Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 12 sierpnia 2008, 12:33

Proroctwa szefa Codemasters – ile dziś kosztuje wyprodukowanie gry?

Chris Deering, były prezes europejskiego skrzydła Sony, stwierdził, że sprzedaż najwyżej 3 na 10 wydawanych gier w ogóle zwraca koszty ich produkcji, które, w przypadku największych tytułów, są ogromne. Prócz tych smutnych wizji Deering wysnuł kilka przepowiedni odnośnie sytuacji konsol, ilości graczy oraz przyszłości mediów.

Chris Deering, były prezes europejskiego skrzydła Sony, stwierdził, że sprzedaż najwyżej 3 na 10 wydawanych gier w ogóle zwraca koszty ich produkcji, które, w przypadku największych tytułów, są ogromne. Prócz tych smutnych wizji Deering wysnuł kilka przepowiedni odnośnie sytuacji konsol, ilości graczy oraz przyszłości mediów.

Według niego, pomimo faktu, że przemysł rozrywki elektronicznej generuje coraz większe pieniądze, produkowanie i wydawanie nowych gier jest niezwykle ryzykownym przedsięwzięciem. Budżet potrzebny na wyprodukowanie poważnego tytułu jest dziś znacznie większy niż kilka lat temu. Nie każdy przecież może pozwolić sobie na wyłożenie z własnej kieszeni 10 milionów dolarów a tyle, według słów Deeringa, kosztuje dziś przeciętnie gra z wyższej półki. Te kwoty, z roku na rok, będą na pewno rosły. Jak więc sfinansować grę? Oczywiście, większe i lepiej usytuowane firmy nie będą miały problemów, chociaż nawet one będą musiały ostrożnie inwestować pieniądze. Pieniądze, których źródła trzeba szukać także poza prywatną skarbonką firmy, być może w postaci osób trzecich (sponsorów). Sytuację może pogorszyć, zapowiadany przez Deeringa, spadek sprzedaży oprogramowania – w roku 2011 zbyt znajdzie być może nawet 20% mniej programów niż w roku 2008.

Jak to się ma do polskich realiów? Na pewno nie jest to dobra informacja, gdyż nie wróży powstania wielu nowych inicjatyw deweloperskich na naszym trudnym rynku. Kwestię ogromnego budżetu potrzebnego na produkcję nowych gier zabawnie komentuje Maciej Szcześnik (CD Projekt RED), w jednym z wywiadów udzielonych zagranicznemu portalowi. Zapytany o źródło finansowania gry Wiedźmin: Edycja Rozszerzona, żartuje, że producenci po prostu sprzedali samochody, domy oraz własne organy. Ten dowcip oddaje pewnie sytuację, chociaż w przypadku Edycji Rozszerzonej, jak komentuje już na poważnie Szcześnik, problemów z pieniędzmi nie było, dzięki dobrym stosunkom z współpracującymi z firmą wydawcami.

Chris Deering, obecnie prezes Codemasters, przewiduje także dynamiczny i szybki wzrost bazy użytkowników PlayStation 3. PS3 miałby więc sprzedawać się o wiele lepiej niż Xbox 360, by w roku 2011 znaleźć się w rękach dwukrotnie większej liczby nabywców (PS3 sprzeda się w nakładzie 70 milionów, Xbox 360 – 40 milionów). Ten optymizm pokrywa się z wcześniejszymi słowami Deeringa, który mocno wierzy w siłę konsoli Sony.

Znacznie może zwiększyć się także liczba samych osób, które będą posiadały jakiś sprzęt przeznaczony do grania. Deering szacuje, że w roku 2011 graczy będzie 2,5 miliarda, czyli o około 2 miliardy więcej niż teraz. W tej liczbie (2,5 miliarda graczy w 2011 roku) zawierają się także użytkownicy nowych platform jak iPhone. To rozumienie pojęcia słowa gracz może oczywiście niektórych bulwersować – czy osoby grywające czasem na komórkach możemy nazwać graczami? Powstałe niedawno pojęcie „niedzielnych graczy” (casual gamers) zostało zauważone już w 2002 roku przez BBC. Zlecone przez ten koncern badania rynku wskazały, że prawie 60% osób w wieku 6-65 w Anglii jest graczami. Dla celów badań przyjęto, że graczem nazwiemy osobę, która grała w grę na komórce, handheldzie, konsoli czy pececie, w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Definicja jest oczywiście bardzo ogólna, jednak dziś, jak wskazuje także Deering, należy liczyć się także z także z osobami grającymi okazjonalnie.

Przyszłość mediów ogólniej, to w przepowiedniach Deeringa, przede wszystkim internetowa telewizja, oraz rozwój rynku komórek i urządzeń przenośnych. Mogą one doprowadzić do powstania nowych, mobilnych społecznych inicjatyw.