Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 3 września 2005, 11:18

autor: "Redakcja GRYOnline.pl"

Myśli nieprzemyślane - Miliony nie mogą się mylić

Dostaliśmy PSP. Gadżet jest fantastyczny, ma doskonałej jakości ekranik, moc różniastych możliwości – od słuchania muzyki, poprzez oglądanie filmów, na graniu w gry skończywszy – to, że na wycieczce do lasu można ciupać w Formułę, dowodzi niezbicie, że mamy XXI wiek. Tylko ilu nastolatków ma wolne 1500 złotych?

Jestem stary, mam 32 lata i nikt mnie nie lubi. Ogarniające mnie uczucie starzenia się nie ma jednak nic wspólnego z tym, że mi włosy wypadają, a zza ucha wyglądają borowiki – nic z tych rzeczy, o własnych siłach wyjeżdżam windą na 12 piętro – po prostu gier, które pokochałem, nad którymi spędziłem kawał młodości i które na trwałe wrosły w moje ja, jakoś mało się robi. A uwielbiam klimaty postapokaliptyczne i walkę turową, w radioaktywnej atmosferze, nad stawikiem wypełnionym żrącym (zielonym) kwasem, czuję się jak ryba w wodzie. I miały być w ostatnim roku co najmniej cztery gry dla takich jak ja mutantów: Restricted Area, Shadow Vault, Metalheart, The Fall... Dwie pierwsze już wiemy, że są badziewne, o trzeciej dowiemy się tego niebawem, czwartą Play wydaje już okrągły rok, więc pewnie nie dowiemy się nigdy. Może się złamię i wrócę do WoW-a, którego infantylizm znudził mnie jeszcze na etapie bety. Cztery miliony nie mogą się mylić. Nie bez kozery gorzknieje się na starość.

Myśli nieprzemyślane - Miliony nie mogą się mylić - ilustracja #1

Moje smutki wzięły się stąd, że dostaliśmy PSP. Gadżet jest fantastyczny, ma doskonałej jakości ekranik, moc różniastych możliwości – od słuchania muzyki, poprzez oglądanie filmów, na graniu w gry skończywszy – to, że na wycieczce do lasu można ciupać w Formułę, dowodzi niezbicie, że mamy XXI wiek. Dobrze leży w ręce i szpanersko wygląda. Przejrzałem ofertę dostępnych gier w poszukiwaniu jakiegoś erpega czy strategii na długie podróże pociągiem – kto wie, czy bym się nie złamał i nie przyoszczędził na piwie, gdybym jakiegoś Fable’a znalazł. Ale nie ma. Jest action, action, action, w najlepszym wypadku action-RPG – rzecz dla nastolatków głównie. Tylko ilu nastolatków ma wolne 1500 złotych (konsolka plus dwie gierki na start)?

Łosiu palcem wytknął

O ile Nintendo ewidentnie odstaje w biegu o wydajność technologiczną, o tyle daru dogadzania graczom grami odmówić mu nie można. Dual Screen dostał Nintendogs i zaczęło się kolejne po Tamagochi szaleństwo. Wirtualne psiaki odbierają właścicieli realnym czworonogom, a co więcej próbują się nawet na miniaturowych ekranikach rozmnażać... Czekamy na NintenBarbie.

Zostały rozdane nagrody Develop Industry Excellence Awards – Oskary branży gier. Najważniejsze nagrody rynku europejskiego pokazały, że LEGO Star Wars zarządza. Połączenie dwóch TAKICH marek, z TAKĄ grywalnością, oryginalnością i wykonaniem prosiło się o aplauz. Łosiu po powrocie rok temu z targów w Londynie miał w oczach głównie klocki Lego – teraz ma tam jarzący się neon: „a nie mówiłem?”.

Money makes the world go round – gry komputerowe też się robi dla pieniędzy. Spark Unlimited szarpie się z Activision, które obeszło się z autorami Call of Duty jak... sorki, nie przychodzi mi do głowy, żadna cenzuralna metafora. Trzymamy kciuki, bo silniejszy ma rację, ale w dżungli.

Tymczasem na rodzimym podwórku walczymy o mniejsze pieniądze, ale się nie poddajemy. CD Action obniżył swoją cenę o ćwierć. To dużo, bo był drogi. Ale jest to dobre czasopismo, polski rynek gier komputerowych niemało mu zawdzięcza, CDA zasługuje na wiernych czytelników, a najwyraźniej ostatnimi laty z tą wiernością ma problemy. Tajemnicą poliszynela jest, kto odbiera odbiorców prasie tradycyjnej, ale za CDA trzymamy kciuki. Szczerze.

Zresztą świat gier komputerowych coraz bardziej zagłębia się we własnej domenie – w sieci. Valve decyduje się na wydawanie gier bez mała w odcinkach. Jego usługa Steam najwyraźniej na siebie zarabia. Gigant rynku, Electronic Arts, przymierza się do przejęcia podobnego rozwiązania na własne potrzeby. I na potrzeby graczy – koniec końców gra komputerowa, to nie worek ziemniaków, który trzeba własnoręcznie do domu wnieść drzwiami.

