"To będzie najlepsze kosmiczne RPG w historii." - Todd Howard jest tak dobrym kłamcą, że potrafi okłamać samego siebie.
Produkcja F76 to w ogóle było nieporozumienie. MMO to nie ich bajka.
Czekał z The Elder Scrolls 6 na wydanie najlepszego kosmicznego RPG w historii... no i po 15 latach nie ma ani jednego, ani drugiego :D
"To będzie najlepsze kosmiczne RPG w historii." - Todd Howard jest tak dobrym kłamcą, że potrafi okłamać samego siebie.
Produkcja F76 to w ogóle było nieporozumienie. MMO to nie ich bajka.
Twardzi są, biorą graczy na przetrzymanie i chcą sprawdzić czy za kolejne 15 lat nadal będą czekać.
Ameryki nie odkrył. Sama Becia mówiła że najpierw starfield a dopiero później wezmą się za eldersów
Ta gra jest już tyle lat w produkcji, że to będzie pewnie taki sam kapiszon co ten Shitfield. 🤷
:D
Specjalnie pod Starfielda opracowany był CE2. Wszyscy wiemy jak wypadł... stąd moje obawy, czy powinniśmy tak bardzo wyczekiwać "Sentinela" na kolejnej ewolucji silnika (CE3), kiedy poprzednia ewidentnie nie dowiozła. I tu wracamy do obaw z pierwszego mojego posta :) Tyle czekania i to wszystko może się zakończyć wielką katastrofą...
Z pozytywów: za jakiś zobaczymy, jaką wizję gier ma Aśka - porównamy jej ocenę (graficzną) z naszą własną i będziemy mogli sobie wyciągnąć pewne wnioski ;)
Ja tam mam słabość do erpegów Beci, gram też w masę innych ale do Beciowych zawsze wracam, duża w tym zasługa modów no i paru fantastycznych znajomych z całego świata , z którymi od lat łupiemy w te tytuły , średnia wieku 45 lat :) .
Chciał najlepsze RPG, a wyszło jak zwykle, a nawet gorzej. Któż się spodziewał... 😂
Z radością powitałbym wielkie oczyszczenie we władzach BGS, ale myśle że Todd zostanie tam co najmniej do premiery TES 6 i dopiero wtedy w razie kolejnej wpadki odejdzie obarczony pełą odpowiedzialnością za złe decyzje, a Bethesda będzie mogła mówić jak rewelacyjnie zapowiada się TES 7 z nowym scenarzystą i szefem studia. Asha to przebiegła kobieta jest.
Do diabła z BGS. Victor od The Wayward Realms opowiadał niedawno że u nich nie będzie żadnych "nieśmiertelnych" npc-ów, a gracz nie otrzyma nawet ostrzeżenia o ryzyku zepsucia gry, które znamy z Morrowinda. Mechaniki gry mają same znaleźć rozwiązanie takich sytuacji. Gracze już zapowiadają speedruny pod hasłem "killing kings" :)
Czekał z The Elder Scrolls 6 na wydanie najlepszego kosmicznego RPG w historii... no i po 15 latach nie ma ani jednego, ani drugiego :D
To, że zabrał się za Starfielda uważam za dobry krok, w końcu wszyscy chcemy nowych IP prawda? Problem jest taki, że wyszła z tego słaba gra. Ale gdyby zamiast Starfielda zrobili TES VI, to byłoby lepiej? Śmiem wątpić.
Czy byłoby lepiej to nie wiem, ale na pewno nie wpadłby na wspaniały pomysł z tysiącem planet, bo to byłoby niemozliwe w tej grze, które mają ograniczoną powierzchnię i są generyczne do bólu. To zabiło eksploracje z której słyną ich gry.
Byłoby o tyle lepiej, że ten ich silnik mniej by nie domagał, bo dla tego typu gry go napisali oraz trochę lepiej czują klasyczne symulatory turysty. Czy byłoby dobrze? Nie. Ale troche lepiej pewnie tak.
To jest coś z czego trzeba sobie zdać sprawę, bo ta gra w sumie działa, można nawet się w niej dobrze bawić przez jakiś czas, mechaniki ujdą itd. To nie jest case gry totalnie zepsutej technicznie, tylko nietrafionego konceptu i gamepleyloop, problemy techniczne owszem są, loadingi wkurzają, animacje są drętwe ale to nie one są największą wadą gry (te po prostu dobrze widać na materiałach na YT). I z tego becia musi sobie zdać sprawę, bo gdyby ta gra była ciekawa, to ludzie przymknęliby oko na te wady, ale ona po prostu jest nudna i nijaka.
