Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 15 marca 2009, 12:10

AgreGOLmat (7 - 13 marca 2009)

Capcom wydał w piątek 13 piątego Residenta. W tym samym dniu otrzymaliśmy zapowiedź płatnego DLC.

Capcom wydał w piątek 13 piątego Residenta. W tym samym dniu otrzymaliśmy zapowiedź płatnego DLC. Niby powinniśmy się już przyzwyczaić do pazerności wielkich tej branży, ale tym razem moją uwagę zwróciło szczególnie żałosne wytłumaczenie tego faktu. "Pomimo że tryb Versus wykorzystuje elementy istniejące już w grze, funkcja nie znajduje się w jej aktualnej wersji oraz jest czymś nowym dla RE 5. Do tej pory nigdy nie zamieściliśmy w serii RE czegoś podobnego. W związku z kosztami produkcji owego trybu jesteśmy zmuszeni wprowadzić koszty związane z jego rozpowszechnianiem. " Czyli, że co, reszta RE5 zrobiła się za darmo? Bo w końcu to w sumie taki Resident Evil 4,5. A może ów tryb powstał w jedno popołudnie, właśnie w piątek 13 i dlatego będzie trzeba za nie zapłacić? " [...] jesteśmy zmuszeni wprowadzić koszty związane z jego rozpowszechnianiem. " Trzeba było dać versusa na płycie z grą, rozpowszechnienie byłoby już wliczone w jej cenę. W tym wszystkim i tak najgorsze jest to, że znajdą się tacy, co to kupią, utwierdzając jednocześnie Capcom w przekonaniu, że warto dać zrobić z siebie dojną krowę.

O tym, że Koreańczycy rodzą się z myszką w ręku powszechnie wiadomo. To kraina e-sportem płynąca, w której najlepsi gracze w Starcrafta czy Warcrafta 3 są w społeczeństwie popularniejsi niż skośnookie odpowiedniki Mroczków i Cichopków. Niejaki Moon podpisał ostatnio kontrakt, dzięki któremu w ciągu trzech lat biegania po planszy Nocnymi Elfami zarobi w przeliczeniu półtorej bańki złociszy. Jak to się ma do zarobków najlepszych polskich graczy? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, ale jeżeli miałbym wybór, czy zostać zawodowym graczem i zarabiać taką fosę jak Moon, czy wybrać ciepłą posadkę w europarlamencie, to nie zastanawiałbym się ani chwili. Od nowej kadencji przez kolejne trzy lata europoseł zarobi w przeliczeniu milion i ćwierć bańki złotych, nie licząc diet i kasy na prowadzenie biura. I nie musi odróżniać zergów od hemoroidów.

Trochę dziwię się Electronic Arts. Z jednej strony widać, że w firmie dużo się w ciągu ostatniego roku zmieniło, czego pokłosiem są naprawdę dobre tytuły w rodzaju Dead Space czy Mirror’s Edge. Z drugiej strony, do sklepów trafiają gnioty pokroju ostatniego Need for Speeda czy, o zgrozo, Władcy Pierścieni. Na szczęście prawa do schedy po filmowym Tolkienie wracają do Warnera i EA nie będzie miała okazji już nic zepsuć. Dlaczego na szczęście? Bo odkąd szefostwo Warnera zapowiedziało, że za słabe gry powstające pod skrzydłami koncernu deweloperzy muszą płacić dotkliwe kary finansowe, zaprzestano taśmową produkcję żenujących dziełek. W zamian dostaniemy LEGO: Na przełaj do Rivendell, LEGO: Ciemno jak w Morii u goblina, LEGO: Białe jest białe, a szare jest szare.

Fable II doczeka się drugiego dodatku. A być może nawet trzeciej części. Tym razem obejdzie się bez złośliwości. To świetna gra. Peterowi Molyneux nos nie wydłużył się ani o milimetr.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Resident Evil i Capcomu. Firma ta zapowiedziała bowiem, że na Wii trafi remake Resident Evil 0 z Gamecube’a oraz remake remake'u, czyli Resident Evil z tejże samej kostki. A może precyzyjniejsze okaże się tu słowo port? Zwał jak zwał, ważne, że będzie można dopisać kolejne cyferki do raportu finansowego. A myślałem, że tylko my mamy tak, że lubimy tylko to, co już znamy.

