Zastanawiam się czy zdajesz sobie sprawę, że jesteś rasistą. Dolary na orzechy, że nie. Dlaczego ja nic nie pisałem o rasie, a Ty tylko o tym? Zaiste ciekawe.
No i dziwi mnie, że nie masz pojęcia o fanach i jak nie doceniasz dzieci - chociaż może klucz jest w słowie dzieci bo rozumiem, że nie rozmawiamy o 5 latkach tylko 15 latkach. To dzieci mają bzika na punkcie takich dupereli jak to czy bohater miał miotłę wygiętą w lewo czy w prawo. Ja to nawet nie pamiętam, że w książce Snape był zdaje się najprecyzyjniej opisaną postacią - żona mi to musiała powiedzieć bo za dzieciaka właśnie czytała HP 379 razy. To dzieciaki w zeszycie rysują Snape'a i coś mi się wydaje, że żaden dzieciak nigdy nie użył jakiejś tam powiedzmy brązowej kredki. Dorośli mają na takie rzeczy srogo wywalone, dokładnie jesteś tego przykładem, w sumie ja też. Mnie razi wyrzucenie do śmietnika legendarnej kreacji aktorskiej, nie podoba mi się taki casting jedynie trochę bardziej niż nowy Hagrid czy McGonagall, może podobnie jak Malfoya (to są też jajca ale pewnie musieli odhaczyć checkboxa "nastoletnie amerykanki lubią to"). Zresztą casting... obecnie właśnie nie nazwałbym tego castingiem tylko excelem. Chcesz mi powiedzieć, że nie było żadnego świetnego aktora z desek teatralnych do tej jakże trudnej roli? Wszyscy casting przegrali?
W każdym razie po prostu szkoda. Takie uniwersum i po jasną cholerę im takie ryzykowne decyzje? Ja nie wiem. Jak będzie wtopa to stracono czas i potencjał i ucierpi fajne przecież uniwersum, jak będzie sukces (a to już na tą chwile jest jakoś tam ograniczone) to będą kolejne takie ryzykowne decyzje? Po co... Obstawiam brak wielkiego sukcesu ale i brak wielkiej wtopy, ale wtedy pytanie czy to wystarczy do tworzenia następnych sezonów, się zobaczy. To trochę case RoP, z dużej chmury mały deszcz i w efekcie spora bierność - dla uniwersum takie coś to by była porażka.
PS. napisałem bardzo krótki tekst, co Ty tam chcesz formatować? Nie każdy musi uprawiać akapitozę.
Żeby była jasność, memy przedstawiające Snape'a rzucającego zaklęcie Alohomora na zapięcie rowerowe uważam za oburzające.
Ale może właśnie o to chodzi w sumie... duże zainteresowanie taka gra wywołuje, bo gatunek jest bardzo lubiany, ale to co wychodzi nie spełnia oczekiwań (krótko i/lub długofalowych) i jest nieustanne poszukiwanie czegoś lepszego/nowego.
Ps. gry multi się ludziom nudą tak samo jak nie multi. Dobre gry multi się nie nudzą.
No i też nie zapominałbym, że co by tam GGG nie nawymyślało to retencja graczy jest pi razy oko z ligi na ligę podobna i większość graczy gra tam ze cztery tygodnie i siema.
"Teraz cały proces jest utrudniony i zwyczajnie nieporęczny. Wyszukiwanie na Discordzie konkretnych problemów to syzyfowa praca – pod tym względem fora działały o wiele lepiej."
Jak to? Przecież na DC jest opcja szukaj i w mig pojawiają się wpisy zawierające frazę. Można szukać dla całego kanału, można dla pod kanałów. Na forach szukanie to była gehenna, już samo stronicowanie to przecież totalna padaka. A opcje wyszukiwania? "Piękne" czasy.
W sumie to powyższe prowadzi do pytania: czy jest złe, że lepsze rozwiązanie zastępuje gorsze, tylko dlatego, że zastępuje? Jeżeli ludzie się przenoszą to z własnej woli, bo jest im wygodniej no i nie ma się co dziwić. DC ma sporo niedociągnięć, sporo można by by w nim poprawić ale to tylko pokazuje jak koślawe były rozwiązania przed nim skoro nieidealne rozwiązanie właściwie przejmuje cały rynek.
Dożyliśmy czasów, w których nie poważna firma chce $ za coś do swojej poważnej gry tylko czasów, gdzie niepoważna firma chcę $$$$$$ za przyśpieszenie progresu w niepoważnej mobilce - i je dostaje.
Nie wiem czy cokolwiek analizujesz ale jeżeli to ewentualne, oczywiście Tobie nijak nieznane, koszty ale jeszcze jest coś takiego jak warunki rynkowe czyli popyt. Imo cenę dali niską, gra sprzedałaby się po 200 bez kłopotu w obecnych czasach. Ile kosztował Necro w D3 i w którym roku?
Blizz może i nie jest najgorszy w wysysanie kasy ze swoich graczy ale do liderów tego rankingu to ma lata świetlne. Całe szczęście, że nie chodzą na kursy do kolegów z Kinga :)
Ile to już było "weteranów", którzy mieli odmienić oblicze giereczkowej ziemi? Ostatnio byli ci od Starcrafta i oczywiście wyszło jak zawsze.
"Czyli trzeba będzie stawiać na parowania, uniki, pilnowanie animacji i hitboxów, a najpewniej też na odpuszczenie tego zmurszałego sterowania point’n’click."
Boże broń nas przed takim PoE3 i D5. Kto gra w H&Sy dla "pilnowania animacji"? Ludzie aż tak tego nie szukają, że jak się da to omijają bossy (w PoE to są całe buildy "nie pod bossy") a poza tym dąży się do tego, żeby zabijać na strzała i/lub przeżywać obrażenia. Nawet PoE2 się przed tym nie obroniło, a bardzo chciało.
A tak w ogóle ten pan chyba nie zdążył ogarnąć, że już w D2 była cała masa buildów nie point and click - przynajmniej w rozumieniu kliknięć w moba. Jak on swoją drogą ogarnął maga w tej swojej grze skoro mag nie jest od parowania i unikania, a nawet powiedziałbym, że w czterech literach ma animacje i hitboxy bo puszcza jakąś novę dookoła i jazda.
No i ostatnia sprawa to w obu grach wprowadzili sterowanie wsad i ciekawy jestem jak to się przyjęło. Ja fanem nie jestem osobiście ale wiem, że takich nie brakuje. To z jednej strony może pokazać, że point and click wcale nie jest jednoznacznie odrzucany przez graczy, a po drugie przeczy tezie, że PoE i Diablo "śpi".
Jedyne z czym się mogę zgodzić to to, że faktycznie gry trochę stoją w miejscu ale H&Sy chyba najmniej. Faktem jest, że twórcy skupiają się na grafice, a np. fizykę świata omijają szerokim łukiem - pomimo przecież rozwoju technologii.
Zbieractwo to korporacyjny mechanizm? A która to korporacja wmówiła barbarzyńcy, że fajnie jest zbierać uszy wrogów? Albo indianinowi skalpy? To były trofea, swoiste achievementy. Moja babcia zbierała znaczki wycięte z listów, czy tą korporacją, która ją do tego nakłoniła jest Poczta Polska? A może sprawności skautów/harcerzy to korpo mechanizm?
Zbieractwo, kolekcjonowanie, osiągnięcia - to są najzwyklejsze ludzkie sprawy i to, że są obecne w grach należy ocenić jako najnormalniejsze w świecie. Owszem, w wielu grach chodzi o zbieractwo i nic w tym złego. Kiedyś zbierałem monety, które do niczego mi nigdy nie posłużyły i nie mogły posłużyć, dziś mam jakieś skiny w lolu, skiny w CSie i 500 książek na półkach. Zero różnic. W sumie najgorsze te książki - pieniądze w błoto :)
Na poważnie, to naprawdę w D4 grają casuale w tym konsolowcy po powrocie z pracy dla relaksu i nigdy nie dochodzą do "kłopotów endgame". Inna gra, inny target.
No nie do końca tak jest w łapkami w górę. Jeżeli wpis ma 10 w górę, a inny nie ma 10 w górę to pomimo tego, że może mieć 100 "na nie" to nadal jest lepszy od tego, który nie ma 10 w górę i być może też X "na nie". Łapki w dół to pomysł po prostu zły, dający jedynie możliwość obniżania rangi wpisu "bo tak". Jak wiadomo zawsze jest większe zaangażowanie przy byciu "na nie" niż "na tak". Inna sprawa, że o ile łapki w górę mi nie wadzą to po co jest ustawianie postów "od najpopularnieszych" to nie mam pojęcia. Na górze powinny być najnowsze i to licząc odpowiedzi. Ewentualnie opcja sortowania "po łapkach". Teraz jest totalny miszmasz czasowy.
Jakie będą zmiany na forum (czy po tutejszemu w komentarzach)? Obecnie jest po prostu... przedziwnie. Dziwne nieintuicyjne przyciski, brak powiadomień, że ktoś odpisał, opcja "zaczep" jest jakaś koślawa. W sumie nie sprawdzałem, ale czy naprawiło się automatyczne wylogowywanie tj. żeby go nie było?
Jako, że miałem identyczne odczucie (co nie jest wyjątkowe dla CP) to na szybko zerknąłem na kreator buildów datowany na 2025 rok:
+35 Max Health.
+10% larger targeting reticle for smart weapons.
+30% Mitigation strength in midair.
+30 stamina for each enemy hit with Quake.
-20% Dash Stamina cost.
Activating Kerenzikov in midair keeps you suspended in the air and extends its duration.
I tak dalej i tak dalej. Nuda jak flaki z olejem. Jak grałem to pamiętam, że absolutnie nic mnie nie interesowało w tych perkach. Finalnie z niechęci leciałem z jakimś buildem nawet nie czytając zbytnio co klikam - bo po co. Szczególnie, że średnio to wszystko się zgrywało z ekwipunkiem. Być może ma to znaczenie na najwyższych poziomach trudności - identyko jak w Wiedźminie. Tam mikstury i inne jakieś kartacze nie miały żadnego znaczenia, a ekwipunek to oby miał zielony znacznik... Zresztą jest to przypadłość bardzo powszechna, oby tylko ciutek mocy i koniec kreatywności (i budżetu ;) ).
Na samym tylko Steam DB widnieje, że gre może mieć nawet 16 milionów kont. Minęło 9 lat od premiery, niech średnio mają 10$ (wątpliwe, żeby było w rzeczywistości tak mało) za kopię po prowizjach i podatkach czyli rocznie średnio sprzedać mogli 1,7 mln sztuk czyli 17 mln dolarów. To jest mało na utrzymywanie i rozwój gry? :) A jeszcze inne platformy, może jakiś merch...
Oni nie dość, że mają hajs na rozwój to jeszcze muszą mieć niezły pitos odłożony na tą nową gierkę. Wcale bym się nie zdziwił, że wolno z nią procedują bo nie chcą robić konkurencji NMSowi, a nie że mają krucho z sianem.
A dla jasności. Przykładowe 17 mln dolarów rocznie hajsu w kasie to prawie 2mln $ miesięcznie do wydania. Przy 50 pracownikach to daje 28 000 $ miesięcznie brutto. Oczywiście są inne koszty ale są też inne źródła przychodu w postaci innych platform.
PS. w internecie można znaleźć artykuły z 2025 roku mówiące o sprzedaży na poziomie "powyżej 10 mln" natomiast jest to dana z raportu z 2022.
Wydawnictwo Annas archive xd Widze, że jest 15 pozycji po polsku z Warhammera w tym 40k.
"Joe Abercrombie to taki brytyjski Andrzej Sapkowski obdarzony nieco większą dyscypliną literacką. Zapewnia wartką narrację, pisze barwnie i zwięźle"
Napisać o tym autorze, że pisze wartko i ma lekkość narracji to "delikatne" przegięcie. Pierwsze prawo ciągnie się jak flaki z olejem, bez skupienia nie da rady. Przez pierwsze 200 zdaje się stron nie dzieje się dosłownie nic oprócz kreacji świata. Pozycja tylko dla turbo fanów poważnego fantasy - co nie musi być minusem.
"Na szczęście w tej kwestii EHG ma dobre wieści."
O co chodzi z tym hejtowaniem AI? Niech zaprzęgną wszystkie możliwe AI na pełnej... i niech robią updaty co dwa tygodnie!
Starcraft ma gigantyczny potencjał bo sentyment do niego jest dużo szerszy niż tylko "dziadersów 40+". Jest to powszechnie znane, barwne i rozbudowane uniwersum. Gatunek ma naturalny potencjał esportowy, który wystarczy prowadzić, a nie olać. Blizz tą grę olał, a nie gracze ją olali. Blizz w pewnym momencie przestał umieć organizować turnieje/ligi, zupełnie przespał monetyzacje (warchesty???), przespał nawet "dajcie zawodnikom $ kupując skiny" (warchesty z limitem????). Zupełnie nie widzę możliwości, żeby nie dało się zarobić na dodatkowej kampanii za 5$. Przecież tego by się sprzedało milion, a trzeba by tylko posklejać assety na mapie. No ale właśnie... Blizz położył na tym lagę. O ile z Warcraftem jakoś to rozumiem bo mamy tu kwestie fabularne pojawiające się w WoWie to w Starcrafcie...
Pozostaje mieć nadzieję, że planszówka od Archona to nie tylko planszówka ;)
A jak nie to zawsze pozostaje sprawdzić czy przed Blizzconem na pewno mamy telefony :D
No i co, pytał się na pamiętnej konferencji chłop czy mamy telefony i... mamy. 400 000 jednak nie powala w świecie giereczkowym, tyle to potrafią mieć gry na Robloxie, a brainroty w Fortnite 600 000.
To co jest ważne i w sumie trochę smutne to to, że jest sprawny system monetyzacji - jest rozwój i nowości. Coś jak w Robloxie gdzie updaty bywają co 3 dni, z kontentem, którego nie da się zrobić w te 3 dni...
Cieszynka – w sporcie popularne określenie na okazywanie radości przez zawodnika po zdobyciu gola lub punktu. Kojarzone jest głównie z piłką nożną. Słowo „cieszynka” jest powszechnie używane przede wszystkim w magazynach i serwisach sportowych, pojawiło się także między innymi w grze FIFA jako tłumaczenie angielskiego celebrations
Który skin jest Twoim zdaniem zbyt daleko idący? No może ten z czerwonym. Zastanawiam się co myślisz o skinach agentów z CS2, a te są "w klimacie" i jednocześnie są kreatywne, ciekawe. Agenci FBI, SWAT, kobiety, mężczyźni, nurek, a u gangusów cała plejada bandziorów. O ile zgadzam się, że BF ma potencjał żeby korzystać z autentycznych wzorców i jednocześnie pozostając kreatywnym to jednak nie zgadzam się, że pokazane skiny są "neonowe". Ciężko być neonowym bez neonu.
Też długo nie szukałem: "grupy bardziej rozproszone, przez co trudniej będzie pozbyć się wszystkich za jednym zamachem".
A ja bym nie nazwał tego "słuchaniem społeczności". To jest takie pozorne słuchanie. No bo gracze niekoniecznie opisują swoje potrzeby w elaboratach na 4 strony a4. Postulaty są wybiórcze, często emocjonalne i tak naprawdę ich źródłem jest "coś". Jak gracz narzeka, że "mało dropi" to właśnie wcale gracz nie mów "nie chcę żeby w grze nie było holy graila". A tu mamy gracz mówi "chcemy coś nowego", a Blizz słucha graczy w taki sposób "dajmy reskin starego czyli będzie coś nowego" :) To nie jest słuchanie. W sumie GGG z PoE2 też trochę wpadło w taką pułapkę, gracze chcieli ciężej, wolniej, ale jednocześnie czy nie chcieli szybko? No właśnie... Czyli słuchaniem graczy było zarówno ograniczenie travel skilli jak i... dodanie sprintu. No a że Blizz w ogóle nie ogarnia kuwety to jest jak jest, nawet jak coś zrobi to bez sensu i wbrew graczom i logice. W żadnej mierze bym nie powiedział, że "słucha graczy".
"Myślę, że za każdym razem, gdy masz dużą grę i wprowadzisz w niej jakiekolwiek zmiany, zawsze znajdą się osoby, które nie będą z tego zadowolone i głośno to wyrażą."
Tymczasem gry na Robloxie, w których zmiany są co 2/3 dni i mają po 50 000 graczy online z trendami wzrostowymi po kilkanaście % co update XD
"że grind itemków jest najważniejszy w H&S, jeśli gra nie zmusza do dużego grindu itemów, to wg. niego nie jest H&S. Bo w końcu musi być dużo grindu, a H&S, w którym grind nie jest najważniejszy, to dla niego śmieć."