Subiektywny tydzień Soulcatchera

Piraci ukradli Fable: The Lost Chapters. Tak na miesiąc przed premierą. W związku z tym można wyczytać wiele ciekawych opinii na temat tej gry w Internecie: a) gra jest rewelacyjna i podoba się wszystkim; b) grafika jest bardzo ładna i chodzi płynnie na większości komputerów; c) nie ma problemów technicznych, nie ma bugów; d) gra jest krótka; e) gra jest dłuższa niż w wersji na Xbox’a; f) gra nie ma polskiego wydawcy (?). Jeżeli chodzi o moje zdanie, to widząc grę na Xbox’a, mogę ją bez wahania polecić wszystkim.

Polska (Europejska) premiera PSP. No, ładne cacko, pograłem chwilę na PSP w redakcji GOL-a i nie powiem, podobało mi się. Wyświetlacz jest bardzo dobrej jakości. Ale będę niepopularny i napiszę, że pomimo faktu, iż konsolka-gadget jest bardzo fajna, sam bym chciał taką mieć, to jest to trochę jak na polskie warunki kwiatek do kożucha. Cena nieco zaporowa, ponad 1000 złotych, filmów (główne jak dla mnie zastosowanie) jak na razie w Polsce prawie brak (widziałem Spidermana 2 – ten miał nawet Polskie napisy), gry choć fajne, to mało ich i cena 200 złotych za jedną powoduje zaciskanie się pięści, a jako player mp3 trochę to wielgachne. Rozmiar powoduje, iż nie jest to rzecz do kieszeni. Ale jak ktoś ma bogatego wujka, to niech mu kupi PSP (ale koniecznie z filmami i grami w zestawie). Mam nadzieję że oferta tytułów zarówno filmowych jak i gier będzie wzrastała, cena spadnie i będzie cool. :-)

Ilość aktywnych graczy w World of Warcraft przekroczyła na świecie 4 miliony (ponad milion w Ameryce Północnej), co umacnia tę grę na pierwszym miejscu, jeżeli chodzi o ilość płacących subskrybentów za pojedynczą grę MMO. Gratulujemy wszystkim. Gratulujemy Blizzardowi setek milionów dolarów rocznie. Gratulujemy wszystkim przyszłym grom MMO, że będą wyglądały jak WoW. Gratulujemy wszystkim twórcom gier MMO, że grają teraz w WoW-a. A mówiąc na serio, cieszę się, że jakaś gra MMO powoli zaczyna nawiązywać konkurencję z sieciowymi hitami jak Conter-Strike czy choćby z single playerowym GTA:SA. Jeszcze jest duża dysproporcja na korzyść gier bez abonamentu, ale pierwszy poważniejszy krok zrobiony. Wielkie koncerny mają teraz konkretny argument finansowy pokazujący, że nawet inwestycja rzędu setek milionów dolarów w grę MMO może się zwrócić z nawiązką. Gratuluję więc wszystkim przyszłym graczom w MMO wszystkich przyszłych gier, jakie przyjdą do nas za dwa-trzy lata po WoW-ie. Będzie, w co grać.

Co Miszy zaległo na żołądku

Przez miniony tydzień ostro nagimnastykowałem się, aby ustalić, czy na rodzime półki trafiła, czy nie trafiła grupa gier z logiem Atari: Rollercoaster Tycoon 3, Boiling Point czy naprawdę niezły Act of War: Direct Action). Wygląda na to, że nadal trwa w tym temacie czeski film, a pierwszych tytułów, z zapowiedzianych na sierpień, można spodziewać się dopiero w drugiej połowie września. Terminowość na rodzimym podwórku nadal pozostawia wiele do życzenia. Co ciekawe, w planie wydawniczym widniejącym na stronie LEM-a – wydawcy tych gier – sierpień trwa nadal. Inna czasoprzestrzeń? A to Polska właśnie.

Osobiście czekam na dwa tytuły Microsoftu, które według mnie powinny za sprawą CD Projektu trafić na rodzimy rynek. Age of Empires III dotrze do nas zapewne jeszcze przed grudniem, natomiast Fable: The Lost Chapters... raczej nie zawita przed Gwiazdką. Niecierpliwym miłośnikom cRPG pozostaje sprawdzony patent, czyli pre-order na np. Gameplay’u.

(Nie)terminowości wątek ciągnąc, nie omieszkam zapytać firmy Cenega: kiedy wreszcie doczekamy się GTA: San Andreas w mniej zaporowej cenie (i w obiecywanej polskiej wersji językowej)?

Powiązania do myśli

Borys „Shuck” Zajączkowski

Przemysław „Łosiu” Bartula

Wojciech „Soulcatcher” Antonowicz

Michał „Misza” Bobrowski