Każdy chciałby pracować w biurze, najlepiej na stanowisku menadżerskim. Niestety, zderzenie ze ścianą jest już tuż-tuż.
Tak czy inaczej, na pewno nie zgodzę się na kupowaniu usług od możnych tego świata, bo to prosta droga do niewolnictwa. Wolę już naprawdę porzucić to hobby.
Ok, ale ja nie muszę grać, mam też inne hobby i szczerze mówiąc w ciągu ostatnich 6-7 lat gry komputerowe spadły na dalsze miejsce w rankingu moich zainteresowań. Najpierw gry na które czekałem okazały się może nie niewypałami, ale były rozczarowujące. Potem okazało się, że z tego zalewu nowych gier dla mnie nie ma prawie niczego interesującego. A teraz gdy chcę wymienić sprzęt na nowy, okazuje się że muszę wydać blisko 25 koła na topowy komputer, za jaki jeszcze z 10 lat temu wydałbym może 10k. Tak więc jeśli ktoś sądzi że takich jak ja zmusi do czegoś tam, to nie, po prostu branża gier zostanie osłabiona, ludzie poszukają sobie innej rozgrywki, wielu wydawców upadnie, bo nikt przecież nie będzie sobie żył wypruwać, żeby miał na czym grać w gry, które do tego najczęściej są słabe. Nie to nie.
Szczerze mówiąc nie zależy mi na "epickości" (cokolwiek to znaczy, bo z rozumieniem tego terminu jest różnie), tylko dobra fabuła, filmowość i dobrze nakreśleni bohaterowie, których da się lubić. Jakby do tego doszła jakaś fajna rozgrywka i miłe dla oka strzelanie, to już był był pełen zachwyt. A jak do tego daliby jeszcze ładną grafikę i muzykę, to mogę nawet kupić w preorderze. :D
W ME2 misje lojalnościowe czyli de facto poboczne (bo nie dotyczą głównej osi fabularnej), to w sumie3/4 gry i są świetne. Takie misje poboczne to ja bym chciał, ewentualnie takie jak w ME3, gdzie było jakieś fabularne mięsko. Byle nie takie jak w ME1, gdzie masa z nich to jeżdżenie Mako po pustych planetach i penetrowanie pustych baz kosmicznych, plus strzelanie do działek na trójnogach. Innymi słowy - fajne misje poboczne to jest coś na co czekam, zapchajdziury i lanie wody, byle tylko kolejne godziny rozgrywki wpadły - nie.
Reżimowa tv w likwidacji widzę w formie. 3 miliardy na propagandę zamiast na onkologię widzę nie marnuje się, w rękach sprawdzonych towarzyszy.
No to jest znakomita wiadomość. Ech, człowiekowi się marzy taki symulator myśliwca z prawdziwego zdarzenia, nie aż tak szczegółowy jak DCS, ale w miarę, do tego z rasową, filmową kampanią fabularną...
Bo tak po prawdzie to i pierwsza cześć tyłka nie urywała. Solidny dramat katastroficzny, ale żadne wielki dzieło.
Nie no, ja się nie przyznaję znajomym że w ogóle słyszałem kiedykolwiek o Epicu. Wstyd przed światem.
Że to słaby film to było widać po trailerze. W końcu jedynka była przeciętna, tak że po niej zakończyłem przygodę z tą serią.
Nie to żeby mnie to cieszyło tak naprawdę, ale smutek mnie ogarnia, że ten badziew robi taki geniusz kina, jakim kiedyś BYŁ Cameron. Trzepać kasę niewątpliwie potrafi, robić dobre kino s-f, już chyba nie.
Szczerze mówiąc to czasami nachodzi mnie ochota żeby nabyć i zagrać w tę grę, ale wtedy przypominam sobie te filmy z dni tuż po premierze, gdy gra była komicznie niegrywana. Czy poprawili ją w końcu? Da się w to zagrać bez nerwów?
Jakoś tak mam, że momentalnie tracę ochotę na grę, gdy słyszę "coop". I tu było tak samo. Do dołu z tą grą, zakopać i nie odkopywać.
Ja tam myślę że gorzej już być nie może, więc mimo że muślinów uważam za raka tego świata, to jednak jest nadzieja że wreszcie zrobią porządek z tęczowym plugastwem, przynajmniej w grach. Ale może zbytnim optymistą jestem.
Nie brzmi to najgorzej, w końcu i w Mass Effectach główny wątek to było zdecydowanie krócej niż 20-30 godzin, jeśli liczyć naprawdę tylko misje fabularne wyłącznie dotyczące głównej osi fabularnej.
To był proces nie nazistów żadnych, tylko niemieckich zbrodniarzy. Może tam i jacyś austriackiego pochodzenia byli, nie wiem.
Kolejny przypadek który mnie przekonuje, że dobrze robię nie trzymając niczego wartościowego w chmurze. Wszystko co ważne mam na fizycznym, własnym dysku, który przenoszę między komputerami gdy je zmieniam na nowe. Owszem, może on paść i dane mogę stracić, ale ryzyko jest statystycznie niewielkie i jestem jego świadomy. Nigdy nic ważnego w chmurze, nigdy.
Jak rozumiem gdy redaktor nie ma pomysłu co napisać, to wyciąga z jakiegoś forum dyskusyjnego cytat od "insajdera", że HL3 jest tuż, tuż, albo przynajmniej na "zaawansowanym stadium produkcji". I tak ze 3 razy do roku. Ziew.
Matko, jakie "na opak", redaktorzyno?
On używa po prostu zmienionego szyku zdania (tudzież niewłaściwy szyk zdania), o czymś takim uczyli, przynajmniej za moich czasów, jeszcze w szkole średniej.
Cóż, szkoda. Cruise zarżnął świetną serię, która w "Fallout" osiągnęła szczyt i do tej pory uważam ją za jeden z najlepszych filmów akcji w historii kina.. Pierwsza część "Reckoning" była po prostu słaba i głupia (kuriozalna scena w spadającym pociągu to tylko wisienka na tym torcie żenady). Druga część raczej lepsza nie będzie, a przy takim budżecie zysk jest już raczej niemożliwy.
No, wreszcie jakaś rasa w tej grze która fajnie wygląda. Taka mikrogodzilla, ale może być super.
A nie, jak pieluchy dla dorosłych dają, to jednak biere...
Czyli tyle w temacie: singiel, ale... Jak się okazuje to taki nie za bardzo singiel jednak... Niech się bujają.
Pytanie czy da się zrobić nudniejszy odcinek niż część druga.
Od razu odpowiadam: tak, da się.
Każdy użytkownik Steama jest zaznajomiony z kartami kolekcjonerskimi.
Nie, nie każdy. Ja Steama włączam żeby uruchomić grę i pograć, teraz się dowiedziałem że tam są jakieś karty kolekcjonerskie. I w sumie nic mnie to nie obchodzi.
A czego tu się obawiać, przecież wszystko jasne. Czy firma która zrobiła bezpłciową Andromedę, która od dawna pokazuje że nie potrafi tworzyć nowych, dobrych bohaterów, nie ma pojęcia jak napisać wciągającą fabułę, nagle się zmieni i zrobi dobrego ME5? Wolne żarty.
Jeszcze do tego wszystko wskazuje na to że Shepard nie będzie protagonistą, czyli że BioWare zaczyna wynajdywać proch od nowa, bo przecież po co skorzystać ze świetnych postaci które już są, trzeba wymyślić i stworzyć zupełnie nowe, nijakie, bezpłciowe, nudne. Tak się zarzyna to uniwersum.