A ja jestem jednak ciutkę zawiedziony, choć bawię się całkiem dobrze. Gdyby bohaterem nie był Bond, to wszyscy mówiliby, że mamy bieda "Uncharted" (mniej spektakularne akcje, znacznie, znacznie gorsze "zagadki" itp.) i okrojonego "Hitmana" (uproszczone mechaniki infiltracji) plus tylko 10-15 godzin rozgrywki w pełnej cenie. ;) Bawi również to, że ludzie, którzy jechali po "Outlaws" za implementację mechanizmów skradankowych, teraz nagle przymykają oko na fakt, że skradanie w "007" jest jeszcze gorsze (a rozgrywka przecież polega w znacznej mierze właśnie na skradaniu).
W skrócie: bardzo przyjemna rozrywka i nie żałuję, że grę kupiłem, ale "szału ni ma". Trochę za dużo skryptów, "samograja" i efekciarskiej filmowości kosztem swobody rozgrywki. Ale powtarzam: warto nabyć i dobrze (choć krótko) się bawić. Miłośnicy Bonda będą zachwyceni, bo w grze aż roi się od różnego rodzaju aluzji do filmów. Oceny nie wystawiam, bo na razie za mną jakieś 3/4 rozgrywki.
Faktycznie, gra zasługuje na wysoką ocenę. Gram od wczoraj i widzę sporo nawiązań do wielu filmów z Bondem - także tych najstarszych. Przykładowo, w rozdziale zatytułowanym "Bez Pośpiechu" akcja rozgrywa się na Słowacji i jest związana z walką o mistrzostwo świata w szachach. W trakcie tej misji znajdujemy "Biografię Szachisty", która wspomina o legendarnym szachiście, który w latach 60-tych XX wieku był arcymistrzem, a po jego śmierci odkryto, że należał do tajnej międzynarodowej organizacji przestępczej. To wszystko jest rzecz jasna nawiązaniem do filmu "Pozdrowienia z Rosji" i niejakiego Kronsteena z byłej Czechosłowacji, który na początku tego filmu stoczył zwycięską partię szachów w finale mistrzostw świata, a jednocześnie był członkiem organizacji "Spectre". Również w gabinecie Q jest sporo gadżetów nawiązujących do wielu filmów o Bondzie.
Z kolei król piratów Bawma to swego rodzaju nawiązanie do głównego antagonisty z filmu "Żyj i Pozwól Umrzeć", którym był Kananga vel Mr Big. Różnica jest taka, że akcja filmu toczyła się w innej części świata - w USA i na Karaibach.
Początek gry 007: First Light toczy się na Islandii, co jest nawiązaniem do filmu "Śmierć Nadejdzie Jutro", w którym tez był wątek Islandii. Członkowie gangu Arrowhead mówią m.in. po czarnogórsku, a z Czarnogórą związany był film "Casino Royale". Zapewne takich smaczków będzie można w trakcie gry odkryć jeszcze więcej.
Via Tenor
Dla mnie giereczka solidne 9/10!
Brakuje na rynku takich dobrych, liniowych, czysto akcyjnych tytułów. Jestem prostym człowiekiem — jak widzę grę od IO Interactive, to praktycznie od razu oddaję im kasę.
Nie spodziewał się człowiek, tak pozytywnej recenzji :D gra zakupiona, przejdzie się w weekend !
Odpaliłem wczoraj i nie mogłem się oderwać dobre 2-3h. Jest w co grać na weekend. Niestety dałem kilka szans Crimson Desert w międzyczasie ale cały czas odwlekam i nie mogę się wciągnąć a Bond od razu mnie porwał.
"Przysypany gruzem na koniec jakieś grubej akcji kaskaderskiej nie poprawia nonszalancko krawata, tylko ledwo się rusza. Jest w tym wszystkim nieco bardziej ludzki, może nawet normalny"
To ja tylko zaznaczę, że ten oryginalny Bond z książek Fleminga właśnie taki był w przeciwieństwie do filmów. Bity krwawił i cierpiał, a nie z uśmiechem poprawiał krawat. Takiego łomotu, jaki nieraz dostał w książce to w filmach ze świecą szukać, z wyjątkiem może Casino Royale.
