trzeba ratować ludzi których gracz ma w dupie
Rodzinę? Nie musisz. Daj timerowi przekroczyć 30 dni.
nie widzę powodu by ludzie z nimi mieli walczyć
1. Spróbuj wczuć się w kogoś z zamkniętej społeczności, dla której całym życiem było chrześcijaństwo. Nagle przychodzi diabeł (bo tak postrzegany jest przez nich wampir), który niszczy wizerunki ich świętych, każe pić swoją krew, zabija najsłabszych itd.
2. Pominąłeś chyba fragment, który mówił, że podczas koronacji Brencisa wszyscy pojmani przez niego ludzie zostaną złożeni w ofierze.
3. Nie znasz ukrytych motywacji wampirów. Dlaczego oczekujesz, że gra w pierwszej godzinie poda ci wszystko?
To nie są argumenty za tym, że fabuła jest tandetna. Jakby to samo można powiedzieć o Wiedźminie 3. Fabuła jest słaba, bo Ciri mam w dupie, a Dziki Gon w sumie nie jest zagrożeniem dla mieszkańców.
Gra nie powinna polegać na szukaniu na siłę eksploitów
Ty w ogóle wiesz, co to znaczy exploit?
Dużo osób tak kiedyś myślało, dopóki nie zagrało w Dark Soulsy. Niestety gatekeeping "hardkorowych" graczy stworzył obraz tej gry, który nie istnieje. Użeranie się z każdym przeciwnikiem to mit. Walkę z bossami również można sobie ułatwić wraz z rozwojem postaci, przedmiotami dającymi bonusy i przyzwaniami pomocników.
Zagraj i się przekonasz, może zmienisz zdanie. Najlepiej 3 lub Elden Ring na start, bo jedynka może być nieprzystępna w niektórych miejscach. Lords of the Fallen to nie jest reprezentatywna jakość dla tego gatunku, wiele rzeczy jest w tej grze źle zaprojektowanych. Ninja Blade to zupełnie inna gra, to bardziej akcyjniakowy Ninja Gaiden z QTE.
Jest coś takiego jak skalowanie zonowe
O Jezu, to jest jeszcze gorze. Nowe Asasyny to mają.
bawi mnie jak ktoś widzi AI i od razu ma odruch wymiotny
No jeśli ktoś zastępuje myślenie pytaniem w AI, to trudno nie mieć :)
Masz całkowicie błędne założenie, że brak skalowania = łatwiejsza gra. Wręcz przeciwnie, przy braku skalowania ciągle będziesz dostawać coraz silniejszych przeciwników (utopiec -> topielec itd.), a nie walczyć z tą samą grupką, co na początku, tylko o innych poziomach.
kto korpo doić nową klientelę zabroni
Bardzo ciekawi mnie, w jaki sposób korpo doi klientelę wypuszczając remaster za darmo i dając za darmo dotychczas płatne dodatki.
To utopiec jest mniej groźny na wschodzie niż na zachodzie?
Czy ty właśnie sam sobie nie zaprzeczyłeś? Utopiec jest taki sam i tu, i tu. Mając rozwiniętą postać, ten przeciwnik nie powinien być wyzwaniem po przejściu do nowego regionu. To jest właśnie immersyjne, pozwala poczuć, że twoja postać rośnie w siłę.
Nie trzeba tworzyć tysięcy wersji potworów. Wystarczy wziąć pomysły z pierwszego Wiedźmina, gdzie np. trupojady występowały w takiej kolejności:
Ghul -> Alghul -> Graveir -> Cmentar
Przy utopcach masz topielce jako silniejszą wersję i dałoby się wymyślić jeszcze coś pomiędzy.
Każdy potwór ma stanowić wyzwanie
No właśnie nie, wraz z rosnącym doświadczeniem postać ma walczyć z coraz silniejszymi przeciwnikami, a nie męczyć się z tymi, z którymi walczyła na samym początku gry. Rozwój postaci to istota gier RPG. Ty zakładasz, że postać stoi w miejscu jak w grach akcji.
Dobra, dobra... Czy będzie pudełko z kartami do Gwinta jak przy poprzednich dodatkach? To jest najważniejsze pytanie.
Zawsze gdzieś tam z tyłu głowy miałem nastawienie, że zatrudniani przez rząd eksperci dwoją się i troją, żeby państwo jakoś funkcjonowało pomimo rozpasania polityków. Bo o tym, że politycy są świniami przy korycie, to wie już każdy. Ale no tliła się ta iskierka, że ktoś z zaplecza trzyma wszystko w ryzach i Polska się nie rozpadnie.
Po tym co zrobiła Mróz-Gorgoń nadzieja gaśnie. Zatrudniony przez rząd ekspert nie powinien nawet przez sekundę pomyśleć, żeby odwalić taką fuszerkę. Jeśli ta baba nie straci tytułu i prawa do wykonywania zawodu, to ja przestaję wierzyć w nasze państwo, niezależnie od tego, kto nim rządzi.
Ktoś powie, że to błaha kwestia. No właśnie, błaha. I jeśli w tak prostym temacie jak analiza co jest fajnego w Polsce - dla eksperta z pasją napisanie takiego raportu to powinna być czysta przyjemność - ktoś robi coś takiego, to ja załamuję ręce nad tym, co dzieje się w przypadku tematów trudniejszych.
To pdf dostępny za darmo. Nic nie stracisz na tym, żeby go pobrać i zacząć czytać.
Jeśli naprawdę chcesz tworzyć gry, to nie tędy droga. Musisz mieć ciekawość, szukać inspiracji wszędzie. Nie znajdziesz jednej magicznej książki, która włoży ci do głowy wszystkie tajniki tworzenia gier. Nie ma i nigdy takiej nie będzie, bo to zbyt obszerna wiedza. Zamiast pytać na forum o przydatność darmowego pdf-a wystarczy go przeczytać i wyciągnąć wnioski, co ci się w nim podoba, a co nie.
Sam podręcznik został napisany przez kompetentnych ludzi wykładających groznawstwo akademickie, więc spodziewaj się książki typu "wstęp do groznawstwa" dla studentów, niż obszernego poradnika programowania.
Tworzyć gry Patryka Polewiaka jest taka sobie, nie polecam. W Empiku raczej zbyt wiele na ten temat nie znajdziesz poza książkami wydawnictwa Helion (ale o nich zaraz)
Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czym chcesz w ogóle się zajmować. Design, kod, grafika?
Jeśli design, to najlepiej kupić sobie tomy Inżynierii Gier. W Empiku ich nie znajdziesz, jedynie do kupienia na stronie autora, ale są to najlepsze polskojęzyczne książki o projektowaniu gier.
https://kramik.wonderland-engineering.eu/
I właściwie to design jest jedyną dziedziną, gdzie wiedza książkowa ma sens. Nie tyle uczysz się z nich jak zrobić grę, tylko uczysz się mindsetu tworzenia gier. Będziesz mógł/mogła lepiej ocenić, co jest fajne i dlaczego, poznać trochę teorii itd. Z anglojęzycznych książek w tej dziedzinie to na pewno Rules of Play, ale tu jest taki problem, że książka kosztuje +/- 500 zł, więc lepiej gdzieś znaleźć pdf.
Co do wydawnictwa Helion, to kupowanie książek na temat obsługi silnika bardzo mija się z celem, bo niektóre rzeczy szybko się dezaktualizują wraz z nowymi wersjami silnika. Lepiej pobrać Unity lub Unreala, obejrzeć kilka filmików i samemu grzebać, żeby uczyć się nowych rzeczy. Najlepsza jest praktyka.
Remake gry znanej tylko w Europie Centralnej, przy którym od zera trzeba było zbudować zespół, opracować technologię i stworzyć assety, i którego produkcja trwała 7 lat? Tak, to sukces.
Nie patrz na wszystko zero-jedynkowo. Embracer to nie EA lub Ubisoft, to wydawca gier AA. W tym segmencie mówienie o tym, że kluczowy jest wyłącznie pierwszy miesiąc to głupota. Remake spełnił swój cel w dłuższej perspektywie. Ożywił markę i otworzył ją na Zachód. Niedługo zacznie na siebie zarabiać, bo dzięki aktualizacjom to gra z długim ogonem. Dzięki promocjom będzie trafiać do szerszego grona i budować grupę konsumentów na kontynuację. Bo koszty produkcji dwójki wyniosą mniej niż połowę tego, co jedynki.
Czyli dane połowy obywateli Polski wyciekły? Ładnie, przynajmniej teraz będę wiedzieć skąd fotowoltaika ma mój numer.
https://niezalezna.pl/polityka/wyciek-danych-blisko-19-mln-polakow-sluzby-szukaja-sprawcow/577035
- eksplorowalne tereny za palisadą orków. Typu dostajemy misję, żeby zaraportować Garondowi o liczebności orków. Możemy zakraść się za palisadę lub zdobyć ulu-mulu. Palisada w oryginalnej dwójce była efektem cięć budżetowych. W remake'u fajnie byłoby zobaczyć jak zmienił się obóz na bagnie
- co za tym idzie, rozwinięcie wątku poszukiwaczy. W oryginale tylko po dołączeniu do klasztoru dowiadywaliśmy się, kim byli poszukiwacze. W remake'u mogliby zrobić cały wątek spaczonego obozu na bagnie. Jeśli ktoś nie gra magiem, dowiaduje się tylko, że Angara i Lestera bolą głowy.
- lepsze wplątanie Nocy Kruka w fabułę. W oryginale trzeba było wykonać misje z dodatku, żeby Vatras zyskał zastępcę w Khorinis. W remake'u można rozwinąć to, w jaki sposób Kruk stał się zły, znaczenie Szponu Beliara, a nawet dodać wątek Gomeza, skoro mógł przeżyć remake jedynki.
- większe podziemia pod klasztorem, żeby gracz mógł poznać w nich zapiski Xardasa sprzed przejścia na stronę Beliara.
- zmiana sposobu rekrutacji Torlofa na kapitana. Ja wiem, że miał wielki uraz do paladynów, ale zabijanie kilkudziesięciu osób przez otwarcie wrót zamku wydawało mi się zawsze przesadzone. Można to zrobić subtelniej, z jakimś zadaniem wytropienia paladyna, który był dowódcą, gdy zatopiono okręt Torlofa.
Poza tym chyba nic? Mogłyby być jakieś drobne smaczki typu powiązanie Laresa z Gildią Złodziei, ale nie są to rzeczy konieczne. Za to w trójce byłoby zmian, że ho ho.
Jak sobie wyobrażasz alert RCB o ataku? O której godzinie i jakiej treści?
O tej samej, w której zawyją syreny. Budzisz się w środku nocy, słyszysz syreny i łapiesz za telefon, żeby poznać przyczynę.
Robisz szablon komunikatów o treści: w regionie X syreny zawyły z powodu Y. W przypadku uruchomienia syren automatycznie wysyłany jest alert w tym regionie, człowiek nawet nic nie musi robić. Po odwołaniu syren wysyłany jest alert o odwołaniu. Tyle, cała filozofia, to naprawdę nie jest trudne.
Osoba odpowiedzialna za Alert RCB zrobiła DDoS stron rządowych, ale zawsze znajdzie się tęga głowa, która powie do miliona osób: było nie klikać w link XD
Jakiś geniusz wysłał alert RCB z enigmatycznym "bądź przygotowany" (do czego? jutro wojna wybucha, upalny weekend, promocja 3+1 na piwo w Biedronce?) i linkiem do pdf z poradnikiem bezpieczeństwa. Nie dało się przewidzieć, że kilka milionów osób klikających w link zawiesi nie tylko jego serwery, ale serwery stron rządowych, na których został postawiony... Mamy resort cyfryzacji na medal.
Wiesz, co ja sobie pomyślałem - bo obudziły mnie syreny?
W takich sytuacjach masz nie myśleć. Masz mieć alert w telefonie i komunikat w radio i telewizji. I o ich brak można mieć pretensje do rządu, a nie o to czy rakieta została zestrzelona.
Polska oblała kolejny test z obronności. Wszystko powinno było odbyć się według procedur, nawet jeśli to tylko jedna zagubiona rakieta. Syreny zawyły za późno bo już po eksplozji, nie w tym miejscu co trzeba, a przyczynę ludzie poznali dopiero godzinę później z internetu. Właśnie teraz, gdy powinniśmy przekazać ruskom - czuwamy, niczym nas nie zaskoczycie.
Z sentymentu do serii zaliczyłem Shadows na 100% jak każdą poprzednią część, nawet jeśli była to najgorsza odsłona.
historia to tylko pretekst by mordować kolejnych ludzi
I właśnie przez takie podejście mamy popelinę pokroju Shadows. Boże uchowaj od takich fanów.
Cene ustala Sony i *shocker* wydawca gry.
Ostateczną cenę ustala sklep. Sony może dać cenę okładkową 100 dolarów, ale gdy pudełka będą się kurzyć na magazynie, to sklep sprzeda je za 15 zł. W cyfrowej dystrybucji to nie działa, bo nie ma co się kurzyć.
To naiwne, żeby sądzić, iż urząd ochrony konsumenta przyjrzy się Sony tylko dlatego, że będą wysokie ceny w ich sklepie.
Widząc komentarze Ukraińców w mediach społecznościowych, to snus właśnie zagwarantował sobie drugą kadencję.
Piękna "wdzięczność" za pomoc udzielaną od początku wojny. Trochę pokory, relacje polegające na tym, że jedna strona daje i nie może pisnąć ani słowa, to nie partnerstwo. Zelensky poczuł się zbyt pewnie.
Zakupy Microsoftu nie były złym pomysłem. Problem w tym, że po zakupie studia przestały robić gry.
Przecież Microsoft ma w swojej stajni inXile, Obisidiana i Bethesdę. Tylko głupiec nie wykorzystałby tego, żeby nakazać inXile zrobić klasycznego dwuwymiarowego Fallouta, który połechta fanów retro, a Obsidianowi pozwolić na robienie New Vegas 2. Bethesda ma wtedy wolne ręce do robienia TES-a 6, na którym bardziej się zna niż na Falloutach. Po takim ogłoszeniu hype sięgnąłby zenitu.
Blizzard? Po takim czasie już dawno powinniśmy mieć zapowiedź Warcrafta IV lub StarCrafta III, a nie klepanie dodatków do Diablo i WoW-a.
Zamiast robić sequele Hellblade'a Ninja Theory powinno zrobić jakiegoś slashera, na których najbardziej się zna. Nawet Enslaved 2. Po prostu korpoludki myślały, że sam zakup zacznie generować na siebie pieniądze. Nie, trzeba umieć wykorzystać swoje aktywa. Xbox Series mogło wygrać z PlayStation 5, bo Sony osiadło na laurach. Microsoft zwyczajnie nie umiał robić gier.
Który to już raz premier wściekł się, gruchnął pięścią w stół i zapowiedział kontrolę? Mam nadzieję, że nie nabawił się siniaków od tego ciągłego uderzania pięścią.
nie inwestuj w umiejętności złodziejskie, bo dostaniesz mniej wymagające, strywializowane elementy złodziejskie
Na zasadzie analogii nie inwestuj w umiejętności walki, bo będziesz mieć strywializowaną walkę :D
Gothicu wytrychy służą do tego, aby stać się głównym kosztem podejmowania próby kradzieży
Naprawdę, pierwszy raz spotykam się z osobą, która woli płaskie testy "mam x zasobu / mam x statystyki" od manualnej próby rozwiązania trudnej zagadki logicznej.
