To jest oczywiście niegłupi pomysł, wbrew jazgotowi "graczy".
Działalność platform cyfrowych, podobnie jak społecznościowych, to czysty transfer pieniędzy z Turcji, czy dowolnego innego kraju, bez żadnego opodatkowania.
Z punktu widzenia lokalnej gospodarki, zwykła nieuczciwa konkurencja.
Rezygnacja z zakupu RTX5080 to moja najlepsza decyzja w ubiegłym roku. Przespałem się z tym kilka nocy. I w końcu stwierdziłem, ze ta karta nie jest mi do niczego potrzebna. Gram na monitorze 42" 4K 60Hz i leciwy RTX2070 bez problemu daję radę we wszystkim, w co chcę zagrać. Więcej jak 60 klatek i tak nie zobaczę. I nie potrzebuję elektrowni.
Uświadomiłem sobie, że zwyczajnie szkoda pieniędzy. Zresztą trzeba powiedzieć, że mając PC od 1995 roku, nigdy wcześniej nie miałem jednej karty grafiki tak długo jak obecnego RTX2070. Zawsze wydajność moich kart grafiki ze średniej półki kończyła się znacznie szybciej.
KC2 jest grą doskonałą. Pod każdym względem.
W tym roku nie było żadnej innej, która choćby zbliżyła się do tej produkcji.
Dla mnie hype wokół Clair Obscur jest zbiorową halucynacją.
Gra może jest w stanie rywalizować w kategorii "grafika" lub "nowatorski pomysł", ale typowanie jej do GOTY to nieporozumienie.
"inspirowana [..] 8-bitową klasyką z Commodore 64" gra ma minimalne wymagania IntelCore i5
Buhahahaha
Kilka miesięcy temu zmieniłem 16GB na 32GB.
I przestałem zupełnie śledzić co się dzieje.
Jak dla mnie szok.
32GB Corsaira kosztowało mnie 350 złotych, bez zbędnego szukania super ofert.
Dziś te same moduły 1500 zł.
Świat zwariował.
Zaraz okaże się, że 4TB SSD Kingstona, jaki kupiłem w zeszłym roku i nawet nie rozpakowałem, bo okazało się, że się jednak nie przyda, będzie lepsza inwestycją oszczędności niż cokolwiek innego.
Kto dokładnie i dlaczego miałby kupić taki produkt?
Zupełnie nie rozumiem w jakim celu miałbym kupować de facto kolejny komputer, co więcej ograniczony do systemu operacyjnego będącego ekosystemem Steam.
Przecież dziś mogę swojego peceta podpiąć pod telewizor i korzystać ze Steama w dokładnie ten sam sposób.
LOL
Chcą 250 złotych za grę sprzed ponad 10 lat?
Dlaczego ktoś, kto już to raz kupił, miałby za to płacić drugi raz jak za zboże?
A jeśli ktoś nie kupił, to takie gry się teraz kupuje góra po 19,99. Ale tylko jak ma się stary i xujowy komputer.
Mogą sobie robić co chcą, ale gra jest niegrywalna dopóki:
1. Nie poprawią balansu poziomów.
Nie może być tak, ze grasz postacią HC, wszystko ginie na dotyk. A nagle umierasz na hita.Instant death. Nie wiadomo kto Cię zabił i dlaczego.
2. Nie wprowadzą możliwości zapamiętywania setupu.
Ponowne przeklikiwanie się na nowej postaci przez drzewka to dobra godzina. Bezsensowna czynność.
3. Nie wprowadzą rankingów.szczelin, to znaczy "dołów" (kto w ogóle wymyślił te tłumaczenie?)
Solą tego typu gry i endgame jest porównywanie się z innymi.
Osobiście uważam też, że brak itemów setowych to zabranie grze jednej z podstawowych funkcjonalności budowania postaci.
U mnie D4 poszło pod nóż po dwóch sezonach. Jednym rok temu, a drugim, dla sprawdzenia czy coś się zmieniło, ostatnio. Stwierdziłem, że szkoda czasu na tę grę.
Zupełnie nie rozumiem w jakim celu robi się rzeczy, o które nikt nie prosi i których nikt nie potrzebuje.
"Słaby polski dubbing" jako wada?
Litości.
W tę grę gra się z japońską ścieżką dźwiękowa i napisami.
Inne ustawienia to czysta herezja i marnowanie potencjału gry.
Czekam z niecierpliwością na wersję PC.
Cushima była dla mnie grą idealną. 11/10
Gdybym miał się krótko odnieśc do głównej tezy artykułu, napisałbym:
Gówno prawda.
Grę kupiłem jakieś pół roku temu.
Po miesiącu odpuściłem. Niedawno podjąłem kolejną próbę i w rezultacie odinstalowałem.
Z mojej perspektywy gra jest niegrywalna.
A tego typu grach gram wyłącznie postaciami HC. I oczekuję tego by mechanika była przewidywalna, a nie los jak wicher.
Straciłem z dwa tuziny postaci przez "nieznanego zabójcę".
Nie da się grać, gdy na poziomie trudności, gdzie wszystko zabijasz tylko biegnąc, możesz zginąć na hita z nie wiadomo jakiego powodu.
W Diablo 3 problemem były disconnecty, ale przynajmniej wiadomo było co i jak bije. Nie byleś w stanie zginać, o ile grałeś rozsądnie.
Tu wprowadzono element losowości. Po prostu giniesz.
A odtworzenie postaci to oprócz ponownego gonienia 60 levelu, dodatkowa godzina przeklikiwania się przez drzewka umiejętności, bo program nie potrafi ich zapisać.
Do piachu.
A tę grę to już wydali?
Czy nadal jest dostępna dla tych, którzy zdecydowali, że zapłacą za bycie beta testerem?
Pewnie mają dużo czasu. Może ktoś z nich zapłaci mi i posprząta mój garaż?
Nie potrafimy z sensem zrobić nic nowego?
Zapakujmy staroć w nowe opakowanie i sprzedajmy jeszcze raz.
To jest obecnie główny trend w branży gier komputerowych.
Rok 2045
Early access PoE2 otrzymał nową aktualizację 0.9999925
Nabieram powoli przekonania, że gra zostanie wydana w momencie, gdy już dawno przestanie mnie interesować.
A żadnych early accessów, co do zasady, nie kupuję.
To naturalne, że zmieniają się priorytety co do rozrywki.
Kiedyś trzeba skończyć z grami.
I przejść na alkohol, szybkie samochody i dziwki.
Obejrzałem bezpłatnie tę betę.
Cokolwiek z niej wyrośnie, to wniosek mam jeden.
Trzeba się leczyć na głowę, jeśli ktoś zapłacił za tę grę, to znaczy za szkielet przyszłej gry, we wczesnym dostępie.
Choroba umysłowa.
Jestem na tyle stary, że pamiętam czasy, gdy firmy developerskie zatrudniały beta testerów i im płaciły za pracę.
A teraz ludzie płacą za produkt, którego nie ma.
Pewnie za kilka lat będą płacić za grę, którą sami sobie zrobią?
Zmieniać ustawienia BIOS, bo gra ma takie wymagania?
Kogoś zdrowo popierdoliło.
Poproszę o inną grę.
Zmieniać ustawienia BIOS, bo gra ma takie wymagania?
Kogoś zdrowo popierdoliło.
Poproszę o inną grę.
Kupiłem rok temu. Zagrałem chwilę i poszło na półkę.
Niedawno z ciekawości wróciłem.
1. Nadal nie ma rankingu szczelin, to znaczy "dołów". Porażka.
2. Gra przestała się wywalać do pulpitu po +/- 1,5h zabawy. Naprawili więc ewidentny bug w zarządzaniu pamięcią.
3. Postać nadal może zginąć od nie wiadomo czego, w sytuacji, gdy biorąc pod uwagę poziom trudności, nie powinno się to wydarzyć. "Unknown killer" bug nadal więc istnieje, choć mam wrażenie, że rzadziej. Tak czy inaczej, czyni to grę postacią HC nonsensowną stratą czasu. A inaczej nie grywam od kilkunastu lat z Diablo.
Gra wraca na półkę. Za rok zobaczymy.
A tablica wyników szczelin, to znaczy Dołów, się pojawiła?
Czy wciąż jest to zbyt trudne?
Z pierwszą częścią pożegnałem się po jednym wieczorze.
