Narzędzia LLM to właśnie to - narzędzia a nie rozwiązanie zastępujące człowieka. Im wcześniej decyzyjni ludzie to zrozumieją tym lepiej. Nawet w takich branżach jak prawo, gdzie LLMy są wielokrotnie wydajniejsze i popełniają znacznie mniej błędów niż ludzie (do pewnego poziomu) - nadal powinien być w łańcuchu człowiek (a nawet zespół) weryfikujący.
Co polecilibyście na początek dla kogoś chcącego spróbować tego gatunku? Załóżmy, że setting nie ma większego znaczenia, chodzi o coś w duchu, jednak nie wymagającego 1000 podejść.
hehehehe "generatywna sztuczna inteligencja nie ma żadnego udziału w tym, co tworzy Rockstar Games."
to znacznie szersze pojęcie niż:
"Ich światy są tworzone ręcznie. To właśnie je wyróżnia. Są budowane od podstaw, budynek po budynku, ulica po ulicy, dzielnica po dzielnicy. Nie są generowane proceduralnie i nie powinny być. To właśnie sprawia, że są świetną rozrywką."
Używają AI i to na potęgę, to standard w branży, muszą się tylko przyłożyć, żeby finalnie nie było tego widać, ale raczej spodziewam się paru[nastu] instancji i klasycznego tłumaczenia, że ktoś zapomniał placeholdera wyjąć.
Miauczenie na fpp było z dwóch powodów - poprzednie ich wieśki i oczekwianie, że cp2077 będzie 'gta w przyszłości'. Gra miała troszkę nietrafiony marketing, powinni bardziej się skupić na informowaniu, że celują w immersive sim. To trudno zrealizować inaczej niż w fpp.
W gamedev (i software engineeringu jako takim) nie ma nic bardziej permanentnego niż tymczasowe rozwiązanie
Spoko, niech cisną. Mnie skutecznie zmotywowali do wrócenia do linuxa, którego porzuciłem ponad 15 lat temu na rzecz win7. Jak tylko ogarnę workflow, żeby i projekty pracowe działały na nim to kompletnie się przesiąde, zostawiając tylko windowsowe buildmaszyny na VMach. Na pohybel.
A ja na początek z WH40k poleciłbym Herezję Horusa. Wiadomo - nie cały cykl (chyba, że ktoś ma ochotę, to 54 tomy + 10 oblężenia Terry), ale przynajmniej wątek Garviela Lokena, preferowalnie do Fulgrima. Potem już wedle woli, bo poziom się waha, w zależności od autora. Akurat Abnett daję radę ZAWSZE. Nie wiem co ten człowiek ma w głowie, bo pisze książki na zlecenie, ale o czym by nie pisał robi to solidnie.
Tylko właśnie pytanie o który ubisoft chodzi, bo prawnie się rozdzielili i jeden posiada IP a drugi jest wydawcą i producentem. Więc to może nie być tak, że akurat kupią ubi z markami, tylko ubi z 'know how', technologią [snowdrop chociażby] ludźmi i budynkami.
Cóż, gra miała na pewno na którymś etapie mechaniki stealth, melee combat i ciekawy system AI zarządzający przeciwnikami grupowo z liderem przydzielającym zadania w czasie rzeczywistym. Wszystko to można było wywnioskować z prezentacji Macieja Sulińskiego na Unreal Fest w zeszłym roku w Pradze.
Tak samo pitolił o UE5 i CDP, że nic nie mogą zrobić i jeno krajobrazy mają, a parę tygodni później dostaliśmy trailer W4 XD Już nie wspominając o rewelacyjnym wykładzie na Unreal Fescie w tym roku, który generalnie 'zmasakrował' cały ten jego rant jak to się w UE nic nie da i praktycznie pokazuje, że to oni nie umieli. Kolesiowi już dawno peron odjechał, ale nie jemu jedynemu.
Mi zwrócili za KSP2, wiele miesięcy po zakupie i z 5h na liczniku. Kluczem okazało się użycie cytatu ludzi z T2, że gra na ten moment jest porzucona. I to że kupowałem środkami portfela steam. Dla nich to żaden zwrot, bo i tak możemy wydać te pieniądze tylko u nich, 'traci ' tylko wydawca.
Tak, właściciel wykładający w różnych formach 55mld dolarów, działający do tej pory w modelu szybkiego zysku dla fajnych tabelek, nagle da mu kilkaset milionów i kilka lat po takim Callisto Protocol czy świetnym, ale nadal niespinającym się w excelu DeadSpace Remake. Press X to doubt. Żeby nie było - życzę mu jak najlepiej, ale IMO najbliższa przyszłość EA nie rysuje się kolorowo i prędzej spodziewałbym się, że komuś zwyczajnie sprzedadzą IP, tylko po to, żeby przed akcjonariuiszami pokazać jakiś revenue stream. Po cichu liczę, że może MS skorzysta i odkupi resztę praw do Black&White =) choć i na to szanse nikłe, ale pomarzyć można.
Piractwo już rośnie w siłę. Na razie w kategorii filmy i seriale, gry nie będą daleko w tyle, choć - na szczęście - gamepass to tylko część rynku. Mamy jeszcze 'tradycyjną' dystrybucję cyfrową. Niemniej parcie w kierunku 100 dolarów za tytuł (choć w dużej mierze uzasadnione, to jednak ze strony odbiorcy mocno nie na miejscu) na pewno napompuje jeszcze ten efekt.

Cóż, rynek ich zweryfikuje. Już były przypadki wycofywania się z durnych pomysłów - niedawno ktoś rakiem wychodził z wywindowanej ceny
Recenzje użytkowników i parę innych rzeczy też za rogiem, ale IMO launcher powinni zaorać i napisać coś lajtowego, dedykowanego pod to zastosowanie, bo ten potworek zbudowany na instalatorze unreal engine długo nie pociągnie.
EDIT:
To ciekawe, że tak otwarcie mówi o silnej inspiracji nemesisem, ale zakładam, że dokładnie przestudiowali patent i upewnili się, że WB im tam nie wjedzie walcem prawniczym.