Może po prostu ten typ RPG z elementami akcji i immersive sima nie jest dla ciebie? Nie każda gra musi być kopią D&D i mechanik z papierowych RPG. W przypadku graczy Gothica zmiana mechaniczna pokroju lepszych/szybszych animacji walki czy łatwiejszej minigry otwierania zamków to zaleta, a nie wada.
W oryginale nie dało się przechodzić grę naciskając lewo-prawo
Oczywiście, że się dało. Chyba za bardzo przyzwyczaiłeś się do walki z Gothica II, ale w jedynce była ona prostsza i wszystkich dało się pokonać wciskając lewo-prawo.
To jest największa zaleta tego systemu.
Ale co jest zaletą systemu? Że masz zużywalny zasób w postaci wytrychów? W Remake'u też masz wytrychy. Zasób działa dokładnie na tej samej zasadzie: popełnisz błąd, wytrych może się złamać. Zresztą w oryginalnym Gothicu po złamaniu wytrycha i tak większość graczy wczytuje zapis, więc cała mechanika idzie w piach i równie dobrze mógłby być jeden wytrych na całą grę (co wprowadził Risen 2).
Jeśli chcesz mieć grę o włamywaczu, nie inwestuj nic w złodziejstwo.
To jest naprawdę pokrętna logika. Jak ma to wyglądać twoim zdaniem? Wraz z nauką złodziejstwa zamki mają być coraz trudniejsze? Mam taki pro tip, jeśli chcesz wykreować czystego wojownika, to po prostu... nie otwieraj zamków.
W Remake'u najwięcej czasu i z najtrudniejszymi zagadkami złodziejskimi spotyka się nie gracz, który w tym kierunku rozwija swoją postać, tylko ten, kto tego absolutnie nie robi
Tak to działa w każdym RPG. Jeśli nie będziesz rozwijać walki, to też przeciwnik będzie stanowić większe wyzwanie. To jest zupełna podstawa RPG. Masz wpakowane więcej punktów, więc robisz coś lepiej. Zadajesz większy dmg, masz więcej HP, łatwiej otwierasz zamki itd. Minigierka staje się łatwiejsza wraz z rozwojem postaci, nie dostajesz tylko nudnego +5% szans na to, że wytrych się nie złamie. Gothic Remake czerpie na tym polu inspiracje z immersive simów i dobrze.
Ręczne aranżowanie wszystkiego to odbieranie poczucia organiczności i przygody, które są sercem gier RPG.
Raczej tworzenie dopracowanego i przemyślanego doświadczenia. Papierowe i cyfrowe RPG się różnią. W tabletopie losowość to odpowiedź na ograniczenie medium, bo nie zasymulujesz fizycznie walki (no chyba że grasz w LARPa). Z drugiej strony w cyfrowych RPG-ach nie dostaniesz tyle emergentnej zawartości, bo ogranicza cię silnik gry, a nie wyobraźnia graczy. Dlatego RPG stworzone ręcznie przez twórców jest lepsze od proceduralnie generowanego i pozbawionego charakteru.
Jest jednak interesującym zjawiskiem, jak bardzo gracze są przywiązani do najbardziej choćby toksycznej, źle zaprojektowanej mechaniki gry
Mógłbym tylko odbić piłeczkę, bo to ty mówisz, że zmiany w remake'u można wywalić do kosza i oryginał robił wszystko lepiej :D
robisz bowiem dokładnie to samo, czyli sekretną kombinację blok-atak
Każdą walkę można sprowadzić do takiego uproszczenia. W Remake'u musisz przynajmniej wiedzieć, kiedy zrobić atak, a kiedy zadać cios. Oryginał można było przejść na machaniu bronią lewo-prawo.
System był świetny, bo nie był tylko gierką logiczną
On w ogóle nie był gierką logiczną. Polegał na odgadnięciu wymyślonego przez autorów szyfru. Nie było w tym żadnych zależności; jak wybrałeś zły kierunek, to wytrych mógł się złamać. I na tym kończyło się skomplikowanie. Teraz wprowadzono do tego elementy logiki w odkrywaniu schematu poruszania się bloków, dzięki czemu otwieranie zamków zmieniło się w pełnoprawną minigierkę.
Postać Bezimiennego wyszkolona w złodziejstwie rozwiąże zagadkę w minutę i pójdzie robić inne rzeczy. Postać Bezimiennego nie mająca nic wspólnego ze złodziejstwem będzie ślęczeć kwadrans nad prostym zamkiem
Noooo... Czyli tak jak powinno być w RPG-u? A co ma być na odwrót, postać wyszkolona ma siedzieć nad zamkiem? To jasne, że im więcej wiesz, tym łatwiej i szybciej coś robisz. Od tego jest nauka umiejętności, żeby wykonywać coś lepiej. To tak jakby powiedzieć, że postać niewyszkolona w walce będzie dłużej walczyć z przeciwnikiem i to wada, bo system chce wymęczyć gracza XD
Bo trochę nie przystoi używać tej nazwy zaczerpniętej od tabletopów
Jakbym chciał turlać kością w tabletopie, to bym grał w tabletopa. Ręcznie stworzone i przemyślane doświadczenie to siła cyfrowych RPG. Zmienianie Gothica w grę losową zabiłoby całą przyjemność z odkrywania świata i rośnięcia w siłę, które tworzą tę grę.
Jestem wielkim fanem oryginalnego Gothica, skończyłem go kilkadziesiąt razy, ale polecam zdjąć okulary nostalgii. To nie była idealna gra i remake wprowadza dobre zmiany.
praktycznie z każdym walczy się tak samo i nie ma aż takiego znaczenia
No nie, każdy potwór ma odmienne zachowanie i jest to mocniej zaakcentowane niż w oryginale. Ścierwojady są najbardziej pasywne, najlepiej je zaatakować pierwszym (jak wskazuje Drax, zanim cię dziobnie). Wilki są agresywne i atakują stadami. Kretoszczury są gdzieś pomiędzy, łatwo je odciągnąć pojedynczo, ale mogą bardzo szybko dotrzeć do ciebie podkopem. Krwiopijcy starają się ciebie otoczyć i kąsać. Gobliny wkurzają rzucaniem kamieniami, dlatego musisz szybko do nich podbiec lub unikać ataków.
stary system był naprawdę świetny dla gry RPG
Co było świetnego w klikaniu lewo-prawo, żeby odnaleźć kombinację, wczytać grę i ją powtórzyć?
Jego największą wadą jest to, że na mało wyszkolonej postaci wymusza spędzanie dużo więcej czasu na próbach otwierania zamku
To zaleta, a nie wada. Jeśli twoja postać jest słaba, gra wciąż pozwala ci otworzyć trudny zamek, ale będziesz się z tym męczyć. W Remake'u w końcu opłaca się inwestować punkty w otwieranie zamków. W oryginale była to bezużyteczna umiejętność, skoro system polegał de facto na wpisaniu szyfru i nie trzeba było główkować.
Wiele przedmiotów spotykanych w grze jest niewidocznych nawet z bliska
Czyli eksploracja to dla ciebie podnoszenie przedmiotów, a nie odkrywanie nowych miejsc?
Brakuje dodania elementów urozmaicających kolejne przejścia, jak choćby losowość lootu
Kategorycznie nie, siłą Gothica było właśnie ręcznie zaplanowanie wszystkiego. Losowy loot to zmora RPG.
Tak trudno było zrobić 1:1 stare intro z nowymi modelami? Polska reżyseria dźwięku leży, jakby nikt tego nie obejrzał po złożeniu.
A jednak upierają się przy tym
https://www.gov.pl/web/premier/projekt-ustawy-o-zabezpieczeniu-socjalnym-osob-wykonujacych-zawod-artystyczny2
W następnej kolejności proponuję, żebyśmy opłacali ZUS:
- sportowcom z B i C klasy
- budowlańcom, którzy krzywo kładą płytki
- taksówkarzom bez samochodu
Gdyby tylko mieszkańcy centrum Krakowa decydowali w niedzielnym referendum, to Aleksander Miszalski pozostałby prezydentem miasta. [...] Zdecydowali wyborcy prawicy.
A wczoraj przewinęły mi się wpisy śmietanki z całej Polski na temat tego, że wszyscy są winni wyniku referendum, tylko nie Miszalski.
Więc ponownie, nie komentuję wyniku samego w sobie, tylko reakcję na niego całego środowiska PO. Ogólnopolskiego, nie krakowskiego. A jest to reakcja, której brakuje autorefleksji, i w której ponownie zły plebs zawinił, że nie chciał się słuchać światłej elity.
Ale ja nie przekładam sytuacji w Krakowie, nie obchodzi mnie kto tam rządzi. Przeciwnie, uważam myślenie że Miszalskiego odwołała PiS i Konfa za absurdalne - zrobili to mieszkańcy niezadowoleni z prezydenta. Ja punktuję właśnie mentalność środowiska politycznego, które nie potrafi przyznać się do błędu, na każdego patrzy z góry i z pogardą, bo uważa się za lepszych. To nie jest droga do wygrania wyborów i sądziłem, że porażka Trzaskowskiego to pokazała, bo wtedy pojawiły się już głosy o braku wyciągania wniosków przez sztab. Właśnie z powodu tej mentalności "inteligentów i ludzi kultury" PiS rządził dwie kadencje.
Miszalskiego odwołali miszkańcy Krakowa, którzy są pisiorami i konfederuskami
Nie, odwołali mieszkańcy, którzy są niezadowoleni z kierunku rozwoju miasta. Zmieńcie swoje myślenie. Zwalanie winy na PiS, Konfę, Putina i kosmitów gwarantuje przegraną za rok. Widzieliśmy to już w dekadę temu. Lud nie lubi inteligencji (XD), która patrzy na nich z góry i zadziera nosa.
Słodko się ogląda ten brak autorefleksji środowiska PO w związku z referendum w Krakowie. Miszalskiego nie odwołali mieszkańcy miasta, tylko pisiory, Konfederacja, ludność napływowa spoza centrum i Putin.
Powodzenia za rok. Tą metodą wyborów nie wygracie. Wywyższanie się nad "plebsem" już nam dało rządy PiS-u.
Podatek wcale nie jest nowy
Jest. Rozszerzenie na nowe urządzenia to nowy podatek, propagandowa nowomowa tego nie zmienia. Jeśli np. podatek akcyzowy zostanie rozszerzony na soki Tymbarka, to w perspektywie Tymbarka będzie to nowy podatek. Muszą płacić za coś, za co nie płacili.
I tak państwo powinno wspierać twórców to chyba oczywiste
Nie zgadzam się, a sam pracuję twórczo :) Wspieranie wszystkich twórców to aberracja. Ktoś piszący szroty nie wnosi żadnej wartości do rozwoju kulturowego narodu. Ktoś kto tworzy hity, zarabia na utworach komercyjnie. Czy są niszowe utwory, które zasługują na wsparcie? Owszem, ale opłata reprograficzna nie jest ku temu metodą. Państwo może choćby założyć własne wydawnictwo i szukać wschodzących gwiazd kultury. Wolałbym już program "wybierz dowolnego artystę i przekaż mu 100 złotych" niż dodatkowy podatek, z którego pieniądze idą w niewiadome miejsce. Oh wait, od tego jest Patronite.
I jeszcze Zdzisio który znalazł sobie wyjaśnienie dlaczego może piracić i łamać prawo
Ależ ja zacytowałem słowa ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego. Do niego pretensje, że muszą reklamować opłatę reprograficzną jako przyzwolenie społeczne na piractwo.
Tyle lat walki z piractwem i uświadamiania ludzi, aż tu nagle wchodzi rząd i mówi, że rozszerzona opłata reprograficzna to: rekompensata dla twórców za kopiowanie ich dzieł na własny użytek. Hulaj dusza, piekła nie ma. Wpływamy do zatoki, podatek od smartfonów i tabletów pozwolił piracić z czystym sumieniem.
Kolejny wielki sukces tego rządu. Bohatersko wprowadzono nowy podatek, z którego nawet PiS się wycofał.
Immersja polega na tym, by świat wydawał się prawdziwy
To jest bzdura. Są różne czynniki immersyjne zależne od gracza. Ktoś inny może zanurzyć się w grze, bo go wkręcą mechaniki i systemy. Ktoś inny dzięki narracji. Ktoś inny, bo np. haptyka gry oddziałuje na jego zmysły. Najczęściej kombinacja wszystkich czynników powoduje największe zanurzenie.
Gdyby chodziło tylko o realistyczną grafikę, to ludzie nie odczuwaliby immersji grając w gry pixelartowe lub silnie stylizowane.
Co ma piernik do wiatraka i Sony do Nvidii?
Polski deweloper daje w Polsce prawie największą cenę na świecie. Sam stwierdza, że zmiana ceny to dla niego 2 minuty roboty. Dlaczego tego nie zrobi? Czysta złośliwość, bo polscy gracze nie zrozumieli fenomenu jego gry.
Absurd. A ludzie jeszcze go usprawiedliwiają, bo "to tylko 23 zł". Potem te same osoby się dziwią, że w Polsce jedzenie i kosmetyki kosztują więcej, niż w Niemczech. W końcu "to tylko 23 zł".
Ale co ty porównujesz filmy do gier
Żeby pokazać, że narracja nie musi być osadzona w wielu lokacjach, aby być dobra. Filmy mogą toczyć się w jednym pokoju, książki w jednym domu, a gry w jednym mieście i wciąż będą ciekawe. Nie, Dragon Age II nie powinien kierować Hawke'a poza miasto. To opowieść o uchodźcy, który powoli pnie się po szczeblach miejskiej hierarchii. Bycie w jednym miejscu i obserwowanie zmieniających się relacji jest jej siłą.
zostałbym jedynym graczem na świecie, który uznałby Unity za tą najlepszą część
Piątka! Unity to najlepsza część Assassin's Creed. To gameplay'owo podrkęcona dwójka w przepięknym Paryżu, czego chcieć więcej? Najlepszy parkour w serii, walka łącząca ciachanie i czekanie na kontrę, bardzo dobre aktywności poboczne i to wszystko w formie, która nie wymaga od ciebie poświęcnia żmudnych 100+ godzin, jak późniejsze odsłony RPG-owe.
fatalnym pomysłem było to że gra skupiała się na jednym mieście cała grę
To był genialny pomysł, idealnie współgrał z tym, że Dragon Age II to kameralna i osobista opowieść. Są filmy dziejące się w jednym pokoju (12 Gniewnych Ludzi) i bynajmniej nie są nudne.
Również zgodzę się, że dwójka jest najlepszą odsłoną cyklu. Nigdy nie rozumiałem zachwytu nad Origins, Baldur's Gate robił większość rzeczy lepiej jeśli chodzi o izometryczne RPG. Fabuła słabiutka (choć z chwilowymi przebłyskami), kolejna walka z archetypem orków/nieumarłych tylko tutaj nazwanym mrocznymi pomiotami, świat średnio ciekawy, a gameplay'owo od połowy w ogóle historie spadały na boczny tor, żeby tłuc potworki (Głębokie Ścieżki, jak ja ich nienawidzę). Chyba ludzie pokochali tę grę tylko dlatego, że na jakiś czas był to ostatni rozbłysk gasnącej gwiazdy izometrycznych RPG.
