Coś mi się wydaje, że Wiedźmin 4 nie spełni oczekiwań tj. nie będzie takim sukcesem, jakiego spodziewa się CD-Projekt. W tego rodzaju gry grają głównie mężczyźni, a siłą tej gry dla wielu graczy było to, że można było wcielić sie w postać wielkiego wojownika, który z jednej strony chciał zapewnić bezpieczeństwo przybranej córce, a w wolnych chwilach romansował z pięknymi czarodziejkami. Ten kod zapewniał młodym (i trochę starszym) ludziom iluzję tego czego pragnie większość mężczyzn tj. bycie silnym wojownikiem, opiekowanie się dziećmi i powodzenie wśród pięknych kobiet. Osadzenie Ciri w roli głównej to wszystko zabierze, bo trudno będzie męskim graczom identyfikować się z żeńską postacią w takiej grze.
Kobiety bardziej nadają się na bohaterki horrorów i przygodówek.
Jak nie będą trwonić czasu na dodatki i będą wydawać gry w akceptowalnym stanie by nie musieć ich naprawiać latami to raczej możliwę. Zwłaszcza jeżeli preprodukcja już została poczyniona i devsi czy artyści/graficy przechodzą płynnie po skończonej pracy przy jednej części do drugiej.
Nie będzie czasu na dodatki bo same gry będą quasi-dodatkami tzn. będą korzystać z tej samej technologii i rozwiązań gameplayowych (z drobnymi poprawkami i modyfikacjami) do opowiedzenia dalszej historii.
Wyobraźcie sobie takie Krew i Wino, które jest wielkości Dzikiego Gonu - dodaje jeszcze ze dwa lub trzy obszary rozmiaru Toussaint a przejście fabuły z questami pobocznymi to jakieś 70-100 godzin. Myślę, że taka będzie mniej więcej różnica między kolejnymi częściami trylogii.
Aczkolwiek co im szkodzi... zatrudnić jakieś studio do zrobienia dodatku?
Fool's Theory będzie zajęte remakiem (jak jedynka wyjdzie to pewnie zabiorą się za dwójkę)... ale take Rebel Wolves?
Przecież Blood of Dawnwalker nawet wygląda trochę jak taki dodatek do Wieśka. Jakby dostali zasoby i technologię z W4 to spokojnie mogliby do którejś części zrobić po drodze jakiś dodatek. Zwłaszcza, że niedługo wydają swoją grę i będą mieli wolne przebiegi.
Wiedźminy 4-6 przypominają mi trylogię Stalkera. Mocno wątpię, by do W4 i W5 miały powstać większe dodatki. Może do szóstki? Ale do tego jeszcze bardzo długa droga. Równie dobrze mogą iść w mniejsze, poboczne produkcje.
Nie zdziwiłbym się gdyby projekty dla CDPu nie wynikały poniekąd z kondycji Fools Theory. Nie wiem jak sprzedał sie Thaumaturge, ale widziałem że od dawna lata za śmieszne pieniądze do kupienia więc nie zdziwiłbym się jakby ten dodatkowy projekt wynikał po części z tego, że Fool's Theory znalazło się w sytuacji, w której ma dużo zatrudnionych weteranów wiedźmina a niekoniecznie środki na produkcje kolejnych, dużych gier.
Mogli stać przed wyborem - albo zwalniają część zespołu i biorą sie za mniejszy projekt (a pracownicy zapewne w dużej mierze szukają zatrudnienia z powrotem w CDP) albo przyjmują zlecenie i de facto stają się podwykonawcą.
Moim zdaniem jest to doskonały deal i strategia, ponieważ zachowują z jednej strony niezależność jako osobna firma a z drugiej mają stabilność gwarantowaną przez wielkie CDP.
Jeśli devowie odeszli po premierze W3 ze względu na złe warunki pracy i własne ambicje, to teraz zyskują dwie rzeczy jednocześnie bez ogromnego ryzyka "bycia na swoim".
