Technologia i 95% assetów to nie była zasługa Bethesdy tylko jej wina.
To Bethesda narzuciła nieprzekraczalny termin 18 miesięcy na produkcje całej gry i to z prostego powodu, mieli w pupsku tą grę bo wiedzieli, że i tak się sprzeda w jakim stanie by nie wyszła.
Dlatego Obsidian miał związane ręce w kwestii wielu rozwiązań i musieli łatać to patentami żeby być w stanie przedstawić choć w niewielkim stopniu to co planowali.
Ostatecznie gra nie jest taka jaka miała być, jest okrojona a do tego technicznie fatalna na premierę.
I trudno nazwać czarną robotą technologiczną coś, co de facto jest Oblivionem z pistoletami, bo poza w sumie niewielkimi zmianami w kwestii mechanik, jest to dokładnie ten sam silnik.
Bo umówmy się, podział postaci na części ciała, zrobienie VATS i przepisanie mechaniki strzelania dla tak dużego producenta to nie jest jakieś wyzwanie.
Microsoft dostał brudną szmatą po ryju od Sony, to teraz chce iść na noże z Valve? xD Najpierw z tym swoim tabletem atakują Steam Decka a teraz chcą wejść dosłownie w Steam Machine.
Może niech zostawią gaming, sprzedadzą co ostatnio kupili bo i tak nic dobrego im z tego nie wyszło i zajmą się zrobieniem systemu przyjaznego graczom, to by lepiej na tym wyszli.
Złożenie patentu a realne wdrożenie to zupełnie osobny temat.
A co do samej funkcji, cóż nie sądzę, by ktoś tego potrzebował, ale jeżeli byłoby to zrobione porządnie, to fajna opcja w ramach ciekawostki i słuszna droga użycia AI.
Tego mi najbardziej brakuje w świecie AI to wykorzystanie potencjału do oferowania zawartości niewykonalnej przez człowieka. Chyba każdy sobie wyobrażał wdrożenie AI do gamingu jako rozszerzenie doświadczenia o unikalną zawartość, którą dzięki AI można generować w locie a jak na razie optymistycznie przypuszczając 90% użytku AI to generowanie rzeczy, które da się zrobić ręcznie gdyby tylko się deweloperom chciało.
Nic nowego. Mi tak chciał Komputronik zrobić pod koniec 2022 roku. Zamówiłem z montażem obudowę z płytą główną, procesorem, ramem. Resztę miałem dołożyć sam. Gadałem z obsługą czy tak można, powiedzieli że oczywiście.
Zamówiłem i czekam, po 2 tygodniach dzwonią, że nie mogą złożyć komputera bez wszystkich części w sposób w jaki zamówiłem bo gwarancja bla bla bla. Mam anulować zamówienie i złożyć je jeszcze raz tylko w inny sposób to oni mi to złożą.
Na szczęście się pokłóciłem, że nic nie anuluje, mam potwierdzenie że mogłem tak zamówić i niech go składają. No i się ugieli i złożyli.
Czemu chcieli żebym anulował? Bo wtedy też poszybowały ceny i za zestaw który wyniósł równe 3000 zł w połowie listopada, w grudniu już bym im musiał zapłacić ponad 4000.
Właśnie po to istnieje skalowanie. Dobrze zaimplementowane powinno być niezauważalne co jest trudną sztuką balansowania między stawianiem wyzwań graczowi a nie stworzenia poczucia braku rozwoju, ale jest to wykonalne i odpowiada na tak błahe problemy jak przelevelownie.
Gość sam to kleci, ledwo co święta i premiera z partyzanta. Można wybaczyć, że skupił się na rozwoju gry (gdzie już wydał aktualizacje) niż dostrajaniu cen na każdy rynek.
Gdzie i tak kosztuje grosze jak za jedną z najlepszych gier o mechanice samochodowej, a jeszcze wsadził to do bundla i jak masz kupione My Summer Car to dokupujesz Wintera za 45 zł.
PC-towcy nie wolą mieć szczegółowych ustawień. To nie jest kwestia chęci czy preferencji, to jest przykry obowiązek związany ze słabym działaniem gier.
Są tytuły, które mają tylko presety i niewielki wybór, jak chcesz więcej FPSów to musisz pogorszyć całą grę, dlatego cenna jest opcja wyboru, gdzie każdy może obciąć jakość tego, co mu pasuje.
Na konsolach nie ma to żadnego znaczenia, bo każdy ma ten sam sprzęt i zakres opcji do wyboru nie musi być duży bo gry są dobrze zoptymalizowane.
Więszkość tytułów to klony gatunkowe i do tego najczęściej w oprawie sugerującej, że autorzy nie chcieli się męczyć.
A cały ten pokaz był tak na odwal się, że nawet w zapowiedzi GTA VI podano date premiery na 26 maja, nikt nie zauważył, że ją przecież przełożyli...
Absolutnie obrzydliwe. Podobało mi się i czekałem na dalszą część sezonu ale w świetle obecnych wydarzeń, nie jestem w stanie kontynuować oglądania.
Mieli 12 milionów i też walczyli, bo to nie jest jakaś zacięta walka. Normalne prywatne serwery sobie żyją jak chcą, problemy robią właśnie takie cuda jak Turtle, które postanowiły zarabiać na tym.
Ludzie się napalali, że Obsidian po przejęciu Bethesdy przez MS zrobi nam dopracowanego Fallouta New Vegas, tymczasem Obsidiana już nie ma, od przejęcia w 2018 nie zrobili kompletnie nic co by się odbiło na rynku gier.
Outer World jest wtórny, gdzie na siłę próbowali przenieść Fallouta w kosmos, z tym że wszystko już był, wszystko jest nudne, ten retrofuturyzm który tak się sprawdza w Falloucie, w OW nie ma żadnego uzasadnienia ani nie nadaje żadnego klimatu. Gra jest miałka i odtwórcza, w niektórych momentach wręcz totalnie odtwórcza, gdzie na żywca cieli wątki z New Vegas, bo już w pierwszej lokacji mieliśmy cudowne rozterki moralne, komu przekierować zasilanie czyli jeden z najfajniejszych motywów z New Vegas i misja w Helios One.
Tyle, że w OW zrealizowana na siłę a wybór bez żadnego pakietu emocjonalnego.
OW2 natomiast jedyne co zrobiła to rozwinęła miałkość, uniwersum jest tak ciekawe, że aż nie mam ochoty się z nim zapoznawać czy słuchać dialogów. W Falloucie każdy komputer chłonąłem od deski do desku, tutaj przewijam wszystko.
I swoją drogą ciekawe, jak często twórcy gier osadzonych w bezkresie kosmosu nie potrafią oddać skali. Rozumiem, że nie każda gra musi mieć mapę wielkości Just Cause, ale na litość, lądujemy na planecie i możemy cały dostępny obszar obejść w 10 minut, to zbyt klaustrofobiczna konstrukcja.
Tworząc New Vegas potrafili oddać ducha pustyni, było ciekawie ale czuć też było podróż a mieli na to budżet w wysokości paczki szlugów i tylko kilka miesięcy deadline.
Co innego stworzył Obsidian? Avowed o którym nikt nie pamięta a wyszło kilka miesięcy temu i Grounded, która w oryginale była klonem wszystkich innych survivali ale przynajmniej w ciekawym setupie ale przy Grounded 2 zrobili po prostu jeszcze raz to samo od nowa.
Nie wiem czy to nie większy upadek niż Bioware, może tylko kwestia mniejszych oczekiwań, ale na serio, twórcy KotOR II, Neverwinter Nights 2, New Vegas, Pillarsów, Tyranny czy nawet The Stick of Truth od 7 lat nie potrafią wymyślić gry, która jakkolwiek odbiłaby się na historii gamingu czymś więcej niż agresywnym marketingiem Microsoftu przy pierwszej części OW.
O, widzę że kolega z tej popularnej szkoły inwestowania gdzie kupujesz na górce a sprzedajesz na dołku xD
Bo dla gracza żadną inwestycją jest kupić early access za pełną cenę i poczekać kilka lat aż naprawią największe bolączki
Klasycznym problemem EA jest to, że łatwiej jest im zrealizować duże i głupie pomysły niż sensowne choćby były nieduże.
Kompletnie nikt nie prosił o Battle Royala i nie jest to żadnym zaskoczeniem, bo już raz dodali ten tryb do BFV i absolutnie nikt go nie chciał.
Zamiast zrobić to co gracze chcą, o czym mowa jest już od testów bety, mieli jedno zadanie: Zróbcie dużą mapę. Ludzie by się nawet nie obrazili gdyby po prostu zaktualizowali jakąś starą.
To nie, oni wiedzą lepiej i dali jeszcze mniejszą mapę a na deser tryb którego nikt nie chce.
Ciekawe, ten model pozwala im lepiej się rozwijać i zatrudniać więcej ludzi. To może trzeba go porzucić? Mając mniej ludzi i gorszy rozwój jakoś im lepiej idzie tworzenie gier. Z ich produkcji własnych, większość DLC jakie wydali ma w najlepszym przypadku oceny mieszane.
Dalej jest to bez absolutnie żadnego sensu, mechaniki BF-a są nieprzemyślane.
Ogień zaporowy wyłączający odnawianie zdrowia to komunizm dzielnie walczący z problemami nieznanymi w innych ustrojach.
Nie ma to żadnego sensu, nie da się prowadzić ognia zaporowego bo świecisz się jak lampka na choince, każdy widzi twoją pozycje a przy ciasnocie map, po sekundzie zostaniesz ściągnięty, zwłaszcza przez typa, wobec którego taki ogień prowadzisz. Ty nie wiesz gdzie on jest, on wie gdzie ty jesteś z precyzją co do milimetra.
A mechanika rozwiązuje problem bardzo szybkiej regeneracji zdrowia, problem którego nie powinno być, zdrowie powinno regenerować się tylko w niewielkiej ilości, jak w BFV do jakichś 30% a resztę tylko apteczką.
Ogień zaporowy powinien natomiast rozmazywać obraz i zmniejszać celność, tak jak to robił w BF3 czy BF4, tylko wtedy to miałoby sens.
Na chwilę obecną cała ta mechanika to jeden wielki shit, rzecz która NICZEGO nie zmienia w sposobie gry bo przez charakterystykę map nie da się jej używać ani nie ma po co jej używać.
Człowiek pod presją nic nie traci poza automatycznym odnowieniem życia, więc działa tylko na tych co zostali ranni.
Ale powiedzmy, że ktoś jest ranny i co to zmienia? Jeden musiałby strzelać, inni flankować - znowu na tej charakterystyce map nie da się tego robić, bo są za ciasne i mocno korytarzowe.
Nie rozumiesz zagadnienia. Problemem jest to, że przeciwnicy są wszędzie, wybiegają z każdej strony bo mapy są za małe, żeby utrzymywać jakiś front.
To niszczy rozgrywkę, która znowu przypomina chaotycznego CoDa a nie bardziej statycznego Battlefielda, gdzie długość życia to dosłownie kilkadziesiąt sekund.
Tak na siłę wciśnięcie tego Blizzarda... Już z dekadę starsze DLC są darmowe i kupić trzeba jedynie aktualny dodatek, w czym Amazon chce być lepszy skoro jedyna różnica to to, że WoW jest abonamentowany a New World nie?
Zobaczymy co wyjdzie z tego dzieła życia magistra Bartosiaka, bo sposób promocji bardziej pachnie Scam War.
Pomniejsze problemy, ale i tak EA i Dice zasługują na ogromną laurkę za to, jak premiera przebiegła.
Optymalizacja topowa, gra działa bez żadnego zarzutu, bugów w sumie nawet nie doznałem, gra działa stabilnie i nawet mimo ogromnego obciążenia nic się nie wysypało, nie rozłączyło z serwerami.
Śmiało można powiedzieć, że to jest najlepsza premiera gry AAA w ostatnich kilku latach jeżeli o względy dopracowania technicznego chodzi.
W gameplayu trochę mi brakuje niektórych rzeczy ale ogólnie jest bardzo dobrze i w trybach z dużymi mapami zabawa jest bardzo dobra.
Ciekawy ruch, tylko nie wiem jak ma zaszkodzić BF6 jeżeli kampania CoDa to zabawa na jeden wieczór.
To oznacza, że takiej serii nie da się przeżyć bez wykręcenia healing done przekraczającej całkowitą ilość życia drużyny.
Nie wiem czy się orientujesz, ale jeżeli grałeś w obecny dodatek to drugi boss i poprzedzający go mini-boss na Dawnbreakerze czy pierwszy boss na Ara-Kara.
W pierwszym przypadku boss na M+10 ma umiejętność w której uderza średnio po 2,5 miliona co 1 sekundę przez 5 sekund.
Gracz wtedy miał mniej więcej 7 milionów HP a graczy jest 5 w grupie, czyli w ciągu 5 sekund healer musi odleczyć ponad 60 milionów obrażeń z graczy mających tylko 40 milionów HP gdzie jeszcze pomiędzy są inne ciężkie obrażenia a taki Evoker ma tylko 2 mocne umiejętności leczące które można użyć co 25 sekund które można raz na 1,5 minuty zduplikować dając sobie 4 mocne leczenia, ale ta umiejętność bossa jest częściej niż 1,5 minuty więc tylko co drugi atak można tego użyć więc w połączeniu z najmocniejszą odpałką healerską która ma 3 minuty cooldownu jesteś w stanie przeżyć tylko 4 takie atak, potem jesteś "siedzącą kaczką".
Czyli żeby wyleczyć tego bossa healer evoker musi zrobić wszystko perfekcyjnie, a na evokerze łatwo coś zepsuć, do tego reszta składu musi też być idealna bo jak będą za słabo bić albo zepsują mechanikę i dostaną dodatkowe obrażenia, to jest zgon.
Czcze gadanie i bajanie Blizzarda.
Umiejętności healerskie zawsze muszą być ściśle sprzęgnięte z konstrukcją przeciwników a oni mówią o tym, jakby healer wisiał gdzieś samotnie w przestrzeni i sobie mogą go modelować.
Poza poszczególnymi klasami jak szaman na obecnym dodatku, granie healerem to jest stawnie na głowie przez to, że zdolności niektórych klas nie współgrają z tzw. damage pattern czyli sekwencjami obrażeń zadawanych przez różnej maści moby i bossy.
Potem dochodziło do kuriozów że boss ma 5 śmiertelnych uderzeń pod rząd w całą drużynę a taki Evoker ma tylko 2 umiejętności z 25 sekundowym CD i najmniejszy błąd czy to healera czy reszty ekipy oznaczał zgon.
To może od tego zaczną projektowanie healerów a potem dywagują co trzeba u helerów pozmieniać, czego nie zrobią bo nie będzie dało się leczyć?
Ciekawe gdzie się podziali teraz ci wszyscy bojownicy Microsoftu, którzy tak uparcie przekonywali jaka to świetna firma, że Game Pass to super biznes, że jak przejmą Bethesde i Activision to będą hurtowo powstawać świetne gry.
Z udanych tytułów to chyba tylko Doom wyszedł, za to Game pass za 4 złote zamienił się na 115 złotych, co już się przestaje kalkulować przy opcji abonamentowej
Coś tu śmierdzi, jakie NDA? Jeżeli to był zakup ze sklepu to nie ma żadnego NDA i producent może się w trąbkę cmoknąć, nie było żadnej umowy poufności.
Takie coś można z kimś zawrzeć jak się mu da urządzenie przed premierą ale nie z klientem sklepu.
Co mi na myśl przychodzi to może jednak niezbyt prawdziwa historia nabycia owego urządzenia
Tak, istnienie szkół kłóci się z historią przedstawioną.
Jeżeli było wiele szkół to wiedźmini powinni być powszechni a umiejętność przeprowadzania mutacji nie powinna zaniknąć.
Świat Sapkowskiego a nawet przełożenie na np. Wiedźmina od CDPR właśnie tak traktuje ten problem, wiedźmini są na wymarciu od czasu ataku na Kaer Morhen, błędem logicznym zatem jest tworzenie nowych szkół.
Ale po co wzbudzać sztuczną kontrowersję? Przetestowano już ten wczesny dostęp w tym dodatku i zgodnie z przewidywaniami, nie daje to żadnej przewagi bo większość contentu jest zamknięta a od startu do dodatku do startu sezonu gdzie otwierają rajdy, M+ i PVP jest tak dużo czasu, że nawet grając casualowo da się welevelować postać i ją ubrać.
Nawet w profesjach nie zyska się przewagi, bo te od 4 lat mają tygodniowy limit rozwoju i każdy zdąży je zrobić.
Ten wczesny dostęp jest tylko dla ludzi którym się nudzi i mają za dużo pieniędzy, znajomi którzy to kupili nawet nie wykorzystali całego czasu bo w jeden dzień wbili poziom a potem nie było nic więcej do roboty i nie grali do premiery.