Jak się daje tak wysoką ocenę, to plusów powinno być zdecydowanie więcej w rubryce
Uwaga, może być więcej minusów w rubryce, a ocena i tak będzie 9/10. Dlatego że plusy i minusy mają skalę. Kilka małych minusów nie przeważa nad jednym dużym plusem.
Dlatego plusiki i minusiki są głupim systemem oceniania.
I mimo tych wszystkich wad* mają coś, czego Shadows nigdy mieć nie będzie. Duszę. Trzy minuty utworu Welcome to Kostantiniyye zapewnia mi więcej emocji, niż 80 godzin, które poświęciłem na Shadows. Te gry były tworzone przez ludzi z pasją, którzy wiedzieli, jakie doświadczenie chcą dać graczowi. Dzisiejsze Asasyny to ładne wydmuszki.
*raczej ograniczeń projektowych związanych z momentem tworzenia, ale niech będzie.
I mam uwierzyć, że nikt tam nie nadzorował pracy, tylko czekano aż 90% będzie ukończone i dopiero dowiedzieli się, że remake jest słaby? Jeśli tak, to nie dziwne, że Ubisoft chyli się ku upadkowi.
Tylko Pillars of Eternity, w które gra 500 osób, to najlepsza gra Obsidianu. Nie zamierzam bronić Avowed, bo nie grałem. Może kiedyś jak będzie na PS5.
Jeśli Baldur's Gate 3 nie jest ewenementem (w znaczeniu statystycznym) to podaj przykład innej izometrycznej gry cRPG z takim wynikiem. Ja nie znam, ale chętnie zapoznam.
przy czym w obie gry dzisiaj gra trochę ponad 500 osób
No popatrz, w Baldur's Gate 2 też gra obecnie 500 osób. Niezaprzeczalny hit, fundament współczesnych RPG, a tak mało graczy? Lipa, co to za klasyk gatunku...
A teraz na serio. Porównywanie trzeciosobowych gier action RPG z izometrycznymi cRPG z aktywną pauzą (jak Pillarsy czy Baldur 1-2) zawsze będzie skazane na porażkę. Baldur's Gate 3 to jednorazowy ewenement. Nic to nie zmienia w kontekście Avowed, no ale to porównanie było niesprawiedliwe.
No zupełnie nie
spoiler start
To nie sen, wszystko wydarzyło się naprawdę, tylko w "sztucznym" świecie stworzonym przez malarzy. Bliższym porównaniem jest Matrix.
spoiler stop
Różnica jest taka, że po skończeniu szkoły średniej masz... skończoną szkołę średnią. Chcąc się przebranżowić, możesz tymczasowo pracować np. w sklepie. Dziecko, które w wieku 12 lat porzuciło szkołę dla esportu, gdy podwinie mu się noga, nie ma nawet podstawówki. Porównujesz brak posiadania elementarnego wykształcenia ze zmianą zawodu. To zupełnie inne sytuacje.
Zakładasz że ciągle będzie odnosił sukcesy. I zakładasz że ktoś zaopiekuje się jego pieniędzmi. Takie same założenia można było postawić młodocianym aktorom. Tu nie chodzi o to, że ktoś młodemu zabrania. Niech gra i odnosi sukcesy. No ale naiwne jest zakładanie, że zawsze będzie koniunktura na daną grę i zwyczajnie życiowo lepiej mieć minimalny plan awaryjny w postaci skończonej szkoły. W przypadku braku podstawówki, jego wartość będzie zerowa. Nikogo nie będzie obchodzić, że kiedyś był mistrzem esportu. Tak jak nie obchodzi nikogo, że ktoś był gwiazdą Disney Channel. Esport jest niepewny. Popularność gier zmienia się szybciej, niż się wydaje.
Strasznie krótkowzroczne podejście osób, które to popierają. Jakie macie gwarancje, że za np. 7 lat dalej będzie grało się w tę grę? Nic nie trwa wiecznie, scena e-sportowa Overwatcha dogorywa, o Quake'a mało kto pamięta. Jakie są szanse, że na skutek zdarzeń losowych chłopak będzie w stanie grać do choćby 40 roku życia? A później? E-sport to domena młodych osób. Skąd wiecie, że przez ten czas jego skill będzie się utrzymywać i nie spadnie w rankingu?
Po to kończy się szkołę, aby mieć plan B. Masz elementarne wykształcenie, możesz pójść pracować w zawodzie niewymagającym szczególnych kwalifikacji. Porzucając szkołę, nie masz nawet tego. Oparcie całego życia o dochodowy, choć niestabilny zawód to nigdy nie będzie dobry plan. Są już historie o młodocianych aktorach, którzy po wydorośleniu skończyli na ulicy. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Jednego dnia jesteś na szczycie, drugiego nie możesz dostać najmniejszej roli.
W idealnym świecie, tak. Niestety rzeczywistość pokazuje, że umowa zlecenie to śmieciówka, którą januszerka zastępuje UoP. Pracujesz w pełnym wymiarze godzin dla jednego pracodawcy jak na umowie o pracę, ale nie masz wszystkich praw. Przyznanie PiP możliwości do zmiany fikcyjnych UoP w prawdziwe UoP to bardzo dobry krok. Znając życie znalazł się jakiś lobbysta, który przekonał Tuska, aby poniechać.
Polecam samemu sprawdzać fakty, a nie iść na skróty z AI. Rockstar Games (wydawca) jest amerykański, Rockstar North (producent), pierwotnie DMA Design, brytyjski. Aczkolwiek GTA VI produkują różne studia na całym świecie
pomijając fakt że to nawet nie jrpg...
Niby dlaczego Clair Obscur to nie jRPG?
Psy może nie, ale dobrze że chociaż ludzie mają warunki do życia na tak małej przestrzeni.
Zastanawiam się, co w przypadku trzymania zwierząt w takim mieszkaniu? Mają mniej przestrzeni, niż w kojcu.
Microsoft miał naprawdę wszystko, żeby wygrać tę generację. Masa utalentowanych deweloperów, znane i cenione marki, a jeszcze w prezencie zadyszka kreatywna Sony. Wystarczyło wykorzystać te wszystkie studia, które wykupili. No ale nic po tym, skoro firmą zarządzają osoby, które na grach się w ogóle nie znają.
Tylko co to zmienia? To gry sprzed 15 lat, z najlepszego dla Xboxa okresu. Dzisiaj firma jest cieniem samego siebie i tak jak mówi news, nie produkuje gier, które kwalifikowałyby się do Game Awards.
To nie tylko nabijanie się z wydań fizycznych, ale i plucie na własną historię. Grałeś na Xboxie 360? Byłeś w oczach Microsoftu świrem zamkniętym w piwnicy.
Żałosne. Xbox umrze na własne życzenie.
A ja polecam wszystkim czytać ze zrozumieniem. Facet nie powiedział, że grając w GTA stajesz się przestępcą. Powiedział, że zaszły przypadki, że gracze GTA byli rekrutowani do organizacji przestępczych. I to scenariusz, który można sobie bez problemu wyobrazić. Jesteś 17 latkiem w Meksyku lub Brazylii, grasz w GTA z lokalnymi gangusami, gadka się klei, więc stajesz się kandydatem do przeżycia GTA w realu.
Ja bym chciał, żeby zrobili trzecią część. Dwójka miała bardzo otwarte zakończenie, które ciężko nazwać pożegnaniem z Henrykiem. Jest potencjał na wiele wątków. Choćby zaciągnięcie się Henryka i Żiżki do bitwy pod Grunwaldem.
Nie powinni tego zmieniać. Cały Wiedźmin 2 polega na odkrywaniu wspomnień o Yennefer. W pierwszej części znajomi Geralta nie chcieli rozdrapywać starych ran. No bo jakby to wyglądało?
Hej Geralt, wiemy że wróciłeś z martwych i nic nie pamiętasz. Wiesz, że byłeś zakochany w czarodziejce? Ale najpewniej już nie żyje, a to ci pech. Bywaj.
Najbardziej podoba mi się artykuł na stronie ministerstwa.
https://www.gov.pl/web/kultura/rekompensata-uczciwej-kultury
Opłata reprograficzna nie jest podatkiem. Nie wpływa do budżetu państwa ani samorządów terytorialnych. [...] Trzeba podkreślić, że nie jest to podatek.
Ja bym jeszcze ze dwa razy podkreślił, że nie jest to podatek. Wiadomo, mamy takie ładne synonimy jak daniny lub opłaty.
Opłata znacznie poszerza też darmowy dostęp do dóbr kultury. To dzięki niej możliwe jest w pełni legalne darmowe odtwarzanie dla celów prywatnych, rodzinnych czy towarzyskich muzyki, filmów, książek czy obrazów chronionych prawem autorskim.
Jak rozumiem, mogę przestawić się na piracenie, bo jest opłata reprograficzna?
nie może odbić się znacząco na wysokości cen, gdyż te w Polsce są już one wyższe niż np. w Niemczech
Ceny nie wzrosną, bo w Polsce już i tak jest drożej niż w Niemczech. Aha.
Projekt ustawy przewiduje stworzenie Funduszu Wsparcia Artystów Zawodowych, na który trafi od 30% do 49% środków pobranych z opłaty reprograficznej
Czyli w zamian likwidujemy ZAiKS? Po co Polakom jeszcze jedno stowarzyszenie do wyciągania łap po fundusze?
Środki Funduszu będą przeznaczone na dopłaty do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne dla najmniej zarabiających artystów
Jeśli "artysta" mało zarabia, proponuję zmianę pracy. Najwyraźniej nie ma popytu na jego dzieła.
PiS-owi nie udało się przepchnąć nowej opłaty reprograficznej, więc ochoczo wprowadzi to PO.
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wraca-podatek-od-smartfonow-Tworcy-z-apelem-do-ministerstwa-9028283.html
Xbox wrócił do 2013 roku? Już raz podobna kampania robienia z Xboxa wszystkiego, tylko nie konsoli do gier im pogrzebała generację.
Z reguły nie daje. Za wynagrodzenie kelnera odpowiada pracodawca.
Ale jeśli obsługa jest wyjątkowo dobra lub dostaje się czekadełko, to napiwek wpadnie.
Mam nadzieję, że w Polsce jak najdłużej będziemy się bronić przed amerykańską kulturą (a raczej antykulturą, bo patologią) napiwków. Gdzie pracodawca może zdrowo oszczędzać na wynagrodzeniu kelnera, bo wie że zarobi z niemal obowiązkowych napiwków.
Redzi wymyślili szkołę żmii (którą Sapek sam włączył do książek w Rozdrożu Kruków) i niedźwiedzia.
Szkoła kota często przewijała się w książkach, np. w Sezonie Burz. Gryf był wspomniany ze dwa-trzy razy (stamtąd pochodził najpewniej Coen, który tylko zimował w Kaer Morhen).
Nawet jeśli Sapkowski nie myślał o nich jako o ściśle szkołach, medaliony reprezentowały styl działania wiedźmina. Nie ma tu mowy o nadinterpretacji Redów.
A najbardziej cieszą sie zbieracze odpadów z takiego rozwoju. Parę butelek i już na jabolo pomidoro jest!
No nie do końca. Butelki nie mogą być zgniecione i nie mogą być zniszczone.
To drugie jest bardziej zrozumiałe, skądś maszyna musi ten kod odczytać. Choć uważam, że do automatu powinno móc się wrzucać każdą butelkę, nawet niekaucjowaną, skoro celem jest ochrona środowiska, a nie zarobek. Prawda?
Tego pierwszego nie zrozumiem. Co za różnica, czy butelka podczas przetapiania jest cała, czy zgnieciona?
Poszukuję artbooka pierwszego Wiedźmina. Jeśli ktoś ma i nie potrzebuje, to chętnie odkupię :)
Tutaj jak wygląda ten artbook:
https://archiwum.allegro.pl/oferta/wiedzmin-1-artbook-edycja-kolekcjonerska-i8433914564.html
Chciałbym poznać skalę głodu wśród uczniów, skoro darmowe obiady w szkole to być albo nie być dobra polskich dzieci.
To brzmi jak ordynarny populizm w kontrze z racjonalizacją wydatków, a nie zaścianek ideologiczny. Bo gdzie tu niby ideologia?
Ciekawi mnie, który rok uważasz za najlepszy. Albo przynajmniej dobry. Będziemy mieli porównanie.
Generalnie wszyscy są zgodni, że 2025 jest jednym z lepszych (przynajmniej od czasów pandemii). W samym 2025 ukazały się:
Kingdom Come Deliverance II
Clair Obscur: Expedition 33
Doom The Dark Ages
Hell is Us
Hollow Knight Silksong
Monster Hunter Wilds
Lies of P: Overture
Mafia: Dawne strony
Split Fiction
The Alters
Zresztą cały ten beznadziejny i bezsensowny gatunek soulslike jest oparty na właściwie niczym poza tym że "ooo trudna gra, ty za głupi jesteś"
To nie jest prawda. Tak gatunek postrzegają gatekeeperzy i ludzie pokroju Kiszaka, dla których w grach liczy się tylko walka. Tymczasem Soulsy to również świetna eksploracja, klimat i narracja podawana w niebezpośredni sposób.
Wystarczyło popatrzeć, jak przez ostatnie 20 (?) lat wyglądały lekcje WDŻ. W szczytowych momentach chodziło na nie może z 6 osób, z czego jedna to nauczyciel. Można było wprowadzić to jako przedmiot obowiązkowy i w zamian uciąć kilka godzin z biologii.
Bez wyciągania wniosków edukacja zdrowotna podzieli losy WDŻ, ale wyciąganie wniosków to za dużo wysiłku.
Dyskusja o doświadczeniu to kwestia drugorzędna.
Gdybyś kazał najlepszemu kierowcy rajdowemu jechać 250 km/h po ciasnych uliczkach miasta, to pewnie w 8 na 10 przypadków wyjdzie bez szwanku. No ale koniec końców się rozbije i zginie. Dlatego nikt nie robi pokazów szybkiej jazdy na drodze osiedlowej.
To samo tutaj. Robienie akrobacji tuż nad ziemią jest zbyt ryzykowne. Osoby odpowiedzialne za Air Show powinny ustalać inne, bardziej bezpieczne choreografie.
Rok temu nie stało się to samo? Mam deja vu.
Jaki jest właściwie sens tych pokazów? Szkoleniowo chyba żaden. Zwykłe ryzyko utraty doświadczonego pilota i maszyny.
Wiem, ludziom się podoba. Ale ludziom podobałoby się również skakanie czołgiem przez obręcze. Ale nie finansujemy tego, bo jest głupie. Jeśli piloci chcą robić ekstremalne akrobacje, mają od tego symulatory.
Bardziej prawdopodobne jest to, że gry singlowe wejdą w tryb online
No właśnie na odwrót. Tam gdzie to niepotrzebne, autorzy nie będą się pchali w konieczność połączenia z siecią.