No, dokładnie tak jest. Pozostaje tylko do dyskusji jak wolno/szybko się sieka i jak dużo/mało tego lootu wylatuje. Reszta to wątki poboczne tak jak sól w zupie - jest tylko przyprawą i dla niektórych (mniejszości ale jednak) wręcz zbędną, prawda?
Ale tak, lepiej cmentarz niż najnowsi settlersi ;)
Krok po kroku. Jeszcze trochę i się doczekamy porządnych movement skilli. No i RFa :) Na pohybel ruthlesowatości.
"Człowiek to istota społeczna."
No, tak z wyjątkiem 40% introwertyków. W gry multi gra się... samemu w większości przypadków jedynie np. mając wspólny handel huby czy jakieś aktywności drużynowe. Wiele gier multi jest tak naprawdę singlami jedynie widzimy, że obok ktoś biega.
Ten upadek konsol widać po sprzedaży Switcha2 czy o co chodzi?
Gry mobilne są popularne bo gry jako takie zyskały nowy rynek zbytu - ludzi, którzy nie są "graczami".
Piszesz, że HnS nie polega na 0,1% szansy na drop czegokolwiek ale sam już nie wiem, skoro stoisz po stronie D2 to chyba to za duży %? Bo w D2 procenty są żadne. Są nawet jawne. Ot na przykład najlepszy drop Arachnid Mesh to 1:2760 czyli 0,036% i to z bossa na hellu (0MF). O holy grailach, których ludzie nie dropnęli przez 20 lat chyba przez grzeczność nie będę wspominał.
Gameplay nie polega na trzymaniu jednego przycisku? A ile przycisków klikał nekromanta w D2? Albo Hemmerdinem? Jak latałem Javazonką to robiłem coś innego niż puszczanie oszczepów na krowach - w sumie nie pamiętam ale chyba nie. W ogóle ile da się w D2 klikać przycisków maksymalnie? Bo coś mi się wydaje, że w PoE więcej.
"Wyskoczy z Enigmą"... Tu byś mógł postawić znak równości pomiędzy D2 i PoE - obie gry są zniszczone przez boty i trady. Widzę, że ta niedostępna dla 99,9% ludzi (xD) mityczna Enigma kosztuje siedem osiemdziesiąt na Allegro na NL. No ale to inny kłopot, wiem. Nie mniej woadłeś w kłopot bo ganisz poe za 0,1% szans na drop i jednocześnie piszesz, że "nikt" nie ma Enigmy, no bo taki jah i ber to szansa 1 do miliona jak nie dwóch (no... skaluje się z poziomem, mfem, graczami w party i oczywiście liczbą zabitych ale to już się musisz zdecydować).
Takie są Twoje argumenty, takie nie do końca oparte na faktach.
No i jak chcesz porozmawiać o problemach PoE to proszę bardzo, mogę napisać o tym pracę doktorską bo żadna gra mnie tak w życiu nie wkurzała. Tylko to też idzie na plus w rywalizacji PoE - D2. No bo co tu pisać o D2, praktycznie nie ma o czym, brak kontentu i mechanik automatycznie oznacza brak problemów. Nowe ligi w PoE Ci się nie podobają bo... mogą, bo istnieją.
A tak poza tym to czy "niemożliwe"? No nie wiem. Jak stoi "drzewo" to technicznie może stać ściana. Tylko bajzel by był i raczej tego nie chcą.
A to, że PoE1 zjada D2 na śniadanie to akurat jest najbliżej obiektywizmu jak się da. Również dlatego, że w PoE1 można grać dużo wolniej niż w D2 i tak, że każdy nawet drop ma ogromne znaczenie. Największą zaletą PoE1 jest to, że właśnie można w niego grać na całą masę sposobów. Tak 1buttonem, zoomerem, zarzynając kompa miliardem efektów czy właśnie iść jak ślimak i modląc się, żeby następny wymęczony drop był użyteczny.
Na dodatek tak, PoE1 ma SSFa czyli single player, a i nawet jeszcze ma prywatne ligi czyli taki SSF z kumplami czyli minimalne trejdowanie.
Ale to nie hejt na D2, to po prostu gra z innych czasów i jedyne co to rozpatrywanie jej walorów poprzez nostalgię uważam za bezsensowne. To, że D2 dawało mi 20 lat temu więcej frajdy niż obecnie PoE1 nie ma żadnego znaczenia.
A widzisz "to zależy". D2 obecnie jest rozpatrywane poprzez nostalgię. Obecnie mamy PoE, które D2 zjada na śniadanie, PoE2 w powijakach "przez wielu" jest nazywane już najlepszą pozycją w gatunku. A jak się weźmie pod uwagę sprzedaż, to D2 jest najlepsze? No chyba nie.
A tak obiektywnie to w której kategorii D2 jest najlepsze? Skille - nie, itemizacja - nie, end game - nie, feeling walki - nie, muzyka - możliwe, klimat - możliwe. W wymienionych nie ma swoją drogą jednego lidera.
I nie, nie jest "tylko zwykłe 5v5" bo są jeszcze ARAMy i tryby czasowe, popularna od jakiegoś czasu arena (seria potyczek 2v2) czy obecnie arurf. Nie tak dawno temu był tryb ala bullethell.
A WASD brzmi jak kuriozum, ale w H&S też brzmi jak kuriozum, a tu się okazuje, że gracze w PoE2 tego używają... także się zobaczy. Ja jako gracz wychowany na np. RTSach tego nie widzę w ogóle.
No i wspaniale. Właśnie szukam hydraulika i nie ma ani jednego.
Niby tak ale jednak pokazuje to problem tego uniwersum. Gra, w której gramy hobbitem i robimy w sumie to co hobbicie robią zarówno w prozie jaki przecież w filmie (!) nie stanowi dla mnie żadnego problemu o ile... jest dziełem pobocznym, rozwinięciem uniwersum, jego wzbogaceniem. A nie jest, staje się perłą w koronie bo innych pereł nie ma. Wtedy uniwersum traci bo... taka gra "to uniwersum". To trochę tak jakby nie było trzech Wiedźminów ale za to byłe te wiedźmińskie pokemony. A tak mamy Wiedźminy i była sobie gierka na telefony - wywalone w to. Uniwersum jest absurdalnie źle prowadzone i to w całej rozciągłości. Serial przedziwny, gry to kuriozum... może by jakiegoś menadżera sensownego zatrudnili? HP doczekał się godnej gry i hajs się zgadza, uniwersum nie straciło - poczekamy co zrobi serial. A WP? Gdzie pełnoprawny RPG? Gdzie jakaś strategia? To już można zrobić dobrze napisaną "Telltalegrę". Jak pomyślę o LOTROnline to się łezka w oku kręci.
Ale żonka pewnie Hobbita ogra i niech się tym cieszy, czemu nie.
Ale to nie chodzi o samą płatność tylko modyfikacje w bazie Steam/Itch. Po prostu nie masz pozycji, za które nie zapłacisz bo ich nie ma w bazie.
Inna rzecz, że te pozycje są za darmo i wiele z nich oficjalnie ze wsparciem twórców także tego xd
Ogólnie to jest hit. Operatorzy płatności wymuszają cenzurę za pozycje, które funkcjonują w necie jako...darmowe xd I nie mam na myśli piratów, te gierki są za darmo przy wsparciu autorów (może nie zawsze, ale są). Bezsens.
Jedna z gier wymienionych przez te baby ma na jednej z takich stron (ta akurat chyba piracka, nie wiem nie znam się aż tak):
Played: 458.7K
To dobry bjkot.
Tutaj raczej chodzi o to, że OF to serwis stworzony do tego, a Steam to platforma dla dzieci, na której jedyny problem z wyszukaniem treści +18 jest taki, że szukanie po tagach +18 wskaże GTA i Wiedźmina 3, a nie "grę +18" xd Poza tym to jest tego cała masa, w tym darmowe czy za dolarka.
Ale czego Ty się czepiasz?
Autor napisał:
"Podobnie jak Sam z cyklu Death Stranding, przemierzymy w tym celu zarówno pustynie, jak i pokryte śniegiem góry."
Czy w DS nie przemierzało się pustyni i śnieżnych gór? Czy "celem" nie było dostarczenie czegoś?
A tytuł?
"nietuzinkowe połączenie Red Dead Redemption 2 i Death Stranding 2"
No... gruby jest, nie powiem, ale czy da się tu zarzucić nieprawdę? Przecież tego połączenia autor nie definiuje więc tak, na takiej zasadzie można powiedzieć, że CoD to nietuzinkowe połączenie WRC i CS. W CSie się strzela, a w WRC jeździ - wychodzi strzelanka, w której się jeździ.
Porównanie do żywności nie ma najmniejszego sensu. Dotyczy regulacji czegoś czego konsument NIE WIDZI i nie ma jak stwierdzić. Nawet po spożyciu. W grach wszystko jest na tacy. Nie podoba się - nie kupuj.
PS. czy dobrą szyneczkę w jakiś Wierzejkach masz bo UE to spowodowało? NIE!
Tribunal ale co to znaczy "powinno działać od początku"? Przecież takie gry są balansowane nieustannie i właściwie to można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że nawet jakby się dało (bo się nie da) zbalansować wszystko idealnie na teraz, to by się to nie opłacało. Mety zmieniają się co chwila w takich grach. Różnica pomiędzy najsłabszym buildem, a najlepszym jest kolosalna. Niektórymi kombinacjami nic się nie osiągnie, innymi leci jak przecinak. W PoE to już w ogóle bo tam to jak się nie weźmie jakiejś nodki, albo weźmie złą to dosłownie można paść od samego siebie, nawet mobków nie potrzeba. I nie, nie wystarczy "ładować wszystkiego co na oko pasuje". W D4 jest to bardzo uproszczone ale też synergie trzeba poznajdować i to jeszcze te optymalne, a nie te lipne.
Takie podsumowanie nie ma sensu. Zupełnie czym innym jest stworzenie scenariusza i dialogów przez AI, o albo tłumaczenia, a czym innym korzystanie z AI w pracy twórczej, w wyszukiwaniu informacji czy też tworzeniu właśnie jakiś materiałów. W ogóle dziś konia z rzędem temu kto wie jak coś zostało stworzone. Zlecamy napisanie scenariusza i go dostajemy. Zlecamy napisanie opisu marketingowego i go dostajemy.
Obecnie cała masa otaczającej nas treści jest tworem AI i... i nic. Nic się nie dzieje bo jest odpowiednio używana. A jak ktoś zrobi grafiki AI albo dialogi AI to cóż... no nie sprzeda się.
" bo to jest patologia, żeby tracić dostęp do czegoś, co się kupiło"
Nie ma w tym absolutnie nic patologicznego. To wręcz standard. Dlatego to inicjatywna dość dziwaczna - chciejstwo po prostu. Konsument ma w ręku największe z praw: możliwość niekupienia. Warto dodać, że absolutnie nie można powiedzieć o tym, że to prawo fikcyjne - gracze już nie jedno marne studio posłali do piachu. Inicjatorom nie pasuje to, że graczom jak najbardziej odpowiadają obecne polityki wydawców, głosują za nimi hurtem portfelami. Decyzja wydawcy o tym, że coś będzie np. poza Steamem nie przyciąga klientów, w ogóle, nic, a nic. No bo praktycznie dla konsumenta nic z tego nie wynika. Czas pokazał, że polityka GOGa oprócz tego, że miła to nie niesie za sobą niczego praktycznego, a przynajmniej nie w dużej skali.
Teza ciekawa ale dość odlotowa. Po co komu kupa siana na portfelu Steam? Żeby kupić skiny na Steam i sprzedać poza? Toż to tyle straty na prowizji, że masakra. Nie lepiej wynająć kogoś do namalowania obrazu na umowie o dzieło za 9% podatku? Nawet prać niczego nie trzeba. A nie lepiej wynająć kogoś z odległego kraju na umowę consultingową i zapłacić mu jakimś paypalem albo krypto?
500 zł darowizną? Przecież taka kwota darowizny nie podlega opodatkowaniu do wskazanej w przepisach sumy przez x lat. Nie wspominając, że wystarczy zatytułować przelew "pożyczka" i w sumie tyle, ktoś zwróci za te 20 lat - albo i nie.
Jeżeli nawet takie prawo wejdzie (wątpię, bo jest lekko mówiąc niemądrym chciejstwem) to co do zasady dotyczy towarów, które dopiero zostaną wprowadzone na rynek i często gęsto jest okres karencji (co niekoniecznie jest tożsame z vacatio legis) czyli np. muszą się do nowego prawa dostosować wprowadzone na rynek produkty po 1 stycznia 2030 roku.
Efektem tej kultury pracy jest gra, która jest absolutnie unikalna, niepowtarzalna i o dziwno nawet działająca przy tylu zależnościach. PoE1 pokazuje jak powinien wyglądać gatunek H&S.
GGG niestety postawiło na PoE2 i na razie zdaje się, że przelicytowało. To się jeszcze okaże oczywiście ale na razie PoE2 skorzystało z giga hypu ale czy obroni się długofalowo? Na tą chwilę jest ciężko, bieda tam jest taka w mechanikach, że szkoda gadać, a ze względu na kluczowe decyzje gameplayowe niekoniecznie da się to zmienić. Zamiast rozwijać PoE1, które już się zastarzało to sobie wymyślili jakieś uniki. No i klops bo jak do takiej wizji wpasować miniony, totemy, RFa, Blade Vortexy, Cyclony, autobombery, "cast on"y? No ciężko kurczaki bo nie może być tak, że się gra przechodzi sama. A no i PoE2 musi się ślamazarzyć, toż to niepodobna, żeby szybko się poruszać.
Szkoda, że tej koncepcji nie starczyło na dłużej niż na godzinę kampanii xd Potem przecinak. Się okazało, że w PoE2 jest autobomber, który 1shotuje pinnacle bossy, a i nawet sobie gracze znaleźli "RFa" i bez klikania przycisków się dookoła mobki zerują. No i cały misterny plan w p...
"To jest gra na podstawie literatury"
Skąd się tacy ludzie biorą. Pewnie myślisz, że najpierw była książka Gra o Tron, a potem serial. Beka z Ciebie.
"A czym jest "kaganiec wokeowy"? Przecież idea DEI (czyli różnorodność, równość i inkluzywność) polega na DODAWANIU"
Ależ już przecież oficjalnie wiemy czym jest ten kaganiec. Studia zatrudniają osoby na stanowisku cenzora. W Hollywood to przecież jest to nawet wymóg uczestnictwa w konkursie oscarowym. To nie jest "możliwość dodawania" tylko "jak nie dodacie to was nie ma". W branży gier jest podobnie, albo "dodacie" albo "was obsmarujemy". To dalece wykracza poza "polega na dodawaniu". To jest dokładnie proces, który opisałem - powstaje film, trafia do cenzora, cenzor każe dodać scenę. Ja takiego procesu nikomu nie zakazuje, wolność Tomku w swoim domku, ale nie dziwmy się potem, że dzieło na tym traci.
"Powstaje przecież cała masa produkcji indie, które też propagują idee progresywne"
Ależ właśnie tu jest pies pogrzebany! Nie kojarzę, żeby ktoś był przeciwnikiem tematu np. lgbt. No jak żyje nie kojarzę. Komu przeszkadza fabuła o dwóch gejach w filmie/grze o dwóch gejach? Nikomu. Nikomu nie przeszkadza propagowanie. To co przeszkadza to jego nachalność, zbędność czy niezrozumiałość. Jak Netflix robi film o napadzie na bank to ma to być film o napadaniu na bank, a nie o relacji damsko damskiej bo "checklista". Jak Śnieżka jest od lat wiadomo o czym to nie robi się jej nagle o wyzwolonych dziewczynkach. Jak od zawsze wiadomo jaka jest Galadriela to się nagle nie kreuje innej Galadrieli. Można zrobić hitowy film o wyzwolonych dziewczynkach oraz można zrobić hitowy film o jakiejś tam wojowniczej księżniczce, w czym problem? Podobnie z POC, po co na siłę zmieniać aktorów na z POC, skoro można zrobić dla nich film? Czy ktoś narzekał, że w I am legend jest Will Smith? Nie! A po co HBO Alana Rickamana, totalną legendę, zastępuje Paapą Essiedu? Hmmm, chyba dlatego, że HBO zapowiedziało, że serial będzie "wierniejszy książce niż film".
"Z drugiej strony gry propagujące "wartości konserwatywne" praktycznie nie powstają"
To kontrowersyjna teza. Konserwatyzmu w grach jest co niemiara, pytanie gdzie jest okno overtona. Cycate babeczki w grach rodem z Azji to jest growy konserwatyzm. Dwie płcie do wyboru to jest obecnie konserwatyzm chociaż kiedyś było to centrum tj. normą. Growym konserwatyzmem zrobiło się nawet dość zwykła możliwość podejmowania złych decyzji czy prezentowania złego charakteru.