Była to dla mnie gra wyjątkowo nudna.
Rozumiem, że części drugiej nie mam powodów sprawdzać?
Czy może coś się zmieniło?
Zaopatrzyłem się w pada, twardy jestem, co?
I postanowiłem pobawić się grą.
Na początek trochę dobrego. Grafika jest całkiem przyzwoita, gra trzyma klimat francuskiej prowincji i transmisji niczym z Eurosportu.
Mamy do wyboru udział w TdF lub kilku innych wyścigach wielo i jedno etapowych. Na przykład Paryż - Roubaix.
Jeśli chodzi o grywalność nie jest to jakiś cud.
Są dwa tryby zwykły i przyspieszony.
Ten zwykły to straszna porażka.
Jeden etap można jechać z pół godziny, zas sama jazda w zasadzie w większości czasu sprowadza się do wciśnięcia i trzymania przycisku X - follow.
Dzięki temu jedziesz za wybranym zawodnikiem, jego torem, nie musisz nic kombinować.
Po kilku minutach takiej "gry" zdrętwiały mi ręce.
Niby jest drużyna, możliwość przełączania się pomiędzy sterowanym zawodnikiem, ale grupowa taktyka zupełnie nie istnieje.
Sama mechanika jest prościuteńka do bólu. Masz pasek energii, który jak się skończy to zawodnik przestaje jechać. Więc trzeba oszczędzać siły. Są przy tym takie odcinki, gdzie nie sposób cokolwiek oszczędzić. Jeśli więc wybierze się zawodnika słabszego, w zasadzie nie sposób nim cokolwiek ujechać.
Dopóki się nie oszuka edytując jego możliwości.
Gra raczej dla pasjonatów, dla całej reszty szkoda pieniędzy.
Podnoszę moją ocenę z 1/10 na 4/10. Więcej gra nie jest warta.
Na plus:
- oryginalny pomysł z alterami
- ciekawe połączenie RTS z grą przygodową
- ogólna grywalność: gra potrafi wciągnąć
Na minus
- uboga grafika, świat generalnie mógłby być ładniejszy
- nużąca mechanika gry
- polonizacja. Już brak polskiej ścieżki dźwiękowej jest słaby, ale nawet napisy czasami potrafią być nieprzetłumaczone (na przykład w rozmowie dwóch alterów)
- brak możliwości zapisywania stanu gry w tym momencie kiedy chcesz. Mechanika gry jest taka, że choć jeszcze grasz, to już na parę dni egzystencji w bazie przed krytycznym wydarzeniem, możesz przewidzieć swoją porażkę.
- jak na mój gust nieco za szynki upływ czasu.
Poprzednim tytułem tego samego studia, w jaki grałem był znacznie lepszy The Thaumaturge..
Ale The Alters nadal jest gra powyżej przeciętnej, choć nie wybitną.
Tak, za szybko.
Ale ma to swoje zalety.
Gdy zaliczysz GAME OVER przy czwartym alterze, co moim zdaniem w pierwszej grze jest nieuniknione, to łatwiej będzie Ci wrócić do trudniejszego do przejścia miejsca.
Ale czasu jest rzeczywiście mało, choćby na to by rozsądnie przemyśleć swoje kroki. A potem dochodzisz do momentu, gdy zgon jest nieodwracalny, widać, ze zabraknie Ci czasu, zasobów na kluczową czynność, bo wcześniej czilowałeś zamiast zapierdzielać.
Chciałem dać szanse tej grze, naprawdę.
Zacząłem składać drużynę z dostępnych w niej Polaków.
Ale pod włoską flagą, bo w customowej drużynie nie mogłem tego zmienić. Przynajmniej nie znalazłem takiej opcji.
Ale odpuściłem już 8 stycznia (sezon zaczyna się od początku roku).
Zalały mnie pierdyliardy statystyk, maili, które pojawiały się co chwila.
Notorycznie nie byłem w stanie popchnąć gry do przodu bo czegoś tam jeszcze nie wykonałem i to trudno się zorientować czego.
Są momenty, gdy gra staje się straszną pamięciówką. Masz 20-30 zawodników w drużynie, chcesz dla paru zaplanować obóz kondycyjny i trudno się zorientować co właściwie ten zawodnik potrzebuje. Przeklikujesz się przez tabele, wracasz, dziesiątki kolejnych tabel.
W ogóle nie ma, albo do tego nie doszedłem, emocji związanych z wyścigiem. Niby team ma na koncie jakieś punkty, nie wiadomo skąd.
Może jeszcze wrócę i powalczę, ale już widzę, że nie jest to pozycja "do gry", a raczej dla hardkorowych miłośników statystyk do piątego miejsca po przecinku. Nawet w najłatwiejszej opcji trudności. Trochę jak zabawa w Flight Simulatorze, gdzie siadasz i próbujesz od zera nauczyć się latania Dreamlinerem, nie wiedząc co i do czego służy.
Dostęp miałem za darmo, gdybym miał ją kupić, w życiu nie wydałbym takich pieniędzy.
Pewnie znajda się zafascynowani spece, dla mnie słabo.
Siadałem do tej gry bez przekonania.
Opis nie zachęcał.
Ale jestem miło zaskoczony.
Zdefiniowałbym gatunek jako RTS, zbieramy zasoby, rozwijamy bazę starając ogarnąć różne przeszkody.
Skrzyżowany z przygodówką, bo fabuła potrafi wciągnąć, mamy jakieś wybory, nie wiem czy rzutujące na rozgrywkę.
Grywalność jest naprawdę w porządku.
Dla mnie najsłabszymi elementami jest grafika, dość uboga i sam interfejs, zwłaszcza do poruszania się po bazie. Tu naprawdę trąci myszką.
Dlaczego różny od zewnętrznego świata? Pewnie dlatego by było taniej.
Język polski kinowy, czyli napisy w polskiej grze? Słabo.
Generalnie na plus. Nie jest to gra wybitna, ale godna polecenia.
Jeśli ktoś dotrze do tego miejsca, niech nie przegapi istotnej informacji.
Gra nie działa bez kontrolera
I tak, dotyczy to wersji PC. Nie obdłużysz jej za pomocą klawiatury i myszy.
Ponieważ dla mnie to jest kompletne nieporozumienie.
Na razie 1/10
Przyznam szczerze, że absolutnie nie rozumiem fascynacji tym produktem.
Pomijając uniwersum gier Nintendo, które zawsze wydawały się tak nadmiernie dziecinne, nie widzę z mojej perspektywy żadnego zastosowania dla takiej konsoli.
W domu mając pełnowymiarowe konsole lub PC, nonsens.
W podróży? Jak często jest taka okoliczność? I na czym polega przewaga nad na przykład laptopem?
Jedyna konsola przenośna jaką kupiłem to było PSP, na prezent dla dziecka. Po kilku dniach fascynacji zginęła w szafie.
Dziś w życiu bym nie wydał ponad 2k na taką zabawkę. Gdyby to jeszcze była konsolka za +/- 500 zł o wielkości pozwalającej na schowanie w kieszeni, może bym się zastanawiał.
A tak, nonsens.
Najlepszy flipper ever. Próbowałem chyba wszystkich gier pinballowych jakie wyszły od czasów Amigi i tego nic nie pobije.
Piękna kolekcja rzeczywistych maszyn, a nie jakichś tam wymysłów.
Szkoda, że cykl wydawniczy kolejnych sezonów się skończył.
Ale grywam sobie w to już ponad 10 lat i bawi mnie wciąż tak samo.
Nareszcie ktoś robi grę AAA(?) w uniwersum Bonda.
To chyba ostatni z popkulturowych bohaterów kina, który nie doczekał się takiej produkcji.
To dobra wiadomość.
A złą jest to, że na razie wygląda średnio.
Pominę na razie trochę dziecinny wygląd Bonda, podczas gdy filmy przyzwyczaiły nas raczej do zupełnie innego emploi.
Ale zaprezentowana grafika, w kontekście dzisiejszych topowych produkcji, wygląda jak sprzed paru lat.
Ale może to jeszcze się zmieni.
Czekam.
Ludzie, przecież ta gra wygląda tak technologicznie staro, jakby pochodziła z przełomu wieku.
O błędach i glitchach mógłbym napisać cały artykuł. Ale nawet nie o to chodzi.
Dostaliśmy nowe, prosto z salonu Audi 80.