Dobrze, że podałeś przykład Blizzarda.
Diablo 3 na PC wymaga stałego połączenia z internetem do gry singleplayer.
W Diablo 3 na konsoli można grać offline.
Jedna i ta sama gra, na dwóch platformach ma inne podejście do grania offline. Nie uwierzę w żadne usprawiedliwieniem poza lenistwem korporacji, dlaczego na PC tryb offline nie istnieje, skoro wystarczy przenieść funkcjonalność z konsolowej wersji.
A czy przypadkiem Polski nie obowiązuje unijna dyrektywa dot. uchodźców wojennych? Wizja tego, że przez weto prezydenta z końcem września wszyscy Ukraińcy muszą zrobić exodus z Polski jest tak absurdalna, że brzmi jak prymitywna propaganda.
Swoją drogą: to pokazuje absurd polskiego prawodawstwa. Dlaczego zawsze musi być jedna gigantyczna ustawa od setki rzeczy naraz zamiast kilku mniejszych aktów prawnych? Nie znam się, niech się jakiś prawnik wypowie. Na logikę: jak rozbijesz to na mniejsze ustawy, to prezydent nie zawetuje wszystkich, tylko to co mu się nie podoba. A tak, jedna rzecz się nie spodoba i 100 innych ląduje do kosza, bo zostały zawarte w tym samym pakiecie.
Co do 800+, to pamięć jeszcze mam niezłą i Trzaskowski mówił, że zrobi to samo jak zostanie prezydentem.
Też nie rozumiem po co autorzy rozdrabniają się z osobnymi demami Nyrasa i tym zamiast dać fragment gry, ale wyciąganie wniosku na temat fabuły z dema przygotowanego tylko pod walkę jest pozbawione sensu. Te dialogi były celowo pretekstowe.
A Diego był podpisany Gamescom Diego. Kurczę, pewnie tak zostanie do premiery. Nie ma co się łudzić :(
Szanujmy się... Kiszak? Część błędów jest niezaprzeczalna (jak layer włosów reagujący na światło), ale gość będzie robić show i czepiać się wszystkiego, żeby zadowolić widzów. To człowiek, który całą działalność oparł na hate-watchingu, a nie autorytet. Zresztą, sama miniaturka mówi wszystko - kadr z błędu gry + celowo przerobiony Diego i podbijanie emocji "co to k**wa jest?".
Wystarczy samemu obejrzeć gameplay, żeby dowiedzieć się, jaki miał cel. To wersja gry przygotowana po to, żeby ludzie mogli sobie pochodzić i bić potworki różnymi stylami walki (przemiany, łuk, miecz, zaklęcia) - stąd możliwość zmiany profesji poprzez manekiny i nietypowe rozmieszczenie potworów (wszędzie wilki i te orkowe psy, do których się przyczepiłeś). Nie jest reprezentatywna dla fabuły, ani konstrukcji gry. Można zobaczyć tylko jak wygląda walka. A wygląda tak samo, jak w demo, które możesz pobrać na Steam. Wszystko inne, co powie ci Kiszak jest jechaniem na emocjach. Sam możesz sprawdzić hitboxy, animacje itd. w demo - nie ma tutaj sytuacji na zasadzie: wydało się, okłamywali nas.
/edit
Ale po kiego grzyba rozbierać gameplay na klatki? Włącz Steam, pobierz demo i voila. Masz mechaniki walki Gothic Remake na talerzu. Przez pół roku mogłeś sam to przetestować, nie musiał ci żaden Kiszak pauzować filmu klatka po klatce. Dla mnie jest średnio, ale no robienie cherrypickingu na zasadzie "szkielet ma ten sam szkielet animacji co goblin" jest niepoważne.
//edit
Pisz posty, zamiast robić edity. Jesteśmy na forum. A no to po, że demo jest aktualizowane i przedstawia 1:1 taką samą walkę, jak na filmiku :D
To jest już poziom PiS. Zamiast wydać pieniądze na kampanię informacyjną o korzyściach ustawy, to uprawiają prymitywną propagandą. Po co edukować ludzi? Ogłupiająca wojna plemienna, to odpowiedź na wszystkie problemy. Ręce opadają.
Pierwszy raz poza domem jesteś? W każdym hotelu obsługa podczas śniadania wita cię i pyta o numer pokoju, to nic nadzwyczajnego XD
Cześć, nie mogę gadać. Jestem na koncercie Mozarta. Powtarzam, nie mogę gadać. Jestem na koncercie Mozarta.
Uwielbiam to myślenie "tamci mogli, to my też" :D Pragnę przypomnieć, że miały być nowe standardy.
Tutaj nie ma watku prospolecznego
Oczywiście że da się. Nie wiem... Przedsiębiorca remontuje drogę dojazdową do swojej sali weselnej, później korzystają z niej pobliscy mieszkańcy. Ktoś wymienia oświetlenie w ogródku swojej restauracji, dzięki czemu chodnik jest widoczny i bezpieczny. Hotel remontuje basen i zatrudnia ratowników, warunkiem jest zapewnienie kilku darmowych lekcji pływania uczniom z pobliskiej szkoły. Restauracja kupuje sprzęt AED - w kryzysowych sytuacjach każdy może z niego skorzystać.
Przykłady z czapy, ale jestem pewien że osoby siedzące w branży wymyśliłyby setkę innych pomysłów.
Kozioł ofiarny afery postanowił dać ad vocem.
https://pl.linkedin.com/posts/katarzyna-duber-stachurska-b35a43b7_skoro-jestem-wywo%C5%82ywana-do-tablicy-kilka-activity-7360254583702454272-amOl
A to w HoReCa nie da się wymyślić nic strategiczno-rozwojowego?
Komuś udało się wymyślić badania dot. stresu środowiskowego podczas uprawy ziemniaka, więc chyba da się.
1.2 mld z 255mld zostalo ogornie przez Unie przeznaczone na sektor HoReCa
Tego nikt nie kwestionuje. Kwestionuje się nie to, na jaki sektor przeznaczono, tylko na co konkretnie wydano te pieniądze.
W tym kształcie KPO to de facto darmowe pieniądze dla przedsiębiorców na otwarcie nowego biznesu. Masz pizzerię? No to kup sobie jacht, zaczniesz zarabiać pasywnie na wynajmowaniu łodzi. Sprawia to wrażenie, że bogaci się bogacą, bo mają więcej źródeł dochodów.
Jak to pomoże w sytuacjach kryzysowych?
Więc tak, ta kwota jak najbardziej może być przeznaczona na inne cele. Na inne cele z sektoru HoReCa.
Czyli mówisz, że nikt w rządzie nie wpadł na to, żeby sprawdzić, co tam Morawiecki 3 lata temu wymyślił i tego nie poprawić?
Odwracanie kota ogonem.
Te pół procenta to wciąż miliard złotych. Astronomiczna kwota, w życiu tyle pieniędzy nie zobaczysz.
I po drugie, skoro już przy 0,5% wyszły takie kwiatki, to jakie mamy gwarancje, że 99,5% będzie rozdysponowane prawidłowo?
Mam nadzieję, że wszyscy przedsiębiorcy-cwaniacy, którzy żerują na pieniądzach spłacanych przez podatników, będą zmuszeni do zwrotu dotacji.
Ale dlaczego? Napisali wniosek o pieniądze na jacht i kupili jacht? Znaczy że cel został spełniony. Wszystko zgadza się z treścią wniosku, odebranie im pieniędzy byłoby bezprawne.
Głowy to powinny polecieć wśród urzędników, którzy akceptowali te wnioski. I tych, którzy pisali kryteria, według których nie liczy się dobro pożytku publicznego, tylko dywersyfikacja.
Wierze ze nie opierasz się tylko na twiterze.
Nie korzystam z Twittera, spojrzałem na mapkę. Do czego zachęcam.
Podpowiem , powstał w czasie pandemii.
Pandemia była 5 lat temu. KPO przyjęto 4 lata temu. Rząd rządzi od 2 lat. Sorry, to kupa czasu. Można było kilkukrotnie przeanalizować dziury systemu. Zwłaszcza mając jak krowa na rowie case study przyznawania pieniędzy podczas Tarczy Antykryzysowej.
Gdzie byłeś kiedy instruktor narciarski brał miliony na maseczki?
W tym samym miejscu. Plułem na PiS jak miło.
Masz tutaj wgląd do 1% funduszy z KPO. Ten 1% pokazuje skalę idiotycznych projektów bez pożytku publicznego. Wystarczyło wziąć się do roboty i stworzyć system, który nie jest dziurawy. Teraz mleko się wylało i PiS wraz Konfederacją będą podważać zasadność reszty 99% niejawnych (i być może dobrze wydanych) środków. Mam zwyczajnie dość rządu, który przez niekompetencję lub lenistwo na każdym kroku strzela sobie w nogi.
Otwórz mapkę i sprawdź 10 losowych miejsc w Polsce. Gwarantuję, że w prawie każdym padnie magiczne słowo dywersyfikacja. Czuję, jakby te wnioski sprawdzał komputer pod kątem wystąpienia słów kluczowych.
Usprawiedliwiasz dziurawy system. Skoro z góry zakładamy, że ludzie są cwaniakami, to robimy taki system, żeby cwaniaków odsiać.
/Edit
Oczywiście, że usprawiedliwiasz. Robisz iście olimpijskie fikoły, twierdząc że Polacy to cwaniacy. No zajebiście, to dlaczego zrobiono system pod cwaniaków? To tak, jakbyś pod domem miał krzywy chodnik. Zamiast poprawić tę płytkę, wolisz codziennie się o niego wypierdalać, bo tak już zrobili majstrzy i w ogóle każdy chodnik jest krzywy. To podstawowy UX, dostosowujmy użyteczność systemu do użytkownika. Nie liczmy, że użytkownik się zmieni.
Tutaj działająca mapka.
https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=1GDQK9SeuuqI07MFnngUMASRKvb0ZG4U&
Po przejrzeniu kilkunastu miejsc stwierdzam, że wystarczyło wpisać słowa klucz "dywersyfikacja" lub "rozszerzenie" działalności i dotacja była automatycznie przyznawana. Nikogo nie obchodziło, na czym ta dywersyfikacja miała polegać.
KPO jako całość jest pożyczką, którą Polska musi spłacić. Dla poszczególnych przedsiębiorców to głównie dotacja. Wszyscy składamy się na jachty.
Jestem pewien że będzie później jakaś weryfikacja bo obecnie wydają bo terminy gonią.
Co to za argument? Dajmy byle komu, byle szybciej XD
Tania sensacja. Wiadomo jak to wygląda w nagłówkach: sprzedają zamiast oddać biednym. Ale w ten sposób PCK działa od zarania.
Zebrane rzeczy są wybierane z pojemników i sortowane przez partnera PCK – część z nich trafia do odsprzedaży, a uzyskane środki wspierają działalność statutową Polskiego Czerwonego Krzyża
Urocze. Jak tylko ten przepis wszedł powiedziałem, że ludzie będą wyrzucać śmieci do PCK. Serio, co za cymbał wpadł na pomysł, żeby z dziurawymi koszulkami trzeba było jeździć pół miasta na PSZOK.
Ja nie mam awersji do kanonu. Wręcz uważam, że każdy dorosły Polak powinien przynajmniej wiedzieć o istnieniu klasyków literatury polskiej (niekoniecznie przeczytać, ale znać).
Tyle że mówimy tu o edukacji w szkole podstawowej. Dzieci powinny przede wszystkim wykształcać w sobie nawyk czytania. Szkoła osiąga efekt odwrotny - czy to przez przymus do czytania książek nudnych i niedostosowanych do wieku, czy przed odpytywanie o pierdoły.
To trochę tak, jakbyś lekcje matematyki zaczynał od równania kwadratowego. Lekcję angielskiego od present perfect continuous. A fizykę od teorii względności.
Najpierw wyróbmy w dzieciach nawyk do czytania na prostszych książkach, które lubią. Niech na ich podstawie poznają sposób analizowania dzieł kultury i dalej działają na zasadzie analogii podczas omawiania dzieł trudniejszych. W szkole średniej mogą przejść do kanonu i historii literatury.
Rano czytałem, że MEN od 2026 roku planuje zastąpić listę lektur w podstawówce listą obszarów, do których dzieci z nauczycielem sami będą wybierać literaturę pasującą do tematu. Wreszcie jakaś sensowna zmiana, myślę.
Wieczorem czytam dementi MEN. Lista lektur zostanie, a nauczyciele będą mogli coś tam kiedyś dobrać.
Dlaczego ci imbecyle z każdej dobrze zapowiadającej się zmiany muszą wychodzić rakiem, bo prawica się obrusza? Pisowcy byli przeciwni, są przeciwni i będą przeciwni - taką sobie wykreowali rolę totalnej opozycji. Dlaczego oni dalej obchodzą się z nimi jak z jajkiem? Głos prawicy nigdy nie będzie im sprzyjał. Pora się z tym pogodzić i robić swoje, nawet mimo wycia populistów.
Od jedynki, a której? Czytanie książek też zaczynasz od połowy? :)
Wow, ocenianie inteligencji ludzi, bo ktoś nie zna odpowiedzi na pytanie 168 z konkursu wiedzy bezużytecznej. Nie jest dla mnie istotne czy np. pielęgniarka wie kim był, gdzie się urodził i jaki miał numer buta Kissinger. W ogóle mnie to nie obchodzi.
To jest analogicznie do drwin pojawiających się w mediach społecznościowych za każdym razem, gdy ktoś się wyłoży w teleturnieju na pytaniu pokroju ile lat miała Danusia w Krzyżakach.
Absolutnie każdego da się tak zagiąć. Nawet erudytę, co pochłonął na pamięć encyklopedię. Gwarantuję, że nie będzie znał odpowiedzi na każde pytanie. I ktoś inny powie, że to haha debil, bo nie wiedział o tym, co ja wiem.
Moje wyimaginowane dziecko ma CZYTAĆ co mu pod nos podsunę
Wiesz, jak to się skończy? Będzie tym rzygać. Nabędzie opór do zdobywania wiedzy, którą ty uważasz za elementarną. Zamiast przymuszania do konkretnej książki, lepiej pokazać dziecku całą półkę i powiedzieć, żeby wzięło do przeczytania to, co je zainteresuje. Wpychanie do gardła nigdy nie działa.
Ale że polska prawica będzie pierwsza do negowania niemieckich zbrodni wojennych, to bym się nigdy nie spodziewał. Wyciągnijcie w końcu wtyczkę do Matrixa...
To nie są katastroficzne scenariusze. Mógłbym tak naprawdę przekleić komentarz Jerry_D. Jest wiele sytuacji, gdy z internetem nie da się połączyć.
Czy naprawdę tak wielkim kłopotem jest w dzisiejszych czasach łączyć się z internetem odpalając grę singlową?
Dlaczego zakładasz, że internet będzie istnieć wiecznie?
Dlatego małe sklepiki upadają, bo nie wytrzymują konkurencji większych - Lidlów czy Biedronek.
Nie, tak nie wygląda wolny rynek. Monopol na wolnym rynku to zjawisko niepożądane. Paradoksalnie potrzeba regulacji, aby rynek był konkurencyjny.