Ameryka jest charakterystyczna, możesz stworzyć fikcyjne miasto i bez informacji o położeniu, wszyscy będą wiedzieć, że to USA.
Europa ma inną konstrukcje i nowoczesne kultura nie różni się za bardzo.
Jak masz umiarkowany klimat to nie rozróżnisz czy to Czechy, Niemcy, Słowacja czy Polska.
Charakterystyczne są Włochy, Austria, skandynawia ale też nie na poziomie narodowości tylko regionu.
Polska jest nijaka a czym najłatwiej odróżnić byłe kraje bloku wschodniego od zachodu? Reliktami PRLu.
Nie widzę pola do stworzenia promocji Polski na gruncie czasów obecnych, bo nie ma czym.
Wiesz, można pokazać piękne miejsca naszych miast, ale problem jest taki, że one wszystkie stylizowane są na zabytki, stare miasta. Możesz pokazać rynek w Krakowie, tylko czym ten z 2025 by się różnił od tego z 1960 poza równiejszą kostką?
Bo to są cechy unikatowe. Polska mimo malowniczości jest bardzo nijaka, mało charakterystyczna. Nowoczesna Polska niezbyt się różni od typowych miejsc Europy.
Ile znajdziesz gier dziejących się Niemczech po upadku muru berlińskiego?
Kupisz golda i co? Najlepszego sprzętu za to i tak nie kupisz a najlepszy sprzęt i tak w niczym nie pomoże ludziom, którzy nie potrafią grać. Mogą sobie co najwyżej zapłacić za boosta i ktoś przeciągnie ich truchło przez rajd, ale też na mythicu często się nie da bo zawsze jest boss na którym jeden błąd wywala grupe.
W PvP to już kompletnie bez znaczenia, tam ci nic nie pomoże jak nie potrafisz grać.
Nie ma P2W w WoWie bo nie ma czego wygrać pieniędzmi, są co najwyżej tacy co lubią iść na łatwiznę i zapłacić za zdobycie czegoś, co mogliby zdobyć bez płacenia, ale dalej nic to nie da jak nie umiesz grać.
I addony też tu nie pomogą, jeszcze raz zapytam, czy kiedykolwiek grałeś? Widziałeś end-game WoWa? Tam się dzieje tyle rzeczy, że bez addonów podpowiadających trudno jest ogarnąć gdy musisz pilnować mechanik, unikać obrażeń, pilnować swoich timerów, pilnować rotacji, swoich zasobów i jeszcze patrzeć kiedy ci RNG odpali dodatkowe efekty.
Jedyne z czym masz rację to botowanie, co niszczy ekonomie, coś tam z nimi walczą ale jak ktoś im nie zgłosi to rzadko wykrywają.
P2W? Ty grałeś w to kiedyś w ogóle czy tylko słyszałeś? Za golda w grze możesz kupić tyle co nic, przedmioty z czego tylko dwa są użyteczne, reszta to niekonkurencyjne średniaki które nie dają żadnej przewagi. A i tak żeby to kupić za kasę musisz uzbierać osobną walutę, którą dostaniesz tylko za wykonywanie instancji.
A na końcu i tak nic to nie da, bo sprzęt nie pomoże w niczym jeżeli się nie potrafi grać.
Do tego posługiwanie się znakiem towarowym, użytkownie grafik, dźwięków, modeli, użytkowanie historii stworzonej przez Blizzarda.
Równie dobrze mógłbyś teraz przekopiować Władcę Pierścieni i mówić, że to ty jesteś autorem, bo papier twój i masz licencje bo kupiłeś oryginał w sklepie.
Nie, nie ma żadnej licencji na klienta, licencja ma swoje warunki a te zakazują jakichkolwiek zmian w plikach gry a bez tego nie połączysz się z pirackimi serwerami.
Niestety Valheim to synonim zmarnowanego potencjału.
Był dość rewolucyjny, survival który zerwał ze standardem "farm or die", w którym budowanie nie było cierpieniem nawet dla pojedynczej osoby, z całkiem ciekawym (wtedy i w porównaniu) systemem walki.
Tylko co z tego, skoro oni tak wielki sukces zamienili w deweloperskie piekło i 3 content update w 4,5 roku?
Jedyna prawidłowa odpowiedź: Należy wyłączyć komputer całkowicie (czyli wyłączyć również fast boota).
Ponieważ komputer w trakcie pracy nawarstwia w pamięci dosłownie śmietnik, co upośledza jego działanie. Rzeczy jakie mogą się dziać to od zwykłego zamulania aż po całkowicie nieprawidłową pracę w której - mówię z doświadczenia - komputer może zgubić poświadczenia i np. odbierze uprawnienia do folderów, zacznie niszczyć pliki np. Excela. Wysypywać aplikacje z różnych głupich powodów.
Ogólnie dużo rzeczy może się wydarzyć, mam tego przykłady w firmie, gdzie niestety Windows domyślnie ustawia fast boota i niektórzy nie wyłączali komputera po kilkadziesiąt do nawet kilkuset dni.
Pomoże też zwykle ponowne uruchomienie, po prostu chodzi o całkowite wyłączenie urządzenia, po którym pamięć podręczna zostanie wyczyszczona, skasowane zostaną pliki tymczasowe a system ponownie wczyta dane z rejestru, który też się rozsypuje w trakcie pracy.
Dlatego zawsze warto wyłączać komputer, ot żeby po prostu działał lepiej.
I jest też odpowiedzią na pytanie, czemu najpopularniejszą metodą naprawy w IT jest wyłącz i włącz.
Nie rozumiem co ma TTK do zwykłych problemów z synchronizacją czy peekers advantage?
Problemy z synchronizacją to jest już chyba znakiem rozpoznawczym Battelfielda a co do TTK, uważam że powinien być odrobinę niższy
Ubisoft to dobry przykład tylko chyba nie planowałeś takiego dawać, bo to też ogromne studio z masą pracowników. Nad marką Assassynów pracuje około 2000 osób, czyli tyle samo co nad RDR 2 a jednak dbałością o szczególy Ubisoft nawet nie próbował.
I zawodowym programistą nie jestem, ale z racji wykształcenia i zawodu, codziennie obcuje z programowaniem (a i sam czasem coś napisze niewielkiego), więc wystarczająco wiem. A nawet jakbym nie wiedział, to jest dosłownie kilka minut szukania by się dowiedzieć, że UE5 ma nawet wbudowany moduł pływania, który w podstawowy sposób jest w stanie zaimplementować nawet amator przy użyciu tutoriala z Youtube a mówimy o profesjonalnej i dużej ekipie programistów, którzy zapewne i tak mają dostęp do gotowych blueprintów, więc implementacja tego zajęłaby im kilka roboczogodzin, wymagając tylko odrobinę poświęcenia.
A jak nie chcieli dawać pływania, to wystarczyło zaimplementować animację tonięcia i wmówić graczowi, że bohater nie potrafi pływać.
RDR 2 nie miał zaplecza sentymentu jak GTA, bo większość ludzi nie grała w pierwszą część. Mimo to gra odniosła olbrzymi sukces i dziś, 8 lat po premierze dalej jest niepokonanym wyznacznikiem w bardzo wielu dziedzinach.
Ale tego sukcesu by nie było gdyby kierował się logiką minimalizmu.
A nawet jeżeli już musisz narzucać sztuczne ograniczenia, to przynajmniej je umotywuj. W pierwszym RDR nie dało się pływać, ale zaślepiono to tym, że Marston nie potrafi pływać, czy trudno było tak zrobić w Mafii?
Oczywiście chłop ma rację, po co dodawać rzeczy, które nie są w grze potrzebne.
Taki Rockstar o tym nie wie, dlatego nie zarabiają na swoich grach, w którym połowa jak nie więcej zawartości nie służy niczemu.
Sądzę, że to wymaga tworzenia jeszcze gorszych gier za jeszcze wyższą cenę.
Uważam, że takie 100 dolarów za grę w stanie pre-alfa będzie idealną zachętą do zakupu.
Chwila bo nie rozumiem, czego trzeba nie wiedzieć, żeby być zaskoczonym, że Fallout stworzony przez twórców Wastelanda, w bardzo podobnym setupie, w tym samym gatunku, z bliźniaczymi mechanikami to "lawsuit-free" Wasteland?
Co to za idiotyczny pomysł z piekarnikiem? Technika zgrzania lutów działa, ale pierwsze słyszę, żeby wsadzać całą kartę do piekarnika zamiast zrobić to zwykłą opalarką
Ilość problemów mirco-managmentu jest ogromna, bez modów bliska niegrywalności przy dużych koloniach albo przy kilku koloniach jednocześnie. Ja wymieniłem jeden, nie wiem po co dyskusja i nazywanie tego "skill issue" skoro to jest fakt, że nie ma tego w grze a moderzy potrafili to zrobić.
Tak, teraz używam Forced Rearment i ma problemy z działaniem bo często albo nie działa albo działa odwrotnie od zamiaru twórcy.
Świetne porady konsumenckie, tylko bezwartościowe. Jak masz koło 20 osób w kolonii gdzie co chwila ktoś się pobije, zatruje, przedawkuje narkotyki, to nie upilnujesz który stracił przytomność i zgubił broń. Zwłaszcza że po chwili ktoś przyjdzie go zabrać do szpitala i się nie dowiesz, gdzie upadł.
I wiem po co jest zakaz podnoszenia broni po jej upadku, tylko dalej rozbijamy się dyskusje, czy twórcy nie mogliby dodać natywnie, by postacie wiedziały która broń jest ich i ją podnosiły same, żeby nie dochodziło do kuriozalnych sytuacji w której musisz pamiętać, żeby wyciągnąć broń z krzaków w czasie w którym jej właściciel odzyskuje zdrowie np. po walce, bo czasem zajmuje to tak długo, że broń się zniszczy.
A ku twojej informacji, "where is my weapon" nie działa i to bodaj od ponad roku, jest mod działający podobnie ale dopiero co go testuje i nie jest do końca sprawny. Można też wgrać moda na to, żeby w ogóle nie gubili broni, ale tego nie chce.
I mówiąc, że szukam rozwiązania na ból pleców nie oznacza, że nie wiem jakie jest rozwiązanie, tylko jak do niego dojść w moim scenariuszu.
Gość o nicku Uuugggg, autor całej masy QoL modów. Zmarł dość niespodziewanie bo zaczął pracę nad aktualizacjami.
Modowanie musiało być chyba dość ważną częścią jego życia, bo rodzina na Steamie poinformowała, że gość zmarł i czy mogą coś zrobić z jego modami.
Rimworld to składowisko irytujących rzeczy z czego niektóre są z nami już od 12 lat.
W pełnym wymiarze można to poczuć dopiero teraz, gdyż w czerwcu zmarł twórca wielu must-have modów i brak jego wkładu w nową aktualizacje jest do bólu odczuwalny.
Cały micro-managment przy większej kolonii to już ból duszy, zwłaszcza jak nadchodzi niespodziewany atak, zrzucając desant w samo centrum naszej bazy a my odkrywamy, że połowa naszych kolonistów nie posiada broni bo ją gdzieś zgubiła. A powodów jest milion, ktoś się pobił i stracił przytomność, ktoś zjadł nieświeże jedzenie, ktoś dostał załamania psychicznego etc.
Najgorsze, że porzucona broń dostaje status zakazu podnoszenia, więc jeżeli nie upilnujemy każdego z osobna, to może się zdarzyć, że nasza elitarna broń warta więcej od całej kolonii, zgnije gdzieś w krzakach na deszczu.
I tak wymieniać można godzinami przykre doświadczenia i chaos jaki panuje w grze, a mimo to człowiekowi wybija kolejna setka godzin i nawet nie wie kiedy.
Od wyjścia tego DLC nabiłem już 70 godzin próbując znaleźć lekarstwo na starczy ból kręgosłupa mojego najcenniejszego kolonisty.
Jeżeli grasz w piracką grę to oznacza, że byłeś zainteresowany daną grą, bo 99% ludzi nie ma w zwyczaju robienia rzeczy, których nie chcą robić.
A jeżeli byłeś zainteresowany, nie zapłaciłeś a mimo to użyłeś wartości, to producent jest stratny.
Nie, ten zapis nic nie sprawia. Jeżeli utracisz licencje to utracisz dostęp do jakiekolwiek produktu cyfrowego albo z weryfikacją uruchomienia.
Fizycznie nie ma możliwości usunąć ci plików z urządzenia i tu jest to martwy paragraf, bo on ci każe to zrobić, ale nie ma żadnej możliwości egzekucji tego żądania.
A usunięcie z cyfrowej biblioteki jest nieistotne, jeżeli utracisz licencje to i tak nie masz dostępu.
No tylko raz nie dodali klasy w 2 dodatkach z rzędu między Legionem a Dragonflightem (czyli BFA i Shadowlandsy), wcześniej dodawali co drugi dodatek.
Ale o tej suchej nitce to wymysł.
A autor tekstu popełnił kardynalny błąd
choć historycznie Blizzard raczej nie dodawał zupełnie nowych, unikalnych specjalizacji, wersja 11.1 ustanowiła w tym roku precedens za sprawą Evokera.
Nie w wersji 11.1 tylko 10.1.5 i nie w tym roku tylko w 2023 bo to wtedy dodano supportującą specjalizację Evokerowi
Oczywiście crackując tytuł wszystko działało świetnie xD
Albo mam deja vu albo to nie pierwszy raz gdy Ubisoft uniemożliwił uruchomienie Assassyna 2 i Splinter Cella, tyle że poprzednie było z 15 lat temu.
Ale po drugie primo: Mówię o wydymaniu Polaków, ponieważ gra kosztująca 80 dolarów nie powinna być droższa niż 300 zł a będą ją nam sprzedawać 350 zł czyli równowartość 93 dolarów.
Rozumiesz? Microsoft w Polsce będzie sprzedawał grę o 13 dolarów drożej niż w Niemczech czy USA.
Z niewiadomego powodu gra kosztuje 80 dolców, z jeszcze bardziej niewyjaśnionego powodu, w Polsce gra będzie kosztować 93 dolary...
Rozumiem ceny na Steamie, Valve sobie zakutalizowało kurs na początku wojny i do dziś go nie zmieniło, ale Microsoft po prostu podniósł ceny gier w Polsce do niebotycznego poziomu, bo oni takiego przelicznika kursowego nie posiadają.
Po prostu chcą wydymać graczy a najgorsze jest to, ze z wiekiem uciekła ze mnie resztka optymizmu co do społeczeństwa i już nawet nie liczę, by gracze zagłosowali portfelem i nie dotknęli tego tytułu w żadnej możliwej wersji.
Ta seria nie ma być poważna, ma dawać szaleństwo i masę czarnego humoru.
Poza tym z perspektywy czasu, gdy niedawno próbowałem ograć jeszcze raz, konstrukcja fabularna też jakoś mnie nie urzekła i nie czułem by była "dorosła", choć inaczej to odbierałem gdy grałem na premierę, ale wtedy miałem 16 lat.
Rzeczywiście może mogliby zebrać trochę więcej aktualizacji w jeden pakiet albo aktualizować partiami "tematycznymi", żeby redukować ilość pobranych plików.
No ale trzeba się przyzwyczaić, że to już jest standard, bo tak skonstruowane są pliki gry, że tworzą duże pliki archiwów po kilka GB i nawet poprawka literówki to ponowne pobranie całego archiwum.
Ale z drugiej strony takie podejście do układu danych jest zdrowsze dla komputera i szybsze w obsłudze.
Po prostu komputery wolą operować na jednym dużym pliku zamiast tysiącach małych, co łatwo zauważyć przy przenoszeniu plików z dysku na dysk, gdzie przeniesienie folderu ważącego 1 GB w którym jest 30 tysięcy małych pliczków zajmie dużo dłużej niż przeniesienie jednego pliku ważącego 10 GB.
Błędne postrzeganie, bo gracze oczekiwali, że dostaną produkt nie gorszy niż SnowRunner?
Bo niestety RoadCraft jest gorszy, bardziej ubogi w mechaniki, ja sam oczekiwałem, że to będzie gra o takich samych wyzwaniach tylko innych zadaniach, że zamiast trudów transportu z punktu A do punktu B dostaniemy trudy budowlane, ale to zostało skrajnie wypaczone uproszczeniami.
Trudno mieć pretensje do graczy, że oczekiwali od następcy by był niemniej rozbudowany od poprzednika.
Więc to raczej nie są błędy postrzegania graczy tylko błędy projektowe twórców, które nie spełniają oczekiwań.
To jakby z GTA zrobić korytarzowego akcyjniaka i twierdzić, że negatywne oceny to wynik błędnego postrzegania.
Niech podniosą cenę w USA skoro to USA nakłada cła.