W 10 lat po Wiedźminie 3 można oczekiwać gier, w których świat, postacie, modele potworów, sposób walki, czy wreszcie mechanika wygląda nowocześniej.
Ta gra mogłaby być dobra, na miarę Elden Ringa, którego mi przypomina, ale przy "miodności" zabrakło urody.
Gra jest archaiczna.
Wszystko, środowisko, modele postaci, ruch, walka, poruszanie się po menu, wygląda jak w grach FPP lub TPP sprzed ponad 20 lat. Ale nawet wtedy nie byłby to jakiś top.
Można by pomyśleć, że to jakiś remaster.
Pewnie znajdą się na to jacyś amatorzy, Ja jednak wracam do gier współczesnych.
Zupełnie nie rozumiem tej listy. Wiele śmieci, o których mało kto słyszał, a brak kompletnych klasyków.
Nie zmieściło się Diablo Immortal?
Naprawdę?
Kto tworzył tę listę?
Ja wiem, że nie lubimy Blizzarda za tę grę i masakryczny pay2win, ale scrollując od pozycji 100 spodziewałem się znaleźć ją w pierwsze dziesiątce.
Zdziwił mnie też brak Grepolis. Nie wiem czy jest nadal grana, ale to też był bardzo popularny tytuł.
Zmarnowany potencjał.
Gra mogłaby być naprawdę dobra, gdyby nie masa niedoróbek.
Z mojej perspektywy
- sterowanie, które doprowadza do wściekłości. Dawno nie grałem w nic, co tak niewygodnie obsługiwało by się z klawiatury. Przestępca ucieka, ty go gonisz i musisz się nagle zastanawiać przez jaką sekwencję się przeklikać by wezwać pomoc lub nawet wyciągnąć właściwą do przypadku broń. A on w tym czasie zwiał.
- kompletnie niespójna logika działań. Przestępca wyciągnął pistolet i w zwarciu oberwał ode mnie pałką. Potem mnie zastrzelił. Ale dostałem ujemne punkty doświadczenia za "zranienie".
Gonię pieszo uciekającego typa od jakiegoś graffiti, a mój partner nie wiadomo dlaczego do niego strzela.
Biję się z podejrzanym, cios pałką go zabija, ujemne punkty.
Śmiechu warte.
- strzelaniny są dziwaczne. Nie wiadomo w zasadzie jakiemu celowi mają służyć.
- jazda samochodem masakryczna
Walczę jeszcze z tą grą, bo chciałbym zobaczyć jakiś rozwój akcji, ale czuję się coraz bardziej zniechęcony.
Bardzo dobra gra.
Zagrałem w nią dopiero w 2025 roku, nie grałem w część pierwszą, ale oglądałem serial TV.
Dałbym jej 10/10
Za historię, grafikę, optymalizację, trudno w zasadzie znaleźć słaby element, gdyby nie kilka z mojej perspektywy rzeczy, które zmuszają mnie do odjęcia kilku punktów.
-1 Za wokeizm, który dla mnie przerasta granicę dopuszczalną w grach.
-0,5 Za przedłużające się zakończenie, wyglądające jakby autor scenariusza nie za bardzo wiedział, jak właściwie historia ma się skończyć.Epilog zdecydowanie odstaje od reszty.
Wyjątkowo nic nie odejmę za sam styl gry, wolę zdecydowanie otwarte światy, jak w Days Gone, które wygląda na te same uniwersum. Wywaliłbym też wątki z przeszłości. Wkurzające opóźniajki.
Zdecydowanie gra warta poświęcenia czas, u mnie były to 4 wieczory. Tak, krótko, lecz intensywnie.
Polecam.
8,5/10
Ten "Fachowiec" to film klasy D, wyjątkowe gówno, z akcją raczej nie trzymająca się kupy. Już na drugi dzień po obejrzeniu, o ile ktokolwiek wytrzyma, nie pamięta się w zasadzie co to był za film.
Wydaje się, że Statham idzie drogą Stevena Seagala produkując się w coraz gorszych filmach, których na trzeźwo nikt do końca nie obejrzy.
Ciekawe.
Tylko w jakim celu?
O ile rozumiem potrzebę(?) tworzenia modów poprawiających niedoróbki albo błędy, to tworzenie takich jak ten to doskonały przykład marnowania swojego czasu, który mógłby być wykorzystany na coś produktywnego.
OK. Napisze to.
Ta gra jest tak słaba, ze aż w oczy szczypie.
Jako wychowany na książkach Sabatiniego, Zevaco, Dumasa, liczyłem na sympatyczną przygodówkę płaszcza i szpady.
Ale odpadłem już po 15 minutach gry.
Gra przypomina raczej platformówki z ubiegłego wieku.
Lokacje są niby trójwymiarowe, ale widok się nie obraca, tak jakbyśmy oglądali akcję z zewnętrznej kamery, która ma tylko jeden stopień swobody.
Walka jest beznadziejna, w zasadzie poza naciskaniem przycisku myszy nie ma w niej żadnej finezji. O ile oczywiście akurat jesteśmy zwrócenie w stronę przeciwnika. Bo jak nie, to bez sensu młócimy powietrze. Kamera nie podąża w żaden sposób za naszym sterowaniem.
Ja nie wiem, być może to jest gra dla pięciolatków, dobra na starą konsolę, ale jako produkcja z 2025 roku nadaje się na śmietnik.
Dałbym 1/10, ale dodaję 2,5 punktu za sentyment do literackiego pierwowzoru.
Jeśli chcecie spróbować, to ściągnijcie sobie za darmo z jakiegoś torrenta, bo płacić IMHO nie ma sensu.
Gra nie będzie GOTY.
Nie jest nawet blisko KCD2
A moim zdaniem ulega jeszcze AC:Shadows.
A do końca roku jeszcze trochę czasu.
I prawdopodobnie premiera Ghost Of Yotei, gdzie już poprzednik był grą kompletną. Nie wiem czy da się popsuć sequel.
Dotrwałem do końca, pomimo mojej wcześniejszej recenzji.
I nadal uważam, ze potencjał jest zmarnowany.
Kto chce odsłoni spoiler, ale jeśli zamierzacie grać, nie psujcie sobie zabawy.
spoiler start
Do zakończenia 2 aktu można jakkolwiek udawać, że rozwój postaci ma jakiś sens. Ale nie. Punkty w zasadzie rozdawać można losowo.
Umiejętności muszą mieć pierdolnięcie, a luminy przede wszystkim dawać PA.
Później, już do końca, gra jest już zwykłą kpiną.
Wystarczą 2 postaci.
MAELLE nakoksowana punktami luminy, ze swoją atomową umiejętnością Stendhal+ miecz rozpoczynający rozgrywkę od postawy wirtuozerskiej+ max PA+dodatkowe życie+dodatkowa runda+zwrot PA za zabicie+ wszystkie dodatki do obrażeń
SCIEL która potrzebuje drugiego życia, nakoksowania obronnymi luminami i posiadająca jedynie 2 umiejętności: oddawania tury i podwajania obrażeń drugiej postaci.
Taki duet rozwala na hita albo dwa każdego bossa.
Reszty postaci w walce nawet nie trzeba używać.
Podobno mają ten Stendhal osłabić. Ale drugi raz grać nie będę.
spoiler stop
Każdy film trwający ponad 3 godziny jest nieoglądalny.
Więc jeśli nie planują się jakoś skompresować, to może być nie tylko najdroższy film, ale najdroższa klapa.
Mac to styl. Świadectwo o pozycji w stadzie. Produkt skutecznego marketingu. Właściciel ma się czuć wyjątkowy. I tak jest. Zaś Apple, które dostarcza te walory szczodrze sobie za to liczy.
A teraz możemy przejść do aspektów technicznych.
Nie ma w tych komputerach nic wyjątkowego. Nie są wcale bardziej wydajne, ani bardziej przyjazne użytkownikowi.
Natomiast podstawowym minusem jest zamknięta konfiguracja. Nie da się niczego zmienić ani dołożyć. Nawet głupi dysk SSD, który dla PC możemy kupić w każdym elektomarkecie za 500 złotych, a Apple jest jest wlutowany na stałe, a jako element pierwotnej konfiguracji kosztuje 4x tyle.
