Druga część to nieba, a ziemia w porównaniu do jedynki jeśli chodzi o walkę (w sensie jej przystępność) - jak ktoś porzucił pierwszą część z tego powodu (jak ja) to dwójka to naprawia.
Co do samej drugiej części to mam podobnie z chęcią przechodzenia DLC, ale z innego powodu - spędziłem w tej grze ~120 godzin robiąc wszystkie zadania, ale ostatnie kilkanaście to było zmuszanie się - za szybko odblokowałem co mogłem pod względem perków, uzbrojenia itd. przez co na drugiej mapie oprócz zadań nie miałem co robić dodając do tego, że mapa była zdecydowania za duża i po prostu wkradła się nuda. Do tego całkowicie nie podeszło mi zakończenie -
spoiler start
chyba pierwszy raz w życiu grając w jakąś grę coś podsumowało mnie jakbym był złem wcielonym
spoiler stop
.
W pełni się zgodzę - długo się zbierałem, żeby w nią zagrać szczególnie czytając różne opinie i skusiłem się na promocję na steam z dodatkami i w ogóle nie żałuję. Fajny klimat Star Wars, fabuła ujdzie, rzeczywiście nie łapałem się za głowę przy dialogach - po prostu fajna i przyjemna gra w standardowo ładnie zrobionym świecie od Ubi.
Co do wywaleń do pulpitu to zauważyłem, że gra ma problem z rekonstrukcją promieni - po wyłączeniu tej opcji nie miałem już żadnego crasha (szczególnie na Akivie był z tym problem).
Ja akurat przeszedłem całość na premierę PC robiąc w niej wszystko co możliwe (nie zliczę ile godzin spędziłem na samym polowaniu zwierzaków), ale pomimo 2-3 prób w kolejnych latach po dosłownie kilku godzinach odpadałem właśnie przez tempo. Jak dla mnie to jest jedna z tych gier, którą się przechodzi raz, pamięta się o niej zawsze, ale ciężko do niej wrócić właśnie przez tempo rozgrywki.
Powiem szczerze, że pozytywnie się zaskoczyłem Star Wars Outlaws po tym ile się o tej grze naczytałem. Teraz była jakoś na promocji (kłamać nie będę - jakby nie mod na poprawienie wyglądu bohaterki to bym tego nie ruszył) i po jakiś ~13 godzinach lecę dopiero na kolejną planetę. Są w niej różne głupotki jak animacje ogłuszenia opancerzonych przeciwników (kogoś za to powinni zwolnić), ale sama gra jako w świecie Star Wars jest przyjemna i jak zwykle Ubisoft dowozi ładnie wyglądający otwarty świat.
Akurat z tego co oglądałem to głównym problemem to AI od ostatniej aktualizacji - jest zbyt agresywna przez co odbiera chęć do gry i np. w Europie Francja zjada kraje na wschód, Bohemia zjada wszystko na zachód (Święte Cesarstwo Rzymskie po pewnym czasie to Bohemia i niedobitki), a Anglia wcina się od północy (jak przetrwa Francję) i dopiero kolejny patch ma to poprawić.
Zwiastun ładny wizualnie, ale jakbym nie wiedział do jakiej jest to gry to wygląda jak zapowiedź czegoś do Diablo niż Divinity.
Skoro nie wypowiadają się twórcy i musi już interweniować wydawca próbując tłumaczyć graczom rozwój to źle to zaczyna świadczyć o całym projekcie. Jak pisze Fyrdraka - dostaliśmy ładne demo technologiczne, gdzie mogliśmy sobie coś poklikać i całej gry jak się ogarnia tego typu produkcje było na kilka godzin max, a teraz zaznaczmy, że minęło 19 miesięcy od premiery w Early Access i rozwój tej gry jest po prostu śmieszny wraz z całą komunikacją. Będąc szczerym wątpię czy coś z tego jeszcze będzie.
Co do Farthest Frontier z powyższego komentarza to w pełni się zgadzam.
Akurat zgodzę się z
Bardziej mnie dziwi, że w tytule artykułu nie użyto "od wydawcy Manor Lords" - jestem pozytywnie zaskoczony :)
"To z kolei pociągnęło zwiększenie liczby przejść Podziemi (Underworld) wymaganych do odblokowania tego zakończenia." - tylko czy gracze oczekują kolejnych przebieżek, żeby przeczytać 6 nowych linijek o ile RNG spowoduje pojawienie się odpowiedniej postaci/eventu? Przeszedłem całość w formie ubicia wymaganej ilości obu bossów, ale już byłem tak zmęczony (plus mi zakończenie w ogóle nie podeszło), że nawet zamiaru nie miałem odblokowywać jakiegoś prawdziwego zakończenia. Sam gameplay jest przyjemniejszy niż w pierwszej części, ale jakoś jedynka mi lepiej podeszła - tu jest wszystko rozwleczone z większą ilością grindu i RNG.
Każdy ma inny gust - przeszedłem obie robiąc w nich wszystko: Clair w ~50 godzin, a Kingdom w ~130. O ile Expedition mógłbym polecić bez wahania to po Kingdom czułem się tak zmęczony w trakcie, że już na siłę ją kończyłem i mimo, że mam dostęp do DLC to nawet nie mam ochoty ich uruchamiać.
Co do samego tematu ogólnie cała ścieżka dźwiękowa w Expedition by zasługiwała na osobną nagrodę - do teraz pamiętam jak się odpalił kawałek "We Lost" podczas walki z bossem w pewnych czeluściach. Albo "Une vie ŕ t'aimer".
Hades 2 pod względem muzyki w tym roku też wysoko postawił poprzeczkę.
Włączyłem od razu po skończeniu pierwszej części i wydaje mi się, że gra się dużo płynniej oraz dzięki magii jest większa różnorodność. Nie jestem dobry w tego typu gry, ale lubię mitologię, więc włączyłem tryb boski i na 34% chyba pokonałem głównego pierwszy raz po jakiś 10 godzinach (topór z ulepszeniem od Hefajstosa z wybuchem na atak specjalny).
Muzyka jest piękna (ogólnie w obu częściach), ale słuchanie Scylli przez całą lokację sprawia, że chce się po prostu zatrzymać i posłuchać. Podobnie jak śpiew Artemidy w głównej lokacji.
Co śmieszne jak ktoś nie lubi grindu to jak w pierwszej części bez problemu można zedytować plik dotyczący handlarza i zmniejszyć bądź wyłączyć koszt sprzedawanych przedmiotów, więc można się skupić w pełni na rozgrywce czy fabule.