Rzadko wspieram early accessy, ten w zasadzie był drugim i jak na razie ostatnim, ale sytuacja skłoniła mnie do walki o refund. Po poprzerzucaniu się mailami z obsługą i zacytowaniu samego prezesa, że projekt idzie do piachu i na razie nie ma konkretnych planów dostałem pełen zwrot z łaską i zaznaczeniem, że jest to jednorazowa sytuacja i tylko dlatego, że płaciłem portfelem steam. Przykre, bo valve stać na dociśnięcie wydawcy w takiej sytuacji.
mnie jakoś informacja o takim content locku ominęła, ale cóż, ~300zł w kieszeni zostaje, więc są plusy
szczerze to nawet nie chciałoby mi się piracić. Chciałem kupić na premierę, bo uwielbiam jedynkę [taka moja topka obok pierwszych Falloutów i Deus Exa] i można wesprzeć devów, ale to, co pokazali i ich polityka cenowa sprawia, że poczekam na solidną przecenę, rok, dwa czy trzy nie zrobi mi różnicy.
Super, i właśnie z listy "kupię na premierę" spadło do "kupię za 2 lata goty full blood deluxe season pass daywalker edition". Dzięki za info, mam co robić do tego czasu.
To, jak jest skonstruowane wymaganie w steamworks powoduje, że tak naprawdę prawie każda wychodząca gra powinna być oznaczona, że wykorzystuje generatywne AI.
różnie bywa, sam byłem świadkiem sytuacji w której skasowano mistrza techartu. Powód? Ktoś za 40% jego pensji zrobi 75% jego pracy.

Łabędzi śpiew XD VF nieprzerwanie od 30 lat jest na każdym turnieju, 5 vanilla miała premierę prawie 20 lat temu i nadal jest rok w rok grana na wielkich turniejach. To, że dzieci steama nie znają to tylko i wyłącznie wina braku marketingu (i ostatecznie nie ma żadnego znaczenia, 6 wyjdzie, wpadnie w ręce streamerów to się dowiedzą). Żadna inna bijatyka nie ma podjazdu mechanicznie do VFa a i gameplay już pokazywano w pierwotnej wersji (Akira vs Stella), krótko po concept trailerze z Akira vs Akira, plus sporo nowych informacji po niedzielnym VF direct wypłynęło (zwłaszcza wypowiedzi art directora są bardzo cenne). Rozumiem, że jako casual możesz tego nie wiedzieć, i jedziesz standardową miarą, ale to tu nie ma za bardzo zastosowania, a dezawuowanie pozycji tego tytułu jest zwyczajnie śmieszne. Zwłaszcza "na evo nie istniał" XD
LOL, playerbase ma konkretny, choć na razie ograniczony (przez brak corssplaya i zerowy marketing), jest final evenetem na najbardziej prestiżowych turniejach jak combobreaker czy evo, ale jakiś randomik dla którego szczytem FG jest buttonmashing i wybuchy orzekł, że #nikogo. Nie no, macie jeszcze jakieś mądrości? Chętnie poczytam i pośmiecham bardziej na sali :D

Stawiam, że przy Wiedźminie 4 KAŻDY kafelek na głównej - poza sponsorowaną gierką - będzie o nim
Gra jest swoistą rewolucją na rynku - na tym etapie bardziej dla branży od środka niż dla graczy. Budżet miała (relatywnie) komicznie mały a efekt jest kapitalny. Generalnie indie poszukujący wydawców będą teraz wiecznie przyrównywani do tego.
Nie ma żadnego problemu by coś takiego zrobić, CE został wciągnięty do obsługi logiki, oba silniki stoją na cpp i są modularne, więc CE siedzi sobie w środku i liczy wszystko co normalnie liczy a wyniki tego liczenia są wystawione dalej do systemów unreala. Nie jest to może najoptymalniejsze rozwiązanie, natomiast relatywnie szybkie przy założeniu poprawnej modularności CE. Inherentnie to jest całkowicie gra unrealowa, zwyczajnie użyto gotowych funkcji cpp. Nie myśl o tym że gra uruchamia dwa silniki i sobie biega z nimi :)
A u mnie odwrotnie. Wiekowo/rodzinnie bardzo podobnie; zawsze królowały single player, ale od ponad miesiąca za sprawą VF5REVO gram tylko w to i w multi (bo single tam nie istnieje). W moim przypadku spowodowane jest to faktem, że zanim w DCS załaduje mi się mapa z kokpitem, to będę już po dwóch meczach rankingowych. Heck, nawet specjalnie leverlessa pod to kupiłem tak się wkręciłem.
wygrałem w jakimś konkursie Forze Motorsport 4. Nie mając konsoli. Kupiłem konsolę. Nie żałuję. Najlepsza samochodówka ever.
Już widzę ten zarys fabularny.
Nad galaktylą wisi widmo nowego potężnego zagrożenia. Głównym villainem jest oczywiście biały heteronormatywny mężczyzna. A więc prawdopodobnie faszysta.
Główny bohater, osoba gender-neutral musi zebrać drużynę do walki z nowym zagrożeniem.
eeee czyli mass effect 2? Człowiek widmo i możliwość wybrania sobie dowolnej płci na bohatera i parowania z dowolną inną płcią?
Kompletnie mnie omija hype-train. Grałem w to i było takie 'meh' dla mnie. Cóż, na szczęście nie jestem wyrocznią, więc miłego grania mordeczki!
Dawnwalker, world needs what it fears, weterani wiedźmina... czyżby rpg z odwróconymi rolami?
dokładnie. Samo nazewnictwo mi nie robi, dodanie plus i premium IMO trochę rozbraja cały zamysł uproszczenia, ale to mały problem. Trwałość i sposób konstrukcji u della poleciał na łeb i tak jak baaaardzo długo był to mój go-to sprzęt tak ostatnio wziąłem parę refurbowanych hp elitebooków i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.
Weź pod uwagę, że to gigantyczny produkt, który ma wpływ na akcje jeszcze większego korpo. Komunikat o opóźnieniu pójdzie oficjalnie tylko i wyłącznie wtedy gdy będą na to gotowi, do tego momentu oficjalna linia to "na kursie i na ścieżce". Natomiast dziennikarze mogą rozmawiać mniej oficjalnie z twórcami na różnych szczeblach i tu mają swoje źródło, którego nie mogą ujawniać, bo grozi to pozwem zadłużającym potomków na 3 pokolenia.