Na wielkim biznesie się nie znam, ale jakoś tak logika mi podpowiada, że podwyższenie cen dla całego świata żeby skompensować głupotę amerykanów, może niezbyt zachęcić do zakupu, zwłaszcza gdy ta generacja i tak jest droga i niezbyt chce tanieć mimo 5 lat na rynku.
Zabawne, wczoraj jeszcze był 2025 a dziś znowu mamy 2018 i CPDR zapowiadające Cyberpunka?
Jedno jest pewne, ten tytuł mnie nie zawiedzie bo niczego od niego nie oczekuje i poczekam do prawdziwych gameplayów.
Głód takich gier jest, opowieści brzmią fajnie ale co wyszło to zobaczę u kogoś i tyle.
Może będzie fajnie, może będzie kit, szanse są 50:50 i nie kieruje się tym, że nie robili wielkiej akcji marketingowej.
Mają kogoś kto gry robić umie, więc nie stoją na przegranej pozycji.
Chciałbym poznać wytyczne jakie stoją za polityką tworzenia tytułów czy jest to wolna amerykanka i można sobie tworzyć dowolny clickbait?
Robicie tytuł artykułu w którym nie podajecie nazwy gry o której mówicie, ale wskazujecie na popularniejszy tytuł, który nie ma NIC wspólnego z tym omawianym...
Co ma RoI do Cities? Jedno to tycoon a drugie city-builder
Prędzej zremasterują Fallouta 4 niż New Vegas. Dla nich to jest cierń w boku, że najlepsza część Fallouta nie została zrobiona przez nich.
To koszty niepotrzebne jak dla mnie a do tego samobójcze, gdy zaczynasz pokazywać grę, która na razie i tak jest tylko konceptem a do premiery może się znacznie zmienić.
Rockstar nie musi się bawić w takie rzeczy, ich tytuł generuje większy ruch tym, że NIE wypuściło trailera, niż całe kampanie innych tytułów.
Poza tym oni od dawna nie stosują tą taktykę, nawet GTA V dostało trailer 1 a dopiero rok później trailer 2 po którym ruszyła przedsprzedaż i reszta machiny marketingowej.
Ale tu ciekawostka, kampania miała trwać nie więcej niż 5 miesięcy, bo gra miała wyjść na wiosnę tylko zaliczyli obsuwę i premiera była na jesień, czyli ich największy - jak na tamten moment - tytuł ostatecznie dostał tylko 10 miesięcy marketingu i to też przypadkiem.
Ludzie są zmartwieni datą premiery gry z powodu nikłego marketingu.
Ale po co im długa kampania marketingowa, skoro brak tej kampanii wywołuje większy ruch niż konkurencyjne kampanie idące w setki milionów?
A dla mnie to zbędny bajer bo według mnie główną bolączką jest uboga sieć dróg. Oczywiście może się wydawać, że jest gęsto, ale jak się gra, to w większości miejsc nie istnieje praktycznie żadna alternatywa, jest jedna słuszna trasa której opuszczenie nie ma żadnego sensu, bo musisz przejechać pół stanu dookoła co najczęściej jest niewykonalne bo czas dostawy zostanie przekroczony.
Tu pierwszym urozmaiceniem powinna być możliwość zjechania z trasy czy coś tak oczywistego w logistyce jak konieczność planowania.
Teraz trwa wzmożona aktywność względem tej gry, bo jest w fazie testów najnowszej aktualizacji, która niejako przewraca do góry nogami gameplay, dodają nowe branche z nowymi funkcjami i ogólnie cieszy się wzmożoną popularnością.
A w grę polecam zagrać, jest tania jak barszcz a serio z lupą szukać bardziej szczegółowego survivalu.
Lepiej wydać późno niż wydać gó**o, jeżeli nie wzięli kasy od ludzi to niech sobie to produkują do czasu aż uznają, że jest gotowe by pokazać światu.
Tak jest jak się recenzje robi byle pierwszym opublikować, autor nie ma pojęcia w co gra.
Bawi mnie ocenianie daty premiery przez pryzmat tego czy toczą kampanię marketingową.
GTA w ogóle nie musi toczyć kampanii marketingowej bo ta im się tworzy sama.
Rockstar nie robią dosłownie nic wywołuje większy ruch sieciowy niż inne gry milionowymi kampaniami.
I nie wiem skąd przeświadczenie, że kampania marketingowa musi dlugo trwać?
W przypadku GTA 5 minął rok między pierwszym a drugim trailerem.
Drugi trailer (i przedsprzedaż) wypuścili 10 miesięcy przed premierą ALE to i tak była przesunięta premiera, bo docelowo gra miała wyjść wiosną a nie jesienią.
Więc w ich planach marketingowych, mieli aktywnie działać przez może 4-5 miesięcy, wcześniej ani słowa o grze nie było.
Ale niemożliwe, POWTARZAM NIEMOŻLIWE by GTA wyszło w 2025, czemu? Nikt nie wie, nawet jednej plotki nie ma o możliwym przesunięciu premiery, ale jest kwiecień a oni nie wypuścili traliera, premiera odwołana!
No ale pokazał też RT i szału to nie robi a w sumie strzelanie do samochodów jest jedną z bardziej widocznych zmian bo zauważyłem to już na samym starcie, że jest lepszy dym i iskry.
Natomiast z tego RT to pograłem godzinę i w sumie większej różnicy nie zauważyłem o ile w ogóle jakąkolwiek, bo bez porównania ze starą wersją trudno dopatrzeć się zmian.
Co w sumie i tak jest laurką dla Rockstara, bo GTA mimo że jest już tak stare, że mu włosy na jajkach urosły, to dalej jest ładne jeżeli o oświetlenie chodzi.
A Cyberpunk zaliczył upgrade co nic nie zmienia, bo po pierwsze: To znowy było przerobienie gotowych elementów co kosztuje czas i pieniądze.
Po drugie ogólny stan tego co zrobili, zwłaszcza przerobienie scenariusza to chodzący chaos i piekło developmentu, dlatego gra wyglądała jak wyglądała i dalej wygląda w bardzo wielu elementach.
Jeżeli dobrze zarządzali projektem a marketing mieli mądry a nie szumny, to koszty da się drastycznie obniżyć.
CDPR lubi się w marketingu, jeszcze przy Wiedźminie nie był tak ogromny jak przy CP, ale dalej przygotowywanie specjalnych renderowanych tralierów, dużo szumu itd. to kosztuje.
A przy okazji tego szumu widzimy też, że CDPR ma fatalny poziom zarządzania, brak wykrystalizowania projektu i dużo eksperymentów.
Stąd spory downgrade graficzny od trailera do premiery, do tego naciskali na to by świat był bez ekranów ładowania. Ile pracy i czasu zajęło im zrobienie tego wszystkiego zanim się zorientowali, że to nie będzie działać i trzeba przerabiać?
Stąd rosnące koszty.
KCD poszło w zdecydowanie prostszy marketing a projekt wydaje się być w pełni dopracowany. Do tego skorzystali z własnych doświadczeń, problemy pierwszej części zażegnali w drugiej, a CDPR? Wiedźmin 3 był ich trzecią grą a mimo to nie mieli kompletnie żadnego doświadczenia w robieniu tego typu gry i musieli wymyślać koło na nowo.
AI na pewno polepszy jakość produktów, bo wyeliminuje literówki które się zdarzają nader często.
A przy okazji już dziś dzięki AI można zmniejszyć działy programistyczne (co z resztą następuje) pozostawiając ludzi bardziej kompetentnych, którzy zautomatyzują sobie pracę a pozbywając się niskiej jakości wyrobników, którzy służyli jako klepacze kodu. To również wpłynie na jakość produktu końcowego, jeżeli 5 osób będzie miało wydajność 15 osób.
Do tego dzięki AI można też w przyszłości zautomatyzować testy gameplayowe i to w sposób wykraczający poza ludzką percepcję. Milion iteracji przechodzenia tego samego fragmentu pamietając co się robiło w poprzednim przejściu połączony z bieżącą analizą wykonywanych funkcji.
Na wiele rzeczy jeszcze jest za wcześnie ale potencjał jest ogromny co dla graczy będzie plusem, skoro i tak QA dziś to ponury żart, gdzie w wielu firmach to w ogóle mam wrażenie, że takich działów nie ma a wszystko testuje się na graczach.
Skąd w ogóle przypuszczenie, że to jest jakikolwiek powód? xD Zmiany miały być rozległe, zmiana silnika gry a ty sobie wymyśliłeś, że to przez kobiecy futbol, który sprowadza się do dodania kilku wierszy w bazie danych
Autor artykułu się nie popisał.
System nie potrzebuje dopracowania bo działa jak ma działać.
Wystarczy zweryfikować, że to co zauważyli internauci to brednie.
Tegoroczna aktualizacja Hearbounda nie jest aktualizacją tylko osobnym branchem wyuszczonym jako wersja beta do wersji beta.
Nie można jej wliczyć do aktualizacji ponieważ nie jest w głównej dystrybucji, jest ograniczona hasłem (dostępnym ale jednak) a do tego ograniczona jest wyłącznie do wersji Windowsowej, więc nie ma jej na Linuxie, czyli de facto nie można jej uznać jako aktualizacji.
Wcześniejsza aktualizacja miała miejsce 25 grudnia 2023, czyli blisko 14 miesięcy temu, bo 1 kwietnia nie było żadnej aktualizacji tylko żart wpisany w patchnotes.
Wiem, że finansowo zależy wam na wypisywaniu dużej ilości newsów, ale przeczytajcie chociaż raz, zanim coś opublikujecie, to nie będziecie robić tak głupich błędów jak pisanie, że kwiecień 2024 był 13 miesięcy temu.
W przypadku Foxhola w 120 godzin nie znasz nawet podstaw rozgrywki, w tyle godzin to nawet nie widziałeś całości wojny na jakiej byłeś, bo ta o której mówimy trwała 1700 godzin.
A to ma pewne zacznie w kwestii autorytetu wypowiedzi takiej osoby, która nie bardzo rozumie co się wokół niej dzieje a wypowiada się w imieniu np. kilku tysięcy osób które były już zmęczone bezsensowną sytuacją jaka się wytworzyła.
I jak raz tam gdzie potrzeba po prostu tego samego tylko więcej, to kombinują.
Prosty przepis na Battlefielda:
1. Dużo destrukcji
2. Dużo uzbrojenia
3. Ścisły podział na klasy
4. Bardziej statyczna rozgrywka, bez małpich figli rodem z nowych CoDów
5. Ciekawe, zróżnicowane mapy
6. Brak ustępstw i prób zadowolenia wszystkich grup graczy, zwłascza pod względem balansu rozgrywki czy majstrowania przy TTK
Tu nie trzeba wielkiej filozofii, ludzie dalej by grali w BF4 gdyby wciąż był wspierany i nie był zalewem cheaterów.
Po prostu zwiększyć skalę, dopracować i nie próbować nikogo naśladować.
To jest podstawą porażki BF 2042 że nie wykonywał żadnego z powyższych punktów a to jest rdzeń gry.
Czy korporacji trudno zrobić badania tego, co się graczom najbardziej podobało w najpopularniejszych częściach, zbadać co się podobało w tych gorszych i to połączyć?
Bo ja bym się nie obraził gdyby to był po prostu BF4 z mechanikami poruszania się i budowania z BFV
Battlefield chyba nigdy nie miał mikrotransakcji a EA od Battlefronta trochę inaczej do tego podchodzi i w przypadku serii BF-a nawet zrezygnowano z płatnych DLC?
To zrozum mądra głowo, że ta wojna skończyłaby się dopiero jak resztce graczy odechciało by się grać, nie dało się jej wygrać w normalny sposób. To jest gra MMO, nikogo nie obchodzi mała grupa która chciałaby w nieskończoność nic nie robić zajmując cały serwer "bo oni czas poświęcili".
Reszta graczy w tym czasie przestała w ogóle grać w tą grę, czekając na koniec bezsensownej wojny.
Dobrze zrobili. Po 20 dniach nikt nie mógł już zyskać przewagi technologicznej, po 30 zaczęli uciekać gracze znudzeni impasem, potem powoli wykruszali się kolejni.
Mechaniki tej gry są takie, że nie potrzeba dużo graczy by utrzymać front, jeżeli rywal nie ma dużo graczy by zaatakować, ponieważ istnieje coś takiego jak AI, czyli po prostu autonomiczne bunkry które zastrzelą każdego kto podejdzie.
Natomiast strona atakująca musi działać bez żadnego wsparcia i każdy jeden wystrzelony nabój musi przejść skomplikowaną drogę logistyczną zanim wyląduje na froncie.
Ta dysproporcja ataku do obrony przy braku przewagi liczebności czy technologii po prostu doprowadziła do zamrożenia wojny w stanie zawieszenia i taki stan rzeczy trwałby tak długo aż wszyscy gracze by się nie znudzili na śmierć, a chyba nie o to chodzi by bez sensu kontynuować coś, co sprawia tylko ból istnienia, bo ci co przestali grać, chcieliby wrócić i zacząć od nowa.
A o fakcie w jakim zawieszeniu to trwało świadczy właśnie te 9 milionów zgonów, bo teoretycznie to dużo, ale tylko dlatego że konflikt trwał długo. W innych wojnach 6 milionów trupów potrafi paść w miesiąc a nie 2,5, wojna 118 trwała 7 dni i pochłonęła 1,2 miliona ofiar, to czym jest 9 w 71 dni?
Może dlatego, że właśnie Wiedźmin jest gatunkowo inny? Po co miałby porównać GTA do gry, która miała dawać to samo, ale wykonali to obrzydliwie źle?
1. Popularność mounta jest spowodowana głównie funkcjonalnością i to taką, której nie mają inne mounty bo poza dostępem do domu aukcyjnego jest jeszcze poczta, żeby te przedmioty z AH odbierać.
2. Jest tylko jeden mount który daje dostęp do AH poza rzeczonym.
3. Cena tego starszego (i mniej użytecznego) mounta jest kilkukrotnie wyższa. Dostępny jest wyłącznie na czarnym rynku za 5 milionów złota.
Więc w przeliczeniu (ceną tokenów w EU) nowy mount był tańszy o około 100 euro od poprzedniego.
Niemniej, też zasięg istnienia obiektów jest dużo większy niż gracz widzi, można to sprawdzić w edytorze filmów gdy umieścimy kamerę w aucie NPC, on "istnieje" nawet gdy nas już na ekranie nie ma, choć w bardzo uproszczonej formie.
No ale mamy 2025 więc od gry należy oczekiwać więcej niż w 2013
"Problem leży po stronie wariującego antywirusa" Co to za bełkot? Jeżeli na kilkaset plików wykonywalnych tylko ten z Manor Lordsów jest usuwany, to nie jest problem antywirusa tylko Manor Lordsów, to on ma w swoich plikach coś, co dla antywirusa wygląda jak zagrożenie.
Porada, żeby dodać wyjątek... Porada z cyklu, żeby zapisywać hasło do banku na kartce i przykleić do monitora.
Ale po drugie: Przez określenie rozmiaru nie mówiłem o samej rozłożystości mapy tylko o ogólnym zagęszczeniu, różnorodności modeli itd. Czymś z czym CDPR sobie na przykład nie radzi i każda ich gra w kwestii NPC to atak klonów.
Kwestia rozbudowania AI u tych NPC na poziomie przynajmniej RDR 2, gdzie każda postać niezależna udaje, że ma coś do zrobienia niż tylko przejście się ulicą i despawn za winklem.
No, ale nie mniej zajmuje to miejsce na rynku a z zapowiedzi '83 też będzie nastawiony bardziej na taktyczną grę niż typowy wojenny FPS.
V to koło czystej karty nawet nie stał bo gra jest źle wykonana.
Teoretyczna przeszłość bohatera to atrapa bo wybór jest kosmetyczny, wpływa na kilka dialogów, które i tak mają identyczne rozwiązanie w opcji uniwersalnej, tylko inny tekst się wyświetla.
Customizacja postaci to też tylko nic nie wnoszący dodatek bo naszej postaci praktycznie w grze nie widać.
Jedyną opcją, która daje nam poczucie wykreowania postaci to płeć, reszta nie ma znaczenia.
Dalsza forma prowadzenia fabuły też nie daje nam za bardzo się wykazać, bo na palcach można policzyć momenty w których możemy uzewnętrznić nasz charakter a nie ślepo podążać za scenariuszem, iluzja wyboru.
I to taka, że mam wrażenie, jakby ściśle określona postać Geralta dawała nam większe pole do popisu niż robi to V.
Nie wróżę tej grze przyszłości.
Według zapowiedzi to kolejna inkarnacja Armo-podobnych stworów a na tym rynku król jest jeden - Squad.
A rynek jest niszą i to dość agresywną, Squad rządzi niepodzielnie i zjada nawet produkty własnego studia, bo Squad 44 (Post Scriptum) jest praktycznie martwy, Hell Let Loose też sobie dobrze nie radził przed Epicowym rozdawnictwem i zaraz też wróci w otchłań, jak się ludzie znudzą.