"Czego to dowodzi? Tego, co wiadomo już od dawna, że twórcy gier mają po prostu w większości poglądy progresywne i liberalne. Nie jest to zresztą zaskakujące, w końcu jest to bardzo dobrze wykształcona i stosunkowo młoda grupa ludzi, a statystycznie to właśnie w takich grupach występuje najwyższy odsetek poglądów liberalnych i progresywnych."
Pół racji i pół nie. Owszem, młodzi ludzie są liberalni ale liberalność to szerokie pojęcie. Mainstream, w tym wokeowy z tego liberalizmu wyciąga tylko to co mu pasuje. Liberalizmem jest jeżdżenie samochodem i rozjeżdżanie przechodniów. Liberalizmem jest kliknięcie w opcje dialogową "p....ol się i giń". W końcu liberalizmem jest wybranie ścieżki kompletnie nietolerancyjnej. To przecież gloryfikowana przez Ciebie młodzież wypisuje na murach hasła anty lgbt, nie seniorki w moherowych beretach. To młodzież słucha muzyki, w której nie ma wersu bez wulgaryzmów. I tak dalej.
Dobre wykształcenie pomijam boś poleciał jak konie po betonie. Posiadanie dyplomu nie ma nic wspólnego z wykształceniem.
"No i wszystko jasne, po prostu nie masz pojęcia co oznacza słowo "cenzura"..."
To ciekawe, rozwiniesz? Sweetbaby, komisja Oscarowa czy specjalne działy w spółkach "oceniają dzieła pod względem obyczajowym". Politycznym zresztą też, znamy kwestię tajwańską. To jest definicja PWN.
"Nawet największym hitom, jak Kingdom Come II, się obrywa."
I słusznie kiedy się ulega presji. Chociaż też to rozumiem, trzeba jakoś funkcjonować, nie każdy będzie ryzykował. Zrobić grę, dodać romans wiadomo jaki i odfajkowane. Głupie ale działa.
"Aha, czyli jak samochód ma słaby silnik i awaryjną elektrykę, to na pewno dlatego, że producent zaoferował w katalogu aż 12 różnych wykończeń tapicerki i 20 kolorów lakieru? Gdyby do wyboru były tylko 3, to auto lepiej by jeździło i było bardziej trwałe, zgadza się? Te dwa aspekty totalnie się ze sobą łączą, prawda?"
Porównanie kompletnie od czapy i nie wpadłeś na to, że podałeś przykład, który Ci nie służy. Tak, jeżeli producent oferuje tyle opcji dodatkowych to podstawowy samochód jest droższy bo opracowanie dodatków, ich utrzymanie itd. kosztuje. Dałeś przykład tego, że to właśnie MA wpływ, a nie nie ma. No ale od czapy bo inna branża. Twoje zdanie sugeruje, że w każdej grze mogłoby być dodatkowo 1500 questów i to nie ma znaczenia. Mało tego, sugerujesz, że jednoosobowe studio powinno zatrudnić kogoś od "zaimków" i to... nie będzie miało znaczenia. No będzie, to jest oczywiste. Dziś robisz X, Y i Z i nie zdążysz zrobić K. Tak działa świat. Albo ktoś robi to, a nie tamto albo zwiększasz koszty. Ale ważniejsze jest po prostu wrażenie - gracz widzi "coś", nie widzi "czegoś" i ma prostolinijny wniosek. Tak, dokładnie jak w samochodzie, mam to i to ale kubka gdzie postawić to już nie mam...
"gier indie ma protagonistki, zamiast chłopów w roli głównej? Albo, że na porządku dziennym są w nich wątki homoseksualne? Ciekawe czemu... Skoro nie ma nad nimi "złego korpo", to czemu to robią? Czyżby sami chcieli? Nie może być!"
Może być, nie ma problemu. Tak sobie wymyślają, robią i gra muzyka. Nie przekazują dzieła do firmy consultingowej, która im powie, że to i to mają zmienić "bo".
Nie rozumiesz sedna problemu.
Problemem jest to, że korporacje nakładające sobie kaganiec czy to wokeowy czy jakikolwiek inny... zabijają kreatywność. To widać, słychać i czuć. Dosłownie gracz podczas gry widzi, że tu i tu mogłoby być inaczej, a nie jest. W ogóle problemem jest, że w rozrywce woke/dei nie jest popularne, kiepsko się sprzedaje. Jak to połączysz z "na siłę" to Ci wychodzą totalne słabiaki. To jest przypadek Netflixa, którego filny wyglądają dosłownie jakby je reżyser zrobił, potem trafili do jakiegoś cenzora, a ten każde dodać scenę pocałunku kobiet. Po co? Dlaczego? A kto by się tam zastanawiał, odfajkowane.
Obecnie w grach ciężko uświadczyć jakiś charakter, większość z nich jest wypłaszczona. Już niezbyt można wzbudzać kontrowersje bo obsmarują od jakiś fobów. Czy w końcu można w grze zażartować z blondynek? No chyba nie można.
Czas też nie jest z gumy. Jak się ma na checkliście "zaimki" to może brakuje na tej checkliście "kolejny sidequest"? Gdzie się podział budżet Avowed? Może został władowany w fantazyjne postaci i nie starczyło na otwieranie zamków czy tam jakiś crafting? Nie wiem ale taki powstaje obrazek - w końcu coś w grze jest, a czegoś nie ma.
Dlatego tryumfy święcą mniejsze studia - oni nie nakładają sobie takich kagańców. Idą pod prąd, głównie gameplayowo, ale też nie mają nawet struktur, żeby stanowisko "cenzor DEI" no i scenariusz jest taki jakim go stworzono.
Oczywiście wątkiem pobocznym jest to, że wielkie firmy są akcyjne i są wrażliwe na PR. Mniejsze firmy są wrażliwe na konkretne wyniki finansowe.
Na SteamDB są dziwne dane. Peak 10 000, grę posiada ponad 400 000, premiera 6 dni temu. Inne gierki mają +- 10 razy mniejszy peak niż liczbę kopii, a tu 40 razy?
Powiedziałby lepiej chłop kiedy drukarki się same zaczną instalować. To mnie interesuje.
Ale w czym problem? Z Paradoxu odejdą do Rockstara, a z Rockstara do Paradoxu.
"Więc już mikrotransakcje to norma. "
Ale czysto teoretycznie to nie musi być problem. Mikro mogą sobie być o ile... nie wpływają na design gry. Np. w AC wątpliwe jest, żeby nie wpływały ale w takim PoE nie wpływają. Czy komuś przeszkadza, że w LoLu czy CSie są skiny? Nie bo dba o nie jakiś zespół, a o grę jako taką dba inny zespół.
Zupełnie czym innym są mobilki, które są zaprojektowane pod to, żeby kupić coś za dolarki czy no właśnie nowy AC, który nawet jak nie został "podkręcony" pod płatności to tym śmierdzi (jakieś surowce itp. i inne gateowania).
Jak patrzę historycznie to naprawdę wolałbym dobry system mikrotransakcji w np. Starcrafcie 3 na przykład. Ten pojawił się późno i był miałki. No i co? I się okazało, że nie warto gry wspierać i prowadzić. Nawet jak warchesty dodali to z jakimś debilnym limitem...
"To akurat dla mnie jest duża wada, już divinity original sin miały strasznie nie intuincyjne questy"
Ale to znaczy co. Chciałbyś mieć swobodę ale z oznaczonym efektem, żeby potem nie mieć "kaca"? Takie gry co do zasady źle się starzeją, skoro mamy na tacy podane wszystko to po co jeszcze raz próbować? Ideał byłby taki, że konsekwencje są dynamicznie generowane w zależności od "stanu świata" co spowodowałoby niemożliwość tworzenia poradników czy solucji. Wtedy pomimo pozornego dyskomfortu gra zyskałaby niesamowitą głębie i angażowałaby na maksa. Jak w życiu - każda decyzja może wpłynąć na różne konsekwencje.
Ciekawe podejście. Last Epoch pokazał, że to nie poziom trudności przeciwników jest problemem. W LE idzie się jak przecinak i co z tego? Ano nic, bo jest ciekawie i angażująco. Zresztą PoE1, jakby wyciąć kilka elementów, to też gra, w którą się gra jednym przyciskiem i czyści całe ekrany czyli łatwa. I co? I nic.
Może gra powinna być łatwa ale może kurde powinna mieć mnóstwo mechanik, sensowny endgame i sprytną itemizację?
I to taki komunikat po PoE2, na które wylały się hektolitry szamba po tym jak zrobili grę "trudną" i jednocześnie miałką mechanicznie i itemizacyjnie oraz z nieangażującym endgame...
QuoVadis D4?
Bezpiecznych? Wiemy już jak bardzo niebezpieczne bywa robienie "bezpiecznych" produkcji ;)
Kolejny dzień, kolejne sukcesy i oznaka geniuszu Guillemotów. Już niedługo każdy hejter się przekona jakie to były szachy 5d.
"by dowiedział się że w nowej lidze zacząć musi od totalnego zera!
A to na czym ma polegać "sezon"? :0
Ponadto "klasy" w PoE to nie są klasy jak w innych tego typu grach. Klasy w PoE (ascendacje właściwie bo nikt się nie posługuje "klasami") to tylko albo aż wariacje na temat, co używotnia różne buildy lub wersje buildów poprzez różne synergie na wspólnym przecież drzewku, oraz pozycjonuje postaci na tym drzewku. Oczywiście mogą tymi różnicami być jakieś skille czy wyjątkowe mechaniki ale to nie jest tak jak np. w Diablo, że klasy oznaczają zupełnie inne skille, inny gameplay itd. Nie ma nic dziwnego w tym, że najpopularniejszym buildem dla Huntreski jest gas arrow.
A ja rozumiem to co się działo.
Po pierwsze z tego co widziałem i słyszałem (bo sam odpuściłem na tą chwilę) start to był jeden wielki problem techniczny. To oczywiście znaczenia wielkiego nie ma bo mija ale buduje emocje "tu i teraz". Ludzie wkurzeni trafili na ->
Po drugie ludziom "pokasowali" buildy. Tego nikt nigdy w PoE nie lubił chociaż tak było jeżeli nie zawsze to bardzo często. I to nie było tak w jakiejś becie tylko z sezonu na sezon. Nie zmienia to faktu, że efektem takich działań jest poczucie straty. To najzwyklejszy mechanizm u ludzi i nie ma co się dziwić, że im z tym źle. To też mija i karawana jedzie dalej ale kumuluje się z punktem pierwszym i z ->
Po trzecie w PoE2 gra cała masa graczy PoE1 - nie udowodnię tego ale no nie może być inaczej, prawda? No i gracze kochający PoE1 za x, y i z nie mają w PoE2 x, y i z. To jest o tyle wkurzające, że w PoE1 można było poprzez niezbyt skomplikowane zabiegi osiągnąć tempo PoE2, a w PoE2 nie ma możliwości osiągnąć tempa PoE1. Zresztą nie tylko tempa. Ja wiem, że beta ale już same fundamenty, imo przede wszystkim socketowanie gemów, powodują, że nie ma tego co w PoE1 czyli tylko kombinacji oraz zarówno (tak, tak) łatwości osiągania tych kombinacji co jednocześnie trudności. W PoE1 można było robić cuda na kiju i to sobie przerzucając w 10 minut 30 kombinacji chociaż obarczone to było żonglowaniem itemami, przemyślnymi zakupami czy ogarnianiem craftingu. Tutaj nie dość, że jest jakiś imo sztuczne ograniczenie liczby supportów to i nie ma tego niby wkurzającego ale angażującego systemu mieszania gemami jak w bigosie. Ograniczenie liczby supportów to w końcu mniej kombinacji, mniej efektów graficznych, mniejsze zróżnicowanie. To się kumuluje z poprzednimi i z ->
Po czwarte PoE1 to h&s, a PoE2 to jakaś nieudana (imo) wariacja na temat soulslików. Nieudana nie dlatego, że coś źle zaprojektowali tylko w poprzednim paczu gra była łatwa, łatwiejsza imo niż PoE1 tyle, że wolna (a to PoE1 było/jest o wiele za wolne). Po prostu zamiast walnąć 20 razy, trzeba walnąć 40 razy. Zamiast przebiec kilka ekranów w 20 sekund, biegniemy 40 sekund. Gracze szybko "złamali" matematykę i cyk, grałem jednym palcem w ogóle nie używając uniku. A na YT/Twitchu oglądałem jak gracze na czilku czyszczą całe ekrany na pewno się nie pocąc.
Wątpię, żeby GGG "łagodnie" osiągnęło swój cel, pytanie czy nie zatraci się na drodze do niego.
Bonusowo: nie ma RF'a i miniony to nieporozumienie to po co grać :] Wielu powie, że bez flickera nie ma po co tego instalować.
Pięknem PoE1 było to, że moment, w którym czyści się pół ekranu to był dopiero początek (10 godzin dla zaawansowanego gracza?). Dopiero wtedy zaczynało się optymalizowanie buildu pod end game.
W PoE2 "interakcja" to zwyczajne zrobienie z przeciwników, szczególnie z bossów, gąbki na pociski. Ot zamiast strzelić go 10 razy muszę to zrobić 200 razy. Fun jak... Krok w lewo, hit, krok w lewo, hit, reakcja na jeden z 5 ataków, hit, zablokowanie bossa na nagrobku, hit. Jedyne wyzwanie to własna cierpliwość.
Problem też w tym, że gracze złamali PoE2 błyskawicznie i tyle z tych wyzwań. W PoE2 za pierwszym razem w kampanii zginąłem mniej razy niż w PoE1 po 1000 godzin (to akurat wynik znudzenia kampaniami i tym, że mam wywalone, lecę dalej oby szybciej).
Np. w PoE2 pomyśleli, że tak być nie może, nie może być tak, że się ginie na mapkach. No i co? I ch... sto. Padłem? Następna mapka/tablet jazda, tyle.
Samograjem to jest PoE1 i w sumie PoE2 też... I to dosłownie samograjem. W PoE1 wystarczył jeden palec (w D4 chyba nie ma takich buildów, nie jestem pewien). W PoE2 nie jestem pewien czy już są buildy na jeden palec ale wyzwania w grze raczej się nie uświadczy za bardzo.
To jest ciekawe bo kiedyś było jak piszesz ale potem pojawiły się oderwane od rzeczywistości teorie mówiące, że przemoc w rzeczywistości ma źródło w grach. Obecnie już dawno się od tego odeszło ale cenzura pozostała.
Tutaj jest o tyle dziwnie, że to studia azjatyckie mniej się boją takich tematów. Zachodnie są na etapie nie urażania zaimkami ale wschodnie jak widać też się czegoś boją. Dziwne to.
Tymczasem jakieś niszowe horrory z Japonii... xD O hentajcach nie wspominając...
Realizm to realizm, a nie robienie sobie jajec. W filmach można się kroić piłą mechaniczną, a w grze ma być ognioodporne dziecko? W jakimś CSie morduje setki ludzi dziennie, a w akurat Inzoi mam nie móc? Bo co? Czemu? Gdzie w tym byłaby jakakolwiek logika i sens?
W końcu czy zabronienie graczowi robienia X w grze... no nie wiem, naprawia go jeżeli coś jest z tym nie tak? Coś kurczę wątpię. Jest samochód, jest obiekt, są ich hitboxy... No i tyle filozofii. Jest dajmy na to broń, która wypuszcza z lufy obiekt, który ma hitboxa, ten styka się z innym hitboxem no i powinien być tego efekt.
Przypominam, że kiedyś wpadli na jako taki sposób eliminowania mordowania ludzi - zastępowali ich zombiakami. Z tym, że co to niby ma na celu oprócz odpowiedzi na biadolenia starych bab?
Nie mniej to w grach usługach jest większe pole manewru, większa przestrzeń na błędy, klientela mniej wymagająca, zwrot z inwestycji w krótszym czasie itd. itp. Ot "kupie ten pakiet startowy za 4$". Zobacz sobie co się dzieje na Robloxie. Jakieś ostatnio chyba ryby osiągnęły 350 000 graczy jednocześnie. O, jakaś gierka ma ponad 500 000 graczy. Coś czuję w kościach, że jak w którejś jest z 1000 graczy to gra jest zyskowna ;)
Gier online da się obskoczyć całą masę. Właściwie to codziennie można grać w inną i nie ma problemu.
Jak to nie chcą jak graczom się tak portfele otwierają na P2W, że mało się nie rozerwą?
Gracze uwielbiają mikrotransakcje, uwielbiają gry usługi, uwielbiają multiki.
Aczkolwiek nie w źle zaprojektowanych grach.
Ubisoft nie ma ciastka bo właśnie się nim podzielił.
"Od miesięcy w to grali" bo od lat upadają. To nie jest żaden sukces. Sukcesem to by było jakby UBI kupiło udziały Tencenta. Nie można mówić o prostolinijnym sukcesie kiedy jedynie minimalizuje się porażkę. Ewentualnie trzeba przy słowie "sukces" dopisać o co chodzi tj. że mógł się np. kupiec nie znaleźć, akcje by spadły jeszcze mocniej (o ile to możliwe) i klops a tak to jako tako.