No nie wiem, też tak mi się wydawało - lekkim powiewem świeżości było C&C Generals, ale dla mnie prawdziwym objawieniem była seria Wargame. Teraz zdaje się to się Warno nazywa. Po tym klasyczne rtsy to dla mnie idleclickery
W kampanii European Escalation trzeba było nawet jaruzela ratować. Nieswojo się czułem ale misję zakończyłem.
W wielu filmikach powtarza też, że nie lubi robić dwa razy tego samego i jak projekt nie rokuje na ciekawe i nowe wyzwania dla niego to zwyczajnie się nie podejmuje.
Cóż, ten zalew remasterów ma tylko jeden cel - zapełnić bibliotekę PS5Pro. For the players...
Ale o co ta piana? Gość zastosował skrót myślowy. Pokazuje i objaśniam: to co chciał powiedzieć to "W przypadku NASZYCH gier nie mamy tak naprawdę aktorstwa". Dziękuję, pozdrawiam i polecam. Piotr Fronczewski.
Dev here. Thor się myli w paru kwestiach. Tu masz sensowniejsze podejście od Louisa https://www.youtube.com/watch?v=TF4zH8bJDI8
Jeśli komunikowano to wcześniej przy sprzedaży podstawki to luz - gracze sami sobie winni. Jeśli zrobiono to bez ostrzeżenia to do pieca z nimi
Ciekawa analogia. Cywilne samoloty to około 43% biznesu Boeinga (investopedia za 2023 rok), a fakt, że siedzą po same jajca w "military industry complex" sprawia, że w efekcie są nie do ruszenia, albo przynajmniej trudni do ruszenia. Procesory to prawie 55% biznesu intela (statista.com za 2023 rok) i operują w znakomitej większości na 'cywilnym' rynku. Mimo to nie widzę jakoś, żeby z tego powodu mieli zniknąć z rynku. Odczuć na pewno to odczują, nikt przy zdrowych zmysłach teraz w ciemno w intela nie pójdzie z następnymi zamówieniami (mam na myśli dużych klientów, pojedyncze szaraczki to inna kategoria) tylko upewni się, że bierze produkt zapewniający stabilność w zastosowaniu, w które celuje. Ciekawe w tym kontekście są też akcje z AMD, bo też nie do końca się sprawiają i zdaje się, że opóźniają najnowszy produkt, z bliżej nieokreślonego oficjalnie powodu.
Ale ten screen to z tribute na 25lecie marki. Taka gra nie powstaje z tego co się orientuje.
Tak, może właśnie chodzić o to by podbić sprzedaż dayone, ale przecież refundy istnieją :)
No właśnie nie przerzucają na graczy. Z treści artykułu wynika, że nie będzie otwartej bety. Wewnętrzne testy są ZAWSZE, niezależnie od tego jak dziurawa gra potem ląduje w sklepach. Zwyczajnie nie chcą palić zasobów na obsługę otwartej bety co jestem w stanie zrozumieć. Pytanie ile zasobów zostanie wydzielone na wewnętrzne testy.
Scenariusz Williama Gibsona to byłoby opus magnum w uniwersum obcego, ale fox wtedy też hołdował hollywoodzkiej tradycji dojenia sequeli. Szybciej, taniej byleby tytuł nie 'wystygł'.
Cały ten launcher epica jest do zaorania (w sensie - zrobienia od nowa a nie wywalenia w kosmos całej idei). W moim odczuciu błędem było rozdmuchiwanie launchera silnika - gdzie jeszcze się sprawdzał jako-tako - do poziomu pseudo sklepu. Jest ciężki i toporny, plus widać, że celowany do ludzi z tiktokowym zakresem uwagi.
"raptem kilka gier"... to najszerzej używany silnik obecnie, jeśli wliczyć poprzednie iteracje to to najpopularniejszy silnik ever, na 5 powstaje najwięcej gier (ma ponad połowę rynku konsolowego), ale 'raptem kilka'.
Natomiast Tournamenta nie mogę im wybaczyć i po cichu mam nadzieję, że to co zrobili wiąże się z planowaną rezurekcją marki, ale obawiam się, że mogło pójść jak z Gearsami i zwyczajnie excel i analiza rynku powiedzieli "nie".
O, thunder helixa nie znałem, ląduje na wishlist, dzięki! A phantoma sie doczekamy. Lepiej 2 miechy później ale sprawniej
*devi* oficjalnie i wprost mówią o decyzjach i powodach
*randomy w necie* ja wiem lepiej, było tak, a powinni zrobić tak
Embracer liczy na $500M z transakcji. I to jest praktycznie koszt produkcji gry dla nowego inwestora. Dodajmy do tego - wspaniałomyślnie - $100-150m dalszych kosztów developerki marketingu itp do czasu premiery (a to kryminalnie niska estymacja) i mamy na start pułap przynajmniej $750M przychodu do wykręcenia w pierwszym miesiącu po ewentualnej premierze. Nie widzę tego. Ale chce się mylić https://dotesports.com/star-wars/news/star-wars-kotor-remake-hopes-still-alive-devs-reportedly-go-private-in-500-million-dea
heh, sam się pod to zgredziarstwo łapie, a najlepsze, że z moich znajomych najbardziej zatwardziały mobowiec siedzący już lata w LOLu albo w DOTA, (nie wiem, nie rozróżniam, taki boomer ze mnie), jest jeszcze starszy ode mnie. Jest jak jest, gry dla nas nadal powstają ale są niszą.
EDIT: skutkuje to też tym, że moje produkty robie dla zgredów, ale na wszelki wypadek fundament jest pomyślany tak, by obsłużyć multi, które też planuje na roadmapie. Takie czasy Ż\_(?)_/Ż
najśmieszniejsze jest to, że jak na razie to nigdzie specjalnie tymi umiejętnościami nie zabłysnął. Jasne, Reacher był rewelacyjny, ale umówmy się, nie była to wymagająco aktorsko rola. A "wisienką" na torcie w tym kontekście jest udział w F&F X i zapewne part2.