Oczywiście nie jest to żaden sprzęt do grania, jeśli przez granie rozumiemy bieżące śledzenie popularnych nowości. Jeśli dla kogoś jest to istotna część użytkowania komputera, zakup Apple jest nonsensem, niech kupi konsolę, albo PC ze środowiskiem Windowsowym i dedykowaną kartą graficzną.
Amen.
ps. Mnie z Apple skutecznie wyleczyły kilka lat temu studia inżynierskie na Politechnice. Potrzebnych mi narzędzi na Apple nie było, miały problemy z kompatybilnością, albo zwyczajnie słabo działały.
Pograłem już na tyle, że dodam swój komentarz.
Jak dla mnie piękna grafika, piękna muzyka to trochę mało.
Gra jest ładna, ale..
> Ja nie przepadam za rozgrywką w liniowym i powtarzalnym stylu: zabijasz potwory idziesz dalej, zabijasz potwory, idziesz dalej, na końcu jakiś boss. I w zasadzie nie da się po drodze zboczyć.
> Walka turowa to nie mój konik, ale przy BG3 i Thaumaturge bawiłem się świetnie. Tu dostajemy jakąś hybrydę. Wstawki zręcznościowe niby mają uatrakcyjnić grę, ale po pewnym czasie jest to dla mnie nużące.
> To jest gra w zasadzie konsolowa. Na PC z klawiatury masakrycznie wkurzająca. Słusznie sklasyfikowana jako jRPG. Do tej pory unikałem takich produkcji, tu postanowiłem sprawdzić. Nie, to naprawdę nie jest dla mnie.
Całość ratuje fabuła. Dziwaczny wymysł kogoś, kto nie stroni od koksu. Raczej nie dotrwam do końca.
Normalnie nie dałbym tej grze więcej niż 5/10 ze względu na zmarnowany potencjał, ale jednak tym razem wyjątkowo całość oceniam "na zielono", doceniając urodę.
7/10
Rekomendacja: nie grać.
Czy poprawiono już bug powodujący losowe zgony postaci harcore powodowane przez "unknown killer"?
Albo uruchomiono ladder?
Bo jeśli nie, to do widzenia.
Bethesda chce pomoc?
Proszę bardzo.
Przestańcie wydawać remastery, o które nikt nie prosi i których nikt nie potrzebuje.
Zróbcie nową grę.
Nie ma za co.
Pamiętając pierwsza część, miałem sporo obaw.
Ale jednak Czesi naprawdę dali radę.
Przejście gry wraz z większością zadań pobocznych zajęło mi około 100h.
Poprawiono jednak trochę walkę i włamania. Teraz gra się naprawdę dobrze. Otwarty świat wygląda bajecznie i co najważniejsze silnik nie jest tak wymagający jak na przykład Unreal. Bawiłem się świetnie, czeski język i polskie napisy. Gra ma mnóstwo smaczków, w tym nasz polski wątek, którego nie chcę ujawniać by nie popsuć zabawy tym, co dopiero zaczynają.
Jest oczywiście trochę błędów, jak pies potrafiący przejść przez elementy otoczenia, czy miecz przez kowadło w trakcie wykuwania.
Jak dla mnie minusem jest ekonomia. Już w połowie gry włamania, czy zbieranie sprzętu w zasadzie nie miało sensu. Nic lepszego nie można było uzyskać, fantów sprzedać kupcom, bo nie mieli wystarczająco dużo pieniędzy, a zresztą z nadmiarem kasy nie ma co zrobić.
Pomimo tych niedostatków gra jest genialna. Obowiązkowy punkt programu. Czekamy na KCD3
Poczujesz się jak kierowca nowego Mercedesa, którego przesadzili do dobrze utrzymanego i polakierowanego na nowo Wartburga.
Jeździć można. I niektórym to będzie sprawiać przyjemność.
Moja ścieżka jest dokładnie taka sama. kilka dni temu skończyłem KCD2 po 97 godzinach gry.
A po 3 wieczorach z Oblivion już widzę, że to pomyłka. Ten remaster nie jest nawet blisko KCD, graficznie, wydajnościowo czy pod względem miodności.
IMHO jednak szkoda czasu.
Days Gone to doskonała gra. Zapewne najbardziej niedoceniona z tych doskonałych.
Dla mnie na PC 10/10.
A Remaster?
Produkt, o który nikt nie prosił, którego nikt nie potrzebuje.
Ja w ogóle nie widzę sensu w wydawaniu takich pozycji, poza skokiem na kasę. Zwykłe oszustwo.
Jak dla mnie, kolejne gówno.
Zamiast tego mogli pracować nad Days Gone 2, bo z pewnością jest miejsce fabularne na kontynuację.
Albo nawet zrobienie z tej gry serialu TV.
Każdy remaster to zwykłe oszustwo. Próba wyciągnięcia po raz drugi pieniędzy, które już raz zapłaciliśmy.
I zasadniczo ta gra nie zaprzecza tej opinii.
Kto nigdy nie grał, może spróbować.
Ale już na pierwszy rzut oka widać, że jest to gra zwyczajnie z poprzedniej epoki. Drewniane postacie, drewniana walka. Otwarty świat, który nawet u mnie w 4k i maksymalnych detalach trąci myszką. Może kiedyś wyglądał wspaniale, ale dziś w obliczu KCD2, Ghost of Tsushima czy AC Shadows to po prostu liga niżej.
Ja w Oblivion wcześniej nie grałem, więc na razie próbuję, ale nie wiem na jak długo. Nie wyobrażam sobie jednak bym po latach był skłonny powtarzać tę grę. Zwyczajnie szkoda czasu.
Optymalizacja jest oczywiście żałosna, ale nie zabija gry.
Podsumowując:
Jak grałeś, z czystym sumieniem możesz sobie remaster odpuścić.
Nie grałeś, możesz spróbować, choć jest pewnie z tuzin podobnych tytułów, które dziś są lepsze.
5/10
Każdy remaster to zwykłe oszustwo.
I nie zapraszam do dyskusji, bo naprawdę nie ma o czym.
Na początek do poprawy byłaby itemizacja i ekonomia w grze.
Już mniej więcej w 60% fabuły w KCD2 tony znajdowanego lub rabowanego rabowanego gruzu jedynie obciążają kieszeń.
Często bywa tak, że kupcy nie mają nawet wystarczającej ilości kasy by kopić niektóre przedmioty po cenie wywoławczej.
Zaś zdobyty grosz w takiej ilości do niczego służy.
Po co więc włamywać się do pierdyliarda skrzynek, skoro znalezionych tam przedmiotów nie ma nawet sensu zabierać?
Ale czego mieli się przestraszyć?
Kilkuletnie Ghost Of Tsushima to gra o co najmniej klasę lepsza od AC:Shadows.
W zasadzie w każdym szczególe. A już w ogóle gra w trybie "film samurajski" to prawdziwa bajka.
Na początek ciężka walka z przebrnięciem do momentu, gdy tak naprawdę można zacząć grać.
Cut scenki, filmy, już cholera bierze ze względu na tę rozbiegówkę. Dotarcie do momentu, gdy wreszcie mogę w otwartym świecie robić co chcę, zajęło mi prawie 2 godziny.
Gra w zasadzie nie jest zła, ale daleko jej do wybitnej. Zobaczymy co będzie dalej. Na pewno jeszcze mnie nie odrzuca. W porównaniu do poprzednich odcinków serii jest trochę nowej mechaniki, ale nadal czuć ten sam klimat, tylko dekoracja jest inna.
Jednak naturalne porównanie do Ghost of Tsusima jest dla AC miażdżące. To jest po prostu liga niżej.
Ważne, że zdążyli na premierę.
LOL
Wycofali ze sprzedaży 4090,4080. Za chwilę znikną 4070.
Już w sklepach wygląda to komicznie, gdy wynik wyszukiwania ustawi się od najdroższych.
Nowe karty zgodnie z oczekiwaniem mają wady, dają niewielki wzrost wydajności, są droższe, ale przynajmniej ich nie można kupić.
Chciałoby się powiedzieć, jaka piękna katastrofa.
Dużo preorderów bo Intel dodawał tę grę do procesorów. Za darmo. I to tyle po dobrych wiadomościach.
Mam ten Intelowy "preorder" i zagram, jak w kilka poprzednich odsłon.. Choć Mirage już mnie nudził. Ile razy można opakować dokładnie to samo w inny papierek?
LOL.
Doskonała gra, trzymająca graficzne standardy dzisiejszych top hitów, która potrzebuje drugiej części, dostała remaster.
Kogoś tam zdrowo popierdoliło w tym Sony.
Bo inaczej nie ta się tego wytłumaczyć.
Takie porównanie nie ma sensu.
Bo jest dla czytelnika zupełnie bezużyteczne.
Jakość internetu LTE czy 5G zależy wyłącznie od dwóch czynników: lokalizacji i wykorzystywanego sprzętu. Sprzętu, który trzeba dobrać pod łącze, które ma obsłużyć.
A to wiąże się z wytypowaniem BTSa, do którego chcemy się łączyć. Kwestia operatora jest praktycznie pomijalna.
A tak w ogóle to brednie tu wypisuje jakiś typ ze znaczkiem BMW, że internet bez kabla nie nadaje się, bo w nic nie pograsz. Jakiś lokalny głupek.
Jakość i parametry łącza mobilnego jakie mam przewyższa światłowód jaki mi dociągnęli przy najtańszym pakiecie. Jedyną wadą "mobilki" jest miesięczny limit transferu.
"Twórcy PoE 2 podsumowali zmiany wprowadzone do gry od dnia premiery."
Przecież premiery jeszcze nie było. I chyba nawet jej termin nie jest znany.
Tak, oczywiście.
Ja czekam.
Grę dostałem od Intela razem z zakupem procesora. Grałem w kilka poprzednich części i w zasadzie była to dobra zabawa.
Życzę "czerwonym" jak najlepiej.
Bo NVidia wyraźnie zwariowała.
Zastanawiałem się nad zakupem karty w budżecie +/-5000.
Naturalnym wyborem był RTX4080, który w zasadzie wyczerpywał moje potrzeby, czyli 60kl/s w 4k, bo więcej na moim 60Hz monitorze się nie da.
RTX 4080 można było kupić za nieco powyżej 5000, ale diabeł mnie podkusił i postanowiłem poczekać na premierę 5080 z nadziejami, ze może być lepsze, a jesli nie to 4080 może potanieje.
I guzik.
RTX4080 zniknęły ze sklepów jak za dotknięciem magicznej różdżki. RTX5080, nie dość, że nie jest specjalnie wydajniejszy, to w zasadzie jeszcze go nie ma, ale jak już będzie to cena jest bliższa 7000 niż 5000.
Nagle NVIdia nie ma zupełnie oferty w przedziale pomiędzy średnimi a topowymi kartami za furę siana.
Radeony wydają się tu bardzo sensowną alternatywą.
Dużo grałem w FH3.
Przy FH4 spędziłem życie.
A FH5 nawet nie kupiłem.
I gdyby ktoś zapytał dlaczego, to odpowiem, że gra po prostu nic nowego poza nowym światem nie dostarczyła. A to już mnie znudziło. Na dłuższa metę tak się nie da.
Tytuł, który świadomie ominąłem.
Ze względu na Pana Piekarę, który jako człowiek budzi we mnie obrzydzenie.
Koniec recenzji.
SW Outlaws wyleciało z mojego komputera po jednej sesji.
Z powodu niezwiązanego z treścią gry lecz optymalizacją.
Po mniej więcej 2h gry wiatraki chłodzenia procesora wyły jakby miały wyzionąć ducha. Aż się przestraszyłem, ze coś nawaliło w komputerze.
Ale nie.
Pogrzebałem w necie i rzeczywiście kwestia zarzynania procesora, nawet przy potężnych GPU, jest znana.
Nie wiem czy wyszła jakaś poprawka, którą Ubisoft chciałby załatać ten problem. Bo z grą się już pożegnaliśmy.
Wczoraj mój syn, weteran Diablo 3, odwiedził mnie i usiadł po raz pierwszy do dwóch gier Last Epoch i Diablo IV.
Po jakieś 2 godziny przy każdej.
Pierwsze wrażenie było takie, że Epoch podobał mu się bardziej.
Moje wrażenia po znacznie większym nalocie są odwrotne. Diablo IV wydaje mi się grą ciekawszą w kontekście gry postaciami hardcore, bo tylko tak gram.
Choć jest kilka wyjątkowo wkurzających rzeczy.
1. Ewidentny memory leak. Gra wywala się do pulpitu bez żadnego ostrzeżenia po mniej więcej 1h20 gry. Problem znany i zupełnie zignorowany przez Blizzarda.
2. Irytujący dźwięk niektórych umiejętności pasywnych pochodzących z przedmiotów. Są buildy, gdzie te pasywki potrafią napierdzielać co sekundę, 3600 razy na godzinę: BUM, BUM, BUM. Grając w słuchawkach ma się generalnie tego dosyć już po 20 minutach.
Coś czuję, ze przyjdzie PoE2 za darmo i zaorze obydwie te gry.
Ale na razie nie sprawdzałem, bo nie mam w zwyczaju płacić developerom za bycie beta testerem.
Nie.
Gracze są zmęczeni ch.jowymi grami.
Starfield zmęczył mnie po jednym wieczorze.
Zresztą podobnie jak Fallout 4, do którego Starfield jest tak podobny, jeśli chodzi o feel, że aż to szczypie w oczy.
A przy Days Gone potrafiłem się bawić przez miesiąc. .
5080 vs 4080 ma teoretyczny przyrost wydajności rzędu 15-20%
Czy to jest mało czy dużo? Nie mam zdania.
A skąd się wzięły te ceny w złotówkach?
Autor wyssał z palca, czy ma jakąś realną wiedzę?
Bo po dzisiejszym kursie dolara raczej nie przeliczał.
Na przykład
RTX 5080
999$ = 999 x 4,08 = 4075 zł
I pewnie z równie tragiczną optymalizacją jak GTA V.
GTA V jest jedyną znaną mi grą, w którą nie byłem w stanie grać na moim komputerze w 4K.
A próbowałem praktycznie wszystkich gier AAA z wydawałoby się wysokimi wymaganiami sprzętowymi. Nawet taki Cyberpunk ze swoimi problemami i czkawką był grywalny, a w GTA V nie dawało się wyjść z pokazu slajdów inaczej jak poprzez zmianę rozdzielczości na Full HD.
Przymierzałem się do 4080, ale na razie przymiarki wstrzymane. Zobaczymy co pokaże nowa generacji i przede wszystkim za ile.
5080 nie kupię w premierowym szale. Bo to jest trochę jak ruletka. Praktyka pokazuje, że trzeba przeczekać grzechy młodości. Jak na przykład palące się konektory lub pękający laminat.
W D3 przegrałem pewnie z 1000h, w D1 i D2 podobnie.
Czekałem na Diablo IV pogrywając w Immortala. I w zasadzie to wyleczyło mnie na razie z tej serii.
Diablo IV, rok po premierze, a ja nadal nie kupiłem,. Zupełnie nie odczuwam już chemii. A na pewno nie za 300 złotych.
Pewnie kiedyś kupię tę grę, ale za połowę tej ceny.
PoE mnie zniechęciło. PoE 2 dam pewnie szansę w momencie jak się pojawi. Bo płacenie za to by być beta testerem mnie zupełnie nie pasjonuje.
Gra za darmo, która na razie wcale nie jest za darmo.
A tak w ogóle fascynuje mnie to, co mają w głowach Ci, którzy płacą za to by być beta testerami. Niezły deal.
I pomyśleć, że kiedyś deweloper musiał testerów zatrudniać i im płacić.
Dune (1984) nie jest wcale złym filmem, choć ogląda się go ciężko, zwłaszcza dziś, po wielu latach.
Błędem była próba zmieszczenia historii w jednym filmie.
A tymczasem nowa wersja to trylogia.
Plusem była muzyka i realizacja dźwięku, za co nawet film był nominowany do Oscara. Tyle, że Oskary 1985 to nadzwyczajna kumulacja filmów doskonałych bo rok 84 był świetnym okresem dla kina.
No i Sting w roli Feyd Rautha
Tylko dwie poprawki są potrzebne.w stosunku do jedynki.
1. Całkowite przekonstruowanie systemu walki. Czytaj:uproszczenie do formy spotykanej w innych grach podobnego typu.
2. Wprowadzenie czeskiego języka jako podstawowego. Z napisami.
Przy czym z tej drugiej jestem skłonny ostatecznie zrezygnować.
Czekam z niecierpliwością.
Już jedynka pod względem mechaniki świata i grafiki była świetna. Niestety przesadzony "realizm" walki zepsuł doskonałą grę.
Jeśli odejdą od tego pomysłu, lub go uproszczą, gra ma szansę pokonać w moim rankingu genialną grę, jakim był Ghost of Tsushima.
Przez kilka lat przypisałem do konta ze 150 gier rozdawanych przez EPIC, wybierając gatunki, które mnie interesują.
Z nich wszystkich zagrałem tylko w dwie.
Star Wars Battlefront II oraz Torchlight 2.
Na resztę nigdy nie miałem chęci ani czasu. Taka kolekcja na wieczne nie zagranie.
To trochę przypomina zbieranie śmieci.
Gra z pewnością miała (ma?) potencjał do rywalizacji z Diablo 3 i 4. NIe jest zła, jeśli chodzi o budowanie postaci. Pozwala na sporą dowolność przy tworzenia swojego buildu. To już nie jest tak jak w Diablo 3, że wszyscy wyglądają jak z jednego domu dziecka. Tak samo ubrani, te same skille.
Gra ma jednak dla mnie olbrzymią wadę. Brak rozsądnego balansu trudności. W takie gry gram wyłącznie postaciami HardCore. W Last Epoch jest to droga z wybojami wielkości domu. Grasz sobie spokojnie rozwijając postać, zabijasz tabuny potworów bez większego trudu, "twardośc" potworów zwiększa się spokojnie z poziomu na poziom, a tu nagle coś Cię zabija na hita. I nie jest to boss, ale jakiś dziwacznie skonstruowany potwór. Dlaczego giniesz? Na dobra sprawę nawet nie wiadomo. Tak pewnie coś się raz na tysiąc razy wylosuje.Mnie to zniechęciło do dalszej zabawy, czułem, że ślepy los pokonuje moją pracę w sposób zupełnie niesprawiedliwy.
W Diablo gra HC stoi zupełnie na innym poziomie jakości. Jeśli nie trafi Cię disconnect, to raczej nie zginiesz w tak przypadkowy sposób.
To co mnie rozśmieszyło to notka na dole.
"Ten materiał nie jest artykułem sponsorowanym". Naprawdę?
Ja rozumiem, że posiadanie urządzenia od Apple poprawia pozycję w stadzie. I jest to urządzenie ładne.
Ale mowa o "synonimie" wydajności procesora M2 w tym modelu, który odpowiada mniej więcej Intelowi i3 z 13 generacji to lekka przesada.
Dysponując budżetem 4000 zł można spokojnie kupić laptop o znacznie lepszych parametrach, choć bez jabłuszka na obudowie.
Z życzliwym zainteresowaniem czekam na premierę POE2, taką dla wszystkich.
Był taki moment, że próbowałem przejść z Diablo 3 do POE, ale nie okazało się, że to nie jest gra dla mnie. Mechanika była zbyt zbyt skomplikowana by mnie zatrzymać, a może to był inny feel. Faktem jest, że wtedy nie zostałem klientem na POE.
Dziś mają większe szanse, bo choć czekałem na Diablo 4, to Diablo Immortal zupełnie wyleczyło mnie z produkcji Blizzarda. Nawet jeszcze nie zakupiłem D4. I na razie się nie zapowiada.
Czekam z niecierpliwością.
Może pokona w moim rankingu Ghost Of Tsushima.
Materiał na grę 10/10 jeśli tylko twórcy zdyskontowali to, co w "jedynce" było słabe.
Dla mnie zdecydowanie model walki był porażką. Chcieli zrobić symulator, zupełnie niepotrzebnie.
Mam nadzieję, że zostanie uproszczony.
Gra rewelacyjna.
Wybija się nawet spośród podobnych tytułów z najwyższej półki jak Wiedźmin 3, Kingdom Come Deliverance, czy seria ostatnich Assasynów.
Właściwie nie ma słabego punktu.
Piękny otwarty świat, wspaniały klimat, a wisienką na torcie jest możliwość gry z japońskimi dialogami.
Walka może nie być łatwa, mamy do dyspozycji kilka "postaw" i sporo ciekawych combosów. Ale nie jest to masakrowanie gracza, jak robi to Kingdom Come. Jak dla mnie idealny balans trudności.
Tytuł obowiązkowy. Dla mnie absolutny top 10 wszechczasów.
Gra jest uboższym kuzynem Assassin Creed.
Aż w oczy szczypie ta konsolowa geneza.
Z głównym wątkiem fabularnym i obciętą do bólu mechaniką gry. Większość lokacji to platformówka z jedną, jedyną drogą, która możemy podążać. Czasem pojawiają się lokacje dające namiastkę otwartego świata, ale tylko namiastkę. Możemy wtedy pokierować bohaterem według własnych planów. Wybrać otwartą walkę lub cichą eliminację wrogów.
Do tego dochodzą czasem proste zagadki.
Poza popychaniem do przodu dość interesującej fabuły, niewiele w zasadzie bawi. Wszystko w wielkim otwartym świecie znamy z serii Assassynów.
Zagrać, przejść w kilka wieczorów i zapomnieć.
Gdyby nie wielkie ALE.
Port na PC to 0/10
Gra ma problemy z uruchomieniem. Potrafi się losowo zawiesić już na planszach tytułowych lub na generowaniu shaderów, które trwa kilka-kilkanaście minut i wywala się czasem po drodze. Gra też potrafi bez żadnego ostrzeżenia paść w środku rozgrywki. Po czym wracamy do problemu uruchomienia i mozolnego generowania shaderów.
Internet jest pełen opisów recept na powyższe problemy. Ja jednak stwierdzam, że są one w zasadzie przypadkowe i trzeba mieć trochę cierpliwości do uruchomienia rozgrywki.
W sumie daję 5/10
Trochę może na wyrost.
Należę do tej grupy graczy, którzy nie dali rady.
Ale oczywiście doceniam jej nowatorskość i doskonałe pomysły Kojimy. Ale to nie dla mnie. Gra była dla mnie po prostu za nudna.
Daję 6,5 by uhonorować dobrą stronę techniczną. Świat Kojimy w 4K jest bajeczny. Ciekawe są też mechaniki ruchu postaci, te związane z utrzymaniem równowagi i balansem.
Rozczarowanie, bo miałem większe nadzieje. Spodziewałem się czegoś w stylu Days Gone, która była dla mnie gra genialną.
To będzie krótka recenzja.
Czekałem na ten tytuł kilka lat.
A mam za sobą wiele, wiele lat i nocy spędzonych przy kolejnych odcinkach. W Diablo 3 spędziłem pewnie z tysiąc godzin.
A więc czekałem i podczas oczekiwania grałem w Immortal, który tak ze mnie wyssał chęć do finansowania tej serii, że Diablo IV nadal nie kupiłem. i co więcej szansa na to jest niewielka, zwłaszcza po recenzjach jakie czytam. Za chwilę wejdzie jeszcze PoE 2, co chyba ostatecznie pogrzebie tę grę w moich planach.
Pojęcia "laptop" i "gamingowy" są wzajemnie sprzeczne..
Jeśli ktoś kupuje tak nazwane urządzenie, dał się oszukać.
I nie piszę tego żartobliwie,
Seria Assasynów to dla mnie trzy odsłony, które grałem w kolejności Oddysey>Origins>Valhalla. Wcześniejsze jakoś nie trafiły na mój dysk.
Jako sandbox Mirage trzyma linię trzech poprzednich odsłon, świat się zwiedza przyjemnie. Jednak uproszczenie mechaniki jest wyraźnie widoczne. RPGowy postęp w zasadzie istotny jest jedynie z punktu widzenia posługiwania się "narzędziami" czyli rzucanymi nożami czy strzałkami. Cała reszta nie ma zupełnie żadnego znaczenia.
Gra jest prostsza, zagadki łatwiejsze, a fabuła wraz ze sporą ilością pobocznych zadań zajmuje jakieś 20 godzin. Widać krótkość gry. Jak już pisano, takie raczej większy DLC , niż samodzielna gra.
Jak dla mnie, miłośnika gier "wiedźmin3 style" pozostawia spory niedosyt. Zwłaszcza, że końcówka fabuły zrobiona jest byle jak i wyraźnie nie trzyma poziomu.