A tu mówimy o konkurentach w innym setupie, bo to II Wojna gdy ten tytuł ma dać nam bardziej współczesne pole bitwy co będzie się mocno pokrywać z setupem Squadu, bo to nie są odległe od siebie realia.
A przecież jeszcze jest Arma Reforged, która też dostała drugie życie, a też jeżeli dobrze rozumiem (bo nie grałem) jest to lżejsza forma rozgrywki niż klasyczna Arma, czyli segment właśnie tego w co celuje ten '83.
Nie wiem co oni mieliby dać do tego tytułu, żeby nadać mu unikalności i czegoś, co miałoby wybić go ponad konkurencję rozwijaną od lat, bo sama kwestia zmiany setupu map zależna od wyników innych potyczek to może być dużo za mało.
Wszystkie gry Rockstara działały w 30 FPS i nigdy to problemu nie stanowiło.
Konsole to inne środowisko, przeciętna odległość od ekranu jest większa, sterowanie padem jest płynniejsze od myszki i klawiatury więc nie odczuwa się tego tak bardzo.
Jeżeli to jest koszt tego, że gra będzie większa i ładniejsza, to jest dobry deal.
PC to inna para kaloszy, takie GTA V ograłem na X360, XOne, PS4 i PC, na konsolach nie odczuwałem braku płynności (no poza XOne, ale to nie kwestia 30 FPS tylko tego, że to padło nie potrafiło utrzymać klatek).
Tak samo RDR 2, ogrywałem na PS4 i PC.
I wniosek zawsze był ten sam, 30 FPS na konsoli nie sprawia żadnego problemu, brak 60 FPS na PC był irytująco bolesny a na premierę obu tych gier mój komp pozwalał mi jedynie na kręcenie się przy 40-50 FPSach.
Nie wiem skąd porównanie PEŁNEJ WERSJI gry za pełną cenę, która miała być gotowym produktem a wyszedł early access do gry, która od zapowiedzi była anonsowana jako demo technologiczne na premierę.
W obecnej wersji znajduje się to, co mówili że się w obecnej wersji znajdzie a obowiązku zakupu nie ma.
Dalej nie rozumiem w czym jest problem: Zróbcie po prostu to samo tylko inaczej. Większą skala, większy rozmach, więcej sprzętu, więcej jednostek, więcej sprzętu do odblokowania.
Tego chcą gracze, BF4 na sterydach a nie odkrywania koła na nowo.
Serio, to jest dla mnie jakiś absurd. Tam gdzie gracze chcą dużych zmian jak FIFA to ich nie ma, tam gdzie gracze nie potrzebują dużych zmian jak BF, robią cuda na kiju.
BF4 przyćmił BF3 a oferował nawet ten sam setup, po prostu dodali rozmachu.
Mnie to nie dziwi, nie rozumiem dla kogo ta gra była zrobiona.
Ani nie wpasowana we współczesne trendy ani nie adresowana do fanów marki.
Pierwsza część była taktycznym RPG stojącym obok KOTOR, później szli w więcej akcji niż taktyki ale tutaj już zrobili typowy, obity ze wszystkich stron motyw turlania się. Członkowie ekipy to tło do rzucania zaklęć niepasujących do naszej klasy i to tyle.
Ale to mogli chociaż open-worlda zrobić a poszli w swój Biowarowy kanon biegania po korytarzach udających otwarte lokacje.
Wepchnęli tam na siłę DEI, co jest wyrazem bezradności, Baldur też przemycił DEI ale jest ono immamentną częścią gry a DAV na siłę nam to rzuca pod nogi, jakby to był jedyny pomysł na sprzedanie gry: zrobić kontrowersję o której się będzie gadać.
I tak by w sumie było, premiera przeszłaby bez echa gdyby nie użyto tej płachty na byka.
Cóż, ja po około 5 godzinach byłem już zmęczony i najedzony, teoretycznie epilog mnie fajnie nastroił, ale wszystko wyparowało. Cieszę się, że ograłem w ramach abonamentu bo za pełną kwotę to był ronił łzy.
Nie jest kwestią to na ile jest obecnie ustawiony przelicznik tylko jak często będzie aktualizowany. Steam wpieprzył swoje 1 EUR = 4,8 PLN 3 lata temu i do dziś nie zmienił mimo znacznej zmiany kursowej.
Natomiast u Blizzarda spodziewałem się, że będzie źle a jest dobrze i teraz pytanie, czy będą reagować na wahania kursu czy nie. Co się stanie jak jakimś cudem euro spadnie do 4 złotych, co się stanie jak znowu wybuchnie jakiś kryzys i euro podskoczy pod 5 złotych, od tego zależy ocena tej sytuacji.
Na chwilę obecną kurs jest realny, to że teraz PLN jest trochę mocniejszy to różnica groszowa, dosłownie mówimy o przedziale złotówki.
Ja dodatek na pramierę kupiłem za 216 zł, teraz jest do kupienia za 215 zł. Abonament ostatni jaki zapłaciłem w grudniu wynosił 54 zł, teraz do kupineia jest za równe 56 zł ALE we wrześniu i listopadzie płaciłem blisko 57 zł.
Oczywiście, najlepiej by było, gdyby poza przelicznikiem wzięli też pod uwagę to, że Polska jest biedniejsza od takich Niemiec i że przeciętny Polak za swoją pensje może kupić abonament na 96 miesięcy podczas gdy przeciętny Niemiec na 160 miesięcy.
Ale przy otwartym rynku nawet nie ma co na to liczyć.
Niemniej na tą chwilę nie ma co narzekać na ten przelicznik.
To byłaby świetna zmiana, jeszcze bym chciał dołożyć do tego zmianę systemu okręgów na zasięg idący po drogach jak w Cities Skyline, żeby miast się projektowało a nie ściskało na szachownicy, bo to psuje cały sam rozgrywki, gdy nasza kolonia wygląda jak typowe miasto z jakiegoś pustynnego stanu USA.
Mam dla ciebie bardzo, ale to bardzo przykrą wiadomość: Postacie w BG3 robią to co chce gracz. Jeżeli u ciebie męskie postacie się od siebie śliniły, to tylko dlatego, że sam prowadziłeś dialogi w taki sposób, by się do siebie śliniły.
U mnie nic takiego nie miało miejsca, jeżeli u ciebie miało, może podświadomie coś ukrywasz?
No z tym AC Evo to ma iść nawet dalej w oburzające rzeczy i z informacji jakie latają, gra ma nie być już tak modowalna jak oryginał w związku z certyfikacją modów.
W teorii ma to chronić grę przed słabymi modami czy tymi opartymi na kradzionych assetach, w praktyce doskonale wiemy, że wytnie to większość sceny modderskiej a ilość modyfikacji będzie stać na poziomie wbudowanego sklepu z modami w grach Bethesdy.
Oby się te informacje nie potwierdziły, ale śmierdzi mocno.
Zacznij od tego, że kupując za 300 zł grę dostaniesz wybrakowany produkt, bo wsadzili zawartość za płatne wersje delux. I to nie jakieś elementy kosmetyczne tylko przywódców, cuda i całe cywilizacje, jak chcesz dostęp do wszystkiego to musisz wybulić ponad 500 zł... To powinno wszystkim graczom nie przypaść do gustu
Nie liczy się rozmiar świata tylko jego wypełnienie. Niewielki powierzchniowo świat który wykorzystasz w 100% jest wielokrotnie lepszy niż ogromny świat wykorzystywany w 10%.
Ja na przykład nie mam potrzeby odwiedzania coraz to nowych lokacji, fajnie jest grać w takim małym kotle gdzie da się wykreować związki między postaciami, wracanie do tych samych miejsc ale w innych celach.
Wszystko zależy tylko i wyłącznie od konstrukcji.
Co to ma wspólnego z Until Dawn poza tym, że rok wcześniej ktoś zaginął?
Nawet motyw pętli czasowej to nie jest rzecz z Until Dawn, bo tam był motyw efektu motyla.
No i na zwiastunie już widać jakąś dziwną magię gdy w grze jedynym aspektem nadprzyrodzonym były
spoiler start
duchy wendigo, opętujący osoby które dokonały kanibalizmu
spoiler stop
.
Film może i będzie fajny, ale z Until Dawnem ma mniej wspólnego niż Hitman z Hitmanem.
Nikła zawartość czy bugi są zrozumiałe, to EA. Graficznie wygląda to słabo, ale AC to jest twardy symulator a nie gra casualowa więc grafika jest pobocznym elementem a liczy się wydajność i płynność.
Ale coś do czego mam zastrzeżenia to właśnie symulacja, bo jak na razie jest to fatalnie wykonane.
Auta są nieprzewidywalne, zrobiłem ze 300 kilometrów i nie odkryłem jak optymalnie hamować, bo losowo na jednym kółku auto za dobrze hamuje a na drugim przestrzelimy zakręt, możliwe że to jakieś algorytmy symulujące ABS szwankują, ale nie wiem. Nie mniej polecam jeździć na najniższym albo całkowicie wyłączonym ABSie.
No i główna sprawa odczucia z jazdy: Za duża przyczepność tylnej osi, auto bardzo mocno jest przyklejone do drogi tylnymi kołami, ale przednimi nie, i nie da się tego poprawić ustawieniami samochodu.
Jest to problematyczne do tego stopnia, że lekkie opady deszczu poprawiają czas przejazdu zamiast go pogorszyć, bo dzięki niższej przyczepności w końcu tył się trochę zaczyna ślizgać, dzięki czemu lepiej możemy rotować auto w zakrętach, bo na suchym tył jest przylepiony a przód luźny, że auto praktycznie nie skręca tylko wchodzi podsterowność i wypluwa nas w zakrętach.
I oczywiście mógłbym to zwalić, że to tylko wczesny dostęp, ale mam co do tego obawy, bo w poprzedniej grze też zepsuli model jazdy po aktualizacji.
Czy to dużo czy mało zawartości to się przekonamy na podstawie poziomu symulacji.
AC to dość skrajny symulator wyścigowy więc ten zestaw aut to i tak może być dużo, jeżeli każdym będzie się jeździć inaczej.
100 "deweloperów" nieokreślonej maści, tylko kogo trzymają pod tym hasłem? Ludzie z marketingu? Managerów wszelkiej maści?
Bo czytając creditsy Cyberpunka widać, że działy programistyczne zostały mocno skurczone a z dobre 80-85% osób albo jest nowa albo nie pracowała nad żadną grą (jak jeden z programistów, który za czasów Wiedźmina 3 pracował w GOGu).
Więc takie gadanie, że 100 nieokreślonych osób to weterani nie ma większego sensu.
Rockstar nie pokazuje gameplayu, przy premierze GTA V też było cicho, 10 miesięcy przed premierą był tylko jeden trailer
A wiesz, że preorder GTA V wystartował 10 miesięcy przed premierą i na 10 miesięcy przed premierą też nie było jeszcze drugiego trailera?
Wystarczy wyciągnąć wnioski.
A w przypadku GTA 6 NIE MA ani jednej informacji, by ktokolwiek burknął coś o możliwości przesunięcia.
I jak zauważasz, są spółką akcyjną więc muszą działać maksymalnie transparentnie, bo mogą dostać pozwy.
Jeżeli wiedzą o przesunięciu a mimo to w aktualnym raporcie umieścili informacje o premierze na jesień 2025 to byliby do odstrzału w sądzie.
Nie ma żadnego powodu twierdzić, że GTA będzie opóźnione, twórcy mówią, że nie będzie opóźnione a dziennikarze raz za razem potwarzają, że będzie opóźnione.
Jakie jest źródło tych przypuszczeń? Żadnego.
Przecież to clickbait czystej postaci, news na sprzedaż bez kosztowo, napisz, że GTA będzie opóźnione i bądź pewny, że twoja informacja zostanie sprzedana na cały świat.
A na rynku jest wiele gier które wyszły w wersji 1.0 i jedyne co się w nich zmieniło to cena.
Bo gra nie jest jakoś wybitnie problematyczna, bugi uniemożliwiające przejście gry to rzadkość.
Problem w tym, że gra w tym stanie po prostu jest odarta z doświadczenia jakie miała dać, ot możesz jak po sznurku latać za głównym wątkiem bo nic innego nie ma sensu, nie czuć radości z życia w tym świecie.
To jest kwestia konstrukcji archiwów, czyli paczek plików gry, zarówno Cyberpunk jak i Stalker mają mało dużych plików więc nawet minimalna zmiana polegająca na poprawieniu literówki w jakimś tekście oznacza patch ważący kilka GB.
A skoro tutaj mamy kompleksowy patch który zmienia zawartość wszystkich plików gry to zasadniczo dostajemy do pobrania grę od nowa, mimo że nie dodano żadnej zawartości.
No i dobrze, niech nie mówi bo znowu nakłamią jak z Cyberpunkiem, gdzie mówili, że robią grę na 8 platform a potem się okazało, że jedynie na 3 z czego 2 nie działały.
To co zrealizowali nie było wyzwaniem, bo oni po prostu zostawili wolną kamerę, co w wielu przypadkach wygląda fatalnie, bo sceny są przygotowane jakby nasza postać powinna stać w konkretnym miejscu albo kamera powinna pokazywać coś z innej perspektywy.
A tak nie jest i często masz sceny wyglądające po prostu źle.
I nie była to decyzja artystyczna, co zobaczysz na pierwszym trailerze. Dużo scen miało się odgrywać "live" ale cut-scenki też miały być a zostały skasowane.
Powtarzam, na etapie 2 lat od premiery nie podejmujesz "decyzji artystycznej" by usunąć cut-scenki.
W bardzo wielu miejscach widać, że nie tak powinna scena wyglądać tylko być wyreżyserowana a zamiast tego mamy swobodę ruchu i nie wiemy co ze sobą zrobić, żeby widzieć to co NPC chce pokazać.
Z resztą na pierwszym gameplayu pokazali takie sceny, które potem się w grze nie znalazły, 2 lata przed premierą nie podejmujesz takiej decyzji z powodów artystycznych.
Nowa historia innego Wiedźmina, tylko taką opcję traktowałbym poważnie.
Kwestia jakichś prequeli Geralta nie ma żadnego sensu, ponieważ wszystkie ważne historie Geralta zostały już opowiedziane, nie ma w jego biografii miejsca na nic epickiego, bo to byłoby po prostu głupie.
Kontynuacja wątku Geralta też odpada, zamknięty rozdział.
Czasem są takie artykuły po przeczytaniu których człowiek wie mniej niż przed ich przeczytaniem.
Jedyna różnica na przestrzeni lat jest taka, że w przed laty żeby się ubrać odpowiednio na najnowszy content patch musiałeś przechodzić przez starsze rajdy a obecnie każdy content patch daje możliwość ubrania się na ten minimalny poziom.
I to jest właśnie świetne i to sprawia, że WoW wciąż króluje na rynku MMO mimo 20 lat na karku.
Bo ma bardzo niski próg wejścia i nigdy nie wyklucza graczy, zawsze jesteś na bieżąco, niezależnie czy grasz dzień w dzień czy nie grałeś ostatnie 10 lat. Startuje nowy dodatek czy nawet startuje nowy patch i masz możliwość włączenia się do endgame od strzału.
A sumowanie przy tej ilości contentu jaki wydają jest po prostu niemożliwe, próba zrobienia tego by grę zabiła.
Ale czemu Tencent miałby chcieć zostawić kontrolę w rękach Ubisoftu?
Przecież głównym problemem tej firmy jest właśnie to jak jest zarządzana, oni liczą, że ktoś da im pieniądze na dalsze robienie tego samego co doprowadziło ich do granicy upadku?
Nie, to nie było robienie gry przez 15 lat.
Na tej zasadzie równie dobrze można powiedzieć, że Baldur 3 wyszedł po 23 latach, i co z tego że przez 20 lat nie był produkowany a stworzyła go inna ekipa.
Co do GTA to tkwicie w pułapce myśli, zakładając, że Rockstar siedzi nad tym od 2013 roku.
Oni ujawnili że w ogóle nad nią pracują raptem rok temu, nie wiemy co i jak robili, sami sobie wmawiamy i wymagamy, że mają robić grę.
Po drodze stworzyli jeden z najwybitniejszych tytułów elektronicznej rozgrywki, od tamtej pory minęło 6 lat. To dużo jak na tworzenie tytułów przełomowych w swojej skali? Cyberpunk był zapowiedziany w 2013 roku, w pełnej produkcji był przez 5 lat a i tak się okazało, że został wydany za szybko, brakło mu przynajmniej 2 lat w produkcji.
To jak długo czekasz na grę to błędna korelacja względem jakości dostarczonego produktu, to nie ma żadnego związku.
Są sygnały jak właśnie DNF, który miał wyjść w 1998 roku, skoro nie wyszedł ani w '98, ani w '00 ani w '02 to oznacza, że jest problem z produkcją.
