Jej, jakie to cudowne. LittleBigPlanet. Najsłodsza gra w historii wszechświata. Szmaciane ludki strzelające minki. Cylinderki, chusteczki, światełka, przepychanki.
Krzysztof Gonciarz
Jej, jakie to cudowne. LittleBigPlanet. Najsłodsza gra w historii wszechświata. Szmaciane ludki strzelające minki. Cylinderki, chusteczki, światełka, przepychanki. Cukru tu co najmniej na pięciolitrowy baniak herbatki dla dzieci. Albo lepiej – słodzika. Jest fajnie i grajnie, a zęby i tak się nie psują. Cały ten klimat nie może bowiem razić tandetą, nie może odpychać infantylnością.

Prezentacyjkę, na którą nas zaproszono, osobiście prowadził producencik gry – Leo Cubbin. Człowiek to jednako sympatyczny, jak tytulik pod którym się podpisuje. Przeprowadził nas on przez kilka przykładowych poziomów, w trakcie których zaznajomiliśmy się z podstawami obsługi. Gameplay jest niezwykle prosty, a w tej prostocie nintendowsko niezwykły. „Grając” obsługujemy w zasadzie tylko analoga (chodzenie na boki), przycisk X (skok) oraz R1 (chwytanie się elementów otoczenia). Prościutki platforming napędza jednak niesamowita fizyka oraz stałe poczucie „plastyczności” tereniku.

Gdy wciśniemy „kwadracik”, naszym oczkom ukaże się niewielkie menu. Możemy w nim dokonać customizacji naszej szmacianki (trzy kategorie: materialik, z którego jest zrobiona, nakrycia główki oraz nadruk na brzuszku). Tam też znajdziemy edytor świata, pozwalający nam na umieszczanie na mapce całego asortymentu przeszkadzajek i ozdób. Tak spreparowany level możemy następnie udostępnić w sieci graczom z całego świata. „Przechodzenie” gry polega natomiast na ściąganiu poziomów oraz kończeniu ich przy ograniczonym zasobie „części”, które możemy weń wpakować. Coś jak The Incredible Machine.

Zachęceni? No to buziaczki.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:PS5 dostało lepsze chłodzenie; najnowsza wersja konsoli ma system z PlayStation 5 Pro
GRYOnline
Gracze