Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 24 maja 2009, 17:45

AgreGOLmat (16 - 22 maja 2009)

Podobno nie ma złych dzieł, są tylko niedokończone. Przyglądając się dzisiejszemu rynkowi gier można dojść do złośliwego przekonania, że zalewa nas tylko i wyłącznie fala rzeczy niedokończonych, potraktowanych po łebkach, robionych tylko i wyłącznie ku uciesze inwestorów.

Podobno nie ma złych dzieł, są tylko niedokończone. Przyglądając się dzisiejszemu rynkowi gier, można dojść do złośliwego przekonania, że zalewa nas tylko i wyłącznie fala rzeczy niedokończonych, potraktowanych po łebkach, robionych tylko i wyłącznie ku uciesze inwestorów. Wydawca zamiast doinwestować ekipę twórczą, wynająć lepszych rzemieślników czy po prostu dać "se siana" ze słabo zapowiadającym się tytułem, pompuje miliony zielonych w kampanię reklamową. I tak mamy później takie kwiatki, jak nie przymierzając, ostatnia sytuacja z Wiedźminem. Masa żąda, masa otrzymuje. Sto pięćdziesiąt jednakowych gier od Square Enix, które różni tylko wielkość kobiecych piersi.

Całe szczęście pośród tego tandeciarskiego korowodu ochów i achów nad kolorowymi wydmuszkami od czasu do czasu do głosu dochodzą twórcy bardziej ambitni i po prostu tacy, którzy mają coś do przekazania, powiedzenia. To właśnie oni zwykle stają się głównymi bohaterami kolejnych AgreGOLmatów i nie inaczej będzie tym razem. I o dziwo, o ile bardzo często zyskują oni uznanie tzw. opiniotwórczych mediów (cokolwiek to znaczy), to jednak w ogólnym rozrachunku przepadają z kretesem. Bynajmniej nie z powodu swojej undergroundowości, lecz z prozaicznego braku zainteresowania wspomnianej wcześniej masy. O takich sytuacjach, w których na spotkanie z autorami No More Heroes w wielomilionowym Tokio przychodzi jedynie kilka osób, aż żal wspominać.

Dziełami skończonymi może poszczycić się ekipa odpowiedzialna za, moim zdaniem, dwie najlepsze gry dostępne na konsole PlayStation 2. Team Ico pod kierownictwem Fumito Uedy dzięki ICO i Shadow of the Colossus sięgnęło Olimpu.

Muszę przyznać, że kiedy po raz pierwszy usłyszałem, czy nawet przeczytałem, recenzję już wydanego ICO, nie wzbudziło to we mnie wielkiego zainteresowania. Dopiero po dwóch czy trzech latach od tego momentu, wraz z rosnącym kultem wokół tej produkcji postanowiłem sprawdzić co to takiego. Pamiętam, że włożeniu płytki do napędu konsoli i obejrzeniu niezwykle klimatycznego wprowadzenia, a także po pierwszym minutach zabawy dosłownie rzuciło mną na glebę. Tak sugestywnej atmosfery doświadczyłem wcześniej zaledwie przy kilku grach. Tym razem do tego wszystkiego dochodził jeszcze bardzo nietypowy gameplay.

Zaledwie kilka dni temu w Internecie pojawił się filmik przedstawiający najnowszą grę Team Ico. Po raz kolejny zostałem znokautowany sposobem, w jaki firma buduje klimat w swoich tytułach. Wydaje się, że zmianie w porównaniu do wcześniejszych gier nie ulegnie również sposób narracji, a sam gameplay jak zwykle będzie pełen świeżych i zaskakujących elementów. W końcu jak ktoś ma takiego ptako-szczura, jak bohater Project Trico, to nie tylko po to, aby wykorzystywać go jako powietrzną taksówkę.

Coraz wyraźniej widać, że czarne monstrum ze znaczkiem PS3 zaczyna obrastać w piórka. W tym roku zapowiedziano na tę platformę bardzo pokaźną ilość exclusive’ów, które być może już w przyszłym roku przechylą szalę na stronę Sony. Łatwo wszak zauważyć, że Microsoft jakiś czas temu ostro wyhamował, a Xbox 360 stał się platformą, która w 95% współdzieli tytuły bądź to z PS3, bądź PC. Sytuacja jest dla Japończyków tym korzystniejsza, że na horyzoncie raczej nie widać tytułu opracowywanego jedynie dla Xboksa 360, a który pozamiatałby konkurencją. Gearsów czy kolejnych Halo nie liczę, bo ogłoszenie prac nad kolejnymi częściami tych serii nie będzie żadną niespodzianką. Poza tym, kto wie, co siedzi w głowach ludzi z MS i być może za jakiś czas faktycznie zostaną zapowiedziane pecetowe wersje Gears of War 2 i Halo 3.

Trzymam więc kciuki za PS3 i Team Ico. Tegoroczne exclusive’y w postaci Killzone 2 i inFamous mnie nie zachwyciły. Pierwszy z wymienionych tytułów nie oferował nic ciekawego komuś, kto wcześniej zjadł zęby na Call of Duty. inFamous z kolei okazał się grą raczej przeciętną, ze straszliwie wielkim aliasingiem i popupem. Na plus można za to zaliczyć mu spolszczenie, które jest znacznie lepiej wykonane niż w przypadku Killzone 2. To Project Trico i God of War 3 pokażą, na co tak naprawdę stać chlebak.

Miniony tydzień był raczej dość skromny pod względem ilości recenzji. Tak naprawdę mogliście przeczytać tylko jeden tekst dotyczący najnowszego exclusive’a na PlayStation 3.

  1. inFamous
  2. Dante's Inferno - Już graliśmy!
  3. R.U.S.E.
  4. Prototype - Już graliśmy!
  5. Guitar Hero: Greatest Hits - Już graliśmy!
  6. Call of Juarez: Więzy Krwi
  7. The Sims 3 – beta test

Zdecydowanie lepiej wypadają za to zapowiedzi. Oczywiście polecam zapoznać się z każdą z nich, ale szczególnej uwadze chciałbym polecić tekst dotyczący Prototype. W zestawieniu z recenzją inFamous możemy już zacząć zastanawiać się, której z firm lepiej uda się zrealizować pomysł na freeroamingową rozwałkę w wielkim mieście.

Fanów modyfikacji zapraszam do drugiej części tekstu o „upiększaczach” gier. Mnóstwo, mnóstwo ciekawych informacji o tym, jak nie odejść dzisiaj z obrzydzeniem od tytułu, w który przed kilku laty zagrywaliśmy się całymi dniami. Arcanum w wysokiej rozdzielczości? Mniam.

  1. Gry pięknieją na wiosnę – cz. 2