Belkin to chińszczyzna (choć względnie przyzwoita), a poza tym 650 J to żaden szał, polskie listwy Lestara z serii 2001A potrafią zaabsorbować 1818 J.
Do pisania prostego i krótkiego kodu. Przy dłuższym lub bardziej skomplikowanym zaczyna się gubić, delikatnie mówiąc.
GOG namawia wydawców, aby publikowali swoje gry na platformie, ale wszystko leży w rękach wydawców i jeśli ci nie chcą publikować poza Steamem i ew. Epicem, to kij im w rzyć. Takie Sony wydało kilka gier na GOG, by rozpoznać rynek i stwierdzili, że im Steam/Epic wystarczą. Ja kupuję wyłącznie na GOGu, więc nie zarobią na mnie.
Studia są chętne do wydania gry z językiem polskim, kwestia rozbija się wyłącznie o pieniądze, które się mogą nie zwrócić, a polscy gracze nie ułatwiają twierdząc "nie znasz angielskiego? to się, bambusie, ucz!", co nakręca niechęć studiów do inwestowania w translację na nasz język.
W naszym kraju też musisz zapłacić podatek od wygranej, a są nawet zakusy, aby podnieść go z 10% do 15% i więcej w kolejnych latach - projekt na razie umarł, ale kto wie.
Dopuszczenia do obrotu opierają się na instytucjach certyfikujących. Wiele chińskich jest mocno nierzetelnych, co można skwitować stwierdzeniem, że dadzą kwit na cokolwiek im się podsunie. Nie ma jeszcze możliwości wymuszenia certyfikacji przez instytucje europejskie, choć są zakusy, by wprowadzić takie prawo, ale nie dla każdej kategorii produktu.
Gra to produkt, który kupujesz (w sensie nabycia licencji/prawa użytkowania), nawet jeśli sprzedawca usilnie próbuje wmówić, że to "wypożyczenie". Umowa nabycia nie daje jednostronnego prawa zmiany praw nabytych po zawarciu umowy, a tym jest właśnie ubijanie gier.
Analogicznie, gdybyś kupił lodówkę, a po dwóch, trzech, czy pięciu latach sprawną lodówkę byś zastał z rana wyłączoną z napisem "przestaliśmy ją wspierać, kup nową", to co byś zrobił? To jest dokładnie ten przypadek.
Wracając do usilnego wmawiania, że to jest wypożyczenie. Sprzedawcy próbują wmówić, że to jest wypożyczenie, czyli najem, ale to co oferuje na stronach nie spełnia żadnych przesłanek najmu. Przede wszystkim najem dotyczy płatności cyklicznych (czynsz), powiązanie to z płatnością jednorazową z góry od razu wskazuje, że sprzedawca próbuje oszukać w nazewnictwie faktycznie zachodzący stosunek prawny. Co więcej, obowiązują terminy wypowiedzenia, nie można w umowie zapisać wypowiedzenia bez określenia z góry w umowie czasu/terminu wypowiedzenia, a terminy typu "zero" (wypowiedzenie w dowolnym momencie obowiązujące natychmiast) nie są zgodne z przepisami, obowiązuje minimum ustawowe. Poza tym w polskim (ale nie tylko) prawie są takie zapisy, jak konieczność naprawy rzeczy (art. 663 KC), czy zmniejszenia czynszu z tytułu wad (art. 664 KC), co daje nabywcy narzędzia do zwrotu co najmniej części zapłaty już na gruncie istniejących przepisów. Dystrybutorzy próbują zaś mieć ciastko i zjeść ciastko, z jednej strony wmawiają, że to jest wypożyczenie/najem, a z drugiej chcą unikać odpowiedzialności z tytułu przepisów najmu.
Pomijam kwestie podatkowe, bo US mógłby od takiego najmu zażądać od sprzedawcy podatku za każdy miesiąc wg stawek rynkowych, bo nie istnieje możliwość jednorazowej zapłaty za najem, taka jednorazowa płatność byłaby zakwalifikowana jako próba obejścia prawa podatkowego.
Stop Killing Games jest tylko wynikiem długoletniej praktyki unikania prawnej odpowiedzialności przez sprzedawców i dystrybutorów gier.
Próg minimalny grubo poniżej 1 mln zł na wykonanie MMORPG brzydko pachnie SCAMem. Budżet wykonania takiej gry przez 20 osób przez 5 lat to 18 mln zł (20 osób * 60 miesięcy * 15000 pełnych kosztów pracowniczych, czyli ok. 8000 na rękę), a pomijam wszystkie inne koszty, jak media, budynek, utrzymanie gry w czasie, serwery, łącza, wsparcie klienta. Nawet gdyby miały to robić 3 osoby przez 2 lata, to same koszty pracownicze przekraczają 1 mln.
To lepiej by było, gdyby przejął ich Tencent z planem 100% gier usług? Albo Microsoft, który po kilku cichych latach zacząłby zamykać studia i likwidować serie gier, których nie rozumie (czyli w zasadzie większość)? Ubisoft jest, jaki jest, ale wśród swojej konkurencji wcale nie wypada najgorzej. Co swoją drogą, niezbyt dobrze świadczy o całej branży.
Ja tam się świetnie bawię w SW: Outlaws. Historia ciekawa, grafika ładna, mechaniki dobre, nawet skradanie jest spoko.
Odnoszę wrażenie, że największe problemy z grami Ubisoftu mają ci, którzy w nie nie grają.
Czyli autor uważa, że sekretem jest cyt. "ta prosta interakcja jest jedynie ubocznym efektem wysiłku, jaki Bethesda włożyła w stworzenie mechanik Skyrima"? To ja w sekrecie autorowi zdradzę, że wszyscy ten sekret już dawno temu znali.
A to ci historia. W GOGu od "zawsze" była opcja wyboru wersji, więc cofnięcie się z łatą to żaden problem. Steam jest w kwestii dostępności ubogim krewnym.
Ramka niewiele tłumaczy. Zdanie zostało napisane jako "Dzisiaj do ich dyspozycji zostają oddane dwie z nich.", gdy słowo "zostaje" jest czasu teraźniejszego, a nie przyszłego. Powinno zostać napisane "Dzisiaj do ich dyspozycji zostaną oddane dwie z nich.".
Jeśli pomijasz takie gry, to odrzucasz całkiem mnóstwo materiału do tłumaczenia, co wskazuje, że twoje pojęcie w tym zakresie jest, delikatnie mówiąc, niespecjalne.
Najwidoczniej prowadzący największe studia deweloperskie akceptują poglądy lewicowe, tudzież chcą takim osobom sprzedać swój produkt.
Z drugiej strony bramki niespecjalnie widać jakąkolwiek reprezentację. Może potrafią tylko gadać, a biznesy jakoś im nie wychodzą?
Bardzo klimatyczny zwiastun. Jeśli utrzymają się w regionie realistycznym, bez żadnych duchów, a nawet mistycyzmu, to mnie kupili.
Mam nadzieję, że wydadzą wersję również na platformę GOG.
ModDB mimo pewnych plusów ma również kilka minusów, że tylko wymienię wolne działanie witryny, szczególnie ładowanie obrazów oraz pobieranie plików, antyczną obsługę galerii, a sama witryna to prehistoria, która już 15 lat temu trąciła myszką.
No i moderacja szwankuje, bo pojawiały się mody albo kradzione (przypisanie autorstwa), albo nawet z malware (i nie mam na myśli false positive). Na Nexusie też się zdarzało, ale rzadziej, z mojej perspektywy.
Z plusów, czasem zdarzają się perełki dostępne tylko na ModDB.
Gracze CoD zasłużyli na reklamy. Obecne działania to tylko czubek góry lodowej, która przecież od lat pływa. Wystarczyło zagłosować portfelem i nie kupować kolejnych odsłon, a może producent by się opamiętał. W sytuacji, gdzie i tak zostanie obrzucony pieniędzmi, po co się ograniczać?
Dynamiczne oświetlenie też jest wybiórcze, bo wybuchy i strzały nie rzucają cieni, choć oświetlają ściany obiektów. Przykro się patrzy na to Quasi-RT.
Póki co, doniesienia dotyczą kart/sterowników NVidii. Biorąc pod uwagę, że najnowsze odsłony już od ponad miesiąca sprawiają wielu użytkownikom mnóstwo problemów (BSODy, restarty, zwisy), to może się okazać, że długo trzeba będzie poczekać na naprawę również tego błędu.
Na tym filmie zarobił głównie chiński rząd oraz te firmy, którym rząd pozwolił zarobić. Jak chcesz to porównać z wolnorynkowym podejściem zysków i strat?
Angielski jest dopiero drugim najbardziej rozpowszechnionym językiem na świecie, sporo przed nim jest chiński, a jeśli liczyć tylko jako język ojczysty, to i hiszpański.
Czy tym samym uważasz, że nieznajomość chińskiego to nie powód do bycia dumnym i powinno się uczyć chińskiego?
Liczę, że w trójce będzie mniej dłużyzn, bo odcinki w dwójce przewijałem, ok. 1/3 kadrów było zupełnie zbędnych. Fabuła też nie była porywająca, w zasadzie tylko ostatni odcinek wart był obejrzenia, reszta taka sobie.
Nie muszą. Sposobów anulowania zamówienia i tym samym umowy sprzedaży jest wiele. Przykładowo, mogą powołać się na błędny stan magazynowy, mogą też poinformować, że towar dotarł uszkodzony i nie mogą go dostarczyć.
Co innego, gdybyś miał towar w ręce, czyli np. z półki w sklepie stacjonarnym, wtedy powinni ci sprzedać po cenie z półki, chociaż jeszcze istnieje możliwość powołania się na błąd:
Art. 84. K.C.
§ 1.
W razie błędu co do treści czynności prawnej można uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli. Jeżeli jednak oświadczenie woli było złożone innej osobie, uchylenie się od jego skutków prawnych dopuszczalne jest tylko wtedy, gdy błąd został wywołany przez tę osobę, chociażby bez jej winy, albo gdy wiedziała ona o błędzie lub mogła z łatwością błąd zauważyć; ograniczenie to nie dotyczy czynności prawnej nieodpłatnej.
PS. Nie dotyczy to, oczywiście, powyższej sytuacji z bezprawnym żądaniem dopłaty.
Niekoniecznie, mnóstwo używanych przez ludzi przewodów to są dedykowane do zasilacza, a czasem to wersje modyfikowane (custom). Kable dostarczane z kartą to zwykłe przejściówki ze złącz 8-pin na 12V-2x6, które wymagają poprowadzenia co najmniej dwóch kabli.
Jeśli z dymem poszły kable dedykowane - od producenta zasilacza, to oznaczać to może, że problem wcale nie został rozwiązany, a zamieciony pod dywan.