Przed wersją 2.0 The Leviathan’s Fantasy nabiłem jakieś 170 godzin - prawdopodobnie była to najbliższa gra do serii Majesty jaką można było sobie wyobrazić. Główny z nią był tylko taki problem, że tłumaczenie na angielski było beznadziejne (albo jego brak), bugi, tragiczna optymalizacji przy dłuższej rozgrywce i nieczytelny interfejs, którego trzeba było się nauczyć. ale jak się to przebrnęło i nauczyło grać to naprawdę można było miło spędzić czas. Patrząc na zwiastun to oprócz nowego interfejsu wiele się nie zmieniło w rozgrywce.
Co ciekawe w bibliotece mam dwie pozycje tej gry, bo "pierwsze" The Leviathan’s Fantasy było usunięte ze sprzedaży i trzeba było pisać do twórców, aby udostępniali klucze do "nowej" wersji.
Jakby ktoś zastanawiał się nad kupnem to warto sprawdzić czy nie macie "Diplomacy is Not an Option" w bibliotece steam (np. z Humble Choice), bo wychodzi wtedy 101,24zł jako zestaw "Pioneers of Pagonia X Diplomacy is Not an Option" - co ciekawe pojawia się ta oferta w liście życzeń, a nie bezpośrednio jak się wejdzie w kartę sklepu gry. Promocja jest teraz na 112,49 zł, a nie 122,49 zł do 27 sierpnia :)
Ta dowolna eliminacja celów była słabo zrobiona - sam najpierw czyściłem mapę zanim zacząłem główną fabułę. Znalazłem jakiegoś bossa w zamku co miał mnie na jedno uderzenie, dialog o rzeczach, o których pierwsze słyszę i tak samo notatka po jego ubiciu. Później się okazało, że to był jakiś główny cel z jakiejś grupy :) Najśmieszniejsze jak się znajdowało zleceniodawce likwidacji danej grupy i od razu zadanie zaliczało :)
Co ciekawe niektórzy piszą, że mod (który był dostępny od maja 2024) działał lepiej niż to co wsadzili do 2.3: https://www.nexusmods.com/cyberpunk2077/mods/14680?tab=description
Z autonomicznym prowadzeniem też się dużo nie narobili, bo parę miesięcy temu jak grałem kolejny raz to już był do tego mod na nexusie i działał dobrze.
Zależy jak na to spojrzeć - Anniversary Edition w tym momencie na steam to 99,99 zł. Jak ktoś nigdy nie grał i nie miał styczności to za te ~20+zł (zależy od przelicznika pln) dostanie już jakieś usprawnienia na nowsze komputery i ulepszoną grę bez bawienia się w rozdzielczości. Jakbyśmy mówili o jakiejś kwocie 150,00+ zł to mógłbym rozumieć oburzenie, ale tu są 4 gry przy zakupie.
Z drugiej strony dla osób, które mają już wszystkie części jak ja płacenie ponad 90,00 zł za takie usprawnienia jest nieadekwatne do kwoty i tu się można w pełni oburzać :)
Dla nowych graczy dobra cena - dla posiadaczy nie.
Jest normalny cykl dnia i nocy - nie ma za to funkcji zmiany, którą możesz sam wymusić, żeby nastała np. noc (co dziwne, że w grze jest przynajmniej jedno zadanie, gdzie ta funkcja się odpala jak przyjdziesz o złej porze dnia).
Grałem na premierę i od tego czasu nie włączyłem, bo rozwój gry jest tragiczny w stosunku do jej popularności i sprzedaży. Powiem więcej - jakby nie grafika to pewnie byśmy nawet nie pamiętali po tym czasie, że istniała (oprócz gry-online i ich "wydawcy Manor Lords" przy artykułach). Jakby się okazało, że twórca pracuje nad wersją konsolową zamiast nad rozwojem to wyglądałoby to tylko jak skok na kasę (trochę przypominałoby mi to Stranded: Alien Dawn - fajna gra na premierę w EA, słaby rozwój, szybkie wyjście do 1.0, DLC na dodatek (tu konsole) i tyle było rozwoju (niby Paradox teraz ją przejął)).
Dobrze by było usunąć spoiler z artykułu, bo do niczego on nie potrzebny w nim, a jak ktoś nie grał to szkoda psuć:
spoiler start
"jedynym kluczowym starciem jest tutaj ostatnie przeciwko Sciel"
spoiler stop
"wielka nadzieja RPG” (No Rest for the Wicked), "od wydawcy Manor Lords" (cokolwiek od Hooded Horse), "polski Skyrim" - takie słowa klucze na portalu :)
Trudne pytanie - wszystko będzie zależeć ile sobie za to zażyczą i jak też potraktują graczy, którzy już mają np. wszystkie 4 gry. Nadal Dawn of War jest jedną z lepszy gier strategicznych pomimo 20 lat - tu po prostu mamy dostać podbitą rozdzielczość na dzisiejsze standardy i usprawnienia techniczne, które na pewno pomogą odkryć grę młodszym graczom (a się staro poczułem jak to napisałem). Graficznie mimo wszystko cała seria nadal się broni pod względem modeli jednostek/budynków, więc nie wiem czy ruszanie tego elementu w większym stopniu byłoby dobrym pomysłem. Jak pisałem na początku - odbiór tego będzie w głównej mierze zależny od ceny.
"ponad 200 misji pobocznych;" - takie pytanie jak ktoś grał we wczesną wersję: misje poboczne są typu "zabij 3 dziki i przynieś skóry" czy mają za sobą jakąś fabułę?
"Warto nadmienić, że wszystkie dialogi w grze będą posiadały angielski dubbing." - i chwała im za to. Nie mam ogólnie problemów za ścianami tekstu, ale po dłuższej grze "w ciszy" zaczynała mnie męczyć rozgrywka. Do Rogue Trader chyba jakiegoś moda wgrywałem, który czytał tekst.
W październiku przechodziłem ponownie kampanię Dawn of War - w ogóle nie czułem, żeby gra miała 20 lat (pamiętam jak grałem na premierę - ale ten czas zapiernicza).
"Jak tłumaczą autorzy, tylko trzy z 33 zatrudnionych osób pracowało wcześniej w tej firmie", a potem w podanym odnośniku "spora część twórców – w tym założyciele Sandfall Interactive – pracowała wcześniej dla Ubisoftu." Chciałoby się spytać skąd autorka poprzedniego newsa miała takie informacje czy dostajemy losowe informacje w artykułach.
Mam wrażenie, że myszka się jakby "nadpisuje" jako sterowanie i czasami nie reagują inne klawisze jak chcesz klawiaturą coś zrobić - widać to na mapie jak trzeba kliknąć dwa razy klawisz kierunku, żeby zniknął kursor albo przy wybieraniu tematu rozmowy - przy walce nie zauważyłem, ale już myszki nie ruszam wtedy.