Tym bardzie,j że aby podpisać inicjatywę trzeba podać wrażliwe dane.
Jesteś na oficjalnej stronie UE i muszą jakoś zweryfikować, że jesteś jej obywatelem. To nie jest byle petycja internetowa.
Ludzie zamiast samemu decydować o wydawaniu pieniędzy (i ignorowaniu wydawców antykonsumenckich!) chcą by wujek polityk w Brukseli nimi się opiekował
No to powiedz mi, jak mogę przekonać Ubisoft do trybu offline The Crew bez pomocy wujka z Brukseli?
to zakaże nie tylko typowe gry serwisowe
To bzdura. Jak zakaże? Gry usługi i gry online dalej będą powstawały. Po prostu są zbyt opłacalne. Naiwnym jest myślenie, że Fortnite z dnia na dzień przestanie istnieć XD Jedynym warunkiem jest to, aby po zakończeniu okresu wsparcia, gry były dalej grywalne - czy to przez udostępnienie trybu offline, czy to przez utrzymywanie dedykowanych serwerów lub upublicznienie kodu źródłowego. To prezerwacja dóbr kultury.
Zakładam, że będzie tu wyjątek i np. w przypadku bankructwa producenta, ten obowiązek zostanie zniesiony. Ale uwierz mi, Ubisoft stać żeby zrobić 2000 trybów offline w The Crew.
Wiele gier indie multiplayer zostało przez to anulowanych całkowicie
Podasz przykład?
Powstają nowe gry, a te stare powinno się wywalić po kilku latach, bo zajmują miejsce na dyskach
Po co nam klasyka literatury, ciągle wychodzą nowe powieści.
Po co nam kultowe filmy, ciągle nagrywa się coś nowego.
Po co nam stare gry, zajmują miejsce na dyskach.
Nie pytaj, konsumuj. Zasil konto korporacji.
No i właśnie cała dyskusja jest o tym, żeby zapobiegać podobnym sytuacjom.
Ale ty wolisz zaprzeć się i mówić: można udawać policjantów! A potem ostrzegać innych, żeby uciekali przed przebierańcami. Gdzie sens, gdzie logika?
Dziękuję za link, potwierdziłeś że mam rację
Ja to mam w dupie
I wszystko jasne.
Polecam się jednak chwilę zastanowić nad tym, jak przejrzystość ułatwia życie.
Odpowiedz mi wprost na pytanie, zamiast mówić o pękających dupach. Dlaczego chcesz, żeby tobie było gorzej?
Każdy zdrowo myślący człowiek nie chce się domyślać, czy ktoś jest policjantem, czy przebierańcem. Każdy zdrowo myślący człowiek nie chce uczyć się 26 języków UE i chce, żeby zagranicą można było prosto dogadać się w uniwersalnym języku angielskim.
W imię czego to robisz? Nigdy nie pojedziesz na wakacje zagranicę, więc masz to gdzieś? Czy z zawiści do innych utrudniasz rzeczywistość również samemu sobie?
Tu już nie chodzi o inżynierów z Afryki, tylko o własny dobrostan.
Ale serio, chcesz robić sobie pod górkę w imię czego?
No jakby każdy rozsądnie myślący człowiek chce, żeby rzeczywistość była przejrzysta. Nikt nie chce domyślać się, czy chłop z napisem Police to policjant, czy może przebieraniec.
Po jaką cholerę toczyć boje w sprawie, która utrudnia tobie życie, bo tworzy precedens braku przejrzystości? XD To jest abstrakcja, której nie pojmuję.
Na przejściu granicznym mówi się po angielsku, bo jest to język międzynarodowy. Koniec, kropka. Nie musisz dzięki temu uczyć się języków wszystkich innych 26 krajów UE, jeśli chcesz pojechać na wakacje.
Nie, to jest dyskusja czysto życiowa. To nie dywagacje na temat ontologii słowa Police, a czynienie życia prostym i logicznym.
Gdy będę chciał pojechać na wakacje do innego kraju, nie mam zamiaru się domyślać, czy osoba, którą widzę podczas przekraczania granicy to policjant, strażak, ochroniarz, lekarz itd., czy może mieszkaniec lokalnej wsi o bliźniaczo brzmiącej nazwie.
Przyzwalanie na takie coś, to robienie samemu sobie pod górkę.
Bo teraz fajnie hehe aleśmy im pokazali Janusz! Oni myśleli, że myśmy są policja, a my z Polic. Hehe, rozumiesz? Ale kiedyś podobny problem może dopaść ciebie. I ciesz się, gdy będzie to tylko lokalny janusz robiący psikusa, a nie np. bandzior, który pod przykrywką policjanta (bo on z Polic, a nie policjant) oskubie cię z kasy.
nie o tym czy w Polsce jezykiem urzedowym powinien byc angielski
Na granicy, rozumiesz to? Na granicy - miejscu międzynarodowym. Używamy tam angielskiego, bo go prawie każdy zna i jesteśmy w UE. Nie na skoczni narciarskiej, gdy kibicujesz z transparentem Police.
Widząc na koncercie gościa z napisem Security zakładam, że jest to ochroniarz, a nie mieszkaniec angielskiej wsi Security.
Widząc na granicy (miejscu najbardziej międzynarodowym jak się da) gościa z napisem Police zakładam, że jest to policjant, a nie mieszkaniec polskiej wsi Police.
To takie proste. Jeśli tego nie rozumiesz, to polecam polecieć kiedyś na wakacje zagranicę. Co ja mówię! Zagranicę... Wystarczy przejechać się pociągiem do Warszawy. Usłyszysz, że komunikaty na dworcu podawane są również w języku angielskim.
po niemiecku pisze sie "Polizei"
A jest on po stronie polskiej, czy niemieckiej? Chyba nie chcesz, żeby w naszej ojczyźnie po niemiecku jeszcze kazali nam mówić?
W Polsce obowiazuje nazwa "Policja"
Polska jest krajem UE, gdzie językiem oficjalnym jest angielski.
Nie rozumiem dlaczego to polska strona mialaby dostosowac sie do imigrantow
Ponieważ granica jest, uwaga to trudne... Miejscem, gdzie graniczą ze sobą dwa kraje. To z tego powodu masz np. drogowskazy w obu językach.
Teraz przykład, żeby łatwiej zrozumieć.
Jedziesz na wakacje do, dajmy na to Francji. Na przejściu granicznym widzisz gościa z kamizelką Police. Co zakładasz? Jest to mieszkaniec francuskiego odpowiednika wsi Police, czy policjant? Brzytwa Ockhama się kłania. Obcokrajowiec nie musi wiedzieć, że gdzieś w kraju, do jakiego jedzie jest miejscowość Police.
Też mi się nie podoba przerzut migrantów do Polski, ale nie rób kurtyzany z elementarnej logiki.
Sugerujesz, że imigranci przerzucani z Niemiec do Polski są w rzeczywistości Polakami? No proszę, proszę.
Bo to przede wszystkim dla nich kontekst użycia słowa Police będzie inny.
Nie, wystarczy nie zakładać kamizelki z napisem Police stojąc na granicy.
Jedziesz do innego kraju, widzisz gościa z napisem Police. Nie domyślasz się, czy to przypadkiem nie jest mieszkaniec jakiejś lokalnej wsi. Zakładasz, że to osoba, która podaje się za policjanta. To takie proste. Średnio rozgarnięta osoba to rozumie.
Serio taki spoiler?
spoiler start
Gustave od początku gry jest kierowany na głównego bohatera. Jego śmierć ma być zaskoczeniem dla gracza.
spoiler stop
Twoja definicja jest błędna.
Gdyby Japończycy zrobili grę w stylu Baldur's Gate, to też byłby to jRPG? To tak nie działa. Przedrostek j owszem oznacza etymologię, ale nie gry, a gatunku. Gatunek powstał w Japonii, kolejne gry mogą powstawać gdziekolwiek.
jRPG to styl projektowania gier RPG, czyli ten zestaw cech:
- turowa walka lub hybryda walki turowej (typu ATB w Final Fantasy)
- pół-otwarta struktura eksploracji: korytarze z odnogami zamiast otwartych map
- oparcie rozwoju o systemy magiczne zamiast o umiejętności: mako materia w FF7, tutaj pikto i luminy
- historie skupiające się na postaciach wchodzących w skład drużyny
- ograniczone wybory dialogowe i liniowa narracja oparta o cutsceny
- zazwyczaj stylistyka anime, choć to nie jest obowiązkowe. W Clair Obscur np. odpowiednikiem Moogle z FF są Gestrale.
Gra ma też cechy soulsów, owszem: ogniska, walka oparta o timing (parowanie/uniki), rozwój statystyk itd.
Co powiedział nie tak? Na MZS gov.pl jest aktualizowana na bieżąco rozpiska wszystkich państw świata z oceną bezpieczeństwa. Jeśli ktoś pomimo ostrzeżeń rządu udał się w podróż do niebezpiecznego miejsca, to może obwiniać tylko siebie, a nie rząd.
Negocjacji nie prowadzi się na twitterze
Gdy wszystkie oficjalne metody zawodzą, trzeba wywlec sprawę na publiczny świecznik. Sorry, ale to jedyna możliwość walki z apatią reszty rządu.
przed pierwszą turą, na własne uszy słyszałem, jak przekonywała Terlikowskiego, że Hołownia będzie się "bił" z Mentzenem, o trzecie miejsce
No wow, przekonywała ludzi do głosowania na lidera swojej partii. Niemożliwe. To tak jakby zarzucać ludziom wiarę, że Trzaskowski wygra wybory. Gdyby nie klin w postaci Brauna, to istotnie Hołownia biłby się z Mentzenem (w stosunku 17 do 5 XD).
Trzecia Droga jest najsłabszym ogniwem.
To wiele pokazuje na temat kondycji rządu i mentalności wyborców, gdy najsłabsze ogniwo najwięcej robi :D
A to artyści sami nie mogą opłacać ZUS-u? Więcej błskotliwych pomysłów...
https://bezprawnik.pl/skladki-zus-artystow/
Czy ucieszy bez wyjątków? Brzmi jak strasznie duży nerf. Wielką zaletą tej gry była właśnie możliwość stworzenia nietypowych kombinacji, które zadają kilka milionów obrażeń i pokonują wrogów na cios. Raj dla min-makserów. Teraz maksymalną wartością będzie 999 tysięcy?
Masz e-urząd, e-recepty, e-podatki, e-ZUS, e-bankowość. Twoje dane latają na państwowych serwerach na prawo i lewo.
Wszystko jest cyfrowe. Ale e-wyborów nie może być, bo olaboga Rosjanie zhakujo!!!
Od dobrych kilku lat wyniki wyborów już są podawane cyfrowo, bo system zlicza dane podawane mu przez komisje.
Systemu e-wyborów nie robi Maciej po technikum informatycznym tylko eksperci. Będzie miał wiele zabezpieczeń, np. przypisanie kluczy do każdego głosu, które są przechowywane na kilku zabezpieczonych serwerach i porównanie zgodności podczas zliczania. To nie tak, że głosy zostaną wpisane do tabelki w Excelu, zakradnie się nocą rosyjski haker i poprzestawia wartości.
No ale nie, nie da się. Z tym podejściem to my byśmy dalej handlowali barterowo kura za bańkę mleka, bo olaboga pieniądze można podrobić i to niepewne!!!
to teraz jest zupełnie inaczej
Patch dodał możliwość jednokrotnego zrespienia po śmierci i zwiększył ilość zdobywanych run. Wow, normalnie zupełnie inna gra. Szczegół że bossowie są zaprojektowani pod rozgrywkę z trzema graczami - skaczą po całej arenie, naparzają ataki obszarowe i mają dużo HP. No ale możesz się zrespić, więc gra się super :D
Sorry, ale Nightreign solo to masochizm. To opcja gry dodana na ostatnią chwilę przez From Software, żeby nikt im nie zarzucił, że gra nie ma singla.
Masz dobry tutorial na początek
Chciałbym poznać ten dobry tutorial, bo w mojej wersji gry go najwyraźniej nie było :)
Gra z randomami to gra z randomami. Całkowita losowość. Czasem trafisz na naprawdę ogarnięte osoby, czasem na jednostki które pewnie same nie potrafią zawiązać butów. Jak gracze współpracują, to jest dobrze. Jak nie, tracisz 40 minut na run, który nie ma żadnej szansy na sukces. Da się grać z przyjemnością i nawet wygrywać, ale to zależy kogo ci dobierze. Przed chwilą miałem run, w którym randomy zmarnowały cały pierwszy dzień na bicie zwykłych potworów w jednej lokacji, zamiast latać od punktu do punktu i bić bossów.
Solo nawet nie masz co próbować, to niegrywalna gra samemu.
Ja bym na twoim miejscu kupił i poćwiczył z randomami, a jak w w końcu umówisz się ze znajomymi, to dzięki współpracy będzie wam szło naprawdę dobrze.
Mam nadzieję, że ten kubeł zimnej wody będzie odżywczy dla rządu i w końcu zaczną coś robić. Tusk musi powołać rzecznika rządu, żeby uświadamiać ludzi, co się dzieje.
Nie sądzę, że Nawrocki będzie wszystko wetował. Raczej pójdzie drogą Dudy i zawetuje tylko te największe projekty światopoglądowe. Bardziej obawiałbym się, że snusiarz zacznie nadużywać ułaskawienie, żeby wyciągnąć z tarapatów swoich kolegów.
Znowu mamy scenariusz PO pięknie wygrywa pierwszą turę, ale przewala drugą. Przez Trzaskowskiego Duda wygrał w 2020, teraz snusiarz. To kandydat nieobieralny. Szczerze najlepszą decyzją byłoby, żeby za 5 lat PO w ogóle zrezygnowało z bitwy o prezydenturę i zwolniło miejsce któremuś z koalicjantów.
Ale no nic, standard. Przypomnę że żyjemy w kraju, w którym pierwszy prezydent został zamordowany, bo "wybrali go Niemcy i Żydzi". Czasy się zmieniają, ale poglądy pozostają stałe.
To była ankieta na YouTube dla widzów. Każdy mógł tam głosować, nie tylko wyborcy Konfederacji.
Trzaskowski wyjdzie zwycięsko z pogadanki z Mentzenem, jeśli nie podpisze tej deklaracji i pozostanie przy własnym zdaniu.
Nawrocki właśnie na oczach kilkuset tysięcy osób pokazał, że jest pospolitym kłamcą. Nie mówiąc o tym, że kilkukrotnie zaparł się PiS, przez co Republika musiała przełączyć transmisję na coś innego.
Mentzen dobrze rozegrał ten wywiad. To taki test na wiarygodność. Jeśli Trzaskowski nie będzie się z wszystkim zgadzać, to wypadnie dobrze. Nawrocki na ten moment wypada żenująco, bo najpierw bezrefleksyjnie się zgadza, a potem musi odkręcać swoje słowa. W rozmowie o katastralny wyszło, że Nawrocki jest za, a nawet przeciw.
Kaczyński, o ile słucha, pewnie dostaje białej gorączki, bo wychodzi na to, że Nawrocki w niczym się nie zgadza z PiS i Duda to długopis.
To jest najgorszy możliwy pomysł. Nie idąc na wybory de facto głosujesz na tego gorszego.
Niestety na karcie nie ma opcji "żaden z powyższych", więc z dwojga złego trzeba głosować na Prince Polo.
Moim zdaniem próbujesz rozwiązać problem który niekoniecznie istnieje.
Istnieje. Sporo gier na PS3 ma już powyłączane serwery. No i na wieczność mają teraz platynę niemożliwą do zdobycia przez trofea multiplayer.
W Konfederacji muszą sobie teraz pluć w brodę. Gdyby nie wywalili Brauna, być może Mentzen byłby teraz w II turze zamiast Nawrockiego (21 + potencjał na głosy z kreowania się na prawdziwą zjednoczoną prawicę).
A Trzaskowski będzie musiał w II turze mówić Konfederacją, żeby to ugrać.
Zabolało, Schnepf dostała paranoi na punkcie Stanowskiego. Szastanie milionami... zarobionymi jawnie i sumarycznie za wszystkie programy.
Ciekawe, ile Schnepf bierze za program. Lis ponad 10 lat temu dostawał 90 tysięcy. W porównaniu z nim Stanowski brał ochłapy.
Schnepf chyba nie rozumie, że ma tylko zadawać pytania, a nie komentować co powie Stanowski. Robi Trzaskowskiemu niedźwiedzią przysługę, bo przypominają się standardy Rachonia i Holeckiej.
Też tak uważam. Maciak reprezentuje obrzydliwe poglądy, ale to nie usprawiedliwia poniżania go jako człowieka. Chłop zmarnował swój czas i pieniądze, żeby dojechać do Warszawy. Stanowski mógł po prostu go nie zapraszać. Albo przeprowadzić wywiad jak prawdziwy dziennikarz i obnażyć Maciaka. Odpowiedzieć w końcu na pytanie, kim on jest, skąd na pieniądze na kampanię, dlaczego popiera Putina itd. Jedynym skutkiem tej rozmowy jest to, że Maciak może teraz kreować się na uciemiężonego antysystemowca, którego nie tylko Republika nie zaprasza, ale i Kanał Zero wyrzuca za poglądy.
Co do tego, że tak samo nie zrobił z Braunem, pasuje hasło: silny wobec słabych. Słaby wobec silnych. Kanał Zero ma jakiś % widzów z poglądami Brauna. Wizerunkowo nie opłaciłoby się mu to. Maciaka nikt nie zna i myślał, że jeszcze mu ludzie przyklasną. Aczkolwiek się przeliczył, bo widać w komentarzach, że nawet widzom ten ruch się nie spodobał.
Wszystkie definicje i tak są do niczego.
Bzdura. Definicje są nieprecyzyjne, bo większość gier przeplata konwencje gatunkowe, ale definicja ma ci przede wszystkim powiedzieć, że jeżeli lubisz Gothica, niekoniecznie spodoba ci się Final Fantasy. To zupełnie odmienne podejście do RPG, dlatego Final Fantasy ma przedrostek j.
Taki Clair Obscur niby jest jRPG, ale jednocześnie ma wiele elementów kojarzonych z soulslike'ami. Dlatego ścisłe definiowanie gatunku nie zawsze się sprawdza, ale już w formie tagów różnicowanie między RPG, action RPG, jRPG, soulslike'ami lub hack and slashami jest istotne.
Ciekaw jestem miny tych zachwyconych mniej więcej w okolicach bossa z lampami.
Dalej jestem zachwycony, wybitna gra. Może masz za mały poziom lub słabe luminy?
to chyba dobrze?
Też nie, bo audycja powinna mieć oznaczenie, że jest materiałem wyborczym sfinansowanym ze środków komitetu. Generalnie w tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Albo TVP złamało prawo, albo zrobił to Trzaskowski.
Ale co to w ogóle za usprawiedliwianie? Nawet jakby ta lekarka była reinkarnacją Hitlera, poseł NIE JEST od zatrzymywania i wymierzania kary. Braun to nie Sędzia Dredd. To nie jest pierwszy przypadek takiego wtargnięcia. Jego wizyty nie noszą żadnych znamion interwencji poselskiej, to zwykła bandyterka.
Stanowski - bardzo nierównie. Czasami trafnie odpowiada, czasem palnie zbędną głupotę typu pytanie kim jest Maciak lub podróżą prezydencką. Chce celowo wyjść na błazna jak klasowy głupek
Jakubiak - jak zawsze
Senyszyn - jak zawsze
Hołownia - największa merytoryka i odpowiada na pytania, aczkolwiek pytania typu kartkówka z geografii dla Nawrockiego zbędne. To tani chwyt erystyczny.
Nawrocki - chłop nawet nie potrafi słuchać ze zrozumieniem, chyba nie odpowiedział na żadne pytanie, tylko kluczy i lawiruje
Maciak - równie dobrze mógłby tam Putin stać XD Jeśli ktoś ma wątpliwości, że rosyjska agentura działa w Polsce, to ma żywy dowód - wystawili kandydata na prezydenta
Biejat - niemrawo, po prostu jest
Trzaskowski - no nie przygotował się, strategia walenia w Nawrockiego zupełnie nietrafiona. Więcej merytoryki, anty-PiS działało w poprzednich wyborach. Dzisiaj Polacy chcą czegoś więcej.
To co się dzieje wokół tych dwóch debat, to jakaś patologia i chaos. W Republice kandydaci się drą, bo zorganizowali na świeżym powietrzu, publika gwiżdże. W TVP widzę jak jakaś ochrona w maskach nie wpuszcza Jakubiaka do środka. Brakuje żeby tam się po mordzie zaczęli lać ku uciesze gawiedzi. Grupowe szaleństwo. Na patostreamach widziałem lepszą organizację i większą kulturę.
Niestety pora się przyzwyczajać, że za kilkadziesiąt lat Polska jebnie o ziemię przez indolencję każdej władzy.
- przyrost naturalny na granicy zastępowalności pokoleń, coraz więcej emerytów, łatanie dziury imigrantami z trzeciego świata
- edukacja prusko-sowiecka bez perspektyw na zmiany; w dobie pędzącego rozwoju AI strach nauczycieli przed technologią to cofanie dzieci w rozwoju
- coraz gorszy poziom służby zdrowia przy rosnącej ilości emerytów (jakby to nie zabrzmiało, pandemia trochę przedłużyła moment katastrofy)
- powolnie idąca transformacja energetyczna (ciekawe czy za życia doczekam się elektrowni atomowej)
- szastanie pieniędzmi na datki socjalne mimo rosnącego długu publicznego; brak planów aby wyspecjalizować polską gospodarkę
- brak sensownego planu na budownictwo; w dużych miastach ludzie mieszkają w mieszkaniach wielkości kurników, a mniejsze miasta wymierają
- rozwarstwienie społeczne i zabijanie klasy średniej; w neo-feudalizmie albo będziesz bogatym oligarchą, albo plebsem
I tak dalej, i tak dalej.
Nie potrzeba nam wojny, sami się dobijemy. Wtedy czeka nas albo rewolucja, albo ktoś weźmie wszystkich za mordę i zrobi sensowne zmiany bez obawy o poparcie w kolejnych wyborach.
https://mypolitics.pl/results/1fa77159-161a-4632-99c4-21d84b0feae7
Ścisłe centrum. Okazuje się, że w Polsce nie ma takiej partii.
Sam quiz jest mocno ograniczony. Pytania nie są konkretne i nie wiadomo, jak system to zinterpretuje. Pytanie typu: czy jesteś za równością wszystkich ludzi. Równością czego? Wzrostu, wynagrodzenia?
Przecież ty nawet na grałeś w tą grę. Te kapliczki nie dają expa tylko bufa.
Są też chramy, gdzie trzeba się pomodlić w 2-5 kapliczkach, żeby zaliczyć lokację.
Tak czytając ten twój tekst to mam wrażenie, że Shadows to co najwyżej na jakimś YT widziałeś, bo generalnie bladego pojęcia o grze nie masz.
Splatynowałem tę grę :) I na serii jakieś tam pojęcie mam, ukończyłem wszystkie części, z czego większość na 100%.
aktywności pobocznych było więcej w starych częściach
Wymieńmy aktywności w Shadows:
- zamki
- chramy z modlitwą
- świątynie z listami
- medytacja
- kato
- łucznictwo konne
Aktywności w AC1:
- kradzież kieszonkowa
- podsłuchiwanie
- przesłuchanie
- informator
- zabójstwo
- wyścig
- eskorta
- zbieranie flag
Więcej :D Inna sprawa, to jak nudne one były w AC1, ale było ich więcej.
Co do wspinaczki:
https://www.youtube.com/watch?v=SmnqHepAirU
A czy to nie jest case Morbiusa, że bardziej niż film ludzi interesują memy wokół niego? Tyle że gdy w przypadku Morbiusa wszyscy ograniczyli się do śmieszkowania w internecie, teraz poszli do kina, żeby krzyczeć podczas seansu spider jockey lub flint and steel.
Super że ludzie się bawią, ale niekoniecznie jest to zasługa autorów filmu i słabo, żeby przy mylnych wnioskach kolejne filmy na podstawie gier poszły dalej w kierunku tiktokowego brainrotu.
Tak znacząca, jak różnica między kwadratem i prostokątem.
Soulslike - każda gra Souls + naśladowcy.
Soulsborne - tylko Demon's Souls, Dark Souls i Bloodborne.
Pewnie, tłumacząc dosłownie z angielskiego nie ma to sensu, bo soulslike znaczy "jak souls", ale już dawno to pojęcie stało się określeniem całego gatunku. To tak, jakby mówić, że Castlevania nie jest metroidvanią, Diablo nie jest hack and slashem, a Wolfenstein 3D strzelanką. Pojęcie soulsborne stało się przestarzałe wraz z kolejnymi grami From. Bo jak teraz je określić: soulsbornesekiroring?
Nazwać Deus Exa zbyt niszowym przy sukcesie Cyberpunka 2077 i powstającej drugiej części, to naprawdę trzeba mieć zero pomyślunku. Mamy zupełnie inne czasy, niż w momencie premiery Mankind Divided, setting jest na fali wznoszącej.
zidentyfikowano zastosowanie wielu elementów objętych prawami autorskimi w skład w których wchodzą elementy [...] mechaniki
Mechaniki nie są objęte prawami autorskimi. Mogą być jedynie opatentowane.
Ludzie kupują też czekoladę dubajską za 50 zł, ale nie przeszkadza mi to w mówieniu, że jest droga :)
Sytuacja jest po prostu absurdalna, że to właśnie Nintendo wytycza nowe standardy cenowe.
Gry Nintendo nie są AAA. Może były w okolicach szóstej generacji, dziś trudno je nazwać nawet grami AA,
Rozumiałbym to usprawiedliwianie korporacji, gdyby chodziło o no nie wiem, GTA VI.
Ale to gry Nintendo. Może i zapewniają fun, jednak technologicznie zatrzymały się jakieś 15 lat temu, grafiką nie powalają i produkuje je zespół o wielkości pewnie 10% zespołu GTA. Co uzasadnia to, że są najdroższe na rynku?
Na szczęście nie trzeba kupować najnowszych gier w dniu ich wydania, można zaczekać
Gry Nintendo zazwyczaj trzymają cenę i takie Mario nie spada poniżej 200 zł.
Ja się tutaj bardziej odnoszę do kreowanej medialnej narracji, że Mentzen to zło wcielone, które chce znieść egalitaryzm studiowania.
Tymczasem studia już teraz nie są egalitarne. Chcąc iść na studia i tak ponosisz niemałe koszta utrzymania. Albo masz bogatych rodziców, albo pracujesz, albo rezygnujesz ze studiów. Znaczna część studentów, a już zwłaszcza na studiach drugiego stopnia dorabia, żeby w ogóle móc się utrzymać. Efekt? Mało komu chce się np. pisać artykuły naukowe. Obecny system niewiele wnosi do stanu polskiej nauki, jest wydawalnią dyplomów. Każdy ma magistra, pożytek z tego mały.
Czy taki potencjalny eksperyment przywrócenia większego elitaryzmu studiów by coś przyniósł? Nie wiem, nikt tego nie wie. Ma swoje korzyści, jak i wady, na których większość się skupia. Na pewno należałoby wizję Mentzena obudować w jakieś stypendia. Nie takie symboliczne, jak 500 zł i spadaj, a np. zwrot całkowitego kosztu studiów dla najlepszych studentów.
Widzę zalety i wady obecnego systemu, widzę je też w propozycji Mentzena. Nie skupiam się jedynie na wadach, bo powiedział to nielubiany polityk.
- w AC Shadows nie ma w ogóle social stealth
- wspinanie się. W środowisku jest mniej miejsc do wspinaczki i postać się ześlizguje. Tam gdzie można się wspinać, bohaterowie robią to bezrefleksyjnie. Stary parkour wymagał jakiejś ingerencji gracza poza trzymaniem przycisku
- skrytobójstwa. Tak, wiem, można włączyć opcję w menu (XD)
- AC Shadows ma mniej (!) typów aktywności, niż AC1.
- poszukiwanie gracza przez wroga było ciekawsze. Ściąganie plakatów, uciszanie heroldów itd. bardziej angażuje niż kliknięcie w menu mapy, aby ściągnąć alarm.
Sugerowanie, że teraz nie trzeba mieć kasy, żeby studiować. Powodzenia w wynajęciu mieszkania za stypendium :D
Ja tam widzę trend odwrotny. Mentzen rośnie i nie trzeba go bronić jak niegdyś Korwina po każdej wypowiedzi. Gdzie wady w likwidacji 13, 14 i 800+? To PO już nie jest przeciwko nim?
Płatne studia też mają swoje zalety. Mamy obecnie zbyt dużo studentów na kierunkach bez perspektyw. Nie widzę przeciwwskazań, aby np. kulturoznawstwo było płatnym kierunkiem dla pasjonatów. Odsieje się ludzi, którzy łudzą się, że jakikolwiek papierek coś im da na rynku pracy. Zostaną osoby, które się tym interesują i poziom nauki wzrośnie.
Nie żebym popierał Konfederację, ale żeby się niektórzy nie obudzili z ręką w nocniku jak w 2015 roku z tym lekceważeniem Mentzena.

Nie można. Pora roku trwa 3 godziny czasu rzeczywistego. Zmiana odblokowuje się co 1,5 godziny i polega tylko na odpaleniu animacji zmiany sezonu (pora roku ma dwa sezony), którą możesz też uruchomić poprzez szybką podróż. Musi ci się najpierw naładować pasek.
Podsyłam moją tablicę. I profil: https://psnprofiles.com/Zdzichsiu
Jak widzisz, brakuje tylko zbugowanego trofeum do platyny.