Po prostu build EGSowy zrobiony najpóźniej, a developerka jeszcze trwa widać (bądź trwała wtedy). Luzujcie, steam i gog bankowo też to niebawem zgarną.
pokusiłbym się o stwierdzenie, że nigdy nie istniało. Każdy ma ciut inną, wyidealizowaną wizję będącą wycinkiem wiecznie ewoluującego rynku. Wiem, że trudno Ci w to uwierzyć, bo - strzelam - wychowałeś się w "złotej erze", lub u jej schyłku, gier single (co w dużej mierze wynikało ze słabej infrastruktury sieciowej), ale gwarantuję Ci, że ludzi o jakich pisze analiza, nastawionych na gry w jakiejś formie multi, jest zwyczajnie wielokrotnie więcej. Sam preferuję 'klasyczne' gry, natomiast większość moich znajomych nawet nie kupi gry jeśli nie może w jakiś sposób pograć z innymi (są oczywiście wyjątki, ale ogólny trend jest taki, że jak nie ma chociażby co-opa to nie kupują). Takie są fakty. To nie 'korpo' ukształtowało konsumentów i rynek, tylko konsumenci ukształtowali je.
Obrazki możesz obejrzeć w 5 sekund. Posłuchać o przeszkodach technologicznych, ich przyczyn i pokonywaniu (nie tylko w kwestii grafiki) już nie.
Borderlands skończyło się na kill'em all... eee na Borderlands 2! A tak na serio to jakby im się udało zrobić skok jakościowy jak z 1 na 2 to chętnie przyjmę.
Pewnie podpinają się pod krytykę Heinleina, że wychwalał faszystowską militokrację w książce. Verhoeven przeczytał, nie spodobało mu się i zrobił coś kompletnie odmiennego, no ale cóż. Autorów "upadku" też krytykowano za propagowanie nazizmu.
Ale właśnie takie było założenie autora - bo stworzył to jeden koleś (nomen omen - autor bdarmory do kerbali) - że masz gogle na twarzy, kontrolery w łapie i CAŁĄ grę tak obsłużysz. Jego drażniło macanie dodatkowych peryferiów, których przez gogle nie widać (selektywny passtrough to pieśń przyszłości. Tzn. da się, ale jest to mega trudne i czasochłonne po stronie użytkownika, plus wymaga konkretnych gogli). I ja to założenie kompletnie rozumiem, czuje i uważam, że wyszło mu to rewelacyjnie. Do tego daje to poziom imersji nieosiągalny w żaden inny sposób, a przebijalny dopiero w momencie szerokiej dostępności i obsługi haptycznych kontrolerów VR. W moim odczuciu VTOL jest dużo lepszą grą od na przykład DCSa. Choć gorszym symulatorem (ale np. RCS symuluje a DCS nie :P).
Problem w tym, że celowali w standalonowego Questa 2, i później tę samą wersję pchnięto na Questa 3 i PCVR/PSVR. W efekcie nie działa to dobrze na queście, a na reszcie to już można przemilczeć. Pacze na pewno poprawią wygląd i działanie na quest3, co do pcvr i psvr raczej nie spodziewałbym się rewelacji, choć kto wie.
Gdyby ktoś miał wątpliwości o jaki kupon chodzi - https://amzn.to/48aiog1 wystarczy kliknąć zastosuj i wskakuje automatycznie w następne zamówienie.
Cena adekwatna. Ciekawie napisane, nieźle zagrane, pomysł też w miarę oryginalny. Owszem, bez wodotrysków graficznych, ale dzięki obranemu stylowi będzie wyglądać tak samo 'dobrze' i estetycznie za 15 lat. Osobiście tytuł zwróciłem, nie do końca moja bajka, ale gra dość wyjątkowa.
Pełna wypowiedź: "Spirać i jeśli Ci się spodobało kup później jak będziesz miał pieniądze." Ździebko inny wydźwięk niż "nie oglądaj na yt tylko pirać".
Cóż, lutowa "premiera" była iście kerbalska. W znaczeniu - jeśli nie wybuchło przy pierwszej próbie, to znaczy, że nie kerbalisz odpowiednio mocno. Teraz jest to już grywalne, choć nadal raczej bym do zakupu nie zachęcał, tudzież sugerował umiarkowany entuzjazm. Ewentualnie sprawdzić przez 2h i dokonać zwrotu. Faktem jest jednak, że progres jest duży (tempo tego progresu to zupełnie inna para kaloszy), co pozwala ciut optymistyczniej patrzeć na roadmapę.
"Polacy nie gęsi – swoje gry mają"
ehh, sugeruję autorowi najpierw poznać genezę i znaczenie pewnych zwrotów zanim zacznie je parafrazować
Spacebourne2 robione przez jednego ziomka na assetach z marketplace broni się lepiej niż produkt bethy.
tylko AI zrobi wielokrotnie większe straty, nawet przy przytłaczającej przewadze, niż człowiek kierujący tą samą armią. Więc na początkowych etapach kampanii lepiej oszczędzać oddziały. Później to już walec jedzie równo po wszystkich.

nie wiem, nie przeprowadzałem badań, być może masz rację, natomiast mnie zdecydowanie No Man's Sky kojarzy się z fenomenalnym comebackiem i bezprecedensowym odbudowaniem zaufania. Fakt, najpierw musiało być tragicznie, żeby to nastąpiło, ale pozostawiają raczej bardzo pozytywne wrażenie. 200k klientów ma podobne zdanie.
„Opóźnienie trwa tylko chwilę. Bycie do bani jest wieczne”
*No Man's Sky has entered chat*
lol,
*devi wrzucają jakiś tani asset z assetpacków*
*eKsPeRt na GOLu* "UE5 ma problemy z kotami!!!111onejeden".
Mam nadzieję, że inne platformy pójdą za Steamem i umożliwią zwroty takiego badziewia.
Gry również powinna obowiązywać rękojmia:
Steam umożliwia, egs i gog też. Reszty launcherów nie sprawdzałem.
- niszczysz grę akualizacjami - to samo
To byłoby trudniej zaimplementować. Łatwiej jeśli to DLC, ale jakieś patche tudzież minor/hotfixy to raczej nierealne.
Wydawcy gier to świete krowy.
Linczem nazywasz wystawienie negatywnej oceny zepsutej grze? Cóż, robię to bardzo chętnie, a czytając próby usprawiedliwiania takiego wydawnictwa to aż mam ochotę kupować kolejne szroty tylko po to, aby dać im negatywa na Steam.
Powinieneś przeczytać jeszcze raz co napisałem na spokojnie.
