Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 22 lutego 2005, 11:56

autor: Cisek

Kolejny rekord na koncie sieciowego MMOcRPG „Runescape”

„Runescape” już od 4 lat nieprzerwanie bawi graczy z całego świata. Twórcy gry poinformowali, że ilość zarejestrowanych użytkowników przekroczyła liczbę 2,4 miliona. 254 tysiące graczy ma wykupiony abonament.

Runescape” już od 4 lat nieprzerwanie bawi graczy z całego świata. Twórcy gry poinformowali, że ilość zarejestrowanych użytkowników przekroczyła liczbę 2,4 miliona. 254 tysiące graczy ma wykupiony abonament.

Kolejny rekord na koncie sieciowego MMOcRPG „Runescape” - ilustracja #1

Oto jak grę opisywał w momencie jej premiery jeden z naszych redaktorów:

Runescape oferuje graczowi ładną, trójwymiarową grafikę, wydajne procedury sieciowe które zmniejszają do minimum ilość koniecznych do przesłania do serwera danych oraz oczywiście wiele potworów do zabicia, zadań do wykonania i lokacji do zwiedzenia itp. Jest to więc taka mini Ultima Online, która ma na pewno jedną zasadniczą przewagę nad swoją starszą siostrą, można w nią grać nie ponosząc kosztów związanych z abonamentem.

Kolejny rekord na koncie sieciowego MMOcRPG „Runescape” - ilustracja #2

Obecnie kilka aspektów uległo zmianie, ale jeden – ten najważniejszy – pozostał nietknięty. Gra nadal jest darmowa. Abonament o którym wspominam wyżej wykupuje jednak coraz więcej osób. Dzięki niemu za 5$ miesięcznie gracze otrzymują trzykrotnie większą mapę, dwa razy więcej questów, wiele nowych umiejętności i pierwszeństwo w otrzymaniu pomocy technicznej. Przez te kilka lat w grze opartej na technologii java nieco ulepszono grafikę i szczegóły świata. „Runescape” przyciąga kolejne osoby, które zachęcone przez znajomych wypróbowują darmową jej wersję, by po zagłębieniu się w jej świat sięgnąć do portfela po 5 dolarów. Co też sprawia, że i autorzy programu są zadowoleni, i gracze mają poczucie jeszcze większego współtworzenia społeczności „Runescape”.

Kolejny rekord na koncie sieciowego MMOcRPG „Runescape” - ilustracja #3