Co z tego, że questów jest 230, skoro 3/4 z nich to odhaczanie celów z tablicy? To nie zajmuje dużo czasu. Gdybym szybko przeleciał przez grę i robił same zadania główne, skończyłbym ją w 20-25 godzin. To nie jest aż tak potężna gra, jak Odyssey i Valhalla. HowLongToBeat też podaje, że mediana dla ukończenia gry na 100% to 80 godzin. Najwyraźniej to nie ja szybko przeleciałem, a ty grasz wolno. I dobrze, nic mi do tego. Ciesz się grą tak długo, jak możesz :)
Prawie splatynowałem. 70 godzin zajęło mi odkrycie całej mapy i zrobienie wszystkich celów. Komuś zajmie to dłużej, jeśli będzie skrupulatnie zaliczać wszystkie zamki. Po kilku znudziło mnie jednak skradanie, po prostu zacząłem biegać od samuraja do samuraja (a i tak tego nie musiałem robić, one nie wchodzą do platyny). Ale też bez przesady, to nie jest gra kalibru Odyssey i Valhalli. Myślę, że w 40-50 godzin mógłbym spokojnie zrobić wszystko, jeśli bym mniej zwiedzał świat. Nie masz tu dużej ilości zadań z fabułą. Ot, zabijasz kolejne cele. Wystarczy korzystać ze zwiadowców do odkrywania, gdzie one są, a nie szukać na ślepo. No i podarowałem sobie grindowe questy typu zabij 100 bandytów. Szkoda mojego czasu.
Po tych 70 godzinach musiałem zostawić grę włączoną bezczynnie, żeby zmieniały się pory roku (jest trofeum za legendarne zwierzęta, które pojawiają się tylko w konkretnej porze roku). Ale i tak lipa, bo trofeum Limitless u niektórych jest zbugowane (w tym u mnie) i się nie zalicza. Wrócę jak Ubisoft spatchuje, bo tylko to mi zostało.
Dla porównania, zrobienie na 100% Origins zajęło mi też około 70 godzin, Odyssey 120, a Valhalli 170.
///edit
Zerknąłem na twój profil i widzę, że robisz naprawdę ładne screeny. To też znacząco podbija ci czas grania. Ja nie zatrzymywałem się w miejscu, żeby wykadrować zrzuty ekranu. Czas gry zależy od sposobu grania.
Prawie wyplatynowałem i podtrzymuję swoje zdanie o tej grze. To chyba najgorsza część Assassin's Creed, a na pewno jeśli chodzi o RPG-owe odsłony.
Plusy:
- naprawdę ładna oprawa graficzna. Ubisoft dopracował technologię w stosunku do poprzednich części, wrażenie robią zwłaszcza efekty pogodowe
- Ubisoft dalej potrafi w wizualne oddanie epoki
- system pór roku ciekawy i z potencjałem na dalszy rozwój
- Yauke i Naoe da się polubić. Zwłaszcza zadania osobiste Yasuke są ciekawe
- japoński dubbing jest świetny, dodaje mnóstwo życia do takich sobie dialogów
Neutralnie:
- ogólnie fabuła jest słaba, ale ma jednak kilka naprawdę dobrych chwil. Reżyseria scen w kluczowych momentach daje radę. Ale już struktura narracji jest niestety strasznie rozproszona, nie ma żadnego spoiwa między odhaczaniem celów z tablicy.
- system walki znośny. Ot, klikadło z unikami. Ani to szczególnie dobre, ani też złe. Spełnia swoje zadanie.
Minusy:
- całkowite porzucenie wątku współczesnego. Buildup, które robiło Origins, Odyssey i Valhalla, który mógł zostać ładnie rozwiązany tutaj, został zupełnie wyrzucony do kosza
- fatalne aktywności w świecie, powtarzane w kółko: zamki, w których trzeba zabić x samurajów, chramy gdzie trzeba zmówić x modłów i świątynie, gdzie trzeba znaleźć x listów. 3 aktywności na tak dużą mapę (+ niezła medytacja, okropne kata i znośne łucznictwo konne). To już pierwszy Assassin's Creed, gra od zawsze ganiona za powtarzalność, miała więcej typów rzeczy do robienia
- questy poboczne to parodia. Ubisoftowi naprawdę nie chciało się ich wymyślać albo zaprzęgnięto do tego AI. Gdy części od Origins wzwyż lepiej lub gorzej starały się w zadaniach pobocznych nakreślić mikropowieści w tylu Wiedźmina 3, tutaj większość zadań opiera się na odhaczeniu x celów do zabicia z tablicy, znalezieniu x przedmiotów lub zabicia x bandytów. Fuszerka i cofanie się w rozwoju.
- dawno nie słuchałem tak złej i niespójnej ścieżki dźwiękowej. W jednej chwili macie naprawdę dobry ambient, by za chwilę w walce wleciał hiphopowy bit. Burzy to całkowicie immersję i psuje odbiór niektórych scen.
- system rozwoju postaci mało znaczący. Po nazbieraniu punktów odznaczałem rzeczy na drzewku, za bardzo nie zwracając uwagi na to, co one robią, jeśli nie były nowym skillem. Zablokowanie rozwoju za punktami wiedzy też jest absurdalne. Odhaczałem wszystkie aktywności na mapie, jakie napotkałem, wiec nie miałem z tym problemu, ale wyobrażam sobie, że osoby chcące zaliczyć tylko fabułę główną zatrzymają się w połowie drzewka
- słabo zaprojektowany ekwipunek. Zdobywacie legendarny przedmiot, za 5 levelów staje się on bezużyteczny, bo byle łachy mają lepsze staty przez skalowanie
- połączenie dwóch najgorszych systemów: regionów zablokowanych poziomem gracza i skalowaniem do twojego poziomu. Nie ma tu w ogóle poczucia progresji.
Shadows to gra stworzona bez cienia ambicji, od sztancy i z zawartością zaprojektowaną przez Excel. Czuć, że robiło to kilka zespołów, a potem zabrakło kompetentnego reżysera, aby to zebrać w spójną całość. Jest idealna do odmóżdżenia się i przyjemnego zmulania po pracy. W takiej formie da przyjemność (inaczej bym jej nie chciał splatynować), no ale w każdym innym przypadku to tylko mierna gra. Formuła już się wyczerpała, mówię to jako fan serii, który ukończył wszystkie części. Mam nadzieję, że Hexe wniesie trochę powiewu świeżości, bo nie wiem czy wytrzymam z kolejnym Asasynem RPG.
Nie przeczytałeś dokładnie mojego wpisu. Tu w ogóle nie chodzi o złe gry. Chodzi o przyzwoite gry online.
Zobacz sobie co się dzieje na Robloxie
Sukces Robloxa nie oznacza, że klon tej gry poradziły sobie tak samo. Wręcz przeciwnie, jest wielce prawdopodobne, że poniósłby porażkę. Powód jest prosty - czas. Ludzie nie mają czasu, żeby grać w kilka gier online jednocześnie. Jeśli ktoś przyzwyczaił się do Robloxa, nie będzie chciał przesiąść się na podobne usługi. Bo po co? Już prędzej zmieni całkowicie grę, jeśli mu się to znudzi. Z tego samego powodu Facebook jest monopolistą w swoim segmencie.
W grach singleplayer jest inaczej. Przejdziesz, zapomnisz, weźmiesz coś innego. Łatwiej jest przebić się po prostu przyzwoitej grze single, bo nie wymaga takiej inwestycji czasowej, jak tego samego kalibru gra online.
A teraz wklej obrazek z 10x tyle gier online, które sobie nie poradziły, w tym od Ubisoftu. Gracze chcą online, prawda. Ale rynek online jest ograniczony. Jeśli ktoś gra w LoL-a, nie będzie skakał z kwiatka na kwiatek po kilkunastu innych MOBA-ch. Pozostanie przy LoL-u. Podobnie przy MMORPG i sieciowych shooterach. Żeby się przebić, trzeba stworzyć albo coś nowatorskiego (jak kilka lat temu battle royale), albo wybitnego. Zaledwie poprawna gra online to prosta droga do katastrofy i myślałem, że nauczyliśmy się tego już 15 lat temu, gdy rynek zalały klony WoW-a. Pamięta się o ilu z nich? 1? 2? Tak więc, gracze zazwyczaj nie chcą nowych online. Chcą grać w to, co znają.
możliwość niszczenia wnętrza świątyń, wyobraź sobie byśmy mogli w AC2 rozwalać krzyże w watykanie
W Assassin's Creed Valhalla był nawet specjalny tryb River Raids polegający na najeżdżaniu na chrześcijańskie świątynie :)
Assassin's Creed Shadows można zarzucić wiele rzeczy pod kątem rozgrywki i narracji, a ty sprowadzasz je do kocopołów. Ubisoft celowo zastosował rage baiting z Yasuke, żebyście się skupiali na czarnoskórym samuraju, zamiast krytykować np. katastrofalne questy (zbierz 10 przedmiotów, zabij 100 bandytów).
Nie widzę tego. Siłą Split Fiction jest gra w dwie osoby i zabawa z konwencją gier, co w kinie jest niemożliwe. Sama opowieść nie jest przesadnie wybitna.
Właśnie Google to potwierdza, więc to ty musisz udowodnić, że jest inaczej.
Ja ci podałem wycinek z japońskiego prawa, który mówi, że można wykorzystywać budynki historyczne w grach.
Nie wiem, może ten konkretny budynek ma inną specyfikę. Dlatego chcę źródła, bo bez niego twój najazd na Ubisoft jest bezpodstawny. Jeśli będziesz mieć rację, to ci ją przyznam.
No tak, bo w parlamencie zasiadają zazwyczaj same tuzy intelektu. Jak ktoś tam coś powie, to jest święte. Popatrz na polski parlament i powiedz mi, czy wszyscy posłowie znają prawo, lub czy nie ma w nim zadymiarzy pokroju Brauna, którzy robią z igły widły.
Podany link nie odwołuje się do jakiegoś tam prawa, a do prawa japońskiego. Dlatego chciałbym poznać, dlaczego w przypadku tej konkretnej budowli jest inaczej.
A to bardzo ciekawe, bo według tej strony nie musieli mieć praw:
https://monolith.law/en/general-corporate/building-image-use-illegal
W większości krajów nie potrzeba mieć praw do historycznych budynków. No bo gdzie w tym logika? Ich architekci nie żyją od kilkuset lat, prawa autorskie dawno wygasły. Co najwyżej schematy konstrukcyjne mogą być dalej zastrzeżone, żeby nikt nie budował kopii, ale w grze nie robisz 1:1 repliki, tylko imitację.
Inna kwestia, to trademark, jak to ma miejsce np. ze znakiem Hollywood. Specyficzna kompozycja jest traktowana jako znak towarowy, a nie element architektury. Ale wątpię, że ta konkretna świątynia w Japonii jest znakiem towarowym.
Jeśli mówię kocopoły, chciałbym źródło dlaczego akurat w przypadku tego miejsca z gry jest inaczej.
można napisać o każdym sandboksie
Assassin's Creed to nie sandboks. To liniowa gra na otwartej mapie.
Unity. Najlepsza odsłona z "formuły miejskiej" i najlepszy parkour w historii serii. Nie jest tak rozwleczona jak odsłony od Origins wzwyż, ma angażujące aktywności poboczne i świetny Paryż.
Imperator nie wylezie
spoiler start
bo "nie żyje". A wątpię, byśmy odwiedzili złoty tron, choć byłoby to epickie.
spoiler stop
Może Roboute Guilliman się pojawi?
za te podatki tak naprawdę zapłaci odbiorca końcowy
Nie przelałem Facebookowi, YouTube i Google ani złotówki. Te firmy zarabiają na moich informacjach, nie wiem co jeszcze mogłyby wyciągnąć, aby zapłacić w Polsce podatek :D
Serio, wciąż nie rozumiem tego poddańczego nastawienia. Gdyby wyżej wymienione firmy, do spółki z Disneyem lub Coca-Colą mogły, to korzystałyby dziś z pracy niewolników. Korporacji nie obchodzi, że je wspierasz. One chcą cię wydoić ile się da. To są cyniczne oligopole. Omijanie podatków w krajach, w których świadczą usługi, to zabijanie konkurencji. Gdy Polak chce założyć firmę, musi płacić podatek od zaraz, a tymczasem korporacje odpisują sobie legalnie zyski. W takich warunkach nie powstanie żadne polskie przedsiębiorstwo, które się liczy. Nie ma warunków, aby konkurować z globalną firmą.
Ta forma przepisów podatkowych to jeszcze pokłosie lat 90, kiedy po komunie zależało nam żeby ściągnąć zachodnie firmy dające miejsca pracy. Już dawno minęła pora, żeby to naprawić. Ambasador (niedoszły) USA grożący paluszkiem tego nie zmienia.
bzdurnych podatków
Powiedz mi, co trzeba mieć w głowie żeby bronić korporacyjnych molochów? Postulat obniżenia podatków dla pani Stasi z warzywniaka - super. Propozycja obniżenia podatków dla polskich dużych firm - rozumiem. Ale nie potrafię pojąć tego poddańczego stosunku do globalnych korporacji będących o krok od osiągnięcia dystopijnej wizji z cyberpunka. Nie wiem, z czego to wynika?
Sceny gdy ojciec Harry'ego prześladuje z kolegami Snape'a nabiorą nowego znaczenia. Nie dość, że łobuz, to jeszcze rasista. Aż dziw, że nie dołączył do Voldemorta.
Pójście na szkolenie = złożenie przysięgi wojskowej. Nawet po dwóch dniach szkolenia stajesz się żołnierzem rezerwy.
No i po to jest krytyka, żeby im się głupich pomysłów nie zachciało. Gdyby kredyt 0% też każdy traktował na zasadzie "poczekajmy co tam zrobią, jakoś to będzie, jeszcze nic nie wiemy", to by to przeszło.
Z pewnością przed wyborami dowalą facetom obowiązkowy pobór.
Na odwrót. Przed wyborami mówią o pełnej dobrowolności, by po nich wprowadzić obowiązkowe szkolenia. Na własne życzenie przez niedotrzymanie obietnic wyborczych Tusk stracił u mnie jakiekolwiek pokłady zaufania. W tej kwestii też będę zakładać, że jedno sobie gada, a drugie zrobi.
to exodus wielu milionów mężczyzn na kilka miesięcy z rynku pracy
Przysięgę wojskową składasz nawet po 2 dniach szkolenia. O to się rozchodzi. Po iluzorycznym szkoleniu będziesz traktowany jako żołnierz rezerwy. Ja bardzo jestem na tak, żeby zwiększyć potencjał obronny szarego obywatela. Ale nie w sposób graniczący z radziecką mentalnością. Więcej dobrego zrobiłby chociażby darmowy bon na strzelnicę/siłownię/kurs pierwszej pomocy/lekcje pływania, niż wzięcie w kamasze.
Oczywiście, bo politycy to ludzie znani z prawdomówności. Zwłaszcza, gdy zbliżają się wybory ;)
jednym z najbardziej docenianych jest model szwajcarski, tzn. to nie jest obowiązkowe
5 sekund w Google - jest. W Szwajcarii każdy obywatel w wieku 18-34 lat musi przejść szkolenie wojskowe. Nieobowiązkowe jest coroczne szkolenie "przypominawcze" w rezerwie.
Podczas poboru do wojska nie idziesz po to, żeby nauczyć się strzelać. Masz zostać tam złamany psychicznie, żeby w razie wojny bez zastanowienia słuchać poleceń trepa. Dlatego częściej niż strzelać i pracować nad kondycją, będziesz obierać ziemniaki, myć kible i pajacować z musztrą.
