Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 28 czerwca 2004, 10:48

autor: Łosiu

Nowy Close Combat bezpośrednią konkurencją dla Full Spectrum Warrior

Całkiem niedawno, bo dwa miesiące temu, świat obiegła wiadomość, iż studio developerskie Destineer, przy współpracy z zespołem Atomic Games, przygotowuje nowe gry ze słynnej w drugiej połowie lat 90-tych serii - Close Combat. Co się tyczy pierwszej z nich, strategii czasu rzeczywistego, to danych na jej temat mamy jeszcze jak na lekarstwo, jednakże na temat tej drugiej, gry akcji/FPS „Close Combat: First to Fight”, właśnie pojawiło się całkiem sporo informacji. W pełnej wersji tej wiadomości postaram się wam je zaprezentować.

Całkiem niedawno, bo dwa miesiące temu, świat obiegła wiadomość, iż studio developerskie Destineer, przy współpracy z zespołem Atomic Games, przygotowuje nowe gry ze słynnej w drugiej połowie lat 90-tych serii - Close Combat. Co się tyczy pierwszej z nich, strategii czasu rzeczywistego, to danych na jej temat mamy jeszcze jak na lekarstwo, jednakże na temat tej drugiej, gry akcji/FPS „Close Combat: First to Fight”, właśnie pojawiło się całkiem sporo informacji. W pełnej wersji tej wiadomości postaram się wam je zaprezentować.

Słowem przypomnienia powiem, iż do tej pory wszystkie części serii Close Combat (pięć), były przedstawicielami strategii czasu rzeczywistego, wszystkie też osadzono w realiach II Wojny Światowej. Należy też dodać, iż wyznaczyły one nową drogę w rozwoju gier wojennych i zdobyły też sporą ilość prestiżowych nagród. „Close Combat: First to Fight” zrywa z tą tradycją, i to zarówno gatunkowo jak i fabularnie. Jak wiemy z pierwszych informacji prasowych, będzie to taktyczna gra akcji rozgrywająca się w czasach obecnych, gdzieś na Środkowym Wschodzie. Skojarzenia z innym głośnym teraz tytułem „Full Spectrum Warrior”, są jak najbardziej na miejscu, niemniej jednak, gry te różni kilka rzeczy. Jedną z nich jest fakt, iż akcja CC zaprezentowana zostanie z perspektywy pierwszej osoby, a nie trzeciej jak w FSP. Dowodzić przyjdzie nam też inną liczbą żołnierzy, mówiąc dosłownie oddziałem czterech marines.

Nowy Close Combat bezpośrednią konkurencją dla Full Spectrum Warrior - ilustracja #1

Podobnie jak w przypadku FSW, tak i tu w pracach nad grą biorą amerykańscy żołnierze (w tym weterani z Iraku i Afganistanu), i wzorem „Full Spectrum Warrior”, „Close Combat: First to Fight” również powstaje w dwóch wersjach: cywilnej, dla graczy, oraz specjalnej, przeznaczonej do treningu marines w amerykańskich bazach szkoleniowych. Według zapewnień autorów, obie wersje mają być identycznie w około 90%, co rzecz jasna gwarantuje rzadko spotykany realizm rozgrywki. Nie dziwnie więc, iż w czasie wykonywania zadań, naszych czterech bohaterów, tj. gracz w roli dowódcy (pseudo „Team”), strzelec („Ready”), żołnierz z ciężką bronią automatyczną („Fire”) oraz żołnierz kryjący tył oddziału („Assist”), poruszać się będzie zgodnie z panującymi w oddziałach marines zasadami i taktyką walki w terenie urbanizowanym. Możemy być więc pewni, że np. podczas pokonywania ulicy, dwóch marines zapewni pozostałym dwóm dobrą osłonę ogniową.

Gracz jako lider, będzie miał całkowitą dowolność w podejmowaniu decyzji dotyczących wykonania celu danej misji. Dzięki prostemu w obsłudze radialnemu menu rozkazów, wyda polecenia każdemu żołnierzowi. W skład rozkazów wchodzą m.in.: zapewnić osłonę, przygnieść ogniem, rzucić granat, postawić zasłonę dymną , zajść przeciwnika z flanki. Cele poszczególnych zadań będą dokładnie odzwierciedlały te znane z Iraku, Afganistanu, czy innych współczesnych konfliktów zbrojnych, tzn. uwalniać będziemy zakładników lub jeńców, atakować wrogie pozycje, itp. Autorzy szczycą się również tym, że przeciwnicy mogą poruszać się i zaatakować nas zewsząd, w tym z dachów budynków i z podziemi (wrogowie poruszają się kanałami i tunelami). Nasi podopieczni z kolei dysponują nie tylko arsenałem autentycznego uzbrojenia, ale także mogą skorzystać ze wsparcia powietrznego (m.in. śmigłowce Cobra) i naziemnego (inne odziały marines, czołgi, artyleria).

Jak przystało na nowoczesną produkcję, aspirującą do miana realistycznej, „Close Combat: First to Fight” wyposażono w zaawansowany trójwymiarowy silnik graficzny, a także wysokiej jakości oprawę audio (unikalnie głosy żołnierzy, autentyczne odgłosy walki, etc.). Duży nacisk położono również na specjalny system zachowania się żołnierzy. To w tej dziedzinie Destineer najściślej współpracował z Atomic Games, ponieważ jak niektórzy pamiętają, kolejne odsłony „Close Combat” słynęły z bardzo realistycznego modelu odpowiedzialnego za reakcje indywidualnych żołnierzy na polu walki. Każdy z marines posiada swój profil psychologiczny, inaczej też reaguje na określone sytuacje, co gwarantuje, że nieraz będziemy świadkami czynów bohaterskich, a także załamania się, czy nawet dezercji. Każdy też nabiera doświadczenia po każdym zadaniu, stając się lepszym żołnierzem.

Naturalnie „Close Combat: First to Fight” poza trybem single player oferować będzie rozgrywkę wieloosobową. Jaką, tego jeszcze nie wiemy.

Reasumując zapowiada się kolejny łakomy kąsek dla fanów tego typu gier. Premiera tego cudeńka będzie miała miejsce pod koniec tego roku na naszych poczciwych PieCach i konsoli Xbox.