A dla CDPu jest to też super układ bo mają cały dodatkowy zespoł (w tym momencie nad dodatkiem pracuje 190 osób czyli prawie tyle co w szczytowym momencie nad W3 - 240), który jest złożony z ludzi, których znają i mają doświadczenie w pracy nad ich marką, a jednocześnie są bardziej samodzielni i nie wymagają tyle uwagi ze strony głównego zespołu, który może robić W4 i CP2.
I o ile życzę powodzenia Rebel wolvsom, i nie wiem jak tam wyglądają relacje między zespołami (odeszli w atmosferze skandalu) to liczę na to, że obie strony są gotowe na podobny deal w razie niewystarczającego sukcesu Dawnwalkera.
Mogliby np. Zająć się remakiem 2jki albo dodatkami do W4 albo od razu 5.
Albo też zrobić dodatek do CP77, który przecież jest dużo młodszy od W3 więc może jeszcze zmienią zdanie w tej kwestii...
Coś mi się wydaje, że Wiedźmin 4 nie spełni oczekiwań tj. nie będzie takim sukcesem, jakiego spodziewa się CD-Projekt. W tego rodzaju gry grają głównie mężczyźni, a siłą tej gry dla wielu graczy było to, że można było wcielić sie w postać wielkiego wojownika, który z jednej strony chciał zapewnić bezpieczeństwo przybranej córce, a w wolnych chwilach romansował z pięknymi czarodziejkami. Ten kod zapewniał młodym (i trochę starszym) ludziom iluzję tego czego pragnie większość mężczyzn tj. bycie silnym wojownikiem, opiekowanie się dziećmi i powodzenie wśród pięknych kobiet. Osadzenie Ciri w roli głównej to wszystko zabierze, bo trudno będzie męskim graczom identyfikować się z żeńską postacią w takiej grze.
Kobiety bardziej nadają się na bohaterki horrorów i przygodówek.
Wiedźmin stoi kobietami od samego początku - Yennefer, Triss, Ciri, Nenneke, Shani i cała reszta. I nawet jeśli mnie osobiście to nie odpowiada, pięcioksiąg mocno stawiał na Ciri. Nie pozostaje nic innego jak uznanie, że Ciri będzie bohaterką kolejnych trzech Wiedźminów. Muszę przyznać, że to faktycznie było logiczne posunięcie - eksploracja wątków zaczętych przez Sapkowskiego w nowych okolicznościach. Sądząc po odzewie części społeczności - może i potrzebne.
Bzdura, kobiece protagonistki sprzedają gry równie dobrze co męscy protagoniści. Ostatnimi czasy jest ich więcej niż kiedykolwiek (nawet indykach, które trudno posądzić o "naciski ze strony korporacji) i nie odbija się to negatywnie na wynikach finansowych.
Mówimy o dobiciu do 65 mln egzemplarzy lub nawet przebiciu tej liczby - bo tyle wykręciła część z Geraltem w roli głównej.
Do pewnego poziomu kobieca bohaterka nie jest problemem - wręcz może być zaletą w konkretnych niszach - ale od pewnego poziomu staje się kolejnym elementem mogącym stać na drodze do pobicia rekordu.
Bo żeby trafić do gry w top10 trzeba zadowolić ogromną liczbę graczy o bardzo, bardzo różnych gustach. Dlatego na tym poziomie w mniejszym stopniu zależy nam na cechach wyróżniających, zbierających "pozytywny elektorat" a na tym by nie zrazić do siebie "negatywnego elektoratu" zbyt oryginalnymi, egzotycznymi, "wyłączającymi" cechami. Nie bez powodu najlepiej sprzedające się gry są bardzo uniwersalne, miejscami nawet "bezpłciowe".
Problem polega na tym, że możesz stworzyć świetnego soulslajka, który podbije niszę fanów gatunku. Możesz zrobić świetną przygodówkę point n click, która będzie spełnieniem fanów gatunku. Możesz zrobić doskonałego boomershootera, retro arcadówkę, survival horror albo visual novel, które będą spełnieniem marzeń ortodoksyjnych fanów gatunku ale... Ale nigdy nie przebijesz tą grą granic tego gatunku. Żadna z nich nie sprzeda się we wszystkich tych grupach. Żeby gra sprzedała się we wszystkich tych grupach, musi być produkcją synkretyczną, łączyć elementy różnych gatunków w takim stopniu by każdego z fanów zainteresować a jednocześnie nie przesadzać z żadnym z nich by nikogo nie zrazić.
Kiedy chcemy trafić "do wszystkich", mniej koncentrujemy się na tym by trafić do poszczególnej grupy a bardziej na tym by żadnej nie zrazić.
Dlatego co mamy topce najlepiej sprzedających się gier?
- Tetris - prosta zręcznościówka logiczna, o banalnych zasadach, w którą można popykać przez kwadrans z nudów albo organizować zawody dla mistrzów trenujących w to latami
- Minecraft - open world, w którym nie mamy jasno określonych celów, family friendly, w którą można się po prostu bawić ze znajomymi od lat 7 d 97
- GTA V - bardzo prosta mechanika, bardzo neutralny świat (nasza rzeczywistość), bardzo prosta rozrywka, ogromny budżet
- RDR2 - to samo ale na Dzikim Zachodzie i z dobrą fabułą
- Wii Sports, Mario Cards, PUBG, Terraria, no i Wiedźmin 3... można wymieniać dalej ale chyba już wiadomo o co chodzi...
Nie mamy tutaj gier, które miałyby trudne mechaniki, celowałyby w jakieś konkretne gusta, prezentowałyby jakiś wyszukany koncept.
Wiedźmin 3 i tak jest dość specyficzny jak na pozostałe ale... gra nie jest trudna, nie jest skomplikowana mechanicznie, jest RPGiem (ale nie zbyt hardcorowym), ma otwarty świat (ale do tego się nie ogranicza), ma w miarę realistyczny, niezbyt egzotyczny świat... No i lubianego bohatera, który też jest takim "domyślnym bohaterem" - białym mężczyzną z mieczem, który walczy z potworami i broni słabszych. Oczywiście do tego dochodzą niuanse, ale nie każdy chce w nie wchodzić.
Widać to też przez to ile osób narzeka na "nudną walkę" i "proste mechaniki". Ale czy ci narzekający by się zgodzili co do tego jaką walkę widzieliby w zamian? Realistyczną szermierkę z KCD2? Soulslika? Efektownego slashera? Planowanie walk jak w turowych RPGach? Każdy zapewne dałby inną odpowiedź.
A ta walka, która jest, jest właśnie taka z tego względu, że musi nie zrazić wystarczająco dużo osób i być narzędziem do pokazania innych elementów przemawiających na korzyść tej produkcji.
Natomiast co do Ciri będącej główną bohaterką... nie da się ukryć, że dla wielu osób będzie to minus. Po prostu wolą grać facetem. To jest dla nich domyślny wybór. Wolno im. Mają do tego prawo. Ci którzy lubią serię, lubią dobrą fabułę, lubią grać postacią żeńską lub im to nie przeszkadza to wciąż miliony graczy... ale czy to wystarczy?
Jak do tej pory, najlepiej sprzedającą się grą z kobietą w roli głównej jest Horizon Zero Dawn - ok. 25 mln egzemplarzy. To jest szczyt, o którym na razie wiemy, że postać żeńska nie będzie stanowić dla niego problemu. Ale wyżej? Czy uda się zebrać dodatkowe 40 mln aby pobić wynik Dzikiego Gonu? Czy uda się to zrobić bez tych, zapewne milionów, graczy którzy po prostu nie lubią grać kobietą a seria Wiedźmin nie jest dla nich tak pociągająca by zrobić wyjątek?
To tutaj leży tak naprawdę wątpliwość nad którą się pochylamy.
Ja tam w W4 zamierzam pograć i uważam, że Ciri to naturalny krok dla serii. Cieszę się też, że nie będą męczyć Geralta przez kolejną trylogię, kiedy to już pierwsza gra wyciągnęła go z zasłużonej w książkach emerytury. Ale spodziewam się, że dla wielu graczy, których nie interesuje tak bardzo lore, fabuły i bohaterowie a chcą sobie po prostu pochodzić po ładnym świecie i pozabijać potwory, główna bohaterka będzie stanowić duży argument za tym by gry nie kupować.
Chodziło mi o to, że w tej konkretnie serii to zły wybór.
Ale na czym opierasz założenie, że akurat w tej serii to zły wybór?
Tu chodzi o to, że gra z kobiecą bohaterką ma mniejsze szanse na pobicie rekordów.
A masz jakieś konkretne dowody (najlepiej w postaci twardych liczb) na poparcie tej hipotezy?
Wystarczyło doczytać do końca.
No i też warto zauważyć, że wybór kolejnego głównego bohateria serii nie ograniczał się do Ciri i Geralta. Z powodzeniem można było wykreować nową postać Wiedźmina.
Niemniej pewnie łatwiej byłoby zachęcić wiekszą liczbę graczy idąc w kierunku tego z CP77 - bohater możliwy do spersonalizowania ale jednak dość mocno sprecyzowany.
Podałem. Najlepiej sprzedająca się gra z kobietą w roli głównej, rozeszła się w 25 mln egzemplarzy i została wpisana do księgi rekordów guinnessa.
Ale skąd pomysł, że istnieje korelacja między płcią protagonisty, a ilością sprzedanych kopii? Jakie dowody za tym przemawiają? Na czym opierasz twierdzenie, że Wiedźmin 3 wykręcił ponad 60 milionów sprzedanych kopii dzięki mężczyźnie w roli głównej, a nie np. dzięki zadaniom, dialogom, klimatowi, fabule, eksploracji, projektowi świata, wyborom moralnym, oprawie muzycznej itd.?
No i co z grami, które mają męskiego protagonistę, a sprzedały się gorzej niż Horizon? To dowód, że kobieca protagonista lepiej sprzedaje grę, czy może po prostu tego, że Horizon jako całość był zwyczajnie lepszą grą od wielu konkurencyjnych produkcji z męskimi protagonistami, a płeć głównej postaci nie ma tu nic do rzeczy?
Wystarczyło doczytać do końca.
Wystarczyło nie lać wody na milion słów o niczym i skondensować posta do konkretów. Cała twoja argumentacja i tak sprowadza się do: "Gracze wolą grać facetem, bo ja tak uważam".
A jednak wiele przemawia za tym, że taki związek istnieje, bo już samo istnienie korelacji w tej sytuacji jest mocnym dowodem na istnienie związku. Gdyby go nie było to sama ilość wydawanych gier zrobiłaby swoje i nie byłoby takich różnic w sprzedanych kopiach między grami z żeńskimi i męskimi protagonistami. Poza tym granie w gry to forma eskapizmu. A ludzie uprawiają eskapizm, aby oderać się od szarego życia i np. w przypadku mężczyzn wcielić sie w superbohatera niszczącego wrogów i romansującego z pięknymi kobietami.
A jednak wiele przemawia za tym, że taki związek istnieje
No to słucham, jakie konkretnie dowody za tym przemawiają?
nie byłoby takich różnic w sprzedanych kopiach między grami z żeńskimi i męskimi protagonistami.
A nie przyszło ci do głowy, że różnica może wynikać z gatunku czy jakości wykonania, a nie płci protagonisty?
Panie
To czy gra się sprzeda głównie zależy od tego czy będzie dobra. A jeśli chodzi o głównego bohatera, to płeć nie jest aż tak istotna, bardziej chodzi o to jak ta postać będzie przedstawiona, jaki będzie miała charakter itd. Czy ludzie nie chcieli grać w Horizon przez Alloy? Nigdy nie spotkałem się z taką opinią. Ja również wolałbym jakiegoś Wiedźmina którego sami tworzymy, ale w W4 zagram bo Ciri to twarda babka, która niczym nie ustępują Geraltowi, a nie jakaś ciepła klucha.
Milorn
Gry które podałeś jako przykłady nie mają żadnego sensu. Twoim głównym argumentem było to, że te gry są proste i robione pod większość. No stary, jeśli uważasz PUBG za prostą grę to chyba nie mamy o czym rozmawiać.
Inaczej jest już chociażby w przypadku gier CDP, gdzie są tacy, którzy są wielkimi fanami CP77 ale nie kręci ich Wiedźmin i vice versa. Tak samo jest nawet z bardzo popularnymi seriami strzelanek jak COD czy BF, gdzie gracze na przemian narzekają i cieszą się z tego w jakich realiach gra jest osadzona.
To jest po prostu kwestia różnych zbiorów graczy, których gusta w pewnych zakresach się pokrywają a w innych nie.
Np. CP77 jest nastawioną na fabułę, grą akcji z elementami RPG, z mechaniką strzelania z pierwszej osoby, osadzoną otwartym świecie w realiach Cyberpunka (szerzej sci-fi).
Mogą po nią sięgnąć ludzie lubiący dobre fabuły w grach, fani RPGów, fani shooterów FPP, fani Cyberpunka, fani open-worldów etc. etc.
Jednocześnie jednak, są ludzie, którzy poszczególnych elementów nie lubią - komuś może nie leżeć stylistyka cyberpunk, ale fabuła jest na tyle intrygująca aby grę sprawdzić. Kto inny ma w pompie fabułę, ale lubi strzelanki. Ktoś nie lubi open-worldów, ale reszta elementów go przekona. Są jednak tacy, którzy poszczególnych elementów nie lubią na tyle, że w ogóle ich gra nie zainteresuje. Np. nie są w stanie grać w gry z widokiem FPP. Albo nie cierpią stylistyki i reszta ich po prostu nie obchodzi. Są też tacy, dla których jeden tylko element jest tak ważny, że zagrają nawet jak wszystko inne im się nie podoba. Np. ktoś jest tak spragniony gatunku CP, że zagra we wszystko co się w nim pojawi niezależnie od reszty.
Tych czynników definiujących grę jest nieskończenie dużo - i każdy ma różną wagę tzn. inną liczbę osób, która uważa dany element za plus lub minus. Jedną, ale dalece nie najważniejszą taką cechą, jest płeć bohatera.
I teraz.
Jeśli ktoś chce się przebić i zagwarantować sukces swojej gry, to stara się znaleźć jakąś niszę i stworzyć jak najsilniejszą tożsamość dla swojej gry. Izoluje w ten sposób ogromną część graczy, ale upewnia się, że ci którzy w tych klimatach gustują, dostaną coś dokładnie pod siebie. Z tego też powodu zazwyczaj bardzo niszowe gierki potrafią mieć bardzo wysoką średnią ocen i sprzedawać się w np. kilku tysiącach egzemplarzy. Ponieważ dla tych, w których gusta trafiły są super zadowoleni, a cała reszta nawet na grę nie spogląda.
Natomiast jeśli ktoś chce pobić rekordy, to musi myśleć nie tylko o tym jak do siebie przekonać, ale też jak do siebie nie zrazić. Bo rekordów nie ustanawia się tym, że grupka entuzjastów będzie wielbić twoją grę, ale tym, że poza tą wąską grupą znajdą się szerokie tłumy które kupią, spędzą trochę miłych godzin i uznają, że jest w porządku.
Dlatego tu pojawiają się zazwyczaj bardzo sprawdzone klimaty - współczesność, nieodległa przyszłość, fantasy osadzone w quasi-średniowieczu. Gameplay oparty na jakiejś zrozumiałej akcji. Nie za wysoki poziom trudności. Ładna, przyjemna dla oka grafika (często idąca w realizm). Jakoś nie widzę żadnego steampunku ani gothic horroru w top sprzedających się grach...
Pytanie nad którym się tu cały czas pochylamy brzmi "czy płeć bohatera jest wystarczająco ważna dla wystarczająco dużej liczby graczy, żeby zablokować drogę W4 do pobicia rekordu sprzedaży W3?".
Moim skromnym zdaniem, odpowiedź brzmi - nie.
Jeśli gra będzie wystarczająco dobra pod wszystkimi innymi względami to to będzie szczegół. Wolę też osobiście Ciri od jakiegoś wykreowanego noname'a.
Natomiast jest to rzecz, której jeszcze nie możemy być pewni bo nie mamy jeszcze precedensu, który potwierdzałby przeciwny argument - najwyższy poziom sprzedaży, na jaki wspięła się gra z kobiecą protagonistką, to poziom 25 mln egzemplarzy. Czyli dużo poniżej wymaganych 65 mln.
ALE.