Pan youtuber powiedział i nie można. Będzie tak dopóki materiały z nagłówkami: upadek studia, najgorsza gra, katastrofa lub porażka nie przestaną na siebie zarabiać. Negatywne emocje łatwiej monetyzować, a stado owieczek idzie za tym, bo ktoś im wmówił, że na tym polega merytoryczna i obiektywna (XD) ocena gier.
To jest w 100% subiektywne. I jest złym designem, bo...? Robiąc jedną rzecz, blokuję sobie dostęp do innej? To przecież znakomity design! Daje graczowi poczucie sprawczości. Oczywiście zakładając, że masz alternatywy, a gra nie opiera się tylko na walce mieczem dwuręcznym. Nie bez przyczyny w dobrych RPG-ach, jeśli wybiorę ścieżkę maga, to nie stanę się łucznikiem.
To jest tak samo jakbyś w każdej grze po śmierci musiał zaczynać ją od nowa.
Są takie gry. Nazywają się roguelike. Ba, w zwykłych grach masz tryby typu Iron Mode/Insane Mode, które nie pozwalają ci zapisywać i po porażce musisz powtarzać przynajmniej poziom od nowa. Jeśli nikt by z nich nie korzystał, twórcy by ich nie dodawali. Poza tym, mało masz osób, które robią sobie wyzwania hitless?
I właśnie ta frustracja jest czysto subiektywnym odczuciem. Obiektywnie powiesz, że dana mechanika istnieje i jaki ma wpływ na grę. Gracz ocenia, czy mu to odpowiada. W tym przypadku odczucia recenzenta mogą przekładać się na moje odczucia, ale mogą też być od nich zupełnie różne. Gwarantuję, że znalazłyby się osoby, które uznałyby możliwość tracenia kończyn w survivalach za najlepszą mechanikę ever.
No tak, każda mechanika wpływa na dynamikę gry. Ale co to właściwie mówi odbiorcy recenzji? Bez subiektywnej opinii nic tu nie przekażesz.
Tak samo nie rozumiem, dlaczego brak konia musi być intersubiektywnie zły. Nie każda gra polega na tym, żeby przejść ją jak najszybciej. Np. w Kingdom Come dzięki podróży piechotą w początkowych etapach trafiasz na losowe wydarzenia, chłoniesz lepiej świat i wchodzisz do zakamarków, które byś ominął podczas jazdy. To same zalety projektowe.
Oczywiście, że nie jest obiektywnie zły. Tak samo, jak nie jest obiektywnie dobry. Jego odbiór jest zależny wyłącznie od preferencji gracza.
Jedni będą chwalić grę za oddanie realiów. Spodoba im się to, że pozyskanie konia ma formę zagadki ukontekstowionej w świecie gry, bo możesz go zdobyć na kilka sposobów. Inni będą marudzić, że nie otrzymali konia na start, bo nie chce im się chodzić. To od twoich subiektywnych odczuć zależy, czy spodoba ci się dynamika gry wywołana brakiem konia.
Recenzje gier (i innych dóbr kultury) mają inną specyfikę od recenzji technicznych sprzętu RTV/AGD. To trochę tak, jakbyś sprowadził recenzję książki do: wielkości czcionki, obecności ilustracji albo tego, czy zdania są napisane bez błędów ortograficznych i stylistycznych. Tymczasem w książce masz jeszcze fabułę i bohaterów, których odbiór będzie subiektywny. Tak samo jest w grach. Jednym dana mechanika się spodoba, innym nie. Patrz, reakcja Krzysztofa Maja na Kingdom Come 2.
Jak w niektórych kwestiach się z tobą nie zgadzam, tak tutaj pełna zgoda. Soulsy zawsze opierały się na trzech filarach: eksploracji, poznawaniu lore i walce z bossami. Nie chodziło w nich o to, żeby jak najszybciej przebiec od bossa do bossa, ale odkrywać świat. Przeciwnik na końcu był zwieńczeniem jego poszukiwań.
Niestety teraz zaczyna dominować płytkie pojmowanie gatunku, w którym Soulsy to wyłącznie walka z bossami. Przyczyniają się do tego streamerzy pokroju Kiszaka, który ukończyli grę sto razy i nudzi ich już wszystko, co nie jest pojedynkiem z bossem. Do takich osób kierowane jest Nightreign.
Najlepiej jeszcze Fortnite'a wklej lub PUBG-a.
Wiadomo, jak nie zrównasz się z trzecią grą z topki pod względem peaku graczy, to nie osiągnąłeś sukcesu. Zwrot gry po pierwszym dniu i dorównanie konkurencji przy dziesięciokrotnie niższym budżecie? Phi! Kogo to obchodzi, viralowa gierka z Pokemonami osiągnęła więcej.
Budżet Starfielda - 400 milionów
Budżet Kingdom Come 2 - 40 milionów.
10 razy mniejszy.
Peak Starfielda - 330 tysięcy
Peak Kingdom Come 2 - 256 tysięcy
1,29 razy mniejszy.
1,29 razy mniejszy peak przy 10 razy mniejszym budżecie. Więc tak, jest sukces.
Po pierwsze, za jego sukcesem stała głównie słabość Poczty Polskiej.
Tak działają wszystkie innowacje. Coś jest słabe, zróbmy to lepiej. To tak, jakby powiedzieć, że Edison odniósł sukces z żarówkami, bo świeczki były słabe :D Absurd. No pewnie by nie było paczkomatów, gdyby Poczta Polska działała jak należy, ale co to zmienia? Znalazł świetny sposób na poprawę usług kurierskich i go zrealizował. Zagranicą nie ma paczkomatów, jesteśmy na czele innowacji i komfortu w tej dziedzinie dzięki InPostowi.
Nie napisałem nigdzie, że jest kryształowy. Bo nie jest, m.in. kurierzy i ludzie na sortowni muszą harować jak mrówki, żeby nasze paczki były już na drugi dzień do odbioru.
Chłop dzięki paczkomatom zrobił chyba największy biznes w historii Polski. I dokonał tego tłukąc się ciągle z państwem. Przypomnę czasy gdy na początku działalności InPost musiał dodawać do listów poleconych metalowe tabliczki, bo poczta sobie ustaliła minimalną wagę listu, na jaką ma monopol.
Akurat Brzoskę stawiałbym jako przykład człowieka sukcesu, a nie neo-oligarchę. Aczkolwiek zgoda, w takich kwestiach powinny być przeprowadzone szeroko zakrojone konsultacje społeczne, a nie udawanie się w łaski jednoosobowego autorytetu.
Tylko o czym my tu mówimy? To zagranie pod publikę przed wyborami, bo większość Polaków lubi InPost. Nie sądzę, aby do czegokolwiek to doprowadziło.
Marzy mi się rząd, który wreszcie da kopa w dupę lobby deweloperskiemu
https://x.com/MNiedorozwoju/status/1888531363856298303
Mi się udało
spoiler start
ale to bardziej kwestia szczęścia. Podbiegłem szybko do wilków i skupiły się na mnie, a baran uciekł. Przestraszone wilki zaczną uciekać, ale jak pisał Bukary, w końcu wrócą pod drzewo. Jak uciekną, możesz przeczekać chwilę.
spoiler stop
Ucieknij, nie musisz z nimi walczyć ani ratować NPC. Porób zadania, wyszkól się w walce na słabszych wrogach. Traktuj to jako immersive sima lub RPG w stylu Gothica. Jesteś na początku gry zerem, nie pchaj się w trudne sytuacje. To nie action RPG, gdzie musisz walczyć z każdym, bo tak kazali twórcy. Trzeba sobie trochę przestawić mentalność w stosunku do innych gier. Jeśli ktoś zabija cię jednym pchnięciem, to znaczy że twoja postać jest ewidentnie za słaba.
Też mam wrażenie, że ktoś tu celowo podkłada świnie pod Kingdom Come. Stawiam, że to brudna korporacyjna gra biznesowa. Najprościej w tych czasach zaszkodzić grze poprzez wymyślanie bzdurnych zarzutów, które youtuberzy (świadomie lub nie) przekażą dalej dla wyświetleń.
Daniel Vavra wetknął szpile zarówno w skrajnie lewicowe, jak i prawicowe grupy. Zależnie kto komentuje, to albo gra woke, albo alt-rightowa laurka. A "najwięcej" o grze wiedzą ci, którzy w nią w ogóle nie grali. Doskonały przykład ery dezinformacji.
ludzie PO ROKU mieli już grzyb, na ścianach
W niektórych patodeweloperkach nie trzeba roku na takie atrakcje, wystarczy kilka tygodni ;)
https://noizz.pl/design/bialoleka-nowe-osiedle-w-warszawie-zalana-posadzka-grzyb-brak-ogrzewania/xyfbe0c
jakie to za PRLu świetne bloki budowano i za jaką cenę - mieszkałem w takim
Pół Polski mieszkało. Wszyscy wiemy, że to bloki budowane po pijaku z krzywymi ścianami i notorycznie rozkradanymi materiałami. Ale rozplanowanie przestrzenne było za PRL-u znakomite.
Mamy masę piętrzących się problemów, które tworzą pajęczynę.
Mniejsze miasta się wyludniają, bo nie ma w nich pracy. Młodzi wyjeżdżają do dużych miast w poszukiwaniu pracy. Nie mają gdzie mieszkać. Zakup mieszkania w dużym mieście wiąże się z kredytem na całe życie. Nie rodzą się dzieci, bo młodych nie stać na nie, gdy spłacają mieszkanie. Nie mają też czasu, bo tracą go na dojazdy. Nie ma dzieci? Nie będzie emerytur.
Budownictwo socjalne to tylko jeden z puzzli. Poza nimi, trzeba na nowo zbudować atrakcyjność mniejszych ośrodków miejskich. Np. poprzez promowanie pracy zdalnej.
To ze w sumie nie wiesz jak zostal przedstawiony w grze, bo w nia nie grales
Grałem i ukończyłem. Recenzowałem Kingdom Come na innym portalu.
Zdefiniuj swoją definicję tokena, bo najwyraźniej mamy inne. Musa nie jest wciśniętym na siłę symbolicznym czarnoskórym. Jest normalną postacią, która nie krzyczy o tym, że została wprowadzona do gry przez wzgląd na inkluzywność. W twoim rozumieniu to tak, jakby powiedzieć, że Komar jest tokenizacją Polaka. Nie jest.
To ze ta postac jest typowym tokenem, ktory pewnie zostal dodany dla swietego spokoju to chyba jest oczywiste.
Kompletna bzdura. Musa to cyrulik w obozie żołnierzy Zygmunta. Trafił do niego prosto z królewskiego (węgierskiego) dworu i podczas rozmowy przedstawia graczowi całą drogę, jak się tam znalazł. Ta postać została wprowadzona do gry w idealny wręcz sposób z poszanowaniem historii. W fabule występuje jako archetypiczna "osoba z zewnątrz". Zupełne przeciwieństwo blackwashingu uprawianego przez Disney, Netflix i inne wytwórnie.
nie pozbędziesz się w tego typu grze - osadzonej w takich, a nie innych realiach - wrażenia, że gość za bardzo wyróżnia się z tła
Może cię zaskoczy, ale Henryk jest zdziwiony na widok Musy i może nawet spytać, dlaczego ma taki kolor skóry. On się właśnie wyróżnia, tam każdy traktuje go jako element egzotyczny.
Nie ma żadnego znanego mi potwierdzenia w źródłach, tego oczywistego kłamstwa jakie prezentują twórcy.
Tak, na pewno w Europie nie pojawił się żaden czarnoskóry. Żaden. Zwłaszcza z Mali, które było centrum afrykańskiego handlu ze światem arabskim.
Było bardzo proste rozwiązanie. Kara porządkowa za spóźnienie i notoryczną odmowę współpracy, ale skoro już się pojawił, to lecimy z przesłuchaniem. Załatwiamy co mamy do załatwienia, a nie lecimy z kolejnym odcinkiem telenoweli.
To, że wersje cyfrowe są tańsze, to zwykła bujda, by nie powiedzieć kłamstwo.
Cyfrowy God of War Ragnarok w sklepie Play Station - 339 zł.
Pudełkowy God of War Ragnarok na stronie Empika - 179 zł.
Wersje pudełkowe są tańsze. I zawsze będą, bo masz koszty magazynowe zachęcające do częstszej przeceny gier i pozbycia się ich z magazynu, a także rynek gier używanych. Dlatego firmy chcą z nich zrezygnować. A tobie wmawiają, że to z korzyścią dla twojej wygody. Gdyby nie pudełka, Sony na PS5 miałoby monopol na sprzedawanie gier i musiałbyś zawsze bulić te 340 zł za pojedynczą grę. Nie da się porównywać tego z rynkiem pecetowym, gdzie poza Steam masz multum keyshopów, bundli itd. Dlatego graczom powinno zależeć, żeby wersje pudełkowe przetrwały jak najdłużej. Nawet, jeśli z nich nie korzystają. Dzięki nim gry są tańsze. Nie mówiąc o misji prezerwacji kultury.
Pełczyńska-Nałęcz staje się kolejnym asem tego rządu.
800+ dla niepracujących Ukraińców, a ty Polaku rób w januszeksie na umowie śmieciowej :D
Ale o czym tu dyskutować? Choćby PO wystawiło kulawego psa, to w drugiej turze otrzyma mój głos, jeśli będzie przeciwko kandydatowi PiS. W pierwszej? Po moim trupie.
Tymczasem na Xbox. Zobacz ile gier wlatuje w pierwszym kwartale tego roku. Nawet taki doom.
W którego mogę zagrać też na PS5. Zresztą jak w 3/4 gier Microsoftu. Po co mam kupić XBOX-a, skoro Microsodt wydaje też gry na sprzęt konkurencji?
Taktyka XBOX-a nie jest lepsza. Prowadzi do powtórki z Segi. Zrezygnowania z produkcji konsol (bo po co?) i przejścia na 100% wydawanie gier.
Poproszę o nagrania każdej z tych osób. Porównamy sobie, czy jest to wycięty kadr z podniesioną ręką, czy intencjonalny gest.
To można skwitować jednym wielkim: XD. A gdyby KO nie podmieniło Kidawy na Trzaskowskiego, to może dziś Hołownia były prezydentem. Można tak gdybać w nieskończoność, ale lepiej opierać się na faktach, a nie politycznych przeinaczeniach.
Hołownia w 2020 zrobił wszystko, co się dało. Otwarcie powiedział, że będzie głosować na Trzaskowskiego i zachęcił do tego swoich wyborców, gdy (jako jedyny!) przeprowadził z nim rozmowę live. Za statystykami kryją się... uwaga, ludzie. Ludzie mają własne przekonania. Kto nie był przekonany do Trzaskowskiego taki pozostał, nawet jakby Hołownia złote góry mu obiecywał. Nie da się w 100% przesunąć elektoratu na innego kandydata. To nie bydło na pastwisku.
Ma po części związane ręce przez obecnego lokatora pałacu
Ja ten argument jeszcze przyjmowałem pół roku, ale teraz? To bzdurne myślenie życzeniowe usprawiedliwiające dyletanctwo i lenistwo. Nic się nie zmieni w tej kwestii nawet gdy Trzaskowski zostanie prezydentem, jeśli teraz nie ma żadnej woli do działania.