Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 4 czerwca 2004, 11:34

autor: Maciej Myrcha

Czy ukradłem kod? Dylematy programistów.

Serwis out-law.com przeprowadził wśród developerów anonimowe badanie mające na celu określenie w jakim stopniu wykorzystują oni kod napisany przez kogoś innego. Okazało się, że prawie 70% z przebadanych 3000 osób posiada zasoby kodów źródłowych, które bez żadnych ograniczeń przenoszą pomiędzy kolejnymi pracodawcami. Po prostu wielu developerów uważa iż używanie kodu napisanego przez inne osoby jest praktyką akceptowalną. Co więcej w stosunku do niektórych programów stosowany jest tzw. reverse-engineering czyli odzyskiwanie kodu źródłowego i modyfikacja jego zawartości.

Serwis out-law.com przeprowadził wśród developerów anonimowe badanie mające na celu określenie w jakim stopniu wykorzystują oni kod napisany przez kogoś innego. Okazało się, że prawie 70% z przebadanych 3000 osób posiada zasoby kodów źródłowych, które bez żadnych ograniczeń przenoszą pomiędzy kolejnymi pracodawcami. Po prostu wielu developerów uważa iż używanie kodu napisanego przez inne osoby jest praktyką akceptowalną. Co więcej w stosunku do niektórych programów stosowany jest tzw. reverse-engineering czyli odzyskiwanie kodu źródłowego i modyfikacja jego zawartości.

Aspekty prawne tego typu działania są dość mało skonkretyzowane z prozaicznego powodu. Sądy twierdzą, iż nie są w stanie zdefiniować przynależności danej części kodu do programu, nie można też określić od jakiego procentu kod jest integralną częścią programu. Każda sprawa o kradzież (lub zapożyczenie jak mawiają niektórzy) musi być rozpatrywana indywidualnie, uwzględniając umiejętności oraz pracę włożoną w projektowanie i kodowanie programu będącego przedmiotem sprawy.

Badanie wykazało również, że developerzy nie zdają sobie sprawy z faktu, iż ich kod nie musi być identyczny z "pożyczonym" aby wytoczyć im sprawę o naruszenie praw autorskich. Prawie 90% pytanych osób twierdziło, iż są w stanie napisać tę samą funkcjonalność ale bez kopiowania kodu. Tymczasem, jak mówi pan McKiernan z serwisu out-law.com, do pozwania o naruszenie praw autorskich czasami wystarczy samo korzystanie z idei zawartych w kodzie źródłowym innej osoby i przeniesienie ich do własnego programu jako swoich. Dużym niebezpieczeństwem dla firm software'owych jest paradoksalnie częsta zmiana pracowników, ponieważ w momencie zatrudnienia przychodzą oni z materiałami i pomysłami wykorzystywanymi w poprzedniej firmie. Co oczywiście może w prostej drodze prowadzić do sądu.