Z drugiej, jako płacącego za produkt konsumenta, guzik mnie to obchodzi.
Dokładnie tak. I wtedy dokonaj zwrotu jak jakość produktu nie odpowiada. Zupełnie jak z zakupami rzeczy fizycznych przez internet.
Ja wiem, że biznes jest biznes i nie ma sentymentów, gra to produkt, który ma zarabiać. Ale, żeby ci twórcy i wydawcy przynajmniej umiejętnie udawali, że szanują klienta, a nie liczy się wyłącznie jego portfel. Czy można nazwać szacunkiem dla klienta ciągle ten sam zaklęty krąg: gra wychodzi niedopracowana, że hej > twórcy wystosowują przeprosiny (albo robi to ktoś za nich przypuszczalnie przy użyciu ChatGPT, jak w przypadku Golluma), w których przyznają się do błędu, przyznają, że gra nie spełniła ich standardów jakości, przysięgają, że nauczą się czegoś na popełnionych błędach, po czym wychodzi ich kolejna gra i cykl się powtarza? Każdemu zdarza się popełnić błąd i mogę to zrozumieć. Niestety takie zachowania są w tej branży nagminne. Albo Starfield i "jak wam źle działa, będziecie musieli kupić sobie lepsze komputery".
Odpowiedź na problem - masowe zwroty i spadek sprzedaży.
A oprogramowanie nie ma realnego wpływu na życie i bezpieczeństwo? Nie było afery, że ta gra od Amazonu, której tytułu teraz nie pamiętam paliła karty graficzne? Nie wnikając w to czy była to wina twórców gry, którzy pozwolili, żeby generowała klatki w szalonych ilościach, czy twórców sterowników/firmware do karty bez zabezpieczenia mającego chronić kartę przed przegrzaniem, to w grę wchodzi w najlepszym razie spowodowanie strat finansowych, a w najgorszym możliwość wywołania pożaru, czyli jak najbardziej realny wpływ na bezpieczeństwo i życie użytkowników.
A może rozszerzymy dyskusję na oprogramowanie w ogóle, bo tu wszędzie wchodzi w grę dziwna bezkarność twórców. W tych umowach użytkownika, których nikt nie czyta, bo można zdechnąć od tego prawniczego bełkotu ciągnącego się na kilkanaście/dziesiąt/set stron (polecam sprawdzić jak długo trwa przeczytanie całych warunków użytkowania czytnika Kindle https://blog.mozilla.org/en/products/firefox/read-kindles-terms-and-conditions/), wynika, prostym, ludzkim językiem, że "my w żaden sposób nie odpowiadamy za jakiekolwiek szkody i problemy, wynikające bezpośrednio lub pośrednio z użytkowania naszego programowania, a jak chcesz z niego skorzystać, to zgadzasz się, że jesteśmy święte krowy i nie możesz nas tknąć, a jeśli się nie zgadzasz, to nie możesz z oprogramowania korzystać, a tak w ogóle to możesz nam wylizać odbyt".
No to lecimy. Pozostając przy motoryzacyjnej analogii, niedługo mogą się upowszechnić samochody autonomiczne. I co? dalej będziesz twierdzić, że ich oprogramowanie, decydujące o tym czy kogoś przedzie, albo nie skręci i na pełnym gazie właduje się w drzewo zabijając pasażera nie ma realnego wpływy na zdrowie i życie? A cała automatyka przemysłowa? A oprogramowanie do samolotów i naziemnych systemów kontroli lotu?
Jak kolejny batman doprowadzi do Twojej kontuzji i możesz to udowodnić przed sądem to idziesz do sądu. Jak doprowadzi do śmierci to nawet z urzędu śledztwo będzie. Zupełnie jak z samochodami nie?
ktoś uparty mógłby zgłaszać sprawę do urzędu ochrony konsumenta i się procesować o fałszywą reklamę.
I masz teraz dokładnie ten sam instrument. Gra ma na przykład jawnie podane rekomendowane wymagania - spełniasz i przewyższach a chrupie? Zgłoś sprawę. Twój filmowy przykład również nie jest ścigany z urzędu, a wygląda na to że wszyscy tu proponują jakąś absurdalną grową przybudówkę do prokuratury. "Ijo ijo, halo policja, gra nie pujdzie!!!". No coś chyba nie teges, przyznaj...
Czyli co? Nie można zadbać o jakiekolwiek standardy, bo w razie ich złamania rozmycie odpowiedzialności i winnych brak? Mnie by było tak zwyczajnie po ludzku wstyd zrobić coś, co ledwie działa, podpisać się pod tym imieniem i nazwiskiem i żądać za to od ludzi niemałych pieniędzy.
Czyli - jak proponujesz prawne urzędowe rozwiązanie to musisz wskazać jasne mechanizmy i przepisy. A nie "zróbcie lincz, bo moja zabawka nie działa". Znów - absurd - patrz wyżej.
I gdyby twórcy mieli zasrany obowiązek podawać konkretne dane, że na takim sprzęcie można przy takich ustawieniach otrzymać tyle klatek, a na innym tyle, gdyby od razu czarno na białym było, że najpotężniejszy dostępny sprzęt nie uciągnie "wspaniałej gry" w FHD w więcej, niż 20 FPS, to może by było dokładnie tak jak piszesz, że by "Cudaków ładnie branża sprowadziła na ziemię odcinając ich od przychodu z dnia na dzień.".
Mam wrażenie, że ludzie mylą mechanikę z informatyką. Nawet dwa identyczne kompy - zwłaszcza konsumenckie - mogą mieć wyraźnie inny performance. Co wtedy? Sąd? Dla kogo? Deva? Producenta kompa? Podzespołów? Oprogramowania? Samochody duuuuużo łatwiej zamknąć w ramy prawne i dlatego w nich są (poza tym, że mają realny wpływ na życie i bezpieczeństwo), nie wiem czemu się upieracie na to porównanie. Czy jak pójdziesz na najnowszego marvela reklamowanego jako najlepsze widowisko z najlepszymi efektami, a dostaniesz średniaka, to też będziesz toczyć pianę, że potrzebna regulacja prawna jakości filmów? Ale pokuśmy się jeszcze dalej - frame dropy w wyświetlaniu filmu. Czyja wina? Filmu, wytwórni, projektora czy kina? Na dobrą sprawę - można ich pozwać i teraz a i pewnie producenta gry na ten moment można. I może to jest droga - pozew zbiorowy jako żółta kartka.