Nie jesteśmy też w stanie powiedzieć, że brało się to z tego, że bohaterka była kobietą a nie z tego, że gra nie była po prostu aż tak uniwersalnie dobra.
Po prostu na razie wiemy tyle, że najlepiej sprzedające się gry miały facetów w rolach głównych i nie jesteśmy w stanie powiedzieć czy jest tutaj związek przyczynowo-skutkowy, czy tylko korelacja.
Po prostu na razie wiemy tyle, że najlepiej sprzedające się gry miały facetów w rolach głównych i nie jesteśmy w stanie powiedzieć czy jest tutaj związek przyczynowo-skutkowy, czy tylko korelacja.
Tego się nie da z niczym porównać, bo w historii wysokobudżetowych gier RPG nie było jeszcze gry ANI JEDNEJ produkcji z wyłącznie kobiecą protagonistką. Były postaci stricte męskie lub "bezpłciowe" (tzn. płeć zależała od wyboru gracza, więc postać musiała być pisana bardziej neutralnie, żeby pasowała do obu wersji). Wiedźmin 4 to w zasadzie pierwszy tytuł AAA w całej historii gier video, który zaserwuje nam doświadczenie RPG z narracją ściśle dopasowaną do kobiecej bohaterki i to nie byle jakiej, bo obdarzonej mocami, zmutowanej i obciążonej bagażem różnych doświadczeń. Jeżeli CDP dobrze to rozegra, może osiągnąć coś, czego dosłownie nikt przed nimi jeszcze nie zrobił. Dla męskiej populacji to też może być ciekawe doświadczenie, dając jej możliwość spojrzenia na świat oczami płci przeciwnej. Nie w stylu typowej gry akcji, bo to już było nie raz, tylko takiej, gdzie płeć bohaterki ma faktyczny wpływ na rozgrywkę (chociażby w postaci zróżnicowanych reakcji NPC na kobietę-wiedźminkę) czy fabułę (tj. przebieg zadań i nowy wachlarz możliwości Ciri, których nie miał Geralt).
No i gubisz się w tych swoich argumentach. Sukces PUBG wynika nie z tego, że jest "dla wszystkich" jak to opisałeś, a z tego, że to był pierwszy battle royale, i to bardzo dobry.
A to, że gra jest sf, fantasy, ma znaczenie, ale mówimy tu o płci postaci...
A Horizon chyba się dobrze sprzedał?
A jeżeli CDP nie zdecyduje się ugrzecznić W4 albo unikać kontrowersyjnych tematów, to liczę na to, że dostaniemy iście unikatowe doświadczenie. Takie, gdzie Ciri nie jest po prostu "atrakcyjnym modelem 3D", który jednak nijak nie zmienia rozgrywki względem męskiej postaci (bo tak często traktuje się bohaterki w grach), tylko pełnoprawną protagonistką, do której dopasowana jest cała narracja i interakcje ze światem. Uniwersum Sapkowskiego w zasadzie wymaga tego, żeby Ciri była traktowana odmiennie niż męskie postaci i byłbym bardzo rozczarowany, gdyby NPC podchodzili do niej tak, jak np. mieszkańcy Velen czy Skellige pochodzili do Geralta albo Vesemira.
Moim zdaniem dopiero taka gra jak Wiedźmin 4 da nam jakąkolwiek skalę porównawczą, dzięki której będziemy mogli wywnioskować, na ile za sukcesem Wiedźmina 3 stoi sam bohater (Geralt), a na ile świat, klimat, dialogi, fabuła, zadania itd.
Ja ogólnie preferuję granie męskimi postaciami dla lepszej immersji. Byłem zawiedziony gdy ogłosili W4 i główną postaci Ciri, ale to nie jest tak, że przez to nie kupię gry. Myślę, że większość graczy tak ma.
Dyskusja tyczy się tego czy płeć bohatera zadecyduje o sukcesie Wiedźmina.
Autor pierwszego komentarza napisał, że może nie odnieść spodziewanego sukcesu bo zmieniono płeć bohaterce a wielu graczy woli grać chłopem.
Na to padła odpowiedź:
Ta. Tomb Raider, Horizon, TLoU czy Control to porażki jak cholera, bo gra się babą.
