No ale to chyba logiczne ze konczy sie watki poboczne przed endgamem zwlaszcza ze sa gry gdzie po przejsciu glownego watku nie da sie juz wrocic do gry (Jak Fallout New Vegas na przyklad).
Gra ma opcję włączenia utrudnień na takie okazje. Zanim poszedłem skończyć wątek główny ustawiłem limit maksymalny obrażeń na 99.999 na cios i zdrowie przeciwników X50. Inaczej wszystko umierałoby na sam widok drużyny, w której jedna postać na poziomie 99 bije za 25 milionów na dzień dobry.
Mógł? Rozczarował na maksa! Początek zapowiadał się fajnie, kto to ta malarka, czemu tak się dzieje a po ukończeniu gry dostajesz takim fukapem - "ale o so chodzi". I taka mina "eee". Ani to fajne, do tego mega iracjonalne. Sorry, ale to już w znienawidzonym przez krzykaczy DAV wątek Varrika miał nieporównywalnie lepsze zakończnie, gdzie na koniec był tak świetny twist, że jeszcze tydzień po ukończeniu gry człowiek o tym myślał, jak to genialne było zrobione podczas całej rozgrywki.
Wątek Varrika faktycznie był fajnie zrobiony, aczkolwiek cały czas było podejrzane, że inne osoby w ogóle z nim nie rozmawiały, nie zauważały jego obecności...Natomiast kiepską, nudną postacią okazał się Solas - zresztą już w Inkwizycji był nudny. Ja osobiście wolałem już klepać na koniec gry takiego klasycznego złola jak Koryfeusz czy Arcydemon :-)
Clair Obscur ma właśnie duży problem, że trzeba bardzo uważać, żeby nie przelevelować i potrafi to bardzo wpłynąć na odbiór gry, że zostaje z niej głównie fabuła. Już 5 poziomów za dużo robi różnice.
Przed końcówką Aktu II już nawet nie ulepszałem broni powyżej 12 poziomu i nie rozdawałem punktów atrybutów, po tym jak axony załatwiłem za pierwszym podejściem - a zwykłe mobki miały jedną jedną turę żeby cokolwiek zrobić, bo w drugiej wchodził już Elemental Genesis, który czyścił prawie wszystko. Tak na bossa z końca aktu II potrzebowałem, aż trzech podejść więc już satysfakcja była. Miałem wtedy 50 poziom.
Nauczony tym doświadczeniem na początku aktu III od razu poszedłem od razu po finał - z bossem trzeba było się trochę pomęczyć (nawet ulepszyłem bronie do 15 po kilku niepowodzeniach :P), ale prawie wszystkie mobki po drodze ginęły tak samo w 2 turze (nawet nie zdejmowałem z Lune capa na damage). Choć przed zakończeniem gry wolałbym wiedzieć pewne rzeczy fabularne z questu z Alice.
Właśnie po to istnieje skalowanie. Dobrze zaimplementowane powinno być niezauważalne co jest trudną sztuką balansowania między stawianiem wyzwań graczowi a nie stworzenia poczucia braku rozwoju, ale jest to wykonalne i odpowiada na tak błahe problemy jak przelevelownie.
A o debilnym zakończeniu fabuły nie mają nic do powiedzenia?
spoiler start
Cała historia to w zasadzie tylko sen z dodatkowymi etapami
spoiler stop
No zupełnie nie
spoiler start
To nie sen, wszystko wydarzyło się naprawdę, tylko w "sztucznym" świecie stworzonym przez malarzy. Bliższym porównaniem jest Matrix.
spoiler stop