Dalej, powiedzenie, że "ma się ciastko" bo to tylko 25% akcji i, że sobie Tencent dywidendę weźmie to lekko mówiąc niedopowiedzenie. To jest wystarczająco, żeby mieć istotny wpływ na pracę firmy, a w kwestiach strategicznych ma możliwość blokady - to też jest istotne w takich mega firmach. To, że Tencent z uprawnień korzysta tylko wtedy kiedy się hajs nie zgadza to zupełnie inna brocha.
Generalnie jednak zgadzam się, że dla samej firmy i gier to raczej korzystne ale generalnie to po prostu tragedia. To jest wytracanie kapitału na rzecz Chińczyków. To jest tragedia w skali całej Europy i nie chodzi tu o "giereczki".
Kolejna tragiczna wiadomość i to nie tylko dla rynku gier. Kolejna firma opleciona przez kapitał chiński. Wstyd w pierwszej kolejności dla Europy, w drugiej dla USA.
No chyba, że koledzy grają w szachy 5d i właśnie wiedzą, że jest super ekstra bo 25% u Tencenta oznacza "brak Yasuke" (przynajmniej do momentu kiedy zacznie to przynosić zyski).
Swoją drogą bardzo przykre, że trzeba być na smyczy hinoli, żeby zacząć myśleć o biznesie jak należy i nie działać na niekorzyść spółki. Fioletowo włosi już tak nie pofikają.
Oczywiście gry online nie widzi powodu, żeby skorelować tweeterowe sukcesy Ubi z wartością akcji i finalnie ze sprzedażą udziałów. Pewnie zrobią to Youtubowi hejterzy ;) Gry online pozostanie przy "ekscytującej szansie" Ubi.
Ale jemu chyba chodzi o to, że... no akcje nie lecą w dół. Trend na tą chwilę jakby został wyhamowany. On nie odnosi się do wszystkiego na około tego faktu, nie odnosi się do możliwych powodów itd. A tych może byś w sumie sporo, to w sumie rosyjska ruletka. Wystarczy, żeby inwestor zagrał w szachy 5d i w tym, że jest kaszana widział potencjalny zysk - cena leci w górę. A tym zyskiem może być to, że teraz kupi akcje, bo dołek, licząc na to, że UBI wdroży jakiś program naprawczy i akcję pójdą w górę (chociażby dla zasady). Takie tam...
"Ale zaklamanej, grifterskiej narracji patoli z jutuba, ktora jedynie jatrzy i powoduje nieotrzebne podzialy i polaryzacje w srodowisku graczy trzeba sie przeciwstawiac"
Chwila... znaczy się grieftują Ci, którzy pokazują gameplaye i całe playthroughy, pokazując przez wiele godzin jak gra wygląda, a porządnymi specjalistami są ci, którzy napiszą stosunkowo krótką recenzję i opatrzą ją 10 minutowym filmikiem, w którym 3 minuty pokazują sami siebie, 3 minuty pokazują materiały producenta, 3 minuty pokazują swój gameplay ale najlepiej to w krótkich ujęciach co by za wiele nie musieć komentować. To jest rzetelność i brak podziałów! Nie to co chorzy na nienawiść ludzie, którzy jeden element gry potrafią opisywać dłużej niż cały materiał na poważnych i renomowanych portalach i to pokazując konkretny przykład na ekranie.
Jątrzenie to jedyne co graczom pozostało bo branża idzie w tak złym kierunku, że szkoda gadać. Szkoda, że griefterów i jątrzycieli nie było jak pojawiła się zbroja dla konia...
"i wtedy bedziemy mogli mowic o klamstwach, ktorejkolwiek ze stron"
Żadna strona nie kłamie. Ubi publikuje prawdę, bo spółki giełdowe praktycznie nie mogą kłamać. Mogą za to nie mówić całej prawdy, mogą po prawdzie się ślizgać, mogą używać różnych słów. Dlatego nie ma innej możliwości niż to, ze prawdą jest, ze "2 mln zagrały".
Komentatorzy z YT też nie kłamią bo opisują co widzą. Odnoszą się do aktualnego stanu wiedzy. Ten stan po prostu się zmieni i pojawią się kolejne, ale też aktualne komentarze. Także komentator dopowie, że to "zagrały" to nie znaczy "kupiły" i opatrzy to całkiem racjonalnym komentarze, że "gdyby kupili to by Ubi z radością napisało, że kupili". Komentatorzy zerkną na wykres giełdowy Ubi i wysnują słuszny wniosek, że coś jest nie tak i nie ma tu znaczenia, że za dwa dni wykres może wystrzelić pod niebiosa - wtedy pojawi się komentarz, że jednak jest super (tu swoją drogą już widać, że Shadows Ubi nie położył, może będzie odbicie chociaż im to był potrzebny mega sukces raczej).
Mało tego, takie "najmocniejsze debiuty" to taki sam fikołek jak "grę doświadczyło". A koszty tej gry były takie same jak Black Flag? O Valhalli mówi się, że koszty gry to były ~100mln. O Shadows, 250-350 mln. Mało tego, gdyby Shadows sprzedał się tak jak Valhalla czyli 17 mln sztuk po 60$ to, uwaga, produkcja jest na granicy strat. Przyjmując, że deweloper zarabia 20$ na sztuce w cenie premierowej (takie krążą kwoty) to wychodzi 340 mln $. Problem w tym, że UBI promuje... abonament. Zatem grę można ograć za 1/5 ceny promocyjnej. To wskazuje, że albo trzeba nasprzedawać jakieś kosmiczne liczby, albo utrzymać abonamentowiczów średnio na 5 miesięcy! Oczywiście iluś ludzi albo zapomni o subskrypcji albo po prostu pozostanie i np. ogra inne gry z biblioteki (profit). Nie mniej jest to zagranie co najmniej ryzykowne. Do tego dochodzi kwestia mikropłatności ale tego analizować się nie da bez raportu rocznego. Teoretycznie mikropłatności mogą przynieść tsunami kasiory ale co do zasady tak się dzieje w grach, w których istnieją "wieloryby", a nie plankton. Nie mniej to co na razie wiadomo jest zdecydowanie bliżej "flopa" niż nawet "zera".
Gorzej, że przestały się odbijać i pewnie tak pozostanie do kolejnych informacji dla inwestorów.
Szansę to się ma zawsze ale na pewno nie na podstawie przedstawionych danych. 2 mln graczy to matematycznie jest kropla w morzu potrzeb. W dodatku potrzeby są tu i teraz, a nie że po 2 latach Shadows "zarobił miliard". Jakby było super to byś miał inny komunikat od Ubi. W tych 2 mln masz stałych abonamentowiczów oraz okazjonalnych, którzy wykupią na miesiąc i siema. Oznacza to, że na premierę zagrają w cenę jak po kilku promocjach i to po kilku latach. 1/4 ceny! Na tą chwilę SteamDB pokazuje, że grę kupiło 250k osób. Oczywiście to się musi zaktualizować ale do 5mln nie skoczy. A 5 mln kopii sprzedanych po cenie premierowej nadal nie ratuje Ubi. Wystarczy wziąć kalkulator do ręki: 5mln * 20$ (tyle się mówi, że zarabiają na sztuce) = 100mln $ - niemal pewne, że poniżej kosztów produkcji. A trzeba jeszcze uzupełnić dziurę po ostatnich porażkach...
Oczywiście dochodzą mikropłatności ale one się skalują z liczbą graczy - z naciąganych 2mln to się do zysku nie wyskaluje.
Trzeba czekać na dalsze komunikaty no i oczywiście na raporty do inwestorów, a wcześniej na wykres giełdowy - po premierze w dół, ciekawe co będzie jutro, stawiam na dalsze spadki - gracze na giełdzie umieją w kalkulator ;)
PS. doniesienia medialne mówią o kosztach produkcji w widełkach 250-350 mln $ :) Czyli w najlepszym wariancie 12,5 mln sprzedanych kopii w cenie premierowej (lub ekwiwalent w mikropłatnościach) żeby być na ZERO.
"KOMPLETNIE NIC NIE ZNACZY"
Zapomniałeś dodać "dla mnie". Dla całej rzeszy ludzi znaczy dokładnie to co ma znaczyć. Owszem, na mobilce można zagrać i w... HOMM3. Nie zmienia to faktu, że hasło "grafika jak z mobiliki" funkcjonuje od dawna i wskazuje na pewne kwestie w sposób niewymagający szczegółowych opisów. Otóż HOMM3 na mobilce istnieje, ale jak żyje nie widziałem drugiej gry na moblikę w takiej stylistyce. Przypadek - nie. Pierwsza kwestia to sam UI, który na komórce musi być inny, wielkość czcionek, dobór kolorów czy efektów graficznych. Pewnie nie przez przypadek UI nowych herosów wygląda jakby "nadawało się do zreskalowania na ekranie komórki" (to taki miks mobilki z MOBĄ). Gry na komórce przyciągają zupełnie czym innym niż gry na PC/konsolę (a i tu są różnice) i to po prostu widać. Dlatego D4 nie wygląda jak D:I i nie wydaje mi się, że trzeba z tego robić wykład akademicki - to widać.
Nie specjalnie mnie interesują AC ale jak zobaczyłem ocenę 6, kiedy DA:V i Avowed mają więcej to się zastanawiam co tu się wydarzyło. Dobrze, że się gra włączyła.
A no i jak tam są mikrotransakcje to Ubi samo się pozbawiło wymówki, że jakby to była gra usługa to by było lepiej.
O ile mapa nie jawi się mobilkowo to jeżeli komuś pole bitwy nie kojarzy się z mobilkami to znaczy, że nie grał w mobilki. A czy to jest efekt cieniowania, rozmycia, animacji, kolorów... co za różnica? Jak będziesz widział kwadratowe postacie na mapie z sześcianów to powiesz, że wygląda minecraftowo czy będziesz kluczył i wskazywał na sześciany, kolory i nie wiem na co zamiast powiedzieć miliardowi ludzi, którzy znają minecrafta, że minecraft będzie tu referencją, żeby bez patrzenia wiedzieli o co chodzi?
Gdzie tu logika?
Czyżby kolejna gra, która będąc "grą roku" sprzeda się "poniżej oczekiwań"? Nie mówię, że tak będzie ale niestety (naprawdę niestety) nie wzbudziłoby to mojego najmniejszego zdziwienia.
CDP daje super materiał jaki powinna dać każda firma ale wiemy, że nie da bo mają gry, które robią w poważaniu, a tu fala hejtu. Film o pasji, tłumaczący decyzje, opisujący procesy myślenia, wyjaśniający dlaczego tak, a nie inaczej i to wszystko z dodatkiem technik, jakie się używa.
Może jakby inne studia miały obowiązek (wewnętrzny mam na myśli) coś takiego przedstawiać to może mniej bezdusznych gniotów bez polotu by było. Jakby jedna z drugą gierka miała wyjaśnić skąd taki, a nie inny system walki czy skąd takie decyzje artystyczne to może zamiast wyjaśnień by to zmienili.
O matko, jak do mnogości mechanizmów jak w 1800 dowalą jeszcze walkę... Po paru DLCkach będzie gra na lata. Trzymam kciuki.
A jaki jest sens marketingować coś na takiej platformie jak Netflix? Ludzie klikną w film bo pojawi im się na głównej i tyle. Tu nie trzeba podejmować decyzji jak idąc do kina, że można nie pójść. Filmy na platformach są bo muszą być, potem są w bibliotece i tyle.
Klikalność filmu od czego zależy? Ciężko stwierdzić. Znani aktorzy mogą zrobić robotę, ale to też nie tylko to. Co spowodowało, że hitem stał się ten film z grudnia chyba o lotnisku? Ładna laska + okres świąteczny? No i po co to marketingować by było?
"Nie trafiliśmy w gust kolegi."
Nie, to nie tak. Po prostu brakuje informacji przy ocenie czy wydawca gry znajduje się na liście największych partnerów biznesowych. Wtedy dopiero wiadomo czy 7,5 to ocena "wysoka" czy "niska" czy to "średniak". Dla tej gry 7,5 może i wysoka, dla czegoś od jakiegoś EA poziom mułu i się okazuje, że jakieś 9 to średnio. Być takim niemiłym dla czytelników, którzy mają oczy i mózg to tak średnio bym powiedział. Na przykład wiedzą, że w recenzji jeżeli w ogóle jest miejsce na "gust" to jako kwiatek do kożucha, wisienka na torcie.
Filtry sobie mogą być ale czy to nie jest jakaś przesada? Albo gra jest dobra albo nie. Czy to jakaś krucjata przeciwko "AI"? W ogóle co to jest to "AI", jak to w praktyce zdefiniować. Czy Steam będzie wtedy wymagał jakiś oświadczeń?
Jakieś takie to dziwne jest, porównywanie tego do "adult" czy jakiegoś tam "rpg" to przesada. To raczej coś takiego jak używany silnik, można sobie odflitrować dla sportu czy tam dla fajnych statystyk ale tyle z tego korzyści. Co mi za różnica na jakim silniku gra pracuje.
Po 78 godzinach (licznik Steam) w PoE2, odpaliłem sobie ten event i... czuję się o wiele lepiej niż grając w PoE2. Nie spodziewałem się tego nic, a nic bo na PoE2 jakoś specjalnie nie narzekam (pomijam kwestię kontentu). Nawet bardziej teraz lubię kampanię PoE1 niż wcześniej (a w sumie to jej nienawidzę). Okazało się, że problem PoE1 czyli to, że poruszamy się w nim wolniej niż moja 87 letnia babcia jakby znikł bo w PoE2 doszło absurdu, gra zwolniła do granic możliwości. O ile jakoś tam się przyzwyczaiłem do rolla (chociaż w mid game nie ma po co go używać) to wracam do PoE1 i czuję ogromną ulgę bawiąc się travel skillami, których... też nie lubiłem bo zachowują się jakby były zbugowane. A tu cyk, jakie one fajne się okazuje. Nie mogę się doczekać end game i zoomowania :)
"Mimo całkiem udanego debiutu"
MS coś zleakował z GP? Bo na Steamie tragedia.
Ja to wiem ale redaktor zawarł takie info w momencie samej premiery także aktualizacja byłaby wręcz wskazana. Było kilka aktualizacji, może być kolejna.
A merytorycznie to podawanie notki o liczbach na Steamie w momencie kiedy gra jest w passie nie ma sensu, jest to imo niemerytoryczne i każdorazowo wprowadzi w błąd czytelnika. Jak jest mała liczba (już wiemy, że jest) to może być fałszywe wrażenie, że "nikt" w to nie gra, jak duża to spoko ale nadal nie pokazuje ile ludzi w coś gra. To jest problem wszystkich pozycji, które mają rozproszoną dystrybucję.
Niestety obecnie ze względu na rozproszoną dystrybucję pozostaje czekać na sprawozdania kwartalne, najlepiej roczne. Dodatkowo niektóre ruchy spółek wskazują na wyniki sprzedaży, tak było w przypadku DA:V.
Słucham?
Cytuję sam siebie:
"Potrafisz wymienić kogo w tej role playing game pełną gębą możesz odgrywać?"
To mi się wydaje jest pytanie, na które zareagowałeś alergicznie, ciekawe czemu. Powiesz mi kogo można w tej grze odgrywać? Czy jeszcze musisz się zastanowić?
Przypominam Ci, że tekst "rpg pełną gębą" to cytat z Ciebie (trzecie zdanie z twojej recenzji).
Do Twojej recenzji w ogóle się nie odniosłem bo jest subiektywna i nic mi do niej. Jak się dobrze bawiłeś to super, po to są gry.
To, że jest do zakupienia =/= nie przechodzi z 1.
Przechodzi z jedynki tak jak cała reszta. Wcześniej go po prostu nie dodali do gry.
"Niestety na tym etapie serwis SteamDB nie pozwala podejrzeć, ile osób gra obecnie w produkcję Obsidianu."
Już można podejrzeć, czy będzie aktualizacja artykułu?
15,680
all-time peak 12 minutes ago
W sumie pokazuje to jak jest ciężko nie mając w garści topowego IP. DA:V miał na premierę 90 000. Trzeba oczywiście pamiętać o pasie ale jak to się przekłada na biznes? Nie mam pojęcia.
Ale chwila... ja tylko zapytałem kogo możesz odgrywać. Czemu się denerwujesz zamiast odpowiedzieć? Pytam bo właśnie może i bym chciał kogoś poodgrywać ale właśnie nie wiem czy to jest pozycja dla mnie. Jesteś fanem to myślałem, że pomożesz.
I to nie ja grę szufladkuję, tylko Ty to zrobiłeś.
RPG - role playing game. Gra w odgrywanie ról. Pomogę nawet i wklejędefinicję pojęcia, którym się sam posłużyłeś:
"game in which players assume the roles of characters in a fictional setting. Players take responsibility for acting out these roles within a narrative, either through literal acting or through a process of structured decision-making regarding character development."