Czasem twórcy jednak mają rację, bo specyfika danego dzieła nie musi trafiać do wszystkich, nawet krytyk nie musi być wyrocznią w tym przypadku, szczególnie, że prawdziwych krytyków jest coraz mniej.
Mnie się druga odsłona Jokera bardzo spodobała.
Trzeba po prostu głosować portfelem i nie kupować na Steam. Czy musisz koniecznie zagrać w tę grę, której nie ma na GOG? Nie, możesz zagrać w inną, która jest na GOG. Jak będzie więcej osób, które nie podążają za stadem ku przepaści, tym więcej dystrybutorów się pochyli nad wydaniem gry na GOG.
W starych TR jest mnóstwo walki, w reboocie jest nieco lepiej, chociaż i tak jest sporo. W II lub III są poziomy, które prawie całe są jedną wielką walką.
Szkoda, że w remasterach nie pochylili się nad przemodelowaniem oświetlenia, by uczynić go dynamicznym. Na dzień dzisiejszy wygląda to kiepsko.
Ale co to rozumieć? To samo się dzieje również w mniejszych firmach, gdy stwierdzasz, że wywalenie dziesiątek tysięcy jest mniejszym kosztem, niż dokończenie projektu w sumie za setki tysięcy z wysokim ryzykiem, że koszt się nie zwróci, a nowe projekty mają te ryzyka mniejsze.
W przypadku korporacji i dużych firm koszty się rozkładają jeszcze inaczej, więc decyzje o anulowaniu projektu łatwiej podjąć.
Winni są klienci. Kupują towar za coraz wyższą cenę, a później narzekają, że producent korzysta z tej sytuacji i strzela ceną w kosmos. Może nauczą się głosować portfelem, gdy ich przyciśnie.
Niekoniecznie. Czytałem artykuł, w którym firmy tłumaczące po początkowym zachwycie nad AI wróciły do manualnego tłumaczenia tekstu, bo tłumaczenia AI miały tyle błędów, że wymagały ponownej analizy źródła i wymiany tłumaczenia, co dawało koszt AI + koszt ponownego tłumacza.
Ta technologia więcej nie potrafi, bo to co jest opisywane jako halucynacja jest immanentną cechą tej technologii, w przeciwnym razie na większość pytań by odpowiadała "nie wiem".
Można zbudować większe bazy, co podniesie koszty, ale nawet nie zbliży się do wnioskowania wg reguł logiki, bo nie ma takiego konceptu w obecnym ML/AI.
Z pewnością za 10 lat istniejące silniki AI będą działać lepiej, ale ile z nich przetrwa wycofanie się inwestorów i minimalizację strat, trudno powiedzieć.
Czy autor mógłby uzasadnić dlaczego uważa tę grę za RPG? Moim zdaniem to zwykły H&S z elementami rozwoju postaci, ale daleko mu do RPG.
Po co w systemie animacje? Dziecko jesteś, że ci potrzebne wodotryski? System ma działać stabilnie jak skała i wspierać użytkownika, a nie wciskać świecące paciorki i ograniczać użytkownika.
Mnóstwo by kosztowało, bo postprodukcja nie jest darmowa, a może wynosić więcej niż samo nakręcenie scen.
No nie wiem. Na trailerach widzę mnóstwo hack&slash, ale mało RPG, które wydaje się tam wręcz znikome. Fabuła jeszcze nie oznacza, że gra będzie RPG.
Silniki są znacznie lepsze, co oznacza, żeby uzyskać dobry efekt na dzień dzisiejszy trzeba włożyć znacznie więcej pracy, bo czas nie stał w miejscu i wymagania klienta poszły w górę. Nikt rozsądny i znający choć trochę biznes gier nie napisze, że osiągnięcie efektu na miarę W3 na U5 jest prostsze, łatwiejsze i tańsze, niż W1 na U3.
Programiści są akurat względnie tani, graficy i animatorzy kosztują więcej, czasem dużo więcej. Większy zespół, aby teoretycznie skończyć w krótszym czasie oznacza bardziej złożone zarządzanie i wolniejszą pracę, zaś więcej mniejszych zespołów oznacza problem z przepływem informacji pomiędzy zespołami, dublowaniem pracy, konfliktami itp. Dlatego też korpo muszą zarabiać relatywnie więcej niż mniejsza firma, bo obsługa wewnętrzna kosztuje i w miarę wzrostu liczby pracowników uwypuklają się negatywne efekty generujące koszty.
W czym? Choćby w jakości animacji, gdzie zamiast kilkunastu, albo nawet kilku punktów kluczowych robi się kilkadziesiąt lub kilkaset. Więc zamiast kilku godzin, animator spędza ich kilkanaście, nawet uwzględniając wygodniejsze narzędzia, to ta wygoda nie zmniejsza czasu kilkakrotnie, a złożoność już wzrasta.
Kiedyś była tekstura główna, bumpmapa, shadowmapa, dziś dochodzą tekstury materiałowe, odbić w ilościach po kilka na każdą teksturę bazową. To jest wzrost co najmniej dwukrotny w zakresie pracy.
Wszystko powyżej trzeba jeszcze "wrzucić" do silnika, co wymaga wielokrotnej liczby klików i naciśnięć klawiszy w porównaniu do tej sprzed 15 lat. To zajmuje czas, a czas to pieniądz.
Nic więc dziwnego, że dzisiejsze gry kosztują, bo tylko przygotowanie grafiki i animacji jest dużo bardziej złożone, niż kiedyś, a jak dotrzemy do programistów, to w ogóle można się załamać, bo tam jest 10 razy i jeszcze więcej pracy.
Dlatego gry tworzone przez niewielkie kilkuosobowe zespoły są ograniczone wizualnie, dźwiękowo i mechanicznie, a te gry, które miały być rozbudowane, albo nigdy nie wychodzą, albo okazują się wydmuszkami niespełniającymi obietnic.
Jeśli ktoś po obejrzeniu kiepskiego któregoś tam remake nie chce sięgnąć po wcześniejsze, by zweryfikować swoją opinię, to nie warto takiej opinii w ogóle brać pod uwagę.
Jeśli firma nie chce prowadzić działalności zgodnie z prawem danego kraju, to może wyjechać do innego kraju i tam prowadzić działalność. Wyrok oczywisty, gdy tylko się zerknie, że w wielu krajach istnieje coś takiego jak prawa pracownika (u nas Kodeks Pracy oraz wiele ustaw szczególnych).
Chyba masz bardzo małe wymagania, bo przedstawiony dialog jest okropnie sztuczny, ma złą intonację, a do tego śmiech nie współgra z treścią. Takie coś może zrobić szwagierka za kilka piw, a nie porządne studio dubbingowe.
Serial spoko, ale polski dubbing. Panie, kto panu to tak sp...?! :(
Drogi autorze, małpiatka to nie małpa. Popraw proszę podpis na zdjęciu.
PS. No chyba, że masz na myśli osobę po prawej...
I też nie wygląda to ładnie. Powinno być:
"Kilku przodujących aktorów głosowych, którzy brali udział w największych growych produkcjach, publicznie potępiło ostatnie kroki związku SAG-AFTRA."
Tragedia, gumowy H&S, gdzie bohater równie dobrze mógłby używać patyka, takie zadaje obrażenia.
Jeśli historia i zadania będą równie słabe jak w pierwszej odsłonie DD, to nie będzie tam czego szukać, bo nie samymi smokami gra stoi.
Każdy silnik może się nadawać do każdego rodzaju gier, z tym, że możliwość nie oznacza, iż nie trzeba będzie włożyć w niego dużo pracy w dostosowanie pod siebie.
Taki UE to kombajn z bardzo wysokim progiem wejścia, ale ma prawie wszystko czego można by chcieć, zaś dopisywanie własnych rzeczy po latach nauki nie jest ogromnym problemem.
W takim Frostbite brakowało bardzo dużo, a przede wszystkim dokumentacji i wsparcia, więc nie dość, że miał kosmiczny próg wejścia, to jeszcze dostosowanie było czasochłonne, gdy jak wiadomo, w produkcji gier rzadko zakłada się czas na dużą rozbudowę silnika - czego winę ponoszą decydenci mający skromną wiedzę techniczną.
Pomiędzy wierszami: nie sprzedało się, bo próbowało nieść jakieś przesłanie, więc nie było wystarczająco proste dla gawiedzi, a z drugiej strony nie było wystarczająco wydumane, by zadowolić krytyków. W zasadzie drugie by nie miało znaczenia, gdyby pierwsze pozwoliło zarobić odpowiednio dużo "kapusty", ale niestety.
A powinni słuchać Sylwka, który na tych filmach zjadł zęby, a nie wymyślać koło na nowo.
Cóż, nazwanie gry rogalem, czy nawet zrobienie jej w tym stylu nie wystarczy, aby grono fanów rzuciło się na nią jak szczerbaty na suchary. Szczególnie, gdy pojęcie "rogal" ma być wytłumaczeniem grindu i mozolnego powtarzania tych samych fragmentów gry, bo gra różnych oferuje niewiele.
Niestety, ale akurat gry Adama Drivera nie sposób pochwalić, była zbyt teatralna i nie pasowała do kina. Inna sprawa, że sama postać jest źle napisana i przerysowana, ale aktor mógł ją nieco usztywnić, zamiast poddać się narzuconym schematom.
By zrozumieć o jakiej teatralności w jego wydaniu piszę warto obejrzeć Annette, albo w mniejszym stopniu Człowieka, który zabił Don Kichota.
PS. Sam Eddie zaś nic nie stracił, scenariusze nowej trylogii są gorsze, moim zdaniem, od Fantastycznych zwierząt (które też nie są wysokich lotów).
Więc jeśli automatyczny tłumacz ma wymagać korekty, to jest kompletnie bez sensu. Jedyny jego sens jest wtedy, kiedy tłumaczy tak dobrze lub lepiej, jak żywy tłumacz.
Tytułowa teza jest dziwnie sformułowana. Jeśli autor miał na myśli poprawę, to życzę nieco więcej dociekliwości, zanim palnie się tego typu tezę. Błąd autora wynika z niewiedzy, iż czasy ładowania nie muszą mieć czegokolwiek wspólnego ze stutterem (mogą, ale nie muszą), za to dodatkowe i losowe (bo tekstur nie ładuje się co klatkę) obciążenie GPU powoduje właśnie to, czym jest stutter.
Warto wspomnieć też o tym, że stutter najczęściej wynika z problemów wewnątrz silnika lub nie do końca poprawnego jego użycia.
PS. Oczywiście auto może miał na myśli zmianę, jako zwiększenie stutteringu...