Czekam na te grę z wypiekami na twarzy, ale jeśli moja karta nie należy do najnowszych, ale też nie jest jakaś stara i zacofana i będę mieć na bardzo niskich 20fps to mam ochotę zrobić zwrot.
Rób zwrot. I napisz recenzję, żeby ostrzec innych. Mierzalne cyferki w odpowiedniej ilości trafią gdzie trzeba. Miauczenie po forach nie.
Chyba trzeba stworzyć przepis regulujący warunek sprzedaży gier video (MUSI MÓC SIĘ W NIĄ GRAĆ) - bo to ku*wa(przepraszam) nie jest oczywiste.
Nie krępuj się. Pic polega na tym, że deweloperzy tej gry również by wyszli z takiej konfrontacji z "przecież da się grać". Bo się da. Jak to już inna kwestia.
To już osobna kwestia. Poczekam, obejrzę pewnie w jakimś streamingu (czyli pewnie rok, bo premiera na ten moment zdaje się na sierpień jest planowana), ale ciekaw mimo wszystko jestem, w końcu to Alien.
Natomiast jaki jest widok z drugiej strony? Weźmy taki "lords of the fallen". Szacowana sprzedaż (VG Insights) to 400k, ale przyjmijmy ostrożne szacunki SteamSpy i jakieś 250k egzemplarzy. Recenzji na steamie w tym momencie masz 10500 co daje ile? Trochę ponad 4% całości. Z czego 57% jest pozytywne. Czyli jakieś 2% klientów uznało grę za bezsprzecznie słabą. Oczywiście do tego dochodzi kwestia czy projekt z takimi liczbami jest rentowny ale to już osobna sprawa.
Dopóki się to kalkuluje będą różne akcje przechodzić. Chcesz nałożyć jakiś urząd regulacyjny? Spoko, wydłuży to czas produkcji, ceny pójdą w górę. Chcesz żeby ich zabolało? Nie kupuj albo poczekaj na przecenę. Cudaków z unity ładnie branża sprowadziła na ziemię odcinając ich od przychodu z dnia na dzień.
Czytać recenzje graczy i bojkotować zakup. Inaczej nic się nie zmieni.
Ciekawsze jest co powiedział na temat Alien: Romulus. Żebyście nie musieli szukać: "It's fuckin' great".
https://www.avpgalaxy.net/2023/10/17/fede-alvarez-talks-sir-ridley-scotts-response-to-early-alien-romulus-cut/
https://youtu.be/W2edS2FlrK4?si=UcBhEBWhyPytcjUB
Ja chcę tylko FM4 nowocześnie zrobioną (czy to tak wiele?). To zdaje się tym nie jest. Podziękował.
Bo choć nie mamy informacji, kto tak naprawdę stał za niedorzeczną strategią Unity w kwestii zmian (zapewne było to wiele osób), to możemy z pewnością stwierdzić, że John Riccitiello – ze względu na piastowane stanowisko – „przyklepał to wszystko”, a w konsekwencji doprowadziło to do jego jego dymisji i utraty zaufania względem firmy, na czele której stał niemal przez dekadę.
Odpowiadam: Tomer Bar Zeev, Roelof Botha i Egon Durban. Ten pierwszy pewnie teraz wskoczy za Johna. I efekt będzie taki, że ludzie jeszcze zatęsknią za Riccitiello.
Dosłownie wziął na klatę, że się pomylił. Ziomek chciał utrzymać pełne zatrudnienie, wierząc, że się przebiją przez kryzys (nie pierwszy zresztą), ale nie wyszło.
Pokazuje i objaśniam: samo sadzenie drzew - mega spoko. Sadzenie drzew jako walka ze zmianami klimatycznymi - bezsens. Hope that helps.
Viper to najgorszy samochód ever, tzn może i fajny, ale prawie każdy kierowca go rozbija.
Dev here. Mocno zależne od konkretnego studia. Generalnie nawet w polskich sytuacja ma się dużo lepiej niż w typowym krajowym januszexie.
Przecież UE jest przodem do indie. "Once you've begun collecting money for your product, you'll need to track gross revenue and pay a 5% royalty on that amount after $1 million USD in gross revenue is earned. To report your earnings, complete and submit the royalty form on a quarterly basis." To de facto lepszy deal niż unity ma przed zmianami.
To nie klapnie tak z dnia na dzień. Zaczęte projekty zostaną dokończone, po dokończeniu nastąpi reewaluacja sytuacji w wielu zespołach. Przezbroić cały team na nowy silnik to nie jest takie hop siup. Fakt faktem, że wiarygodność unity szura po ziemi - niektórzy wydawcy już poodbijali kontrakty z indie zespołami mającymi w toku projekty na unity. Jakiś odpływ będzie, głównie małych i średnich devów, natomiast najwięksi (obrotem reklamowym) są tak samo potrzebni unity jak unity im, i zapewne mają customowe deale (albo już korzystają z rozwiązań od unity do monetyzacji, tym samym będąc pod ochroną). Czyli - mniej indie na PC/konsole na unity, rynek mobilny raczej bez widocznych zmian.

Generalnie to sprawa jest gruba i nie spodziewałbym się rewelacji. Nawet jeśli w tym podejściu zrollbackują to i tak spróbują inną drogą. W końcu EULA na wersji gihubowej po cichu zmieniona przeszła. Unity nie jest wiarygodnym partnerem biznesowym i taka nauka z tej gównoburzy płynie.
Unreal ma ponad połowę rynku. Unity około 30%. Pora by jakimś cudem non-profit Godot zrobił sobie promocję. Niebezpiecznie będzie jak UE zgarnie jeszcze więcej. I mówię to zarabiając na życie pracą w Unrealu.
"Ale najważniejsza jest oszczędność na testerach. Żadne wewnętrzne testy nie sprawdzą ci gry tak jak kilkaset tysięcy ludzi, włącznie z sugestiami itd." Tak napisałeś. A ja napisałem, że to bzdura i to nadal jest bzdura. To jak zmieniasz teraz zdanie nadal ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jeśli jest "pierdoła" znajdowana przez randoma to na 100% QA też to wyłapie i zgłosi. Więc nadal - nie, EA nie zastępuje testów.
