będę robił po powrocie do domu?''
;)

06.09.2026 15:08
13.2
2
odpowiedz
Asmodeus
60
Legend

Łosiu Czyli dokladnie to co napisalem wyzej: ROI 😍😍😍 oraz koszta pracy. Nihil novi.

06.09.2026 15:20
Łosiu
💸
13.3
odpowiedz
Łosiu
296
LeChuck

GRYOnline.pl

MAX

Asmodeus Potwierdzam :D

06.09.2026 15:42
HETRIX22
14
odpowiedz
HETRIX22
226
PLEBS

Branża właśnie sie zaczyna leczyć:
- za duże studia z wielowarstwowym menedżmentem maleją przez zwolnienia ułatwiając komunikacje i zarządzanie
- sprzęt gamingowy droższy to i developerzy zaczną optymalizować produkty, a dodatkowo skupią się na rozwijaniu innych aspektów gry niż grafika
- devsi nie mogąc sobie pozwolić na porażkę będą tworzyć gry słuchając potrzeb graczy, a nie wytycznych trendowców
- live-service gier będzie dłuższy bo to prostsze i tańsze, a dla gracza danej gry powód do radości

Na tych zmianach najbardziej stratnymi graczami są ci co zainwestowali w sprzęt do grania ponad miarę i będą grać w te same gry z wieloletnią grafiką nie wykorzystując potencjału swojego sprzętu w który zainwestowali pieniądze, które mogliby lepiej spożytkować.

post wyedytowany przez HETRIX22 2026-09-06 15:54:20
06.09.2026 17:54
15
1
odpowiedz
bender99
5
Legionista

Ja jak widze jak puchnie liczba premier z kazdym rokiem to zastanawia mnie kto to wszystko kupuje i gra. 80% rocznych premier to chlam jakby wygenerowany z AI slopu.
Widac ze nawet wywlanie 2-3 miliardow i tak nie zrobi gry genialnej ale juz zapalency ktorzy maja wizje moga zrobic gre wybitna.

06.09.2026 18:14
Phantom
16
odpowiedz
Phantom
4
Legionista

Serwują nam gówna nie gry. I tylko lamentują.

06.09.2026 21:42
dzl
17
1
odpowiedz
1 odpowiedź
dzl
126
John DOOM

Persecuted No właśnie nie, kompletnie nikt nie zechciał wytłumaczyć, w jaki sposób ten hipotetyczny upadek branży (jej wielki reset) miałby ją uzdrowić, ani tym bardziej jakie mechanizmy miałyby to spowodować. Może ty zechcesz wyjaśnić? W jaki sposób upadek branży sprawi, że proces produkcji gier zostanie skrócony i uproszczony, budżety i ceny końcowe gier zmaleją, a jakość i innowacyjność wzrosną? To właśnie te elementy są najbardziej znaczącymi czynnikami, przez które branża znajduje się obecnie w kryzysie, więc bardzo mnie ciekawi, w jaki sposób jej upadek (a więc przede wszystkim bankructwa i masowe zwolnienia) miałyby temu zaradzić?

Bo nikt Ci nie wytłumaczy, bo nie uzdrowi, raz, że to nie pomoże, dwa bo rynek AAA w obecnej formie jest nie do uzdrowienia. Problemem jest to, że duże firmy wydawnicze typu EA, Ubi, Xbox mają erozję talentów, a mają erozję bo niezależnie od sukcesu, czy porażki gry ludzie idą na bruk, więc sukces sprzedażowy nie jest już aż tak istotny. Niektóre zespoły po porażce zostają, jednej, drugiej, inne po sukcesie są kasowane, jeszcze inne przez wydaniem gry idą na bruk.
Problemem jest giełda, i jak mocno zakorzeniona jest w branży, ale separacja jest niemal niemożliwa. Raz, nie będzie miał kto dużych projektów finansować po za wyjątkami gdzie, pójdzie crowdfunding, ablo od prywatnego inwestora. Przy czym to co najwyżej będą pojedyncze gry.
Inna sprawa, że kwestia już przesadnie rozdmuchanych budżetów jest problemem od kilku lat, i za to w głównej mierze są odpowiedzialni menadżerowie i zarząd. Gonienie trendów, resetowanie projektów, że zaplanowany proces deweloperski, gdzie wrzuca się, albo wyrzuca mechanizmy w połowie planowanego deadline'u, zbyt krótki proces pre-produkcji, który przekłada się na zbyt długi proces produkcyjny. Brak klarownej wizji, etc. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

I to wszystko ma później swoje przełożenie w cenie gry. 80€ to nie jest cena za dłuższy proces produkcji, to jest cena za większe ryzyko dla wydawcy, który na klientach amortyzuje sobie ryzyko.

06.09.2026 22:14
Morgana
17.1
1
odpowiedz
Morgana
146
EDGElord
PLUS

dzl Giełda to straszne gówno, ale niestety bez kasy inwestorów nie wiem czy ktokolwiek z zachodnich wydawców chciałby się bawić w wydawanie dużych wysokobudżetowych single player'owych gier. Jeżeli kasa miałaby iść w całości od wydawcy to niestety ten celowałby w najbardziej bezpieczny, nijaki i goniący za trendami live-service'owy slop jaki można sobie wyobrazić. Niestety wydawanie gier AAA to tej chwili tak ogromny koszt (nawet z kasą inwestorów), że tylko nieliczni, najwięksi i najlepsi są w stanie ominąć element ryzyka vide Rockstar, CDPR, Larian, Capcom wiedząc, że ich produkt pomimo ogromnej pracy oraz wyłożonych środków i tak na siebie zarobi.

Jedynym światełkiem w tunelu może być coraz większa przystępność obsługi silników do gier, obecny (i przynysowy) zastój graficzny, wdrożenie AI do ogólnej optymalizacji co poskutkuje ograniczeniem kosztów dewelopingu - choć w czasach ogromnej korpoizacji tego medium może to pozostać jedynie pobożnym życzeniem... (czyt. ewentualne oszczędności zostaną bardzo wygodnie rozdzielone pomiędzy prezesa, zarząd, ich masażystów oraz Julkę w wydziale HR).

post wyedytowany przez Morgana 2026-09-07 08:13:19
07.09.2026 01:17
amfa24
18
odpowiedz
amfa24
100
Konsul
MAX

Moim zdaniem problemem są inwestorzy , nie studia czy producenci. Oni nas doją i niszczą tą branżę. Oni nie inwestują w dobrą grę, oni inwestują w zarobek i zwroty za promowanie DEI wszędzie gdzie się da , dodatkowo niższe podatki za promowanie kultury w wielu krajach przy takich inwestycjach im przysługują.

post wyedytowany przez amfa24 2026-09-07 01:19:44
Forum Forum Inne Gry
Dodaj komentarz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl