Kolezka jest niezle odklejony. Uczepil sie tych gier i ich zalozen gatunkowych, tymczasem on nawet nie robi gry tego samego gatunku w sumie.
W Diablo 4 i Path of Exile 2, kiedy atakujesz, nie wykonujesz żadnego ruchu. Wyzwalasz obliczenia. Nie ma znaczenia, gdzie stoi twoja postać, w którą stronę jest skierowana ani jakie są fizyczne właściwości twojej broni. Niezależnie od tego, czy trzymasz miecz, młot czy włócznię, animacja jest zasadniczo taka sama. Najważniejsze jest to, jakie modyfikatory zgromadziłeś i czy zoptymalizowałeś swoje drzewko pasywne lub węzły umiejętności.
Dlatego walka w tych grach nadal wydaje się nie taka jak trzeba, nawet jeśli wygląda efektownie. Nie ma napięcia. Nie ma poczucia wagi. Nie musisz podejmować decyzji w danej chwili, ponieważ wszystko zostało wcześniej ustalone przez twój build.
No i wlasnie za to ludzie lubia ten gatunnek. Za ta matematyke, za te liczby, za to budowanie. Kolezka chce sprowadzic gatunek do prostego akcyjniaka, poporstu dlatego ze w ich grze tej matematyki i zlozonosci mechanicznej nie ma i nie bedzie,
Jaki klaun.
Bo o magii hack’n’slashy decyduje właśnie balans między zręcznościową, nieco umowną, ale przyjemną walką (gdzie pewną atrakcją jest feeling tego, co stanie się po kliknięciu) z zagadką mechaniczną, z równaniem opartym o loot i właściwości postaci. Jasne, akcenty są różnie rozkładane.
Ekzakli. Hubert Sosnowski jak zwykle z rigczem o HnSach. ;P
Niech się nie zesra, bo widzę że już mało brakuje i zaraz pójdzie laksa. Stworzył średniaka i próbuje się wybić krytykując Diablo, które zjada tę jego gierkę.
A niech sobie gada co chce. Ważne aby NRFTW było spoko. I jak na razie jest świetne. I to mówię jako osoba, która za soulslike nie przepada.
"Czyli trzeba będzie stawiać na parowania, uniki, pilnowanie animacji i hitboxów, a najpewniej też na odpuszczenie tego zmurszałego sterowania point’n’click."
Boże broń nas przed takim PoE3 i D5. Kto gra w H&Sy dla "pilnowania animacji"? Ludzie aż tak tego nie szukają, że jak się da to omijają bossy (w PoE to są całe buildy "nie pod bossy") a poza tym dąży się do tego, żeby zabijać na strzała i/lub przeżywać obrażenia. Nawet PoE2 się przed tym nie obroniło, a bardzo chciało.
A tak w ogóle ten pan chyba nie zdążył ogarnąć, że już w D2 była cała masa buildów nie point and click - przynajmniej w rozumieniu kliknięć w moba. Jak on swoją drogą ogarnął maga w tej swojej grze skoro mag nie jest od parowania i unikania, a nawet powiedziałbym, że w czterech literach ma animacje i hitboxy bo puszcza jakąś novę dookoła i jazda.
No i ostatnia sprawa to w obu grach wprowadzili sterowanie wsad i ciekawy jestem jak to się przyjęło. Ja fanem nie jestem osobiście ale wiem, że takich nie brakuje. To z jednej strony może pokazać, że point and click wcale nie jest jednoznacznie odrzucany przez graczy, a po drugie przeczy tezie, że PoE i Diablo "śpi".
Jedyne z czym się mogę zgodzić to to, że faktycznie gry trochę stoją w miejscu ale H&Sy chyba najmniej. Faktem jest, że twórcy skupiają się na grafice, a np. fizykę świata omijają szerokim łukiem - pomimo przecież rozwoju technologii.
Generalnie porównywanie NRFTW do PoE czy Diablo nie ma sensu za bardzo, mimo, że twórca tej gry to robi. To są h&s, a NRFTW to 50/50 mix h&s i soulsa.
Mimo, że wszystkie gry mają poruszanie się WSADem to jednak założenia są całkowicie inne. 5ciu przeciwników na ekranie to jest dużo w No Reście.
To jak porównanie kozaków i xcoma bo obydwie gry to strategie.
Ja tam się z nim zgadzam. NRFTW ma swoje problemy ale ogólnie jest super.
Jego gadanie to po prostu marketing. Gra spędziła już sporo czasu w EA, jest spora szansa, że gdyby nie szukał kontrowersji, to by zginęła w morzu gier EA. Osobiście kupiłem ją już rok temu, bo byłą promocja a zapowiadali, że cena bazowa po EA będzie większa. Z tego co ograłem byłem zadowolony i mam spore oczekiwania wobec wersji pełnej, moim zdaniem uzasadnione bo póki co, bazę gry mają świetną. Jego gadaniną nie ma co się przejmować, bo wszyscy którzy mu odpisują, poświęcają swoim wypocinom na ten temat więcej krwi, potu i mocy procesowej niż on sam. Pilnuje, żeby o nim i o grze się ciągle mówiło i działa.
Wątpię, że się to naprawdę opłaca. Studio jest już trochę znane po Ori, jakby nie było jedne z lepszych indyków i metroidvanii, to ze studiem się ludzie liczyli, też ogólnie o samej grze mówi się dobrze, ale o wypowiedziach Maulera już niekoniecznie - i tu po prostu może ludzi zniechęcać do sprawdzenia gry czy też jakiegoś jej wyobrażenia (bo sporo ludzi może źle o niej myśleć bez samego grania, przez ten pryzmat twórcy). Sam się przez to trochę wahałem, no i też w kwestii optymalizacji słyszałem złe rzeczy (i jeszcze gorszą reakcje Maulera na jej krytykę), ale na szczęście na mym kompie jest okej i ogólnie gra się przyjemnie, ale no mam też trochę bolączek. Mam nadzieję, że ten system klasowy zależny od broni, co ma wyjść w 1.0 lepiej się sprawdzi, bo teraz tooo średnio jakkolwiek można eksperymentować z buildem, chyba, że się będzie grindować na respec.
Gracze hack’n’slashy (ci co zostają z grą po zakończeniu fabuły),to bardzo często oodklejeńcy i psychole bez gusty.
Też na ogół nie zostaję za długo po fabule, jeśli jakiś endgame jest. Jedynie co ugryzłem to POE2, ale to przez fakt, że jest jeszcze w EA, to i kampania krótsza... ale kompletnie nie wiem przez co musiałbym tu umniejszać takim graczom, ba, nawet trochę zazdroszczę, że na tak długo i chętnie zostają przy danym tytule, eksperymentują z co nowszymi buildami, bawią się w ekonomię i tak dalej.
Zacznijmyże w hack&slashe nie gra sie dla fabuły a gameplayu , budowania postaci na różne sposoby i rozkminiania mechanik najróżniejszych umiejetności i testowania ich w świecie gry.
Jedynym odklejeńcem to jesteś ty co najwyżej , który nie ogarnia tematu za grosz.
Kolezka jest niezle odklejony. Uczepil sie tych gier i ich zalozen gatunkowych, tymczasem on nawet nie robi gry tego samego gatunku w sumie.
W Diablo 4 i Path of Exile 2, kiedy atakujesz, nie wykonujesz żadnego ruchu. Wyzwalasz obliczenia. Nie ma znaczenia, gdzie stoi twoja postać, w którą stronę jest skierowana ani jakie są fizyczne właściwości twojej broni. Niezależnie od tego, czy trzymasz miecz, młot czy włócznię, animacja jest zasadniczo taka sama. Najważniejsze jest to, jakie modyfikatory zgromadziłeś i czy zoptymalizowałeś swoje drzewko pasywne lub węzły umiejętności.
Dlatego walka w tych grach nadal wydaje się nie taka jak trzeba, nawet jeśli wygląda efektownie. Nie ma napięcia. Nie ma poczucia wagi. Nie musisz podejmować decyzji w danej chwili, ponieważ wszystko zostało wcześniej ustalone przez twój build.
No i wlasnie za to ludzie lubia ten gatunnek. Za ta matematyke, za te liczby, za to budowanie. Kolezka chce sprowadzic gatunek do prostego akcyjniaka, poporstu dlatego ze w ich grze tej matematyki i zlozonosci mechanicznej nie ma i nie bedzie,
Jaki klaun.
Bo o magii hack’n’slashy decyduje właśnie balans między zręcznościową, nieco umowną, ale przyjemną walką (gdzie pewną atrakcją jest feeling tego, co stanie się po kliknięciu) z zagadką mechaniczną, z równaniem opartym o loot i właściwości postaci. Jasne, akcenty są różnie rozkładane.
Ekzakli. Hubert Sosnowski jak zwykle z rigczem o HnSach. ;P
Tylko że gość ma rację. PoE2 probuje iść w te stronę... ale zasadniczo jeszcze nie przeszło tej ewolucji. Maciejczak rzucił kiedyś twórcom PoE2 żeby wywalili butelki bo się grać już nie będzie dało... niemniej jednak zostawili i to. Taka zabawa dodatkowymi przyciskami jest niczym innym jak poszerzaniem bagna ale nie uprzyjemnia to rozgrywki, która powinna być łatwa w sterowaniu ale truda w samym playstylu. I Nrfw robi to dobrze. Niestety w nrfw nie zagram bo mnie denerwuje coś innego. Mam fioła na punkcie estetyki. I takie figurki jak z plasteliny z chudymi nóżkami i małpimi rękami nie przemawiają do mnie. Po prostu lubię piękne postaci. Nie jakieś znieksztalcone maszkarony. Podobnie nie zagram w Elden Ring bo jak mam walczyć z jakąś odciętą ręką wielkości konia to nie moja bajka.
Generalnie jednak niezły z ciebie esteta choć szkoda że z tego powodu nie zagrasz w jedną z najlepszych gier jaką zrobiono ??
Jeśli gra jest fajna to pal licho co mówi jej twórca. Przymykamy oko i gramy. Mimo iż nie lubię sterowania WASD postanowiłem w ostatnim darmowych okresie wypróbować grę. I niestety to się nie broni. Nie jest to może słaba gra. Ale o co ten Mahler robi tyle szumu to nie wiem :)
"W (...) Path of Exile 2, kiedy atakujesz, nie wykonujesz żadnego ruchu. Wyzwalasz obliczenia. Nie ma znaczenia, gdzie stoi twoja postać, w którą stronę jest skierowana ani jakie są fizyczne właściwości twojej broni. Niezależnie od tego, czy trzymasz miecz, młot czy włócznię, animacja jest zasadniczo taka sama. Najważniejsze jest to, jakie modyfikatory zgromadziłeś i czy zoptymalizowałeś swoje drzewko pasywne lub węzły umiejętności" - facet albo nie grał w PoE2 albo bezczelnie wciska kit. Jak to nie ma znaczenia gdzie postać stoi, skoro nawet są areny, gdzie twoja przeżywalność zależy od tego, gdzie stoisz? XD jak to właściwości broni nie mają znaczenia? Żadne turbopasywki nie zastąpią ci dobrego gearu, określenie "gear issue" nie wzięlo się znikąd. O animacjach się nie wypowiem, facet chyba nie dotarł do etapu używania innego skillu niż podstawowy (czyli nie wyszedł z pierwszej instancji)
Ogólnie facet ma rację. W poe2 nie chodzi o playstyle i frajdę z umiejętności gry tylko o dwie liczby twój dmg i mitygacja obrażeń. Oczywiście poe2 probuje już ewolucyjnie z tego wychodzić tak jak nie jest to możliwe w poe1.... chociaz ja w poe1 zrobilem caly kontent na frostblejdzie bo to jest rodzaj skil ktory jest najtrudniejszy. Bo mimo wszystko trzeba sie pozycjonowac, dealowac dmg i uciekac.. no ale w gruncie rzeczy ogólnie ma rację. Nie zgodzę się podobnie jak ty na kwestie itemow... bo poe to również gra o itemach... po prostu itemizacja daje dopamine... ale tylko dlatego że zwiększa liczbe obrażeń vs mitygacja obrażeń gdzie nasza postać po prostu przechodzi test na dmg. Nrfw jest zupełnie w innym miejscu i też się dziwię po co ten gość porównuje te gry... nawet jeśli ma trochę racji.
Na temat Diablo się nie wypowiem, bo to pusta, marketingowa skorupa-usługa.
Dużo ciekawego - choć mocno przegadane; powtórzeń dużo.
Najważniejsze: Mahler robi nowatorską i porządną grę. To, czy przy okazji powie coś buńczucznego, ma (powinno mieć?) znaczenie trzeciorzędne!
Chyba Mahler miał rację w innym swoim komentarzu - tym, że czasy to były kiedyś... Skoro projekt - a nawet kreatywność - ma być mniej ważny, niż sposób opowiadania o nim, to w jakich my czasach żyjemy...
Poe czy poe2 to tak naprawdę gra w Path of Bulding gdzie później w grze sprawdzasz czy wypracowana teoria działa.
Ma facet rację. Gatunkowi hack n slash potrzebna jest jakaś rewolucja, bo bieżącą formuła stała się już nudna.
Ta gra jest tak samo kreatywna jak elden ring ska trafia w bardzo specyficzna grupę docelowa, która ma refleks trochę lepszy niż mokry karton na deszczu, lecz gorszy niż 3 letnie dziecko bez rączek. Pseudo-wyzwania zrobiły się dość modne ostatnimi laty.
Solidny, rozbudowany tekst zachecajacy do dyskusji. I nawet nie trzeba bylo w tytule pisac o wielkiej nadziei crpg zeby ludzie klikali i rozmawiali ze soba w komentarzach… magia! :D
Co do tematu - Mahler jest jaki jest. Nie sledze jego tweetow ani postow na innych platformach, za to pare razy ogladalem jakies dluzsze wywiady w formacie Q&A i okreslilbym go mianem ekscentryka. On jest troche dziwny ale imho, na takiej samej zasadzie jak u Svena z Lariana, ta dziwacznosc w jakis sposob jest paliwem dla jego niezaprzeczalnej pasji.
Nieco niezrecznie robi sie patrzac na to przez pryzmat etapu produkcji, na ktorym znajduje sie NRFTW. Gra jest bardzo dobra, a wg. mnie wrecz rewelacyjna ale wypadaloby zachowac odpowiednia kolejnosc dzialan. Mianowicie: najpierw wydac skonczona gre, a ewentualnie pozniej dawac rady innym tworcom. Moim zdaniem to jest jego glowny blad.
Oprocz tego nie podoba mi sie, ze swiadomie zgrywa glupka. Nie wiem jak inaczej nazwac postawe, w ktorej czlowiek siedzacy wewnatrz branzy udaje, ze nie rozumie gatunku, ktory chce rewolucjonizowac. Na serio nie ma potrzeby umniejszac klasycznemu hack&slashowi zeby przedstawic zalety swojej formuly.
A tak to w pewnym sensie zgadzam sie z jego stanowiskiem. Po prostu ta wizja bardziej trafia w moj gust - tez lubie gdy wymaga sie ode mnie jakiejs czujnosci, zaangazowania i odrobiny zrecznosci. Dlatego tak bardzo polubilem sie z PoEII - w moim odczyciu mechanika unikow dodaje rozgrywce kolejny wymiar. To o czym pisze Mahler czyli waga ciosu, pozycja gracza vs pozycja przeciwnika jest kolejnym krokiem w kierunku, ktory mi pasuje.
Jezeli chodzi o Soulsy to uwielbiam to co stworzyli ludzie z From Softu i pomimo, ze mam zastrzezenia to nie chcialbym zmieniac nic pod dyktando wlasnych fanaberii. Mam tutaj na mysli chociazby system uzbrojenia. Lubie zdobywac loot i coraz to lepsze przedmioty, a Soulsy przechodzi sie zazwyczaj uzywajac tylko jednej czy dwoch wybranych broni.
NRFTW miesza oba gatunki zmieniajac m.in. to co opisalem wyzej. Jestem pewien, ze gra znajdzie swoich odbiorcow ale szansa na to, ze zrewolucjonizuje gatunek h’n’s jest taka sama jak na to, ze zrewolucjonizuje gatunek soulslike czyli raczej zerowa. Za to dla niektorych moze okazac sie czyms w rodzaju gry uszytej na miare.
Ogolnie to mialbym gdzies wypowiedzi Mahlera bo ostatecznie, tak jak pare osob juz zaznaczylo, liczy sie gra a nie to czy jej tworca jest charyzmatyczny. Ale obiecywanie gruszek na wierzbie nigdy nie jest dobrym planem. Under-promise and over-deliver, nigdy na odwrot! Takze mam lekkie obawy bo slyszalem, ze pycha kroczy przed upadkiem… a ja jednak chcialbym doczekac premiery wersji 1.0. :P
Tu chyba utrafiłeś w sedno:
"Nieco niezrecznie robi sie patrzac na to przez pryzmat etapu produkcji, na ktorym znajduje sie NRFTW. Gra jest bardzo dobra, a wg. mnie wrecz rewelacyjna ale wypadaloby zachowac odpowiednia kolejnosc dzialan. Mianowicie: najpierw wydac skonczona gre, a ewentualnie pozniej dawac rady innym tworcom. Moim zdaniem to jest jego glowny blad."
Przy odpowiedniej kolejności (i weryfikacji przez odbiorców/ilość kopistów) wybrzmiewałoby to wszystko lepiej.
Myślę, że niezbyt jasno przekazał o co mu chodzi. Bo czym jest point & click? Wybierasz miejsce i klikasz by wykonać akcję. Miejsce na mapie, widoku terenu. Czy FPSy to też P&C? Wybierasz miejsce na widoku z pierwszej osoby (niczym na mapie lub planszy i klikasz na fragmencie tego widoku by zadać obrażenia.. NRftW to gra (oczywiście nie pierwsza) gdzie WSKAZUJESZ KIERUNEK wykonania akcji są nie MIEJSCE JEJ WYKONANIA. Gra się specyficznie szczególnie na niektórych trybach sterowania mysz/klawiatura. Właściwie nie wiem czy jakaś dziwna hybryda z joystickiem by tu nie pasowała ?? Jak wspomniałem wyżej. Taki FPP z walką wręcz i strzelaniem i możliwości walki wręcz w różnych grach jak bannerlord czy Shadow Warrior gdzie animacja zależy od ruchu kamery. Strzelając wybieramy miejsce wykonania akcji a atakując wręcz używamy kierunku wykonania akcji by trafić przeciwnika. Przy strzelaniu wybieramy gdzie ale ruch też już jest jak w PoE 2 kierunkowo wybieraną akcją (niektóre gry VR pierwszoosobowe posiadają tryb wyboru miejsca gdzie postać ma się przemiescić jednak wygląda i działa to średnio - jak teleportacja). Jest też różnica w programistycznym punkcie widzenia - obliczanie czy atak/akcja połączył się z obiektem/wrogiem - hitboxem. I dodatkowa umiejętność wymagana od gracza by ocenić odległość, odpowiedni kierunek akcji by trafić (bo nie podświetli wroga dla automatycznego ataku w odpowiedniej odległości). Ostatecznie chyba wszystko zależy jakie dla danego gracza będą wrażenia z takiego czy innego rozwiązania. A graczy jest tylu, że i jedno i drugie znajdzie zwolenników.
Gra ma dawać frajdę. To jest najważniejsze. Tak samo myślę dobrze bym się bawił przy BG3 jakby był real time lub z pierwszoosobowym widokiem. Na radość z gry wpływa za dużo czynników by spłycać to do point and clicki lub nie :P