Dev here. Bzdura. QA nie wygląda tak, że jakiś random rzuca "ej na piątym levelu drzwi nie działają, zróbice coś z tym bo nie mogę misji skończyć!!11jeden" - tzn. tak też może wyglądać, ale to PROMIL zgłoszeń, a takiej jakości feedback to top czego może dostarczyć 'testowanie w early access'. QA do każdego issue tworzy raport, z repro steps, do tego musi go zreprodukować przynajmniej te 5 razy, dorzuca logi, wideo i różne dumpy, które platforma zapewnia. Nie zastąpisz tego w EA, bo zwyczajnie dostajesz tam build de-facto shippingowy, a nie developerski. Pomijając fakt, że ludzie z QA naprawdę wiedzą jak się testuje gry, jak działa soft i platforma, na którą testują dany tytuł. Gracz to gracz, przeciętnie bladego pojęcia nie ma co się dzieje.
Co do cashflow - to już bliżej prawdy, ale to tak naprawdę indywidualne przypadki. Przy indie wydawanym własnymi siłami - jak najbardziej. Przy wsparciu publishera to już cięższe tematy wchodzą.
"Nie mogę się doczekać, kiedy wrócimy do zatrudniania prawdziwych graczy do tworzenia gier."
Ehe, mamy już całe pokolenie graczy, którym "Daikatana" nic nie mówi.
Blair Witch 2 zyskuje spooooooooooro sensu i jakości w wersji reżyserskiej. Niestety wytwórnia się uparła i wysżło jak wyszło.
"Spostrzegawczy gracze rozpoznali w używanym przez głowę państwa symulatorze popularną platformę Digital Combat Simulator (DCS)(...)" pytanie czy to faktycznie DCS czy może jego 'wojskowa' wersja MCS, której faktycznie używają niektóre siły powietrzne.
No to nieźle. 162M budżetu, około 39,6M przychodu ze Steama (za VGI), przy około 840k sprzedanych egzemplarzy na nim. Czyli lekko licząc można założyć że łącznie przy 2M kopii wszystkich wyszło im 100M przychodu. Mega klapa.
Książki w najlepszym razie średnie? OK, każdy ma swoje oczekiwania i gusty, tu się kłócić nie będę, ale z ciekawości co dla Ciebie w tym gatunku jest dobre/bardzo dobre/wyśmienite?
P.S. Całe uniwersum expanse powstawało pierwotnie jako gra MMO w czasach świetności WoWa. Żaden wydawca nie był zainteresowany projektem więc wylądował w szufladzie. Od tego czasu powstało 9 tomów i dziesiąty z opowiadaniami, gra planszowa a teraz w końcu - choć nadal nie pierwotne założenie autorów ale jednak - gra komputerowa. No i serial, ale ten pominę.
lubię gościa, ale IMO (mocno IMO) w momencie, w którym AI dostanie oscara za scenariusz to już będzie po wszystkim. A nie "wtedy można się zainteresować na poważnie". No i cała wypowiedź o "tylko powtarzaniu co powiedzieli inni" jest głęboko nacechowana brakiem wiedzy jak to działa. I co właściwie sam robi.
"stawiającym pierwsze kroki w Hollywood Jamesem Cameronem" oki, trzeci film jako reżyser to niejako pierwsze kroki nadal, ale miał już naprawdę spore doświadczenie w branży (nastukane między innymi u samego Rogera Cormana) czego imdb już nie powie.

i krytykujesz spolszczenie używając pejoratywnego rusycyzmu i celowo (zakładam) skrzywionego anglicyzmu...
Porównanie tych dwóch gier powinno skończyć się na silniku. Zupełnie inna stylistyka, zupełnie inny tax na GPU i CPU. For example z asyncami jest taki knyf, że są właśnie asyncami i nie można sobie radośnie na nie wrzucać wszystkiego, bo można sobie sporo popsuć, zdecydowana większość operacji musi jednak być wykonana w konkretnej kolejności a przeładowanie może spowodować dłuższe czekanie. PSO jest świetne - ale wymaga praktycznie wielokrotnego przejścia gotowego produktu - czyli raczej końcowe fazy QA i tu może zwyczajnie brakować czasu. Plus dodaje dużo dodatkowych danych do ściągnięcia. "Stałe monitorowanie VRAM" to po prostu zwykły profiling. OK, może nie zawsze jest robiony wcześnie (choć raczej jakaś forma kontroli performance'u zawsze jest, często już na etapie projektowania ficzera) - nic nadzwyczajnego. Point is - ludzie od hifi rush ogarneli się konkretnie pod swoje potrzeby. Co oczywiście nie znaczy, że ci od Jedi zrobili wszystko co mogli - wręcz przeciwnie, ale takie bezpośrednie porównywanie troszkę mija się z celem IMO.
Dev here. Niestety ale gamedev przeżywa kryzys. I jest to sytuacja globalna. Jeśli ktoś nie zapewnił sobie finansowania w 2021-2022 na parę lat do przodu to teraz ma ciepło
CtD to w mojej książce naprawdę poważna sprawa. Co do tego, że "każda gra dziś wydawana klatkuje w kilku miejscach nawet przy dobrym sprzęcie", cóż to nie gamebreaking ale też w moim odczuciu duża wtopa. Choć też kwestia płynnej definicji "klatkowania" i "dobrego sprzętu".
wiedza z lat 90 z biblii fallouta, której pierwsze 'wydanie' zostało opublikowane gdzieś w styczniu 2002 roku. Yeah, the math checks out...
devhere. Dokładnie na to samo co w każdej innej grze, skończonej czy nie. Nie platforma a scope produktu decyduje o budżecie.
Myślę, że przedmówca przytoczył destrukcję bo to mimo wszystko najczęstszy używany argument. Problem polega na tym, że zaawansowana destrukcja drastycznie zmienia gameplay. To niekoniecznie coś złego - można z tego zrobić i hook i kicker danej produkcji. Jednakże pozostaje pytanie czy grupa docelowa tego oczekuje i czy ewentualne środki wpompowane w taki ficzer się zwrócą - czyli czy nisza jest wystarczająco szeroka (zobacz jak świetne LA Noire ubiło devów). Kerbale na ten przykład są świetne, ale w życiu nie osiągną pułapu sprzedażowego Wiedźmina 3 czy Skyrima.