Tak więc mogę ponowić, jakie postacie możesz odgrywać w Avowed? No ja bym powiedział, że żadnej w związku z czym jest to gra akcji z elementami RPG (rozwój postaci, jest skromny ale jest).
Bo np. w Skyrimie możesz być dobry, zły, należeć do tych albo do tamtych, możesz być silny albo mądy, możesz być sprytny albo toporny - możesz być kim chcesz. W grach z ustalonymi bohaterami rpgowość siłą rzeczy ma więcej ograniczeń ale nadal możesz być np. zły albo dobry, możesz wybrać tych lub tamtych itd.
Potrafisz wymienić kogo w tej role playing game pełną gębą możesz odgrywać?
Fabuła (tak, też w książkach) to nie tylko subiektywne odczucia co do niej tylko mierzalne kwestie, jak ktoś się na tym zna to oceni to "technicznie". Od ocen "podoba mi się" to jest widz/czytelnik/gracz. Recenzent jest od tego, żeby ocenić czy robota została dobrze wykonana i właśnie czy stylistyka jest poprawna, ekspozycja bohaterów jest prawidłowa, wątki fabularne rozbudowane i zróżnicowane itd.
Recenzent nie jest od tego żeby napisać "fajnie mi się skakało" tylko od tego, żeby zauważyć, że uruchamia się animacja podciągania się idąc po kamieniu wysokości stopy.
Recenzja w końcu nie służy przekazaniu emocji jej autora tylko wskazaniu potencjalnemu klientowi, że "to dzieło może być dla Ciebie jeśli...". Emocje autora owszem mogą pełnić taką funkcję i nie są "zakazane" ale tak się dzieje wtedy i tylko wtedy kiedy znamy recenzenta, wiemy co lubi, co sobie ceni i co wywołuje jakie emocje. Inaczej emocje nie przedstawiają absolutnie żadnej wartości.
Ten temat zresztą od dawna jest problemem w sporcie. Dziennikarze dawno już wykminili, że ludzie łykają jak pelikany emocje i w opisie meczu piłkarskiego znajdziemy tonę subiektywnych opinii kto grał dobrze, a kto źle a właściwie w ogóle nie odnajdziemy faktów. To jest antydziennikarstwo. To jest publicystyka.
Gry fabularne to nie RPGi - to np. pozycje od Telltale, polecam swoją drogą. Tam masz mechanik bardzo mało, chłoniesz fabułę. Visual novelki też jak najbardziej pasują bo nie mają mechanik, mają fabułę.
"Ja piszę o moich faktycznych wrażeniach z gry a nie powtarzam coś co usłyszałem od jakiegoś podrzędnego youtuberka :)."
No widzisz, a generalnie robimy tu komentarze do recenzji i duchu recenzenckim. Twoja opinia może być dowolna i nic nikomu do tego. My tu piszemy o tym, że recenzent nie ma warsztatu. Recenzja od opinii różni się zasadniczo. Wyobraź sobie, że czytasz recenzję Fiata Multipla i recenzent pisze, że to najpiękniejszy samochód jaki widział, najwyższa jakość materiałów jaką widział i w ogóle to jest jeden z najszybszych samochodów jakimi jeździł. To jest recenzja na GOLu. Fakty są takie, że to nie jest ani ładny ani brzydki samochód tylko nie wpisujący się w kanony, nie ma najwyższej jakości materiałów bo te są w Rolls Royce, a najszybsze to są Ferrari (czerwone). Recenzja do kosza bo autor nie ma warsztatu, nie ma wiedzy, nie ma doświadczenia, nic nie widział. A Ty przychodzisz i mówisz "a mi się dobrze jeździ Multiplą, co się czepiacie". Ja też się świetnie bawię w grach 3 czy 4/10 bo takie moje prawo. Recenzent ma zaś obowiązek ocenić grę fachowo i rzetelnie.
YT to miejsce gdzie recenzenci, którzy mają pieniądze z tego, że ktoś recenzowaną grę kupi (czyli wszyscy liczący się?) mówią, że jest marnej jakości i kupna nie polecają.
"Kapitalne RPG [...] kolejne świetne RPG. Takie z dużym i wypełnionym aktywnościami światem, z długą angażującą fabułą i całą masą wciągających zadań pobocznych. [...] po spędzeniu w niej ponad 30 godzin nadal czeka na mnie zawartość ostatniego rejonu oraz wielki finał."
Duży świat, angażująca fabuła, masa pobocznych i... 30 godzin i zbliża się koniec? No to chyba jak zapowiadali maliznę to i jest malizna. Samo w sobie nie musi to być złe ale po co tak odwracać kota ogonem?
"lecz zamiast nich obejrzycie przepiękne ilustrowane przerywniki."
Czy autor widział kiedykolwiek jakieś ilustracje inne niż wywieszone na ścianach w podstawówce? Nie chodzi o kwestię gustu, one są po prostu marnie wykonane technicznie.
"Do tego w każdym momencie możemy zapłacić skromną sumkę za reset umiejętności."
No klasyka RPGowatości... cyk i jesteśmy kimś innym. Przy okazji super w kwestii regrywalności, a tym samym opłacalności zakupu, co nie?
"Na uwagę zasługuje zaś AI przeciwników. "
Ano zasługuje, czemu nie ma informacji o zacinaniu się modeli, o tym, że atakują miejsca, gdzie nas nie ma i nie było, że mają mało rodzajów ataków?
"W Avowed jest jednak jeden element związany z walką, który budzi moje wątpliwości. "
I o dziwo nie jest nim mała różnorodność przeciwników i ich ataków, to, że przeciwnicy są jak gąbki, to że walka jest rodem z gier sprzed 10 lat...
Głównym problemem tej gry jest rok wydania: 2025. Nie przewidzieli, że w tym samym czasie pojawi się systemy walki ala POE2 (tak inny gatunek ale zmienia to oczekiwania graczy, np to jak kreowani są bossowie), świat ala KCD. Szkoda, że nie zagrali w Skyrima, W3, RDR2, GTA5, CP. Właściwie to chyba w ogóle w nic tam nie grają od lat, ciężko powiedzieć.
Na plus to to, że śledzą trendy cenowe i marketingowe.
A.L.E.X ma o tyle racji, że faktycznie KCD2 ma potencjał, żeby wynudzić bo jest rozbudowane i długie. Avowed nie ma potencjału, żeby wynudzić bo jest krótkie i mało złożone. Ot pyknąć w weekend czy dwa i siema. KCD2 dla zwykłego gracza to gra może i na rok spokojnego do niej wracania.
Gra to tragedia. Nie dlatego, że nie da się w to grać ale to tragedia dla branży. Kolejne studio skwituje jej "sukces" stwierdzeniem: "za mało live service".
Jak ktoś się zastanawia nad zakupem to niech sobie zada pytanie czego od gier oczekuje.
Jeżeli jest tym tylko casualowa eksploracja to w sumie można się skusić.
Jeżeli żyjący świat to absolutnie nie - świat jest martwy.
Jeżeli walka to absolutnie nie - to właściwie prezentuje się tragicznie, polecam obejrzeć film na IGN gdzie chłop 5 minut walczy z bossem niedźwiedziem robiąc cały czas dokładnie to samo i w dodatku to co odwala ten niedźwiedź...
Oprawa artystyczna jest specyficzna, nie krytykuje jej ale nie każdemu podejdzie taki baśniowo kolorowy klimat, osobiście mam wątpliwości co do obecnego infantylnego vibe'u, szczególnie jeżeli chodzi o postaci.
Generalnie przeciętniakiem to by to było 10 albo i więcej lat temu. Na pewno przegrałoby potyczkę ze Skyrimem o kilka długości, nadal przgrywa.
"ilość nie stanowi o jakości"
Nie, nie "stanowi" jednak w większej skali masz większe prawdopodobieństwo na zaistnienie czegoś dobrego. Zresztą pamiętać też trzeba o tym, że "coś dobrego" to kwestia indywidualną np. w zakresie samego typu gry. To trochę jakbyś na bazarku miał do wyboru jedną pomarańczę z pięciu, albo jedną z trzydziestu. Czy to znaczy, że 30 pomarańczy jest lepszych od 5? Nie. Czy to znaczy, że jest większe prawdopodobieństwo, że wybierzesz lepszą dla siebie pomarańczę? Jak najbardziej tak.
Obecnie mamy cały ocean crapów ale analogicznie całą masę pozycji co najmniej wartych ogrania i w tej puli sporo perełek.
Po prostu kiedyś miałbyś przykładowe Balatro i długo długo nic. Obecnie masz Balatro i całą masę innych pozycji.
Zwracam też uwagę na to, że nie jesteśmy od tego, żeby zabierać komuś Genshina tylko dlatego, że uważamy go za "gorsza grę". Dla wielu to właśnie dziś gry dają fun i są super bo mogą popykać w Fortnite i w pompie mają HOMMM3.
"z drugiej strony, być może dobrze jest wesprzeć studio, które się lubi, i grę, której pierwszą część wyjątkowo się ceni,"
Kiedyś tym studiem był Ubisoft :)
Tyle, że w takim modelu gier było mniej, wcale niekoniecznie były lepsze (pomijam nostalgię) bo nie było efektu skali. Wtedy też gry były mniej złożone, wymagały mniejszych nakładów finansowych oraz konkurencja była raczej niewielka. Właściwie "wystarczyło" grę wydać i z górki.
Mało tego, "early access" to złożona kwestia i można wręcz zadać pytania jaka jest różnica pomiędzy niejednym EA, a tym, że gry kiedyś dostawały pacze? Czasami tej różnicy właściwie nie ma. W końcu też są EA, które różnią się od finalnego produktu tylko tym, że mają w nazwie "EA".
Obecnie gier jest do wyboru do koloru i trudno mi uznać, że jest jakiś realny problem z EA. Możemy sobie testować, oglądać gameplaye, czytać recenzje... Nie chcemy, to nie kupujemy. Kiedyś nie było takiego luksusu.
Nic nie zwołają bo mają takie "sukcesy" w poważaniu. Dla tych gigantów gry single player przedstawiają dość mizerną wartość. To tylko pobożne życzenia graczy, którym wydaje się, że jakieś EA czy inny MS "chce" mieć drobne z takich gier. Oni (już) muszą mieć kasę dostarczaną TIRami właśnie z gier usług. Skórki, battlepassy, currency, skrzynki - to dziś daje prawdziwy hajs. Genshiny, Fortnity, CODy, GTAOnline... A nie jakaś gra co się sprzedała może w milionie sztuk na premierę (a pewnie nie).
Także nie, EA zwoła naradę jak z kilku pewnie miliardów $ z paczek zrobić trochę więcej miliardów dolarów w z paczek. Ewentualnie mogą się zastanowić czy dla kaprysu z tych miliardów $ z paczek nie kupić takiego Warhorse do portfolio.
Wszyscy piszą, że odklejony typ i się nie zna ale jest odwrotnie. Otóż on ma rację - nie zarobił łatwych miliardów właśnie dlatego, że do gry, której jakieś tam usługi by nie przeszkodziły (:P) nie dali tych usług. On komunikuje prawdę tylko po prostu szkoda, że dotyczy ona marki jaką jest DA.
Prawdą jest, że jakby tam narąbali jakiś skórek, wysyłania sobie serduszek, wspólnego przytulania czy głaskania po czym się tylko chce to by się gra sprzedała lepiej. Dorzuciliby jakieś gatcha czy inne skrzynki, zbieranie miliona pierdółek - no hajs by leciał strumieniami. To jest DOBRA analiza dzisiejszego rynku.
Problem w tym, że prawdą jest też to, że gdyby ta gra była po prostu lepszym RPG akcji to TEŻ BY SIĘ LEPIEJ SPRZEDAŁA przy okazji nie robiąc przypału i budując legendę marki.
No to wiadomo. Na szczęście fanboje z hypetrainu przestali nazywać PoE2 grą dekady na rzecz KCD2, która jest grą dekady :)
Co do samej jedynki to niestety GGG ostatnio nie popisywało się prawdomównością więc wcale bym niestety nie wykluczał porzucenia PoE1. Niby mówili, że będą dbali o obie gry jednocześnie ale przecież mówili też, że ruthless to takie tam coś for fun czym się kilku devów zajmuje po godzinach ;)
Mnie ta "atrakcja" średnio grzeje, czekam na pełnoprawny sezon i marzy mi się, że "drugi" zespół stara się rywalizować z PoE2. Na razie to łatwe zadanie ale będzie bardzo trudne. Na pewno byłoby z korzyścią dla obu pozycji i z ogromną niekorzyścią dla całej reszty.
ależ piękny jadzik. Lepiej podziel się informacją ile czasu żyje w praktyce sezon PoE. Dla turbo koksów w okolicach dnia, dla wyjadaczy z tydzień, dla średniaków ze dwa. Pewnie taki z Ciebie fachowiec, że nie wiesz.
W ligach standardem w PoE jest strata w okolicach 40-50% graczy w ciągu tygodnia. Drugi tydzień jest stabilny (ci co zostają cisną dalej), a potem minus 10-20% na tydzień.
Co jak najbardziej zrozumiałe sporo graczy odchodzi w dniu startu ligi (10-20%) bo sobie włączą i wyłączą ale to ma znaczenie w kontekście liczb jakimi się operuje mówiąc o liczbie graczy jaka gra w daną grę.
Dla D4 oczywiście nie mamy takich statystyk bo u nich Steam raczej nie gra żadnej roli kiedy wiemy od GGG, że Steam to mniej więcej 2/3 ruchu.
W dodatku PoE1 jest tak stworzone, że dla casuala wydaje się (bo to nie prawda) niedostępne, a dla weterana właściwie jest zbyt łatwe i przechodzi się je szybko. Dość sprawnie wchodzi się w fazę grindu polegającą na zoomowaniu i "floor is lava". D4 jako, że jest dla ultra casuali być może (brak danych) retencji nie ma zbyt innej bo profil gracza może być inny - "spokojniejszy" po prostu. Chociaż D3 pewnie retencje miało lepszą bo pozwalało na grę ze znajomymi "od tak". Blizz niestety nigdy takich danych nie podawał, wiemy jedynie, że zarówno D3 jak i D4 sprzedały się rewelacyjnie.
No i na koniec... czemu ktoś ma nie grać w D4, PoE1, PoE2, LE i może jeszcze D3 naraz? Przecież jest na to cała masa czasu.
"gawiedź na forach będzie płakać, że gra jest zbyt skomplikowana"
Na skomplikowaność narzekają gracze PoE1, a teraz i PoE2 (to pewnie gracze z PoE1, którzy pamiętają "Ruthless to tylko poboczny projekt kilku devów, którzy robią to po godzinach").
"wbicie max levelu zajmuje dłużej niż wypicie herbaty"
Z tego co pamiętam max level w ostatniej lidze PoE ktoś wbił <24h. Swoją drogą nie wbiłam max levelu w D4 nigdy (bo to są te paragony czy jak to tam się nazywa), w PoE1 też nie. W sumie w D2 też :) No ale nigdy to nie jest moim celem, w PoE1 w ogóle nie ma takiej potrzeby, w D4 też nie, zabawa kończy się na długo przed maxem.
"D4 mieli wtf jak im blizzard próbował tłumaczyć czym jest sezon"
Blizz tłumaczył graczom diablo co to sezon? Coś fantazjujesz chyba, sezony były w D3 no i przecież w D2.
"któż to widział taki dobrobyt"
Dobrobyt to różnorodność. Masz D3, D4, D2R, LE, GD, PoE1 i PoE2. Masz dla wyjadaczy PoE1 i 2, D2R, powiedzmy, że LE no i dałbym tu GD. Dla casuali masz D3, D4 no i ewentualnie LE (to jest takie wpół drogi). Do tego masz jakieś mniejsze projekty, dla casuali np. MinecraftDungeons czy jakieś miksy gatunkowe :) To jest taki dobrobyt, że szok. Zaraz wjedzie TQ chociaż może być rozczarowaniem.
Widać, żeś gatunkowy amator. Ligi w PoE mają bardzo krótki żywot. Bez problemu obskoczy się ligę w PoE2, potem PoE1 i jeszcze zostanie sporo czasu na LE, o D4 nie wspominając. Liga w PoE2 nie wiadomo jak będzie żywotna, ale w PoE1 to po statystykach z połowa graczy odchodziła w okolicach 2-3 tygodnia. LE to też nie wiem ale sezon 1 trwał i trwał. D4 to no nie wiem, tydzień?
4 H&Sy oblecisz i nadal możesz łupać masę godzin w inne gatunki.
Czy czasem REDzi do W3 nie zatrudniali speców od fechtunku? Tak mi się coś kojarzy.
Co do cyferek to po prostu ludzie je lubią. Podobnie, lubią zauważalny progres. To zaś osiąga się po pierwsze poprzez feeling w samej grze ale też właśnie poprzez komunikat "cyferkowy" - masz więcej niż poprzednio, jesteś mocniejszy. To właśnie dlatego np. w W3 mamy zielony wskaźnik, że coś jest lepsze, żeby graczowi sprawnie dostarczyć tą właśnie konkretną emocję.
Co do kwestii przyzwyczajania się do broni czy to poprzez nazwę czy częściej poprzez jej wygląd to deweloperzy dawno wpadli na pomysł "transmogów" - mechanika mechaniką ale możesz grać tym co dla Ciebie wygląda fajnie. Takie to w sumie proste mechanizmy psychologiczne, które generują dużą sprzedaż :)
Konsumenci wyraźnie wskazują, że wolą wersje cyfrowe. Trudno się dziwić. Jest wygodniej, sprawniej i taniej. Taniej bo to dzięki wersjom cyfrowym możemy grać w darmówki (nie tylko z Epica), gry F2P, gry za "złotówkę" (typu Humble), uczestniczyć w darmowych weekendach, testować coraz popularniejsze dema czy w końcu kupować gry za dosłownie śmieszne pieniądze.
Teoretycznie to co powyżej jest możliwe w wersjach fizycznych ale tylko teoretycznie. Owszem, pamiętam jakieś Exstra Klasyki, ale z oczywistych względów takie oferty były mocno ograniczone i właściwie w ogóle ten model nie przystaje do obecnych realiów, w których przecież gier jest niezliczona ilość, a i klasyków jest coraz więcej i więcej. Nie wiem czy jakby na taką formę przeznaczyć "cały Empik" to by miejsca starczyło. Jak się pójdzie na jakąś wyprzedaż to co tam jest w ofercie? 1/1000?
O sprawności i wygodzie to nie ma co gadać. Ewentualne problemy z internetem nijak nie "kasują" korzyści. Właściwie to z każdym dniem tracą na znaczeniu bo o ile jakiś czas temu można było na poważnie rozważać ile osób ma problem ze stabilnością sieci to obecnie nie ma to chyba sensu. Chociażby dla tego, że sharowanie neta z komórki jest dostępne dla niemal wszystkich posiadaczy komórek czyli dla niemal wszystkich.
Steam swojego czasu wygrał bo okazał się super. Okazał się tak trafiony, że w gruncie rzeczy wygrał z piractwem. A przypomnieć tu warto, że piractwo to właśnie było coś na wzór "edycji cyfrowych", a nie był koncepcją bliską wydaniom tradycyjnym. Nawet za czasów dawnych kiedy to się kupowało piraty na stadionie to idea za tym stojąca właśnie była bliska edycjom cyfrowym czyli generalnie miało być tanio (to nie było za darmo!), łatwo, szybko i bez ograniczeń. Potem wszelkie jakieś torrenty to przecież wprost edycje cyfrowe. Kto starszy to może pamięta jak się korzystało z oryginalnych gier na płytach :D Instalowało się oryginałkę i ściągało się NOCD, żeby się z płytą nie pierniczyć co chwila (bywało też tak, że kupowało się oryginałkę ale i tak ściągało pirata bo wygodniejszy był). Tak to edycje fizyczne były "uwielbiane".
Że co? Deweloperzy czekają na nową generacje? Znaczy się ile będą czekać? Rok, dwa, trzy? Obecnie na Steamie najopularniejszą kartą jest 3060. Czwartą jest 1650. W top 10 są 3 karty serii 4x w tym laptopowa i mają 14% a suma 5 pierwszej dziesiątki to 41,73% wszystkich kart. Także w pierwszej jedynie dziesiątce masz już 27% graczy, którzy nie mają serii 4x. Dalej wcale nie jest lepiej, w dzwudziestce jest 5 kart serii 4x. Sporo jest serii 3x czyli można przyjąć, że gracze są generację lub dwie do tyłu. To czy deweloper czeka na to aż seria 5x uciągnie grę, czy czeka aż 4x uciągnie grę? :)
Jak przypomnieliście o tej grze to aż bym sobie w nią połupał. Z godzinkę.
Jest jak najbardziej słusznie, chociaż to nie jedyny problem. Albo skupiasz się na dobrym produkcie, albo na czymś innym. To jest kazus ala Netflix, w którym jako żywo można odnieść wrażenie, że jak mają gotowy przyzwoity film to potem przechodzi filtr, który w ogóle nie ma na celu zrobić dobrego dzieła, tylko "odpowiednie". Jak świat długi i szeroki albo rybka albo pipka.
Podstawowy problem to "excel", w drugiej kolejności woke. Doskonale wiemy, że księgowi nie słyną z robienia dobrych gier oraz już doskonale wiemy, że woke się nie sprzedaje.
A ja współczuje Tobie, że w święta sobie nie pograsz.
PS. co Ty robisz w święta od rana do nocy??
Ale przecież PoE1 to gra właściwie singlowa. Z wyjątkiem jakiś zaawansowanych strategii farmienia to chyba nikt tam nie grał w party (poza prośbami o ubicie bossa). Jedynie handel jest społecznościowy ale po pierwsze nie jest wymagany, po drugie w PoE1 pojawił się pseudo action house.
Po pierwsze to zawsze myślałem, że poświęcony na coś czas liczy się w godzinach a nie "grach", a po drugie dlaczego piwo ze znajomymi to nie ma być strata życia przed kuflem?
No i się zaczęło. Gra o ratowaniu świata i mordowaniu potworów i oczywiście musimy słuchać o romansach. Dlaczego ludzi tak ciągnie do romansideł, że aż są "obowiązkowe"?
Ale co rozumiesz przez te "szanse"? Znaczy, w D4 ludzie grać nie będą? Nie będą kupowali zarówno samej gry jak i nie będą kupować przepustek? Prędzej na czole mi kaktus wyrośnie. Poza niewielką bańką to w obie gry grają różni ludzie. Zarówno PoE1 jak i PoE2 ma bardzo ograniczone możliwości przyciągnięcia typowegro casuala z D4, który po robocie i po tym jak już spędzi czas z rodzinką odpala sobie D4 na 25 minut. Nie wspominając o tym, że w PoE właściwie nie da się grać casualowo ze znajomymi.
Akcjonariusze już teraz Microsoftu śpią sobie spokojnie, zapewniam. Ba, przecież Microsoft wezwał Blizzarda do tworzenia gier w swoich IP, bo te są przecież tak dochodowe.
PS. D4... poczytaj raporty inwestorskie, tam możesz się dowiedzieć, że Immortal(!!!!!!!) to żyła złota.
Potem sobie rób mapki, baw się. Może Ci blight siądzie, może ci Delirium się spodoba. Można cisnąć mapki i nic więcej. Niektórzy lubią lać bossy.
W PoE sezony są o wiele lepsze bo o ile to jest mega rozbudowana gra to w praktyce ma treści na 2 tygodnie dla doświadczonych graczy, z miesiąc dla średniaków. Sezon powoduje, że właśnie tacy jak Ty mają nową motywację do przetestowania innych buildów, pobawienia się w mechaniki sezonowe. No i porzucenia gry w oczekiwaniu na kolejny sezon.
q22023: " Over 10 million players experienced Diablo IV in June, playing for over 700 million hours, and retention trends for the title are particularly strong."
Ale z takimi tezami to jednak ostrożnie. Diablo 4 sprzedało się w wielu milionach sztuk i Blizz to sobie ewentualne zły ociera dolarami.
Cytat z raportu (2q 23) dla investorów (w takim czym się nie oszukuje):
" Blizzard delivered its first $1 billion net bookings quarter following the record-setting launch of Diablo® IV, Blizzard’s fastest-selling title to date. "
"As of the end of the second quarter, Diablo IV had sold-through more units than any other Blizzard title at an equivalent stage of release. Over 10 million players experienced Diablo IV in June, playing for over 700 million hours, and retention trends for the title are particularly strong."
Diablo 3/4 nigdy nie chciało konkurować z PoE bo i po co. To zupełnie inne gry dla innych odbiorców. PoE2 co prawda trochę puszcza oczko do casuali ale zbyt nieśmiało, żeby o nich prawdziwie zawalczyć.
Na dodatek jakby nagle wszyscy zapomnieli, że zarówno D4 jaki PoE to gry SEZONOWE! 2 tygodnia grania sezonu i siema.
Akurat w SF "zaimki" nawet mogą znaleźć swoje miejsce. Wszak to właśnie w światach SF mamy jakieś zwierzaki czy istoty kompletnie nieokreślone pod żadnym względem itd. Do tego całkiem klasycznym motywem jest "barokowość" czy w ogóle dekadencja. Styl, który wzbudza tyle emocji podczas wiadomych parad w uniwersach SF jest obecny od bardzo, bardzo dawna - właściwie jest typowym. Jakieś kolorowe, udziwnione ubrania, modyfikacje ciała.
Zupełnie inaczej jest w, swoją drogą o wiele mniej wyeksploatowanym, settingu fantasy gdzie króluje konserwatyzm. Tak, są gadające drzewa i jakieś inne kotoludzie ale mimo wszystko jest to w pewnych ramach, które nazwałbym klasycznymi. Również dlatego, że są ograniczenia materiałowe czy techniczne (ludzie w typowej fantasy wsi to co najwyżej mogą mieć na sobie lniany worek) - z pustego i salomon nie naleje jak to sie mówi. Dlatego jak żyje nie pamiętam, żeby w dziele SF wadziły komuś jakieś rasy, płcie czy inna dekadencja, a w fantasy to z miejsca będzie kontrowersją.
Nie spodziewajcie się, że w finalnej wersji cyferki w PoE2 będą poprawnie informowały co i jak. W PoE1 też nie pokazują do tej pory, potrzeba do tego PoB'a, a i na dodatek trzeba wiedzieć "jak patrzeć".
Jak nie rozumiesz "wielu rzeczy i zamysłu" to generalnie raczej dobrze niż źle, to znaczy, że są tam złożone mechaniki, które finalnie dają masę frajdy w dopasowywaniu drzewka/skilli/itemów.
A mi to coś się wydaje, że na Steamie są dziesiątki tysięcy gier tworzonych z czystej pasji, ale kurde żadna z nich nie wpadła na to, że można ją nazwać "Baldus Gate".
Także gościu lekko odklejony. Teraz, robiąc następny projekt, będą czerpali z wypracowanego (i zasłużonego oczywiście) kapitału jakim jest dobre imię. Inne studia nie mają takiej możliwości.
O masz. "Nadal"? Jesteś pewien? A wiesz, że w Diablo2 bossowie się składali jak zapałki i się ich zabijało dosłownie po tysiąckroć? W sumie wszystko (można powiedzieć, że nawet i jakieś ubery) się tak składało w tej legendzie, "którego godnym następcą ma być PoE2".
W PoE testuje się drzewka w POBie, a nie w grze. PoB to swoją drogą kolejny temat na doktorat.
Najlepsze tego potwierdzenie to osiągnięcia Steam. 15,9% otworzyło portal z mapami (co ciekawe tejże pierwszej mapy co 15 też nie ukończył), dwa voidstony (czyli coś co się osiąga "działającym" buildem") zdobyło 5,8%. No niestety, bez buildów w PoE1 nie da w praktyce rady. Być może też sam nie zdajesz sobie sprawy ile wiedzy an temat tej gry pozyskałeś "nie z gry" (w niej to nawet opisów efektów nie ma...).
PS. wiem, że nie znasz PoE, ale gemy się kupuje u Siosy, nie znajduje.
Ale wy wiecie, że czy firmom jest "nieźle" lub "źle" ocenia się po sprawozdaniach rocznych, a nie swoich lub cudzych recenzjach? Rok po roku Blizz miał się całkiem nieźle i nic nie wskazuje, żeby miał się gorzej. Ja bym powiedział, że Blizz nie chce mieć lepiej niż ma, kiepsko wykorzystując swoje marki.
W PoE1 też się "non stop ginie" bez dosyć dobrej znajomości gry, a w szczególności bez mocno zoptymalizowanych ścieżek rozwoju. Jak sobie ktoś od tak zacznie grę to na mud flatsach wyłapie 50 zgonów.
PoE właściwie nigdy nie groziło zniszczenie gospodarki bo sezony są stosunkowo krótkie. Zarówno kalendarzowo jak i tym bardziej praktycznie, np. ~miesiąc.
D4 ma swój target, PoE1/2 ma swój i dyskusja kto kogo pokonuje, w sytuacji sezonowości jest dość bezsensowna. Będą sobie żyć własnym życiem i jak to zawsze PoE będzie lepsze, a D4 będzie miał więcej graczy. LE to cóż, kwiatek do kożucha, tak jak D2R.
Gra zdecydowanie warta dodania do biblioteki. Nie każdemu podejdzie bo jest dosyć specyficzna i nie do końca jest "klonem" VS, jest raczej dalekim krewnym. Tak z angielskiego to bardziej "survivors like".
Gra dla dopaminowych świrów :D
W obu też grach występuje dosyć duże rozwarstwienie graczy. W zupełnie inną grę grają casuale, w inną "prosi". W D4 gros graczy, czyli casuale, nigdy nie będą oneshotować całej masy wrogów co prawdopodobnie wynika z lvlscalingu w połączeniu z jakąś formą obrażeń procentowych? Nie wiem ale tak mi się wydaje. Ile by nie było graczy na takiej Blood Maiden to tak czy śmak trwa to i trwa. Bez kitu mam wrażenie, że zadaje się obrażenia w % jej HP, a nie bezwzględne, chociaż to może być efekt scalingu zarówno do poziomów postaci jak i liczby graczy. Chociaż na WroldBosach takiego wrażenia już nie mam, nieraz pasek HP ledwo im spada, innym razem nawet nie wiem kiedy padły.
Pamiętaj, że przeciętny gracz nigdy nawet nie spotyka end end gameu! W PoE gra się wybornie jak się po prostu łupie t16 i ewentualnie jakąś wybraną mechanikę (ja katuję od nie wiem ilu lig Blighta RF'em i nic więcej).
W grach z handlem idealne byłoby dynamiczne zmienianie języka :) dziwne, że nikt na to nie wpadł. W PoE takie coś pewnie by realizowały wtyczki handlowe.
W D4 też nie jest tak, że sobie idziesz i na czilku jakąś tam Andariel zabijasz jako byle noobek. Owszem, jakiś tam bossów podziemi czy coś w tym stylu kasujesz, ale w PoE1 bossów mapek też.
Co do liczb to masz kwestię gameplayu i liczb. W pewnym układzie wartość obrażeń w relacji do hp mobków zmienia gameplay. Zarówno w D4 jaki w PoE1 jest dość podobnie - lecisz jak przecinak (chociaż akurat w PoE1 bardziej - dlatego zdanie z artykułu jest błędne). To czy zadaje się milion czy trylion to sprawa wtórna, w pewnym scenariuszu to gracz nawet nie musi wiedzieć ile zadaje - w sumie w PoE nie wie. Kolejną kwestią liczbowo gameplayową jest również suma obrażeń na sekundę - w PoE1 potrafi osiągnąć absolutnie kosmiczne wartości ze względu na maksymalizowanie liczby przeciwników. No leci się jak kosiarka po bujnej trawie.
Co do PoE2, wszystko co widziałem to raczej ogromne spowolnienie rozgrywki co ja oceniam negatywnie. No ale po pierwsze gra się będzie rozwijała przez lata, po drugie wszystkiego nie pokazali.
A z ciekawości, jak byś chciał się takich treści pozbywać? Danie moderatorom przycisku "usuń" to nie jest żadne wyjście. Ci którzy lubią takie rozwiązania zupełnie nie zdają sobie sprawy, że to miecz obosieczny. Skąd wiesz, może właśnie X używa przycisku "usuń" na miłośnikach Kamali i w efekcie pozostaje jedynie stwierdzić, że "dobrze jest wtedy kiedy jest tak jak ja chcę"? Każdy portal stanie się "ekstremistyczny" bo tak funkcjonują wszyscy ludzie, nic tego nie zmieni.
PS. jeżeli piszesz to co piszesz to nie jesteś "liberałem". Nie wpisujesz się w żaden punkt z trzech podanych w PWN :)
Ale przecież w PoE są biliony obrażeń... ninja poe -> builds -> sortujemy po dps i mamy biliony. Owszem, tego nie osiągnie każdy gracz czy build ale w praktyce nie ma znaczenia czy zadajemy 1b czy 1m. Toż to nawet taki RF zadaje w milionach. Także co to znaczy "nie uświadczymy bilionów jak w D4" kiedy ogromne liczby świetnie funkcjonują w PoE1? Przecież to w PoE1 oneshotujemy większość contentu jednocześnie będąc wyścigówką (i to akurat jest na plus względem ślamazarnego D4).
Także czy twórcy PoE2 "zapewniają", że PoE2 będzie ślamazarne, a nie takie jak kochane PoE1, którego dynamika jest ogromna i przy okazji właśnie wspaniała (ach ta dopaminka)?
