Poza prologiem to fabułę ma co najwyżej średnią. Cały czar prysł jak zamiast odkrywać tajemnice świata, rzuciło nas do gadania z jakimiś pokemonami, a potem równia pochyła po każdym akcie, a końcówka już w ogóle facepalm.
Czwórka była spoko, dodatek również, ale fenomenem jest dla mnie że po tak beznadziejnych 1-3 mieli jeszcze budżet i chęci zrobić kolejną część. Może jeszcze 2 jako tako się broni, ale 3 to była kupa, a 1 to tylko strzelanie, i to dość słabo zrobione.
I bardzo dobrze, że nie monetyzuje sukcesu na siłę nazwiskiem, tylko jak tego nie czuje to po prostu przestaje. Toriyama nie wiedział kiedy powiedzieć sobie dość i stworzył abominację, rujnując całe swoje dziedzictwo.
Technologia służy jedynie po to aby się bogatym wiodło lepiej, AI zabierze proste prace i człowiek będzie musiał zapieprzać w najgorszych możliwych zawodach, jak kanalizacje, opieka nad starszymi, itp. Skończą się kawki w biurach i udawanie, że coś się robi przez 8 godzin.
No to fakt, mi nie wypadł nigdy mimo 20 lat grania, chociaż oczywiście z długimi przerwami. Na modach jak Project Diablo z resztą również. Diablo 4 nie wiele rzeczy robi lepiej, ale przynajmniej nie ma tam itemów za rng wallem, bo wszystko w końcu wypada. Po co robić item w grze, który ma 1 osoba na 1000? Hmm... no nie dla mnie taka zabawa.
No właśnie 100 lat temu i przez ostatnie dekady technologia poszła tak to przodu, a mimo to ludzie nadal muszą dużo pracować, czyli zasadniczo to AI nie rozwiąże żadnych problemów społeczeństwa, tylko pozwoli się nachapać korporacjom jeszcze bardziej, a dla przeciętnych obywateli zostanie co raz bardziej niewdzięcznych i niskopłatnych prac jak chociażby opieka nad starszymi ludźmi. A być może i dla nich pracy nie będzie, skoro jest moda na sprowadzanie taniej siły roboczej z biednych krajów.
I ciemna strona księżyca, ale to by dopiero wyszło pod koniec gry, bo cały czas byłaby jakaś tajna podziemna baza, wyglądająca na normalne miejsce na Ziemi. Odhaczyłoby Niemców i ukrywaną technologię w jednym :P
Zawsze robią ten błąd, że dają nowe ligi i takie rzeczy w piątek wieczorem, gdy największy ruch. Blizzard przynajmniej uruchamia swoje sezony we wtorki.
Mam nadzieję, że więcej ludzi przejdzie na Linuxa, co wymusi na twórcach optymalizowanie gier bardziej pod ten system niż w11. Rok temu zmieniłem 7 na 10 niestety spory regres, więc na 11 nie przejdę nigdy u siebie w domu. Gdy przestaną chodzić gry to po prostu zmienię na Linuxa za te kilka lat, i tyle.
Fajnie się ogląda, ale czekać kilka lat na zakończenie to trochę lipa. Poza tym brakuje poczucia zagrożenia, główny bohater jest pierdyliard razy silniejszy od reszty i wszystko zmiata. Cała reszta to przy nim nieistotne tło.
Pracy jest mnóstwo, tylko tej nieprzyjemnej: kierowcy (pewno jeszcze z 15-20 lat), pielęgniarki, opieka nad starszymi czy nauczyciel. Fizycznych w fabrykach też jeszcze nie brakuje. Biurowej natomiast to nie ma co raczej szukać.
Ile w tym rozmowy, a ile korzystania zamiast wyszukiwarki.
Za drogo panie na takie rzeczy, po 2-3 latach i tak te gry spadają do 100 złotych, nie ma parcia by grać na premierę. Tu trafi do abonamentu, tam stanieje i tak się toczy. Ja nie będę płacił 300zł, żeby za rok wyszło fabularne dlc jeszcze za 100-150zł, to za dużo na często bezczelnie wycięty content z gry. Mogę czekać na kompletną edycję. Kupowanie na premierę to bardziej gry online jak sportówki, bijatyki czy h$s jak ktoś chce być na bieżąco, ale singlowych się po prostu w większości nie opłaca. Najlepsze gry w jakie w życiu grałem, często kończyłem nawet 20 lat po premierze, nie pali się :P
Krok wstecz względem fenomenalnej jedynki. Więcej filmu, skryptów i bezsensownego przeklikiwania jak w jakiejś przygodówce. Do tego ciągły backtracking, drewniana walka i wszechobecna nuda. Strasznie męczący tytuł, który nie miał na siebie pomysłu i ostatecznie totalnie zgubił tożsamość.
Ale komputer może napieprzać bez przerwy, człowiek nawet jeśli jest lepszy (a tylko jeden się znalazł!), to i tak po maks tygodniu ciągłej pracy wysiądzie. AI się ciągle rozwija, to nie jest tempo które biologiczna forma życia wytrzyma.
Ma rację w tym wypadku, ale czasem nie. Często jest tak, że deweloper twierdzi, że czegoś się nie dało zrobić, a fan robi moderską łatkę w pierwszy dzień po premierze, dający jakiś spory qol. Tak chyba było z Dark Souls na PC. Nie pamiętam co to było, czy rozdzielczość czy klatkarz odblokowany, w każdym razie sporo było tego typu historii. Moderzy z pasji robią rzeczy, które twórcy olewają. W tym konkretnym wypadku skala problemu jest większa, ale nie powinno mieć miejsca tak szybkie uśmiercanie gier za które ktoś zapłacił. Dawniej nawet w FIFĘ15 można było pograć online, a ostatnimi czasy EA zamyka już gry sprzed 2-3 lat. Klienta nie interesują sprawy licencyjne, fakty są takie że kiedyś stare gry zostawały w eterze, dziś wszystko jest ukatrupiane.
Wszystko jest groźne w rękach chorych ludzi. Kiedyś pewno była grupa, która mówiła że ogień zły, bo może poparzyć, a nawet całe osady spalić i lepiej już to surowe mięso jeść niż ryzykować.
Nie wiem po co zajmują się takimi pierdołami, na które nikt nie zwraca uwagi...
Taka teraz moda na retro, nie widziałeś Wilds? Sprzedaje się w chorych ilościach mimo takiej grafiki i starych dobrych 30 klatek :P
Dużo średniaków, w kilka z tych tytułów nie grałem (KC2, Astrobot i BG3). Demon Soulsy nawet takie jakieś biedne były, dla mnie najsłabsze Soulsy po dwójce.
Ta gra jeszcze nie wyszła, na takich portalach są oceny przekupnych redakcji, które byle gniotowi wystawiają 9-10, także najlepiej poczekać na oceny graczy, wyjaśnią się sprawy techniczne, a przede wszystkim jak już okrzepnie wiedza społczeności odnośnie endgamu.
Czyli jak gorsze od Worlds to nie warto, chyba że jest się fanem serii. Worlds odniosło sukces, bo zaczęli w to grać wszyscy, nawet ci nie znający poprzedników, a Wilds wygląda zbyt nieatrakcyjnie (zarówno graficznie i przez interfejs, zawalający ekran informacjami) by odnieść masowy sukces w 2025. Szkoda.
No razie endgame jest fatalny. Nic ciekawego tam nie ma, a i ogólnie drop to katastrofa. To co leci podczas wysoko poziomowych map nie różni się zbytnio od tego co było w kampanii, gracz trafia na ścianę bez żadnej możliwości ulepszenia sprzętu.
Nie no co ty, w japońskich grach zawsze wszystko jest bezpieczne, ugrzecznione i do bólu moralizatorskie. Problem w tym, że tacy ludzie nie istnieją, jak party w grach/anime z mocą przyjaźni. Nie wiem po co są jakiekolwiek wybory podczas dialogów, skoro i tak scenariusz jest oskryptowany. Chyba po to żeby nie przysnąć podczas ciągnących się rozmów o niczym i czasem coś wcisnąć na odczepnego.
Stanowczo przegadana. Czasem przez 2h same cutscenki i rozmowy o niczym. Grafika ze wczesnego ps4, miejscami paskudna. Dungeony bez polotu, brak loadoutów przypisanych do klas, no i historia też często przynudza. Straszny średniak dla mnie, bezpieczny, ma jedynie momenty. Największą wadą jest brak możliwości wyjścia do menu czy załadowania zapisu podczas walki. Często pod koniec musiałem brutalnie wyłączać grę by lepiej przygotować się do walki, której nie dało się wygrać z danym zestawem archetypów.
Korporacje znalazły sobie bardzo wygodny model - remastery/remaki, wydajemy to samo co 1-30 lat temu i kośmy jak za nowe. Branża w stagnacji, DEI też manipuluje, scenariusze są ugrzecznione, bezpieczne i moralizatorskie. Brakuje organiczności i naturalności zarówno rozgrywce, jak i przedstawionym światom.
Obleśna ta nowa grafika, brzydkie UI, w dodatku ekrany ładowania. Jest tylko jedna rzecz, którą ten remaster za 3 grosze zrobiony pewno przez AI na mobilki - wybór misji, czego oryginał nie miał i trzeba było wpisywać kody na przejście do konkretnej misji (lub mieć zapisy na każdą, czyli jakieś 50 w sumie :P).
Przecież silnik 3 wygląda jak kupa. Ja wolałbym remaster 3 na silniku 2 na przykład. A kampanie W1 i W2 można grać na W3 w modach, więc nie ma sensu.
Polski język nie pasuje do klimatów sf za grosz, jedynie do fantasy. Najbardziej tego Baldura 3 żałuję, bo dla mnie Baldur bez dubbingu nie ma sensu, traci cały klimat, chociaż obecnie i tak pewnie nie byłby tak dobry jak 20 lat temu.
Musical to zdecydowanie najmniej lubiany gatunek przez ludzi, on w ogóle dla mnie nie pasuje pod kategorię film. Jako przedstawienie, teatr, koncert, ale cóż. Wyjątek to Dancer in the Dark, mimo że był to był film męczący, ale przynajmniej miał fabularne uzasadnienie, a muzyczne fragmenty można było pominąć, a pomimo tego nadal się bronił.
Kobiety i cudzoziemcy w bakufu nie mieli nic do powiedzenia, a ci drudzy byli wręcz prześladowani. Nie wiem co próbuje tu ugrać Ubi, ale nomen omen czarno to widzę.
Dla mnie umarło po ostatnim dodatku, gdy zwiększyli startową ilość robotników. I tak za szybkie tempo rozgrywki stało się dla mnie wręcz zawałowe jak jakiś sprint, i nowe jednostki też mi nie podeszły. BW forever!
Polskie tłumaczenie i dubbing robiły też ogromną robotę. Dziś już się tak nie robi gier, dlatego nigdy nie zagram w BG3, bo bez dubbingu sobie nie wyobrażam, cały klimat ucieka dla mnie.
W tej grze nadal brakuje lig, pucharów i turniejów. Gra piłkarska, a jedyne co się tam robi to zbiera karty i gra pojedyncze smoktania rankingowe, klimatu piłkarskiego zero. UT to nie gra dla przyjemności z meczu tylko praca na etat. Toksyczny kawał ujowego softu.
Ameryki nie odkryliście, od lat mówiłem, że Polska ma najdroższe lub jedne z najdroższych gier na Steamie.
Powinni zmienić silnik albo mocno podszlifować obecny, bo system walki jest zbyt drewniany i mało satysfakcjonujący. No i niektóre designerskie decyzje, jak reset lokacji po teleporcie do miasta są dla mnie zbyt odpychające.
Jedyny dobry MH to World, reszta to niszowa seria dla jej hardcorowych fanów.
Dokładnie, fenomen statystyczny i psychologiczny jedynie, armia klonów z Chin masowo kupiła. Wiadomo, u nas tragedia bo 3 osoby zginą w pożarze czy powodzi, tam zaraz idzie w setkach lub tysiącach, to samo sprzedaż. To jest Keno-podobny produkt, boss rush z niczym odkrywczym, wydmuszka totalna. Im więcej osób kupuje, tym większy hype i zainteresowanie, lawinowo idzie, ale nie świadczy o jakości produktu, więcej dymu niż ognia. Najlepsze gry na świecie nie sprzedały się jakoś wybitnie, ale do dziś mają fanów i są ogrywane, a o Wukongu nikt nie będzie pamiętał za rok czy dwa. Jezu, ile gier już było ostatnio bardzo podobnych jak Rise of Ronin czy Wo Long. Kto o tym dziś w ogóle pamięta...
Podoba mi się graficznie, aczkolwiek te mobilne naleciałości (nie tylko stylistycznie, ale przede wszystkim w rzekomych mikrotransakcjach) niepokoją.
GTA4 było ogromnym regresem względem SA. Szare, brzydkie, leżało optymalizacyjnie, gameplay też słaby, według mnie najgorsze GTA. Historia natomiast wyszła im akurat najlepiej w serii. Fizyka również ciekawie zrobiona, jakby na siłę szukać plusów, ale poza tym straszna bieda.
Przydałby się normalny handel, jak w PoE czy Project Diablo. Po prostu się loguje na przeglądarce, wchodzę w swój profil, wybieram ze skrzynki przedmiot i wystawiam na listę. Można kopiować potem wiadomość o chęci kupna bezpośrednio do gry i nie ma problemu. Wstyd, ale Diablo 4 to od początku produkt robiony minimalnym nakładem pracy żeby mieli co dodawać przez lata odcinania kuponów dodatkami. Bazowa gra pozbawiona podstawowych funkcji, które gry tego gatunku posiadają domyślnie jako pewien standard od wielu lat.
Typowałem tych co nie chciałem by awansowali, żeby zawsze mieć coś z życia. No i wyszło, że awansowali wszyscy, których nie chciałem. Tak wysokie miejsce to szok, no ale skoro ma być finał Francja-Anglia to niech chociaż dadzą mi za to punkty.
GOL od ponad dekady nie może ogarnąć technologi aby w ogóle można było zmieniać typy, a to powinno być dozwolone do pierwszego gwizdka.
Jeszcze mają matematyczne szanse. Ja wszedłem do top1000, co w pełni satysfakcjonuje moje ambicje, tym bardziej że początek miałem fatalny.
Oczywiście, że tak. Na tym polega piłka, inaczej byłaby nudna jak NBA, gdzie wygrywają zawsze lepsi. Chociaż i tak jest nudna w pewien sposób, bo zazwyczaj drużyny ze wschodniej Europy przegrywają z bogatszymi, zachodnimi. To matematyka i statystyka mogą pomóc w prawdopodobieństwie, ale na boisku zawsze jest wiele zmiennych, przypadku, anomalii (np. upieram się że mój typ Hiszpania-Chorwacja był dobry, remis, xG było lekko na korzyść Chorwatów, a janusz zobaczy "o, gra Hiszpania, to pewno wygrają", i tak to już bywa). Co ciekawe, mecz Czechy-Gruzja był najbardziej niesprawiedliwym na turnieju jeśli chodzi o xG, ale oglądając ten mecz to Gruzja była znacznie bliżej zwycięstwa po groźnej kontrze na końcu, a Czesi walili głową w mur. Ja się nie spalam typami, wiem że były optymalne, a na boisku zdecyduje koniec końców przypadek przy wyrównanych potencjałach drużyn. Jak ktoś strzela w 100 minucie po faulu i spalonym, a sędziowie nic to nic nie pomoże.
Rada Angiris była w lore Diablo lata przed wydaniem D3. Chyba pierwszy raz wspomniana w Wojnie Starożytnych. W oficjalnych wiadomościach nic nie ma o Angiris, pewno chodzi o radę z Travincal, tym bardziej że dodatek jest sprzedawany w klimacie aktu 3 z D2.
Zawsze ambicje na top1000, ale trudne to euro, wiedziałem zanim się zaczęło, że tym razem mi nie pójdzie. Bardzo ciężko przewidzieć jak z formą trafią drużyny przy tak wyrównanym poziomie. Szwajcaria grała piach cały czas, a tu nagle taki mecz, a Węgry jak na złość słabo. Niemcy od lat grają piach, a tu tak wyskoczyli (chociaż że wygrają to jeszcze do przewidzenia, ale ręki bym przed meczem za to nie dał), Chorwacja ma większe xG, ale traci głupie gole i przegrywa, wynik anomalia. Dalej to samo, wszystko się może zdarzyć. Najłatwiej mają osoby, które mniej orientują się w piłce, paradoksalnie wtedy można iść na ślepo po faworytach bukmacherów i będzie wchodzić, żyjąc w błogiej niewiedzy. Niestety technologia na tej stronie stoi w miejscu od kilkunastu lat i nie mogę edytować typów, a mi się kliknął remis Anglii z Serbią jeszcze na złość, wszystko w piach.
Ale to hardcorowcy budują społeczność. Reszta skacze z tytułu na tytuł, co modne na topie, pogra chwile i pójdzie dalej grać w coś innego. Trzeba przyznać, że Blizzard mistrzowsko to rozegrał. Ukrył większość wad, a dla mas, które pograły kilkadziesiąt godzin, przeszły kampanie i chwile się pobawiły, wyszło fajnie.
Problem w tym, że w Blizzardzie są kompletnie odklejeni od rzeczywistości jeśli chodzi o projektowanie tej gry i bez podpowiedzi od społeczności są jak dzieci we mgle. Większość nie oczekuje, ani nawet nie chce skomplikowania na poziomie Path of Exile, ale oni poszli w drugą stronę - stworzyli miałki, jednowymiarowy, niezbalansowany, wybrakowany, płytki system dla ameb umysłowych, bez żadnej organiczności, z mnóstwem luk, które istnieją już od fundamentów całego systemu, przez co tak trudno to odratować. Produkt korporacyjny dzisiejszych czasów dla plebsu.
Na szczęście istnieją jeszcze takie perełki jak Project Diablo, które bawią do dziś.
Molde na transfermarkt ma niższą wartość od Legii a sklepało ją okrutnie. Same cyferki nie grają.
Lata mijają, a technologia na tej stronie stoi w miejscu - nadal nie można zmieniać typów :P
A do Diablo Immortal dają z tej okazji więcej fajnego contentu, mimo że to jeszcze większe gówno, którego nikogo nie obchodzi to trzeba przyznać uczciwie, że ma ogólnie więcej ciekawej zawartości.
Ta gra to jest jakiś żart. Nic się nie zmienia od lat. Liczy się tylko szybkość, spamowanie tricków, zawodnicy nie mają żadnej wagi, obracają się w okół własnej osi bez problemu, obrona w tej grze nie istnieje, gole padają hurtowo. Oczywiście woke EA musiało dodać jakieś pokemony piłkarki żeby promować na siłę ten kaleki kobiecy futbol zamiast dać im osobny tryb. P2W FUT, kijowy gameplay, i stagnacja od lat ten sam brak fizyki dla piłki jako osobnego niezależnego obiektu, bo wszystko zawsze się odbija pod nogi jakiegoś zawodnika, oskryptowane do bólu.
FUT jest jak sezon w Diablo czy PoE. Ludzie lubią reset i budowanie od zera, tylko EA za tzw. reset laddera każe sobie płacić 300zł, gdzie w innych grach to darmowy update.
Powinna być jakaś paleta kolorów. Na razie to bez sensu jest to, że hełmy nic nie dają :P
Hard to dla mnie jedynie zwiększone cyferki, upierdliwość i sztuczne wydłużanie gry. Po co mam bić bossa 2x dłużej, to niczego nie wnosi. Zabieram normalny i traktuję go poziom domyślnego doświadczenia, chyba że gra jest za łatwa, a wyższy poziom usprawnia zachowanie ai, daje nowe mechaniki czy przedmioty (system w Diablo czy Helldivers idealny).
Ja bym się pozbył generatorów many (niech odpowiada za to regeneracja zasobu z przedmiotów czy potionów), usunął cooldowny i zmienił drzewka umiejętności. Diablo 2 ma całą stronę klątw, w 4 są dwie czy trzy na krzyż. Dodatkowo fajnie byłoby mieć specjalizacje klasowe na wyższych poziomach (zamienić barba na wojownika i dać mu 2 czy 3 odnogi: rycerz/paladyn, barb i coś tam; czarodziejka by mogła dostać elementalna lub arcane, druid iść w szamanstwo lub naturę, łucznik w zabójcę lub amazonkę, itd.).
Cyferki zmniejszyć, bo operowanie w miliony obrażeń to przesada. Przedmioty na endgame powinny dawać około 100-150 hp, a nie ponad 1000. Niech każde +1 ma swoją wagę podczas rozwoju postaci.
Matchmaking, mogą być szczeliny lub coś podobnego, jakaś wariacja atlasu z PoE. Tyle lat inne gry czerpały z D2, pora aby D4 brało od innych co najlepsze, byle mądrze.
Uber Andariel na razie bezsensu, skoro drop ten sam co Duriel. Reszta zmian na plus, ale bazowe systemy ciągle kiepsko zaprojektowane (wciąż białe i niebieskie przedmioty są bezużyteczne, brak zestawów, nudne drzewko mistrzowskie bez znaczących wyborów).
Ostatni dzwonek. Na papierze dobrze wyglądają te zmiany, w dodatku dzięki PTR będzie można jeszcze przefiltrować te najbardziej rażące niedoskonałości. Jeszcze tylko jakiś system do szukania gier jak w D3 i będzie można powiedzieć, że beta dobiegła końca.
Co to znaczy automatyczne? To jest autobattler? Na gameplayach wyglądało jak rts, co mnie zaskoczyło że to nie turowe.
Twórcy słabo ogarniają programowanie i nie potrafili naprawić tego błędu, więc zmienili go w integralną część gry, czytaj "it's not a bug, it's a feature".
Gra hypowana przez streamerów, a tak naprawdę jest do bólu przeciętna i miałka. Graficznie, optymalizacyjnie, fabularnie, narracyjnie, gameplayowo bardzo przeciętnie. Tak, ma fajne mechaniki i progresję, ale co z tego jak cała reszta leży. Nie przepadam za Diablo 4, ale i tak gra mi się w nie dużo lepiej, podczas gdy LE mnie w ogóle nie potrafi wciągnąć (nawet PoE, które też było lekko drewniane bardziej mi wchodziło).
Nintendo to jest rakowa firma. Wszystkie gry i tak są robione na komputerach, a potem magicznie gatekeepowane na jakiś platformach, by kupować zabawkę dla jednej gry. Mamy 2024, praktycznie już każdy wydaje gry na PC, a konsolowe exclusivy odchodzą do lamusa. Albo się Nintendo dostosuje albo będzie ofiarą emulacji. Na pewno Zelda czy Mario na Steamie byłyby hitami z topki, a jedyne negatywy jakie jestem w stanie sobie wyobrazić to za kiepski port konsolowy, z którego Japończycy są znani.
Histeria, fanbojstwo i mentalność stada. FF7 zawsze był jedną z najbardziej przyhypowych gier w historii, a nie jest nawet najlepszym Finalem w serii, która też jako całość bywała dość często przereklamowana. Oryginał na graficznych modach (zamiast postaci z klocków lego tylko normalne) był spoko, remake to dla mnie porażka. Nigdy nie zapomnę przeciskania się przez ciasne szczeliny i marnowania mojego czasu przez pół gry. Fabuła szczątkowa, walka bezmyślna, brak ciągłości w rozwoju postaci przez podzielenie jednego tytułu na milion części i podczęści. To po prostu biznes i zdzieranie portfeli fanbojów na każdy możliwy sposób.
Recenzentom growym też już dawno nie należy ufać. Byle średniak dostaje 8-9, a gry ledwie dobre są uznawane za wybitne.
Totalne gówno bez immersji. Japońki gadają po angielsku mimo że są w Niemczech. Nic się nie trzyma kupy. Z SH to nie ma nic wspólnego, w dodatku żadnej rozgrywki, bo wszystko oskryptowane, a jedyny element gry to ucieczka, czyli najgorszy możliwy motyw.
Te gry witały się w atmosferze skandalu, szczególnie Yakuza. Persona, bo kolejna reedycja, która nie jest nawet kompletna (brak zawartości z PSP), a Yakuza przeszła samą siebie dając ng+ za paywallem. Warto też mieć świadomość, że była robiona pod okiem "wokizmu", szczególnie jeśli chodzi o lokalizacje.
Prawda, ta gra wymaga rewolucyjnych zmian, przemodelowania praktycznie wszystkiego żeby było dobrze, co pewno nie stanie się nigdy z obecnymi ludźmi odpowiedzialnymi za to wszystko. Ten sezon nie wniósł niczego, a wręcz jest krokiem wstecz względem poprzedniego, gdy chociaż moce i eventy były w miarę fajne.
Activision zarzyna markę. Najpierw wampiry, teraz roboty, za chwile pewno pandy. Ta gra to mem.
A Crystal Project ciągle brak. Taki Final Fantasy V z open worldem i jump puzzlami Guild Warsa 2.
Totalna głupota i sztuczne wymuszanie zmian. To nie tak, że po aktualizacji Steam nagle stanie się szybszy, lepszy i wspaniały, to ciągle ten sam soft. Powinni zostawić użytkownikom Win7 dożywotnio, tylko bez wsparcia i aktualizacji. W końcu ktoś kupił gry i ma prawo w nie grać bez zmiany systemu. Gdyby miał te gry w pudełku, mógłby korzystać do usranej śmierci, a tak jest skazany na fanaberie Valve, bo używają oprogramowania do przeglądarek w launcherze do gier. Absurd.
Gadanie o zabezpieczeniach to jest straszna bzdura powtarzana przez wielu. Tak jakby korzystanie z nowszego systemu pomogło, gdy faktycznie będzie nas chciał zhackować jakiś zawodowiec. A na starszym systemie i tak nic nam się nie stanie, jak unikamy ściągania danych z nieznanych źródeł.
W drugim sezonie nabija się szybciej poziom, więc nawet casual wbije szybko, szczególnie jak gra z kimś mocniejszym.
W D2 można było grać dłużej, bo ciekawe przedmioty i fajne nagrody za najtrudniejsze eventy, a tutaj nie ma nic za Uber Lilith. Postacie zadają tak chore dmg, że nie ma po co grać i farmić nawet te Duriele czy inne, bo nic to już nie daje. Nawet craftingu z prawdziwego zdarzenia brakuje.
Dziwie się, że jeszcze ktoś w to gra. Przecież tam nie ma co robić po dwóch tygodniach grania i to takiego spokojnego.
I tak już inna postać, która nie powinna żyć, w remaku ciągle oddycha. Mogliby dać wybór kogo uśmiercić, byłoby ciekawej, ale jrpg słyną z tego, że są liniowe i nie dają żadnych opcji jak zachodnie.
Zmarnowany potencjał na bycie bardzo dobrą grą. Jest mnóstwo tras, samochodów, opcji tuningowania i trybów do zabawy, ale... Nie ma modelu zniszczeń, auta się nawet nie brudzą, a w grze o wyścigach, nie ma... wyścigów! Każdą grę zaczynamy na ostatnim miejscu i musimy gonić resztę stawki, tu nie ma żadnego uczciwego ścigania, kwalifikacji czy kariery.
Poziom trudności bardzo nierówny, niektóre zadania są absurdalnie trudne, niektóre łatwe, ale żeby zrobić na złoto jakiekolwiek licencje to chyba trzeba być mutantem urodzonym z kierownicą w dłoniach, z resztą i srebro jest bardzo wymagające, a i tak nagrody dostaje się tylko za brąz i złoto, więc nie ma sensu się starać, bo albo grasz casualowo albo poświęcasz życie tej grze, nie ma niczego pomiędzy.
Grafika ładna, ale widać że gra powstała w czasach PS4, bo do nextgena Forzy tu brakuje. Mam również wrażenie, że auta są wklejone na drogę niczym w photoshopie, nie czuć aby były integralną częścią środowiska, a fizyka jest bardzo umowna. Można się obijać po bandach bez wytracania szybkości, a deszcz na siłę powoduje chore poślizgi niczym na lodowisku.
Początkowe wrażenia bardzo słabe - liniowe, pełne qte i wybuchów Call of Duty.
I nie było chyba nigdy tak naprawdę. Hyper prezentował wysoki poziom, ale w ostatnich latach działalności też poziom trochę spadł, nie mniej szkoda że nie przeszli na youtube, ale to jeszcze nie były te czasy. Brakuje takich osobowości jak Miłosz Brzeziński. Gol parę fajnych materiałów w przeszłości zrobił, ale stara ekipa nawet gdy była to marnowali ich potencjał na jakieś pierdoły typu "top10 wind w grach" czy coś takiego, nie dziwie się że wszyscy ogarnięci odeszli.
A kiedy usuną auto przełączanie głównego celu na zadanie fabularne? Bo mam dość informacji o spotkaniu się z Hanako w Embers.
Prawda jest taka, że nikt nie rozumie jak zrobić hit, bo to zbiór wielu czynników i szczęścia. Większość hitowych piosenek to dzieła zespołów, o których mało kto słyszał, choć utwór każdy kojarzy, to samo z grami czy filmami czy naukowcami. To są twórcy jednej idei, która akurat wypaliła. Wyjątki geniuszy się zdarzają, ale to bardziej wynika z ich wyjątkowego stylu, który uniwersalnie się sprawdza w większej ilości dzieł. Można śmiało założyć że Wiedźmin 3 to magnum opus CDP i nic lepszego już nigdy nie wydadzą, choć na sukcesie tego jednego mogą ciągnąć bardzo długo. Gdy słyszę, że ktoś chce budować nową społeczność to już widzę gdzie to zmierza - dla wszystkich i dla nikogo, chęć przypodobania się trendom, jak głupie by one nie były. Nie jedna gra już padła z taką filozofią.
Nie no, Cyberpunk to regres względem Wiedźmina. Żadnych wyborów i konsekwencji przez praktycznie całą grę. Żółte - kontynuuj wątek, niebieskie opcje - dopytaj. Główna postać nie ma żadnej swojej własnej historii, osobowości, jest jakby widzem, a gracz ma jeszcze mniejszy wpływ na to co się dzieje, jedynie ostatnią misję może sobie wybrać, choć koniec końców efekt jest bardzo podobny. I nie wiedziałem, że Cyperpunk to noir.
Durny argument. Kiedyś komputery kosztowały setki tysięcy i zajmowały całe pokoje. Technologia poszła do przodu.
Dziś gry po wyprodukowaniu są kopiowane nieskończoną ilość razy jako klucz, więc powinny być dużo tańsze. Nie muszą płacić sklepom, robić pudełek, transportować, wypalać płyt, niczego, podczas gdy klient nie może odsprzedać, więc wartość klucza jest niska, bo można nawet stracić dostęp czy w przypadku gdy Gaben pewnego dnia stwierdzi, że zwija interes całą bibliotekę. Wystarczy kopiować kod i wrzucić na serwer, a ceny z kosmosu.
Są gry których produkcja kosztuje bardzo dużo, ale są gry które nie, a one i tak się podpinają pod standard cenowy AAA (np. Octopath Traveler).
Do tego dochodzi fakt, że Polska ma jedne z droższych gier na świecie, szczególnie porównując zarobki. Sprawdź steamdb - Polska przy każdym tytule praktycznie topka cenowa.
Sony to mafia. Każdemu się powinna zapalić lampka, gdy pobierają haracz za granie po sieci, co na PC jest darmowe.
Gram w gry dla gameplayu, a nie historii. Od tego są inne media. Jeśli gry zaczną mieć wybitne scenariusze to wtedy co innego, ale na bylejakość nawet nie chce mi się patrzeć. Cinematici można obejrzeć na youtubie, nie ma sensu kupować gry, gdy składa się z samych filmików albo stanowią one większość część. Nie ma co się podniecać średniakiem jakim jest FF16, o którym nikt już nie mówi kilka miesięcy po premierze. W bardzo złym kierunku poszła ta seria od czasów PS2.
Wydaj niedopracowany, mierny, płytki produkt, który jest cieniem swojego poprzednika sprzed 20 lat, a potem narzekaj na graczy, że są niezadowoleni, mimo że sam zatrudniłeś ludzi do robienia gry, o której nie mają pojęcia i bez odzewu społeczności są jak dzieci we mgle :D
Nic dziwnego, że typ jest szefem w korporacji - tylko bezczelni psychopaci są na takich stanowiskach.
Za dużo kasy idzie w aktorów, grafikę i efekty, a za mało w rozwijanie tych narzędzi, co już są, a i tak graficznie gry nie wyglądają dużo lepiej niż 10 lat temu. W porównaniu do przeskoków z 16 bitów na PSX czy potem z PSX na PS2 to była przepaść. Z PS2 na PS3 nie robiło już takiego wrażenia.
W dodatku jako medium, gry bardzo miernie wypadają pod względem opowiadanych historii na tle filmów, nie mówiąc już książkach. Potencjał drzemie olbrzymi, a wybitnych tytułów od czasów Planescape Torment brakuje, chociaż Nier Automata sporo eksperymentował i wyszło świetnie, Wiedźmin trzymał poziom, powiedzmy jeszcze na początku wieku były Kotory i Silent Hill 2, natomiast cała reszta miałka, bezpieczna i trzymana w przyjętych konwencjach. Przykładowo w książce bohaterka może zostać zgwałcona, w filmie też, a w grach twórcy nie chcą niepokoić gracza. Być może są narażeni na większą cenzurę i cała branża chyba jeszcze nie dorosła do tego by być czymś więcej niż gierkami dla dzieci.
Posiłkowali się zbyt D3, paradoksalnie zostawiajac jego najgorsze cechy, a najlepsze usuwając (jak rifty czy szybkie wyszukiwanie drużyny). Mechanika umiejętności podstawowych jako generator many to też kiepski pomysł. Ja chcę się bawić skillami i buildami, a w D4 wszystko opiera się o to by walczyć z cooldownami i brakiem many, a podstawowe generatory są strasznie nudne i słabe. Nie mówiąc już o qte zapychaczach w lochach: podnieś coś, przynieś coś, przełącz coś, wspinaj się, zejdź z drabiny… po co to komu?
Przedmioty zbyt szybko się wymienia, do 50 poziomu praktycznie patrzy tylko na zielone strzałki co level, a potem wszystko się zlewa w żółto-pomareńczową breję śmiecia, z której ciężko coś znaleźć (za dużo warunkowych typów obrażeń, nie różniących się niczym). Brak waluty, filtrów lootu, normalnego handlu, funkcji społecznych w grze, które miał Battlenet 20 lat temu czy fuzji oficjalnej strony z grą, jak w wypadku D3. Obecnie nie mogę sprawdzić postaci znajomego, gdy nie jest w grze, a w D3 wszystko było.
Przypisanie typów broni do klas - kolejny nawrót raka D3. Brak ręcznego przypisywania atrybutów, przedmioty bez wymagań poza zwykłym poziomem. A jak chcę czarodziejkę z mieczami? O braku craftingu czy zbytecznych białych i niebieskich itemach nie wspomnę? Swoją drogą żółte, czyli rare, czyli rzadkie lecą rzadko, ale jak kupa. Dużo i gówniane. W D2 żółte leciały faktycznie rzadko i coś wnosiły.
70$ za betę z toną mikrotransakcji, bez trybu offline, tj. bez potencjału moderskiego. D2R zabite przez brak direct ip, a takie Project Diablo 2 jest zbyt dobre by wracać do przestarzałej podstawki, choć i ta jest lepsza od D4.
Trailer ładny, a wychodzi gra to się okazuje że brzydsza od pierwszej części sprzed dekady. Ogromnie szkoda, bo wydawało się że tego nie można zepsuć, a jedynym potencjalnym minusem będzie sama polityka dlc Paradoxu. A ta „jedynka” taka super była, dzień dobry na klatce mówiła…
Totalna amatorka. Wydawać patch i sezon w tym samym terminie, zamiast testować patch kilka godzin wcześniej na jakimś PTR. A tak nie będzie dziś grania.
Smutne jest to, że sami nie potrafią robić gier i wszystkie zmiany jakie wprowadzają bazują na opinii graczy. To tak jakby gracze musieli im mówić co mają robić, a oni tylko klepią kod. Miło, że słuchają społeczności i starają się poprawiać niedociągnięcia, ale w większości wypadków te niedociągnięcia są tak rażąco oczywiste, że się w głowie nie mieści. Tak to jest, gdy wypuszczasz betę za 300zł i nie testujesz własnego produktu przed wydaniem.
Biznesowo Activision wie co robi, dawkuje i będzie zdzierać z graczy jeszcze sporo pieniędzy. Psychofanów im nie brakuje (dlatego nazywają się szumnie Blizzardem), nawet jak w ostatnim kwartale pr'owo stracili wiele.
Totalne gówno. Odinstalowałem po dwóch dniach. Jak FIFA jest słaba, tak to jest katastrofa. Dziwie się, że w 2023 tak wybrakowany i pozbawiony podstawowych elementów produkt przeszedł jakąkolwiek kontrolę jakości i wyszedł na rynek. Nic dziwnego, że darmowy tytuł świeci pustkami, a coroczny bubel EA za 300zł jest pełen graczy. Nie ma alternatyw, niestety.
Nie spodziewałem się niczego po tej grze, a wręcz byłem trochę uprzedzony wśród tylu głosów, że znacznie gorszy klon Dead Space'a. I chociaż nie było strasznie, trudno, ani odkrywczo to koniec końców wyszło bardzo poprawnie. Solidny średniak, warty swojej plusowej ceny.
Osobiście nie przepadam za horrorami, bo mnie psychicznie wykańczają, a tutaj obyło się bez zawałów. Nie przepadam za backtrackingiem, bo się gubię w korytarzu odnóg, tutaj o dziwo też tego nie ma. Jest za to satysfakcja z rzucania biofagami o kolce, chociaż trochę niedopatrzeniem twórców była konieczność deptania nawet takich wrzuconych na kolce by zdobyć z nich przedmioty (powinno być automatycznie, a głupio jest celować w stopy wiszących na ścianie zwłok). Kolejnym jest fakt, że ślepi przeciwnicy nie słyszą walenia butem o podłogę czy rzucanymi ciałami. Ręczne zapisy to fikcja, bo i tak wraca do punktu kontrolnego. Mimo wszystko bawiłem się dobrze.
W tej całej aferze znam tylko dwóch zaangażowanych. Wardęgę kojarzę z pająka, no i Gonciarza wiadomo. O reszcie nigdy nie słyszałem. Najwyraźniej target to dzieci, i to te mniej rozgarnięte, więc mi algorytm tego szamba nie pokazał.
Ja myślę, że to nie kwestia balansu, a nie umiejętności twórców w zaprogramowaniu tak by przechodziły na standard. Oni nawet chcieli byś się logował przed sezonem, bo inaczej postępy nie przejdą. Ta gra ma straszy syf w kodzie, a gdy wypływa że każdemu graczowi wczytują się skrzynki pozostałych to po prostu ręce opadają. W PoE wszystko z lig przechodzi, nie ma sensu balansować trybu, w który mało kto gra.
W sumie zrobiłem podobnie. Nie chciało mi się montować w obudowie półeczki i przeciskać przez kable i inne rzeczy to mój SSD wisi na kablu (tak jak na zdjęciu powyżej, z tym że bez opakowania).
Tylko właściwie po co, skoro i tak potrzeba launcher battleneta? Lepiej grać bez Steama, o jedną zbędną aplikację mniej.
Kapitalizm jest jak dobór naturalny. Nie jest popularne to co dobre, tylko to co się sprzedaje. Dlatego duże gry w branży tak brutalnie skomercjalizowanej, pomimo ogromnego potencjału nie będą już tak dobre jak kiedyś. Zostaje nadzieja w algorytmach, automatyzacji, ogólnemu postępowi technologicznemu dzięki którym mniejsze studia będą mogły wystrugać coś ambitnego.
FIFA czy Diablo to gry ogromnie krytykowane przez graczy, a przyhypowane przed media, ale jednak dające zarobek i sygnał wydawcom, że można miernymi produkcjami zarabiać miliony. Nie zmieni się nic, dopóki nie nadejdzie jakiś czarny łabędź.
Gry już dawno tyle kosztują, nawet i więcej. Wszystkie DLC (nie pełnoprawne wydatki pokroju Lord of Destruction czy Brood War, tylko jakieś pojedyncze rzeczy bezczelnie wycięte i sprzedawane jako osobny produkt), edycje ultimate, mikropłatności i inne agresywne mechaniki, wyłudzające pieniądze.
Być może na zachodzie bogaci to ich stać, ale Polska ma najbardziej niekorzystny przelicznik na świecie to u nas gry kosztują majątek. D Nie mniej jak ktoś nie jest chory na fomo (a dużo osób jest i korporacje skrzętnie z tego korzystają, wydając super edycje za 50-100zł drożej by pograć 3 dni wcześniej) to sobie poczeka rok czy dwa i będzie miał za darmo w ramach abonamentu czy nawet od tak, w najgorszym wypadku dużo taniej i przede wszystkim połatane. Wyjątkiem są tu niektóre gry Square'a czy Activision jak Octopath Traveler czy Sekiro, które latami trzymają wysokie ceny, ale zasadniczo większość ostro tanieje.
Jeśli oczekujesz gówna i je dostajesz, to nie przestaje to być gównem tylko dlatego że dostałeś to czego oczekiwałeś. A w przypadku EAFC można było się chociaż trochę łudzić, że zmiana nazwy pociągnie za sobą coś więcej.
Mi brakuje otoczki w okół gameplayu. Braki w bazie danych, frajdy z turniejów i lig, karier. Możliwości edytorskich. Ta gra po prostu nie bawi, to jest praca (FUT).
Mamy 2023, a w "FIFIE" takie kwiatki nadal występują:
https://old.reddit.com/r/EASportsFC/comments/16reg6v/already_loving_the_game_this_year/
A są zmiany, które nie byłyby rewolucyjne, ani nie zmieniły by nic w ogólnym postrzeganiu FIFY, ale łatwe do wprowadzenia i pożądane przez gracz od lat. EA nawet tego nie robi, bo chce byś cierpiał i grał jak najdłużej. Chore jest dla mnie to, że przy wyniku 1:1 dostajesz karnego i przeciwnik wychodzi, kończąc mecz i pozbawiając cię jakichkolwiek punktów za mecz. Tak jakby go nie było.
Da się, da się. FIFA zalicza regres pod względem kontentu.
Po pierwsze można zrobić tryb kariery jak w FMie ze wszystkimi turniejami i odwzorowanymi zasadami. Można zrobić historie mundiali jak Viva Football, że się gra eliminacje i turnieje od lat 50 (lub 30) do współczesności ze zmiennością strojów, piłek, bramek, całej otoczki, w tym zasad. Da się zrobić fajny futsal jak w 98. Da się zrobić edytory własnych lig, zespołów, stadionów, itp. Da się w końcu zrobić ligi w trybie online, jakieś kariery online ze znajomymi, cokolwiek. Potencjał w piłce nożnej jest ogromny, ale FIFA to co roku strasznie biedna w zawartość co sezonowa aktualizacja i reset postępów w FUT, które jest antykonsumenckim kasynem.
Ciekawe ile zapłacili za tę "recenzję".
W FUT brakuje lig, tabel, turniejów, głębi statystyk. To, że jest to de facto rakowy i antykonsumencki tryb kasyna, który w grze za 200-300zł nie powinien mieć miejsca pominę. Pominę też woke EA, które omija nazywanie eventów kojarzących się z religiami, ale tylko tymi które im nie pasują, tj. Chrismat be, więc dajemy Winter Festival, ale używanie nazw Ramadan czy Chiński Nowy Rok jest już ok. Podwójne standardy. Mieszanie kobiet i dawanie im overalli na poziomie zawodowców to gwóźdź do trumny.
Single player? Bieda. Brak osobnego trybu turnieju Ligi Europy czy Konferencji. Mało reprezentacji. Mało lig, kariera biedna, bo brakuje szczegółowości Football Managera. Od kariery w grze piłkarskiej z 2023 wymagam bazy football managera tylko grania bez całej tej otoczki zarządzania klubem, byle rozgrywki i ligi były odwzorowane. Nawet brak licencji nie powinien być przeszkodą, od tego są narzędzia edytorskie i placeholdery. SWOS w latach 90 miał więcej lig niż FIFA.
Gameplay arcadowy skupiony na trickach, jakich próżno szukać na piłkarskich boiskach w rzeczywistości. Realizmu za grosz, błędy i bolączki te same od lat niepoprawione.
Nowa nazwa, stara FIFA. W dodatku pełna antykonsumenckich zagrywek, skrajnego lewactwa i płacenia jak za de facto update jak za nową grę. FIFA/EA powinna być platformą w sezonami i po prostu co roku sprzedawać dodatki sezonowe za jakieś 100-150zł maks. Ewentualnie raz na 8-10 lat zmieniać silnik i wtedy wychodzić jako nowa część.
Athelstan z Wikingów, ale tam w późniejszych sezonach to poginęło tyle postaci, że zostały tylko te najbardziej irytujące, przez co słabo się oglądało, szczególnie że fabuła była chaotyczna, ale pierwsze sezony świetne. Lagertha też głupio umarła, ale przynajmniej prawie do końca wytrwała.
Dzięki, a więc to tak. Ja od czasów serialu Sliders mam bzika na punkcie portali i lubię takie bajery. Animacje w D4 mi się średnio podobają, ale pamiętam jak się jarałem gdy w D2 pojawiały się czerwone (z resztą w serialu też były). Mało która gra ma fajnie zrobione portale, ale niektóre w PoE wymiatają.
Nie grałem w to od lat. Co to za portal na pierwszym screenie z czarnym dymem? Fajnie wygląda. Jakaś skórka jak w PoE zrobili, nagroda sezonowa czy jak?
W PoE od piątku do niedzieli? Co ty pierdzielisz, to chyba nolify co siedzą 24/h. Normalnie to z 2 tygodnie zajmuje, a to i tak grając sporo.
Rozwój postaci jest przecież rozwinięty bardziej niż w 99% jrpgach, można w końcu wybrać statystyki które rosną, a nie po prostu dostać to co było zaprogramowane.
Główne postacie nie mają żadnej osobowości.
Ja przy tej grze ziewam jak gram, bo jest nudna i męcząca. Nie można uciec z walki, każda wlecze się w nieskończoność. Nie można za bardzo przelevelować przez małe ilości punktów doświadczenia, szczególnie bossowie dają bardzo mało lub czasem nawet wcale. Qte z każdym atakiem i blokiem staje się na dłuższą metę zbyt męczące, a twierdzenie twórców w tutorialu, że to tylko nieistotny bonus i nie trzeba czuć presji by to zawsze robić okazje się bzdurą, gdy różnice w obrażeniach robią się spore bez klikania. Każda umiejętność wymaga dodatkowego zaangażowania, przez co chce się unikać walki jak ognia, nawet zwykły nomen omen fireball trzeba przetrzymać klawisz i tracić czas, zamiast puścić natychmiast.
Nie zgadzam się też, co do wciągającej historii. Ja po 10 godzinach ciągle mam kompletnie gdzieś co się stanie.
No nie jest to najlepiej napisana gra, zarówno pod względem fabuły i paru rozwiązań. Oceny 9-10 recenzentów to jakaś kpina, ale oprawa audiowizualna jest bardzo dobra, w sumie lokacje też ciekawe zaprojektowane. Plusy są, wady są, trochę męcząca gra miejscami, ale nie jest źle.
Jak się wciśnie przycisk to przecież dialog pokazuje szybciej?
Zgadza się, że początek jest słaby, ale oprawa audiowizualna jest dla mnie bardzo dobra. Może te krótkie przerywniki trochę brzydkie, ale sama rozgrywka to w końcu nawiązanie do 16 bitowych klasyków, więc nie mogło być inaczej. Szczególnie że budżetowe i nie robione przez Japończyków, więc nigdy nie osiągnie się tej jakości, ale i tak uważam że trudno o ładniejszą grę w takiej konwencji wśród indyków.
Bo tak zadecydowali twórcy. Nie ma w tym żadnej logiki, jak to w SW. Tam zawsze jest "bo tak". Ashoka to pet character i fanserwis, nic więcej.
Rośnie im ta gra, rośnie. Ja nie lubię już tego klasycznego podejścia normal-kosz-hell. Wolałbym aby poszli drogą PoE i po prostu podzielili kampanie na te trzy trudności zamiast zmuszać przechodzenie tego trzy razy. W sumie najnowszy dodatek chyba tylko raz przechodziłem. Titan Quest mi się podobał, chociaż głównie początek, bo im dalej w las tym bardziej się wypalałem i w sumie do tego ostatniego poziomu nigdy nie doszedłem, bo mi się już nie chciało. W D2 z taxi i multi to inna bajka, ale na singlu to nie mam motywacji. Za dużo zapchaj dziur po drodze.
Ja nie zagram, bo nie ma polskiego dubbingu. Bez tego klimat leci na łeb na szyje. Mimo, że Pillars of Eternity było niezłe to jednak brak polskich głosów jakoś nie potrafił mnie wciągnąć na dłużej. Divinity Original 2 przetrwałem, ale tam się grało dla mechanik, a nie fabuły, choć i ta była niezła, szczególnie niektórzy kompani. Od Baldur's Gate w tytule jednak mam inne oczekiwania. No i propos towarzyszy, strasznie mało. Poprzednie części miały chyba z ponad 20, tutaj ledwie połowa z tego, a to właśnie różnorodnością towarzyszy ta gra stała najmocniej. Kiedyś się z ciekawości zagra, ale w ogóle mnie obecnie nie grzeje. Może kiedyś wydadzą polski dubbing, albo chociaż dodatki i więcej kompanów ciekawszych, jakieś ładniejsze portrety, więcej modów, qol, itp. bajerów. Zasadniczo gry najlepiej kupować kilka lat po premierze, gdy są już wszystkie patche i dodatki, wtedy można mieć pełne doświadczenie, a nie jakieś niedoróbki. Kupowanie na premierę jest dobre dla sieciowych gier, esportowców, influencerów, ale singlowe gry to strzał w stopę.
Ta gra to chyba jeszcze beta? Jak wyjdzie pełna to się może zainteresuje, a tak bez sensu grać trochę, chociaż Diablo 4 też w sumie bliżej bety niż pełnej.
Biorąc pod uwagę jak uboga jest ta gra w dniu premiery za 70$, można potraktować ją jaką płatną betę i liczyć na nową klasę w ramach nowego sezonu, w końcu to "gra usługa". Blizzard ma fatalny PR i musi ratować Diablo, póki jeszcze jest jakieś szczątkowe zainteresowanie.
Złoto zbędne jak się nie min maksuje wszystkiego i używa okultysty na byle jakich przedmiotach. Ja tam mam 100level i 80mln i złota prawie wcale nie używam, tylko na początku kilka razy. Może miałem szczęście w rollowaniu, ale w sumie nigdy nie wydałem więcej jak 3mln. Inną kwestią jest też to, że od 80 poziomu nie znalazłem lepszego sprzętu poza paroma aspektami, więc na pewnym etapie przestałem nawet podnosić żółte przedmioty, bo i tak nic tam ciekawego nie ma, a pomarańczowy przynajmniej jakiś aspekt może być lub przetopienie na rzadsze surowce.
Zasadniczo najlepsze przedmioty zawsze wypadają mi w pierwszych dwóch godzinach grania na wyższej randze świata, potem przez dziesiątki godzin nie wypada już nic lepszego.
To jest przykre, że Polska ma najdroższe gry na Steamie z całego świata. Nikt nie ma tak drogo jak my, a jeszcze gdyby uwzględnić stosunek płac do tego to już w ogóle jesteśmy najbardziej dymanym narodem. Wystarczy sobie sprawdzić ceny gier w innych walutach na steamdb i najniższe ceny historycznie. Polska zawsze ma najdrożej.
Ale i tak jest przedmiot który można sprzedać za walutę, więc p2w. Nie mniej i tak dobra akcja, na którą nie stać graczy Fify czy Diablo. Ludzie ludziom zgotowali ten los.
Na razie odwrócony review bombing na Steamie. Same pozytywy, mimo że nikt nie skończył nawet 1% gry. Gdyby sytuacja była w drugą stronę to już jęki żeby blokować, bo oceny niesprawiedliwe i gracze się w ogóle nie znają, ale jak jest wszystko pozytywnie to jakoś nikogo nie interesują opinie pozbawione argumentów.
Ciekawe kiedy do odpowiedzialności zostaną pociągnięci przekupni recenzenci, wystawiający na lewo i prawo przeciętnym lub miernym grom 8 i 9. Bo dla mnie spam oficjalnych portali growych z notami 9-10 to nic innego jak odwrócony review bombing. W wypadku D4 można trochę rozgrzeszyć, bo Blizzard wiedział co robi - początek gry nie zapowiada katastrofy, a jest nawet fajnie i to chciano uwypuklić, a że brakuje głębi to wiedzieli tylko ci nerdzi, co mieli już przegrane więcej godzin dziennie niż ma doba :P
Kiedyś to może być fajna gra. Za 15 sezonów i dwa dodatki później, czyli pewno jakieś 400 zł, w sumie około 800 zł wyjdzie za kilkuletnią betę. Tymczasem na rynku jest tyle lepszych gier w gatunku, niektóre za darmo… Blizzard niczego już nie potrafi zrobić dobrze.
W przypadku Diablo 4 to jest 350zł za betę. Gra nie dojechała do 2023 pod względem mechanik, quality of life czy nawet grafiki.
A dlaczego nie można grać inwalidami? Ja bym wolał zagrać turniej w paraolimpiadzie takimi koksami jak ten nasz Polak co Puskasa dostał niż żeńskimi kalekami co najlepsze wśród nich zbierają dwucyfrowe baty od piątoligowców. Kobiety w piłce nie grają w składach mieszanych, więc wrzucanie ich i to jeszcze z umiejętnościami na poziomie najlepszych jest nieporozumieniem. Osobny tryb to co innego.
Bramkarze na pozycji napastników to tylko promocja i to pod koniec cyklu życia gry. Nieżyjący piłkarze to jednak ikony, a ludzie tworzą swój ostateczny skład marzeń. Mimo wszystko piłkarze Ekstraklasy nie dostają statystyk na poziomie średniaków topowych lig za darmo. Jak ktoś ma wybitny sezon to jest wyróżniany, a kobiety to się wyróżniają jedynie płcią w tym wypadku. To jest wręcz dla nich policzek, bo są w tej grze nie za umiejętności, a za to że nie mają wacka.
PoE jak ma zwiastun sezonu to ten trwa kilka minut, a potem kolejne tyle typ tłumaczy wprowadzane mechaniki. To biedne indie studio co robiło Diablo 4 naprawdę nie ma się czym pochwalić na razie. 9000 osób w piach, podczas gdy więcej pasji i miodności robi 3 randomów z Battlebitem.
Docelowo handel powinien być w pełni otwarty i mieć jakiś oficjalny kanał lub stronę, ale to najpierw niech ogarną więcej przedmiotów i poprawią te co są już obecnie, bo jak rzemieślnicy bez pasji robią grę, w którą sami potem nie grają, ani nawet nie mają pojęcia o gatunku to wychodzi taka beta, gdzie bez odzewu graczy twórcy są jak dzieci we mgle i niczego samemu nie potrafią przemyślanie zaprojektować.
Ale jednak brak polskiego dubbingu to ogromna strata. Baldury zawsze miały, a teraz lipa. Jest wiele gier, które mają polskie głosy, a nikt nie prosi (jak Last of Us, God of War czy Spiderman), bo po prostu nie pasują do settingu, a tam gdzie trzeba - nie ma.
A poza cinematicami to czuć jakby gra była robiona przez indie developera. Bez global chatów, bez handlu, brak wielu quality of life jak choćby podstawowy loot filter, brak jakiekolwiek głębi w mechanikach, craftingu, cokolwiek. Wydmuszka z wielką nazwą w tytule.
Zapłaciłem 0 złoty za PoE. Bawiłem się kilka tysięcy godzin. Nie widziałem wszystkiego, nie ogarniam połowy, można by jeszcze drugie tyle i nadal będzie się czego uczyć. Za 70$ Diablo 4 widziałem wszystko w 150h. Dziękuję, dobranoc.
Nierówność płacowa ze względu na płeć to jakiś chory wymysł lewactwa, który istnieje jedynie w ich głowach. Jaki pracodawca nie chciałby zatrudnić kobiet, zwalniając wszystkich mężczyzn gdyby faktycznie mógł na tym zaoszczędzić na wypłatach, nie zmniejszając przy tym produktywności?
To jak najbardziej, po prostu BG3 mnie w ogóle nie jara, bo to nie jest stare kochane BG. Brak polskiego dubbingu to dla mnie gwóźdź do trumny. Takie gry tracą połowę uroku bez polskich głosów i nie wyobrażam sobie grać z angielskim (to samo Gothic, Wiedźmin czy Diablo). Gdyby dodali to bym chętnie zagrał, bo lubię Divinity, a to w sumie ani do końca Divinity, ani Baldur...
W Diablo Immortal nowa klasa, a w D4 w którym trwa masowy exodus, bo jest nudny i nie ma co robić zapowiedzieli jakiś bieda sezon. Śmieszne, że tak duża firma wygląda jak deweloper indie przy GGG, które co ligę daję potężny kontent, a i sama gra nie jest tak płytka i prostacka jak ten półprodukt Blizzarda. Battle pasy jak w mobilnych grach, a przecież już zakosili w 70$. Paranoja!
Bez polskiego dubbingu to dla mnie Baldur traci 90% swojego klimatu. Poza tym ta gra zawsze stała wieloma możliwościami budowania drużyny, a tu ledwo 5 jakiś nudziarzy. Fajne Divinity 3, ale Baldur z tego żaden.
Diablo 4 dopiero wyszło. Zaraz będą sezony, a w D3 trzeba było czekać 2 lata aż się pojawią, także nie jest źle. Itemów będzie na pewno więcej, tak samo zestawów. Czy run? Wątpię, bo na to potrzeba socketów, a obecnie są tylko 2 jako maks, więc dopiero dodatek raczej wprowadzi drastyczne zmiany. Dużo zależy od tego co Blizzard dalej zrobi, bo dla mnie bez riftów lub czegoś podobnego ta gra umrze. Obecne pieczęcie to jest tragedia, ludzie chcą bezmyślnej sieki, prąc do przodu, a nie szukania kluczy jak w fpsach z lat 90 z backtrackingiem.
Ja mogłem oglądać większość rzadkich itemów w D2 również w necie na grafice, bo na pewno nie u siebie, więc dla mnie śmieszne 6 unikatów to jest nic. Poza tym ich słaby drop może też wynikać z tego, że mało komu się chce obecnie levelować postać powyżej 70-80 poziomu, a one lecą po 85, czego nikt nie wiedział wcześniej.
Osobiście i tak uważam, że handel powinien być otwarty z jakąś specjalną stroną pokroju poetrade. PoE robi wiele rzeczy dobrze, a Blizzard zamiast się uczyć od najlepszych sam nie wie czego na razie chce. Wiele rzeczy jest tam zbędnych jak białe, niebieskie przedmioty, niebieskie glify, gemy, żółte przedmioty na t4 nie będące ancestral, w ogóle nie podnoszę. Brak filtra lootu też jest słaby w 2023.
W Diablo 2 drop rate był tragiczny. 20 lat grałem i na oczy nie widziałem hr, soji czy jakiegokolwiek unikatu pokroju shako. Wszystko zawsze dostawałem za darmo od jakiś koksów, ewentualnie handel za ciężko wypracowane gemy. Jak się nie grało czarodziejką to bez enigmy mobilność była zerowa, a na enigmę nigdy nie było mnie stać. W D4 można ubrać postać w tydzień i z głowy, jakieś super rzadkie unikaty nie są kluczowe dla buildów. D2 miało najgorszą itemizację w historii h&s, bo nic nie leciało i każdy mój znajomy miał identyczne doświadczenie - albo dostali za darmo albo nie mieli niczego, chociaż jednemu soj po 10 latach przynajmniej wypadł :P
Jak coś jest dla każdego to jest do niczego.
Psychofani. To już ani jrpg, ani rpg, ani Final, ani nawet nie ma elementów wspólnych - drużyny, mapy świata, różnych klas postaci. Chocobo na siłę wciśnięte, ale mogłoby tam ich nie być, nawet świat byłby bardziej wiarygodny wtedy, a summony ze zmienionym designie właściwie zamazałyby jakikolwiek ślad po marce FF. To tak jakby FIFA nagle zmieniła się nawet nie w kosza (bo to ciągle ten sam sportowy gatunek z piłką, boiskiem i ludzikami), a symulatorem koszenia trawy na stadionie.
W innych grach działa, ale Diablo jest za duże i nużące. To tak jakby kazać przechodzić Valhallę co 3 miesiące od nowa. Poza tym płatny battlepass cuchnie premiumem z gier mobilnych, a to produkt za 350 zł.
Na razie gra jest fatalnie zbalansowana i nieprzemyślana w wielu miejscach. Bez konkretnych zmian w najbliższych miesiącach szybko umrze.
Ostatecznie i tak nie do końca wiadomo o co chodziło Lilith, bo jeśli chciała wszystkim rządzić nie trzeba było nawet atakować potem Nieba, bo oni tam na górze niczego nie robią i wszystko mają w dupie. Jedynie Piekło się wtrąca i bez niego byłby spokój. Inarius nie reprezentował drugiej strony tylko sam siebie by się przypodobać, a i tak go olano.
Końcówka słaba, bo Lilith dała się jakoś tak łatwo przebić włócznią, a cała reszta zmierza ku powtórzeniu fabuły z D1 zamiast stworzenia czegoś oryginalnego. To cały problem w Diablo 4 - recykling, fanserwis, a mało swojej własnej mitologii.
Co do wskrzeszania Mrocznej Trójcy to nie ma nawet sensu fabularnego, bo nefalemowie z D3 są zbyt potężni (a o nich D4 słodko milczy), postać gracza też na tyle mocna, że każdego ubije, więc brakuje zupełnie powagi sytuacji i grozy jaką przeżywało w pierwszych dwóch częściach. Ponadto świat jest pustkowiem bo masakrze Maltaela, więc waga ludzkiego życia też już nie taka, skoro tam praktycznie same świry i jakieś mniejsze osady się jedynie uchowały.
Brakuje aktywności aniołów. Skoro aspekty nienawiści przenikają świat i ją szerzą to dlaczego nie mogą tak samo odwagi, mądrości (reinkarnacja Maltaela) i innych pozytywnych cech...
Gra raczej pokazała, że nie ma wolnej woli. Lilith chciała dobrze z całego serca, ale sama przyznała że taką ma naturę i nie potrafi inaczej, a cała reszta głównych demonów to tylko fragmenty ostatecznego zła, więc one nie mają swojej osobowości, a są niewolnikami swojej natury.
Demko mnie wynudziło. Nie lubię gdy historia rzuca od pierwszych sekund dziesiątki postaci, lokacji i wydarzeń, które nie mają żadnego sensu. Efekciarskie, fantastyczne cienamitici. Dużo długich cutscenek, Kojima byłby dumny. Gameplayu prawie wcale, a gdy już jest polega na prostych czynnościach idź do przodu, otwórz drzwi, idź kilka metrów do innego npca. Taki sposób prowadzenia rozgrywki i przeciągnięte tutoriale też jest czymś czego nienawidzę w grach, bo wolę dobrowolne wejście w pomoc gry, gdy potrzeba niż prowadzenie za rączkę i 0 swobody aby samemu poczuć grę, tempo siada, a to tylko demo!
Walka była bardzo przyjemna, animacje ataków świetne i efektowne, ale poza nią... powiem tak, chyba w żadnej innej grze nie widziałem takiej ilości przerywników i tak drewnianego skoku jaki główna postać.
Graficznie ustawiłem performance i w mieście spadały klatki wyraźnie, a tekstury ogólnie są na poziomie PS3/PS4 miejscami.
Tłumaczenie angielskie w napisach, a japońskie kwestie trochę się różnią, więc wybija z rytmu.
Do poprawy optymalizacja i grafika. Przerywniki nudne, walka bardzo przyjemna, muzyka dobra. Ciekawe co z tego wyjdzie, bo jak w dalszej części rozgrywki jest lepsza historia albo mniej przerywników to może być fajne, inaczej target tej gry to przechodzenie na youtubie, bo większość graczy się wymęczy.
Jedyna nadzieja w potencjalnym rozwoju gry. To dopiero początek, będzie lepiej (oby).
Brakuje jakiś losowych lokacji. Jak pierwszy raz uruchomiłem pieczęć to kilka minut szukałem portalu czy czegoś, a to trzeba ręcznie dojść na mapie świata. Powinno działać jak mapy w PoE, bo te lochy w D4 są męczące. W PoE jest wolność - czyścisz wszystko albo zabijasz bossa odrazu i tyle, tamte mapy są otwarte i przyjemne. Brak mi również szybkiego wyszukiwania drużyny i jakiegoś huba, gdzie skrzynka, kowal i okultysta nie są na drugim końcu miasta każde.
Skok w itemach tez chory. Kilka minut na t3 i byle święta broń podwoiła mój dps. Skok w D3 z 61 na 70 też był kosmiczny, ale ja czegoś takiego nie lubię. Bardzo dziwny system item powera i brak zbalansowanej progresji. Być może takie uzależnianie dpsu od broni dla casterów to nie jest dobry pomysł.
Dodałbym jeszcze zakłamany polski marketing, promujący Piotra Fronczewskiego jako narratora. Narratorem jest Lorat, a jego głos podkłada inny aktor. Może gdzieś raz na początku Piotr Fronczewski faktycznie coś powiedział, ale ja jego głosu potem już nie słyszałem ani razu aż do końca gry po zakończeniu głównego wątku, gdy robi za jeden z głosów drzewa.
Nie chodzi o nie wiadomo jaki endgame, fabułę czy różnorodność. Istnieje coś poza tym wszystkim, jakiś nieuchwytny duch, na który składa się wiele detali, małych rzeczy, które razem tworzą coś, czego nie idzie ubrać w słowa. Być może jest to miłość/pasja twórców włożona w tytuł, ale miłość szczera dla gracza, a nie drapieżne mechaniki biznesowe. Niestety w Diablo 4 czuć wiele chorób, które toczą współczesny gaming.
Otwarta mapa, pełna znaczników, w której tonie gdzieś indywidualny charakter każdej lokacji, nie mówiąc już o głównym wątku, sztucznie rozciągniętym po drodze poprzez setki zadań pobocznych. Wszystko po to aby gracz został przy grze jak najdłużej, ale nie po to aby bawił się dobrze, a po prostu musiał odbębnić pewne czynności by dojść do celu.
Sama walka również nie przynosi satysfakcji. Brakuje czucia siły ataków, wszystko jest takie niejakie. W Diablo 2 każde uderzenie miało wagę, a obecnie sam silnik wydaje się ten sam co w poprzedniej trzeciej części, a więc nie ma tu niczego nowego, a jedynie nakładka na to co już było.
W D4 jest wszystkiego za dużo – za duża mapa, za dużo miast, za dużo zadań, za dużo gadania, za dużo chodzenia, za dużo walki – brakuje miejsca na spokojne opowiedzenie historii, choćby była to historia na 2 godziny, ale bez nienaturalnego spowalniania gracza. Cała reszta - jeśli już musi być - powinna nastąpić później. Szkoda, bo historia bywa ciekawa, a postacie jak Lorat, Donan czy Vigo są o wiele lepiej napisane niż jakakolwiek do tej pory w grach z tej serii. Problem w tym, że to wszystko się po drodze rozcieńcza.
Detale… czcionka jest zwyczajna, bezduszna. Drzewko umiejętności posiada bardzo nienaturalny i upierdliwy w poruszaniu się design. Wygląd i animacje portali nie są atrakcyjne. Brakuje jakiegoś szybkiego sposobu na znalezienie drużyny dla wspólnego grania. Eventy resetują się zbyt szybko. Grafice brakuje tej schludności i przejrzystości, którą miało Diablo 2. Handel ograniczony to bezużytecznych (w 95%) żółtych przedmiotów, a unikatów i aspektów już nie...
Diablo 2 wydaje się, i jest prostackie. Rozgrywka i możliwości są ograniczone do bardzo niewielu miejsc. Można dniami katować Baala i jego sługusy, można tygodniami szukać sprzętu i run, nie ma nic poza Uber Tristram, co stanowiłoby wyzwanie, a rodzaje umiejętności jakie się nadają na najcięższe wyzwania też ograniczają się do dwóch na postać. Mimo tego wszystkiego Diablo 2 ma coś nieuchwytnego, coś dla czego chce się grać. Można powiedzieć, że Diablo 4, a nawet 3 robi większość rzeczy lepiej od swojego poprzednika, a jednak nie jest od niego lepsze, a nawet nie jest prawie tak dobre. W D2 gra się dla frajdy grania – coś, o czym chyba zapomina się od lat w branży gier. Gry zaczynają być drugą pracą, twórcy przygotowują mechaniki tak, aby grace siedzieli jak najdłużej, ale niekoniecznie bawili się przy tym dobrze. Inflacja zawartości, nie idąca z jakością. Ułatwienia interfejsu, nie idące z satysfakcjonującą rozgrywką. Skomplikowane historie, nie idące z interesującym ich przedstawieniem. Społeczeństwo osiągnięć, goniące po kolejne odznaczenia i trofea. Brak swobody, poczucia wolności i doświadczania dla doświadczania, a nie pędowi po nagrodę, której motywacja powinna być przy okazji, a nie celem samym w sobie. Diablo 4 z całym bagażem współczesnych bolączek po prostu zaczyna szybko męczyć.
Wolę prostotę i kameralność, dzięki którym łatwiej stworzyć swojskie środowisko niż bezdusznego molocha, nastawionego na kradzież mojego czasu, a nie dającego nic w zamian. Vampire Survivors to tępa rozgrywka, ale soczystość siekania przeciwników jest tam większa niż w Diablo 4.
Blizzard nie dostarczył najważniejszego – dobrej zabawy. Diablo w tytule zagwarantuje zysk sprzedaży, ale nie zagwarantuje miłości i kultowości graczy po wsze czasy, jak to było w przypadku Diablo 2 i Pana Zniszczenia. To chyba znak czasów i hiperkapitalizmu, który przesiąkł też gry komputerowe – nie można ich już zrobić organicznie, bo sępy z świata biznesu zabiją wszelką naturalność sztuki, aby dostarczyć rzemieślniczy produkt, mający na siebie zarobić, szczególnie gdy chodzi o kultowe serie – dziś wszystko jest na sprzedaż, a że sprzedaje się świetnie, nie widać szansy aby coś się zmieniło.
Trochę fuzja World of Diablo z nowymi Asasynami na silniku Diablo 3 oraz naleciałościami mobilnych gier, nastawionych na kradzież czasu gracza. Przeciętność żerująca na marce Diablo, którą nikt by się nie zainteresował pod innym tytułem. Jedyna nadzieja to dalszy rozwój gry i potencjał, który można wycisnąć balansowaniem rozgrywki, dodawaniem nowych rzeczy i poprawianiem tego co nie działa. Wyżej niż 7.5 raczej nie wyciągnie bez przejścia na nowy silnik, bo ten z 3 wypada po prostu blado podczas walki. Dostateczny z plusem to i tak niezła ocena, chociaż przy tytułach jak Diablo wymaga się perfekcji lub czegoś w okolicach to jest to chyba w obecnym klimacie i korporacji jaką stał się Blizzard niemożliwe.
Kapitalizm nie polega na tym aby coś było dobre tylko aby się sprzedawało, a aby się sprzedawało musi być zjadliwe dla większości, jednocześnie nie mogąc być zbyt wysublimowane, bo wtedy zmniejsza się grupa docelowa i rosną koszty produkcji. I takie właśnie jest Diablo 4 - fastfoodem, chociaż nie konsumuje się go szybko. Fastfoodem dzisiejszych czasów - drogim jak cholera, a jednak z ogromnym popytem. I to jest osiągnięcie oraz geniusz Blizzarda.
Uważam, że witch doctor to była strasznie głupio nazwana i niepotrzebna klasa. Od tego są druidzi/nekromanci. Ja bym chciał kogoś nowego, a nie wariacje istniejących. Paladynów brakuje jak najbardziej, ale ten zakon już nie istnieje, więc to by musieli być jacyś pokutnicy. Na pewno brakuje klasycznego rycerza.
Braki w mechanikach też można wymieniać i wymieniać. Szybkiego wyszukiwania drużyn, możliwości przesuwania ekwipunku na konsolach (skoro myszką można), bestariusza lub jakiegoś loga z questami i przede wszystkim - notatkami fabularnymi.
Fajnie gdyby dodatki uzupełniły mapę świata o całe Sanktuarium i można było zwiedzać lokację z Diablo 2 czy 3.
Fabularnie to szczerze mówiąc chętniej zobaczyłbym prequel w kolejnych częściach, bo kiedyś trzeba zakończyć ten konflikt, któremu nie służy na siłę wznawianie co nową odsłonę. W D3 wejście do Nieba była fajnym pomysłem, ale nie najlepiej zrealizowanym. Potencjał jest, ale znając Blizzarda i ich scenarzystów z innych gier, skończy się na tym że pojawi się jakaś tajemnicza siła z pustki, która wszystkim mieszała do tej pory albo dopiero zacznie, więc anioły i demony się zjednoczą by powstrzymać coś gorszego.
Dla mnie bijatyka powinna być 1 na 1, a nie asysty innych wojowników z tyłka. Jeszcze graficznie postacie wyglądają słabo jak na 2023, szczególnie gdy w tle takie ładne areny...
Niektórzy pletą tam kompletne bzdury, co nie zmienia faktu, że 6/10 to sprawiedliwa ocena, dodaj 1 jeśli jesteś fanem Diablo.
Zwróć uwagę, że jedyny dobry anioł okazał się czarny w poprzedniej części, a w intrze do D4 masz 3 białasów znęcających się i wykorzystujących czarnego. W D2 święta postać paladyna jest czarna. Czy to wszystko przypadek?
Zamiast robić nowe gry to kolejny remake. Zajebiście. Właściwie przez najbliższe 30 lat mogliby robić tylko remaki wszystkich gier z lat 90-2020... Po co robić Personę 1 i 2, jak można iść na łatwiznę z 3... Najpierw wydali gówniany port z psp, a teraz kolejna edycja.
W tej grze nie ma (jeszcze?) p2w. Ale problem Diablo 4 jest taki, że nie robi tego efektu wow co D1 czy D2, a jednocześnie bierze sporo męczących mechanik z obecnych czasów (jak otwarty świat czy milion nudnych questów), a także czuć miejscami wiele naleciałości D3. Cały boom bierze się z nazwy w tytule, inaczej to jest gra na 7-8/10. Graficznie też nie powala. Muzyka i klimat są, ale zbyt rozcieńczone w niepotrzebnych aktywnościach pobocznych.
Diablo za 300zł w erze PoE mija się z celem. To jak sprzedawać Fiaty za setki tysięcy, gdy Ferrari jest za darmo jako służbowe auto :P Ani graficznie nie wygląda imponująco, ani nie ma tam żadnej głębi, ani nie oferuje niczego nowego, właściwie płaci się jedynie za logo Diablo i Blizzarda. Wolałbym chyba Titan Questa 2, bo nisza na singlowe z opcją multi jest łatwiejsza do wypełnienia niż 100% onlinowy h&s, gdzie Path of Exile jest bezkonkurencyjne praktycznie po wsze-czasy.
Polska zawsze miała jedne z najdroższych gier na świecie. Czego nie sprawdzałem na steamdb to złotówki na czele w drożyźnie.
Od 20 lat nie zrobili dobrego Finala, trudno więc liczyć na cuda (rimejków, mmo nie licząc), chyba że wyjdzie im przynajmniej w to co celują - zrobić dobrego DMC z nazwą FF w tytule, wtedy kto wie...
Blizzard od 20 lat nie zrobił dobrej gry, więc nie wiem skąd jakieś żale…
Żeby to jeszcze było na jakieś normalnej platformie z 60 klatkami, rozdzielczością większą od 720p... A no tak, Yuzu.
Warto napisać o tym, że Steam to praktycznie ransomware. Chcę grać, a nie mogę - muszę mieć ich launchera i się dostosować. Kiedyś grałem w swoje do końca świata i jeden dzień dłużej, a dziś jak stwierdzą, że na danym systemie Steam już nie ruszy to koniec, mimo że gra może nawet być z ery Win 98.
Granie na PC to rak z tymi launcherami, a w dodatku nie idzie odsprzedać gry, co jest absurdem. Przecież mogłoby być coś takiego jak wycofanie licencji klucza z konta i możliwość odsprzedaży.
Internet popsuł także gry multiplayer, i to bardzo. Kiedyś, gdy spotykały się dwie indywidualności w rozgrywkach 1v1 to było ciekawie, bo każdy prezentował jakiś swój własny styl grania, a dziś już dzieciaki bez skilla przed premierą uzbrajają się w guidy z youtuba i każdy ostatecznie gra te same meta schematy, nie mówiąc o powszechności exploitów.
Pod względem fabuły Kotor, pod względem gameplayu Jedi Academy, a nawet Force Unleashed było lepsze od tego pseudo soulsowego drewna. Pierwsza część trąciła niskim budżetem, a druga to technologiczna porażka. Ten tytuł to jest maks 6/10 gdyby ogołocić go z licencji Gwiezdnych Wojen. Przyjemniej to mi się grało nawet w Star Wars Online, bo tam customizacja większa, ciekawsza fabuła i wybory.
Jaką ścianą? Łby dawno zostały już rozbite, tak że od początku wieku nic nie przebiło Fallouta, Baldura i Planescepa. Gry są co raz bardziej upraszczane i płytkie.
Chyba L powinien być złoczyńcą. Przez jego wizję sprawiedliwości Light musiał zostać bezwzględnym zabijaką, a gdyby dał mu spokój świat byłby lepszy, co z resztą się stało w połowie, ale głupi autor mangi postanowił naszczuć na bohatera cały alfabet detektywów :(
Shide z Summer Render spoko też. A w DBZ mimo wszystko Vegeta.
Jest nadzieja dla branży w przyszłości, że gry będą bardziej dojrzałe. Obecnie są raczej robione pod młodszych, w dodatku przez biznesmenów szukających jak najwięcej sposobów monetyzacji i manipulacyjnych zagrywek. Demografia społeczeństw z czasem jednak może zmienić target, szczególnie dla ludzi 60+, wychowanych na grach, którzy będą mieli więcej czasu na emeryturach. Jednak na razie i tak skoro większość gra w "karty i kafelki" to nie ma o czym mówić, po prostu pasjans.
A czy to nie jest tak, że ktoś nagrał video i udaje, że robi grę? :P
Jedynka była budżetowa, drewniana, fatalna mapa, męczący backtracking. Taki średniak 6-7/10 z fajnymi momentami, którego ratowała licencja SW.
Prawda jest taka, że jakby chciał zrobić remake albo remaster to odrazu by sypnięto kasą, ale na nowy produkt to nie. Branża jest w głębokim kryzysie i kisi się już od kilku lat, bo zbyt dużo władzy dostali biznesmeni a za mało pasjonaci i ambitni twórcy, którym zostało pracować na własną rękę. W dodatku na zachodzie co raz bezczelniej poczynają sobie środowiska skrajnie lewicowe.
Zniknęła, bo woke, desexualizacja, itp. sprawy.
Poza wyjątkami jeśli nie ma parcia na premierę i spokojnie czeka to wychodzi całkiem rozsądnie cenowo. Nawet gdybym kupił wszystko natychmiast po wydaniu to i tak nie ma czasu tego ograć.
Ja nie lubię nekromantów. To Blizzard w D2 sprawił że się nimi zainteresowałem. Uwielbiałem czary kości, w sumie grałem jak magiem tylko zamiast magii elementów fruwały kości wspierane golemem. Niestety w odróżnieniu od PoE nie dało się zrobić na nie buildów, bo tylko jeden aktywny na raz i brak aur by ich doboostować.
Zasadniczo lubię sam przywalić niż być zależnym od masy śmieciowych jednostek kontrolowanych przez ai, ale takie golemy to już potężne narzędzie, którym lubiłem leniwie latać i patrzeć jak akcja dzieje się sama bez klikania, w dodatku bezpiecznie na dystans.
Cholera Diablo jest zbyt ograniczone względem PoE by bawiło jak dawniej. Musi znaleźć kompromis pomiędzy infantylizmem, a przepchanym zawartością Path of Exile. Musi ewoluować w coś bardziej rozbudowanego.
Gry są za grzeczne, a ratowanie świata nieuniknione, szczególnie w jrpgach z mocą przyjaźni. Brakuje drużyn, które chcą zniszczyć świat albo mają zupełnie mało znaczące cele globalnie, ale egoistycznie dla siebie coś tam zyskują. W jrpgach również brakuje mi postępu - ciągle są bardzo statyczne jak w latach 90, brak w nich wyborów, możliwości zabijania postaci i tego wszystkiego co dostarczał Baldur czy Planescape.
Z nowszych produkcji, w których ratowanie świata przybiera bardzo nieoczekiwany obrót to Strangers of Paradise, zdecydowana perełka, niedoceniana, a dla zaznajomionych z Finalem Fantasy 1 to właściwie prawdziwa bomba. Jack to moja ulubiona postać z całego uniwersum FF. Brakuje więcej takich gier, mimo że tytuł miał dla mnie wiele wad zarówno graficznych jak i w mechanice (inflacja leveli i wysyp sprzętu, które się co chwila wymienia męczy), ale mimo wszystko bawiłem się świetnie, a historia poruszyła.
Artykuł z potencjałem, ale skupiony tylko na jednej grze, więc koniec końców czuję niedosyt.
Może na 7 pójdzie. Jest wiele gier ładniejszych i bardziej rozbudowanych, które na 10 chodzą.
I bardzo dobrze. W 90% gier poziom fabuły czy dialogów jest żenująco niski, może algorytm zrobi lepiej.
Brodaty nie był zachwycony, a ufam mu bardziej. Bez hypu, krytycznie, konkretnie. Nijaki interfejs, nijaka historia, nijakie wszystko i zbyt dużo naleciałości Immortal. Wydaje się, że gra jest skierowana dla młodszych, a wychowani na 1 i 2 inaczej na to patrzą niż jarające się wszystko co im sprzedaje korporacja nowe pokolenie.
Więc sprawa wygląda tak - jak urodziło ci się dziecko, a chcesz zagrać "jeszcze jedną" to uważaj aby nie ocknąć się, gdy będzie zdawało maturę.
Desexualizacja Ady Wong, zmieniony voice acting, inna muzyka, inny klimat, wycięta zawartość. Woke demaster za cene nowej gry AAA, a plebs się spuszcza. Dlatego nigdy nie będzie dobrze.
Branża umarła i teraz nie robi już nowych tytułów tylko spamuje remakami i remasterami, a plebs się jeszcze cieszy. Trzeba czekać chyba na GPT aż zacznie robić prawdziwe gry, wtedy jest nadzieja na powiew świeżości.
Chciałbym grę piłkarską z bazą danych FM''a i gameplayem... jakimkolwiek. Menadżerka w tej grze jest dla mnie za skomplikowana. FIFA czy PES to dno, że nie potrafią ogarnąć podstawowych licencji albo zrobić tak żeby patch mógł dodać wszystko. Ja lubię prostą karierkę jak ze starych FIF - podstawowe zadania zarządu, transfery, kontrakty, umowna rozbudowa infrastruktury, wybór sponsorów i tyle. Jedyne czego mi brakuje to agresywniejsze AI w działach na rynku, tak by z biegiem lat pojawiały się jakieś nowe potęgi czy coś. Zasadniczo największe zmiany zachodzą w drużynie gracza, reszta się jakby przygląda i udaje, że coś robi, więc dostajemy bardzo statyczne środowisko, chociaż nie wiem jak to wygląda w FM'ie,.
Niestety nie zawiedzie. Od XII wydają gówno, a się nadal sprzedaje. Za duży fanbase i marka, ale mam nadzieję że jak nie wyjdzie to dużo osób się w końcu odwróci.
Ja bym chciał grę, w której twórcy zrobią bazę danych i jakieś puste szablony tak aby można było sobie edytować każdą ligę świata, łącznie z formatem rozgrywek i liczba dywizji. Olać licencje raz na zawsze, po prostu dać narzędzia aby był potencjał na kompletną karierę - to tak w ramach fundamentów pod singlową piłkę.
Football Life 2023 jest spoko, ale jednak ograniczenia na silniku gry, która nie pozwala dodać więcej lig niż istnieje, chociaż stadionów można wklepać nieskończoność i sliderem przesuwać, tak niestety ligi i format rozgrywek wydają się być zabetonowane. No i to ciągle baza PES2021 ze wszystkimi jego bolączkami.
Dzisiejsze tryby kariery są zbyt opakowane upierdliwymi mechanikami, a ja liczę na prostotę z czasów FIFY06-15. Bez jakiś filmików, planów treningowych i innych zbędnych zapychaczy.
Gameplayowo najlepsza piłka dla mnie to chyba Winning Eleven z PSX''a, szczególnie J.League Jikkyo Winning Eleven 2001, w którym każda drużyna miała swoje przyśpiewki i stadion, a także SWOS, gdzie było mnóstwo lig, a siła drużyny miała znaczenie, a nie dziś w FIFIE czy PESie gra się z kimś teoretycznie dużo słabszym, a i tak nie czuć zbytnio różnicy, szczególnie cheatujące AI w grze Konami jest irytujące, bo nic nie potrafi w ofensywie, ale w obronie muruje i z dupy zawsze coś strzeli.
Co do rozgrywki onlinowej to brakuje mi soli piłki nożnej, czyli lig, tabeli, turniejów, statystyk, historii spotkań, itp. W trybie FUT walczy się o kamienie milowe w postaci ilości zwycięstw i ni jak się nie ma porównać do innych, brakuje tam klimatu piłki zupełnie. Nie grałem w onlinowego PESa, więc nie wiem jak tam to wygląda, ale zakładam że podobnie.
Football Manager jest dla mnie za skomplikowany, ale zazdroszczę tym co grają, bo fajnie odwzorowano tam wszelkie detale w formacie rozgrywek, nie mówiąc o kosmicznej bazie danych.
Co do kupowania FIFY co roku - głównie chodzi o reset postępu w FUT, niczym reset laddera w Diablo, tylko tu odpłatnie. Bardziej bym traktował to jako mmo, gdzie się płaci abonament roczny i dostaje wsparcie, są jakieś eventy (recykling, bo recykling, ale jednak) i można bawić się od zera, a dla wielu najlepszy okres gry to właśnie pierwsze 2-3 miesiące.
Ja nigdy nie skorzystam z tego chatu lgbt czy jak on tam się zwie, bo trzeba podawać nr telefonu i się rejestrować. Aby pogadać z prawdziwym człowiekiem 25 lat temu na chacie nie musiałem się nawet logować, wystarczyło wejść jako gość na wp, więc nie rozumiem po co miałbym zakładać konto aby pogadać z algorytmem.
Baldur dla mnie stał przede wszystkim polskim dubbingiem i wielością różnorodnych bohaterów.
Za dużo gier wychodzi ciekawych obecnie + gra jednak ma już 2 lata i komu zależało ten ograł, a ci wychodzą z premierową ceną, gdzie na PS5 jest za darmo.
Polska jest niestety krajem, która ma jedne z droższych cen gier na świecie. Za każdym razem jak patrzę na steamdb i ceny to jesteśmy na poziomie najbogatszych państw, praktycznie liczone jak strefa euro z Niemiec czy Wielkiej Brytanii. W USA przynajmniej mają dużo tańsze abonamenty Sony, a u nas mimo znacznie niższych zarobków ceny są zachodnie.
Bo profesjonalne studia to biznes - robią jak najtaniej i chcą sprzedać jak najwięcej, w dodatku pewno pracują tam rzemieślnicy, a ludzie z pasją jeśli jacyś są to zostają tłamszeni przez modele jakie narzucają korporacje.
Moderzy to pasjonaci, którzy nie są ograniczani, robią co chcą i jak chcą, a nie muszą. W dodatku brak terminów, mogą spokojnie latami ciułać, chociaż bywa że fani robią jakiś mały patch w dosłownie 5 minut, a wydawcy się zarzekają, że technologia im nie pozwoliła czegoś zrobić.
I po co ten sprzęt? Żeby zagrać w remake gry sprzed 3-5 lat? Ray tracing to bajer, a postęp graficzny jest ledwo widzialny. Porównajmy sobie gry z lat 90, a tych z dekady później - niebo, a ziemia. A teraz to już bez różnicy, większość z to marketingowy bełkot, który widać tylko na nieruchomych screenach. Wolałbym nawet poziom graficzny niższy aby kasa w produkcji poszła na jakość rozgrywki, fabułę i inne rzeczy. Możemy się bawić w wodotryski, a potem wchodzi indyk jak Hades i wszystko zmiata. Koszty gier dziś są niepotrzebnie wysokie. Horizon wygląda obłędnie na PS5 (najładniejsza gra w historii?), a i tak jest wydmuszką, która mnie znudziła i nigdy nie skończyłem.
Po zagraniu w Path of Diablo nie mógłbym już wrócić do oryginału. Blizzard jest k...wą, że zablokował mody w odświeżonej wersji.
Żadna gra, która miałaby tyle wad nie podobała mi się tak bardzo.
Fabularnie bardzo mi siadło, szczególnie gdy zna się historię z FF1, tutaj pięknie się wszystko spaja i dodaje głębi prostej historii oryginału. Postacie świetne, w końcu brak bandy dzieciaków ratujących świat. Jack to wybitnie napisana postać jak na standardy serii. Nie ma zbędnych dialogów, a mimo to udało się stworzyć chwytającą za serce opowieść, aczkolwiek widać że budżet ograniczył potencjał na coś jeszcze większego.
Dużo gameplayu, mniej paplaniny, to lubię w grach. Rozgrywka jest bardzo przyjemna, aczkolwiek początkowo trudna do opanowania. Gra tłumaczy mechaniki dosyć niejasno. Muzyka jest wspaniała, grafika niestety już bliżej 2012 niż 2022 roku, a loadingi dłuższe niż w innych grach na PS5 (na tej platformie grałem; dłuższe, czyli 5s, zamiast 1, ale jednak). Strasznie dużo przedmiotów i strasznie szybko stają się one bezużyteczne. Właściwie do endgamu sprzęt wymienia się co 5 minut co mnie męczyło. Balans mógłby być lepszy. AI kompanów jest bardzo przeciętne, a im wyższy poziom tym co raz bardziej niedomaga.
Grałem na PS5, loadingi są bardzo długie w porównaniu do innych gier (czyli jakieś 5s, zamiast 1-2, ale jednak).
Dużo klas, dużo grindu i szukania sprzętu. Dla fanów FF, Diablo i Nioha pozycja obowiązkowa.
Najbardziej poza ilością ekwipunku nie podoba mi się w tej grze system many. Tu nie ma kar za śmierć jak w innych grach tego typu, ale jest jedna... Otóż za przełamywanie wrogów zyskuje się maksymalne paski many, chyba do 6 maksymalnie. Początkowo są tylko 2 i to powoduje, że nie ma tutaj mowy o graniu klasą maga, używając jedynie czarów, ponieważ trzeba bić wrogów ręcznie by ów manę zyskać. I teraz problem jest taki, że gdy giniemy tracimy paski do domyślnych dwóch, przez co ciężej ubić bossa, bo daje to mniej możliwości na start. Ja lubię grać magami w tego typu tytułach, a tutaj niestety mechanika wymusza na mnie bardziej agresywne podejście na krótki dystans zamiast bezpieczną eliminację przeciwników z dystansu. Być może na jakiś endgamowych buildach da się ten problem zniwelować, ale to po 40 czy 50 godzinach gry, gdy się wszystko przejdzie, więc dla promila graczy, którzy na tyle długo zostaną przy grze. Ponadto są bardzo trudne DLC, które nie pozwalają grać na niższych poziomach trudności, aczkolwiek dodają extra mode, który wszystko to co opisałem wyżej niwelują, jako że cały czas mamy pełne paski many - być może druga skrajność, ale ogranicza nagrody, więc dla mnie uczciwa wymiana.
Nie aktualizuje 7 od wielu lat, nie zmienię systemu nigdy do zakupu nowego komputera, a jako że gram na konsoli to raczej nie prędko. Może dla Diablo 4 jakby okazało się dobre, bo bez myszki w takie coś to nie da rady.
Ja przeanalizowałem swoje typy i w sumie dałoby się wycisnąć z 9 więcej, a to i tak 5 punktów do lidera by zostało, a trafiłem w sumie tylko jedną giga sensacje: Korea-Portugalia. Nie da rady, im mniej się znasz na piłce tym większe masz szanse :P
Bardzo trudne spotkania do typowania 1/4. Dziwie się, że bukmacherzy dają większe szanse Argentynie, w której poza Messim nikt nic nie gra, a w Holandii wielu może ugryźć. Anglia niby nic wielkiego nie pokazuje, ale ma dobre wyniki, więc strach pomyśleć co będzie jak w końcu zaczną coś grać...
Bardzo proste typy w tej rundzie, jedynie może w meczu Japonii i Szwajcarii się coś wydarzyć, a tak pnę się w górę po beznadziejnej fazie grupowej, trafiam w końcu spotkania Polski, wygrywają faworyci, 100% skuteczność. Ambicja była na top1000 jak zawsze i jest na razie spokojne, więc fajnie.
Jak się komuś nie podoba to może wyjść i zmienić pracę lub zgłosić mobbing czy coś. Nie rozumiem ludzi, którzy godzą się traktować jak niewolnicy. Gdyby bym pracodawcą sam bym wykorzystywał takie ofiary co się nie potrafią zbuntować, a niestety dużo jest takich ludzi co zaciskają zęby, ale w życiu się nie postawią tylko będą przeklinać szefa pod nosem. Rozumiem ten przypadek z artykułu, czyli Azjatów, którzy są zaprogramowani od dziecka by robić dla pana i nie pyskować, ale dziwie się że na Zachodzie również jest tyle takich historii.
Ostatnio nic nie mogę trafić, 5/15 w tej kolejce spotkań. Obstawiajcie domy na Polskę lub remis, bo obstawiłem Argentynę, a nigdy jeszcze nie trafiłem meczu Polaków w tym typerze (od Euro 2016 chyba).
Miejsce 666, oby tak do końca, bo na więcej i tak nie liczyłem, za dużo wyników z czapy, a tam gdzie czułem niespodzianki akurat nie było. Spotkań naszej kadry nigdy nie umiem trafić. Jak obstawiam, że przegrają to nie przegrywają, jak remis/zwycięstwo to przegrywają...
Normalnych graczy to raczej nie interesuje. Platyny są dla ludzi z niską samooceną, którzy inaczej nie potrafią się dowartościować albo dla chorych na OCD.
Da się zrobić o wiele więcej, ale EA nie musi, bo i tak się sprzeda, także olewają wszystkie tryby i skupiają się na FUT. Problem w tym, że w wielu aspektach FIFA (bo nie wiem jak jest w przypadku innych) zalicza regres. Kiedyś było boisko treningowe, można było ustawiać ilu na ilu się gra, był bardziej przejrzysty interfejs i prostsza kariera, bez zbędnych filmików z negocjacjami, gier treningowych, które i tak wszyscy skipują. EA w ogóle nie wprowadza rozwiązań z innych gier, jak choćby NBA 2k, gdzie można jednym klawiszem przeprowadzić szybkie zmiany (obecnie w FIFIE da się tylko to co sugeruje gra, bez dynamicznego menu ze składem drużyny, gdzie w każdej chwili można powymieniać wybranych zawodników). Licencje są biedne, nie ma wszystkich reprezentacji (a gra w końcu nazywa się FIFA!), nie ma trybu eliminacji do mundialu czy Euro, nie ma jakiś trybów historycznych by pograć drużynami z lat 60, w starej oprawie i zasadach (w FIFIE2000 było można). Nawet licencja na LE czy LM jest tylko teoretycznie, bo brakuje osobnego trybu szybkiego turnieju dla Ligi Europy i Konferencji oraz brak licencji na wszystkie ekipy w tych rozgrywkach występujące. Brak narzędzi moderskich by fani sami mogli porobić turnieje. Brak potencjału na stworzenie bazy danych jak w FM'ie. Brak rozwoju licencji mniejszych lig jak polska. Ekstraklasa pojawiła się w 2006 i od tego czasu nie dodali choćby drugiej ligi, nie mówiąc o niższych. Brak rozwoju w tym kierunku boli, przez co kariera staje się uboga.
Brakuje tej serii jaj. Kiedyś był kody na ufo czy pioruny zabijające piłkarzy, dziś nie ma nic szalonego, a ja bym widział to tak, że są jakieś bardzo rzadkie losowe zdarzenia, jak fani robiący burdy, golasy wbiegające na boisko, rzucane przedmioty z trybun, kłótnie trenerów, cokolwiek dającego organiczność i życie tym spotkaniom. Cholera, nawet rac nie ma. W NHL mogą się naparzać, w FIFIE nie można nawet symulować faulów czy zagrać specjalnie ręką, ba, nawet bramkarz automatycznie wykopuje piłkę zamiast łamać specjalnie zasady. Wszystko jest statyczne, bezpieczne, ugrzecznione i pozbawione jakiejkolwiek naturalności.
Nawet FUT jest bardzo biedny, bo brakuje tam lig, turniejów, czegokolwiek poza suchymi punktami za zwycięstwa i kolejnymi kamieniami milowymi,, odblokowującymi lepsze nagrody. Brakuje expienia swoich ulubionych kart jak w 2k, tylko jest się skazanym na specjalne karty, które wyda EA, a co roku wydaje w sumie ten sam zestaw zawodników. Ciągle tylko są topowe ligi, holenderska, MLS, ewentualnie chińska, a mniejsze ligi jak ekstraklasa nigdy nie dostają zestawu specjalnych kart. Ikony są strasznie rzadkie i można grać kilka lat i nie trafić ani jednej (to ja), natomiast mimo tej rzadkości większość z nich jest gorsza od zwykłych złotych, nie mówiąc o specjalnych, choćby tych najtańszych.
Ta odsłona to jest jakieś nieporozumienie. Piłkarze poruszają się ciężko, podania niecelne, wszystko jakieś takie toporne, a bramkarze wpuszczają każdy strzał z daleka, nawet jeśli leci w środek uderzony przez piłkarza z niskimi statystykami strzału, piłka nadal odbija się pod nogi rywali w absurdalny sposób, a na dodatek każdy mecz sędziuje kobieta, co wybija jakąkolwiek imersje. Zmiany w Fucie również na minus, bo nowy system zgrania jeszcze bardziej ogranicza zamiast dać swobodę w budowaniu składów.
Dla mnie jedna z gorszych odsłon FIFY w historii. Koncepcja dobra by zrezygnować ze spamowania trickami, ale koniec końców gra męczy, bo wszystko w niej jest strasznie toporne i oskryptowane.
Ale to jest manipulacja EA. Trawa była już piękna i zielona lata temu. Po prostu ostatnie edycje miały wyblakowaną i brzydką na starej generacji by sztucznie podkreślić jaki to next gen nie jest piękny.
Cała trudność tej gry polega na tym, że nie ma zapisów i zaczyna się od totalnego zera. Gdyby nie to dałoby się grać, ale zbyt wiele elementów losowych powoduje, że się odechciewa.
Powinniśmy mieć ceny dotowane do zarobków jak Turcja czy Rosja, bo na zachodzie to 70zł nie robi im różnicy, 70 euro dla nas to już stanowczo za dużo.
Niska ocena, bo misja z wyścigiem jest nie do przejścia i blokuje praktycznie 3/4 gry. Oryginał był trudny, ale jednak łatwiejszy, tutaj nie dałem rady.
PS5 to martwa generacja. Brak gier, drożyzna, kiepska jakość padów. Nie do końca wszystko to wina Sony, ale sami też nie wiele robią aby to ratować. Jak dla mnie obecnie mamy ciemne wieki w branży i gdzieś daleko w przyszłości będą mówić o obecnym okresie jako o jednym z większych kryzysów i najgorszej generacji w dziejach. Jedynie indyki mogą coś pomóc bo AAA leży i nie widać aby prędko miało się podnieść.
Dlatego sprzedaję monety. Na jednej części tak średnio 600zł, a dużo nie handluje, tylko czasami, skład buduje na niewymiennych, a resztę ciułam, bo szkoda wydawać potencjalne pieniądze na coś, co za parę miesięcy będzie bezwartościowe. Czasem jakiś ban na transfery wleci (pod koniec cyklu życia FIFY gdy i tak już nie potrzebuję), ale co z tego jak w następnej edycji się resetuje, a nawet jak nie to zrobię nowe konto, i tak FIFA na siebie zarabia. Gdyby na poważnie się tym zająć to z pewnością dałoby się wyciągnąć grube tysiące (przy założeniu, że nie mamy szczęścia i nie wypadnie jednorazowo karta warta więcej niż to, co zbiera się rok). FIFĘ22 kupiłem w w marcu za 80zł, także wystarczy poczekać.
Gra się dzieje 7 milionów lat w przyszłości. Do tego czasu Ziemia zwolni, stąd dłuższa doba i 16 godzinne zegary (dla porównania za czasów dinozaurów dzień trwał 18).
To nie problem Rockstara tylko branży rozrywkowej ogólnie i zachodniego woke culture. Kiedyś jechali bo bandzie z takim Manhuntem, dziś właściwie są pod presją wielkiego brata lewicy.
Chciałbym aby w GTA lub grze podobnej ze zmianą postaci były dwie strony. Przykładowo seryjny morderca i policjant. Tak aby opowieść była pokazana z różnych perspektyw, z różnych warstw społecznych (granie jako prostytutka miałoby potencjał, poważniejsze klimaty jak w The Wire) a na końcu jakiś wybór, gdy obie postacie się spotykają w finale. Chciałbym też więcej motywów, zarówno w grach jak i filmach, gdzie nikt nie ma plot armora i protagonista nagle ginie by zastąpił go ktoś inny, zabieg który by mógł popchnąć gracza w wir zemsty lub pokazać jaki terror sieją ci źli. Jak w Pillarsach, choć to tylko prolog, czy Psychozie.
Breaking Bad nie zaczynał się źle. The Wire był bardzo nudny w pierwszym sezonie. Dopiero potem się rozkręcił i wszystko pięknie zazębiło. W sumie trochę jak przedłużony prolog ten pierwszy sezon był.
W minusach to przede wszystkim wyłączność Nintendo. Te gry się tam duszą i nie mogą rozwinąć skrzydeł przez to. Jeszcze pół biedy, gdyby Switch 2 wyszedł, ale mamy 2022...
GT to arcydzieło przy tej abominacji, jaką jest S. W sumie dużo klasyków dzieli ten los, bo w dzisiejszych czasach wyciska się znane marki jak cytryna byle zarobić, a duszy i jakości zero. A przemysł anime już w ogóle leży i kwiczy od dekady jak nie dłużej. Powielane schematy, fanserwis, co raz bardziej infantylna kreska, a do tego często cenzura.
Za bardzo idą w grafikę, za mało w jakość. Wole 10 gier jak Final Fantasy V niż jedną jak XV...
Bardzo dobra gra, dająca radochę jaką dziś gry bardzo rzadko potrafią dostarczyć. Klasyka. Obowiązkowa pozycja dla fanów old schoolowych jrpgów.
Nie opłaca się exów kupować od Sony, bo wszystkie w końcu są albo w Plusie albo teraz tym Gamepassowym Plusie, nie mówiąc już o tym że połowa z nich ląduje na PC ostatnio. Gdyby to było po 3-5 latach, ale tu w ciągu dwóch jest po sprawie. Oferta taka sobie, ale bywało znacznie gorzej. Jest Crash i dwa nonamy. Obecnie będzie ciężko dać coś fajnego, skoro większość już jest w abonamencie.
W grach brakuje wagi decyzji i konsekwencji. Tylko wariaci z Japonii jak Kojima czy Yoko Taro próbują, no ewentualnie trochę Wiedźmin.
Brakuje mi stałych, poważnych reperkusji, a także bardziej życiowych sytuacji po niemoralnych czynach, które zbyt często dają śmieszne korzyści finansowe, a powinny gigantyczne. Trzeba bardziej emocjonalnie angażować, a potem położyć na szali te emocje by był jakiś efekt. Zabicie randomowego npc'a takiej wagi nie ma. Tutaj potrzeba odważnych decyzji, psujących wręcz rozgrywkę. Przykładowo tanim kosztem zyskujemy środki i moce czyniąc całą grę śmiesznie łatwą, a to samo w sobie mogło by być karą dla gracza. Zbyt wiele jest tzw. "true endingów", które kończą wszystkie lub większość wątków szczęśliwym zakończeniem, brak tam lekcji że wszystko wymaga poświęceń. Z drugiej strony nie chciałbym też permanentnego rzucania w twarz wiecznie złymi wyborami jak w Wiedźminie, gdzie cała gra była tak praktycznie zbudowana.
Za mało jest psychologii w grach, wręcz ukrytych testów osobowości tak aby pewne sytuacje aranżować indywidualnie pod gracza na podstawie jego leków, słabości czy charakteru. Gry ciągle nie dojrzały do pewnego poziomu, za bardzo chcą być przyjemne dla gracza, dlatego brakuje pewnej odwagi w ich projektowaniu, każdy chce udobruchać jak największą ilość potencjalnych klientów by sprzedać produkt. Podczas gdy film czasami potrafi zostawić widza z niewygodnymi pytaniami w grze, w której trzeba spędzić nie rzadko około 100h, pewne "niedogodności" mogłyby spowodować szybki odpływ graczy.
Nic bardziej nie promuje takich zachowań niż samo życie. Cyniczne, zachłanne i drapieżne osobniki zostają prezesami korporacji, najwięksi bajeranci mają powodzenie u kobiet, kombinatorom żyje się najlepiej.
Chcą przyciągnąć nowych fanów, a starzy odchodzą, bo ta seria nie ma już nic wspólnego z tym, dzięki czemu ci fani w ogóle byli...
Co do braku otwartego świata nie wyobrażam sobie aby w 2023 (?) wydawać grę, w której idzie się po sznurku korytarzami jak w erze PSX'a. Chyba że na koniec klasycznie statek, mapa świata i endgame.
Zgadzam się z tym wszystkim, co napisane powyżej. Od siebie dodam, że najbardziej mnie frustrowało sztuczne blokowanie progresu. Po zagadaniu ze wszystkimi i zrobieniu wszystkiego na co pozwala gra nie szło iść dalej, tylko trzeba było czekać na kolejne godziny i dni, a przez brak mechaniki upływającego czasu poza dialogami gra zmuszała do powtórnego przeklikiwania tych samych dialogów tylko po to aby doczekać się danej godziny w celu progresu. Jest to idiotyczne rozwiązanie, szczególnie że w grze jest ławka na której można teoretycznie poczekać, ale tylko w sytuacji, gdy czeka się na towarzysza.
Brzydka gra z toną fetch questów, ekranami ładowania i nudnymi postaciami. Jedyne co im wyszło to muzyka.
Żeby jeszcze tak wprowadzić blokady regionalne na tryb FUT. Bez presji odgórnej nigdy się nic nie zmieni. Wystarczy, że jakiś większy kraj jak USA czy UK to wprowadzą i już będzie grubo po kieszeni.
Nie przepadam za kamerą i siermiężnym stylem walki z nowego GoW'a. Szkoda, że skopiowali co najgorsze z tamtej gry i wrzucili do czegoś co mogłoby być fajne z trochę innym podejściem do rozgrywki.
Pytanie jakie byłyby oceny gdyby nie nazywała się Diablo, i nie była robiona przez Bli$$ard. Oceny użytkowników na metacritic mówią same za siebie. Tutaj 5/10 byłoby na wyrost. To jest biedne D3, a już tamto było bardzo przeciętne i stylistycznie skandaliczne. Póki istnieje Titan Quest, Diablo 2 z modami, Grim Dawn i przede wszystkim PoE to w sumie ciężko będzie o coś lepszego. W popłuczyny Activision już nie wierzę, ale może uda im się w końcu zrobić dobrą grę (oby taką okazała się czwórka), bo ile lat można jechać na samej nazwie...
Dużo jak na tak drogą konsolę bez prawie żadnych gier po takim czasie. Tylko Nintendo ma w dupie PC, a Sony praktycznie prędzej czy później sprzedaje wszystkie exclusivy. Jak wyjdzie Switch „2” to zmiecie rynek.
Wspaniały soundtrack, parę mega klimatycznych scen, ale ostatecznie fabuła zawiodła, a gameplay był zbyt powtarzalny. Dla mnie nie ma materiału na sequel, chyba że będzie to zupełnie inna gra.
Brakuje Expanse. Wkurzała mnie Naomi, jej pretensjonalność, hipokryzja to może cechy postaci samej w sobie, ale ten brytyjski akcent był nie do zniesienia. No i jeden ważny aktor musiał odejść to go uśmiercili, a deus ex machiną irytująca typiara, z którą Holden w ogóle nie ma chemii przetrwała.
W Gotham mnie irytowała, ale Gordon to też było straszne drewno.
Infantylny design złoczyńców, z resztą jak wszystko odkąd zaczęło się S wygląda biednie, jest leniwym i tanim wyciskaniem z marki, odtwórcze i skupiające się na fan serwisie. Na stare lata Toriyamie się nie chciało rysować nowych rzeczy to przefarbował włosy na niebiesko i wielce nowa forma. Fanarty wychodzące latami po GT stoją na znacznie wyższym poziomie niż wszystko co jest pod szyldem S.
Za każdym razem boli mnie serce jak patrzę co robią z moją ukochaną marką. Lepiej było zostawić jak było albo zrobić coś jak Boruto, totalny sequel z nowym pokoleniem zamiast retconów i powtarzania tych samych motywów i ciągnięcia chronologii z Buu sagi zamiast wyjść gdzieś dalej. Wszystko jest bezpieczne, sterylne i tanie. Nawet nie ma organicznej przemocy, krwi i tych emocji co kiedyś.
Jestem bardzo ciekawy kto na tym lepiej wyjdzie. EA, które od lat nie zrobiło dobrej gry czy FIFA, która w ogóle nie ma doświadczenia, ale będzie zdeterminowana żeby dobrze wypaść od początku i zatrudni ogarniętych ludzi, a gracze w końcu dostaną turniejową piłkę z prawdziwego zdarzenia, ze wszystkimi reprezentacjami, kwalifikacjami, itd.
Bajery, marketing i zbytek. Całe życie jadę na najtańszych klawiaturach czy myszkach i długo trzymają. Cały tej gejmingowy sprzęt to wyciskanie kasy. Na poważne granie prosom pomoże, ale zwykły gracz nie skorzysta nawet z połowy funkcji jakie oferują.
Szkoda że poszli w mmo i DMC. Bardziej czekam na DQ, bo chociaż wierne korzeniom serii, a te nowe FF to mega porażki :(
Travis Bickle nie jest złoczyńcą tylko bohaterem, chwasty trzeba wyrywać. Dla mnie antybohaterem jest Batman, który zamiast zabijać złych ciągle ich wsadza do więzienia, a oni uciekają i robią jeszcze większy syf, w wielu wypadkach jedynie po to żeby sprowokować Batmana i się na nim zemścić.
Dodałbym jeszcze N z Death Note - autystyczne dziecko wciskające swój kit sprawiedliwości przez który świat ostatecznie pozostał z przestępcami.
Ja już nie czekam na nic od Blizzarda, bo tej firmy już nie ma, została tylko nazwa, ale ludzie ją tworzący się zmienili. To tak jakby nagle cały skład Iron Maiden wymienić i liczyć, że będą chociaż w połowie tak dobrzy. Nie będą.
To nawet nie jest top3 najlepszych gier tego studia. Recykling, brak fabuły, słaba grafika, drewniany system walki jak to w każdych soulsach, do tego kiepski balans oraz problemy techniczne. Obok arcydzieła to nawet nie stało.
Bo większość jest słaba lub przeciętna, a nawet jak trochę lepsza, to i tak nic godnego zapamiętania na dłużej. Trzeba czekać na perełki, bo raz na kilka lat się zawsze coś trafi. Amerykański rynek teraz trochę cierpi, bo zamiast na fabule skupiają się aby było jak najwięcej mniejszości upchniętych. Mam nadzieję, że koreański nie ucierpi na tym, że staje się popularny i zaczną dopasowywać się do zachodu za bardzo. Od dekady prawie oglądam i byłoby smutno stracić taką odskocznie.