Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 26 kwietnia 2009, 10:26

AgreGOLmat (17 -24 kwietnia 2009)

Znowu będę narzekał. Na dworze plus dwadzieścia stopni Celsjusza w cieniu, a ja zamiast cieszyć się budzącym do życia latem znalazłem sobie kolejny powód, żeby poszukać dziury w całym. Temat najpewniej ktoś już kiedyś gdzieś tam poruszył, ale jako że nie lubię kiedy coś zbyt długo zalega mi na wątrobie, postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze. Tym bardziej, że właściwie wpadł mi do głowy przez prz

Znowu będę narzekał. Na dworze plus dwadzieścia stopni Celsjusza w cieniu, a ja zamiast cieszyć się budzącym do życia latem znalazłem sobie kolejny powód, żeby poszukać dziury w całym. Temat najpewniej ktoś już kiedyś gdzieś tam poruszył, ale jako że nie lubię kiedy coś zbyt długo zalega mi na wątrobie, postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze. Tym bardziej, że właściwie wpadł mi do głowy przez przypadek, w czasie kiedy pomiędzy jednym a drugim kufelkiem jasnego pełnego swoją uwagę próbowałem skupiać na otaczających mnie w pewnej spelunie osobach, wyławiając przy okazji płynące od strony malutkiej sceny dźwięki przygrywającej kapeli.

Karczmy, zajazdy, wyszynki, szulernie i co tam jeszcze można znaleźć w grach komputerowych i video pełne są gotowych do wynajęcia herosów, grubych karczmarzy, uganiającej się pomiędzy chlejącymi tanie wińsko klientami dziewki karczemnej, grających w kości lub po prostu stojących jak kołki osób czekających na uruchomienie odpowiedniego skryptu. W pomieszczeniu słychać gwar, czasem ktoś postanowi wznieść głośniejszy toast ku czci obfitego biustu żony kowala. Wirtualne ludziki spędzają wolny czas w wirtualnej przestrzeni, przysłuchując się wirtualnej muzyce dobiegającej... no właśnie, dobiegającej skąd? Postać gracza wchodzi do środka, a ambient ulic miasta zamienia się w skoczną melodyjkę.

Rozglądamy się wokół i co widzimy? Wirtualnego ducha trzymającego skrzypeczki, flecik czy lutnię. Immersję trafia szlag. Oczywiście równie dobrze statystyczny gracz przyzwyczajony do tego, że traktuje się go jak idiotę może nawet nie zwrócić uwagi na powyższy szczegół. Ubije interes, który go tu przygnał, i popędzi dalej. Gracz bardziej uważny doceni zaś, kiedy twórcy kierowani bądź to przywiązaniem do detali, bądź odpowiednio wysokim budżetem zaopatrzą spelunkę w zestaw grajków. Jak ma to na przykład miejsce w rodzimym Wiedźminie, gdzie choćby w Misiu Kudłaczu lubi udzielać się trio muzykantów.

Błahy powód do czepialstwa? Zdecydowanie nie. Powyżej znajduje się tylko przykład jak urealnić krainę istniejącą jedynie w krzemowej pamięci. Ale gdyby tak pójść krok dalej i wykorzystać w grach sylwetki prawdziwych wykonawców? Owszem, pomysł nie jest nowy i był już wykorzystany chociażby w świetnym Omikronie, w którym mogliśmy podziwiać wymyślony zespół The Dreamers wykonujący piosenki Davida Bowie (sam muzyk zresztą również pojawił się w grze, użyczając swojego fizis jednej z postaci). Jednocześnie wydawać by się mogło, że pomysł nie do końca udany, bowiem raczej nie znalazł wielu naśladowców. Choć może warto pamiętać jeszcze o niezłym Kiss: Psycho Circus.

AgreGOLmat (17 -24 kwietnia 2009) - ilustracja #1

Norweskie trolle świetnie dałyby sobie radę jako tzw. kameo w którymś z erpegów.

Czasy jednak się zmieniają. Dzisiejszy rynek gier w dużej mierze zdominowany jest przez produkcje muzyczne. Tyle tylko, że muzyka służy w nich co najwyżej gimnastykowaniu palców, a nie tworzeniu klimatu i urealnianiu świata. Z całym szacunkiem, ale po pierwszej fascynacji Guitar Hero II kolejne reinkarnacje i klony tej serii uważam już za zwykłe naciąganie na kasę, a zabawę w nią, choć niewątpliwie wciągającą, za jałową.

Zmiany są już jednak widoczne. Ożywienie wymyślonego świata w sferze dźwięków wkrótce przestanie być zdominowane przez muzykę ilustracyjną (nie myślę tutaj o GTA i pochodnych, gdzie wrażenie tętniącej metropolii w dużej mierze potęgowane jest dzięki stacjom radiowym) i zaludni się on różnymi wykonawcami. Jedną z takich prób jest chociażby występ niemieckiej formacji power metalowej Blind Guardian w wydanej w ubiegłym roku grze Sacred 2.

Pewnej nadziei upatruję również w zapowiedzianym na październik Brutal Legend, w którym przy akompaniamencie hard rockowych i heavy metalowych szlagierów zabierzemy się do przywracania ładu i porządku w krainie pozbawionej ciężkiej muzyki. Tim Schafer jest twórcą nietuzinkowym i mam nadzieję ponownie zostać bardzo pozytywnie zaskoczony.

Skoro plastikowe gitary sprzedają się tak rewelacyjnie, to dlaczego nie umieścić co poniektórych wykonawców w produkcjach RPG, w przygodówkach, w strzelankach... Być może fani danego artysty bądź zespołu zakupiliby grę właśnie przede wszystkim ze względu na obecność w niej swojego idola. Choćby i wirtualnego.

Być może właściwą drogę do umuzykalniania graczy obrali autorzy sieciowego Władcy Pierścieni. Z tego co mi wiadomo, jest to chyba jedyny tytuł, w którym wybranie profesji barda ma jakikolwiek sens. Pomysł z możliwością zagrania dowolnej kompozycji na posiadanym instrumencie spowodował bowiem, że gracze oprócz wspólnego wybijania hord orków zajęli się także grupowym jamowaniem. Jeżeli nie wierzycie, zajrzyjcie pod ten link. A to tylko jeden z wielu przykładów.

Miniony tydzień na Gry-Online jak zwykle aż kipiał licznie przygotowanymi atrakcjami. Wśród nich znalazło się aż pięć zapowiedzi nadchodzących hitów lub nawet megahitów. Warto sięgnąć więc do poniższych tekstów, aby dowiedzieć co nas czeka w przyszłości.

Nie zabrakło również recenzji, których tym razem przygotowaliśmy aż pięć. Może nie ma wśród nich wielkich hitów (choć na pewno warto wyróżnić Kroniki Riddicka), to i tak są one w stanie sprawić mnóstwo przyjemności z dobrej zabawy. Zresztą sprawdźcie sami:

Koniecznie zapoznajcie się również z tekstem fsm-a o modyfikacjach upiększających tytuły dostępne na rynku od dłuższego czasu. Być może kilka z nich przeżyje na waszych komputerach drugą młodość.

Zgubiliście się w grze? Nie wiecie, jakiej taktyki użyć, aby pokonać przeciwnika? Zajrzyjcie do poradników GOL-a, to najlepsze źródło pomocy w Sieci.