Ale właściwie dlaczego "[...] Musk [...] ale pewne jest, że musi znacząco zmienić obecną taktykę jej dalszego rozwoju."
Przecież to właśnie takie BlueSky musi zmienić taktykę czyli wprowadzić monetyzację, żeby się utrzymać. Ba! Żeby utrzymać tą wspaniałą moderację! A jak już urośnie, to żeby ponosić koszty bycia dużym, dopasowywać się do regulacji prawnych czy też zmian technologicznych.
Swoją drogą skąd przekonanie, że brak moderacji jest zły, a moderacja jest dobra? Przecież efekt w obu przypadkach może być dosłownie identyczny. No i dla kogo dobra? Ludzie sobie na treści narzekają, ale na moderację też i to chyba jeszcze bardziej bo "ściek" jest widoczny i znany, a moderacja to zawsze jest coś co nie do końca jest jasne i wzbudza nieufność.
W gruncie rzeczy tak. To tak jakbyś prosił w sklepie o jogurt, a dostał kefir. Miałbyś z tym problem czy byś nie miał? Przecież to i to z mleka jest zrobione.
Nawet mając na uwadze, że gatunki czy nawet definicje się zmieniają to jak się oznacza coś jako RPG to przyciąga to uwagę klientów, którzy oczekują RPG. I tak, z Wiedźmina jest RPG jak z koziej trąbka. Gdzie w Wiedźminie jest odgrywanie postaci? Wybór dialogu czy drzewko rozwoju to za mało na RPG. To "action RPG" co i tak jest nadużyciem. Owszem Veilguardowi do RPG ciutek bliżej ale ze względu na limitacje to jest kpina.
Haha:
"Tags:
LGBTQ+, Fantasy, Singleplayer, RPG, Strategy, CRPG, Politics, Action RPG,"
Problem w tym, że "review bombing" jest tak samo zły jak nowy DA (głównie styl graficzny, opcje wyboru). W sumie to trzeba być id... żeby dać grze 0/10. Po pierwsze to przecież łatwo odsiać i skasować, po drugie od razu wiadomo, że to bez sensu ocena. Tak jak analogicznie 10/10. Jak 0/10? No jakim cudem? Toż to gry tworzone na kiblu mają więcej niż 0/10. Jak ktoś chce zaniżyć ocenę to niech przynajmniej te 3/10 da. Skasować takie oceny to już trochę trudniej, a i dla ewentualnego czytelnika mniej wyraźny sygnał, że to "po złości".
Imo to takie 5, może 6 jak ktoś lubi tak latać i naparzać. Dialogi do przeskipowania żeby tego nie słuchać i co najważniejsze nie oglądać tych modeli.
Pozdrawiam montażystę, który montował cutscenki xD
O no pewnie. Jak ktoś kupuje Ferrari, którego produkują tylko 100 sztuk to też powoduje smutek u kogoś, kto nie kupił. No złoto! To może trzeba wyprodukować więcej sztuk niwelując czyjś "smutek"? "Scalper" kto w ogóle wymyślił takie durne słowo. To tak jak "startupem" nazywają firmę co to jest najzwyklejsza w świecie tyle, że dopiero rozpoczęła działalność... Popyt - podaż, nie trzeba stosować żadnej nowomowy.
Ale jakbym miał wybierać to oczywiście skasowałbym w ogóle coś takiego jak "zasób" i zdynamizował rozgrywkę (czyli stan endgameowy od początku).
Domyślać się można, że marny %. Może Blizz coś powie o statystykach to będziemy mądrzejsi ale "kto miał kupić ten kupił na BNET". Ogólnie 46 000 tysięcy na Steamie to imo bardzo duża liczba (nie zdziwiłbym się gdyby to byli nowi gracze, którzy kupili na Steamie DLC wraz z podstawką). PoE w peaku osiąga 200 000 na Steamie ale od GGG wiemy, że Steam to dominująca dla nich platforma. A tu mamy tego 1/5 ale przy być może nawet prawie nieistotnej platformie dla Blizza. Wskazówką mogą być miliony sprzedanych egzemplarzy na BNETcie. Jeżeli nawet co 20 się skusił na DLC to... no nie są to liczy Epocha.
To po prostu mega mocna marka i tyle. Może niestety za mocna...
Akurat w PoE takich mageblodow to przecież jest jak psów. W tym momencie jest 333 wystawionych na sprzedaż, Headhunterów 714. To, że są one niedostępne dla nooba to wcale nie znaczy, że trzeba je farmić dniami i nocami jak jakiegoś Zoda w D2. Jeżeli się ma odpowiednią wiedzę o POE to śmiem twierdzić, że łatwiej w PoE mieć HH niż w D4 jakieś cuda. Sęk właśnie w tym, że w PoE jest gigantyczny rozjazd pomiędzy noobem, a "kimś kto wie" (takim na przykład graczem, który zdobywa 100lvl w pierwszą dobę). W D4 aż takiego rozjazdu nie ma.
Teoretycznie mniej może być bardziej efektywne. Jak wydasz dużo osiągając niewiele to jest mniejsza efektywność niż jak wydasz mniej i osiągniesz tyle samo. Pewnie się zorientowali, że wydali sporo kasy na nic.
Komerycjna grafika i fabuła to wszyscy wiemy co to jest. To co się aktualnie sprzedaje chociaż to oczywiście pułapka. Niby sprzedaje się infantylna, bezpłciowa grafika i prosta (lub brak) fabuła ale też nie raz nie dwa sprzedawały się produkcje poważne.
O grafice to sobie to samo pomyślał Blizz jak robił D3 :)
A niby czemu "cała ekipa, która pracowała"? Co ma do tego jakiś programista czy inny grafik, nawet w randze kierowniczej? Do zwolnienia to jakiś kierownik czy dział kreatywny czy inny odpowiedzialny czym jest tego typu gra. W praktyce jest to najprawdopodobniej narzucane "z samej góry" czyli nikogo nie zwolnią.
Z całym szacunkiem ale najważniejsza premiera dla całego "growego" świata to Fifa czy to się komuś podoba czy nie. Na Twitchu wszyscy w Fifę, YT zarąbany Fifą, ludzi to kupiło pewnie masa, a paczek nakupowali jak poj... gigantyczne community. Oczywiście żadnemu z nich nie przyszło do głowy, że może nie było warto i kupili jak co roku żeby wstawić negatyw na Steame :D Zrobiłbym na tym jakiś doktorat, bez kitu.
W każdym razie to jedna z najważniejszych gier w branży, a nie jedynie w "tygodniu".
Rozumiem oczywiście co piszesz chociaż uciekasz od kontekstu. Autor jest przeciwnikiem gier "wiecznych", recyklingu treści i innych takich - jest fanem świeżych treści, nowych doznań. Sugerowanie, że jara go robienie tego samego tyle, że na kolejnym poziomie trudności wydaje się błędne chociaż oczywiście tak może być - nic takiego jednak nie wybrzmiewa. Z tym, że nowy mecz w CSie bardziej się różni od poprzedniego niż przejście Wieśka na wyższym poziomie trudności. Ja też lubię sobie gry "męczyć" i dla mnie w singlu i 200 godzin to nic specjalnego. Tyle, że to zupełnie się nie różni od 200 meczu w LoLu czy wycraftowaniu 200 miecza w jakimś WoWie - dlatego lubię i to i to. I tu jest właśnie problem takich pretensjonalnych treści - wykładają się na logice.
A tak poza tym to 40godzin to na razie masz 5,2 za godzinę :P Nadal w "grach za setki złotych" masz nawet i 0zł/h. Tutaj też warto zauważyć, że wszystkie dostępne dane i statystyki świadczą o tym, że przeciętny gracz... nie gra tyle godzin w singlowe gry czyli opłacalność jest dramatycznie zła - to w onlineowe multiki gra się dużo. O kończeniu gier to chyba nie ma co pisać. Nie raz były zestawienia, że ludzie gry hurtem porzucają.
Czemu w publicystyce o konkretnej grze muszą się pojawić takie pretensjonalne no i niezbyt trafne wstawki:
"Mam coraz bardziej dość gier live service."
No to w nie nie graj. Gier jest od zarąbania, a i pewnie kupka wstydu spora.
"Praktycznie wszystko musi być „grą na zawsze”, kosztować na starcie nawet kilkaset złotych"
A to ciekawe bo to Space Marine kosztuje kilkaset złotych (209,99/Steam), a taki LOL, Fortnite czy CS to akurat zero złotych. Mało tego! SM2 jak piszą w necie to 10-12 godzin kampanii (a są doniesienia nawet o 9) czyli 17 złotych za godzinę. Absolutnie skandalicznie wysoka cena, o której na takim portalu powinno się pisać nic innego niż to, żeby kupić w niezłej promce za trzy lata bo to skandal. Za to gry, o których autor pisze, że "kosztują na starcie kilkaset złotych" po pierwsze dosłownie mogą kosztować 0zł/h ale nawet jak wydamy na nie 500 zł, a gramy 500 godzin (wartość niepowalająca) to mamy koszt 1zł/h. Siedemnaście razy taniej niż kampania SM2 (autor wydaje się gardzić multikami to przy tym zostańmy). Być może ten koszt to nawiązanie do Diablo 4 ale w gatunku H&S takie 500 godzin to dopiero początek przygody (ja w POE mam ponad 3000 i nie wydałem na niego 3000zł). Gry liveservice są tak popularne bo są tanie.
Zresztą taką cenę można umieścić w szerszym kontekście branży rozrywkowej i jak to się ma do kosztu godziny serialu na Netflixie (albo Amazonie :D). Ano nijak, cena totalnie nierynkowa obecnie - tu jest pies pogrzebany. Gry single mają problem bo generują coraz większe koszty co niekoniecznie zwiększa popyt, a konkurencja uzyskuje nieporównywalnie lepszą skalowalność dzięki gigantycznemu popytowi i bardzo łatwemu osiąganiu dużej podaży.
"i zawierać elementy znane z produkcji free-to-play. Cierpi na tym rozgrywka, która musi być przygotowana z myślą o trybie wieloosobowym, więc powstaje kolejna nudna gra z otwartym światem, z płytkimi elementami RPG oraz oczywiście z craftingiem, bo bez tego nic nie może istnieć."
Tymczasem miliony graczy, którzy uwielbiają tanio, uwielbiają crafting i uwielbiają dany typ rozgrywki czyli np. powtarzalność schematów.
A czy klei Ci się, że jakiś Tom dostaje w gębę kowadłem i zaraz biegnie dalej? A czy klei Ci się, że James Bond ma w zegarku bombę atomową? A czy klei Ci się, że jakiś Vader naparza kolorowym "mieczem"? A czy klei Ci się, że Harry przechodzi na peronie do innego świata? A czy klei Ci się, że Frodo ma wizje jak założy pierścionek?
Mnie fascynują ludzie, którzy w ogóle "muszą" przymykać oko na fikcję. Zawsze wtedy myślę, że taka osoba książek nie czytała i nie czyta przez co wydaje jej się, że wszystko musi się "kleić". No bo nie, nie musi się kleić, może być rozklejone na maksa. Celem filmu, książki, serialu czy gry nie jest "klejenie się". To jest cel kleju w puszce.
Wymienione mają pozwolić na przyjemne upłynięcie czasu i nic ponadto. Nie ma to nic wspólnego z IQ, no chyba, że właśnie wysokim. To ludzie inteligentni mają poczucie humoru, to ludzie inteligentni mają większą wyobraźnie i szersze horyzonty. Jeżeli ktoś musi "przymykać oczy" to właśnie raczej ma gdzieś braki, a nie jest na jakimś tam wyższym poziomie. To przecież "sfery wyższe" chadzały na przedstawienia gdzie "nic się nie kleiło" i potrzeba było obecnie niespotykanej wyobraźni, żeby te puzzle poskładać w jakąkolwiek całość. To przecież ludzie na "wyższym" poziomie chadzają do teatru gdzie trzeba sobie samemu mnóstwo szczegółów dopowiedzieć, wyobrazić, żeby uchwycić jakikolwiek sens. Finalnie to trochę tak jakby powiedzieć, ze profesor fizyki nie miałby być w stanie obejrzeć Grawitacji nie wspominając o Expanse - taki pogląd nie ma sensu, profesor fizyki w obu dziełach nie będzie się doszukiwał treści z podręczników do fizyki bo w ogóle w tych dziełach nie chodzi o treści z podręczników - to dzieła artystyczne.
Jakby ludzie nie kupowali to by R nie wydawało. Także tego. Tylko głupi by nie wyprodukował tego co klienci chcą kupić.
Oczywiście już wiemy, że taki ch z tego wyszedł. Nie jest to zmiana dla pechowców, to kolejny motyw dla szczęściarzy. Mirror z wyprawy - a jakże, kiedy to 99,9% wypraw to góra 1c. Generalnie mam mieszane uczucia do tego miasta. GGG chyba w żadnego idlera nigdy nie zagrało plus oczywiście musieli zrobić wewnętrzny konkurs na najgorsze UI i konkurencja musiała być zażarta.
Inicjatywa dość niemądra, żeby nie powiedzieć szkodliwa. Co to w ogóle znaczy "pozostawić w stanie"? Znaczy się całe procesy produkcyjne mają się zmienić? Gry mają być droższe? W końcu... dla kogo ta zmiana kiedy gry "serwerowe" gasi się wtedy kiedy mało kto w nie gra? Czyli dużo więcej kosztów dla wielu mniej klientów? Kto to wymyślił?
"Praktyka ta skutecznie okrada klientów z ich zakupów"
Co robi? "Okrada"? To się wtedy dzwoni na policję jak ktoś kogoś okrada. Acha, takie są warunki umowy, którą się podpisało dokonując zakup?
"jednej gry nie można po prostu zastąpić drugą"
Jak nie można? Robimy to dosłownie codziennie a widać to chociażby w statystykach. Świetnie sobie zastępujemy. Zresztą... a każdy film mogę sobie kupić? Każdą książkę mogę sobie kupić? Nic bardziej mylnego, zdecydowana większość "unikalnych dzieł" jest całkowicie dla nas niedostępnych i nikt z tego powodu nie robi afery. Swoją drogą o nadawaniu gierkom jakiegoś nie wiadomo jakiego statusu to się nawet nie chce wypowiadać. Jakoś mi niezbyt licuje nazywanie gier-usług "unikalnymi dziełami kreatywnymi" :D
"Praktyka ta kwestionuje koncepcję własności jako taką, ponieważ klientowi nie pozostaje nic po „zakupie” gry."
Jak sobie samochód weźmiemy na wynajem to po jego okresie też nam nic nie pozostaje po jego "zakupie". Tak działa wynajem/leasing. Zresztą prawdziwy zakup też podobnie, producent zapewnia działanie pralki przez dwa lata i siema, może nie produkować części zamiennych, a jak sobie w warunki umowy wpiszę, że po x latach pralka przestanie działać i klient się na to zgadza to... pralka przestanie działać (tego się nie robi bo się nie opyla, zarabia się przecież na serwisach).
Ta petycja to amatorka pełną gębą, stek bzdur i właściwie to nie wiadomo co podmiot liryczny ma na myśli. Jak się nie podobają gry usługi to się ich... nie kupuje.
Tak producent może robić z produktem to na co mu strona umowy pozwala. Stroną umowy jesteś Ty i kupując umowę podpisujesz. Mało tego, kupując akceptujesz stan rzeczy. Nie kupuj to wtedy pokażesz, że takie stanu rzeczy nie akceptujesz. Tymczasem ci co podpisali petycję kupują te gry usługi jak poj... Czemu w szkołach nie uczą, że jak się coś nie podoba to się tego nie kupuje, a jak się kupiło to znaczy, że się podoba? Czemu za takich jak Ty jakieś "państwo" ma załatwiać wszystko?
W każdej chyba lidze było tak, że 99,9% lootu było warte <=1c, kwestia tylko kiedy to się działo. Były ligi gdzie w pierwszym tygodniu "wszystko" było po 1c. To znaczy za jakieś tam 5c można było kupić eq pozwalające na farmienie t16 (w niektórych buildach to i 1c :P).
Ceny mogą spaść ale też i jest motywator do gry - złoto. Czyli ewentualna zamiana "możliwej ekscytacji" na "stabilny grind i progres". To jest dobra zmiana dla pechowców.
Dosłownie pierwsza pozycja z googla: "Motorola RAZR V3, czyli najpopularniejsza klapka na świecie"
"W roku 2004 rynek zdominowane był przez grube, plastikowe telefony. Wtedy pojawiła się Motorola RAZR V3 - cała na metalowo. [...] Zdecydowaną większość stanowił metal, dzięki czemu "brzytwa" wyróżniała się z tłumu i sprawiała wrażenie produktu z najwyższej półki."