Ta gra jest definicją średniaka, gdyby zrobiło ją jakieś niewielkie studio i sprzedawało poniżej 200zł to byłaby pewnie sukcesem, ale sprzedaż tego typu gry za 300zł to był nieśmieszny żart.
Czasu poświęconego na F76 rzeczywiście szkoda ale Starfielda?
Z tego co wiem to nie wyszło najlepiej, ale przynajmniej spróbowali z nową marką.
Problemem branży od lat jest to, że nie umie skończyć i pożegnać się z jedną serią a następnie brać się za kolejną. Nie możemy np. Dostać trzech części Mass Effecta i tyle. Koniec fabuły, koniec serii. Zamiast tego zawsze trzeba robić podserię, kontynuację, reboot czy co tam jeszcze. Efektem tego jest to, że jedyną sytuacją, w której seria się kończy... jest klapa ktorejś z kolejnych odsłon. A co za tym idzie - mamy mnóstwo serii przeciągniętych w nieskończoność z jednej strony i urwanych w połowie z drugiej.
Nawet Wiedźmin, który miał się ba trylogii skończyć, jednak dostanie dodatek i sequel.
I to potem uderza w same gry i serie, ponieważ gołym okiem widać, że nie ma tam żadnej spójnej historii tylko zbiór luźno powiązanych odsłon, z których każda projektowana jest tak, żeby można w nią było grać bez znajomości poprzednich i by zostawiała wolne miejsce na sequel.
A do tego dochodzi fakt czekania dekadami na sequel co do którego wciąż wszyscy mają nadzieję, że powstanie. A że czas produkcji coraz dłuższy to studia stoją przed wyborem - albo wydawać sequel raz na 15 lat, albo zrezygnować z jakichkolwiek nowych pomysłów żeby zmieścić się w 7...
Może TES jest tu pod pewnym względem wyjątkiem ze względu na rozbudowane lore, ale co do zasady chciałbym żeby i twórcy i gracz przyjęli do siebie taką możliwość, że jakaś seria może się po prostu skończyć. I to nie po klapie finansowej ale w szczycie popularności.
Wiem, że TES to innego rodzaju seria, ale nie zmienia to podstawowej prawdy - nie da się kontynuować serii w nieskończoność, w rozsądnych odstępach czasu, nie rezygnując z nowych marek.
Więc albo będziemy mieć TESa co ok. 5 lat ale bez Falloutów, Starfieldów i czego tam jeszcze, albo będziemy mieć TESa co 15 lat lub więcej. Albo damy się jednym seriom skończyć i weźmiemy się za kolejne.
Opcja 1 jest męką dla studiów, które po jednym sukcesie byłyby zmuszone przez kolejne 30 lat robić to samo. Opcja 2 jest obecnie i mnóstwo graczy na nią narzeka. Opcja 3 jest ryzykowna i wymaga by z czegoś zrezygnować ale daje dużą wolność kreatywną twórcom, którzy nie są zobowiązani do trzymania się kurczowo serii a graczom nie daje złudnych nadziei.
Skoro tyle lat robią to rozmach pewnie będzie podobny jak ten z GTA VI, prawda?
Stąd uważam, ze grupa docelowa TES, GTA ale też choćby ETS jest ta sama bo filozofia niezobowiązującego odprężenia jest ta sama.
Ponoć GTAVI ma być inne i decyzje mają mieć większe znaczenie - szczerze w to wątpię.
Where to najlepsze kosmicze rpg w historii? Bo chyba nie chodzi o tego eee już nawet nie pamiętam tytułu, ale to był crap.
Szczerze mówiąc to totalnie nie czekam na tę grę. Po tylu latach już mnie nawet nie interesuje ta seria. Jak można zrobić sobie taki strzał w stopę jak 15 (a może i zrobi się z tego bliżej 20 do premiery?) lat przerwy pomiędzy częściami?
TES5 to był wielki sukces od samego początku, mieli szansę iść za ciosem i wypuścić po 5 latach kolejną część, ten sam schemat, nowa mapa, lepsza grafika, ten sam modowalny silnik, wszyscy byliby zadowoleni.
To zajęli się zamiast tego wszystkim tylko nie tym, a każda kolejna gra coraz gorsza, coraz bardziej generowana losowo, wypełniona śmieciowymi questami i innym niechcianym syfem.
W Skyrima grałem będąc w gimnazjum, teraz mam 30 lat, jestem zupełnie innym człowiekiem na innym etapie życia a Bethesda dalej nie jest nawet blisko wypuszczenia TES6. Jeśli dożyję TES6 to TES7 zobaczę może jako 50-60 latek.