Na koniec po tych krytycznych uwagach, gra w zasadzie nie jest wcale zła, jeśli pogodzić się jej formułą, odmienną nieco od 3 wcześniejszych części. Bawiłem się dobrze, choć krótko.
Daję 6,5/10
Można zagrać.
Grafika,dopracowany świat, klimat, fabuła to plusy tej gry.
Oraz ciekawe pomysły dodatkowe: mini gra w kości, zapasy psujące się w czasie i rozmaite detale, które powodują, zwiększenie realizmu życia.
Wspaniały potencjał na doskonałą grę.
Ale co z tego, jeśli najważniejsza część, czyli walka jest skopana.
Wymyślono nowatorski system, który w praktyce jest skrajnie niewygodny i nieużyteczny. Walka po prostu mnie irytuje. Dochodzi do tego, w moim przypadku dziwnie słaba responsywność klawiatury i myszy. Mam często wrażenie, że po prostu bohater nie robi tego, czego od niego oczekuję po sterowaniu.
Nie wiem, być może do komfortowej rozgrywki trzeba użyć kilku modów, które tu opisywano.
Trudno mi też przyzwyczaić się do widoku FP, tam, gdzie od lat przyzwyczajałem się do TP. Ale to sprawa drugorzędna.
Generalnie po kilkunastu godzinach wymiękłem. Nie będę się męczyć.
Po krótkim zderzeniu z tą grą.
Grafika komiksowa.
Próba przeniesienia dwuwymiarowej point ant click w trzeci wymiar. Niektóre piksele pojawiają się do kliknięcia w odpowiednim ustawieniu kamery. Do tego drewniany ruch postaci. Całość bardzo statyczna. Rozmowy to przeklikiwanie dialogów na nieruchomych obrazkach.
Budowanie wniosków niczym w serii Sherlocka Holmesa, ale to zupełnie inna półka.
Całość nie jest za ładna i do tego frustrująca. To nie jest gra na miarę 2024 roku. 30 lat temu może by się nadała, nadal przegrywając z takim Larrym Lafferem.
Dziś to jest po prostu słabizna od której trzeba uciekać.
Gra jest doskonała. Pomimo drobnych niedostatków, 9/10.
Dla miłośników sandboksów Action RPG typu Wiedźmin 3, Assassin Creed pozycja obowiązkowa.
Wpadłem na nią dopiero w 2024 roku, ale od dawna nie grałem w nic równie dobrego.
Największym plusem jest doskonały i wciągający główny wątek fabularny. Do tego klimatyczna muzyka, dopracowany świat.
Misje poboczne i dodatkowe aktywności to taki wypełniacz, ale warto zwrócić uwagę na to, że są dozowane po trochu, w miarę postępów wątku fabularnego.
Widać trochę elementów z The Division. Ograniczone zapasy, które trzeba uzupełniać, przeszukując domy i samochody. Walka z wykorzystaniem osłon terenowych z pełną siłą ognia lub po cichu z wykorzystaniem noża lub snajperki. Ale wreszcie strzał w głowę zabija przeciwnika.
Ciekawą opcją są dźwięki. Grając w słuchawkach słychać skąd może nadciągnąć przeciwnik, zaś użycie tłumika nie zdradza Twojego położenia. Mnóstwo fajnych smaczków.
Szkoda, że gra nie doczekała się sequelu. Na pewno jest na niego fabularne miejsce.
Polecam. To nie będą stracone pieniądze.
Myślałem sobie, uwielbiam detektywistyczne przygodówki, to gra dla mnie.
Ta gościła na moim dysku pół godziny.
Nie wyszedłem nawet poza pierwsza lokację. Zabił mnie interfejs, którego nie byłem w stanie zaakceptować. Pomijam tu już szybki zwis uniemożliwiający wyjście z ekranów ekwipunku i czynności do lokacji.
Ale gra przypomina znalezienie kółka na kilka pikseli w trójwymiarowej lokacji, którą oklikać trzeba w kilkanaście minut.
Walczyłem z tą grą jak mogłem.
Ale w momencie, gdy nie byłem w stanie przejść do olejnej lokacji bo nie da się za NPC wejść do windy i zupełnie nie wiadomo jak to zrobić, poddałem się.
Nie wiem, może dalej jest super, ale u mnie >> wysłano do kosza.
Nie wiem, czy przetrwam trzeci dzień z tą grą.
Liniowy świat mnie irytuje. Walka w jednej lokacji, potem jedną, drogą do następnej i znowu taka sama walka.
God Of War skasowałem to i pewnie to też pójdzie szybko do kosza.
Interfejs poza WASD niezbyt wygodny, dla kogoś, kto przyzwyczaił się do jakiegoś standardu w takich grach.
Walka zrobiona słabo. w ogóle jej nie czuć, wrogie postacie niedopracowane, o jakimś AI w ich wykonaniu trudno nawet mówić. Bezsensowne klikanie aby szybciej. To zdecydowanie nie jest Ghost of Tsushima.
Chyba jedynym plusem tej gry jest historia, ale czy to wystarczy?
Jeśli ktoś lubi konsolowe pseudo erpegi w stylu God Of War, to ta podróbka może mu się spodoba.
Miłośnicy sandboksów, uciekać z krzykiem.
Jednak rozczarowanie.
Po początkowej konfiguracji postaci, wiele klas, podklas, możliwości możliwości zmiany prawie każdego detalu łącznie z genitaliami spodziewałem się epickiej produkcji.
A wyszła średnia minus.
NA PLUS:
Zwiedzanie świata, okazyjne walki, zbieranie śmieci, to w zasadzie jest OK. Sporo ciekawych dodatkowych questów, których często nie da się doprowadzić do końca, bo nie wiadomo co dalej, lub zgoła nawet nie da się ich pociągnąć na obecnej mapie.
Zmienne wątki w zależności od podjętych decyzji.
Walki, w których ważna jest strategia, a nie tylko siła.
Dobry port Vulcan na PC, znacznie lepszy od DirectX.
I tyle dobrego.
A MINUSY
Dla mnie minusem jest niewyraźny podział na akty. Najpierw kilka map jest razem, można wracać kończyć pozostawione na później misje. Potem nie wiedzieć dlaczego poprzedni świat znika i nie jest dostępny.
Dramatyczne walki typu save & restore z bosami już na zbalansowanej wersji rozgrywki.
Kwintesencją jest finał, gdzie bez save'a po każdym udanym ciosie, nie da się przejść.To doprawdy nonsensowne.
Aby mieć szanse na sukces, nie tylko muszą Ci wchodzić ciosy z 15% szansą na trafienie, one muszą być bliskie krytyka. Walka więc polega na tworzeniu kaskady save'ów (bo nie wiadomo czy wybrano właściwą ścieżkę walki, a do tego wielokrotne próby polowania na właściwe trafienie.
Bez instalacji gry na szybkim SSD ten proces jest absolutnie niewykonalny, trzeba by siedzieć godzinami i gapić się w postęp ładowania.
W tym wszystkim kończy się też finezja doboru postaci. Aby wygrać potrzebny jest DPS i postacie, które potrafią uderzać wielokrotnie podczas jednej tury.
Ostatnią walkę byłem naprawdę gotów porzucić i zwolnić miejsce na dysku, ale się zawziąłem. Było dokładnie wiadomo, co trzeba zrobić, a i tak cały wieczór polowania na właściwy roll.
Daję 6/10 bo mimo wszystko było sporo zabawy, pomimo absolutnie chybionego pod względem balansu walki, zakończenia.
Raz można zagrać. Gra ma swój klimat i pomimo nudnej i powtarzalnej mechaniki potrafi wciągnąć w fabułę.
Powtórka by zobaczyć inne zakończenie to czysta desperacja i strata czasu.
Ta mechanika jest zresztą najsłabszym elementem gry. Cała masa bezużytecznych przedmiotów, których klikanie nic nie daje, a posuwanie wątku naprzód jest sygnalizowane ikonami, które od razu się wyróżniają na tle niepotrzebnego thrashu. Pełna liniowość.
Drugim słabym elementem jest czas rozgrywki. Zręczny klikacz przejdzie grę w jeden wieczór. To naprawdę jest niewiele.
Szkoda, bo widać jest potencjał.
Jak dla mnie, za 100 złotych to za dużo.
W skali IMDB 5,5/10. Czyli można przystanąć, ale żadna rewelacja.