"A w zasadzie cienkość, bo cała konstrukcja miała raptem 13,9 mm. Taka liczba może dziś nie robi na nikim wrażenia, ale w 2004 czyniła z Motoroli RAZR najcieńszy telefon na rynku. I to po złożeniu."
"Ponieważ "brzytwa" rozchodziła się jak świeże bułeczki, nie tylko Motorola próbowała ugrać na niej ile tylko się da."
"W ciągu czterech lat obecności na rynku do klientów trafić miało przeszło 130 milionów egzemplarzy. To wynik, o jakim większość producentów telefonów nigdy nie śmiała nawet marzyć."
Tak to zawsze najłatwiej powiedzieć. Problem w tym, że nie masz w artykule surowego, technokratycznego opisu stanu faktycznego, tylko masz masę żali. Tekst jest wręcz osobisty. W dodatku tego typu recenzje właściwie po prostu są wadliwe jak pomijają wątek, że tego typu gra jest "grywalna" po latach, producent słynie z takiej, a nie innej polityki itp.
Jak czytam takie artykuły to się zastanawiam po co autor kupił grę? Przecież kupując wystawia się "ocenę", a nie pisząc artykuły. Kupując wystawia się notę najwyższą z możliwych.
Powodów, żeby nie kupować na starcie było mnóstwo:
- słaby start jedynki
- cała masa niedoróbek w jedynce (kto w to grał bez modów???)
- siłą rzeczy brak modów na start
- siłą rzeczy potencjalna cała masa paczy
- deweloper słynący ze słabych startów i wypuszczania gier "pod deelceki"
- gatunek gry (to nie jest plansza na której strzelamy do wroga i zbieramy lepszą giwerę)
- marketing przed premierowy
Ja jeszcze nie kupiłem i myślę, że za 2-3 lata się tym zainteresuję, szczególnie jak będzie do nabycia w hurcie z DLC (najlepiej jakieś Humble) i jak się unormują pacze dając jakąś szansę, że mody się nie będą co chwila wykrzaczać (jak to w sumie w jedynce miało miejsce notorycznie).
Także sam sobie autorze podziękuj za stan, który kreujesz swoimi decyzjami zakupowymi. Może nauka nie pójdzie w las.
O ile MP w CP mi wisi i powiewa to już dawno "ściąganie 80gb co miesiąc" nie jest problemem, właściwie to jest standardem. Średni internet w Polsce to 133, w USA 215, w China 230. Na 133 80gb ściąga się ok 90 minut czyli w czasie obiad plus jeden film na YT czy po prostu jeden film na Netflixie. Zresztą nawet jeżeli pobierałoby się 5 godzin to też nie ma problemu.
W praktyce pobieramy co chwila i to w tle.
Dosłownie kilka dni temu w końcu kupiłem i ściągnąłem CP i... nawet nie wiem kiedy się ściągnął i nawet nie pamiętam co robiłem w tym czasie. Teraz gry są jak filmy, kiedyś się ściągało teraz się używa. Gry się ściąga, gra, usuwa, ściąga, gra... nawet nie ma sensu ich trzymać na dysku skoro ściągają się w czasie obiadu.
Być może dlatego, że lubimy zjeść po raz setny schabowego z ziemniakami i mizerią zamiast policzków wołowych w sosie z czerwonego wina czy zamiast innych jakiś ostryg czy wręcz byczych jąder. Setny schabowy nadal nam smakuje. Ot zagadka.
Masz rację, że najważniejsze jest czy jest coś dobrze napisane. Nie mniej mamy całe mnóstwo przykładów kiedy niezła fabuła jest albo zmieniana pod wątki "woke" albo wręcz pod nie ustawiana i wtedy jest narażona na "Zepsucie się". W ostatnim czasie najbardziej znanym tego przykładem jest LOTR Amazonu, w którym zwolnili eksperta od śródziemia i w jego miejsce zatrudnili babeczkę od "woke". No i finalnie czy po prostu ten serial został słabo napisany czy właśnie padł ofiarą pewnego podejścia do procesu twórczego? Netflix ma ten problem nader często. Oglądasz sobie film o jakiś pościgach czy innym uprawianiu ryżu a tu nagle cyk, kobitka z kobitką w łóżku, żeby do końca filmu nie wrócić do tematu. Od tak, scena zaliczona.
Dlaczego lubię filmy z Freemanem czy Smithem, a dlaczego jak widzę czarnego elfa w RoP to mnie skręca? Na pewno nie dla tego, że mam problem z czarnoskórymi. Po prostu musi coś z czegoś wynikać. Wynika z tego, że Elf to blada, szczupła, wysoka postać ze szpiczastymi uszami - czyli swoją drogą "nie biały"!
W klasycznym RPG jest to właśnie ułożone, chociaż może ulegać korektom.
Nie żebym się znał ale co z tego wynika oprócz tego, że teraz powstaje masa gier bo można je pisać szybciej? Jak komuś maszyna nie wyrabia teraz, to wyrobi za 5 lat, w czym problem? Obecne gry są długowieczne, żeby nie powiedzieć wieczne. Ja jeszcze nawet o CSII nie zdążyłem nawet pomyśleć, a zanim się obejrzymy będzie rok od premiery.
Pomijając, że sam wskazałeś na to, że jednak sobie wyobrażasz bo jest Minecraft to czymś podobnym była Ultima Online, a przynajmniej niektóre serwery. Tam też sednem sprawy byli gracze, a NPC służyli jedynie do tego, żeby kasę generować i zapewniać pozorne bezpieczeństwo w miastach. Lore niby było ale #nikogo. Fabułę bardziej tworzyli GMowie robiąc questy. Bardzo udany koncept, który właśnie jakoś nie chce wrócić do łask. Udany głównie ze względu na gospodarkę i crafting, jedynym źródłem prawie wszystkiego byli gracze.
Generalnie uznać, że gra jest "zła", "nudna", "nie nadaje się" jeżeli spędziliśmy w niej >10h to nieporozumienie moim zdaniem. Jeżeli spędzamy na czymś tyle godzin to z jakiegoś powodu, a nie bez. Może być nim masochizm ale to nie częste wydaje mi się zjawisko. Po prostu podobało mu się wbijanie 70 levela i uznał, że 71 wbijać nie ma sensu, ale to nie rzutuje na poprzednie 70. Mi na przykład do tej pory nie chciało się wbijać >40, a teraz jakoś latam od czasu do czasu i mam 7x i coraz rzadziej się loguje. Nie powiem, że wbijanie 7x było złe, było bardzo dobre ale już starczy. Nie będę sam siebie zaorywał.
A czemu ma "zaorać"? Czy jakieś stoki obrazów "zaorały" grafików czy wręcz malarzy? No nie zbyt, a nawet wręcz przeciwnie. Grafików wszelkiego typu i rodzaju jak psów. Z filmami pewnie będzie ta sama ścieżka. Te "AI" będzie trzeba tworzyć, modyfikować, nie w każdej sytuacji da spodziewany efekt. W końcu, jak z malarzami, widz będzie chciał widzieć coś co po prostu "jest człowiekiem", a nie "tylko tak wygląda".
Spodziewaj się nie 100 seriali do wyboru tylko 10 000. I już.
"Na pewno nie będzie drugiego sezonu, przecież mówią, że nie będzie" XD
Znaczy nie ma ludzi, któży mają 4 VODy czy nie ma takich co chodzą do kina mają VODy? Kilka abonamentów ma multum ludzi bo te są bardzo tanie, a jak je łączą z kimś to w ogóle. 4 VOdy zamkniesz w 100 myślę, a jak z kimś łączysz to 30 zł. Taniej jak pizza czy kilo karkówki.
A co jest niemęskiego w zarządzaniu kiedy to kiedyś zarządzali tylko mężczyźni i nadal stanowią większość. A jeszcze kiedyś to zarządzanie polegało na przykład na zakuciu kogoś w dyby czy wręcz ścięcie.
2024 rok a nadal wskaźnikiem jest oglądalność w kinach? Na cholerę ludzie mający po 4 VODy mają iść do kina? Po co to porównywać do filmu z 2016 roku?
4/10
Oceniam grę po 104h mając 47/55 osiągnięć. Zostały mi największe grindy (plus ze 3, których mi się po prostu nie chce robić) więc po tym wnoszę, że nic nowego mnie w grze nie spotka.
Nie za bardzo wiem kto jest adresatem tej gry. To jest idle w klimacie farmy. Ogólnie spoko tyle, że idle z tej gry jest mocno średni. Po kilku dniach jest koniec contentu. Mam ponad 100h i dawno jestem na etapie grindu bez nowego contentu - za taki nie uważam kolejnych odblokowanych warzywek no bo nic z nich nie wynika -- nie cechują się niczym innym od poprzednich warzywek, nie mają swoich mechanik, nie uprawia się ich inaczej czy cokolwiek takiego. Ot inny skin, inny czas wzrostu i inny z nich zarobek.
Wątek farmy jest lepszy niż wątek idle ale na rynku przecież nie brak gier o farmach, które są niepomiernie bogatsze w content.
Nawet to, że gra jest paskiem na ekranie nie jest rewolucją bo była już Desktopia i być może coś innego.
Co bardzo mierzi to to, że twórcy całkowicie pokpili kwestię UI. Nie wiemy ile czasu zostało do wyrośnięcia warzywka, nie wiemy (chyba, że poprzez upgrady) "co to za budynek", nie za bardzo wiemy na czym polegają mechaniki np. skąd dokąd idzie fertilizer. Generalnie stawiamy pole czy inny budynek i niech się dzieje wola nieba.
Ta gra może być dobrym wejściem w świat idlerów, które co do zasady przecież działają w tle. Gdzież tej grze do Melvora, NGU itd. Z takich chillowych to takie prościutkie Chillquarium zjada Rusty na śniadanie.
Plusy:
- fajny look
- przyjemna kombinacja idle/farm
- przyjemnie się patrzy na farmę
Minusy:
- bardzo krótka
- brak zróżnicowanych mechanik (z "prestiżem" lub bez, no brak)
- totalnie skopany UI
- niedbalstwo, niektóre ikonki mają tooltipa, niektóre nie mają, ustawienia np. dźwięku się nie zapisują
Bez przesady na BGG ma 7.5 i jest 112 w rankingu, który ma... no nie wiem ile ma pozycji ale w jasny ciul.
Na co można narzekać to figurki, które nie są najgorsze ale też nie są najlepsze, do CMONowych nie mają podjazdu i za tą cenę mogłoby być ich trochę więcej albo mogłaby być tańsza wersja bez nich. Chociaż obecnie wszyscy jak jeden mąż wyczuli biznes w ładowaniu figurek w swoje gry więc no cóż...
Da się figurki pomalować ale moldy są dramatyczne (np. przez włosy), a gobliny słabo są wyrzeźbione.
Czytam "odpowiednio prowadząc drogi" - daję okejkę :D Nie wiedziałem, że to polskie, jak za kilka dni będą dobre recenzje to będzie kupowane.
Jak to niech giną? Niech się wezmą do roboty i odkupią winy. Ta gra nie ma konkurencji przecież...
Że co? Optymalizacyjnie GTA5 leżało i kwiczało. Już na start jak się ją włączało to można było pójść sobie robić obiad, zjeść i dopiero zasiąść do grania. O ile się włączyło. Ile lat to naprawiali wrzucając fanowski skrypt? :D
Jak czepiasz się Federera w grze o tenisie to nawet nie zaglądaj kim można grać w Fifie!
To nie jest "na czas" tylko czas w grze. Faktycznie jest to immersyjne bo jak masz się spotkać z kupcem, który jest w jakiejś wsi "przez tydzień" no to po tygodniu już go nie ma. Osobiście tego nie lubię ale to nie jest "na czas".
A ja się zgodzę, nie znam nikogo kto by wertował wymagania czy po nich filtrował. Albo działa jak należy albo nie. Jak znajomi mają słabsze kompy to po filmikach i screenach widzą, że nie ma sensu albo wiedzą że pójdzie na niskich, jak mają lepsze to tak czy siak im pójdzie. Dla mnie wymagania mogłyby nie istnieć, a kiedyś używałem CanYouRunIt i tyle.
No i ma rację. Tego typu gry się utrzymuje przez długi czas, a nie tylko sprzedaje. Jeżeli nie ma mikropłatności to nie ma regularnych zmian, a to w tym gatunku "nie przejdzie" bo konkurencja zapewnia ciągle coś nowego na czele z PoE z każdym sezonem innym od poprzedniego. Nie bez powodu D3 było martwe, zresztą SC2 podobnie. Stały dopływ kasy musi być i tyle, mikropłatności nie wpływające na rozgrywkę są spoko - jak w PoE.
Odwrotnie, mało kto by chciał sprzedawać. Pojawiłaby się gigantyczna podaż, a popyt niekoniecznie jej odpowiadający. Zresztą ta podaż by nie malała bo można to samo sprzedawać wielokrotnie więc: podaż jest stała, popyt maleje.
Nic miałbyś nie robić. Po prostu miałbyś na zawsze jak całą masę innych rzeczy, które masz i których nie odsprzedajesz chociaż możesz.
Bez przesady, wszystko co kupiłeś to użyłeś? Nigdy nie wyrzuciłeś jedzenia co się zepsuło zanim zjadłeś? Mam 500 książek z czego 250 nie przeczytanych... Ludzie kupują gry na promocjach albo nawet dostają je za friko myślą, że zagrają w nie "za miesiąc" ale nie wychodzi bo coś tam. I tyle filozofii.
Nie bardzo rozumiem co news chce przekazać. Czy całe mapy będą stworzone ręcznie i tyle czy "klocki" będą tworzone ręcznie, a potem mapy się będą generowały automatycznie z ręcznie wykonanych klocków. Obstawiam to pierwsze i to jest problem. To jest fajne rozwiązanie na raz, a H&S to gatunek, który uwielbia olbrzymią regrywalność. Dwa razy tej samej mapy nie przejdę bo i po co. Nawet inny build tu nie wiele pomoże.
PoE tutaj jest nie do pobicia, kampanię trzeba jakoś przeboleć ale potem w każdym sezonie jest rotacja map, które wewnętrznie się różnią (nie wszystkie) oraz cała masa innych opcji do grania plus cudowny zoom-zoom pozwalający "ominąć" powtarzalność. Gram teraz w LE i... no bieda trochę. Po dwóch dniach wpada się w ogromną powtarzalność.
Oby było szybko bo w TQ1 grało się ślimakiem. Nie cierpię jak postacie poruszają się wolniej niż moja 80 letnia babcia pod koniec dnia.
A ja nie rozumiem jak można kłaść książkę na myszce zamiast uruchomienia jakiegoś programiku typu Mouse holder/clicker...
Większość gier na rynku "nie ma celu"...
Nie grywam w survivale ale to kupiłem na fali hajpu oraz dlatego, że cena niska jak na dzisiejsze standardy - 125 zł plus minus.
Co mnie standardowo odrzuca w survivalach to technikalia. Świat jest średnio wykonany, poruszanie postaci drewniane, budowanie bazy to standardowy żart. Podłoga pod teksturą trawy? Jest. Domy z "kwadratów"? Są.
Interfejs jest średni widać, że projektowany pod pada co boli na PC straszliwie. Do ogarnięcia ale chciałoby się więcej intuicyjności.
Kolejna gra (jak niemal wszystkie), w której twórcy nienawidzą szybkiego poruszania sią. Chodzimy wolniej niż moja 85 letnia babcia, staminy jest co kot napłakał, pierwszy mount (u mnie dzik) to chyba w ogóle nie jest szybszy od chodzenia na piechotę. Do tego brak możliwości swobodnego teleportowania (może potem jest, nie wiem) co powoduje, że chodzi się po raz setny tą samą trasą albo wraca się 5 minut z powrotem skądś do teleportu. To taki standard w branży ale denerwuje straszliwie.
Ogólnie gra przyjemna po prostu. Chodzimy sobie, zbieramy, budujemy, łapiemy stworki. Gra na razie wydaje się na maksa casualowa - i dobrze. Pasuje to do jej settingu. Z tego co już widzę oraz czytam to dalej jest sporo do rozkminiania w optymalizacji bazy.
Gra odniosła kolosalny sukces więc spodziewam się licznych zmian co też jest na plus. Potencjał jest ogromny, na czele z ewolucjami (no chyba, że są gdzieś dalej bo drzewko rozwoju już wygląda imponująco).
Bug miałem jeden - zawsze pierwsza kula w potworka (jak stoimy blisko) przepada - trzeba się oddalić i rzucić jeszcze raz (co nas naraża na niepotrzebny atak).
Generalnie na tą chwilę - zdecydowanie jest warta niewygórowanej ceny.
A coś więcej? Od jakiegoś czasu się zastanawiam skąd tam jest hajs? 100 ludzi, mega nazwiska i projekt, o którym w sumie nic nie wiadomo realizowany przez no name studio. Takie rzeczy to się chyba nie zdarzają.