A ja nie czuję potrzeby. Do tej pory miałem tylko jeden abonament, Prime Video, którego nie przedłużyłem po podniesieniu ceny, wyłącznie dla zasady. I jakoś nie czuję potrzeby. Netfixa czy inne HBO nigdy nie miałem, nie korzystałem i nie mam w planach korzystać.
Szczerze mówiąc, to właśnie w tym momencie zdałem sobie sprawę, że mi już na ME5 nie za bardzo zależy. Jest The Expanse, jest Exodus tuż za nim, czyli coś co może być nowym ME, choć nie musi. I przynajmniej ten pierwszy na filmach wygląda tak dobrze, że zwyczajnie nie wiem czy Bioware w ogóle coś na tym poziomie by potrafiło jeszcze zrobić. Będzie ten ME5 to dobrze, pewnie zagram, choć mi już ani nie zależy, ani nie czekam jakoś specjalnie. Minęło tyle lat, a oni nawet nie potrafią określić o czym ta gra będzie. Tłuczcie ją kolejne 15 lat, aż najstarsi górale zapomną o czym w ogóle ta seria była, powodzenia, ja wysiadam.
Wygląda to lepiej niż bardzo dobrze, ale za to dialogi brzmią trochę sztucznie, sam nie wiem. No i mam nadzieję że będę jednak mógł grać mężczyzną, a nie kobietą?
Czy jakikolwiek element z tego teasera w ogóle pojawił się w grze? Czy to był tylko teaser żeby zanęcić, nie mający nic wspólnego z grą poza tytułem?
Hehe, dobre. W sumie jedyny pozytyw to dowiedzieć się że mają jakiegoś scenarzystę.
Ale to będzie syfnia...
Mnie to jednak cieszy, bo branża rozrosła się jak jakiś moloch, gdzie nad dużymi grami zaczyna się już pracować bardziej w dekadach niż latach, a i tak w finale dostajemy najczęściej coś ledwie przeciętnego i niemal zawsze rozczarowującego. Wiem że nie ma powrotu do radosnej twórczości sprzed 15-20 lat, ale ten rynek musi schudnąć, musi dojść do wykoszenia z 75-80% developerów, którzy produkują rzeczy po prostu kompletnie zbędne dla rynku i dla graczy. I może wtedy dojdzie do uzdrowienia, skutkującego jakimiś sensownymi produkcjami, tworzonymi w sensownym czasie, pozbawionych zbędnych wodotrysków, za to skupionych na grywalności, historii czy bohaterach.
Ta branża musi się jakoś unormować, bo jakim cudem ludzie mają przetrawić te dziesiątki tysięcy gier jakie co roku są wypuszczane. Devów jest po prostu zbyt wielu. Produkowanych gier jest zbyt wiele.
Aż sobie ściągnąłem demo, ale już na początku dostałem gonga między oczy. Otóż ja od ponad 40 lat jak gram na pecetach, zawsze miałem przypisany ruch przód/tył postacią pod przyciski myszki. Tutaj to niemożliwe, co zmusza mnie do grania klasycznym WSADem. Ja niestety nie potrafię lewą ręką sterować protagonistą, dla mnie to męka. Więc póki nie będzie to możliwe, to niestety muszę podziękować, choć z bólem serca.
Nie potrafię zrozumieć tych którzy są przeciwko Shepardowi, ale skoro jest ich wielu, to czemu nie zrobić gry gdzie na początku wybierasz: Shepard/nowa postać. Owszem, wymagałoby to napisania i nagrania wielu opcji dialogowych, ale summa sumarum byłoby dla każdego coś miłego, bo dałoby się w ten sposób i to stosunkowo łatwo, pogodzić obie frakcje.
ME5 bez Sheparda jako protagonisty kompletnie nie ma sensu. To jest świetna postać, że swoją historią i charakterem, więc czemu go ludziom zabierać. I żadne wykopywanie z grobu, bo Shepard przecież przeżył, przy odpowiednim, najchętniej wybieranym zakończeniu ME3. Nowy protagonista to prosta droga do porażki, bo BW pokazało już, że dobrych postaci w ME od dawna nie potrafi tworzyć.