"w dobrze zrobionych grach akcji single player – bez trybu kooperacji, lootu i innych niepotrzebnych zapychaczy"
A jak to się ma do
"Do wyboru mamy krótsze Eskalacje i dłuższe Operacje, a w praktyce są to po prostu nowe wyzwania z różnymi modyfikatorami do zaliczenia w znanych z fabuły miejscówkach. Zachętą do rozgrywki w tym trybie są przede wszystkim globalne rankingi graczy motywujące do śrubowania swoich wyników oraz możliwość odblokowywania i wykorzystania przeróżnych strojów dla Bonda, a całość została tak skonstruowana, by podobnie jak w Hitmanie twórcy mogli dodawać cyklicznie nową zawartość."?
Bo mnie to wygląda na fundament do zrobienia z tego 007 gry "półusługi" wzorem Hitmana WoA i sprzedawania pakietów ciuszków i broni w DLC.
"Warto jednak od razu nastawić się, że skradanie jest naprawdę uproszczone, takie w stylu premierowego Star Wars: Outlaws albo Indiany Jonesa. Wrogowie nie są zbyt ogarnięci, nie ma też opcji ukrywania ciał."
No to zdecydowanie szkoda. Twórców Hitmana stać przecież na więcej w tym aspekcie.
Zagrać pewnie w przyszłości zagram, ale nie spieszy mi się.
Nie musisz do tego trybu w ogóle wchodzić, nawet go zauważyć, choć jest skrót dostępu również w trybie fabuły i jego istnienie jest fabularnie wyjaśnione. Miałem tu na myśli gry odgórnie zaprojektowane z taki elementami, w których nie masz jak tego obejść.
No to zdecydowanie szkoda. Twórców Hitmana stać przecież na więcej w tym aspekcie.
Oczywiście, dlatego to była zapewne ich świadoma decyzja i doskonale ją rozumiem, zrobiłbym to samo - podyktowane to było utrzymaniem filmowego tempa. Mozolne skradanie by ten filmowy flow kompletnie rozwaliło - to nie ta gra, First Light nie jest skradanką!
Dzięki za odpowiedź. Rzumiem, dlaczego zrobili tak, a nie inaczej, ale prywatnie trochę mi szkoda, że nie ma jakiegoś trybu hard, w którym jednak to skradanie byłoby bardziej wymagające.
Świetny tytuł. Od czasów Uncharterd dawno się tak dobrze nie bawiłem. Polecam z całego serducha każdemu, kto lubi tego typu gry.
Oj odpalił się jakieś 15 latek z pecetem od rodziców. Smutne.
Faktycznie, gra zasługuje na wysoką ocenę. Gram od wczoraj i widzę sporo nawiązań do wielu filmów z Bondem - także tych najstarszych. Przykładowo, w rozdziale zatytułowanym "Bez Pośpiechu" akcja rozgrywa się na Słowacji i jest związana z walką o mistrzostwo świata w szachach. W trakcie tej misji znajdujemy "Biografię Szachisty", która wspomina o legendarnym szachiście, który w latach 60-tych XX wieku był arcymistrzem, a po jego śmierci odkryto, że należał do tajnej międzynarodowej organizacji przestępczej. To wszystko jest rzecz jasna nawiązaniem do filmu "Pozdrowienia z Rosji" i niejakiego Kronsteena z byłej Czechosłowacji, który na początku tego filmu stoczył zwycięską partię szachów w finale mistrzostw świata, a jednocześnie był członkiem organizacji "Spectre". Również w gabinecie Q jest sporo gadżetów nawiązujących do wielu filmów o Bondzie.
Z kolei król piratów Bawma to swego rodzaju nawiązanie do głównego antagonisty z filmu "Żyj i Pozwól Umrzeć", którym był Kananga vel Mr Big. Różnica jest taka, że akcja filmu toczyła się w innej części świata - w USA i na Karaibach.
Początek gry 007: First Light toczy się na Islandii, co jest nawiązaniem do filmu "Śmierć Nadejdzie Jutro", w którym tez był wątek Islandii. Członkowie gangu Arrowhead mówią m.in. po czarnogórsku, a z Czarnogórą związany był film "Casino Royale". Zapewne takich smaczków będzie można w trakcie gry odkryć jeszcze więcej.
Dzięki za ten komentarz! Jak znajdziesz coś jeszcze to proszę dopisz bo wynajdywanie tych nawiązań to na pewno świetne zajęcie.
Via Tenor
Dobrze napisana recka, nawet obiektywnie i konstruktywnie :))
Niezgodzę się jedynie nad oceną końcową, zdecydowanie za wysoka.
Ubolewam tylko nad tym że wystartowali z tą serią i historia zaczeła się dziać "w naszych czasach", po 2020 roku, i już z wszystkimi bajerami itd.
Mogli się pokusić by akcja zaczeła się gdzieś w latach 60-80 ubiegłego wieku, i byłby pokazany progres, zmiany, a ile byłoby wtedy później możliwości :)
A ja jestem jednak ciutkę zawiedziony, choć bawię się całkiem dobrze. Gdyby bohaterem nie był Bond, to wszyscy mówiliby, że mamy bieda "Uncharted" (mniej spektakularne akcje, znacznie, znacznie gorsze "zagadki" itp.) i okrojonego "Hitmana" (uproszczone mechaniki infiltracji) plus tylko 10-15 godzin rozgrywki w pełnej cenie. ;) Bawi również to, że ludzie, którzy jechali po "Outlaws" za implementację mechanizmów skradankowych, teraz nagle przymykają oko na fakt, że skradanie w "007" jest jeszcze gorsze (a rozgrywka przecież polega w znacznej mierze właśnie na skradaniu).
W skrócie: bardzo przyjemna rozrywka i nie żałuję, że grę kupiłem, ale "szału ni ma". Trochę za dużo skryptów, "samograja" i efekciarskiej filmowości kosztem swobody rozgrywki. Ale powtarzam: warto nabyć i dobrze (choć krótko) się bawić. Miłośnicy Bonda będą zachwyceni, bo w grze aż roi się od różnego rodzaju aluzji do filmów. Oceny nie wystawiam, bo na razie za mną jakieś 3/4 rozgrywki.
Bawi również to, że ludzie, którzy jechali po "Outlaws" za implementację mechanizmów skradankowych, teraz nagle przymykają oko na fakt, że skradanie w "007" jest jeszcze gorsze (a rozgrywka przecież polega w znacznej mierze właśnie na skradaniu).
Bo tu gramy białym, przystojnym facetem, więc nie ma problemu :).
Tak samo było przy Indianie Jonesie :) Moje zdanie, że skradanie w Outlaws jest celowo uproszczone jednak dobrze się zestarzało ;)
Twój komentarz jest tego najlepszym dowodem
Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Dowodem na to, że dałem się zmanipulować? W jakiej kwestii? (BTW, ja w "Outlaws" grałem, a teraz gram w "007". Nie na YouTube, tylko za pomocą myszy i klawiatury).
https://steamcommunity.com/app/2842040/discussions/0/595137684887874548/
U mnie jak wejdę podczas gry w menu celu/zadania itd w grze nagle potrafią spaść fps o 20-30 klatek i gra się bardzo niekomfortowo. Pomaga później zmiana ustawień rozdzielczości na niższą, chwile pogrania a później można zwiększyć ustawienia i gra się już ok. Niewiem od czego to zależy.

Licence to stare...
Za klimat żywcem wyjęty z filmów rzeczywiście można podwyższyć ocenę o pół punktu. Zwłaszcza że oprawa graficzna i kierunek artystyczny - jak widać - niczego sobie.
Dla miłośników wyższej rozdzielczości:
https://postimg.cc/dDVT1w8z
Via Tenor
Skąd Bondowi nagle w rekach pojawia się uchwyt podczas zjeżdżania po linie? ;))
Najbardziej wkurzają te wszystkie oznaczenia ścieżek gdzie się wspiąć, przejść itd. To robi z graczy istnych debili i to jak "hamsko" zrobili. Z drugiej strony to jest gra od 16 lat, a przez takie ułatwiacze dziecko z przedszkola może w to grać i przejść całą grę.
Z plusów bijatyka, modrobicie jak oklepiemy kilku typków a inni widzą że nie dają rady to wtedy wyciagają broń a nie od samego początku.
Rozdział 4 i 5 najnudniejszy :/ aż czekałem by już się to skończyło.
Zapis w grze działa bardzo kiepsko. Brakuje również ręczny zapis.
To naprawdę jest aż taka wydmuszka jak U4?
Czy gameplayowo i pod względem mechanik ma coś do zaoferowania?
No i jak feeling strzelania? Czy też takie drewniane jak w U4?
No raczej się nie nastawiaj na jakieś oryginalne mechaniki. :) Strzelanie takie sobie (wystarczające w ramach rozgrywki), ale też nie ma go aż tak dużo.
(BTW, masz taką ksywkę, że system cię nie jest w stanie "zaczepić". Dziwne).
Na te 10-12 godzin- za mało sekwencji pościgowych, czy jazdy pojazdami (trochę ponad pół godziny)
Odpal sobie takie Dragon age Veilguard to się dowiesz a potem odpal sobie 007 i zobaczysz jaka przepaść dzieli te gry
A jak lubię Hitmana, ale nie lubię Uncharted (film z przyciskaniem X w wybranych momentach), to mi się spodoba, czy nie?
Raczej tak. Bo chyba mimo wszystko więcej tu "Hitmana" (w pewnym sensie gorszego, gdyż mechaniki infiltracji są uproszczone) niż "Uncharted". Zadaj sobie pytanie, czy chciałbyś kupić interaktywny film o Bondzie (całkiem dobry w ramach swojej konwencji), czy jednak wolisz inny rodzaj rozrywki. :)
W "007" misja wygląda mniej więcej tak:
- wybierasz sprzęt (kilka gadżetów, które jakieś drastycznej różnicy nie robią);
- wkraczasz do niby-otwartej lokacji, gdzie szukasz sposobu na wejście do jakiegoś pomieszczenia lub znalezienie jakiejś osoby (głównie poprzez podsłuchiwanie i kradzież jakichś przedmiotów);
- wkraczasz na zastrzeżony teren, gdzie próbujesz się skradać;
- zostajesz wykryty i wchodzisz w tryb "licencji na zabijanie", więc rozpoczyna się eliminacja wrogów w systemie osłon;
- na końcu masz jakąś efektowną akcję "filmową", która jest skrajnie oskryptowana (np. pościg samochodem czy łodzią).
Gadżety pozwalają na chwilowe odwrócenie uwagi postaci (żeby np. gdzieś przejść lub coś ukraść), na eliminację wroga albo na otwarcie drzwi czy aktywację jakiegoś urządzenia. Znaczna część misji ma charakter "korytarzowy". Zdarzają się też całe długie sekwencje o charakterze "filmowym", gdzie w sumie nie musisz wcale myśleć. W ogóle cała gra jest bardzo, bardzo prosta. To dotyczy również walki z bossami. Lekkie i przyjemne doświadczenie w duchu filmów o Bondzie.
Fabuła - najmocniejsza część gry
Grafika - daje radę
Oprawa dźwiękowa bardzo dobra
Optymalizacja na PC trochę mniej
Tragiczna jest klawiszologia. Prochu w tego typu grach się raczej nie wymyśli, ale zrobili wszystko by spieprzyć sprawę.
