Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 1 sierpnia 2008, 21:51

autor: Shinobix

Subiektywniak - E3 i pewne małżeństwo z rozsądku

Plażowe wydanie Subiektywniaka to nietypowe podsumowaniu targów E3. Nie wypada przecież pominąć bomby, jaką podłożyło konkurencji Square Enix, ogłaszając wydanie Final Fantasy XIII na konsolę Xbox 360.

Ufff… środek lata. Zwykle mieliśmy w tym czasie sezon ogórkowy, ale od kiedy E3 odbywa się w lipcu, lato stało się jeszcze gorętsze. Na dodatek w drugiej połowie sierpnia czekają na graczy targi w Lipsku, a sezon wystawienniczy zamknie dopiero Tokyo Game Show. Co prawda, samymi trailerami gracz się nie naje, ale za rogiem już czają się Soul Calibur IV i Too Human, więc będzie w co zagrać, nawet jeśli nigdzie się w sierpniu nie wybieracie.

Wracając do E3 – w tym roku królowały tytuły, które można było przede wszystkim obejrzeć w akcji. Z grami jest bowiem trochę jak z modelami i modelkami w kolorowych gazetach – dopóki nie zobaczysz ich na własne oczy, widzisz tylko to, co chciał Ci pokazać pan i władca obsługujący program graficzny. Po numerze z Motorstorm i Killzone 2 nikt już się nie da nabrać nawet na najbardziej zgrabnie wykonane, realistyczne CGI.

Nic więc dziwnego, że filmik z God of War 3 nie wzbudził właściwie żadnych emocji, skoro nie było w nim ani jednej sekundy pokazującej właściwą rozgrywkę. Nie pomagała też konkurencja, która w tym samym czasie demonstrowała, jak spisują się sequele Fable czy Gears of War. Mnie osobiście najbardziej rozczarowała nieobecność Newtona (jeśli komuś Newton kojarzy tylko z genialnym wynalazcą, niech zerknie tutaj). Szkoda, bo na horyzoncie jest Resident Evil 5 i po ukończeniu czwartej części na Wii powrót do sterowania zwykłym padem będzie drogą przez mękę.

Plażowe wydanie Subiektywniaka nie jest jednak poświęcone podsumowaniu targów E3. Efekty knowań programistów przyjdzie nam obserwować na bieżąco, aż do zupełnego przysypania nas rozmaitymi tytułami w okresie świątecznym. Nie wypada jednak pominąć bomby, jaką podłożyło Square Enix ogłaszając wydanie Final Fantasy XIII na konsolę Xbox 360. Niewątpliwie od strony marketingowej był to genialny manewr. Japończycy znów pokazali jedynie krótki trailer i o rozgrywce wiemy właściwie to samo co rok temu – a mimo to o Final Fantasy XIII jest głośno i gra nie przepadła w natłoku rozmaitych tłustych produkcji.

Desant Square Enix na platformę Microsoftu nie oznacza wcale, że gigant z Redmond na japońskim rynku odbije się od dna i zacznie gonić Playstation 3 (na ściganie Wii jest raczej za późno) – a wręcz przeciwnie. Jak zdradził na konferencji Shinji Hashimoto, wersja na Xboksa 360 ominie Japonię i zostanie wydana dopiero przy okazji premiery angielskiej lokalizacji FFXIII na Playstation 3. Decyzja Square Enix przypada przecież na okres, gdy Microsoft właściwie odpuścił sobie kosztowne wpychanie Xboksa do Japonii, przenosząc uwagę na inne kraje azjatyckie i Europę. Przez to można odnieść wrażenie, że to nie Amerykanie są stroną zabiegającą o zainteresowanie japońskich producentów gier. Być może jest na odwrót...

Subiektywniak - E3 i pewne małżeństwo z rozsądku - ilustracja #1
Hasta la vista, Playstation 3.

Coraz więcej firm z Kraju Kwitnącej Wiśni dostrzega w Xboksie 360 bramę na inne niż japoński rynki. W okresie potęgi PSX i Playstation 2 takie rozważania nie miały racji bytu, gdyż konsole Sony były globalnie nie do pobicia. W przypadku Playstation 3 nie jest już tak różowo, więc Japończycy po prostu szukają dochodów gdzie indziej. Capcom od początku wspiera Xboksa 360, przy okazji wydając swoje gry na platformę Windows; Namco-Bandai nie miało oporów, by wydać na konsolę Microsoftu szóstą część flagowej serii Ace Combat – dotychczas publikowanej jedynie na konsole Sony. Sega zawsze miała większe aspiracje niż podbicie japońskiego rynku. Dodajmy więc do powyższych faktów plotki o nie do końca uregulowanej wyłączności Sony na Metal Gear Solid 4, a będziemy mieć pełny obraz sytuacji.

Square, a później Square Enix, było postrzegane jako jedyna firma, która ściśle związała się z platformami Playstation. Zupełnie jednak niesłusznie: przecież żadna z firm tworzących obecnie tandem nie miała zwyczaju wiązania się do końca z jedną platformą. Zanim nastało Playstation, Square wydawało swoje gry na konsole Nintendo. Tak powstały pierwsze części Final Fantasy, Chrono Trigger i wiele innych produkcji.

Prawdą jest, że globalny sukces przyniósł Square mariaż PSX i Final Fantasy, ale nie minęło wiele czasu i firma, wykorzystując pewną furtkę prawną, znów zaczęła wydawać gry na konsolę Nintendo (a dokładniej Gamecube). Tak powstały gry z serii Crystal Chronicles, do dziś kontynuowanej na Nintendo DS. Square przez pięć lat współpracowało też z Electronic Arts, tworząc w 1998 roku joint venture Square Electronic Arts L.L.C. zajmujące się lokalizacją i wydawaniem gier na rynek amerykański. Jako że Japończycy kompletnie zignorowali pierwszego Xboksa, z ogromnym zaskoczeniem przyjęto oświadczenie przedstawicieli Square Enix na E3 w 2005 roku. Oznajmiono wówczas, że firma będzie obecna na platformie Microsoftu, a premierowym tytułem ogłoszono Final Fantasy XI. Oprócz tego Japończycy wydali jedynie kosmiczną strzelaninę Project Sylpheed.

Wydawać by się mogło, że to wszystko, co mają do zaoferowania posiadaczom Xboksów mistrzowie japońskich RPG, ale lipcowa konferencja potwierdziła, że najbardziej znany wydawca tytułów z tego gatunku ma zamiar utrzymać swoją pozycję na świecie już nie tylko przy pomocy Playstation 3 i Nintendo DS, ale również Xboksa 360. Liczby mówią same za siebie – z siedemnastu zaplanowanych tytułów aż osiem to gry na NDS, dwie na Wii (Soul Eater: Monotone Princess, Final Fantasy Crystal Chronicles: Crystal Bearers), dwie na PSP (Dissidia: Final Fantasy, Kingdom Hearts: Birth by Sleep), cztery na Xboksa 360 (Infinite Undiscovery, The Last Remnant, Star Ocean: The Last Hope, FFXIII) i tylko trzy na Playstation 3 (The Last Remnant, FFXIII, FF vs XIII). W planach jest wprawdzie jeszcze MMORPG pt. Rapture, ale o tej grze wciąż wiadomo niewiele.

Zmiana jest więc radykalna, tym bardziej, że w latach wcześniejszych Sony mogło liczyć na wielokrotnie większe wsparcie dla swojej platformy. Do przyjęcia innej strategii i szukania nowych rozwiązań zmusiły Japończyków ze Square Enix przede wszystkim gorsze wyniki finansowe. Opublikowany niedawno raport pokazuje, że przychody firmy na rynku europejskim i amerykańskim dramatycznie spadły, nic więc dziwnego, że firma poszukuje nowych źródeł gotówki. Microsoft, choć nie podbił serc japońskich graczy, przyciągnął portfele japońskich producentów, którzy zwietrzyli w Xboksie 360 dobry interes. Jeśli więc gdziekolwiek przeczytacie, że producenci gier z Kraju Kwitnącej Wiśni lepią się do danej platformy z pobudek patriotycznych, takich czy śmakich – warto przypomnieć sobie starą i choć nieco wyświechtaną, to zawsze aktualną zasadę. Gdy nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o… wiadomo co. Do następnego razu.

Maciej „Shinobix” Kurowiak

Historia subiektywizmu