No-no, ładnie to wygląda. Choć z drugiej strony walka nieco zbyt intensywna i przez to chaotyczna, ale to jest mniej więcej to czego oczekiwałem.
Tylko graficznie, to jednak jest taka trochę Andromeda 1.50, oczekiwałem czegoś ciut lepszego. Ale i tak wygląda to bardzo dobrze.
Niezwykłe, w czasach najgłębszej zimnej wojny nie udało się nakręcić antykomunistycznego filmu w komunistycznym kraju... Kto by to pomyślał...
Każdy chciałby pracować w biurze, najlepiej na stanowisku menadżerskim. Niestety, zderzenie ze ścianą jest już tuż-tuż.
Tak czy inaczej, na pewno nie zgodzę się na kupowaniu usług od możnych tego świata, bo to prosta droga do niewolnictwa. Wolę już naprawdę porzucić to hobby.
Ok, ale ja nie muszę grać, mam też inne hobby i szczerze mówiąc w ciągu ostatnich 6-7 lat gry komputerowe spadły na dalsze miejsce w rankingu moich zainteresowań. Najpierw gry na które czekałem okazały się może nie niewypałami, ale były rozczarowujące. Potem okazało się, że z tego zalewu nowych gier dla mnie nie ma prawie niczego interesującego. A teraz gdy chcę wymienić sprzęt na nowy, okazuje się że muszę wydać blisko 25 koła na topowy komputer, za jaki jeszcze z 10 lat temu wydałbym może 10k. Tak więc jeśli ktoś sądzi że takich jak ja zmusi do czegoś tam, to nie, po prostu branża gier zostanie osłabiona, ludzie poszukają sobie innej rozgrywki, wielu wydawców upadnie, bo nikt przecież nie będzie sobie żył wypruwać, żeby miał na czym grać w gry, które do tego najczęściej są słabe. Nie to nie.
Szczerze mówiąc nie zależy mi na "epickości" (cokolwiek to znaczy, bo z rozumieniem tego terminu jest różnie), tylko dobra fabuła, filmowość i dobrze nakreśleni bohaterowie, których da się lubić. Jakby do tego doszła jakaś fajna rozgrywka i miłe dla oka strzelanie, to już był był pełen zachwyt. A jak do tego daliby jeszcze ładną grafikę i muzykę, to mogę nawet kupić w preorderze. :D
W ME2 misje lojalnościowe czyli de facto poboczne (bo nie dotyczą głównej osi fabularnej), to w sumie3/4 gry i są świetne. Takie misje poboczne to ja bym chciał, ewentualnie takie jak w ME3, gdzie było jakieś fabularne mięsko. Byle nie takie jak w ME1, gdzie masa z nich to jeżdżenie Mako po pustych planetach i penetrowanie pustych baz kosmicznych, plus strzelanie do działek na trójnogach. Innymi słowy - fajne misje poboczne to jest coś na co czekam, zapchajdziury i lanie wody, byle tylko kolejne godziny rozgrywki wpadły - nie.
Reżimowa tv w likwidacji widzę w formie. 3 miliardy na propagandę zamiast na onkologię widzę nie marnuje się, w rękach sprawdzonych towarzyszy.
No to jest znakomita wiadomość. Ech, człowiekowi się marzy taki symulator myśliwca z prawdziwego zdarzenia, nie aż tak szczegółowy jak DCS, ale w miarę, do tego z rasową, filmową kampanią fabularną...
Bo tak po prawdzie to i pierwsza cześć tyłka nie urywała. Solidny dramat katastroficzny, ale żadne wielki dzieło.
Nie no, ja się nie przyznaję znajomym że w ogóle słyszałem kiedykolwiek o Epicu. Wstyd przed światem.
Że to słaby film to było widać po trailerze. W końcu jedynka była przeciętna, tak że po niej zakończyłem przygodę z tą serią.
Nie to żeby mnie to cieszyło tak naprawdę, ale smutek mnie ogarnia, że ten badziew robi taki geniusz kina, jakim kiedyś BYŁ Cameron. Trzepać kasę niewątpliwie potrafi, robić dobre kino s-f, już chyba nie.
Szczerze mówiąc to czasami nachodzi mnie ochota żeby nabyć i zagrać w tę grę, ale wtedy przypominam sobie te filmy z dni tuż po premierze, gdy gra była komicznie niegrywana. Czy poprawili ją w końcu? Da się w to zagrać bez nerwów?
Jakoś tak mam, że momentalnie tracę ochotę na grę, gdy słyszę "coop". I tu było tak samo. Do dołu z tą grą, zakopać i nie odkopywać.
Ja tam myślę że gorzej już być nie może, więc mimo że muślinów uważam za raka tego świata, to jednak jest nadzieja że wreszcie zrobią porządek z tęczowym plugastwem, przynajmniej w grach. Ale może zbytnim optymistą jestem.
Nie brzmi to najgorzej, w końcu i w Mass Effectach główny wątek to było zdecydowanie krócej niż 20-30 godzin, jeśli liczyć naprawdę tylko misje fabularne wyłącznie dotyczące głównej osi fabularnej.
To był proces nie nazistów żadnych, tylko niemieckich zbrodniarzy. Może tam i jacyś austriackiego pochodzenia byli, nie wiem.
Kolejny przypadek który mnie przekonuje, że dobrze robię nie trzymając niczego wartościowego w chmurze. Wszystko co ważne mam na fizycznym, własnym dysku, który przenoszę między komputerami gdy je zmieniam na nowe. Owszem, może on paść i dane mogę stracić, ale ryzyko jest statystycznie niewielkie i jestem jego świadomy. Nigdy nic ważnego w chmurze, nigdy.
Jak rozumiem gdy redaktor nie ma pomysłu co napisać, to wyciąga z jakiegoś forum dyskusyjnego cytat od "insajdera", że HL3 jest tuż, tuż, albo przynajmniej na "zaawansowanym stadium produkcji". I tak ze 3 razy do roku. Ziew.
Matko, jakie "na opak", redaktorzyno?
On używa po prostu zmienionego szyku zdania (tudzież niewłaściwy szyk zdania), o czymś takim uczyli, przynajmniej za moich czasów, jeszcze w szkole średniej.
Cóż, szkoda. Cruise zarżnął świetną serię, która w "Fallout" osiągnęła szczyt i do tej pory uważam ją za jeden z najlepszych filmów akcji w historii kina.. Pierwsza część "Reckoning" była po prostu słaba i głupia (kuriozalna scena w spadającym pociągu to tylko wisienka na tym torcie żenady). Druga część raczej lepsza nie będzie, a przy takim budżecie zysk jest już raczej niemożliwy.
No, wreszcie jakaś rasa w tej grze która fajnie wygląda. Taka mikrogodzilla, ale może być super.
A nie, jak pieluchy dla dorosłych dają, to jednak biere...
Czyli tyle w temacie: singiel, ale... Jak się okazuje to taki nie za bardzo singiel jednak... Niech się bujają.
Pytanie czy da się zrobić nudniejszy odcinek niż część druga.
Od razu odpowiadam: tak, da się.
Każdy użytkownik Steama jest zaznajomiony z kartami kolekcjonerskimi.
Nie, nie każdy. Ja Steama włączam żeby uruchomić grę i pograć, teraz się dowiedziałem że tam są jakieś karty kolekcjonerskie. I w sumie nic mnie to nie obchodzi.
A czego tu się obawiać, przecież wszystko jasne. Czy firma która zrobiła bezpłciową Andromedę, która od dawna pokazuje że nie potrafi tworzyć nowych, dobrych bohaterów, nie ma pojęcia jak napisać wciągającą fabułę, nagle się zmieni i zrobi dobrego ME5? Wolne żarty.
Jeszcze do tego wszystko wskazuje na to że Shepard nie będzie protagonistą, czyli że BioWare zaczyna wynajdywać proch od nowa, bo przecież po co skorzystać ze świetnych postaci które już są, trzeba wymyślić i stworzyć zupełnie nowe, nijakie, bezpłciowe, nudne. Tak się zarzyna to uniwersum.