Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 30 maja 2005, 11:22

autor: ComCo

El Matador, The Roots, Creature Conflict i UFO: Aftershock - opóźnienia

Korporacja Cenega Publishing dokonała aktualizacji swojego aktualnego planu wydawniczego. Zamiast „aktualizacji planu” bardziej pasowałby tu jednak zwrot „generalnego opóźnienia w planach”, gdyż aż cztery nadchodzące projekty tejże firmy (El Matador, The Roots, Creature Conflict i UFO: Aftershock) pojawią się na rynku później, niż dotychczas zapowiadano.

Korporacja Cenega Publishing dokonała aktualizacji swojego aktualnego planu wydawniczego. Zamiast „aktualizacji planu” bardziej pasowałby tu jednak zwrot „generalnego opóźnienia w planach”, gdyż aż cztery nadchodzące projekty tejże firmy (El Matador, The Roots, Creature Conflict i UFO: Aftershock) pojawią się na rynku później, niż dotychczas zapowiadano.

Idąc po kolei, El Matador - gra akcji/TPP z dużym nastawieniem na działania typu stealth, przygotowywana przez studio Plastic Reality Technologies - zamiast trzeciego kwartału tego roku, pojawi się dopiero w drugim kwartale 2006. The Roots, projekt łączący elementy akcji i role-playing polskiego zespołu Tannhauser Gate, nie ukaże się w drugim kwartale bieżącego roku, lecz w dopiero w trzecim. W przypadku Creature Conflict: The Clan Wars, gry łączącej w sobie zwariowaną rozrywkę taktyczną i strategię czasu rzeczywistego, wykonaną w humorystycznym stylu znanym z filmów rysunkowych, zrezygnowano nawet z podawania przybliżonej daty wydania (ostatnie pogłoski dotyczące europejskiego i amerykańskiego wydania wskazywały na maj tego roku; sama gra jest już dostępna w Czechach i Słowacji). Jeżeli zaś chodzi o UFO: Aftershock, to zamiast podawania września tego roku, Cenega Publishing zaczęła posługiwać się bardziej ogólną datą, tj. Q3 2005, przez co raczej na pewno nie doczekamy się tej pozycji wraz z nadejściem nowego roku szkolnego.

Naprawdę ciężko jest mi doliczyć się, który już raz firma Cenega Publishing opóźnia premiery swoich tytułów. Jak tak dalej pójdzie, to doczekamy się tych gier na „świętego Dygdy”, czyli nigdy... Oby tak się nie stało.