Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 8 lutego 2003, 09:15

Ultima Online i kolejny proces

Amerykanie mają szczególny pociąg do wytaczania procesów o odszkodowania za różne prawdziwe i wyimaginowane szkody. Być może ta skłonność jest spowodowana faktem, iż tamtejsze sądy bardzo hojnie rozdają wysokie rekompensaty z kieszeni pozwanych. Electronic Arts z powodu Ultimy Online już dwukrotnie stawał na ławie oskarżonych, z tym że przebieg właśnie kończącego się procesu może mieć poważny wpływ na wszystkie gry massive multiplayer.

Amerykanie mają szczególny pociąg do wytaczania procesów o odszkodowania za różne prawdziwe i wyimaginowane szkody. Być może ta skłonność jest spowodowana faktem, iż tamtejsze sądy bardzo hojnie rozdają wysokie rekompensaty z kieszeni pozwanych. Electronic Arts z powodu Ultimy Online już dwukrotnie stawał na ławie oskarżonych, z tym że przebieg właśnie kończącego się procesu może mieć poważny wpływ na wszystkie gry massive multiplayer.

Dla przypomnienia – pierwszy proces został wytoczony kilka lat temu przez grupę graczy, którzy twierdzili, że wbrew reklamom EA, twierdzącym że na serwerach UO nie będzie „laga”, takie zjawisko istniało. Śmierć ich postaci w „lagu” naraziła ich na „poważne szkody psychiczne”. Sąd uznał wtedy ich roszczenia, ale przyznał symboliczne odszkodowanie - w wysokości miesięcznego abonamentu.

Tymczasem drugi proces, który też toczy się od kilku lat, został wytoczony przez graczy, którzy byli w grze tzw. doradcami (ang. Counselors), mającymi pomagać i rozwiązywać problemy innych graczy. Była to funkcja ochotnicza, ale EA stawiało im wysokie wymagania, łącznie z narzucaniem konkretnych godzin pracy, traktując ich jak własnych pracowników – z jednym wyjątkiem, mianowicie nie dostawali pensji. I o to poszło, grupa doradców wytoczyła EA proces o zaległe wynagrodzenia. Jeśli wyrok będzie na ich korzyść, co jest prawdopodobne bo sędzia właśnie przychylił się do ich zarzutów, kwoty mogą być niebagatelne – chodzi o kilka tysięcy osób pracujących nieraz po 40 godzin tygodniowo. Do tego dochodzą podatki i ubezpieczenie społeczne, bo amerykańskie odpowiedniki naszego ZUS-u i Urzędu Skarbowego pilnie śledzą przebieg procesu.

W związku z tym inne firmy prowadzące podobne programy doradców właśnie je likwidują (m.in. w Everquest, Anarchy Online i Asheron’s Call). Problem w tym, że to właśnie doradcy w dużym stopni wpływali na grywalność i atmosferę tych gier – bez nich będzie to znacznie trudniejsze. A zatrudnienie płatnych doradców to znaczny wydatek, który zapewne firmy będą chciały zrekompensować sobie podnosząc abonament. Tak czy owak, w ostatecznym rozrachunku ucierpią na tym z pewnością głównie gracze.