Masz wyjątkowych znajomych. Ja w połowie lat 90-tych znałem jednego inżyniera, który był stróżem w fabryce, ale on miał problem z alko. Są też budowlańcy, ale robią to na własnej działalności i w ten sposób się spełniają. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że ktoś z doktoratem pracuje w podstawówce, albo po chemii w Lidlu. Mój brat skończył chemię i pomimo iż mu 56 lat stuknęło, to bez problemu po restrukturyzacji w firmie znalazł robotę w przemyśle za bardzo dobrą kasę. Tak więc co z tymi ludźmi jest nie tak? Bo coś musi być, jeżeli nie potrafią ogarnąć roboty choćby w magistracie czy w jakiejś korpo.
Aby wyciągnąć pełny potencjał młodych wykształconych, wystarczy tylko stworzyć warunki dla przedsiębiorczości. Usunąć bariery, obniżyć próg wejścia na rynek(deregulacja), obniżyć podatki, zmniejszyć biurokrację. To absolutne podstawy
Mamy na świecie spowolnienie gospodarcze, niewykluczone, że idzie kryzys. Jak ktoś myśli, że AI to nie dotyczy, to się grubo myli. W Chinach już od pewnego czasu zaczęli zaciskać pasa, a na zachodzie standardowo, zamiast oszczędzać, odkupują od wielorybów akcje na górce i pamięci za 5x wyższą cenę traktując to tak, jakby to była zlota moneta.
12 400 zwolnionych, to może by uratowało tę firmę, ale 2 400, to jakiś niewybredny żart
Jest czas kiedy rynek się zdobywa, ale przychodzi również taki czas kiedy się go traci.
Mnie najbardziej zainteresował fragment o utracie zdolności do samodzielnego podejmowania decyzji. Przypomniały mi się zwierzenia szachistów, którzy grając online oszukiwali wspierając się programem. Każdy mówi to samo, że z początku były to zdarzenia epizodyczne, które z biegiem czasu przybierały na sile. Ostatecznie im więcej korzystali ze wsparcia, tym więcej błędów popełniali, gdy tego nie robili. Bardzo szybko dochodzili do momentu, w którym nie potrafili już grać samodzielnie. Ostatecznie wielu z nich, jeśli nie większość porzucała szachy, bo nie potrafili wrócić do swojej dawnej formy.
Jeśli zaś chodzi o DLC z dwójki, to nic ono nie wnosi do historii, zadania poboczne są jakieś miałkie, a po wykonaniu wszystkich, wciąż mam nieodkrytą mapę i nie za bardzo mi się chce ją przeszukiwać dla jakiejś znajdźki, bo też są one wtórne. No i strasznie mnie irytowało, że Aloy biegała za swoją towarzyszką, jak pies za suką w rui.
To bardzo wygodne, bo z urzędu ma bazę fanów. Z drugiej strony ryzykowne, bo jak coś nie pyknie, to ci fani zajadą projekt
Nakręcanie banki trwa. Tych, co mają jakąś pamięć którą mogliby spieniężyć nakręca się, aby nie sprzedawali i poczekali dłużej, a pozostałym zakup przedstawia jako okazję życia. Oczywiście nikt nie mówi tego wprost, ale chodzi właśnie o to, co uroi się ludziom w głowach.
Na koniec zarobią tylko spekulanci którzy te bańkę nakręcili.
Wcale się nie dziwię. Nie ma sensu chwalić cudzych historii, skoro ma się własne. Do tego jest okropnie przewidywalna oraz płytka i można ją sklasyfikować tylko jako lekki akcyjniak na zabicie czasu.
No i trzeba pamiętać, ze Japończycy jako jedyna nacja została przedstawiona w niej negatywnie. I chyba to ma największe znaczenie.
Naprawdę uważasz, że kogokolwiek interesuje czego nie poleca lub poleca jakiś nołnejm z internetu, który nawet nie potrafi wykrzesać choćby kilku zdań z uzasadnieniem?
Może najwyższy czas aby przestać kupować gry na premierę i zwracać te zabugowane? Wydawcy wiedzą, że szczyt sprzedaży jest na premierę. Jeśli więc zobaczą, że sprzedaż jest mizerna, to mamy gwarancję, że na przyszłość już tego błędu nie popełnią.
Korpo pitolenie. Fakty są takie, że myślenie o zyskach przesłoniło im to, co najważniejsze, czyli potrzeby i oczekiwania klienta.
Producenci chwilowo zachłysnęli się możliwością ograniczenia kosztów. Wrócą do lektorów i tłumaczy dopiero jak im sprzedaż spadnie. Na tę chwilę technologia ta nie nadaje się do użytku komercyjnego.
Mam mieszane uczucia co do tej gry. Na plus np. to, że świat był piękny i obszerny, na minus jednak to, że wiele zadań prowadziło do tych samych okolic, a nawet obiektów. Misje były powtarzalne i monotonne, a fabuła ginęła gdzieś w masie aktywności pobocznych i eksploracji.
Bardzo podobała mi się możliwość rozwoju postaci i rozbudowany system walki. Twórcy nie przemyśleli jednak rozlokowania potrzebnych do tworzenia np. bomb czy wabików półproduktów, a także potrzebnego na nie miejsca. W efekcie wielokrotnie trzeba było przeszukiwać te same budynki/obozowiska.
Kolejne lądowania z misją w dobrze poznanych wcześniej miejscówkach bywało męczące. Podobnie zresztą jak pozyskiwanie zasobów przy pomocy nomada.
Świetna oprawa wizualna podkreślająca ponurą przeszłość i teraźniejszość, piękna muzyka, bardzo przyjemny i zróżnicowany system walki. Na plus także historia i przekaz w odcieniach szarości, a także ukryte misje, których znalezienie wymagało sporo poszukiwań oraz szczęścia. Na minus zbyt proste dialogi, które nie wnosiły zbyt wiele(lub nic ciekawego) do opowiadanej historii.
Jako fan sci-fi i postapo grę kupiłem głównie dla fabuły i się nie zawiodłem. Była zarówno oryginalna, jak i zaskakująca. Od strony wizualnej, muszka nie siada, chociaż mogli lepiej postarać się przy tworzeniu wyglądu postaci, które szczególnie w wysokiej rozdzielczości wyglądają sztucznie.
Najwyższy poziom rozgrywki wymaga sporej zręczności, jakiejś taktyki i odpowiedniego doboru broni, szczególnie, gdy walczymy w zwarciu. Na minus zaliczyłbym słaby system walki wręcz, który ogranicza się głównie do topornego walenia w ofiarę.
Kolejny minus, to wybory, które nie niosą za sobą konsekwencji.