Ten badziew nie miał nawet dobrej fabuły, to była słaba kopia zmierzchu tylko, że w kosmosie.
Poza kilkoma fajnymi scenami to dno i kilo mułu. Tak pustej i przewidywalnej fabuły to nawet meksykańskie tasiemce nie mają
Grawitacja ma świetną muzykę. Można dyskutować o reszcie, ale już tyle wystarczy, żeby była lepsza od Jupiter:I, który nie wyróżnia się na żadnym polu, a na wielu leży i kwiczy.