Generalnie to nowy buzzword i po raz pierwszy chyba z realnymi podstawami. Rozwija się to w zastraszającym tempie, a udostępnienie tego szerszej publiczności zwyczajnie zaowocowało masą eksperymentów z ciekawymi wynikami. Poczekaj, aż copilot ms trafi do office''a oficjalnie. Pozostaje też kwestia bezpieczeństwa tej technologii, owszem, skynet - z uwagi na to jak budujemy te sieci - jest na razie poza zasięgiem, ale wcale też nie potrzebujemy uberAI, żeby zrobić sobie krzywdę. Bądź co bądź brzytwą zabijesz się równie skutecznie jak bronią palną.
Gamedev here - nie, to nie to samo. Ten sam projekt robiony stricte na PC wywali się przy portingu na obie te konsole na zupełnie innych modułach (plus na kilku wspólnych). Porting każdej platformy estymuje się oddzielnie, mimo, że część tasków będzie wspólna dla wszystkich ale nadal nawet tak prozaiczna rzecz jak implementacja pada to inna robota dla XSx czy PSx. Sytuację troszkę ratuje korzystanie z gotowych silników jak Unity czy Unreal, ale to odziąża tylko w części. To nadal oddzielne platformy. Pomyśl o tym jak o portingu pomiędzy PC a Mac (za czasów jak stały na architekturze x86 i nV/Amd). Na papierze praktycznie identyczny sprzęt a w praktyce nic plug&play.
Nice cherry picking. Faktem jest, że praktycznie cały świat został wyrwany z filmu. To, że zmieniono fabułę niczego nie zmienia - OPek przywalił się do rzekomego plagiatu postaci a Ty mu przyklasnąłeś. Więc trzymaj się tematu albo przyznaj się do błędu, to nie boli.
Zdaję sobie sprawę, że fakty mogą fanbojów boleć, ale jest jak jest. Obie gry czerpią z Brotherhood of the Wolves, mało tego - bloodborne właściwie wszystko sobie stamtąd zabrał i wsadził na soulsy. Natomiast ocenianie niewydanej jeszcze gry przez pryzmat pojedynczych assetów to zupełnie inna liga absurdu.
"Zupełnym przypadkiem" uwielbiane Bloodborne jest kalką https://www.imdb.com/title/tt0237534/?ref_=fn_al_tt_1
Szczerze to przejście na 5 nic by im nie pomogło. A - jeśli projekt był już w sensownej fazie zaawansowania - znacznie utrudniłoby i wydłużyłoby pracę. Zapewne warunki licencjonowania też dostali lepsze na czwórkę. I to wciąż świetny silnik. 4.27+ umie dużo ciekawych rzeczy i jest niezłym pomostem do piątki.
I tak i nie. Galaktyke stworzono z wykorzystaniem zewnetrznego oprogramowania w oparciu o dane NASA. Proceduralnie uzupełniono to czego nie wiemy, znane obiekty są lepiej odwzorowane. Plus takie smaczki, że jak na przykład wiesz jak policzyć trajektorię Voyagerów o możesz je spotkać w grze we właściwych miejscach.
Kompletnie nie rozumiem, przecież to jest teraz przepiękne! *disclaimer - grałem w poprzednie części i również się świetnie bawiłem*
Szkoda, że te wszystkie artykuły pomijają prozaiczną kwestię biologii. Wielu odbiorców dostaje zawrotów głowy, dezorientacji (lag jednak jest wyczuwalny), a gry projektowane na VR muszą się posiłkować atrapami znanych mechanik. Pomińmy już nawet kwestię paru procent ludzi, którzy nie są w stanie zobaczyć 3D w goglach VR. Jest to w branży znany problem i nie ma on obejścia. Dużo lepiej jest we wszelkich zastosowaniach wizualizacyjnych, ale nadal to jest i będzie nisza.

tak, bo fortnite, hellblade, rocket league, abzu, vampyr, life is strange 2, ark, pubg, a way out, tropico 6, world war 3, valorant czy hello neighbor wyglądają prawie identycznie. Ludzie, skończcie z tymi czerstwymi pierdami, to już jest nudne.
z przesiadką na inny silnik to stawiam, że zwyczajnie przemielili już wszystkich chętnych do bawienia się ich technologią. Teraz będą mielić devów UE.
Hmm swoją drogą ciekawe jak im to biznesowo wychodzi. Premiera była ponad 5 lat temu - wiadomo, wtedy trochę przytulili grosza od Sony a i pewnie sprzedaż mimo stanu była niezła, ale - no właśnie - minęło 5 lat a mają 26 pracowników na utrzymaniu. Tzn. ewidentnie granie na długi ogon im się opłaca, ale ciekawe jak długo.
i słusznie, po co pompować ludziom ego? Plus FAA używa innego wyznacznika granicy kosmosu - wychodzi w okolicach 80km zamiast 100 jak dobrze pamiętam.
mam podobnie. Wyjąłem to w jakimś humblu i sam nie wiem kiedy te ~40h strzeliło. Fabuła ewidentnie została pocięta razem z aktywnościami z psem (co zresztą na wystąpieniach GDC zostało potwierdzone). Klimat jednak mega fajny a system walki z batmana/shadowof pasował tu idealnie. Świetny casualowy sandbox. Poproszę to samo tylko lepiej i przy sensownej cenie w okolicy premiery biorę.
Informacje na swój sposób ciekawe, ale - nie wiem, może się czepiam - styl paskudny.
z artykułu wynika, że będą koordynowali, czyli zapewne oddelegowane parę menago do nadzoru i kontroli zewnętrznych studiów babrających się z technikaliami, plus Respawn pewnie będzie miał ostateczne słowo w kwestii designu i wykonania przed przedstawieniem czegokolwiek 'górze'.
Lepiej późno niż wcale :) gdzieś od 2018 roku na GDC motyw "you're not competing with just other games. You're competing with other distraction for peoples time" był powtarzany, wałkowany i odmieniany na wszystkie sposoby. Sony czy Nintendo zwyczajnie się łapie do tych other i tyle. Czas pokaże co z tego wyjdzie, bo na papierze ruch świetny, ale MS jakoś historii super pomysłów i megazarządzania to nie ma.