No to udowodniłem, że wymienione gry nie są żadnym punktem odniesienia ponieważ ta która odniosła największy sukces i pobiła rekord guinnessa, nie sprzedała nawet POŁOWY tej liczby egzemplarzy jaką sprzedał Wiedźmin 3.
A następnie wytłumaczyłem wyczerpująco co wpływa na zainteresowanie grą i dlaczego im bardziej zwiększymy spodziewaną liczbę sprzedanych egzemplarzy, tym większe znaczenie mogą mieć czynniki, które wcześniej są pomijalne.
rozmawiamy o wpływie płci postaci na sprzedaż, a ty wyskakujesz z gatunkami gier
No tak. Ponieważ przy pewnej liczbie spodziewanej sprzedaży, płeć bohatera może wpływać tak samo jak gatunek gry oraz wiele innych zmiennych.
Ale skoro Panu się nie chce czytać tekstów to napiszę krócej:
Tomb Raider, Horizon, TLoU czy Control odniosły sukces ponieważ zawiesiły sobie niżej poprzeczkę.
Wiedźmin 4 celuje w liczbę sprzedanych egzemplarzy, do której jeszcze żadna gra z kobiecą bohaterką w roli głównej nawet się nie zbliżyła
I płeć nie ma żadnego znaczenia, za sukcesem stoi bardziej uniwersum wiedzmina, postacie, fabuła.
Nie chcę nikogo przekonywać, że "gra z kobietą w roli głównej na pewno nie sprzeda się tak dobrze jak W3" ani że "W3 sprzedał się tak dobrze tylko i wyłącznie dlatego, że w roli głównej był facet".
Oba te stwierdzenia są absurdalne.
Tym co jednak nie jest absurdalne, jest uwaga która zapoczątkowała całą tę dyskusję, że płeć głównego bohatera nie ma żadnego znaczenia.
Moim zdaniem nie ma znaczenia dla jakości produkcji - mnie na pewno nie powstrzyma przed zagraniem - ale może mieć wpływ na ogólną sprzedaż. Wielokrotnie, w internecie jak i na żywo, spotkałem się z podejściem "a... w sumie bym zagrał, ale odpuszczę sobie bo nie lubię grać babą". Dla mnie, jako kogoś kto uwielbia Hellblady, Plague Tale, Medium i nowe Tomb Raidery, brzmi to absurdalnie ALE nie zamierzam kwestionować, że tacy ludzie są.
I wydaje mi się całkiem prawdopodobne, że jak się ich podliczy to może wyjść w sprzedaży. Może nie tak, że od razu im się gra nie zwróci, ale np. paru mln im do W3 zabraknie.
Kiedy gra ma sprzedać kilka/kilkanaście mln egzemplarzy, może sobie pozwolić na to aby stracić część graczy tym, że ma protagonistkę w zamian za tych, których przyciągnie wyrazistą opowieścią opartą na tej postaci. Albo po prostu tych, którzy preferują granie kobietą.
Natomiast (i to starałem się od początku opisać), gra która chce wejść do top10 bestsellerów musi przekonać i jednych i drugich. A męski bohater jest po prostu bardziej neutralnym wyborem, który raczej nikogo nie zachęci, ale też nikogo nie zrazi. Kobieca bohaterka do pewnego poziomu będzie zachęcać a od pewnego raczej zniechęcać.
Dokładnie tak. W3 osiągnął swoją sprzedaż dlatego, że przez 11 lat nie było innego wiedźmina. Po W4 dostaniemy W1, a zaraz potem W5. Gracze nie zdążą się załapać na hypetrain, a już nadjedzie kolejny.
Ludzie kupowali W3 po kilka razy na różnych platformach, żeby przjść go jeszcze raz. Itd.
Niech bzdur nie podają że Wiedźmin 4 może się ukazać jeszcze w 2027
Nie ma co się podniecać czwartą częścią w 2027 roku. CDPR raczej nie wypuści dwóch tak dużych i długo wyczekiwanych projektów w jednym roku nie wierzę w to.
2028 rok wydaje się bardziej realną i rozsądną datą dla wszystkich.