Ale to problem z produkcją wpływa na to, że gra wyszła fatalna a nie to, że wyszła po 15 latach.
Czy Rockstar ma problem z produkcją? Wątpie.
Czy jakość będzie zadowalająca? To się okaże, ale do tej pory nie dali powodu by w to wątpić i nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu. Wyjdzie to się przekonamy.
Ale nie wmawiajcie, że fakt wyjścia po 12 latach (a tak naprawdę po 7) to powód do zmartwień o jakość, nie, to nie jest żaden powód.
Jak już wspomniano, 25% z 67 milionów to 16,75 miliona osób.
Większość gier na rynku nie sprzedaje nawet tych 17 milionów kopii a my mówimy o ilości osób które kupiły i ukończyły grę.
Dla przykładu Cyberpunk sprzedał się w 25 milionach, więc 64% nabywców musiałoby grę ukończyć a tymczasem według Steama jedynie 89% ludzi dostało pierwszy achievement czyli przejście intra a 37% przeszło wątek główny.
No to chyba te 25% RDR2 wygląda bardziej imponująco niż 37% Cyberpunka.
Po pierwsze, Duke Nuem Forever nie powstawał 15 lat i nie wiem czy ktokolwiek miał jakiekolwiek oczekiwania wobec niego, bo to nie był problem długiego powstawania gry tylko problemów firmy która tą grę tworzyła, łącznie z bankructwem, batalią sądową o prawa do marki itd. Ten rekord 15 lat produkcji to tylko w ramach ciekawostek był, bo powszechnie panowała opinia, że gra nigdy nie wyjdzie.
Po drugie, patrzysz na GTA jako osobny byt, to nie jest osobny byt, to jest gra firmy Rockstar i nie wiem czy zauważyłeś, ale w międzyczasie wydali też ogromny tytuł jak RDR2.
Więc masz 5 lat od GTA V do RDR2 i 7 lat od RDR 2 do GTA VI, czy to są złe ramy czasowe? Nie, nie są zważywszy na rozbudowanie, rozmiar i przywiązanie do szczegółów.
A kolejna sprawa, że w obecnych czasach, gry Rockstar nie mają dalej żadnej konkurencji.
Nie ma na rynku tytułu który w kategorii sandboxów zbliżyłby się chociaż do GTA V a przecież to nie jest poprzeczka, bo tą jest RDR2, które do dziś urywa szczęki.
Więc oni walczą jedynie sami ze sobą, nie mają żadnej konkurencji.
A co do błędów, to zgadywanki. Nigdy nie powstała gra wolna od błędów, ale są takie w których błędy są ciekawostkami a są takie, w której błędy uniemożliwiają zabawę.
GTA nigdy nie stało w tej drugiej kategorii a wolna ręka w kwestii terminu wydania gry może jedynie sprawić, że tak pozostanie, bo nikt ich nie goni i nie muszą wypuszczać półproduktów jak np. CD Projekt.
Moje oczekiwania były żadne, bo wiem jakie problemy ma studio i wiem też, czym STALKER jest.
I w sumie się nie zawiodłem, bo dostałem dokładnie to czego się spodziewałem, czyli gry o ogromnym potencjale, leżącej na łopatkach przez fatalne wykonanie.
Przecież to nic nowego, wszystkie części tej serii tak wyglądały.
Nie rozumiem tylko jednego, skoro dostali bezpieczną przystań od Microsoftu a na grę chyba nikt nie czekał, bo już dawno przeszła w tryb "no fajnie jakby kiedyś wyszła".
Czemu nie opóźnili premiery przynajmniej do momentu rozwiązania najbardziej palących kwestii?
Nikomu by nie zrobiło różnicy czy wyszła teraz czy za pół roku, a może nawet lepszym okresem byłoby wyjście bliżej rocznicy Czarnobyla a mogliby przynajmniej dociągnąć podstawy rozgrywki.
Z drugiej strony to też nie jest jakaś tragiczna premiera, na pewno nie jest to poziom Cyberpunka, ale potrzeba tu jeszcze sporo pracy a sam wiszę w zawieszeniu i nie wiem czy kontynuować zabawę czy odpuścić i nie psuć sobie przyszłego doświadczenia, bo nie sądzę, bym robił wiele przejść.
Ale z czym jest problem, czemu oni chcą odkrywać koło na nowo.
Weź Battlefielda 4, dodaj sprzętu, stwórz nowe mapy, dodaj wszystko co zadziałało w poprzednich częściach, zrób ultymatywnego Battlefielda złożonego z tego, co wszyscy lubią.
Czemu oni nie rozumieją, że gracze chcą więcej i mocniej tego samego a nie wymyślenie wszystkiego od podstaw.
Ale skalę jakiego zjawiska?
Gra jest wyceniona na 69,99 Euro, Ukrainiec może sobie ją natomiast kupić za 68,71 EUR.
Tak, są biedni ale skoro gra kosztuje 69,99 a oni płacą 68,71 to dalej nie jest źle.
Problemem jest to, że my za grę wycenianą na 69,99 musimy zapłacić ponad 80 euro.
Byłaby to dobra wiadomość, gdyby to był ogólny trend a nie tylko kwestia tej jednej gry.
Sens istnienia pre-orderów umarł wraz z pudełkami, gdzie kiedyś to był gwarant (choć nie zawsze) otrzymania swojej kopii na premierę albo nawet przed nią.
A gdzie jest sens kupna przedsprzedażowego wersji cyfrowych?
No ale nie chodzi o ogół ale o tą jedną grę a powdów niskiego zainteresowania jest masa, chociażby to, że gra jest w abonamencie.
Czyli wszystko jasne, nastepnej gry Bethesdy nie warto nawet sprwadzać, bo wszystko wskazuje na to, że będą chcieli podnieść poprzeczkę i pobić ten "cud".
Wystarczy pogadać sobie z NPC i gołym okiem zauważysz dysonans, jaki to stworzyło, gdzie Silverhand raz jest powszechnie znanym celebrytą, gwiazdą estrady, bohaterem/terrorystą a raz niszowym grajkiem o którym mało co słyszano i że coś tam z Arasaką miał na pieńku.
Możesz sam sprawdzić, bo pamiętam że w obozie nomadów jest dialog o Silverhandzie jako mało znanej postaci - ale żeby nie było, że to celowa konstrukcja bo nomadzi mogą nie być na bieżąco, podaje ten przykład, bo go pamiętam, ale taki sam dialog spotkasz wśród ludzi, którzy powinni doskonale wiedzieć kim Silverhand był.
A to są tekst poboczne i tu ładnie się kropeczki łączą z faktem, że po 2018 były ponowione sesje nagraniowe, bo wygląda to dosłownie tak, jakby dograno tylko ważne kwestie a te umniejszające rolę Silverhanda w świecie były ze starej wersji scenariusza, w którym Johny nie był centralną postacią fabuły.
Grę dało się przejść i nikt nie mówi, że się nie dało (przynajmniej do czasu aż zaczęli ją naprawiać, bo wtedy spowodowali bug z telefonem, który blokował całą fabułę).
Ale jeżeli ktoś twierdzi, że na PC było niewiele bugów, albo - o zgrozo - niewiele więcej niż w innych grach, to powinien udać się do okulisty, bo tam był bug na bugu, glitchowało się dosłownie wszystko do czego gracz się zbliżył.
Nie niszczyło to rozgrywki w taki sposób, że nie dało się jej przejść, bo ja przeszedłem mając chyba wszystkie możliwe bugi cutscenek, jakie da się dostać.
Ale przyjemność z gry była zerowa a poza samymi wizualnymi glitchami, leżała też cała masa mechanik, jak choćby to, że większość perków w ogóle nie działało a do niektórych nawet nie było mechanik w grze, bo zostały wycięte i nie posprzątano po tym.
Wyjaśnił? Nic nie wyjaśnił.
Gdyby wyjaśnił, to by powiedział, czemu musieli się decydować czy gra ma się crashować albo wywalić T-pose, a nie, że wybierali mniejsze bugi nad wywaleniem gry.
Samo wydanie czegoś w takim stanie, to kryminał, a przecież nawet nie o sam stan techniczny chodzi, bo gra była skopana po całości także na poziome gameplayu.
I w sumie to niczego wyjaśniać nie musi, wszyscy wiedzą jakie są podstawowe problemy, bo to widać, to słychać i to czuć.
Fatalne kadry managerskie, pośpieszna przebudowa gry, wywołana zapewne fatalnym zarządzaniem, bo na etapie ogłoszenia daty premiery nie powinni już tykać rdzenia a oni mniej więcej wtedy postanowili skupić się w całości na postaci Keanu.
Kolejny błąd zarządczy, czyli pośpieszna data premiery, bo przypomnę, że Cyberpunk miał wyjść na początku 2020 a potem jeszcze dwa razy go przesuwali (w czym raz już po ozłoceniu), to nie chce nawet wiedzieć w jakim stanie to było podczas pierwotnej daty premiery.
I kolejny problem zarządzania firmą - ten już dość długo znany, bo od pierwszego Wiedźmina - CDPR to kiepski pracodawca, który nie utrzymuje przy sobie kadry.
Wystarczy porównać sobie creditsy W3 i CP77 by zauważyć dwie rzeczy:
-Oba działy programistyczne, odpowiedzialne za silnik i gameplay zostały mocno skurczone (przy większym i bardziej złożonym projekcie)
-Na oko licząc, około 85% kadry została wymieniona. Więc tam rzeczywiście nad silnikiem pracowali ludzie bez doświadczenia, a że jeszcze chodzą pogłoski jakoby silnik był fatalnie udokumentowany, to się nawet nie ma co dziwić, że go po prostu porzucili na rzecz UE.
Więc takie wywiady to tylko kolejny damage control, nie pierwszy i nie ostatni, w którym będzie się rozmywać prawdziwe powody tej porażki.
Bo to nie jest i nigdy nie był wybór, czy ma być crash czy t-pose. Jeżeli deweloper stoi przed takim dylematem, to oznacza tylko tyle, że gra nie powinna w ogóle zostać wypuszczona.
Jak to mówią, jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki, a trzeci lubi jak mu nogi śmierdzą, o gustach się nie dyskutuje i jak ci się podoba Starfield to fajnie.
Ale nie wiem w jakim odrealnieniu trzeba żyć, żeby z taką agresją reagować na krytykę czegoś, co obiektywnie jest gniotem, krokiem wstecz nawet do tytułów Bethesdy sprzed dekady.
Że fanom ma się podobać? Jakim fanom, jak w to gra dosłownie garstka osób, gdzie w dniu premiery DLC gra mniej osób niż w Skyrima?
To jest tytuł AAA który miał sprzedawać ludziom Xboxa a gra w to mniej osób, niż w gry sprzed 10 lat.
Chłop jak zwykle w świecie swoich fantazji.
Bo zacząć należy od tego, że nie udało im się stworzyć 1000 światów.
Tak w sumie, to nie udało im się zrobić nawet jednego świata.
Co im się udało zrobić, to dosłownie kilka lokalizacji, bo tyle znajduje się w grze.
Reszta to jest syf z generatora a w grze nie istnieje nawet jedna planeta, bo wszystko podzielone jest na małe chunki, więc to podwójne kłamstwo: Ani nie stworzyli (tylko wygenerowali automatem) ani nie ma świata tylko skończenie wiele instancji (które tylko w założeniu gameplayu są innymi światami, bo równie dobrze mogłaby być to jedna planeta).
No dobra, może świata nie stworzyli, ale proceduralne generowanie jest powszechne w grach i to nic złego?
I tu Starfield także leży, kwiczy i robi pod siebie, bo nie kojarzę bym grał w jakikolwiek tytuł, który robi to gorzej niż ten wielki system-seller AAA.
Nudne, jałowe planety wypełnione dosłownie kilkoma powtarzalnymi tzw. PoI w których nic nie można zrobić poza zeskanowaniem ich.
Poza tym kilka powtarzalnych budynków, gdzie twórcy tego gniota byli tak leniwi, że nawet nie chciało im się robić unikatowych lokalizacji w ramach zadań fabularnych, więc kopalnia w której odkrywamy nasz pierwszy smoczy okrzyk (czy jako oni to nazwali teraz) to dosłownie ten sam budynek, który zwiedzimy na każdej planecie na jakiej wylądujemy.
No dużo wnosi te kilka sekund. Mogliby znaleźć jakieś inne zakończenie Wiedźmina, najlepiej takie w którym nikt nie wpadł na idiotyczny pomysł Ciri walczącej z białym zimnem. To byłoby przełomowe.
Owszem, istnieje taka możliwość o ile utrzymasz 16 bramek przewagi dopóki ktoś nie złapie znicza.
Znaczy, twój szukający go nie znajdzie, bo szukający rywali przegrywając 16 bramkami nie będzie miał żadnego powodu, żeby znicz złapać.
Dokładnie. Złapanie znicza jest równoznaczne ze zdobyciem 15 bramek, więc jedynie w przypadku jakiegoś brutalnego lania, znicz nie da wygranej tym co go złapali.
A że jedyną "sportową" możliwością zakończenia meczu jest złapanie znicza, to w praktyce poza szukającym, nie ma sensu by reszta składu robiła cokolwiek.
W sumie istotne byłyby tylko dwie taktyki: Obrona całą drużyną albo przeszkadzanie szukającemu rywali, reszta gry jest do śmietnika, bo po co grać inaczej, skoro wystarczy nie dopuścić do tego, by mieć 16 bramek straty?
Kompletny bezsens.
Masz błędne przekonanie wynikające z nie wiem czego... Uprzedzenia?
W sumie nie znajdziesz w żadnej mass-multi grze dobrego community, żeby takie trafić tytuł musi być niszowy, ale z drugiej strony WoW jest na tyle duży, że bez problemu znajdziesz tam po prostu zwyczajnych ludzi.
Nie zwróciłeś jednak uwagi na jedną podstawową rzecz: Xbox Series S.
Polityka MS nie dopuszcza wypuszczenia gry na jedną wersję bez drugiej wersji bo to dla MS jest jedna i ta sama platforma.
Więc tu możesz mieć podłoże problemu: Seria S ma mniej pamięci niż wersja X.
Zależnie o co dokładnie z tym wyciekiem chodzi, czy program jest w stanie w pewnym momencie zwolnić nieużywaną pamięć czy nie, kwestia pozostanie to, że z PS5 czy PC możesz zjeść dużo więcej tortu, zanim zamulisz aplikację.
Xbox Seria X też by to mogła uciągnąć, ale już Seria S nie jest w stanie tego zrobić, bo ma tylko żenujące 10 GB RAMu, który przycież na konsoli nie tylko służy jako RAM ale i VRAM.
Ten tytuł nie stoi optymalizacją, potrzebuje dużo zasobów a SS ma tych zasobów niewiele, więc równie dobrze to mogło być po prostu dyplomatyczne określenie, że mają problem doprowadzić optymalizacje tak, żeby niczego nie wyciąć ale odpalić grę na tym kastracie.
Przeczytałem, że do 23:59 trwa konkurs... Co ślepemu po oczach.
Masa torów z możliwością wgrywania nowych, masa aut, świetny silnik fizyczny, dopracowany tryb sieciowy i tu kończy się przestrzeń na generyczną grę której głównym featurem byłoby to, że rozgrywa się w Polsce.
Poza Elexem 2 grałem we wszystkie dzieła Piranii i muszę stwierdzić z całą pewnością, że odejście od ich własnego silnika nie jest kompletnie żadną stratą, bo efekty tego były fatalne i to w 100% przypadków, bo i z czasów premiery Gothica, technicznie to był strasznie toporny bubel.
No tylko podajecie to w sposób wprowadzający w błąd, skoro 26 sierpnia nikt w Europie nie zagra.
Tak też podaje Blizzard na swoich stronach, rozbijając daty premier na poszczególne strefy, więc też oficjalną informacją jest 27 sierpień (dla większości świata poza USA).
A w szerszym kontekście powielanie tego błędu da jeszcze większy rozstrzał czasowy, bo o ile dodatek startuje w tym samym momencie na całym świecie (tylko to będzie różna pora dnia), to mowa o dalszych aktualizacjach już będzie mocno rozjechana, bo sezony przecież nie startują równocześnie tylko od resetu serwerów, czyli sezon w USA zacznie się we wtorek a w Europie w środę koło godziny 9 rano.
Widzę, że poprawiłeś, więc dzięki za reakcje, ale też dla reszty redaktorów prośba, by nie podawali terminów amerykańskich tylko europejskie (albo wszystkie).
Dziś np. wyszedł pre-patch ale USA ma go już od wczoraj a my dostaliśmy go dziś rano, jakby ktoś napisał, że startuje on 23 lipca to by się pomylił o kilkanaście godzin.
