Nienawidziłem pustyni w Diablo 2, ale nigdy jej nie zapomnę. Oto 10 pustynnych światów, które zapisały się w mojej pamięci
Ciężko jest zaprojektować dobrą pustynię w grach – w poniższej liście znajdziecie przykłady tych gier, w których pustynny etap zapamiętałem i które wspominam. Nawet jeśli nie zawsze mile.
- Journey było podróżą przez wyjątkowo dźwięczną i tajemniczą pustynię
- Assassin’s Creed Origins to być może wciąż najlepiej wykonana pustynia w historii gier
- Mad Max to adaptacja filmu, która nie jest adaptacją filmu
- Dune 2 i Dune 2000 wymyśliły pomarańczowy filtr meksykański (oraz definicję RTS)
- Final Fantasy X – pustynia było tylko etapem, ale zapadała w pamięci
- Diablo 2 i Lut Gholein – nienawidziłem tego miasta!
- World of Warcraft – śmierć w Crossroads i droga przez Durotar do Orgrimmaru
- Uncharted 3 pokazuje, jak powinny wyglądać gry akcji na pustyni
- Fallout: New Vegas było pustynią radioaktywną, ale wciągającą
- Counter-Strike i de_dust2 to pustynia, na której poznałem Waszą matkę
To było niezwykle, rekordowo gorące lato w Polsce. Wokół już jesień, więc możemy już tęsknić za słońcem. Spróbujmy zagłębić się w te wyschnięte, spękane, wyprażone słońcem światy gier, w których powstały najlepsze, najwspanialsze pustynie – lub po prostu takie, które zapamiętaliśmy.
Ale na przekór tego, co napisałem powyżej, zaznaczę: nie przepadam za pustynnym biomem w grach. Niezwykle często były to bowiem biomy nudne, przewidywalne, puste, a pustynne etapy wypadały zwyczajnie nużąco . Utrzymane w jednym, żółto-pomarańczowym kolorze przestrzenie nie zachęcały do eksploracji. Na gry komputerowe, w których mam zwiedzać pustynię, nawet dziś więc patrzę z rezerwą. Ale są takie, które zapamiętałem, a które warto zwiedzić i zgubić się w nich w czasie poszukiwań oazy. Zapraszam do więc do subiektywnego przeglądu najlepszych, najważniejszych dla mnie pustyń w grach komputerowych – wybieram te, które zapadły mi w pamięć. Obok tych najwspanialszych pojawią się jednak również te, których nie cierpiałem – a jednak, spędziłem na nich zbyt wiele czasu, aby je w poniższym zestawieniu pominąć.
Journey było podróżą przez wyjątkowo dźwięczną i tajemniczą pustynię
Producent: thatgamecompany
Rok wydania: 2012
Journey było hitem na PS3 i grą, która miała prezentować techniczne możliwości konsoli. Krótka, ale satysfakcjonująca, „niema” choć zadziwiająco wybrzmiewająca. Journey było eksperymentem, grą pod wieloma względami oryginalną, a przecież opierającą się na w gruncie rzeczy utartych schematach zręcznościowego platformera, prostych zagadkach i coopowej współpracy.
Pustynia w Journey prezentowała się spektakularnie i prawdę mówiąc, robi wrażenie również dzisiaj. Piasek „świeci się”, odbijając słońce, tworząc niekiedy wrażenie, jakbyśmy zjeżdżali po wydmach usypanych z drobinek złota i diamentów. Nie był to otwarty świat, ale poziomy były na tyle rozległe, że gracz miał wrażenie drogi przez pozbawioną granic piaszczystą krainę. Nie brakowało zresztą również pewnej enigmatycznej, podkreślonej dźwiękami i rytmiką narracji, która nurtowała, bo jej znaczenie nie było oczywiste i eksponowane. Pustynia ta była nie tyle światem do eksploracji, co po prostu tajemnicą. Być może taką, której do końca nie da się rozwikłać i zrozumieć, ale na pewno pozostawi w nas wrażenie, jakbyśmy wrócili z magicznego rajdu.