15%? Osiągnięcie "Ekspedycja 33 - Odblokuj wszystkie grywalne postacie." ma 35,9% graczy (przynajmniej na steam).
O ile w Expedition fabuła i świat napędza do dalszego grania to też zacząłem już omijać przeciwników byle iść w historię (szczególnie w 3 akcie) - w pewnym momencie mając ustawiony team, ogarniając uniki/kontry i mając odpowiednie skille praktycznie każda walka wygląda podobnie. Jeszcze jak się dopcha Maelle pod dmg z wejściem w postawę na 200% dmg (jedna z broni) to nie ma co zbierać. Sama walka jest dobrze zrobiona, ale po dłuższym czasie zaczyna nużyć.
"bo Shadowsy przejdziesz totalnie bez skupienia, tak samo jak cookie clickera" - grając Yasuke tak, bo jest zrobiony jako czołg, więc spokojnie można z kontrą pokonywać każdego przeciwnika (szczególnie po zdobyciu zbroi na początku do blokowania czerwonych ataków), ale Naoe? Powodzenia.
"i nie posiada mikrotransakcji dających jakieś op "ciasteczka" - przeszedłem całość - ani razu nie potrzebował nic ze sklepu - ba, robiąc tygodniowe zadania odblokowałem ze 3-4 bronie/zbroje, rzeczy za progres i jeszcze mam punktów na wymianę. Nie wiem co się niektórzy tak uparli z tym sklepem w AC nie sprawdzając chyba wszystkich zakładek w grze.
QTE możesz zautomatyzować w opcjach gry, a co do uników, kontr itd. jest fajny mod, który wydłuża okienko reakcji, z którego sam korzystam, bo mnie ten element nie pociągnął zbytnio.
https://www.nexusmods.com/clairobscurexpedition33/mods/28
Dla samej fabuły daj jej jeszcze szanse z tym :)
Przy innym wydawcy byś miał jeszcze "od wydawcy Manor Lords" :)

Co do zakończenia (więc spoiler):
spoiler start
Na pewno końcówka zostawiła sporo możliwości pod DLC czy kontynuacje(?). Sam wątek odszukania matki Naoe i czy zostałby pociągnięty wątek templariuszy, którzy w sumie działali na własną rękę w tym regionie jak dobrze pamiętam.
Tak w sumie była to jedna z bardziej "przyziemnych" części - nie mieliśmy zbytnio artefaktów, jabłek itd., jeden był wątek z Oni (demonem) w sumie jako ciekawostka. Końcówka narobiła smaku na coś więcej - zależy czy twórcy to wykorzystają. Czekam na Kassandre :)
spoiler stop
Fajnie, że twój komentarz ma, aż -6 pkt z moim plusem tylko dlatego, że gra Ci się podoba :)
Jak zobaczyłem modele kobiecych postaci to czułem, że to może być coś dobrego :)
Mam ponad 17 godzin i nie spotkałem się z żadnym błędem - jedyną rzeczą w zależności czy lubisz jest system uników/kontr, do którego albo się trzeba przyzwyczaić albo jak wolisz spokojniejszą rozgrywkę to są mody wydłużające okienko uniku/kontr :)
Właśnie sobie oglądałem na youtube u Laith i Koifish - ciekawy dodatek i wygląda, że zbytnio nie mamy czasu się w nim nudzić. Pewnie jak skończę Clair Obscur to wrócę na chwilę do CK3 :)

Przy Manor Lords już zostało tylko wkurzanie graczy patrząc na znikomy rozwój tej gry.
Już lepiej by brzmiało "od wydawcy Against the Storm" - też polskie studio, a przynajmniej wiedzą jak rozwijać grę :)
Co do artykuły to samo DLC na plus - oczywiście jak ktoś gra z modami to nie będzie to nic odkrywczego (gracze Rimworld to znają), ale fajnie jak rzeczywiście będzie to wszystko ujednolicone przez twórców - ciekawe jak będzie z ceną. W sumie co jakiś czas wracam od wejścia gry w EA i parę setek godzin w niej nabiłem za każdym razem dobrze się bawiąc - teraz sobie nie wyobrażam grać bez trybu realistycznego.

Skończyłem całość z wykonanymi wszystkimi celami czy pytajnikami - według czasu przy zapisywaniu 90 godzin (niby steam pokazuje 112 godzin).
Na pewno jest to jedna z ładniejszych i lepiej zoptymalizowanych gier w jakie miałem okazje zagrać, a motyw ze zmianą pór roku jest idealnie trafiony przez co zwiedzanie świata się nie nudzi, a i często jest na czym zawiesić oko. Nie dawno przeszedłem Kingdome Come 2 - po kilkudziesięciu godzinach miałem całkowicie dość mapy z kolejnym takim samym polem i lasem. Tutaj nawet w 80 godzinie potrafiłem przystanąć i patrzeć na świat - tak, grałem na maksymalnych ustawieniach graficznych, więc nie wiem jak wyglądają odczucia na słabszych ustawieniach.
Walka daje satysfakcje - postać Naoe sprawia, że rzeczywiście można się poczuć jak asasyn. Jest różnica w rozgrywce przy grze Naoe, a Yasuke - nie jest to wybór czysto "kosmetyczny". Co do samego Yasuke - ciężko chłopa nie polubić przez całą grę, a mówię to po tym jak byłem bardzo sceptycznie nastawiony przed premierą (jakby tylko dało mu się zmienić fryzurę...). Do tego też na jakieś ideologie się nie natknąłem.
Fabuła jest - jak się w życiu trochę pograło, czytało itd. to zaskoczeń zbytnio nie ma (przy zadaniu z nauczycielem Yasuke można od razu zgadnąć jak się potoczy), ale nie jest aż tak tragiczna jak słyszałem w trakcie grania - są lepsze i gorsze momenty. Mamy nawet wzmianki o innej serii, jest wątek asasynów i templariuszy.
Aktywności poboczne mogły być zrobione lepiej - odkrywcze nie są, ale irytujące się robiło szukanie miejsca do modlitw czy zwojów jak lokacja była duża.
Budowa bazy wydawała mi się kompletnie niepotrzebna, ale jest fajnych dodatkiem (lepiej zrobionym niż Valhalli).
Błędów psujących grę nie spotkałem przez cały czas gry, AI do czego też były co chwilę teksty głupot nie robiło (jedynie miałem śmieszny bug jak w dwóch przerywnikach u Yasuke nie działał ruch warg i postacie miały mimikę, był głos, ale nie ruszały ustami , komicznie to wyglądało).
Najpierw zwiedziłem całą mapę i dopiero się wziąłem za fabułę przez co robiąc zadania główne od razu po sobie miałem wrażenie jakby albo coś były wycinane (żeby np. nie był wymóg gry dwoma postaciami w trakcie zadania (opóźnienia premiery?) albo poziom zadań potrafi się bardzo różnić (jak wyżej - lepsze i gorsze momenty).
Jak komuś się podobał Origins, Odyseja czy Valhalla albo lubi po prostu "czyścić" mapę z aktywności to na pewno będzie się dobrze bawić. Liczę na Kassandrę w DLC :)
Mnie przynajmniej strasznie wymęczyła druga mapa właśnie przez brak zmiany scenerii na choćby jesień - spędziłem w tym świecie ze ~120 godzin kończąc historię i jak na początku pozwiedzałem lasy, zrobiłem nawet parę screenów to im dalej w grze tym bardziej zaczynały nudzić kolejne lasy, łąki czy pola wyglądające podobnie i po prostu pędziłem od znacznika do znacznika. Przy kolejnym Kingdom coś takiego już nie przejdzie.
W nowym "Asasynie” akurat zmiana scenerii to jedna z lepszych rzeczy jaką zrobili przez co świat dookoła nie nudzi tym samym wyglądem, ale w tej grze to przejdzie, bo to "symulacja", a w takim Kingdom pewnie by musieli pójść fabularnie (właśnie bardziej rozciągnięta historia w czasie?).

Czy gra będzie bardzo inna np. Astarionem? Zbytnio nie - przynajmniej mi wydaje się, że pod względem fabuły Durge na drodze odkupienia wyciąga z niej najwięcej (szczególnie jako mroczna elfka (drow) - ilość interakcji). Są jakieś "smaczki" - inną relację z Gortashem będzie miała Karlach niż Durge (Karlach często rozmawia ze sobą), Astarion z Cazadorem, towarzyszka dla Gale`a itd., ale koniec końców zadanie i cel i tak będzie prowadziło do tego samego.
Bycie dobrym/złym ma akurat różnice choćby w pierwszym czy drugim akcie (uratowanie gaju czy tawerny), ale tu trzeba "umieć" grać złą postacią, a wtedy gra może być całkowicie innym doświadczeniem - ja rady nie dałem :)
Co do pytania czy zagrać drugi raz - zależy tak naprawdę od Twojego wolnego czasu - to nie jest zbytnio typ gry, gdzie się odpali na 1-2 godziny dziennie. Przeszedłem 3 razy i średnia na te rozgrywki robiąc wszystkie questy, bez pomijania dialogów itd. to ~140 godzin. Mimo tego dla samej fabuły, postaci oraz historii żadnej tej godziny nie żałuję i pewnie przy jakimś urlopie czy zimie wrócę jeszcze raz ponownie zagrać :)
Pograłem z tym już trochę i wszystko działa jak w opisie - aż dziw, że normalnie przerywniki mają lock na ~30 fps. Po zniesieniu limitu klatek w końca całość gry jest płynna i lepiej się gra.
Czemu? Jak przeczytałem: "spamowanie jednego przycisku ataku" to się uśmiałem - daj mu pisać dalej :)
"i jest na czyims garnuszku" - może użytkownik nie doszedł jeszcze do etapu rozwoju, gdzie można zarabiać swoje pieniądze :)
Ja zazdroszczę - u mnie branie urlopu kończy się i tak pracą koło domu (uroki życia poza miastem), więc potrzebowałbym urlop, żeby odpocząć od urlopu :)

Co do dopracowania i nawet bym dodał optymalizacji to prawda - nie wiem jak niższe ustawienia graficzne, ale na maksymalnych gra jest po prostu ładna, działa płynnie, nie wywala błędów. Po dobrym stanie technicznym Kingdome Come 2 na premierę takie kolejne zaskoczenia w tym roku (miejmy nadzieję, że tak już zostanie przy kolejnych premierach).
Yasuke ma też przyjemny gameplay - widać, że dwie różne postacie nie były zrobione by być tylko czuć różnicę w grze. Obecnie się bawię naginatą + teppo, po katanie - jak się jeszcze odblokuje zbroję co pozwala blokować "czerwone" ataki to przyjemnie od czasu do czasu urządzić rzeź. Po czasie już mi przestało przeszkadzać czy on jest czarny, biały czy niebieski.
Najgorzej jak najpierw wyczyścisz cały region po czym weźmiesz zadanie poboczne, gdzie masz ubić X przeciwników (mam tak na 3 regionach teraz -.-).
To dziwne, bo na stronie Ubi, o której jest na końcu artykułu jest akapit "Combat, AI and Balancing" :)
Dokładnie 51 godzin i 13 minut w grze - nie spotkałem się, żeby AI zrobiło cokolwiek głupiego czy coś nie działało.
Póki co najbardziej z nowych AC mnie wymęczyła Valhalla i pamiętam, że musiałem zrobić ponad tydzień przerwy za nim dalej zacząłem grać (padła po ~120h jak Odyseja), a akurat w Shadows po tylu godzinach świat mnie nie nudzi i główną tu rolę odgrywa zmiana pór roku przez co nie oglądamy cały czas tego samego (co mnie strasznie wymęczyło na drugiej mapie w Kingdome Come 2) - poza ścieżkami eksploracja mogła być lepszą i głównie ją psuje brak możliwości wspinania się wszędzie (ale też nawet bez tego z 2 razy przy tym wyzwaniu wspinaczkowym co skrzynkę trzeba znaleźć na końcu znajdowałem ją przypadkiem nie idąc trasą).
W 50 godzinie to ja dopiero mam odblokowanego Yasuke (czyli ubite dwa główne cele pomijając ten z "prologu"), niezwiedzone w pełni 3 regiony i zaczynam dopiero zadania poboczne :)
Co do Naoe to racja - przyjemnie się nią gra i walczy (tanto+kusarigama), a japoński dubbing robi robotę (angielski głos mnie nie przekonał), ale czasem przełączam na Yasuke, żeby szybciej zlikwidować jakiś zamek czy obóz.
Tak z ciekawości - jak na 4080 trzymają się temperatury i wykorzystanie karty przy takich ustawieniach? O ile masz takie dane.
Bardziej mnie z immersji wybija to czytanie komentarzy bez polskich znaków, interpunkcji czy wielkości liter w zdaniu niż Naoe :)
Wczoraj zmieniłem kusarigama, którą grałem od początku na katanę i jeszcze lepiej przynajmniej mi się walczy, ale wykończenia i tak najlepszy ma tanto oraz właśnie kusarigama. Też wczoraj odblokowałem (po 30 godzinach :) ) Yasuke - Ty albo ktoś pisał, że czasami się przełącza na niego, żeby powalczyć inaczej i w pełni to zrozumiałem. Czuć, że walka to kompletnie inna bajka nim niż Naoe.
RTX 4070 Ti Super, wszystko ustawione na najwyższe możliwe, dobite generowaniem klatek i DLSS z natywnym antyaliasingiem - gra w menu pokazuje pobieranie około 8gb z 16 gb z karty i trzyma na spokojnie powyżej 80fps (na dlss z jakość jest wyżej, pewnie na wydajności więcej, ale nie sprawdzałem, bo po co), bez dopchania dodatkami wahało mi się w okolicach 55 fps. Procek Intel Core i5-14600KF (oba na undervoltingu), który się nawet nie poci (głównie cała moc idzie na kartę graficzną).
Gram tak od 30 godzin - zero błędów, zacięć itd.
Co do komentarza z 02.04.2025 02:15:
Map pack jest od dawna w grach Ubi i jest uwaga opcjonalny, nigdzie w grze nie wyskakują okienka oprócz chyba menu bądź wejścia bezpośrednio w sklep co też uwaga jest opcjonalne i kosmetyczne. Dodatkowo część przedmiotów można zdobyć robiąc zadania czasowe :) Nawet nie chce wiedzieć co żeś widział przez te rzekome 5 godzin.

Też się nie spotkałem z czymś takim - gdzieś mi mignęło, że u niektórych jest problem na najnowszych sterownikach nvidi na serii 3000 i 4000 ogólnie ze stabilność kart.
Też jestem zaskoczony działaniem gry na premierę - co ważne jak się ustawi wszystko na najwyższe to gra wygląda bardzo ładnie. Na północy regionu Iga są jakieś dolinki i punkt obserwacyjny i akurat jak się na niego dostałem to zaczęło wiać oraz słońce wychodziło zza chmur - złapałem się, że chwilę przystanąłem, żeby poobserwować.
To racja - koniem poza ścieżkami o ile nie jest pusta przestrzeń to więcej czasu się traci na manewrowanie (pomijając jak się wpadnie pomiędzy bambusy). Czyszczę obecnie regiony i najszybciej to koń+ścieżka - liczę, że jednak dodadzą automatyczne podróżowanie po trasie.
btw.
Na początku mnie wkurzało to zalesienie i teren będąc przyzwyczajonym, że w poprzednich grach czy ogólnie otwartych światach najczęściej można iść po linii prostej, ale po 29 godzinach jednak te pagórki i nierówności mają swój urok. Co jak co, ale Ubi umie robić otwarte światy.
Chciałem zmienić Naoe rumaka, ale jakoś przeczytałem opis, gdzie umieścili, że domyślny "poszedłby z nią na koniec świata" po czym miałem przebłyski z Ghost of Tsushima - podstawowy koń jest ok :)
"Shadows cała masa mechanik jest na podstawowym poziomie, gdzie w Asasynach sprzed nawet 10 lat, były już rozwinięte bardzo dobrze. Wielu mechanik po prostu nie ma." - ale jakich mechanik? Przynajmniej mi pod względem grania asasynem gra Naoe ze wszystkich części daje najwięcej satysfakcji od skradania po nawet samą walkę.
Gram w AC na normalnym poziomie trudności już jakieś 20+ godzin, głównie robiąc aktywności poboczne bez wątku głównego. Nie zauważyłem, żeby AI było jakieś tragiczne czy gorsze niż to co jest w otwartych światach. Na pewno dziwnie działa zakres wzroku przeciwników jak nie szukają, bo czasami aż się prosi by zaczął się zapełniać pasek "widzenia" - jak już są zaalarmowani to nawet na dachach się trzeba kryć i są czujni, w walce nie stoją w kolejce na rzeź i trzeba operować unikami/blokami. Za to przeciwnicy są głusi - potrafisz za budynkiem urządzać małą wojnę i mając przeciwnika w oddali, ale w zasięgu wzroku nie zawsze reagują.
Pamiętam, że chyba dłużej jej szukałem niż ją miałem ubraną - do tego przyłbica jest z automatu zamknięta w rozmowach (chyba, że coś się zmieniło w aktualizacjach).
Przeszedłem całość - główną chyba atrakcją była walka, a raczej jej płynność czy ewentualnie lokacje, ale wszystkie kwestie poboczne (jaskinie itd.) były bardzo słabo wykonane, a zagadki logiczne bardziej męczyły niż ciekawiły (ale mogę też źle pamiętać, bo trochę minęło od premiery). Taka gra na raz - nie żałuję, że zagrałem, ale nigdy mnie nie ciągnęło, żeby odpalić drugi raz.
W sumie to była pierwsza gra, gdzie musiałem sprawdzać czemu jedna postać ma błędnie podłożony głos i dowiedziałem się, że to nie błąd :P
Mnie zastanawia jakby od początku wypuszczenia informacji o grze zamiast Yasuke byłby jakikolwiek inny bohater czy gra by zbiera tyle negatywnych opinii po premierze, bo mam wrażenie, że to po prostu modne. Sam go jeszcze nie spotkałem oprócz prologu (~13 godzin i czyszczę dopiero obozy, punkty itd., ruszyłem dopiero pierwsze zadanie po kowalu), więc ciężko mi powiedzieć jak się on wpina w całość. Ubi samo sobie strzelało po kolanach przed premierą swoim marketingiem (co też widać było, że ktoś to ogarniał na koniec promując grę już głównie Naoe), ale jak ktoś obejrzał jakieś fragmenty rozgrywki i w miarę polubił formę od Origins to tutaj jak ja znajdzie rozgrywkę.
Szczególnie, że Naoe gra się dobrze po cichu i walka też jest w miarę satysfakcjonująca, ale musiałem się chwilę przyzwyczaić, bo ostatni raz grałem AC jak wyszła aktualizacja z zadaniem Kasandry do Valhalli i zapominałem, że nie mam wymaksowanej postaci :)
Sam byłem w tym pociągu, że Shadows to będzie gniot i podchodziłem do gry kijem, ale to po prostu kolejny AC ze wszystkimi plusami i minusami, które znamy od lat.Czy to źle czy dobrze to ciężko określić.
Ta animacja przy sprzedaży przedmiotów jest tragiczna i rzeczywiście dziwne, że nie ma zmiany czasu - sam wczoraj szukałem tej opcji, bo chciałem nocą wyczyścić obóz z wrogów, ale przynajmniej się dowiedziałem, że lepsi przeciwnicy też nie są odporni na wybuchające "beczki".
Dzięki Ci! Wczoraj byłem tak padnięty po pracy, że już zaczynałem myśleć, że zwidy miałem :)
Dałbym sobie paznokcia obciąć, że był :P ale mam włączone znaczniki to może z automatu mi się jakieś podpowiedzi włączyły też :)
Po chwili pójścia na przełaj chyba nawet się wyświetlił komunikat o terenie, że się nie da przejść, bo ukształtowanie terenu itd. Z jednej strony się przyzwyczaiło, że się leci po prostej do punktu, z drugiej jakiś sens to ma, że nie wszędzie się wejdzie, bo gęsto, stromo itd.