Przypomnijmy, że dodatek The War Within [...] zadebiutuje 26 sierpnia
Kiedy przestaniecie wprowadzać ludzi w błąd? Premiera jest 27 sierpnia
Rozumiesz tylko dlatego, że pomijasz najważniejszą kwestię.
W ramach abonamentu dostajesz mutli więc zyskujesz 0,99 ale tracisz dostęp do gier premierowych które kosztują 60-70$
A ty jak gdyby nigdy nic pomijasz to, że już nie będzie dostępu do premier.
Dzięki tej oszczędności koszt zakupu premierowej gry, którą wcześniej dostawali w ramach abonamentu, zwróci im się już po 6 latach! GREAT DEAL
Fajna manipulacja Microsoftu. Gracze nie zapłacą więcej bo nie będą musieli osobno płacić za abonament do multiplayera a przecież dostaną wspaniałe Call of Duty w które raczej nie zagrają, bo przecież usługa Standard ma nie oferować premierowych gier.
Czemu nie powiedzą, ile w takim razie łącznie wyda gracz którego interesują premierowe tytuły, których teraz nie dostanie?
Panie Jakubie, kolejny raz zmuszony jestem sprostować informacje: The War Within debiutuje 27 sierpnia.
26 premierę ma tylko wersja USA, w Europie dodatek udostępniony zostanie dopiero po północy 27 sierpnia.
Proszę na to bacznie zwracać uwagę przy podawaniu jakichkolwiek informacji z WoWa.
Nie chce byś złośliwy, ale przyłóżcie się do robienie artykułów.
Roadmapa na którą się powołujecie dotyczy USA a nie Europy, toteż premiera dodatku jest 27 sierpnia (o północy) a nie 26.
Pre-patch wyjdzie 24 lipca (jest to środa, standardowy dzień resetu serwerów w Europie więc dostęp będzie zapewne po godzinie 9 rano).
I to samo jest ze startem sezonu, który w Europie startuje w środę 11 września.
Efekt korporacji, excel ma być zadowolony a nie gracz, a jak wyrwiesz z gry pasje, to przestaje być ręcznie robioną kiełbasą z lokalnego dzika a zamienia się w salceson lany na maszynie.
CS1 było efektem miłości i ambicji, chęci stworzenia czegoś, czego na rynku brakowało. Paradox dał im wolną rękę, pewnie nie wróżąc znacznego sukcesu.
Ale widocznie sukces okazał się tak apetyczny, że Paradox zdecydował im jednak tą rękę odrąbać i taki mamy skutek, gra robiona w pośpiechu bo marketing już rzucił termin premiery natomiast zawartość gry w wielu aspektach wygląda dosłownie tak, jakby myślał nad tym księgowy a nie designer.
Z resztą to nie jedyny ostatni przykład, przecież to samo stało się z KSP2. Ogromna cena, gra wydawana w pośpiechu, fatalny stan i jeszcze gorsze zachowanie w stosunku do community.
Tam obraz nędzy jest tak wielki, że jak na razie wszystko idzie ku temu, że KSP2 nigdy nie zostanie ukończone.
Piłka nożna jest drastycznie wyżej w popularności i oglądalności, co weekend zbiera miliony na stadionach i miliardy przed telewizorami a filmy o tematyce pilkarskiej (nawet te fabularne jak np. Mecz ostatniej szansy) nie sprzedają się wybitnie.
F1 zapewne na siebie zarobi, ale nie będą to kokosy przy takim budżecie. Najbardziej dochodowy film o motorsporcie to Le Mans '66 z 2019. Też gwiazdorska obsada z Damonem i Balem, zarobili z box office coś koło 220 milionów przy 100 milionach budżetu. Niby dobrze, ale nie do końca.
A F1 jako sport i owszem, świeci tryumfy w ostatnich latach, ale to dalej jest nisza.
Film może i będzie spektakularny, ale bardziej spektakularna będzie porażka finansowa tego projektu.
Niszowa a przy okazji niezbyt przyjazna dla "nie ogarniających" tematyka a budżet jak filmu o zasięgu globalnym. 300 milionów już uplasowało ten film w TOP 5 najdroższych produkcji świata.
Szczegółów znać nie trzeba, ale równie dobrze mógłby powiedzieć, że nie wiesz kto to Michael Schumacher, Cristiano Ronaldo albo Leo Messi.
Na chwilę obecną jedyne co można w gameplay zrobić, to zepsuć sobie start, bo zapomnieliśmy przełączyć jednego przycisku i wieśniacy zeżarli nam cały metal z kopalni.
City builder powinien być nieskończony, każda nowa gra powinna nam dawać możliwości robienia rzeczy inaczej, tu się nie da, lecisz po sznurku a początkowa lokacja określa tylko jak mało czasu masz na wykonanie kolejnych kamieni milowych.
Gra nie musi być usługą, co nie oznacza że powinna być rozwijana opieszale.
EA to nie jest "darmowa kasa dla fajnego chłopaczka" to jest umowa między twórcą a graczem.
Gracz daje swoje pieniądze na niepełnosprawny produkt w zamian oczekując jego rozwoju i gracz nie chce na to czekać latami.
Oczywiście, gra może być w EA przez wiele lat, ale jest to akceptowalne wyłącznie pod warunkiem regularnego wsparcia i przede wszystkim dodawania contentu.
Bo na contencie bardziej zależy graczom niż na łataniu pierdół jak czasem glitchujący się model NPCa.
Na chwilę obecną Manor Lords jest perspektywiczną grą, ale w obecnym stanie jednorazową, ma nikły "replay value" przez braki contentu właśnie.
I nad tym powinien się twórca skupić, żeby jego gra nie zdechła zanim nie zostanie wydana.
Nazywam to pułapką Valheima, który też odniósł sukces, ale twórcy koncertowo spieprzyli kwestie rozwoju produktu, zajmując się pierdołami zamiast dodawaniem zawartości, przez co gra otrzymała zasadniczo 2 "major content update", jeden "minor" i jeden "cosmetic" na przestrzeni 3 lat w EA.
Do czego to doprowadziło? Do exodusu graczy, którzy tytuł porzucili i nie bardzo mają zamiar wrócić, co widać po steam charts.
Gdy wychodziło Mistlands, średnia ilość graczy wzrosła do 56 tysięcy a peak 127 tys.
1,5 roku później, gdy wychodziło Ashlands, średnia ilość graczy wynosiła już tylko 32 tysiące a peak 80 tys, czyli połowa aktywnych graczy (oraz 90% posiadaczy Valheima) nawet nie zechciała sprawdzić ostatniej aktualizacji.
I żeby Manor Lords przypadkiem nie podzielił tej drogi, bo to naprawdę ładnie zapowiadający się tytuł, który niestety wymaga jeszcze ogromnego nakładu pracy, więc nie ma się co oburzać na graczy, że ci chcą szybszego rozwoju niż Valheimowy patch raz na rok.
Choć nawet nie sądzę, żeby takie prawo tam istniało i pracownik miał zagwarantowane w kodeksie pracy, że może sobie stwierdzić, że w domu mu wygodniej niż w biurze.
Zwłaszcza, że CIG motywowało to tym, że ma też obowiązki, które wymagają jednak kontaktu z człowiekiem.
Wyrok z deka kuriozalny. Skoro zatrudniali ludzi do pracy na miejscu i tylko na okres pandemii dopuszczono pracę zdalną, to nie rozumiem czemu sąd miesza się w politykę firmy i narzuca swoją wolę.
Jeżeli ten pracownik lepiej się czuje w pracy zdalnej to ma wolność wyboru i może znaleźć pracę zdalną a nie narzucać pracodawcy, jak ma organizować pracę w firmie.
Nie bronię korpo ale czym innym byłaby rozmowa, gdyby firma dopuszczała do takiej pracy i miał to w umowie a odmówiono by mu tego, a czym innym jest gdy zatrudnił się do pracy na miejscu i firma chce, żeby pracował na miejscu.
Po co w ogóle miałby powstać film o GTA czy RDR?
Przecież to byłby najzwyklejszy film akcji jakich powstają dziesiątki każdego roku, różnicą byłby tylko to, że zamiast LA było LS a zamiast NY byłoby LC o ile w ogóle scenarzyści wpadliby na pomysł rozgrywania akcji w kultowej lokacji a nie znaleźli sobie innego miasta.
GTA ma bogate uniwersum, które opiera się praktycznie na samych odniesieniach do rzeczywistości, gdzie byłby sens żeby film akcji robił odniesienia do gier które są odniesieniami do rzeczywistości?
RDR to już w ogóle jest mało swoisty i realistyczny, że co by z tego wyszło? Zwykły western
Ja to bym chciał, żeby rzeczy w FS zaczęły mieć sens a nie były tylko ozdobnikami. Milion rodzajów maszyn gdzie nie ma między nimi żadnej różnicy poza rozpiętością efektu działania.
To powinni dodać, bardziej szczegółowe rolnictwo, różne rodzaje gleby wymagające użycia odpowiedniego sprzętu a nie dodawanie kolejnych zwierzaczków które hoduje się tak samo jak pozostałe.
Czyli Microsoft który rękami i nogami próbuje się wyprzeć, że Xbox SS to niesprawny kastrat utrudniający wydawanie gier na Xboxie sugeruje, że Sony zapłaciło za jakąś krótką wyłączność, choć gra ląduje też na PC bez żadnego opóźnienia?
A wszystko oparte o plotki, jakie usłyszał dziennikarz bardzo nie podejrzanego medium zajmującego się tylko Microsoftem, na imprezie Microsoftu?
Tak było.
Czemu w ogóle ruscy mają dostęp do cywilizowanej części świata? Valve powinno ich odciąć od dostępu do kont, bo tu nawet takie akcje jak ta potwierdzają, że to nie są "przypadkowe ofiary polityki reżimu" tylko ludzie otwarcie popierający zbrodnie.
Z resztą nawet bez wojny byłbym za tym, żeby ruscy mieli własny osobny internet, bo nie pamiętam by cokolwiek dobrego wynikało z ich obecności wśród cywilizowanych ludzi. Cheaterzy, oszuści, niekomunikatywne toksyki.
Gra weszła w wersję 1.0, więc chyba dobrze, że wydają DLC dopiero teraz a nie jak to bywa często - DLC do gry która jest we wczesnym dostępie.
Dodać należy, że jest to całkowicie dodatkowe DLC które służy jedynie podbiciu poziomu trudności, co przy poziomie skomplikowania w "normalnych" warunkach jasno jest kierowane wyłącznie do graczy, którzy grę mają już od dawna i chcą spróbować sowich sił.
I dla mnie to bardzo dobrze, gra jest strasznie nisko wyceniona jak na nakład pracy i jej jakość. Warto wspomnieć, że głupie, ubogie i praktycznie nieporównywalne Cities Skyline 2 kosztuje 2x więcej nie oferując nawet 1/10 poziomu gamplayu.
Port na Switcha robił im Saber Interactive, ta sama firma która portowała Wiedźmina, więc to nie Warhorse się tym zajmowało.
Tylko edycja Switchowa to dobry dochód, patch next-genowy już takim dobrym źródłem nie jest i zapewne dlatego twierdzą, że się nie zanosi na to, by ktoś to za nich ogarnął.
Problem w tym, że Bethesda nie ma zamaskowanych ekranów ładowania. Tam jak lądujesz, to najpierw masz ekran ładowania a dopiero potem animacje.
Starfield czy Redfall nie były na późnym etapie produkcji, przypomnę że wyszły ponad 3 lata po przejęciu a zostały jeszcze wywalone z Playstation, żeby uzyskać "lepszą jakość" a okazały się syfem.
Tak jak syfem okazuje się praktycznie wszystko, co MS robi od czasu Xboxa One, naprawdę niewiele gier wyszło dobrej jakości, dlatego też w ogóle mnie nie jarają takie "pokazy" Microsoftu, bo bardzo boleśnie się przekonałem, że Microsoft nie jest żadnym gwarantem jakości.
I o tym jest mój komentarz, że MS może sobie zapowiedzieć dowolną ilość gier w porównaniu do Sony, tylko co z tego, skoro najczęściej w te gry się nawet grać nie chce, bo są fatalne.
I tak na końcu liczyć się będzie jakość gier a nie ich ilość, PS4 nie wygrało generacji tym, że wydali ogrom gier, tylko że były to istne system-sellery.
A z tą jakością już tak pewnie w przypadku MS-a nie jest, bo jak na razie nie mają praktycznie żadnej dobrej premiery gry AAA na tej generacji, za to mają na koncie kilka ogromnych porażek.
Przypomnę, że system-sellerem miało być Halo, o którym najgłośniej było jedynie podczas zapowiedzi (i to ze względu na tandetną grafikę), gra wyszła dobra ale już nikt o niej nie pamięta a multi jest praktycznie martwe.
Miał być Starfield, gra dekady i nawet szkoda strzępić ryja, co z tego wyszło a po drodze też kilka mniejszych porażek, jak okropna premiera Forzy Motorsport, wtórny Horizon, masakryczny Redfall i uśmiercenie kilku dopiero co zakupionych studiów.
A na horyzoncie coraz głośniejsze problemy z modelem XSS, który utrudnia premiery 3rd partów na całym Xboxie.
Nazywa się Microsoft, który wymusza, żeby obie gry były takie same tylko wyświetlane w mniejszej rozdzielczości.
Z resztą to był cały idiotyczny plan Microshitu względem XSS, oni naprawdę sądzili, że wystarczy rozdzielczość zmniejszyć i gry będą działać idealnie, kompletnie pomijając, że nie tylko grafika zjada moc komputera.
A skoro na Xboxa nie mogą zrobić lepszej gry to na żadnej platformie nie mogą zrobić lepszej gry bo się to ekonomicznie nie opłaca, bo wymagałoby zrobienia i utrzymywania dwóch różnych wersji gry.
Dlatego po prostu dostaniemy wyższą rozdzielczość i może większy zasięg renderowania albo inne pierdoły graficzne.
To GPU cierpi na podbiciu rozdzielczości, bo musi wyrenderować 4x więcej pikseli, ale od strony CPU to nie ma to większego wpływu.
Na poziomie procesora działa cała "logika" gry a więc ilość NPC na ekranie wraz z całym ich skryptem, pathfinding itd. a tej tak łatwo nie zoptymalizujesz bez pogarszania rozgrywki.
Oczywiście w przypadku konsol działa to trochę inaczej, bo tam masz APU czyli unifikowany procesor łączący CPU i GPU w jeden moduł z dynamicznym rozdzielaniem pamięci, ale dalej działa to dość podobnie.
Więc jeżeli problemem jest wykorzystanie procesora to nie, obniżenie z 4k do HD dalej może nie pozwolić na stabilne 60 FPS.
I dobrze, jedyna prawilna wersja to czeski i nie polecam grać inaczej.
Zwłaszcza, że dla nas wersja czeska jest całkiem zrozumiała w walory estetyczne.
Zacietwierzenie, standardowe dla wielu branży i nic więcej.
Zawsze jest opór przed nowym, zwłaszcza gdy to nowe miałoby zabrać pracę staremu.
A teraz powiedzmy sobie szczerze, czy dialogi w takim Dragon Age czy Neverwinter to wybitne pismo? Coś tak unikalnego, że z daleka widać tym rękę twórcy?
Bo ja w większości gier mam uczucie, że wszystko zostało stworzone przez AI, problem taki że to dotyczy także gier z czasów, gdy AI nie było.
Czy takiemu Ubsoftowi czy Bethesdzie AI może zaszkodzić? Nie, nikt nawet by nie zauważył, że tego nie pisał człowiek.
Chyba nie rozumiesz czym jest remake. Co z tego, że modderzy zrobią makiete lokacji, skoro to dalej będzie Wiedźmin 3? Nikt nie przerobi całej gry na to, żeby gameplayowo była jak poprzednie Wiedźminy a różnice są kategoryczny, bo W3 nie jest kontynuacją W2 a W2 nie jest kontynuacją W1 (od strony mechanik rozgrywki).
Samej fabuły też ci nie przeniosą, udźwiękowienia nawet nie mają prawa ruszyć przez własność intelektualną, nikt się nawet takiego projektu nie podejmie.
Nikt nie mówi, że to jest jakiś wyjątek i każdy logicznie myślący wie, że kwestie biznesowe są przekładane nade wszystko.
Tylko właśnie cały pic polega na tym, że stworzono obraz Microsoftu jako dobrego wujka co gry rozdaje za darmo, kocha graczy i dokarmia zwierzęta zimą.
A tutaj mamy przykład po prostu bydlackiej korporacji, która urżnie komuś głowę, jeżeli tabelka w Excelu powie, że tak należy.
Cały mój post jest o tym, że poznikali ci, co jeszcze niedawno tak zażarcie bronili Microsoftu i kibicowali w ich przejęciach, bo Microsoft ma dużo kasy, świetny zarząd a twórcy pod ich skrzydłami będą mogli robić świetne gry bo Microsoft ma budżet.