Gra jest TPP i kamera jest prowadzona do bani. W trakcie walk i dynamicznych akcji lubi zaskakiwać tak, że trudno się zorientować, gdzie jesteśmy. Potrafi też wjeżdżać w otoczenie całkowicie utrudniając widok.
Standardowa czułość klawiszy i myszy jest u mnie tragiczna - do poprawy choć jeszcze nie próbowałem.
Strzela się trudno bo kursor lata jak żyd po pustym sklepie. Trudno też na pierwszy rzut oka stwierdzić w co właściwie celujemy.
Generalnie walka do bani.
Jazda samochodem to kolejna pomyłka. No cóż, FH6 to nie jest.
Na plus jest mechanika lokacji. Mikro otwarty świat, do celu można dotrzeć na kilka sposobów, także fabularnych.
Na koniec osobisty minus z mojej perspektywy. Bond nie wygląda jak Bond. Fizjonomia do mnie nie przemawia.
W sumie gra do zagrania, choć daleko jej do ideału.
Dla mnie 7/10
no także się nie rozczarowałem, gra dowozi na każdym poziomie... skradanie, strzelanie... wszystko działa tak jak powinno do tego nie było momentu że się znudziłem, nie wiem tylko czy około 17h bo tyle mi zajęło przejście to odpowiednia długość gry, wydaje się że chyba tak, choć może jeszcze jakaś lokacja na 3h by się przydała.
Via Tenor
U mnie podobne odczucia: gra z wadami, prosta jak budowa cepa, ale zarazem dawała frajdę i miałem ochotę na więcej. Rozczarowaniem okazały się ostatnie poziomy, które IMHO odbiegały in minus od wcześniejszych. Były liniowe aż do bólu.
spoiler start
(Choć motyw z wielką kulą - zabawny).
spoiler stop
Tak czy inaczej, wiemy, że planowana jest kolejna część. Mam nadzieję, że powstanie szybciej i za jakieś 3 lata znowu spotkamy się z Bondem. O ile "First Light" się dobrze sprzeda.
Via Tenor
Ja tego nie będę robił.
I bezsensem jest to że nie możemy się gdzieś wspiąć, przeskoczyć, zeskoczyć czy zejść bez problemu, gdzie są takie realne miejsca oczywiste w misjach, ale nie, gra na tyle nas ogranicza że możemy wyjść, zejść, przeskoczyć itd i tylko i wyłącznie tam gdzie mamy to naznaczone :/ i musimy krążyć szukać właśnie tego, ale mogliśmy zrobić to wcześniej ale bond w tym miejscu już nie potrafi.
2026 rok i naprawdę trudno się zorientować, że tego typu gry są robione głównie pod zacofanego pada i tylko i wyłącznie stąd są wszystkie tego typu ograniczenia.
Wiele spotkał los zostania uproszczonym by dało się w to grać na tym kontrolerze i na konsoli.
W strzelankach masz wspomaganie celowania , spora część z nich jest pozbawiana vertykalności by gość z padem dał radę ogarnąć co się wokół niego dzieje i to było widać wyraźnie w takim Doom Dark Ages.
Można wiele jeszcze pisać ale generalnie analog to kiepskie narzędzie do rozglądania się i Pad to raczej mało wygodny sprzęt do wielu gier, zaś sama konstrukcja raczej się nie zmieniła od 20 lat.
Moim zdaniem nie warto, przeszedłem 60% gry i odpuściłem, to jest praktycznie film w dodatku kiepski, porównywanie tego do Uncharted lub splinter cell jest całkowicie nietrafione, ta gra to wykastrowany hitman dosłownie ze wszystkiego, idziecie tylko po sznurku i oglądacie "film", nawet za darmo tego nie polecam. Nie róbcie ludzi w balona z tą oceną, boomer który to recenzował powinien się wstydzić, ta gra to max 3/10