Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 14 lipca 2005, 07:49

John Romero nie przewodzi już projektowi Gauntlet: Seven Sorrows

Zaczęło się niewinnie, od plotki. Popularny magazyn Computer Games Magazine poinformował, że jedna z bardzo dobrze znanych w branży elektronicznej rozrywki postaci, pożegnała się z pracą w ogromnym koncernie – kolokwialnie mówiąc, została „wylana”. Wieścią tą podzielił się ze światem David Jeffe – szef projektu God of War – nie określając jednak z imienia i nazwiska, o kim mowa.

Zaczęło się niewinnie, od plotki. Popularny magazyn Computer Games Magazine poinformował, że jedna z bardzo dobrze znanych w branży elektronicznej rozrywki postaci, pożegnała się z pracą w ogromnym koncernie – kolokwialnie mówiąc, została „wylana”. Wieścią tą podzielił się ze światem David Jeffe – szef projektu God of War – nie określając jednak z imienia i nazwiska, o kim mowa.

John Romero nie przewodzi już projektowi Gauntlet: Seven Sorrows - ilustracja #1

Enigmatyczne wypowiedzi Davida mówiły o człowieku, który bardziej dba o sławę, niż o pracę. Na komentarze nie trzeba było długo czekać i zachodnie serwisy szybko wywnioskowały, że chodzi tu o Johna Romero. Wciąż jednak była to tylko plotka, która jak się okazało kilka godzin później, stosunkowo szybko stała się faktem.

W oświadczeniu wydanym przez Johna Romero na łamach swojego forum czytamy, że faktycznie nie jest on już pracownikiem firmy Midway, gdzie stosunkowo niedawno objął przewodnictwo nad wskrzeszeniem kultowej dla starszych graczy serii Gauntlet. Jeden z twórców legendarnego Dooma przyznał się, że odszedł z koncernu trzy tygodnie temu, a jego absencja w żaden sposób nie wpłynie na opóźnienie gry. Romero powstrzymuje się od dalszych komentarzy w tej sprawie, ale mało kto wierzy, że z pracy zrezygnował dobrowolnie – pomogli mu w tym raczej włodarze Midway.

John Romero przeżywa aktualnie drugą młodość wraz z nową żoną – Rhaluką. Po powrocie z wakacji przybladła już nieco gwiazda zamierza zaprezentować światu swoje przyszłe plany.