W sumie sam sobie odpowiedziałeś: "To dosłownie kolejny gra z najbardziej szampowej serii."
Sam byłem sceptyczny do tej odsłony głównie przez cuda z Yasuke, ale przedwczoraj kupiłem z racji, że już poprzechodziłem inne gry co miałem w kolejce i dostałem dokładnie to czego się spodziewałem i po dobrych paru godzinach nie żałuję. Czy jest to kolejny Ubi świat w innym settingu? Tak. Czy to źle? Nie.
Ja właśnie dzisiaj sprawdzę na ile to jest takie zło wcielone jak się pisze - oprócz Mirage grałem w każdego AC i zawsze się dobrze bawiłem (chociaż Valhalla była "za duża" - Jotunheim mnie nie wciągnął). Jak dostanę podobną rozrywkę jak w poprzednich grach to z chęcią się zrelaksuje po pracy.
Mnie tylko zastanawia w komentarzach to zdziwienie o jakieś battle passy, p2w itd. jak już w Origins można było kupować rzeczy w grze single player (czy we wcześniejszych częściach to już nie pamiętam - Unity chyba też coś miało z tym, bo coś kojarzę skrzynki), które są opcjonalne.
Co ciekawe po patchu gra zaczęła mi się ładować dłużej (z 2 "slajdów" na jakieś 10), ale gdzieś znalazłem, że powrót do pierwszej mapy może "przeładować" NPC i to naprawić.
W sumie z bugów oprócz lewitujących przedmiotów to spotkałem się z dwoma źle przetłumaczonymi fragmentami: przy produkcji Minthy była podana woda zamiast wina jak na obrazku przepisu czy kowal na pewien konkurs kazał robić kordelas, a miał być miecz turniejowy, który z automatu wpadał przepis.
Za to najśmieszniejszy bug miałem jak w zadaniu do wesela od strony kowala nie pojechał szukać wozu razem z Sękiem i panem Semina - w notatniku mam wrócić i sprawdzić co się dowiedzieli. Żaden rozmawiać nie chce, obaj obrażeni na amen, nic nie pomaga i ścieżka od strony kowala zablokowana - mimo to sam znalazłem wóz (Henryk nic nie powiedział i zadanie się nie zaktualizowało). Odpala się wesele od strony młynarza, a Sęk i pan Semina zachowują się jak moi najlepsi przyjaciele, bo niby im pomogłem, a na weselu jest osoba z questa po znalezieniu tego wozu i niby mnie zna :) ciekawe czy to naprawili (nawet do supportu pisałem zgłoszenie).
Wszystkie zadania poboczne, główne, ciekawe punkty zajęły ~75 godzin na pierwszej mapie - dużo jeżdżąc konno - tylko po ponad już teraz 25 godzinach na drugiej mapie zaczynam być już zmęczony grą - druga mapa jest za duża - może jakby była inna pora roku (jakieś przejście czasowe między mapami), a tak to te widoki też się już nudzą.
Dla mnie druga mapa jest zdecydowanie za duża - za nim skończyłem całą pierwszą miałem około 70 godzin - Henryk niektóre umiejętności prawie bądź wymaksowane. Po prawie 20 godzinach na drugiej mapie (robię same poboczne zadania - główny wątek stanął, że jedna postać jest w Kuttenbergu, a drugi quest mam znaleźć 3 towarzyszy) zaczynam powoli odczuwać znudzenie - nie tyle co samymi zadaniami, ale całym wszystkim dookoła jak światem, jeżdżeniem (jak wziąłem 3 zadania poboczne pod rząd i we wszystkich trzech miałem jechać w tym samym kierunku bez szybkiej podróży to miałem dość), rozwoju już nie mam żadnego praktycznie, z ubioru to chyba tylko kupiłem hełm odkąd jestem na drugiej mapie, bo nie mam potrzeby zmiany itd.
Boję się, że zanim dojdę do końca gry to będę to już przechodził na siłę.
3 razy się odbiłem od pierwszej części mimo tego zaryzykowałem w kupno drugiej (w czym mi bardzo pomogła możliwość pauzowania przerywników itp.) i po prawie 22 godzinach w sumie dobrze nie zacząłem zadań, żeby się dostać na wesele :) walka, która mnie męczyła w jedynce jest na tyle przebudowana, że jest w pełni satysfakcjonująca, a nie męczy. To trochu wygląda jakby zapytano graczy co można zmienić, ale żeby nie stracić stylu z pierwszej części i to zadziałało.
Kupiłbym, ale właśnie ta część tekstu mnie powstrzymuje:
"Niewykluczone, że dla wielu graczy wadą KCD 2 okaże się zbyt wolno postępująca akcja, co w połączeniu z wymagającym systemem walki może zniechęcić zwłaszcza tych, którzy odbili się od „jedynki”."
Właśnie sam się odbiłem 3 razy od pierwszej części. Ciekawe czy przerywniki filmowe/cutscenki można pauzować, bo był to jeden z głównych powodów, dla którego porzuciłem pierwszą część (tak, próbowałem programy do "pauzowania", ale działały różnie).
Mam to samo, dlatego dosyć krytycznie podchodzę do wszystkich artykułów o niej szczególnie, że od zawsze lubiłem tego typu gry :) Bądźmy szczerzy - grę ratuje tylko Unreal Engine. Gdyby nie grafika to byśmy pewnie o niej nawet nie pamiętali po tym roku. "Wydawca Manor Lords" ma dużo ciekawsze produkcje w swoim portfolio, które były rozwijane dużo lepiej - obecnie gram w trybie realistycznym w "Workers and Resources" - polecam :)
Odnoszę też takie wrażenie, że niektóre tytuły podnoszą poprzeczkę gameplayem przez co ciężko przestawić się na coś innego - Baldura 3 przeszedłem już 3 razy i mam problem z wkręceniem się w innego RPG, po Cyberpunku, którego też przeszedłem 3 razy miałem ochotę chwilę pograć w jakaś grę akcji z otwartym światem, a miałem jeszcze aktywny Game Pass to pobrałem Far Cry 6 - nie wiem czy wytrzymałem 3 godziny.
Jedynie sam się negatywnie zaskoczyłem jak po zainstalowaniu już kolejny raz Mass Effecta, żeby go przejść co robię co 1-3 lata nie dałem razy na starcie - chyba mnie to już wypaliło.
Za to zacząłem doceniać takie gry, które mogę sobie włączyć bez żadnych zobowiązań, konkretnych celów i zacząłem nabijać godziny w OpenTTD, a ostatnio w Workers & Resources: Soviet Republic w trybie realistycznym :)
Tak ekstremalnie nie miałem, ale był to jeden z powodów dla których 3 razy podchodziłem do tej gry i po paru godzinach odpuszczałem. Teraz już nie mam czasu na taką rozgrywkę.
Chyba komentarz nie w tym miejscu :>
"W KDC 2 wszystkie scenki przerywnikowe można pominąć." - bardziej bym wolał wiedzieć czy je można pauzować czy dalej mamy średniowiecze z tą funkcją jak w jedynce.
Piękna to była gra - taka inna w pozytywnym znaczeniu. Kojarzę, że ogrywałem ją parę lat temu w wersji HD i bawiłem się równie dobrze jak w zwykłą wersję kilkanaście lat temu. Szkoda, że nikt się nie pokusił o zrobienie czegoś podobnego.
Chociaż jedyną alternatywą jest "The Leviathan's fantasy", gdzie właśnie przez to powiązanie rozgrywki z Majesty nabiłem ponad 170 godzin (ostatni raz grałem przed premierą wersji 2.0, więc nie wiem czy gra się zmieniła na plus czy minus).
Miałem podobnie - na premierę nie dałem rady pograć przez optymalizację, po zmianie PC zainstalowałem i kompletnie mi walka nie podeszła. Wczoraj znowu zainstalowałem - może do trzech razy sztuka.
Z tego co ktoś mówił (UV?) to walka jest bardziej przystępna niż w pierwszej części - ma być większe okienko na blok itd. i chyba poprawili coś z kierunkami.
Martwi "Na wykonanie celów otrzymamy zaś 30 dni i tyleż nocy." - przynajmniej ja nie jestem fanem limitów czasowych. Chyba, że będzie to polegało na tym, że główne zadania będą jakby posuwać czas do przodu tym samym odblokowując jakieś nowe zadania poboczne czy zmieniając świat, ale sama eksploracja świata będzie wolna od limitów.
45 sekunda trailera w tym kościele mi się skojarzyła ze stodołą z trailera do Wiedźmina 3 :)

Kupiłem na premierę, przeszedłem i już nie dałem rady więcej. Od tego czasu z 2-3 razy przeszedłem całą trylogię i z 2 razy próbowałem podejść do Andromedy i już zatrzymywałem się na pierwszej planecie.
Chyba czas, aby kolejny raz odpalić Mass Effecta :>
Nie wiem czemu, ale jakoś nie czuję czegoś jak po zwiastunach do poprzednich części.
Chyba miałem za dużo modów zainstalowanych do Wiedźmina 3, bo jakoś inaczej zapamiętałem Ciri.
Wszystko zależy jak kto gra i jak opcja romansowe są zbudowane - często sama opcja romansowa to jest dodatkowa fabuła, dialogi bądź zadania, a przy grze RPG, gdzie gra się często kilkadziesiąt godzin swoją stworzoną postacią i dokonując wyborów to i podświadomie chcesz, żeby ta postać była "szczęśliwa".
Tylko Ubi ciężko wierzyć, że zrobią to dobrze :)
Jedynie współczuć jak ktoś gra teraz z modami, gdy z dnia na dzień walną dużym patchem.
Patrząc na tempo rozwoju to wygląda jakby to robiła jedna osoba. Wieczorami. W weekendy. Po 1 godzinie.
Czasami się zastanawiam czy Styczeń wam odpala jakiś procent za wrzucanie, gdzie popadnie "wydawcy Manor Lords" w tytułach :)
Jakbyś gdzieś jeszcze umieścił zwrot "od wydawcy Manor Lords" to byś już dostał propozycję pisania newsów :>
Ja czekałem na wejście do wczesnego dostępu po zapowiedziach, a zwróciłem po ponad godzinie - w ogóle nie czułem zabawy - możliwe, że z czasem się jakoś rozkręca, ale szkoda mi było ryzykować. Może sprawdzę jak wyjdzie pełna wersja.
Mam wrażenie, że w niektórych fragmentach jest trochu przerost formy nad treścią - dalej oczywiście ogląda się to dobrze, ale jakby czegoś czasami brakowało. Dla mnie postać Vi odstaje od reszty bohaterów - jej niezdecydowanie czy zmienianie zdania jest irytujące w oglądaniu.
6 lat temu był pierwszy "teaser" Dragon Age jeszcze chyba bez nazwy, więc można zakładać, że wcześniej coś się już tworzyło - a ile produkcja trwała rzeczywiście pewnie się nie dowiemy, bo to wygląda jakby z kilka razy zmieniano scenariusz i całą grę.
Brakło póki co 4k do peaku Divinity: Original Sin 2 co chyba najlepiej oddaje zainteresowanie w stosunku do takiej marki jak Dragon Age.
Po prostu ludzie, którzy zapłacili za grę oczekiwaliby (w tym ja), aby rozwój gry był szybszy i konkretniejszy - minęło ponad 6 miesięcy od premiery po czym czytasz artykuł, że wzięto się za "dystrybucję piwa oraz wody". Gra została wypuszczona jako wczesny dostęp, a wygląda jakby nie miała żadnego planu na konkretny rozwój. Po żadnej aktualizacji do tej pory nie czułem, żeby ponownie włączyć grę i sprawdzić co nowego.
Co do oceny to ciężko Manor Lords ocenić negatywnie - kupuje się wczesny dostęp i jako wczesny dostęp gra jest grywalna i zapewni te kilka godzin rozrywki. Jej rozwój jest problemem.
Od drugiej w nocy nie mogą przebić ilości graczy na steam w porównaniu do BG3 - ciekawe jak będzie o 21:00, gdzie jest peak.
Normalnie się wyświetla:
https://steamdb.info/charts/?compare=1086940,1845910&week
Od 2:00 nie może przebić rocznego BG3. Pewnie za tydzień się wyklaruje ile osób rzeczywiście w to gra.
Jakby ktoś był ciekaw o co chodzi:
https://www.reddit.com/r/Asmongold/comments/1gg4lyw/dragon_age_in_germany/
Pamiętaj, że gra nie ma Denuvo, więc jeszcze zrzucą na piractwo chociaż patrząc na dotychczasowe materiały, projekt postaci, dialogi i przerywniki nie wiem czy "za darmo" nawet się ktoś rzuci. Ta gra po prostu źle wygląda jak na koniec 2024 - szczególnie po tym co nam zaserwowano choćby w BG3.
Akurat bardziej o kwestię twarzy mi chodzi - z pozostałymi "suwakami" już dawno się pogodziłem, że szału nie ma w większości produkcji :) dzięki za informację.
Racja - quanari ze screena w recenzji wygląda jak jakiś cosplay i to budżetowy. To nawet nie chodzi o sam desing czy jest ładny/brzydki - jest po prostu dziwny i źle się na to patrzy. Szczególnie, że sam grałem jako quanari w Inkwizycji.