Koncepcja gry Dość fajna, potrafi wciągnąć.
Ale gra ma jedną wadę. Można ją skończyć bez pośpiechu w jeden wieczór.
Myślałem, ze to intro, a okazało się, że już koniec. Żenująca produkcja pod tym względem.
Gra najzwyczajniej w świecie jest po prostu nudna.
Wchodzisz do lokacji, musisz pokonać wrogów. Jeśli giniesz to powtórka, Plus lokacje z zagadkami logicznymi w stylu znajdź drogę lub przełącznik.
Sterowanie w wersji PC, z myszy i klawiatury doprowadzające do szału.
Być może jest to gra dla kogoś, kto lubi konsolowe łuparki lub platformówki. Jeśli oczekujesz natomiast RPGowego sandboxa w stylu Wiedźmina lub Elden Ring, omijaj tę grę z daleka. Będzie wielkie rozczarowanie.
Próbowałem pociągnąć tę grę dla fabuły, ale nie dałem rady. Kompletny rozjazd z moimi oczekiwaniami. Szkoda czasu.
Powiedzmy sobie szczerze, Diablo Immortal to nic innego niż internetowe kasyno.
Każdy, kto choć odrobinę liznął rachunku prawdopodobieństwa i pamięta ze szkoły wzór Bernoulliego, policzy sobie na przykład szansę na zdobycie legendarnego klejnotu 5/5.
Szansa na drop z legendarnego emblematu to 1% z 4,5%, czyli 0,045%.
Plus dodatkowe 1% co 50 emblematów.
Aby tylko mieć szansę na taki klejnot 1/2 czyli jak rzut monetą, potrzeba prawie 700 emblematów. W sklepie to ponad 2000 Euro. Piszę o kosztach bo zgromadzenie takiej ilości legendarnych emblematów dla gracza free-to-play to mniej więcej 5 lat. 5 lat!
A mówimy dopiero o jednym klejnocie i szansie jak rzut monetą.
Takich klejnotów do wymaksowania postaci potrzeba 6. Już widzicie, jaki sens ma ta gra. Na forach zagranicznych policzono, że potrzeba na to ponad 100 000 Eurodolarów. Choć nadal poruszamy się w obszarze prawdopodobieństwa a nie pewności. Graczowi, który nie płaci, nie starczyłoby życia by do tego dojść.
Tak, gram w tę grę. I nie zapłaciłem ani grosza. I już jestem pewien, ze tego typu produkcje trzeba omijać z daleka.
Szkoda czasu!
Jest tylko jedno małe ale.
W tej grze nie wypadnie nic ciekawego, bo nie może wypaść. Dopóki nie zapłacisz.I nie pomoże nawet farmienie 24h na dobę. Wszystkie ścieżki rozwoju są poblokowane ograniczeniami czasowymi, a itemy, które pozwalają na to by coś wypadło, dla graczy nie płacących są praktycznie niedostępne.
Gra sama w sobie, gdy mówimy o grywalności, nie jest zła.
Dyskwalifikuje ja jednak mechanika mikropłatności. To nawet nie są mikropłatności, jakie znaliśmy wcześniej. To grabież w biały dzień. Moim zdaniem, tego typu gry powinny być zakazane prawnie jak zwykłe oszustwo.
Bez grubej kasy, ładowanej non stop, zapomnijcie o jakimkolwiek rozwoju swojej postaci. Wszystkie ścieżki są ograniczone. I nie zależy to nawet od czasu zabawy. Po prostu niektórych materiałów koniecznych do levelowania postaci nie zdołacie nigdy zdobyć w odpowiedniej ilości. ze względu na rozmaite dzienne, tygodniowe lub miesięczne limity. Nie pomoże żadna wielogodzinna farma. Trzeba więc sięgać po portfel. I to wielokrotnie bo tych ścieżek rozwoju jest kilkanaście. I wszędzie czeka sklep.
Nie mam problemu z wydaniem 200 czy 300 złotych na grę pokroju Wiedźmina, Assasin Creed czy Elden Ring. Ale tu "otwarcie: gry" kosztuje ze 2-3x tyle. Na miesiąc.
Jak dla mnie jest to oszustwo niczym piramida finansowa. Unikać!
Nikt nie napisał w recenzji jeszcze jednego: Jest to gra w założeniu na urządzenia mobilne. Ale zapomnijscie o tym, że uda się Wam ją zainstalować, jeśli nie macie w kieszeni telefonu za 2+ k PLN. Te tytuł nie pójdzie na żadnym telefonie ze średniej półki sprzed dwóch lat.
Na razie więc Blizzardowi dziękujemy. I niech spada na drzewo.
Port na PC to wyjątkowe gówno. W takim stanie gra nie powinna się ukazać, to jest kpina z klientów. Nierozwiązywalny problem z niewidzialnymi wrogami, Nie widzisz z kim walczysz, nie widać wrogów z dalszej odległości, nie pomagają żadne sugerowane rozwiązania: zmiany rozdzielczości, jakości grafiki, a sprzęt mam naprawdę mocny. W Wiedźmina 3 czy Assasin Creed gram w 4K w najwyższych detalach.
Interfejs klawiatura/mysz to kolejna pomyłka. Nie wiem dlaczego developerzy postanowili wynajdywać koło na nowo, zamiast skorzystać z układów klawiszy sterowania znanych z innych gier podobnego typu.
Fabuła: przyznam, że nie wiem czy jakaś jest. Niby otwarty świat, ale nie wiadomo co robić.Po 2 godzinach zabawy, nadal nie wiem jakie są zadania, a nawet jak skorzystać z mapy (co chyba jakaś jest, prawda?)
Liczyłem na to, że gra mnie jakoś stopniowo wciągnie, ale przez bug z niewidzialnymi NPC nie daje się grać.
Dopóki nie pojawi się jakiś patch, który to ogarnie, gra nadaje się do kosza.
Ten kotlet już jadłem 20 lat temu. Wtedy był super i mogłem żyć tylko na nim.
Teraz już nie czuję potrzeby powrotu, jednak grę bym kupił, gdyby była wydana w wersji pudełkowej. Do kolekcji na półkę.
Ale nikt tego nie wymyślił. Wydawca jest kompletnym idiotą, wypuszcza grę, która odwołuje się do sentymentów mojego pokolenia graczy, dla których pudełko, instrukcja i nośnik stanowi grę, a nie cyfrowy zapis w chmurze. Najwyraźniej nie chcecie takich klientów jak ja.
Pies was trącał, nie będę po tym tytule płakał.
Doskonała grafika, piękny otwarty świat. Ciekawa fabuła.
Wydawałoby się, ze gra idealna. A jednak nie wykorzystano potencjału środowiska.
Główny wątek można skończyć w kilka godzin, poboczne nieco przedłużają czas gry.
Do tego dodano zręcznościowe przerywniki w postaci walki: typu biegaj wokoło dopóki nie naładuje się skill, a potem wal. Kompletny nonsens.
Jestem fanem serii Sherlocków od początku, w pewnym momencie seria jednak skręciła nie wiadomo gdzie. jestem absolutnym przeciwnikiem kryminalnych zagadek, w których, tak jak w tek grze, każde rozwiązanie może być właściwe, wybierz co chcesz.
Moja rekomendacja jest: można zajrzeć, ale nie jest to gra, która jest warta pieniędzy jakie trzeba zapłacić. Prawie 200 złotych za kilka godzin gry? A wystarczyłoby dodać jakieś kolejne zagadki, może ich edytor dla społeczności, świat by sam żył. A tak, dwa dni i Uninstall.
Poczekać, aż będzie za 29,99 lub będą ją dodawać do płatków śniadaniowych w Biedronce.
Jako fan detektywistycznych przygodówek, grę przeszedłem w angielskiej wersji, nie szukałem spolszczenia. Ma swój klimat, pomysł jest niezły, choć jest zdecydowanie przegadana. Po pewnym czasie przestajesz już czytać, co mówią postacie, a jedynie przeklikujesz się przez drzewa konwersacji, które popychają akcję do przodu.
Bez hacków (prosta edycja save'a), w wielu momentach jest to rozgrywka typu save & restore, co jest dodatkowo zniechęcające. Bez wspomagania gra była na 3-4 wieczory. Warto zajrzeć, ale nie jest to, co się zapamięta.