Dziś o 18.00 startowała prywatna liga "tawerna".
Można się tam zapisać, ok. 1000 graczy więc ekonomia będzie znośna.
Nie rozumiem tych jęków... To jest early Access więc oczywistym jest, że nie raz i nie dwa jeszcze coś zepsują.
I co to niby znaczy "przepaść między najbogatszymi i najbiedniejszymi graczami"? Przecież ta gra nie ma pvp, nie ma żadnej interakcje pomiędzy graczami więc nie ma to żadnego znaczenia.
Oczywiście zepsucie rynku przez exploit jest słabe dla kogoś kto go używa, ale nie jest to coś co całkowicie psuje grę.
Przepaść polega na braku możliwości kupienia dobrego eq bo czołowi gracze są tak obrzydliwie bogaci, że wywindowali ceny w kosmos. A przynajmniej taka jest narracja. Ale:
1. Jak sam zauważyłeś wpływa to tylko na rynek. A nie wszyscy z nim grają.
1.1 Wielu prograczy jak i casuali gra w SSF by SAMEMU złożyć coś mocnego.
1.2 Statystycznie mało graczy dociera do endgamu, a ci którzy już dotrą często się wykruszają po max T3 bo nie widzą sensu dalszej gry, endgame jest spieprzony na wielu płaszczyznach.
2. Jest jeszcze kwestia... czy ta inflacja faktycznie jest taka straszna? Jasne, jak się koniecznie rzucasz na jakieś headhuntery. To popłyniesz mocno. Ale ogólnie używanie filtrów nie boli. Sprawdziłem sobie The last lament desolate, czyli kuszę pod enggamowy bardzo specifyczny build. I jasne są takie po 550 divinów. Ale są też takie po 5 exaltów. I wcale nie są dużo gorsze.(zwykle różnicą jest corupt, albo quality)