"najbardziej rozbudowany kreator postaci w historii serii." - tylko pytanie czy rozbudowany na tyle, że mogę zrobić ładną żeńską postać, na której będzie można "zawiesić oko" przez te kilkadziesiąt godzin gry czy po prostu jest rozbudowany?
Jutro mija 6 miesięcy od "premiery" i ani razu żadna aktualizacja nawet nie zachęciła do ponownego zainstalowania. W tym tempie pełna wersja wyjdzie za jakieś kilka lat - o ile wyjdzie. W sumie jakby nie romantyczna historia "pojedynczego" twórcy i to Polaka to by pewnie była inna narracja dotycząca rozwoju ten gry (czy raczej dema technologicznego jak dla mnie).
Przez 40,5 godziny jak w to grałem poczułem się jakbym się cofnął czasie i była to piękna podróż - aż mi się przypomniało jak wyszło Settlers 2: 10-lecie.
Ciekawe czy będą nagrane nowe dialogi czy tylko zadania "tekstowe" do wykonania, ale i tak z chęcią powrócę.
"Nastąpił masowy exodus strategii i RPG od Hooded Horse na 2025 rok" - jestem aż zaskoczony, że to nie brzmi ""Nastąpił masowy exodus strategii i RPG od wydawcy Manor Lords na 2025 rok" :>
Premiera przesunięta na marzec 2025 - prawie 5 miesięcy obsuwy? To ciekawe kiedy będzie można "normalnie" zagrać skoro z reguły w tym okresie był wypuszczany ostatni patch i można było zaczynać karierę. Czyżby Unity jednak nie był na dłuższą metę stabilny w tego typu grze, bo co innego może aż tak opóźnić premierę.
"jeśli nie rozpoczniemy danego zadania, a w trakcie zabawy wykonamy jego cel, np. uratujemy jakiegoś więźnia, to zostanie ono zaakceptowane, mimo że nie rozmawialiśmy ze zleceniodawcą." - czyli twórcy chcą szanować czas gracza i to się może podobać.
Chciałbym, żeby ten screen był z Twojej strony jakimś żartem i nieumiejętną przeróbką, ale niestety tak nie jest :)
Mnie o ile korytarzowy świat zbytnio nie przeszkadzał to po spotkaniu 10 grupy harpii, goblinów(?) czy kolejnym cyklopie po prostu zaczęło się to robić nudne - jeszcze sobie wybrałem łotrzyka, gdzie te starcia w ogóle nie były wyzwaniem. Najbardziej gra się broniła edytorem postaci i pionka, gdzie na początku było czuć przygodę i podróż - później została nuda i człapanie do kolejnego punktu.
Ciekawe czy przy wprowadzeniu kobiecej piłki poprawiają też twarze generowanych zawodników, bo w FM24 czasami niezłe potworki potrafiły wychodzić z piłkarzy, a mimo wszystko co chwile się na nich patrzy - jak ktoś nie wie jak podmienić twarz osobistego asystenta to czasami aż się źle czyta wiadomości :)
W sumie miałem pominąć ten miesiąc, ale ten Lost Eidolons wygląda ciekawie - dzięki :)
Pomyśl jakby Stardew Valley miało jako wydawcę Hooded Horse:
"Nowe RPG inspirowane Stardew Valley od wydawcy Manor Lords" :)
"Świeżutka strategia z budowaniem fortec od wydawcy Manor Lords"
"Nowe dema spadkobiercy C&C i RTS-a od wydawcy Manor Lords"
"Wydawca Manor Lords szykuje się do premiery kolejnej obiecującej strategii"
Ciekawe kiedy zmienią nazwę firmy :)
W tym momencie nie - sam kupiłem, pograłem około 12 godzin, ale żałuję, że nie zrobiłem zwrotu po dwóch. Na początku masz zachwyt jak to ładnie wygląda i działa, oglądasz jak te ludziki noszą surowce (szczególnie jak lubisz jak surowce się nie teleportują do składu) - ale z każdą minutą zauważasz, że gra po krótkim czasie nie ma nic więcej do zaoferowania na ten moment (szczególnie jak często grasz w ten gatunek gier). Do tego bardzo powolny rozwój. Jakby gra wyszła w takim stanie, ale z brzydszą grafiką to byśmy pewnie o niej nawet nie usłyszeli.
Jak masz coś innego do pogrania to wstrzymałbym się z zakupem i zobaczył za jakieś parę miesięcy czy gra się rozwija.
Mam trochę takie wrażenie, że Manor Lords może skończyć niczym Banished - będzie miło wspominany, ale brak rozwoju ubije grę. Nie będę kłamał - sam kupiłem, ale po 2-3 godzinach już czułem lekką nudę szczególnie, że lubię tego typu gry i po w sumie 10 godzinach od premiery już nie włączyłem ani razu i twórca też mnie tym nie zachęca.
Bardziej mnie zastanawia co to znaczy "pobieżnie" wg. recenzenta - grałem parę aktualizacji temu i o ile nic się nie zmieniło oraz dobrze pamiętam to pola trzeba było obsiać, musiało urosnąć i zebrać - (obsiać mogli ludzie albo maszyny), do zebrania też potrzebne odpowiednie maszyny. Następnie transport do silosów (też którym trzeba dobrze zarządzać), później do przerobienia dla krów (chyba), które szły na mięso czy na "bułki", alkohol czy do chemii. Chyba się komuś za bardzo spodobał pomysł z Farthest Frontier z rolnictwem skoro to jest "pobieżnie" :)
U mnie na 3 przejściach (na premiere, po 2.0 i w kwietniu) GOG naliczył jakieś 380 godzin za każdym razem robiąc wszystko (pewnie minus kilkanaście godzin jak jakiś afk nalicza). Co ciekawe to dopiero przeszedłem trzeci raz, a jeszcze bym pograł, a Wiedźmina już trzeci raz nie dałem rady przejść, teraz przy Ghost of Tsushima kończąc grę w 60 godzin też powoli miałem dość - taki plus dla konstrukcji świata i rozgrywki w Cyberpunku, gdzie ciężko się nudzić - nawet z szybkiej podróży rzadko korzystałem.
Akurat możliwość romansowania z każdym towarzyszem nie jest złym rozwiązaniem, bo nie blokuje gracza i daje mu wybór - gorzej, że patrząc na możliwych towarzyszy nie widzę nikogo na kim można by "zawiesić oko". Jak się zagra kiedyś to pewnie wybór padnie na Harding z sentymentu :) a może się Isabela, gdzieś zgubi do tej części, chociaż przypominając sobie jej projekt postaci z Dragon Age 2 to teraz, by to pewnie nie przeszło :>