Jednocześnie reagowali agresją na każdego, kto raczył wspomnieć, że MS to krwiożercza korporacja z długi rodowodem praktyk anty-konsumenckich.
I co? Dziś zamiast Tango Gameworks masz tango down.
Jak to się komponuje z tym, że dopiero co wywalili 75 miliardów na zakup Activision po czym wyciągnęli kosę z kieszeni i wycięli kilka ekip kupionych 3 lata temu?
I jak wspomniałem, to nie jest jedyne zagrożenie monopolizacji poprzez wykupowanie największych holdingów na rynku.
Ciekawe gdzie się pochowali wszyscy miłośnicy "wspaniałego prokonsumenckiego" Microsoftu? Tak chętnie udzielali się w każdym artykule o przejęciach przez MS a teraz cisza.
Ile to razy byłem wyzywany od Soniarzy (choć nawet Playstation nie mam), gdy ostrzegałem przed tym, co się może wydarzyć - a może się wydarzyć znacznie więcej złych rzeczy niż zamykanie studiów - to były argumenty, że przecież Microsoft zmienił podejście, że jest za klientem i dla klienta, że mają miliardy i ich stać.
Bethesda nawet im się jeszcze nie spłaciła a już poleciały pierwsze trupy.
Microsoft nie jest, nie był i nigdy nie będzie "dobrym wujkiem". To jedna z najgorszych korporacji świata, wielokrotnie karana za anty-konsumenckie praktyki, wielokrotnie przyłapywana na niecnych czynach czy zamiarach.
To, że dali Gamepassa za małe pieniądze, nie oznacza, że Microsoft jest ok.
Przy kwestii instalacji na dysku powinna być informacja, że koniecznie musi to być dysk SSD. Kwestia HDD w tej grze nie wpływa tylko na czas ładowania co odpowiada ogólnie za płynność działania gry i na zbyt wolnym dysku obraz będzie szarpał.
Natomiast gameplayowo nie czuć, by Night City było większe od mapy z GTA 5, natomiast w świecie GTA 5 czuć, że świat żyje.
A w Cyberpunku? Nie daj boże się zatrzymać na chwilę, żeby przyjrzeć się światu, bo jakakolwiek iluzja pryska, gdy zobaczysz jak NPC na chodniku potrafi przejść jedynie kilka metrów a później się despawnuje albo zawraca a reszta siedzi statycznie, niezależnie od pory dnia czy pogody.
Stanęło na wysokości zadania? Jeżeli oceniać tylko kwestie wizualną to i owszem. Wyszła im bardzo ładna makieta, ale tylko i wyłącznie makieta, ładna na obrazku ale kompletnie bezpłciowa i drętwa na żywo.
Zdecydowanie lepiej to wyszło w Wiedźminie, który miał te same bolączki kreacji świata, tylko tam to nie było tak bolące w oczy, bo miasta były mniejsze przez co bardziej naszpikowane misjami fabularnymi które zapadały w pamięć i "ożywiały" statyczne miejscówki. Była też zupełnie inna percepcja w widoku trzecioosobowym i dużo wolniejszym tempie podróży.
Na obecnym etapie gra jest przeciętna.
Graficznie ładna, ale mechaniki gameplayu są bardzo ubogie a rozgrywka powtarzalna, wręcz jednorazowa co jest sporą ujmą dla citybuilderów.
Mimo wszystko, przyszłość tytułu jest w rękach twórcy i tego jak pójdzie rozwój, jeżeli uruchomi tylko to co jest widoczne w grze pod hasłem "work in progress" to może być za mało.
Tylko skoro sprzedażowo się to spięło, to wypadałoby troszkę poszerzyć ekipę, wlać świeżego pomysłu i przed wszystkim przyspieszyć prace, bo zapowiadanie czego się nie doda jest proste, tylko potem to trzeba dodać.
Najgorsze co może spotkać ten tytuł, to znudzenie czekaniem, coś co dotknęło Valheima, który tak powolnie się rozwija, że już gracze stracili zainteresowanie i nawet nie bardzo chcą sprawdzać najnowszej aktualizacji.
Ale ta usługa powstała w czasie szczytu inflacyjnego, przecież to uruchomiono niedawno, nie ma podstaw do wzrostu cen bo usługa powstała w warunkach podwyższonych cen.
Zwłaszcza, że ta usługa nie oferuje praktycznie niczego, abonament na 5 pozycji z czego najnowsza ma 13 lat.
Serio tam muszą siedzieć ludzie z ujemnym IQ.
Gra ma 9 lat, żyje tylko dzięki modom, ale przez te lata wiele się zmieniło, pewnie sporo community już nie działa.
Aż tu nagle z tyłka wyskakują z aktualizacją, o którą nikt nie prosił, której nikt nie chciał i nie wiadomo w ogóle co ona daje. Dzieki temu popsuli większość modów i Fallout znowu stał się niegrywalny.
Świetny plan, teraz dawać aktualizacje do Morrowinda, która podmieni tekstury których i tak już nikt od 20 lat nie używa bo ma swoje, za dużo ludzi gra w ten tytuł, proszę go zabić.
Brednie. Nie potrzeba licencji na zespoły F1, żeby zrobić dobrą grę z bolidami F1 a ludzie by się i tak rzucili bo to jest specyficzna nisza.
Automobilista posiada bolidy z różnych epok, włącznie z obecną.
Ale nie powstała żadna gra simcade z single-seaterami.
Na rynku dostępne są tylko simy w których masz bolidy a z simcade masz Forzę i Gran Tourismo gdzie bolidów nie ma żadnych.
Więc wiara w to, że jakby Codemasters straciło licencje to powstałoby coś lepszego jest tak samo naiwna jak to, że powstanie lepszy symulator piłkarski po utracie licencji przez EA.
Screeny z WoWa nigdy nie wyglądają dobrze, na żywo nie znam nikogo, komu by grafika przeszkadzała. Jest przyjemna dla oka, ma swój urok i nie brzydzi.
Po primo: Przygotowanie się do roli to część pracy aktora, a mam wrażenie że w twojej głowie to wyglądało tak, że rano dostała rolę a wieczorem już była na planie filmowym.
Nie, dostała skrypt do nauczenia się, musiał przygotować swoją postać, sama mówi, że lubi robić dokładny research do roli, żeby jak najlepiej się wcielić a odpalenie i pogranie w grę, zwłaszcza na konsoli to kwestia chwili.
Po drugie primo: Zapytaj Maxa Verstappena o granie w gry, potrójny mistrz świata F1 potrafi do 4 nad ranem jeździć w gierce a kilkanaście godzin później pojechać swój wyścig. Masa innych kierowców też grywa.
Czyli nic się na lepsze nie zmieniło. Bo gdyby się zmienić miało, to Paweł Saso by już tam nie pracował a na pewno nie byłby w roli jaką pełni, zwłaszcza po tych cyrkach jakie robił po premierze.
A co do tego o czym mówi, nie wierzę mu jak psu. O tym czy jest lepiej, przemawiać powinny fakty a nie gadanie, bo z gadania to Cyberpunk nigdy nie miał problemów, był świetny, działał na PS4 i nie dało się go lepiej zrobić.
O tym, że crunchu nie będzie to też już każdy słyszał po Wiedźminie 3, jak się skończyło to wiemy.
A DLC nie jest żadnym "zalążkiem" bo oni łatali tą grę stanowczo za długo i to w mozolnym tempie a na koniec jeszcze wyrolowali klientów i porzucili old-genowe konsole, co było bardzo brzydkim zagraniem z ich strony.
No i w creditsach zobaczymy, bo najpierw to powinni zacząć od polepszenia warunków pracy. Cyberpunk nie miał prawa wyjść, co widać w napisach końcowych, dwa razy większy projekt niż Wiedźmin a w ekipie technicznej odpowiedzialnej za gameplay nie dość, że praktycznie roszada pracowników do zera (tylko kilka osób ostało się ze starej ekipy) to jeszcze znacznie pomniejszono obie ekipy, za to rozrosły się zespoły marketingowców, co sprzedawali nieistniejącą grę.
Nie jest. Na etapie Fallouta Fargo już nawet nie bardzo pracował nad grami a zajmował się zarządzaniem. Jako następca Wastelanda oczywiście wkład miał "mentalny" jednak ostatecznie to Tim Cain był główną postacią w roli designera i głównego programisty, który przez długi czas samotnie pracował nad Falloutem.
Plaża to jest tam, gdzie wystaje diabelski młyn, który znajduje się na molo. Miejsce gdzie jest krypta znajduje się już w terenie zabudowanym, powyżej poziomu plaży.
Z resztą nawet byś mógł to zauważyć, bo obok wejścia jest ulica.
Według Fallouta krypt jest dużo i nie są opisane w większości.
Co do istnienia krypt w LA, nawet logiczne by było, że w tak wielkiej metropolii jest ich więcej.
No tylko, że wyjście nie jest na środku plaży tylko w mieście, gdzie w rzeczywistości stoi normalna zabudowa w Santa Monica, a nawet dochodzi tam metro.
Z resztą czepianie się "inżynieryjnego koszmaru" w świecie ghuli, supermutantów, robotów z zaawansowaną SI i innych dziwactw, to już czepianie się na siłę.
Serial nie jest tylko dla fanów gry a postronny widz nie bardzo wie co ogląda, jeżeli nie zna w ogóle tego świata, dlatego sporo rzeczy musi być przerysowane, oraz palcem wskazywać na co masz patrzeć. Taka jest konwencja ekranizacji i działa to praktycznie wszędzie, bo postronny widz ma rozumieć co się dzieje tylko na podstawie tego, co zobaczył na ekranie, bez wiedzy źródłowej.
A co do głównej bohaterki, to chyba nie zrozumiałeś świata przedstawionego.
Jej zachowania nie są dziwne, są takie same jak innych mieszkańców jej krypty.
T2 chyba po prostu testuje na ile można sobie pozwolić, zanim frajerzy się oburzą.
Nie widzę innego wytłumaczenia na podwyższanie ceny usługi, która nawet jeszcze nie zdążyła się rozkręcić i nie oferuje praktycznie niczego poza kilkoma starociami.
Oczywiście to nie grzech, jeżeli jesteś po prostu konsumentem i nie interesujesz się branżą.
Dla gracza to wartość dodana.
Lepiej mieć drewniane, ale responsywne dialogi od AI niż drewniane, predefiniowane od scenarzystów Bethesdy.
Solidna analiza, do tego bardzo odkrywcza.
Niech teraz przeanalizują czemu 90% czasu użytkowania muszli klozetowej spowodowane jest robieniem kupy a nie siku, to byłoby zaskakujące.
Faktem jest, że ten silnik nie wyrabiał skali w jakiej grę stworzono. Problem doczytujących się przed oczami obiektów był większym problemem dla graczy niż botów i to nie tylko w SA, ale już od GTA 3.
Choć tu zastanawiające jest to, że AI nie widziało nawet logicznie obiektu, w przypadku graczy problemem było właśnie to, że model kolizji wczytywał się szybciej od tekstur, więc zaskakujące, że dla AI też to było niewidoczne.
A co do pytania fana, to durniejszego nie słyszałem. Czemu jakiś zwykły programista miałby mieć choć gram praw do kodu który stworzył? No i nie Rockstar go używał w edycji definitywnej, bo to nie Rockstar tworzył ten remaster.
I się mylisz. Przetłumaczyć tekst na inny język potrafiłaby małpa ze słownikiem, ale stworzenie tłumaczenia to nie jest po prostu zamiana słowa angielskiego na polskie.
Zrobienie dobrego tłumaczenia to już jest sztuka pisarska, bo to nie jest język techniczny tylko opowieść.
Zachęca czy wymusi na swoich studiach?
To jest to o czym ostrzegałem przy okazji przejmowania Acti-Blizza, duże zagrożenie związane z masowym skupowaniem firm pod jeden szyld to to, że teraz wszystkie studia zrzeszone pod Bethesdą czy Acti-Blizz będą musiały serwować to, co wymyśli sobie góra.
Kultowa? Ja kojarzę ją tylko z hype jaki wokół niej zrobiono a był związany z tym, że tworzą ją uciekinierzy z Blizzarda, i na tym się kończyło bo po premierze przepadła.
Zdaniem anonimowych źródeł premiera zostanie przesunięta z nieogłoszonego terminu na inny nieogłoszony termin xD
Tu recenzenci są usprawiedliwieni, bo perfidia Capcomu była taka, że recenzenci nie mieli pojęcia o istnieniu mikropłatności, bo te dodano po premierze.
Więc jeżeli ktoś dostał klucz wcześniej, to pisał recenzje innej gry, niż ostatecznie trafiłą do sprzedaży.
Niestety, zabawa kierownicą uzależnia i chyba dopiero dostęp do symulatora z fabryki zespołów F1 byłby etapem, gdzie człowiek by mógł stwierdzić, że lepiej się już nie da.
Na każdym innym etapie po chwilowej ekscytacji przyjdą rozterki, że ten FFB nie taki, że pedały źle chodzą i trzeba wydać 2000 euro na lepszy sprzęt, to potem że pozycja siedzenia słaba i tu trzeba riga z fotelem na szynach. Ale nie ma immersji ruchu, więc może ten rig powinien być na siłownikach itd.
No nie ma poziomu finansowego, na którym można by stwierdzić, że więcej już nie potrzeba.
Jak narzekali, że jest za mało contentu, to teraz narzekają, że jest za dużo.
Narzekali, że za wolno się leveluje alty, to potem narzekali, że za szybko.
Gra za mało angażuje i nie ma po co się logować poza rajdami, to potem że angażuje za bardzo i płacz, że to drugi etat.
Istnieje legenda, że Blizzard wyda Warcrafta 4, jak tylko stworzy coś co dostanie jednoznacznie pozytywną opinię.
Akurat Bullfrog nie upadło "bo się excel nie zgadza", tylko przez typowe problemy Molyneuxa. Gość był wizjonerem, ale i trudnym w obyciu członkiem.
Stworzył kilka świetnych gier, ale potem coś mu się nie spodobało i odszedł z firmy.
A firma bez niego była jak kurczak bez głowy, tworzyli kontynuacje IP zapoczątkowanych przez Molyneuxa, ale później nie było już pomysłów i kręcili się w kółko, dlatego zostali wchłonięci przez EA do innego zespołu.
I tu historia zatoczyła koło.
Molyneux założył nowe studio Lionhead, związał się z Microsoftem, stworzył kilka dość przełomowych tytułów, ale pokłady zaczęły się wyczerpywać, odszedł z firmy a Lionhead po zatoczeniu kilku bezwartościowych kółek zostało zamknięte przez Microsoft.
No, tylko o tym, że MS zabiło twórców Black&White, Fable czy The Movie jakoś się nie mówi tak głośno jak o tym, że EA rozwiązało twórców Dungeon Keepera.
Gdzie tu są jakieś kontrowersje? W ogóle nie rozumiem zagadnienia, a widzę któryś artykuł o tym, że "grafika wygenerowana przez AI".
KOMU TO PRZESZKADZA I CZEMU?
A nie mówimy o tytułach AAA od których się wymaga wiele, tylko o małej indy-gierce stworzonej przez 4 osoby...
I zarzut o lewe recenzje... Na Steamie? Przecież widać kto dostał grę za darmo i prawie takich nie ma, więc musieliby samo sobie kupować swoją własną grę i płacić Valve 30% marży, czyli tracić kasę.
Już nie mówiąc, że większość recenzji jakie widziałem ma nabite po kilkanaście do kilkudziesięciu godzin gry.
Zasadniczo gra jest bardzo ciężkim orzechem, bo jest grą kooperacyjną, która robi wszystko, żeby tą kooperacje utrudnić.
Trudno będzie cokolwiek w tej materii zmienić, bo ilość scenariuszy jest tak duża, że nie ma możliwości w żaden sposób ocenić kiedy wywalenie jest zasadne a kiedy nie.
Jedyna nadzieja na uratowanie tytułu czyli Creation kit dalej bez daty premiery, mimo 6 miesięcy od wypuszczenia gry.
Ale to trzeba na spokojnie, najpierw rzeczy ważniejsze: ULEPSZONY TRYB FOTOGRAFICZNY!
To wyszło 2 lata po przejęciu przez EA a w 2 lata to się produkuje odgrzane kotlety jak FIFA czy CoD. Tutaj miałeś zmianę silnika gry, więc jak dla mnie co by się nie stało, wyszłoby WRC takie jakie jest a nie Rally 3.
Offroad autem, którego prześwit mierzy się w milimetrach jestem w stanie przełknąć. Ale kolejna gra w której robi się jakieś skoki? TDU na zmianę trailerami mnie zachęca i zniechęca.