Ty tak serio? Ostatnio rozpoznawanie sarkazmu mi się wyłączyło, więc wolę dopytać...
Czasem zmienił się właściciel, a nowemu zwisa to i powiewa, bo np. kupił firmę z powodu taniego budynku.
Może też właścicieli praw jest tak wielu, że nie idzie dojść, kto jest właścicielem czego.
Co w zasadzie sprowadza sprawę do tego, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Bo gdyby GOG zaświecił właścicielom odpowiednią liczbą przed oczami, to by się sprawa zapewne rozwiązała, tylko kto GOGowi zwróci później za takie oświecenie.
Oświetlenie/cieniowanie jest poziom wyżej w wersji 2023, przede wszystkim prawie wszystkie elementy rzucają cienie, jak choćby włosy. W wersji 2022 wygląda, jakby cienie od włosów były statyczne (prebaked w teksturach). Również zasięg cieniowania i jego dokładność poszła w górę.
Jeśli ten poziom oświetlenia dotrwa do premiery, to będzie to naprawdę zacna gra (pod tym względem oczywiście).
Wcale nie zaskoczył. Cały serial przewijają się jego motywacje "zrobić swoje, zarobić i odejść". Zaś ten fragment pokazuje, że spryt ma niezbyt rozwinięty, gdyż swoim działaniem rzuca na siebie podejrzenia. Jego przeszłość poszukiwacza "artefaktów" (i poniekąd przemytnika) jest wątpliwa, bo gdyby był tak mało sprytny, to dawno by wpadł.
Wrzucanie każdego rodzaju "śledzenia" do jednego worka jest głupotą, bo czym innym jest telemetria, a czym innym jest logowanie działań, poświadczeń i przesyłanie do krajów, w których pojęcie prywatności nie istnieje.
Ależ to jest normalne. Zachowania są jak sinusoida, po okresie "świętoszków" przyjdzie okres buntu i degrengolady, i tak w kółko.
Co ma stracić na jakości? Przecież tego nie robią ci sami ludzie, bo każda platforma rządzi się swoimi prawami. Jeśli mają zasoby osobowe i finansowe, to nic nie stoi na przeszkodzie. No, poza chęcią...
Kiepski pomysł z punktu widzenia lore DC.
Kryptonianie nie znają i nie są odporni na magię.
Bogowie opierają się o magię.
Próba powiązania obu prowadzi do paradoksów.
W ogóle pomysł na film Black Adam w stylu "ze złoczyńcy zróbmy nieszczęśliwego bohatera", gdy zakres wiekowy ustala się na 13 lat, jest bez sensu, bo z gruntu skazany na porażkę.
Po pierwsze, dla fanów taki film odpada, bo przekłamuje postać.
Po drugie, większość widzów nie zna tej postaci i nie ma nic, czym by można ich zachęcić.
Po trzecie, motyw przemiany złoczyńcy klasy BA w takim zakresie wiekowym jest chyba niemożliwy do przedstawienia bez nadmiernego popadania w naiwność i brak logiki postaci.
W efekcie, mamy film o niczym i dla nikogo, tylko krytycy mają używanie, czemu się wcale nie dziwię.
Routery to nie tylko domowe zabawki za 100 zł, ale też takie za tysiące €, które po kilkunastu latach często lądują w szafie, a później ktoś inny pozbywa się takiego sprzętu bez wyczyszczenia.
Aż się na usta ciśnie cytat: Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, jeśli nie zachwyca.
Mało prawdopodobne. QR już tyle lat "wypiera" EAN, że to już się zrobiło nudne.
Wynika to z tego, że oba kody są skierowane do innych celów, EAN do bardzo odpornej na zakłócenia transmisji niewielkich liczb, zaś QR do transmisji dłuższych danych, ale okupionej większą awaryjnością. Wystarczy próbować zeskanować zagięty kod QR.
A autorowi zalecam zagłębić się w temat, by uniknąć kwiatków, że kody EAN "musiały posiadać określone wymiary", bo nie chodzi o wymiary, ale o proporcje szerokości pasków (pełnych i pustych). Po prostu niektóre drukarki (np. termiczne) mogą drukować tylko wybrane wielkości, gdyż wynika to z niskiej rozdzielczości drukarki, a nie da się drukować "częściowych" punktów (więc to kwestia nieprawidłowego wydruku, a nie tolerancji skanerów). Co więcej, kody QR są tak samo podatne, gdy się wydrukuje kod o nierównych wielkościach poszczególnych "pikseli".
Zgadzam się, za Duchy Inisherin powinien dostać Oskara. Niestety, ale "lobbing" zapracował, no i ... tyle.
"Gamingowy sprzęt pobierający maksymalne w tym wypadku 300 W wyczerpuje zamontowane w EcoFlow River 2 ogniwo w około 45 minut" - w zasadzie na tym można zakończyć czytanie reklamy. Gadżet użyteczny dla bardzo skromnego grona graczy.
Coś tu śmierdzi. Ultra (60 fps/1080p) to 2070 Super, a ultra (60 fps/4K) to 3080? Przecież skok z 1080p do 4K wymaga 4x więcej mocy, a różnica w kartach nie jest nawet dwukrotna.
Nie zgadzam się. Horizon ma otwarty świat, a mimo to gra się świetnie. To nie otwarte światy psują immersję, a brak pomysłu na wykorzystanie świata i jego pustka lub wypełnienie generycznymi przerywnikami.
Zaś obecny LotF jest tragiczny, backtracking i przebijanie się przez te same moby po kilka razy jest tak nużące, że po kilku godzinach gra sama pcha się pod przycisk "Odinstaluj". Gdyby jeszcze coś ratowało tę grę, choćby fabuła, ale też niestety nie.
57% to gra przeciętna. Wygląda, że oczekujesz by przeciętniaki miały oceny rzędu 70%, a to jest oczywista bzdura.
Większość gier jest przeciętna, część lepsza, część gorsza, po prostu.
Nigdy, przenigdy więcej Xiaomi i podobnych. Przede wszystkich ich najważniejsza funkcja, czyli rozmowy telefoniczne są o kant d... potłuc. Z przykładów: zasięg niby wspaniały, ktoś dzwoni, zrywa. Albo jeszcze lepiej, zasięg jest, można dzwonić, ale gdy ktoś dzwoni ma sygnał zajętości lub braku zasięgu.
Ludzie się brandzlują pierdołami typu aparat, czy szybkość ładowania, gdy funkcje zasadnicze leżą i kwiczą.
Miałem kilka Xiaomi, u rodziny i znajomych jeszcze więcej, każdy z nich miał przynajmniej kilka różnych problemów z rozmowami. Oczywiście, czasem kilka miesięcy problem się nie objawia, ale innym razem jest kilka razy w tygodniu. Czasem sam przechodzi, czasami trzeba zrestartować telefon.
Już nie wspomnę o problemach z aplikacjami, że a to kalkulator się wywali, a to czasem ekran budzika pokazuje się "pod" ekranem wygaszacza, ale budzik dzwoni (trzeba odblokować telefon, by pokazał się ekran budzika), a to kalendarz przestaje powiadamiać i setki innych tego typu niby pierdół, ale w całości bardzo wkurzających.
Podsumowując, soft w Xiaomi jest niedorobiony i ma mnóstwo błędów. Co z tego, że w porywach potrafi dużo, jak babole zabijają całą przyjemność korzystania.
Ręce mi opadły. Takich bzdur już dawno nie czytałem. Nie będę marnować swojego czasu na takie idiotyzmy, jakie prezentujesz.
Napiszę tylko, że niezależnie od chipsetu masz 16 linii CPU<->GPU i 4 linie CPU<->M.2 PCI-Ex. Tyle z mojej strony, jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy liniami z chipsetu, a z CPU, to nie potrafię więcej wiedzy ci do głowy wtłoczyć.
Z mojej strony EOT.
Masz płytę z tego wątku, wg producenta nie ma żadnego konfliktu slotu M.2 CPU oraz SATA. Masz na niej dwa sloty M.2, ot taka niespodzianka.
Napiszę może inaczej. Udowodnij swoje słowa, pokaż choć jeden wątek na jakimś forum (najlepiej amd.com), w którym ktoś będzie mieć konflikt pomiędzy slotem M.2 CPU oraz portami SATA.
Ja widzę jedynie konflikty z DRUGIM slotem M.2 z MB, które zależą od konstrukcji płyty.
Instalowałem kilka płyt B550 znajomym (było to już kilka lat temu) i w żadnej z nich nie było problemu z blokowaniem portów SATA po montażu napędu M.2 NVMe w slocie dla CPU. Może popełniłeś błąd, bo zamontowałeś napęd w slocie MB (czyli z chipsetu), który faktycznie może wyłączyć porty SATA. A błąd łatwo popełnić, bo w jednych płytach slot CPU jest na dole płyty, a w innych na górze.
Jeszcze raz powtórzę. Slot M.2 z CPU jest z CPU i chipset nawet nie wie, że cokolwiek jest do niego podłączone. Jeśli ma to coś mieć wspólnego z SATA, to producent płyty musiałby się naprawdę bardzo postarać, np. wrzucić np. multiplekser, ale cokolwiek zrobi, to podniesie koszty.
Aż sprawdziłem u producenta.
Po pierwsze, górny slot M.2 jest podłączony bezpośrednio do CPU i nie ma nic wspólnego z chipsetem, który ma odrębne i niezależne linie PCI-Express.
Po drugie, chipset B550 pozwala utworzyć 8 portów SATA lub dodatkowy socket M.2 lub porty PCI-Express itp.
https://www.amd.com/en/products/chipsets-am4
PCI Lanes (Total/Usable):
B550 - 38/30
B550A - 40/32 (ale część tylko jako PCI-Express 3.0)
Czyli niezależnie od konstrukcji płyty B550 masz zawsze 1 slot PCI-Express x16 oraz jeden port M.2 NVMe x4 (20 linii PCI-Express) - no powiedzmy, że teoretycznie producent mógłby nie podłączać linii CPU do socketu M.2 i podłączyć np. dodatkowy slot PCI-Express, ale w linii budżetowej B550 to ma mały sens, co innego np. płyty dla koparek.
Zaś w zależności od konstrukcji płyty masz dodatkowe porty współdzielone z chipsetu, zaś jak konstruktor płyty ją zbudował, możesz mieć więcej portów SATA, albo M.2, albo USB itd.
I niestety, tylko w plebiscytach. Cytując klasyka "prawdziwe pieniądze zarabia się na słomianych inwestycjach", czyli właśnie tych znienawidzonych grach-usługach z mikropłatnościami.
Trzeba zauważyć, że ich konkurencja ma przynajmniej jedną dużą markę online, która ciągnie finansowo wszystko inne i wtedy inne rzeczy mogą robić "dla sztuki" (jakkolwiek by nie czytać tego stwierdzenia).
FC5 ma idiotyczną fabułę, chociaż jej zarys jest świetny, to szczegóły fabularne urągają logice, a mechaniki, które utworzyli, aby usprawiedliwić owe idiotyzmy to np. "porwanie po zdalnym naćpaniu prochami" - w całej grze wszystko może cię zabić, ale główny antagonista tak cię lubi, że goni cię przez pół planszy, by strzelić ci prochami w twarz, by cię uśpić i porwać, a następnie wypuścić; co ciekawe potrafi to zrobić nawet, gdy jesteś w samolocie, a nawet gdy zabijesz wszystkich atakujących. Ba, już sam początek gry (wprowadzenie) jest żenujący. Takie zagrania fabularne są rodem z filmów klasy Z ze scenariuszem napisanym przez kuzyna reżysera na zaliczenie.
A gdy pominąć fabułę, to FC5 jest niewiele technicznie lepsze od poprzedników.
Jedynie niektóre zadania poboczne warto przejść, no i może DLC, ale z drugiej strony są w zupełnie innym klimacie i nie każdemu mogą pasować.
Ładną skórką była Air for Steam, ale wraz z wydaniem nowej wersji przestała działać. W zasadzie wszystkie ciekawsze skórki już nie działają, bo zakres modyfikowalności został znacząco zmniejszony. To co niektórzy publikują powinno się nazywać konfiguracją kolorystyczną, a nie skórką (theme).
PS. Powyższy Fluent jest całkiem obiecujący, zapisuję do sprawdzenia, dzięki :-).
Jak utrzymujesz auto, tak masz. Mam Focusa I diesel z 2004 roku i ani razu nie zdarzyło się, żeby nie odpalił, nawet przy mrozach rzędu -20'C przez weekend (czyli od piątku do poniedziałku stał). Akumulator oczywiście wymieniany regularnie co ok. 5 lat, świece żarowe też.
Z tego wszystkiego wynikają koszty, czasem niewielkie (jeśli budynek/budynki mają duży zapas mocy, a projekt zakładał rozbudowę), a czasem gigantyczne (wymiana obecnych kabli przyłączeniowych, kopanie pod drogami, kładzenie nowego asfaltu itp.).
Zarządzanie budynkami wielorodzinnymi i elektryką w nich to jest jednak inna skala niż zarządzanie jednym domkiem na wsi.
DigitalFoundry podejrzewa, że to nie chodzi o zasięgi, czy detale, bo te już można było wcześniej zwiększyć modami lub w konfiguracji. Zauważyli natomiast, że pojawił się problem z kiepskim wykorzystaniem wątków przy DX12 oraz drastycznego spadku wydajności przy wielu osobach w otoczeniu gracza. Obie rzeczy powinno dać się naprawić na poziomie silnika, szkoda tylko, że zapewne zajmie to sporo czasu.
Zapomniałeś dodać, że wspomniane "środowisko graczy" okazało się niewiele warte, skoro i tak po cichu kupowało cyfrowo, zamiast zagłosować portfelem i nie kupić wcale.
Nie mówiąc o preorderach, early accesie itp.
Jak się rzuca pieniędzmi w wydawcę niezależnie od tego co zrobi, to oczywistym jest, że zrobi to, co jest dla niego korzystniejsze.
A ile trzeba zrobić filmów wysokobudżetowych, by mieć niezłe ego?
To ja biedny nie mogę mieć, bo nie kręcę filmów w ogóle... ;-)
I zapewne owe skandaliczne zachowanie okaże się treścią w rodzaju "Nie zgadzam się z wami, chcecie popsuć moją historię, bo tak sobie wymyśliłam jako autorka, więc jeśli nie chcecie mojej wersji, to ja dziękuję za współpracę.".
Ja bym to nazwał zabójstwem miłości bliźniego i bombą atomową rzuconą w twarz wszystkich producentów! A co!
PS. Autorowi zaś przyda się zrozumienie znaczenia stwierdzenia robić z igły widły.
Ciekawe jak uzasadnią fabularnie, że dużo mocniejszy od całej ekipy Suicide Squad, Flash został przez nich pobity. Przecież to się nie trzyma kupy.
W komiksach było sporo dziwnych rzeczy, ale logice nikt nie urągał, a tutaj... no cóż...
Niedawno w "czarny tydzień/piątek" było na Uplay po 79 PLN, o ile dobrze pamiętam. Prawdopodobnie przed świętami też będzie taka cena, bo Ubi robi tak co roku.
Tak więc, średnia okazja, tym bardziej, że i tak trzeba mieć klienta Uplay.
Tak, nawoływanie do bojkotu produktów to zachowanie jak najbardziej kapitalistyczne.
PS. Kapitalizm nie ma nic wspólnego z merytoryką na jakimkolwiek poziomie.
Ten sam Kingston, który raz może mieć transfer 6 GB/s, a innym razem 3 GB/s, bo mu zmienią pamięci, kontroler lub cokolwiek, byle było taniej. Żadnych Kingstonów, Adaty czy innych przekręciarzy, którzy lecą w kulki i robią to nagminnie.
Żeby nie było, to nie jest pierwszy raz, miałem w latach 90 RAMy Kingstona, które przy identycznych oznaczeniach modelu miały różne pamięci, co oczywiście powodowało problemy w działaniu w parze.
Tak
TL,DR: Uważam, że obecne rozważania filmu Black Adam o kategorii R są bez sensu, bo nie ma żadnej przesłanki, by można było tak sądzić.
Chyba nikt z komentujących filmu nie widział. Ten film ma scenariusz od początku do końca stworzony w przedziale wiekowym ~12 lat - sama struktura scenariusza jest tak przygotowana. Do tego kompletnie rozmija się z komiksowym Black Adamem, który nie był bohaterem, a złoczyńcą, któremu udawało się kogoś uratować, o ile był chwilowo potrzebny.
Jeśli ktoś oczekuje na film o komiksowym Black Adamie, to się mocno zawiedzie, bo taki film nie powstanie, jak i o żadnym faktycznym superzłoczyńcy. A nie powstanie, bo to by było gloryfikowanie przemocy, na co nie ma przyzwolenia w filmowym światku. Nawet Joker pomijał większość zajść komiksowych zmieniając genezę i pokazując w zasadzie jedną scenę masowego mordu, a i to bez szczegółów, które w komiksach nadawały znaczenia jego czynom. Trzeba pamiętać, że w komiksach złoczyńcy istnieją wyłącznie jako tło dla bohaterów. Nawet postacie typu Spawn, które próbuje się kreować jako anty-bohaterów, są nimi faktycznie za pomocą typowo bohaterskich historii, w których występują (niby-zły gość, który czyni większe dobro kosztem mniejszego zła).
Owszem, tego typu postacie nie są ani do końca dobre, ani do końca złe, ale są zdecydowanie powyżej środka = neutralności.
PS. Co prawda w nowszych komiksach BA jest przedstawiany już inaczej (bardziej bohatersko), niż w całej linii, ale w tych komiksach też już nie jest to ten sam BA, co we wcześniejszych, można by rzec był Bad Ass, był...
Ależ Waćpan farmazony prawisz. Przecież to film nagrany na podstawie sztywno określonych scen (jak animacja we Flashu) z kilkoma animacjami i gotowymi assetami tekstur oraz meshy, a wszystko co ciekawe to już zostało zaprogramowane w silniku UE.
Wydaje ci się, że zrobienie animacji z gotowców jest porównywalne ze stworzeniem setek drobnych i dziesiątek dużych mechanik, czyli oprogramowaniu wszystkiego z zależnościami pomiędzy nimi, utworzeniu nowych assetów przez dziesiątki grafików, opracowaniu scenariusza całości, zadań, opisów, tłumaczeń, dokładnym przetestowaniu itd.?
Rozumiem, że można pewnych rzeczy nie wiedzieć, ale by z wielką pewnością twierdzić bzdury ("fani lepiej zrobią te gry") to już trzeba mieć zryty beret.
Być może, ale też jeden z najbardziej plotkarskich i rzucających słowami na wiatr. Co innego by było, gdyby 99% jego informacji było w pełni rzetelnych, ale po wielu poważnych wpadkach obawiam się, że średnia nie przekracza okolic 70%.
Ale też nie wiadomo na jakich warunkach jest owe $1000/h. Jeśli to B2B, gdzie trzeba odliczyć masę rzeczy (w tym gażę agencji pośrednictwa itp.), to zostaje z tego max $500/h, a może nawet i $300.
Do każdego słowa z obu stron trzeba podejść z dystansem, bo wiadomo, że każdy będzie ciągnąć pod siebie.
Naprawdę masz jakieś wątpliwości? Rzeczpospolita tłumaczy się jako Republic przecież.
Nie zapominaj, że największe wyniki robią despoci i kaci, przynajmniej dopóki jest na kim robić wyniki...
Akurat w tym przypadku jest sens, bo z modulowanej mowy w filmie nic nie zrozumiałem, a włączenie napisów po angielsku już niedaleko leży od napisów w naszym języku.
I zupełnie bez powodu Elon nazwał system pomocniczy, czy też wspomagający Full Self Driving. Chociaż ów system znacznie bardziej powinien się nazywać Beta Assist Driving.
Pan Zaslav to zasłabnie, gdy mu przed wyznaczone daty wcisną filmy z konkurencji superbohaterskiej.
Bardzo dziwnym dla mnie jest oczekiwać na filmie Burtona, że nie będzie to film dla Burtona. Widać wyraźnie, że reżyser bawi się treścią, dokładając do tego oderwaną od rzeczywistości formę. No i kompletnie nie zgadzam się z zarzutem, iż inne postacie nie są odpowiednio wykorzystane, bo są, czasem aż do przesady, jak choćby sama Alicja, która w książce tak naprawdę jest tylko pretekstem do "podróży", zaś w filmie zajmuje znacznie ważniejsze miejsce.
Problem z Tomem Bombadilem jest taki, że kompletnie nie pasuje do uniwersum. Z jednej strony wszechwładny i nieśmiertelny, a z drugiej infantylny - typowy bohater książek dla dzieci, który być może tylko dlatego znalazł się w trylogii, ponieważ jedno z dzieci w rodzinie Tolkiena bardzo polubiło tę postać (z wcześniejszych opowiadań).
W zasadzie książka mogłaby się skończyć z momencie poznania Toma, który przez jeden dzień bryka sobie do Mordoru i wrzuca od niechcenia pierścień w ogień Orodruiny.
Przypominając sobie Lineage (pierwszą i drugą) to nie sposób nie dojść, do wniosku, że jeśli chodzi o grind to Diablo Immortal może serii Lineage buty czyścić. W grach z tej serii jest grind, później grind, a na deser jeszcze trochę grindu. Oczywiście jest też ciekawe PvP, różne aktywności, ale nawet to bez wcześniejszego grindu nie działa.
Tylko nie ME - to jest strzelanka z elementami RPG, kompletne odwrócenie podejścia z KOTOR.
O ile ME jest całkiem fajną grą, to zestawienie jej przy KOTOR w kontekście RPG brzmi jak czerstwy suchar...
Nastąpiło tutaj pomieszanie, bo czym innym jest dźwięk (sound), a czym innym sampel (sample).
Nigdzie na świecie nie można mieć praw autorskich do dźwięku - jego kształtu, barwy, tonu itp. (jeśli któryś kraj ma, proszę o korektę), dopiero kompozycja wielu różnych dźwięków podlega prawom autorskim.
Co innego konkretny sampel (plik, zapis dźwiękowy), który już owszem podlega prawom autorskim, ale w dzisiejszych czasach nic nie stoi na przeszkodzie, by wygenerować prawie identyczny dźwięk samemu.
W sieciach komórkowych, a nawet Orange kablowym (czy to Neostrada czy Fiber) masz codziennie inne IP, czasem z puli kompletnie odmiennej od poprzednich. Jak niby mają określić kto gdzie mieszka, skoro adresacja potrafi skakać po całej Polsce?
Już nie wspomnę o tych, co mają np. dwa łącza do różnych operatorów i raz wychodzą jednym, raz drugim.
Wy chyba nie rozumiecie języka polskiego. Za => kwota całościowa, po => sztuka. Może czas byście wrócili do nauki języka ojczystego, a nie tworzycie jakieś nowe potworki językowe.
I nie ma czegoś takiego jak "forma ogólna" w języku. Jest po prostu niechlujstwo i brak zrozumienia języka.
A może jednak się okazało, że liczba potencjalnych graczy w single jest większa niż tych multi...
Bardzo ładnie? Próbowali zrobić efekciarsko, na poziomie najtańszych filmów kung-fu. Moim zdaniem wyszło dość przeciętnie, ale co kto lubi...
C64 żyje podobnie, a może i bardziej niż Atari 8-bit, aczkolwiek na innych polach. C64 jest nadal celem deweloperki programistycznej w postaci dem, zaś Atari podstawą rozbudowy sprzętowej, co nie znaczy, że na drugiej platformie nie ma tych "innych" elementów.
Dla każdego coś miłego.
Jeśli została opracowana w 2020 to znaczy, że jeszcze przez 10-20 lat będzie w stadium dziecięcym (żeby nie powiedzieć prototypu) i będzie się borykać z masą problemów.
I od razu stwierdzenie, że "reżyser pracował z ekipą w reżyserce" nabiera świeżego znaczenia...
Zastanawiam się, czy stoi za tym jakaś ciekawsza historia, coś większego niż pretekst do rozwałki w stylu Shadow Warrior. Swoją drogą, trochę ślamazarna jest w porównaniu do SW.
Szkoda, wolałbym by zajęto się najpierw pierwszą częścią. Do drugiej nie siądę bez przejścia pierwszej i wielu innych graczy zapewne też.
Tylko, że następcą 960 nie jest 1660, a 2060 (a dokładniej 960->1060->2060). Analogicznie 970 -> 1070 -> 2070. 1660 to wyłącznie skok na kasę, gdy ceny linii 20xx okazały się kosmiczne i rozciągnęły średni segment na ponad 200 dolarów.
Przeczytałeś felieton, czy tylko przeskoczyłeś po łebkach? Autor wyraźnie daje do zrozumienia, iż skoro materiał źródłowy jest słaby, to gra fabularnie nie ma do czego sięgać, a w grze nie wystarczy tylko hack&slash plus rzucanie niewybrednymi tekstami. I na ten przykład ja w tym się zgadzam.
Tia, bo zmiana silnika na inny jest panaceum na wszystkie problemy. Problemy leżą w konstrukcji wielu elementów systemu, np. interakcji, albo ciągów zdarzeń.
W efekcie po zmianie silnika nie dość, że miałbyś tak samo błędnie podefiniowane elementy, to jeszcze konstruktorzy (nie programiści) by wprowadzali błędy wynikające z nieznajomości nowego silnika.
Aby nauczyć się dobrze nowego silnika potrzeba lat, aby przełożyć istniejące zasoby (np. mechaniki) kolejnych. To wszystko kosztuje, a efekt niekoniecznie byłby lepszy.
Pamiętam gry na UE2, które miały masowo ten sam błąd, tzn. błędnie generowały wodę pod teksturami terenu co powodowało ścinki nawet do kilkunastu fps, wystarczyło się odwrócić i problem znikał. Takich gier pokazały się dziesiątki z identycznym problemem, co wskazuje, że nawet z prostym silnikiem (jakim był wtedy UE2) można popełnić kardynalne błędy.
Mnie akurat problem z szansą mniej denerwował, niż kompletna niespójność w poziomie trudności. Na początku gry i w okolicach 50% jest kilka walk bardzo trudnych, a w zasadzie od połowy do końca idzie się jak po sznurku. Nawet wielki big bad robot okazał się pikusiem.
Moim zdaniem każde jego słowo odnośnie Twittera było obliczone na zbicie wartości. Wystarczy przeczytać jego wypowiedzi odnośnie kryptowalut i późniejsze działania na tym rynku, aby dostrzec drugie dno.
I świetnie, brakuje dobrego RPG z widokiem FPP. Aczkolwiek trochę martwię się o scenariusz, bo te z DL są mocno sztampowe.
PS. Ale i tak wolałbym nową odsłonę Chrome... można sobie pomarzyć...
Z jednej strony owszem, ale z drugiej warto, by otoczenie (w tym kino, muzyka itp.) rozwijało, a nie żerowało na najniższych instynktach sprowadzając widza poniżej mułu (patrz filmy z serii 365 dni).
Jasne, większość gier mających wydanie pudełkowe mogę kupić taniej w pudełku (a jak pojawią się w koszyku Biedronki to już w ogóle) niż na Steam, nawet po kilku latach i w promocji. Problem się robi wtedy, gdy dystrybutor nie chce wydać gry w pudełku i wydaje tylko na Steam - wtedy powstaje monopol.
Porównywać to z siedliskiem złodziei i oszustów pokroju ggdeals czy allkeys jest w ogóle nieporozumieniem. Owszem, są tam rzetelni sprzedawcy, ale zbyt dużo jest scamu, by traktować te platformy poważnie.
Niestety, ale ta ocena to jest dziś "średni średniak", ze względu na dewaluację ocen (rozkład ocen przestał być liniowy, a wygląda jak krzywa logistyczna). Wiele gier mobilnych ma lepsze oceny.
Druga sprawa, czytałeś te oceny? Jest masa ocen w rodzaju 9 czy 10/10, gdzie gra jest gorsza pod każdym względem od nowej odsłony XCOM. A te najbardziej wartościowe z pełnym opisem są mocno podzielone na pozytywne i negatywne.
Hard West i "sukces"? Coś mnie chyba ominęło, graczy chyba też. Ze Steam:
Ostatnie recenzje: Mieszane (22)
Wszystkie recenzje: W większości pozytywne (3,311)
Graven to raczej gra retro, czyli gra na sentymencie, a nie następca. W skrócie brakuje: lepszej grafiki, lepszego udźwiękowienia, lepszej fabuły, lepszego sterowania, tego wszystkiego, które pojawiło się na przestrzeni ostatnich kilku dekad, a w Graven nie ma lub jest bardzo skromne.
Jeśli grę pokażą latem, to zdatna do sprzedaży będzie najwcześniej za rok. Piszę z doświadczenia, bo nie pamiętam przez ostatnią dekadę gry, która pokazana po raz pierwszy w dacie X, była wydana bez znaczących błędów w dacie X + kilka miesięcy.
Bezkarne poruszanie się pieszych oddziałów po piasku, a do tego z włączonymi tarczami to już nie Diuna...
Poniekąd masz rację, oskryptowanie jest w tej grze bardzo widoczne. Do tego trzeba dodać widoczny podział na areny i przejścia pomiędzy nimi, gdy same areny są miejscami dość skromne i nie ułatwiające rozwałki, na którą ta gra niby stawia.
No i dla mnie najgorsze, gra w zakresie kontroli postaci jest zbyt podobna do Gears of War, i te ograniczenia dają się mocno we znaki, kiedy w ferworze walki jakiś drobny kamyczek blokuje nam drogę, a nasza postać z herosa staje się niemowlakiem niezdolnym przejść krok dalej.
Ogólnie grało mi się fajnie, gdyby nie te kilka zgrzytów z poruszaniem się postaci, czy niezbyt ciekawymi arenami, to ocena byłaby wyższa, a tak mocne 6/10 to maksimum.
Na kryptowalutach zarabiają tylko wieloryby, bo nawet rekiny tylko czekają na swoją chwilę i jednemu się uda, drugiemu nie. Cała reszta to narybek dla wielorybów.
Pierwszym krokiem jest rezygnacja z telewizji naziemnej w jakiejkolwiek formie. W drugim kroku można (nawet nie zachęcam) zainteresować się abonamentami Netflix, HBO Max czy Amazon Prime.
Lepiej poświęcić swój czas choćby nawet na robótki ręczne, niż na oglądanie TV, jakiejkolwiek.
Dyskryminacja w pracy to dla ciebie byle co? Trollujesz, czy naprawdę cię pogrzało?
Chyba przedmówcy nie pokwapili się, by znaleźć źródło informacji, bo można tam przeczytać, iż np. użytkownicy DJI w Ukrainie zostali odcięci od usługi AeroScope, co zwróciło uwagę wielu osób. Czy odcięcie było wynikiem działań DJI (które się od tego odżegnuje), czy nie, zapewne się nigdy nie dowiemy.
Warto przeczytać np.: https://www.theverge.com/22985101/dji-aeroscope-ukraine-russia-drone-tracking
A zupełnie z innej beczki, to moim zdaniem, powinniśmy powoli zacząć rezygnować z produktów chińskich, gdyż motywy działań chińskich firm, a dokładniej ich partyjnych zarządców zbyt mocno krążą wokół polityki.
Dam ci minusa tylko z takiego powodu, że nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem w kwestii degeneracji ludzkości.
Tak, w polskich miastach (i na całym świecie) średniowiecza była powszechna kanalizacja, a w medycynie przodowaliśmy, gdy francuscy medycy spoczęli na laurach...
Rozumiem, że historia jest ci obca, ale przestań robić z siebie głupca.
Didymos: Z wielką przyjemnością daję ci minusa.
Abstrahując od absurdu "wyzwania", a technicznie rzecz ujmując, Putin z długoletnią (kilka dekad) praktyką sambo, również w wydaniu bojowym prawdopodobnie sprałby Elona na kwaśne jabłko.
Elon nie dość, że robi cyrk, to w tym przypadku głównie z siebie.
A skąd wiesz, że nie są potrzebne? Przełożony stwierdził, że nie są, to na pewno nie są? A może przełożony jest niekompetentny i nie wie, że coś jest potrzebne?
W tym przypadku owych przełożonych opisałbym słowami "korporacyjny beton", czyli nic do nich nie trafia, a są przekonani o swojej słuszności. Jaki efekt uzyskali, widać.
PS. Gdyby decydenci podejmowali czasem złe decyzje, to gra byłaby co najmniej umiarkowanym sukcesem, ale tutaj jest chyba większość złych decyzji.
W urządzeniach Amazon TV na Europę nie można pobrać aplikacji HBO Max i należy postępować tak samo jak w przypadku HBO GO, czyli albo użyć Downloadera, albo uploadować APK przez ADB.
Znów HBO dało ciała, ale tego można się było spodziewać...
Wyciekły stare i nieważne już certyfikaty, co oznacza, że taki podpisany kod będzie musiał wskazywać, że jest sprzed kilku lat, co każdemu powinno zapalić lampkę.
Jeśli zaś ktoś klika tylko [Tak] i [Dalej], to i tak jest stracony...
Otwierasz PCGamingWiki, szukasz gry, czytasz:
https://www.pcgamingwiki.com/wiki/Sifu#Save_game_data_location
Chiny mają interes w tym, by Rosja skłóciła się z zachodem, bo wtedy przyjdzie na kolanach, by mieć komu sprzedać węgiel czy gaz.
Putin próbuje rozgrywać zachód, sam będąc rozgrywanym przez Chiny...
Spójrz na Koreę Północną, czy sankcje sprzed 50 lat cokolwiek dały? Tyle samo dadzą sankcje dziś Rosji, a za 50 lat historycy będą mogli sobie dywagować...
Patrząc na progres, to z patchem 2.0 będzie to faktycznie gra warta zakupu.
Napisałbym, że znacznie wcześniej, bo dali mocno świecące drzewo nie daje światła/nie rzuca cieni (ale promienie są - bo jakżeby inaczej). Przecież wszystko powinno być skąpane w tym świetle, a światło słoneczne tylko dawać dodatkowe cienie.
To już gry z okolic roku 2000 radziły sobie z kilkoma odległymi źródłami światła i dziesiątkami bliskich.
Właśnie, najlepiej wybrać tych, którzy zgadzają się na eksperymenty na innych, np. na zwierzętach.
Masz na myśli, że naukowcy powinni robić eksperymenty na sobie? Jest to jakiś pomysł, tylko ciężko znaleźć dziś tak oddanych naukowców...
Jared Leto w Domu Gucci był, moim zdaniem, świetnie zagrany, ale po prostu film jest mocno specyficzny (delikatnie mówiąc) i nawet świetnie grając z takiego scenariusza wiele się nie wyciśnie. Już bardziej Adam Driver powinien dostać nominację, bo zagrał naprawdę słabo.
Te, które chcą kopiować gry są słabe, zaś te lepsze, które idą własną ścieżką, nie podobają się fanom gier. Oczywiście po części to wina fanów gier, którzy nie rozumieją, że każde medium rządzi się swoimi prawami i to co w grach jest fajne, w filmach już niekoniecznie, a to co w grach się kompletnie nie sprawdza, może być najlepszą drogą do osiągnięcia filmowego efektu.
Uhm, bo wszyscy pracują przed komputerami, np. kierowcy, spawacze, piekarze, piloci, górnicy i tysiące innych zawodów. Uczniowie to jak sądzę 99% twojego świata, co by wiele tłumaczyło...
Pozdrawiam wszystkich bajkopisarzy, którzy zarządzają co najwyżej jednym swoim komputerem i to tylko z lokalnym dostępem, z siecią dostępną non-stop itd.
No więc nie, drodzy bajkopisarze, większość komputerów jest albo używanych przez "Kowalskich", którzy nie mają pojęcia jak pobrać ISO, już nie mówiąc o przygotowaniu pendrive (który z nowszych notebooków lub nawet stacjonarek ma napęd DVD?), a później instalacji, albo przez firmy, które z gruntu blokują aktualizacje osobom nieuprawnionym, nie wspominając o blokadzie dostępu do portów USB.
Pierwsza i druga grupa może cierpieć na wszelkie problemy począwszy od nietypowych godzin użytkowania, a skończywszy na pracy bez sieci przez 99% czasu.
Warto czasem wyjrzeć przez okno i zobaczyć, że świat za oknem jest nieco inny, niż się wydaje na portalu ludzi blisko związanych z komputerami.
Już nie wspomnę o sytuacjach, gdy po większej aktualizacji coś się posypie, a użytkownik musi mieć dostęp do jednego z dziesiątek niezbędnych programów.
Wow, w demie technologicznym widzę lepsze animacje otrzymania postrzału niż w gotowych grach. W ogóle od strony animacji widać, że graficy się mocno postarali, wyszło naturalnie.
Co nie znaczy, że tego nie robił. Być może lista znalezionych i zgłoszonych błędów jest dłuższa niż podobna w MS do Windowsa 10 i 11 razem wziętych, ale ponieważ poprawki takich funkcjonalności jak policja wymagałyby gruntownych zmian, to decyzją kierownictwa ich się nie wprowadza (koszt vs zysk). Kasa już zarobiona, teraz można projekt spuścić w toalecie...
Jasne, za to przelejesz dziecku 0.00001 BTC z prowizją 0.00003 BTC za transakcję. Brawo, interes życia.
Póki co, żadna z kryptowalut nie jest używana w większości jako waluta, a jako produkt spekulacyjny. Ba, gdyby choć któraś z kryptowalut miała 20% swojego ruchu wynikającego ze zwykłych płatności, to byłby już wielki krok naprzód. Ale tak nie jest i się nie zanosi.
Stwierdzenie, iż "Trzeba pamiętać, że pasta nie przewodzi prądu" jest nieprawdziwe. Niektóre pasty są jak najbardziej przewodzące, w historii było ich całkiem sporo, poczynając od niesławnego Tytana ze sproszkowanym aluminium już ponad 20 lat temu.
Znikała? Czy raczej okazywało się, że jej przydatność kończyła się na eksperymentach laboratoryjnych, zaś nie udało się jej wdrożyć produkcyjnie?
W tym konkretnym przypadku testy były przeprowadzone w rozmiarach mikrometrowych (µm), zaś obecna produkcja jest w nanometrach (nm), czyli ok. trzy rzędy wielkości niżej. Przejście o tyle rozmiarów w dół nie jest zadaniem trywialnym.
Kopanina? Popisy karateków? Raczej żenada ruchowa paralityków z filmów klasy C.
Serial jest całkiem przyzwoity, ale nie ma nic wspólnego ze sztukami walki, ono jest tylko tłem do młodzieżowych perypetii (nawet główny bohater ma mentalność nastolatka) i to jeszcze większym tłem niż w serii Karate Kid.
Równie dobrze można by opisywać Avatara jako film o modzie w ubiorze i malunku autochtonów.
Zgadza się, gawiedź ocenia trudność samemu nie robiąc nawet 1/10 tego co robili aktorzy (uwzględniając zabezpieczenia).
Ale czy musi to być coś specjalnego? Klasyczna opowieść o walce z najeźdźcą, a w to wpleciony trudny moralny wybór pomiędzy "czystością" samuraja, a "zgnilizną" ninja. Takich filmów było wiele, ale w japońskich klimatach już tylko lokalne wytwory o często trudnej do zrozumienia przez Europejczyka treści.
Ćwiczyłeś jakieś sztuki walki, albo chociaż kickboxing? Co prawda trochę brakuje flow (tzn. po każdym ataku jest zbyt duża przerwa przed następnym), ale podejrzewam, że to wybór "polityczny" (taki wybór zresztą widać po przewróceniu przeciwnika, którego normalnie można by szybko znokautować, a tu jest jeszcze podnoszony).
Oczywiście, można narzekać, że nie jest realistyczne, bo nie można zakładać duszenia, dźwigni, turlać się w parterze czy uderzać w punkty witalne, ale to jest tylko gra, w której trzeba zbalansować trudność przeciw zabawie, szczególnie w kontekście sterowania (np. jak sprawnie wskazać, że chcesz przy uniku wejść pod rękę, przechwycić ją i założyć dźwignię).
Jak ktoś się chce rozwijać, to zapraszam na salę, a nie przed TV/monitor.
Zarząd odpowiada przed radą nadzorczą, a nawet jeśli część z nich ręce sobie myje, to i tak muszą wystawiać d... do bicia, co nawet za miliony łatwe nie jest.
Bankom też nie będzie łatwo wytłumaczyć się przed kolejnym kredytem, bo tam nie ma sentymentów, nikt nie będzie patrzyć, że zarząd ma miliony, tylko czy zarobi na kredyt.
Tak więc to jest bat i to dość bolesny, nawet jeśli będą się uśmiechać do kamer.
Wolałbym powrót do kreski z Avatara, niż jeszcze większe rozwinięcie w kierunku 3D, które trochę kłuje w oczy w niektórych momentach, gdzie wygląda jak bardzo słabe CGI, co było, niestety, widać w Korrze.
Chciałbym zostać mile zaskoczony, ale póki co pozostanę na stanowisku dość chłodnym wobec doniesień.
Bardzo dziwię się, że autor opiera poznawanie i związanie z bohaterami tylko na rozmowach. Rozmowa jest tylko drobnym elementem całości, gdzie większość stanowi zachowanie, reakcje, a przede wszystkim bieżące działania. Dla mnie równie dobrze bohaterowie mogliby nic nie mówić, a i tak poprzez swoje akcje wyrażaliby siebie w 100%.
Do tego, w kontekście tej gry trudno oczekiwać rozmów pomiędzy dzieckiem, a dorosłym na poważne tematy, gdzie dorosły chce "po prostu przeżyć", a dzieciak zmaga się z dorastaniem i uważa, że wszystko wie lepiej. Tu nie ma płaszczyzny do rozmów i to co jest, i tak wydawało mi się czasem przesadą.
Nie zrozumiałeś swojego przedmówcy. Czemu się nie dziwię, skoro wszystko sprowadziłeś do "zarabia, więc jest ok". Są rzeczy, które nie muszą zarabiać, aby były ok, ale widocznie jeszcze do tego etapu pojmowania świata nie doszedłeś. Zresztą większość ludzi nigdy do tego etapu nie dociera, więc nie jestem zdziwiony.
Otóż to. Tylko prawdziwy problem w tym, że często sztuka w sensie rozwoju, szerzenia horyzontów, nie jest dochodowa, więc rozpatrywanie wszystkich filmów wyłącznie w kategoriach finansowych jest błędne. Niezależnie od tego jak nisko upadła większość klienteli kin, nie powinno się unikać trudnych tematów i zmuszać tych ludzi do użycia szarych komórek. Jeśli choć jeden procent widzów skusi się na "trudny film", a jeden procent z nich zrozumie przesłanie, to już jest sukces - udało się rozwinąć społeczeństwo jako takie. Gdy się zejdzie do poziomu wyłącznie finansowego, to po czasie będzie wyzwaniem nawet utrzymanie status quo w poziomie IQ społeczeństwa.
Masz jakiś prosty i szybki sposób na "skuteczne leczenie"? Czy może tylko rzucasz hasłami, które gdzieś przeczytałeś, ale znaczenia ich nie rozumiesz?
Wirus mutuje najbardziej u osób, które są na krawędzi odporności, a o te najłatwiej wśród niezaszczepionych. U osób zaszczepionych w większości układ immunologiczny likwiduje agresora, zaś tych mogących ulec jest statystycznie mniej.
Tak więc sam uległeś "kapłanom" i przestałeś myśleć.
Niech ma pretensje do dystrybutorów, którzy puszczali film w naszym kraju przez niecałe 3 tygodnie, a co gorsza po pierwszym tygodniu o 10 i 21 (Cinema City). Dali ciała z dystrybucją i tyle.
Ale tak naprawdę, to wersja Snydera różni się tylko epilogiem, który jest mocno kontrowersyjny, bo jest głównie wymysłem scenarzysty - w komiksach Superman tylko chwilowo schodzi na złą drogę, a po drugie nie jest tak potężny.
Gratuluję!
A z innej beczki, zna ktoś lepszy pilot do Shielda? Lepszy, znaczy o lepszym układzie przycisków (przyciski przewijania w pionie to jakaś porażka), a przy okazji szerszy i płaski (aby kot nie miał radochy z przewracania go z boku na bok).
Nie chcę odkrywać koła na nowo, może ktoś już takowy znalazł?
To bardzo proste, drogi Eluveitien. Wolumen sprzedaży i rozciągłość czasowa abonamentu pozwala na takie działania, bo większość subskrybentów ogląda/słucha/gra w ulubione produkcje plus niewiele nowych z podobnego gatunku.
W ten sposób producent otrzymuje mniejszą kasę na początku (niż by sprzedał N egzemplarzy), ale stabilnie przez długi okres czasu.
Poza tym rozliczenia są ustalane umownie i mogą być zupełnie odmienne pomiędzy różnymi firmami, ale szczegóły jeszcze nie wypłynęły...
Może być ciekawie, Taika czuje różne absurdy i potrafi je świetnie przedstawić, często w mocno nieoczekiwany sposób. Mam tylko nadzieję, że jak film trafi do kin, to nie będzie potraktowany po macoszemu, wyświetlany krótko i w dziwnych godzinach (jak np. Ostatni pojedynek).
Ogólnie jedyne co się zmieniło graficznie to lepsze tekstury i modele. Oświetlenie jest już sprzed 10 lat i się nadal starzeje... brak cieni od punktowych świateł uważam za porażkę.
Niestety, to samo dotyczy mężczyzn, a tak naprawdę najczęściej problem dotyczy choreografii, że facetom daje się prostszą (w sensie trudności wykonania ruchów) walkę w zwarciu, zaś kobietom każe się wykonywać wysokie kopnięcia i inne dystansowe ciosy, czy przechwyty itp., które są dużo trudniejsze do wykonania.
Swoją drogą, w ostatnim Bondzie owa Ana pokazała kilka całkiem niebrzydkich ciosów.
Cóż, masz dużo racji, ale mnie najbardziej bolały w tym filmie dłużyzny, które choć pięknie przedstawione, to nic nie wnosiły, niepotrzebnie rozciągając film (jak choćby kilka minut na widok startującego okrętu z jeziora/zatoki).
Uważam, że można by w obecnym formacie czasowym zmieścić cały tom, a nie tylko połowę. Pewnie, nie byłby tak pięknie przedstawiony i monumentalny (albo próbujący takim być), ale byłby kompletny.
Zgadzam się z oceną, 7/10 jest uczciwe.
1.87 m i mógłby grać w NBA? Chyba jako rozgrywający. Niektórzy mają chyba kompleksy...
Ugh... mogli wynająć lepszego trenera sztuk walki, bo to co pokazali jest żenujące, na poziomie nowych Aniołków Charliego.
Stylistyka w porządku, pomysł fajny, ale jeśli w filmie walka wręcz będzie na poziomie trailera, to nie dam rady obejrzeć.
Ale może się rozwiną, na co liczę...
Poczekam na wersję GOG. Przy okazji dostanę produkt załatany. Double win.
Moim zdaniem Tenet jest dużo lepszy. Interstellar mógłby być na podobnym poziomie, gdyby obciąć ostatnie 20 minut filmu i trochę przemontować film.
Porównujesz korytarzówki do otwartych światów (nawet pseudo)? Gry ND też mi się podobają, ale tak jedne, jak i drugie mają swoje miejsce, bo to kompletnie różne podejścia.
Ale z drugiej strony, czy to coś złego? Parafrazując Rejs, "ludzie lubią najbardziej to co znają". Mechanicznie, AC oraz FC są bardzo dobre, scenariuszowo różnie (jedne lepsze, drugie gorsze). To na co się narzeka, to rozwleczoną rozgrywkę z powodu wież Ubisoftu i innych pobocznych aktywności, które można spokojnie pominąć, co jednak bywa trudne, gdy gracz ma OCD pod tym względem ;-).
Niemniej jednak gra się przyjemnie, a niektóre zadania bywają odświeżające (np. FC4 i pewien ufolog).
Fajnie, aczkolwiek bym chciał by ów reboot był nieco bardziej mroczny/poważny niż oryginał.
Nie ma Activision za "pomoc" w upadku Blizzarda?
W sumie to się dziwię, Ubisoftowi jedyne co mógłbym zarzucić, to produkcję tasiemców i dość przeciętny klient do gier.
Sianko...
Po prostu mistrzostwo!
Ale przecież tylko gra została "zminusowana", a nie cała witryna dystrybutora, mimo że to właśnie GoG grę na swoje półki wrzucił, a chwalił się hasłem No-DRM, gdzie to jest DRM jak cholera. Czego tu nie rozumieć?
Np. wystarczy, że rozłączy cię z netem podczas gry i już save nie robi się poprawnie, kiedyś cofnęło mnie do początku gry, gdy nie zauważyłem, że właśnie wtedy była przerwa w łączności. Co gorsza, musiałem wyjść z gry i ponownie uruchomić, by gra zauważyła, że już jest ok. Porażka na całego.
Programista, który tworzył system komentarzy umiał liczyć od zera, zaś ten, który robił opcję odpowiedzi już tylko od jedynki... ;-)
Już naturalny głos Harrelsona z pierwszego (chyba) trailera wypowiedziany z uśmiechem "We missed You Eddie Brock" i później "Soon come chaos... chaos soon come..." tworzą wizję świra nad świrami.
Dobry jest z niego aktor, chociaż nie zawsze dobrze dobierał role.
A na jakim procesorze testowali? Na jakimś i9-10900X lub 5900X, czy bardziej pokroju i3/5400?
A teraz proponuję podobny artykuł o wysypiskach śmieci (mniej szkodliwe niż elektrownia), zakładach zamkniętych dla psychicznie chorych i niebezpiecznych osób (tylko na filmach się wydostają i sieją terror) lub choćby nawet ubojniach (od czasu do czasu smród, jednak nie szkodzi).
Ciekawe jak to jest, że jak przychodzi co do czego, to nagle mieszkańcy są przeciwko, mimo że wcześniej w ankietach byli tacy odważni.
PS. Oczywiście uwzględniając, że wszystkie artykuły będą w kontekście gier...
Ale kto tam miał "czuć świat"? Zarząd? Kierownictwo? Szeregowi koderzy? Artyści/designerzy? Najlepiej by było, gdyby wszyscy "czuli", ale tak się nie da, to jest korpo z setkami pracowników, większość z nich chce swoje zrobić i uciekać do domu, tyle.
Aż mi się ciśnie parafraza (z "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz"):
- ... i wszędzie zdanżam
- zdążam
- no, i pan zdanża...
Ale co ty chcesz oceniać? Filmowi z założenia klasy B zarzucasz, że nie jest kinem ambitnym? Może zarzuć jeszcze Tarantino, że za dużo sztucznej krwi jest na ekranie, a sceny postrzału powinno się zostawić wyobraźni.
W swojej kategorii tak Chłopaki nie płaczą, jak i Testosteron są jednymi z lepszych.
Ja na przykład nie cierpię Almodovara, bo scenariusze to obraza dla logiki widza, szczególnie w kontekście zachowań bohaterów, co nie znaczy, że nie umiem obejrzeć doceniając kadry, sceny, muzykę, czy montaż.
Swoją drogą, nie rozumiem co ma do tego "Pan Kleks w kosmosie", gdy to jest klasyczna bajka ubrana w film. Może nie na tyle lotna, co poprzednie, ale jednak niezła bajka. Bajka, czyli dla dzieci.
To nie szczepionki, tylko ludzka głupota, którą pokazałeś w całej okazałości. Sam podcinasz gałąź, na której siedzisz, ale krzyczysz, że nie pozwolisz innym cię uratować... a spadaj sobie, jak ci to pasuje... byle z wysoka.
Hmmm, ciekawe czy w branży porno też fałszują wyniki oglądalności... ;-)
Coś pachnie mikrotransakcjami w stylu "10 ulepszonych kart Banish Plus za tylko 10 zł"... obym się mylił.
Miejmy nadzieję, że nagłośni się sprawę na tyle, że chętnych na remaster nie będzie wielu i T2 popłynie na tym finansowo.
Free Software Foundation może wesprzeć moderów w takiej sprawie swoimi prawnikami. O ile oczywiście moderzy mają czyste ręce i nie użyli prawnie chronionego kodu.
Inna sprawa, że tylko w USA panują takie chore zasady, w UE przepisy są jednak dużo bardziej pro-konsumenckie.
Liczyłem, że produkcja będzie mieć kreskę, jak i fabułę ubraną w mrok kreskówki Batman z lat 90. Zamiast tego są krwiste obrazki, które niewiele wnoszą do tematu, co gorsza, wyglądają, jakby animacja miała być pastiszem pokroju Tarantino i przykrywają smutną rzeczywistość, która w efekcie toczy się na trzecim planie (bo drugim planem jest wymuszona walka pomiędzy ludźmi, a wiedźminami, która jest tak na siłę, że aż słabo się robi).
Zawiodłem się, animacja do obejrzenia pomiędzy wódką, a zakąską.
Dziwię się tylko minusującym, być możę nie zrozumieli aluzji; strach pomyśleć, co będzie za 20-30 lat...
To nie jest perfekcjonizm, a wstęp do OCD. Perfekcjonista wie, że czasem się odpuszcza temat, bo wymaga zbyt dużo czasu względem korzyści. Przy OCD już jest się daleko za granicą perfekcjonizmu.
Napisy. Oryginalne głosy Reynoldsa i innych aktorów wynagradzają po wielokroć drobną uciążliwość napisów. Co jak co, ale Reynolds świetnie gra głosem - teksty nice guy'a są nie do pobicia; w dubbingu czasem głos/intonacja ulega zmianie, więc lepiej mieć oryginał.
Skoro zostały wybrane do głośnej prezentacji 3 elementy, które są co najwyżej kosmetycznymi, to nie ma co sądzić, że nagle zostaną zaprezentowane zmiany na poziomie kilku miesięcy ciężkiej pracy, czyli np. sensownie działająca policja, czy choć trochę inteligentne sterowanie ruchem pojazdów NPC.
To zwykła logika nakazuje, żeby nie czekać na cuda z Matriksa, gdy zapowiadają pierdoły.
Autorze, mocno popłynąłeś, gdyż "Dobry, zły i brzydki" nie jest kontynuacją "Za garść dolarów", czy "Za kilka dolarów więcej". Co więcej, nawet bohater grany przez Clinta Eastwooda jest za każdym razem inny. To, że zostały wyreżyserowane przez tę samą osobę, muzyka jest tego samego kompozytora i jest kilku wspólnych aktorów jeszcze nie czynią z filmu kontynuacji.
Czym jest firma bez pracowników? Nazwą? Rozumiem, że właściciel i kadra kierownicza nagle sama zacznie pisać gry, tworzyć grafikę itp.? A może po przyjęciu agresywnego nastawienia do własnych pracowników zwiększy się napływ nowych CV?
Jeszcze kilka takich anty-pracowniczych decyzji i A-B będzie szukać pracowników wśród dzieci oraz emerytów, bo nikt inny nie będzie tam chciał pracować.
Poza tym, jakbyś nie wiedział, to korporacje wielkości A-B mają przerośnięte struktury zarządcze, które żyją własnym życiem, a są zupełnie zbędne z punktu widzenia produkcji, zarządzania czy sprzedaży. Po prostu wewnętrzna produkcja kwitów zajmuje im 100% czasu pracy, zaś na obsługę firmy już czasu nie wystarcza.
Hmm, ciekawe czy pojawi się ponownie imć p0358, który uprzednio tak aktywnie się wypowiadał o zgłoszonych błędach i "fixach"...
Ogólnie bym się zgodził, ale w tej grze mocne znaczenie mają nauczone umiejętności, więc skalowanie nie dziwi, w innym przypadku trzeba by założyć, że tylko osoby, które przeszły przynajmniej ok. połowę podstawki, są zdolne do gry w dodatek. Wynika to z prostego faktu, że z pewnymi przeciwnikami i ich grupami ma się sensowne szanse dopiero mając "wykupionych" większość zdolności, co się osiąga właśnie w okolicach połowy gry.
Obsidian i tylko 4 lata na dobrą grę? Niepoprawny optymista z Ciebie, jak widzę ;-).
W kwestii formalnej. Od PoC błędu bardzo daleka droga do naprawy problemu (a nie zapchania dziury "fixem"). A być może gdybyś zobaczył kod źródłowy, to by się okazało, że tam jest hack na hacku, hackiem poganiany z milionem #ifów.
A jak chcesz zagwarantować od strony klienta, żeby się łączyły po kolei, skoro to niezależne komputery wychodzące tym samym IP? Po prostu połączy się pierwszy, a reszta padnie.
To jest wylanie dziecka z kąpielą, a nie rozwiązanie problemu.
Poprawnym rozwiązaniem byłoby dynamiczne skalowanie slotów, tzn. dopiero po nawiązaniu pełnego połączenia (w sensie warstwy aplikacji klient-serwer) pozostawiane byłoby N połączeń, a reszta byłaby odrzucana.
PS. Inaczej mówiąc slot nie może być naliczany do czasu pełnej akceptacji klienta, inne rozwiązanie jest bez sensu.
Powoli oświetlenie robi się realistyczne, ale jeszcze trochę brakuje. Niestety widać uproszczenia, np. brak cieni rzucanych przez kolumny w okolicach 50 s, w filmie cienie wyglądają na globalne. Szkoda...
Wygląda fajnie, ale montażystę filmu bym zdegradował za to, że zrobił z tego jakiś dziwny framerate, który na YT skacze jak żaba. No chyba, że to silnik gry tak działa, wtedy współczuję graczom.
W Polsce na pewno, w Europie raczej tak, ale o ile mi wiadomo, to w USA można sprzedać nawet swoją duszę, nie mówiąc o osobistych prawach autorskich. Wynika to, podejrzewam, z tego, iż tam nie ma rozróżnienia na prawa majątkowe i osobiste.
Jeśli choć w 80% film będzie na poziomie drugiego Bodyguarda, to szykuje się niezła zabawa.
Lubię filmy z Reynoldsem, bo ma do siebie dystans i to czuć w jego komediowych (choć nie tylko) rolach. Oczywiście w pewien sposób go to szufladkuje, ale trudno, takie role też są potrzebne.
Większość kryptowalut faktycznie nie jest anonimowa, ale już giełdy owszem, szczególnie, gdy są w różnych szemranych miejscach, gdzie nasza, czy europejska jurysdykcja nie sięga.
Pamiętaj, że nawet szwajcarskie banki współpracują dziś z wymiarem sprawiedliwości na całym świecie, ochoczo udostępniając dane o właścicielach kont.
Poza tym są jeszcze kryptowaluty zaprojektowane z myślą o anonimowości, np. Monero, a wtedy można kręcić bardzo duże wałki...
Obecne kryptowaluty już nigdy nie zostaną walutami, gdy same są obiektem obrotu i spekulacji. Może kiedyś pojawi się kryptowaluta odporna na spekulacje, o przeciętnej immanentnej wartości z prawie zerowym kosztem transakcji. Może, kiedyś...
Po co się męczyć? Atakujący zrobi to za ciebie... ;-)
Ciekawe ile razy będzie musiał zrobić kółeczko z "krypto są spoko", a później "jednak nie są, wycofuję się", czym spowoduje wzrost i spadek wartości, by ludzie zrozumieli, że krypto w obecnym wydaniu to idealna spekulacyjna bańka? Ile pomniejszych inwestorów musi stracić, aby dotarło do tych pustych łbów, że tylko duzi gracze zarabiają duże pieniądze, a reszta to narybek dla rekinów?
O ile do tej pory kupowałem kolejne odsłony AC po kilku latach na wyprzedażach w cenach ok. 50 zł, to teraz, z racji, że nie będzie nowych odsłon, tylko jakaś "usługa", zrezygnuję. Dziękuję Ubisoft za podjęcie decyzji za mnie.
Nie bronię nikomu być naiwnym, po prostu nazywajmy rzeczy po imieniu, a nie brońmy...
Ależ to proste, drogi Watsonie. Na przykład dla mnie granie w betę, czy też testowanie to są czynności, za które oczekiwałbym zapłaty, a nie za które miałbym płacić. Co nie znaczy, że ktoś może chcieć grać z niedoróbkami i błędami. Ja wolę pełnoprawną i bezbłędną (oczywiście w miarę możliwości) produkcję, za którą mogę wtedy zapłacić.
Przedsiębiorstwo otrzyma kolejną dotację, spłaci długi, być może jakiś prezes czy dyrektor z rodziną pojadą na wakacje, by pokazać kto faktycznie rządzi i tyle. Gdyby to dotyczyło podmiotów niezależnych w innych krajach, to można by się martwić, ale w tej sytuacji...
Dopóki "gracze" F76 nie przestaną płacić, dopóty Bethesda nie będzie się spieszyć. Najwidoczniej płacących baranów jest na tyle dużo, że mogą sobie na to pozwolić...
BTC jest ciągle na topie tylko dlatego, że się na niej dobrze zarabia. Tzn. duzi gracze dobrze zarabiają na płotkach. To żadna waluta, tylko spekulacja.
Dobrze napisałeś na początku. Waluty służą do uproszczenia handlu. W teorii kryptowaluty miały być podobnie używane.
Niestety dzisiaj kryptowaluty służą do zarabiania na nich, a użycie ich w roli waluty, czyli do obsługi handlu, jest marginalne.
Bliżej im do akcji niż do waluty. Akcjami też można płacić, ale niewielu przyjmie akcje w roli zapłaty.
Kontrola ma zaś tylko tyle do rzeczy, iż jej kurs szaleje, bo nawet giełda ma mechanizmy kontrolne nad zbyt dużym wzrostem lub spadkiem. W kryptowalutowach dwukrotny wzrost "wartości" na przestrzeni dni nie dziwi.
I zamiast zarobić kasiorę na swoje konto, będzie musiał odprowadzać gros zarobku dla mafiozów (RU) lub kacyków partyjnych (CH), bo chyba nie myślisz, że tam jest kapitalizm, nie mówiąc o poszanowaniu własności?
To, że możesz (teoretycznie) założyć firmę, to nie znaczy, że ktoś wyżej umocowany pozwoli ci ją prowadzić bez "opłat", szczególnie, gdy to łatwy pieniądz (wg spojrzenia osoby chętnej do "nadzoru").
Dodałbym do listy "Blade of Darkness", jeden z pierwszych dobrze zrobionych graficznie, mechanicznie i zręcznościowo hack&slash z widokiem TPP. Zróżnicowanie walki każdą z postaci zachęcało do przejścia gry każdą z nich (szkoda, że tylko pierwszy poziom się różnił dla różnych postaci), nawet każda z broni "specjalnych" (mających swoje kombo) dla postaci z reguły była tak rozłożona na mapach, aby się nacieszyć przed znalezieniem kolejnej. Grafika zaś na tamte czasy kładła na kolana większość konkurencji.
Zamiast "Chłopaki nie płaczą" dużo bardziej pasuje choćby "Superprodukcja". Z założenia głupi, bo pastiszowy i śmiejący się sam z siebie.