World of Warcraft – śmierć w Crossroads i droga przez Durotar do Orgrimmaru. Nienawidziłem pustyni w Diablo 2, ale nigdy jej nie zapomnę. Oto 10 pustynnych światów, które zapisa
- Journey było podróżą przez wyjątkowo dźwięczną i tajemniczą pustynię
- Assassin’s Creed Origins to być może wciąż najlepiej wykonana pustynia w historii gier
- Mad Max to adaptacja filmu, która nie jest adaptacją filmu
- Dune 2 i Dune 2000 wymyśliły pomarańczowy filtr meksykański (oraz definicję RTS)
- Final Fantasy X – pustynia było tylko etapem, ale zapadała w pamięci
- Diablo 2 i Lut Gholein – nienawidziłem tego miasta!
- World of Warcraft – śmierć w Crossroads i droga przez Durotar do Orgrimmaru
- Uncharted 3 pokazuje, jak powinny wyglądać gry akcji na pustyni
- Fallout: New Vegas było pustynią radioaktywną, ale wciągającą
- Counter-Strike i de_dust2 to pustynia, na której poznałem Waszą matkę
World of Warcraft – śmierć w Crossroads i droga przez Durotar do Orgrimmaru
Producent: Blizzard Entertainment
Rok wydania: 2004
Absolutnie kochałem Crossroads z World of Warcraft – małą wieś położoną na pustyni Northern Barrens. No dobrze, nie na pustyni, bo Barrens to raczej sawanna, ale akurat w drodze z Crossroads do Orgrimmaru przechodziliśmy przez Durotar, a tam robiło się bardzo pustynnie.
Crossroads było małą osadą Hordy dla niskich poziomów, która sprawiała, jakby znajdowała się w centrum świata. Trafiali tu gracze kierujący orkami, taurenami, trollami czy krwawymi elfami, a osada była połączona „flajkami” (przewożącymi nas wiwernami) z resztą kontynentu. W wiosce i okolicach było sporo zadań typu: „zabij 10 dzików, żeby ocalić świat”, ale też WOW w czasach swoich pierwszych dodatków miał mnóstwo tego typu aktywności. W wiosce był kowal i wielu innych vendorów i spędzało się tam całkiem sporo czasu. Niedaleko leżały wzgórza i pierwszy 5 osobowy dungeon w grze, Wailing Caverns. Przez wzgląd na fakt, że Crossroads było odwiedzane przez nisko poziomową Hordę dopiero co raczkującą w świecie gry, często więc zdarzały się najazdy Aluchów (Aluchy to takie mniej poprawne polityczne określenie na obrzydliwą, drugą frakcję gry, Alliance, czyli Przymierze), którzy uprawiali player killing. Przeradzało się to niekiedy w niezłe, spontaniczne bitwy dla wielu graczy.
Gdy już byliśmy gotowi, mogliśmy ruszać dalej – przez Durotar w stronę stolicy Hordy, Orgrimmaru. Ta robiła ogromne wrażenie – wielkie mury i brama wyrastała nagle na skalistym pustkowiu, na którym żyły centaury czy harpie. Dobrze wspominam tamten czas, w którym w sumie nie wiedziałem, jak dobrze grać w WOW-a, a jednak bawiłem się wspaniale, bo cała moja zabawa polegała na eksploracji i szukaniu własnej historii.