A do kogo mieli trafić? xD Sami robili już taki szrot, że na premierę nawet nie było torów z danego sezonu, nie mówiąc o aktualizacji starych. To się dopiero zmieniło po przejęciu przez EA i wersja F1 23 to pierwsza od dawna, która miała wszystkie tory w aktualnej konfiguracji a przy okazji usprawniony net-code i dopieszczony model jazdy, który w końcu sprawiał przyjemność.
A opcje były dwie: Albo EA albo 2K Games należące do T2, gdzie najlepszą opinię możesz sobie wyrobić patrząc na stan NBA czy WWE, by wiedzieć, że EA to NAJLEPSZA decyzja jaką Codemasters mogło podjąć.
Ale nie ma innej odpowiedzi - niszowy gatunek. I tyle.
Jakieś zabugowane i do bólu proste Cyberpunki sprzedadzą się lepiej, bo są przystępne i zjadliwe. Gry z rzutem izometrycznym już tak dobrze się nie sprzedają, a jak dołożysz jeszcze do tego ogólne skomplikowanie zasad, to masz przepis na to, że masowy klient tego nie kupi.
Dokładnie, wybudować most, żeby Microsoft mógł zarobić 30% na sprzedaży a w ramach wzajemności, zrewanżuje się wywalaniem kolejnych multiplatformowych gier z Playstationa xD
Zrobienie dwóch trybów walki nie jest proste, bo trzeba byłoby zaprojektować dwa zupełnie odmienne sposoby gry i tu nie ma drogi na skróty, bo wtedy wychodzi, że żaden tryb nie jest dobry.
Jednak taka rzecz nie jest niemożliwa, pytanie tylko czy będą potrafili i czy będzie im się chciało.
Tytuł kosztuje 230 złotych i traktuje go jak grę za 230 złotych.
Nie powinni być zdenerwowani tylko smutni, rozczarowani i źli. Źli na samych siebie.
To nie był "wypadek przy pracy". Nie stało się tak, że wymyślili sobie jakaś wizję, zrealizowali ją a ta po prostu graczom się nie spodobała.
Nie, oni w pełni świadomie wypuścili na rynek bubel w jakiejś wersji alfa za cenę pełnej gry AAA.
Gra działała i wciąż działa źle a wygląda nie lepiej niż wersja sprzed 9 lat, a miejscami jest po prostu brzydka.
Masa błędów mniejszych i większych a często po prostu niedopracowanie mechanik.
Wiadomo, jak się robi duży i skomplikowany tytuł, to się błędy mogą wkraść, Colossal Order i Paradox to nie są zakłady pracy chronionej, żeby tam sami ślepi i głusi pracowali. Oni doskonale wiedzieli co wydają, w jakim jest stanie i co najważniejsze, po ile będą to sprzedawać.
Brzmi jak nierealistyczna bajka.
Nie słyszałem jeszcze o grze, w której udałoby się stworzyć idealny balans i zawsze będzie jakaś meta.
A z tego co zapowiadają rozumiem, że nasz rozwój będzie elementem losowym tego, jakie karty nam się trafią.
Czyli mam przypuszczenie, że po prostu RNG zadecyduje o tym, czy wygramy czy nie, bo przeciwnik dostanie lepsze zabawki i tyle.
No i fajny pomysł, żeby gra nie marnowała czasu, ale też czy nie lepiej, żeby gra pozwoliła się wygrzebać z opóźnienia zamiast wymuszać jakieś rushowanie?
Bo tu znowu jak rozumiem spawnujemy się w niezbyt przyjaznym miejscu, mija kilku tur zanim wybierzemy lokacje która nam pasuje, w tym czasie przeciwnik z lepszym RNG już rozwija miasto.
Jeszcze trafią nam się słabe karty i elo, przegrywasz zanim zacząłeś.
Tyle rozumiem z tych opisów, które teoretycznie wyglądają ciekawie a mogą okazać się porażką.
Po prezentacji widzę tylko jakby do Civa dołożyli kilka modów a nie żadną innowacje.
Ciągle memłany ten sam motyw na praktycznie tych samych zasadach z kilkoma zmianami, ile to już razy było?
Czemu nie da się stworzyć naturalnego rozwoju cywilizacji opartego o warunki w jakich się rozwijamy a nie ten sztuczny twór z Civa gdzie to cywilizacje rozwijamy w oparciu o sztywny wybór postaci na starcie? To by była innowacja w gatunku
Sytuacja trudna do oceny bo z jednej strony działanie na korzyść gracza, by nie odciąć starych konsol od trybu Online.
Z drugiej strony, edytor to zasadniczo główna funkcja dodana do wersji "next-gen" z czasów gdy to PS4 i Xbox One były next-genami i jego usunięcie to nieprzyjemna sprawa.
Kupiłem bo akurat niedawno wleciała w końcu akceptowalna cena.
I powiem, że nie wiem co myśleć.
Z jednej strony fajnie bo rodzime klimaty a i mapy całkiem dobrze odwzorowane, nawet rozpoznałem własny dom bez żadnego problemu.
Z drugiej jak na razie to brak akceptowalnej zawartości.
Liczyłem, że skoro mamy tu tylko jedną trasę w jednym kraju, to wzorem innych symulatorów kolei przynajmniej będzie rozbudowany rozkład jazdy i będę mógł sobie pojechać nocnym ze Skierniewic do Warszawy Zachodniej.
Nie przypuszczałem nawet, że na te kilka miesięcy przed premierą w grze dostępnych będzie tylko kilka odgórnie napisanych scenariuszy bez możliwości wolnej jazdy, ustalenia pory dnia, pogody itd.
Nawet w kwestii samouczków się nie popisują zawartością bo zabrakło Pendolino i musiałem sam odkryć jak jeździ.
Już nie mówiąc o ogólnej czytelności zasad, bo jako kolejo-lubny ale nie fanatyk nie znam przepisów na tyle, by wiedzieć kiedy mam zmienić kanał w radio (orientujesz się dopiero jak zaczynają wpadać kary za zły kanał) czy mój ulubiony rodzaj kary - za nie zastosowanie sygnału dźwiękowego, którego gra w żaden sposób nie tłumaczy kiedy stosować.
BG3 w pierwszym patchu wprowadził blisko 1000 zmian i poprawek.
Starfield kilka miesięcy po premierze chwali się, że NAJWIĘKSZA AKTUALIZACJA, 100 POPRAWEK!
Które i tak nie poprawią niczego czego od tej gry oczekiwali gracze. Bo tu by wystarczyła jedna poprawka ale spora: Wywalenie całego syfu do kosza i zrobienie na nowo.
Czyli wydali Forze która może i ma drastycznie mniej contentu niż miały poprzedniczki i była tragicznie zabugowana na premierę, za to nie jest zbalansowana, ma tępe AI i nie ogarnia fairplay.
Pograłem w to może z 10 godzin i porzuciłem, jedyny jej plus to bycie w gamepassie.
Znam tylko Shadow of Doubt i Contraband nawet trudno porównać Starfielda w kwestii innowacyjności.
SoD - Sandboxowa gra detektywistyczna oparta o proceduralne generowanie spraw, świat pełen detali gdzie każdy NPC (a może być ich jednocześnie bodajże ponad 700) jest osobnym bytem posiadającym swój unikatowy zestaw kilkudziesięciu parametrów jak wygląd, miejsce pracy, zawód, miejsce zamieszkania, odcisk palca, styl pisma, harmonogram itd. Każdy z tych NPC może stać się ofiarą albo sprawcą przestępstwa.
To tak w skrócie i nie przypominam sobie by istniała podobna gra.
Tymczasem Starfield: Bardzo prosty FPS w otwartym świecie, mechaniki wycięte z Fallouta i wsadzone w inny setup. Jedyną innowacją jest wsadzenie tego w proceduralnie generowany świat.
I jest to innowacja jedynie w ramach gier Bethesdy, bo do tej pory nie mieli tej formy proceduralnego generowania (i pominę, że ten aspekt jest jednym z największym minusów Starfielda), natomiast w świecie gamingu nie dostarczyli nic czego już nie było choćby w NMS.
Nic innego w tej grze nie ma co w ogóle łapało by się pod pojęcie innowacji. Ani technicznie ani gameplayowo nie dostarczyli nic, czego już wcześniej na rynku nie było.
Bardzo przeciętny FPS, bardzo przeciętny sandbox, bardzo przeciętny RPG a do tego bardzo słabo technicznie wykonana gra bez żadnych bajerów technologicznych, gdzie nawet na głupiego DLSSa trzeba było czekać kilka miesięcy.
To już Contraband Police jest bardziej innowacyjny choć przenosi jedynie Paper Please w 3D.
Może być taka opinia?
Czyli EA najgorzej bo wydało najwięcej gier w okresie który obejmuje ten test? To chyba bez sensu.
I zakładam, że termin wybrany tak, żeby przypadkiem Starfield się nie znalazł na liście?
I w takim razie powinni uwzględnić też gry wydane w Q4 2022 skoro dali kwartał "szansy" i nie ocenili tytułów z w sumie najgorętszego wydawniczo okresu roku.
Dwa razy obiecać to jak raz dotrzymać.
Już w CP77 wybór pochodzenia miał być ultra kluczowy i memłali to praktycznie od samego początku kampanii marketingowej, potem jeszcze po premierze próbowali wmawiać, że ten wybór jest istotny.
Teraz jak już gra jest prześwietlona we wszystkie strony i wiadomo, że to tylko 15 minut słabego gameplayu prologu i kilka opcji dialogowych w późniejszej grze, które albo nic nie wnoszą albo robią to samo co uniwersalne odpowiedzi, to zmienili narrację.
Gorzej, że już zapowiadają co będzie w następnej części która powstanie może za dekadę, małpy się nigdy nie nauczą.
A do kogo mają należeć prawa do marki jak nie do właściciela marki? xD Jaki EA miałoby w ogole interes w tym, żeby sfinansować stworzenie gry która nie byłaby ich własnością?
Argument typowego płaczka. Chlip chlip, nie wiecie jak się robi gry to nie krytykujcie, bo ja wiem jak się robi i to trudne.
Co mnie to obchodzi? Ja jestem klientem, mnie interesuje jakość produktu i kompletnie poza kręgiem zainteresowania jest czy łatwo czy trudno się to robi.
Gry się robi dla klienta, klient jest najważniejszą postacią w firmie, bez klientów istnienie jakiegokolwiek studia tworzącego gry nie ma najmniejszego sensu.
Krew mnie zalewa jak kolejny bałwan tłumaczy gniota tym, że trudno się robi gry.
Nie interesuje mnie też jak się robi parówki ale mam pełny autorytet powiedzieć, że są paskudne jak będą paskudne i w tyłku mam, że zrobienie parówki nie jest proste, bo to nie mój problem.
Przez nostalgię trochę mi przykro. Zawsze się czekało na to E3 i relacje z targów, zapowiedzi dziesiątek gier i tym jak tym wydarzeniem żył gamingowy świat.
Ze strony praktycznej, jaki to ma sens w dobie online?
Szkoda, że nie mam kolegów interesujących się koleją, żebym mógł rozwinąć skrzydła w tych kolejowych grach z multikiem
A co mieli zrobić? Wymyślić auta? Przecież one są wzorowane na prawdziwych autach i od 20 lat są utrzymane w tej samej stylistyce. W GTA V też miałeś RECYKLING aut z GTA IV gdzie miałeś auta zrecyklingowane z San Andreas, Vice City i III.
Na ich podstawie jesteś w stanie dowiedzieć się dużo o grze.
Tylko tak, trzeba to analizować bo Rockstar nie robi rozpisek co ich gra zawiera.
I jest to konkretna informacja a nie 50 newsów co wiemy o grze o której nie wiemy kompletnie nic.
1.
Słownie JEDEN.
Tyle informacji Rockstar udzieliło w kwestii następnej części GTA.
Zamiast poczekać dosłownie 24 godziny do pokazania trailera który rozwieje dużo pytań i nakreśli co może być a czego może nie być, to smarowanie cały czas postów i pościków, artykułów i wspominek CO WIEMY O GTA.
Wiemy, że trailer będzie jutro. Nic więcej.
Huczne xD Rockstar jak do tej pory wstawiło jeden obrazek z datą premiery pierwszego trailera. No nigdy nie widziałem nic bardziej hucznego.
Prawdę mówiąc wygląda to średnio, budowa miasta od linijki, bez czegoś innowacyjnego. Zobaczymy jak wyjdzie.
Oczywiście ja wierzę, że to był błąd techniczny i okno nie powinno się pojawić w tym momencie.
Problem w tym, że przy programowaniu nic się samo nie zrobi i ktoś musiał napisać funkcję wywołującą ten ekran reklamy a następnie powiązać go z konkretną akcję w programie.
Więc omyłkowo mogli to włączyć nie chcąc tego robić, ale samo to, że taka funkcja w ogóle istnieje już jest obrzydliwe.
Yhy. A jaki wybór ma klient Xboxa? A, tylko i wyłącznie Xbox Store z 30% marżą.
A Nintendo? A no, eShop z 30% marży.
To może użytkownicy Appla? A no, Apple Store 30% marży
Android? No trochę lepiej, ale i tak monopol ma Sklep Play z 30% marżą.
A przez ile lat klienci EA mogli kupić ich gry tylko i wyłącznie w Originie za... 30% marży
A Ubisoft który też miał 30% marży? Co tam jeszcze znajdziesz gdzie nie dało się dostać czegoś w inny miejscu?
Steam też nie ma czystych rąk i korzysta ze swojej pozycji jak choćby klauzulą MFN dzięki której mogą narzucić ceny by nie można było sprzedawać gier w innej dystrybucji taniej.
Nie wiem co bardziej bawi, durność tego pozwu czy zielonolubni naiwniacy którzy przyszli tu się wyżyć.
Odpowiadam czym zakończy się ten proces: Przegraną i stratą pieniędzy tych którzy opłacają prawników - cwaniaków którzy zapewne sami nakręcili na tą sprawę, żeby zarobić.
Bo chyba trzeba być głupim, by Sony zarzucić zawyżanie cen przez 30% marżę.
Przecież praktycznie każdy sklep narzuca 30% marżę, Steam, GOG, Microsoft Store, Xbox Store, Nintedo shop, Apple Store, Google Play itd.
Wyjątkami są tu Epic (którego niskie marże to główna broń do walki ze Steamem) czy Humble Bundle.
Z dużych marek wszyscy jadą na 30% i to nie tylko sklepy internetowe ale i stacjonarne, a taki Steam dla mniejszych podmiotów ma nawet klauzule narzucające wyłączność cenową, czyli nikt nie może mieć taniej niż Steam.
Już kto widział jak Sony przegrywa batalię o standardową na rynku marże.
Jak to "część fanów wskazywała mniej wydajną konsolę Xbox Series S jako przyczynę tak późnego wydania gry"?
Są tacy co nie wskazywali?
Przecież to oczywiste i nie ma żadnego innego powodu, skoro gra działa na PC, działa na PS5 a nie działa na Xboxie.
Z resztą cała saga byla tego, czy tytuł w ogóle wyjdzie na XSS.
I to jest właśnie największa głupota i szkoda dla branży jaką Microsoft zrobił.
Twórcy nie mogą pozwolić sobie ominąć Xboxa więc muszą robić gry które będą na tym kastracie działać i taki stan rzeczy będzie jeszcze trwał kilka lat.
I o ile zewnętrzne studia mogą sobie jeszcze pozwolić na to, żeby ich gra się opóźniła albo została wykastrowana, to wszystkie wewnętrzne studia MSu już są zniewolone z kulą u nogi, więc po prostu zatrzymujemy się w rozwoju przez jedną głupią decyzję Microsoftu, bo - wbrew bzdurom opowiadanym przez Spancera - nie da się wszystkiego załatwić po prostu obniżając rozdzielczość.
Bardzo jestem ciekaw co zrobi Rockstar bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić by ich największe dzieło musiało być kastrowane pod konsolę wydajnościowo z poprzedniej generacji.
Jak mawiają, tylko idiota może robić to samo licząc na inny efekt.
Nie rozumiem tego uporu do wciśnięcia w ręce graczy władzy nad grą.
To zawsze jest ślepa droga i nawet w EVE nie jest samowystarczalne i twórcy czasem muszą ingerować i reżyserować rozgrywkę.
Tylko wielu próbuje pomijając aspekt tego, że EVE ma predyspozycję do takiego gameplayu ze względu na setup gry. Kosmos jest nieskończenie wielki.
Inny setup to zupełnie inny ciężar gatunkowy.
W teorii można sobie to łatwo wyobrazić, ale przeniesienie tego do cyfrowego świata wydaje się niewykonalne na większą skalę niż prywatny serwer dla kilkunastu graczy.
Po drugie, ranking M+ nie ma kompletnie żadnego znaczenia a kiedy zaczniesz grać nie ma żadnego wpływu na nic, bo liczy się tylko jak wysoki poziom klucza zrobisz a nie czy zrobisz przed innymi.