Polski rynek konsol rośnie w siłę i ponoć już w 2010 roku więcej graczy usiądzie z padem w reku na mitycznej kanapie i przy nie mnie mitycznym wielkim telewizorze HD i w ten sposób będzie oddawało się ulubionej rozrywce. Jaaasne. Lepper otrzyma tytuł szlachecki z rąk angielskiej królowej, Niesiołowski zostanie wykładowcą savoir-vivre na Sorbonie, a Gosiu przestanie ubierać się w Smyku. Śmiem twierdzić, że moje wróżby mają szansę sprawdzić się szybciej niż pobożne życzenia przygotowującego ów raport.

Tydzień na GOL-u jak zwykle obfitował w mnóstwo interesujących recenzji i zapowiedzi. Dla odmiany, prezentacje tekstów rozpocznę od Sir Artusa, który wybrał się do kina na film Watchmen: Strażnicy. O tym, czy Snyderowi udało się sprostać wymaganiom fanów komiksu, którego film jest adaptacją, dowiecie się z recenzji, która znajduje się w tym miejscu. Od siebie dodam, że temat nie jest zupełnie oddalony od branży gier, ponieważ równolegle do sieci trafiła bijatyka promująca obraz kinowy. Swoją drogą, kiedy dystrybutorzy przestaną nadawać sprowadzanym filmom tytuły typu Strażnicy: Strażnicy, czy Miasto grzechu: Miasto grzechu? Aż dziw, że Iron Man nie został Żelaznym człowiekiem.

Warto bliżej przyjrzeć się recenzji Men of War, strategii czasu rzeczywistego, która bądź co bądź aspiruje do miana bezpośredniej konkurencji bezkonkurencyjnego Company of Heroes. Ocena 80% zapowiada bardzo przyzwoitą zabawę.

Jeszcze wyżej, bo na 85% oceniliśmy Yakuzę 3, która póki co, niestety nie wyszła jeszcze nigdzie poza krajem drzewek wiśniowych. Odsetek władających językiem japońskim w naszym narodzie jest pewnie mniejszy od populacji stulatków w księstwie Monako, niemniej jednak samo czytanie o gangsterach z Dalekiego Wschodu może sprawić wiele przyjemności. A być może i pomóc w odkładaniu zaskórniaków na tę produkcję.

W przedziale siedem-osiem zakwalifikowały się The House of the Dead: Overkill na Wii i kolejny RTS z serii Codename, czyli Panzers – Zimna Wojna. Jeżeli jeszcze komuś nie znudziło się mordowanie zombie czy klikanie na dziesiątki bezładnie poruszających się ludzików, z pewnością spędzi przy obu tytułach sporo przyjemnych chwil.

Wśród recenzowanych gier niestety najgorzej poradził sobie pecetowy Dark Sector. Nie to, żeby konsolowy przedstawiał jakąkolwiek większą wartość, ale rok, który upłynął od premiery wersji na PS3 i Xboksa 360 deweloperowi przygód agenta Tenno najwyraźniej upłynął pod znakiem dłubania w nosie.

Wśród zapowiedzi pojawiły się dwie, ale za to jakich gier! Indiana Jones: and the Staff of Kings, już wkrótce nawiedzi posiadaczy sprzętu Nintendo oraz PSP i PS2. Miejmy nadzieję, że obejdzie się w tym przypadku bez takich numerów, jak schowanie się w lodówce przed wybuchem bomby atomowej.

Na God of War III zapewne poczekamy do marca przyszłego roku, ale dla takich gier warto się trochę pomęczyć. Zakończenie opowieści o zemście Kratosa będzie tyleż ekscytujące co podszyte nutką niepewności: co dalej?

Nie zapominamy również o poradnikach. W ciągu kilku ostatnich dni nasz zbiór wzbogacił się o: