Gorky 17 to produkcja, która pod tytułem Odium trafiła na Zachód, jako jedno z pierwszych polskich dzieł odniosła tam sukces. Metropolis Software stworzyło ciekawą mieszankę taktycznej gry RPG i przygodówki z domieszką survival horroru.
Metropolis Software było jednym z pierwszych polskich studiów deweloperskich, któremu udało się odnieść sukces na Zachodzie. Ów zespół od momentu założenia w 1992 roku zapisał się na kartach rodzimej historii branży za sprawą gier Teenagent czy choćby Książę i Tchórz, aż w końcu postanowił opracować produkcję znacznie większego kalibru niż większość jego dotychczasowych dzieł.
Owocem tego pomysłu było Gorky 17, czyli projekt łączący elementy trzech gatunków: gier RPG, przygodowych i taktycznych, wzbogacając te mieszankę o domieszkę survival horroru. Czy to mogło się udać? Cóż, całość okazała się na tyle interesująca, że pod swoje wydawnicze skrzydła wzięło ją słynne studio Monolith Productions, wypuszczając ją za oceanem pod tytułem Odium.
Przypomnijmy sobie, co takiego Gorky 17 miało nam do zaoferowania i spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy po blisko 27 latach od premiery wciąż dałoby się w to grać.
Ten cykl nie jest częścią naszego działu Premium. Decydując się na zakup abonamentu, możesz jednak pomóc w tworzeniu większej liczby takich tekstów. Dziękujemy.
Kup Abonament Premium GRYOnline.pl
Na początek odrobina prywaty, gdyż Gorky to jedna z kilku serii, które miałem przyjemność poznawać na opak. Najpierw bowiem zagrałem w Gorky Zero, czyli skradankę wypuszczoną w 2003 roku, do której przypięto łatkę polskiego Splinter Cella. Więcej na jej temat pisałem w jednym z zeszłorocznych artykułów spod tego szyldu, toteż tutaj wspomnę jedynie, że choć na pierwszy rzut oka obie produkcje nie miały ze sobą zbyt wiele wspólnego, to jednak dzieliły ze sobą tematykę political fiction oraz protagonistę.

Gorky 17 to nazwa sowieckiego tajnego miasta na terenie Rosji, skrywającego równie tajną placówkę wojskową, które z nieznanych przyczyn zostało zrównane z ziemią przez wojsko. Akcja gry toczyła się w 2008 roku (co w momencie jej premiery oznaczało niedaleką przyszłość), kiedy to na terenie byłej rosyjskiej bazy na polskiej ziemi, wówczas należącej już do NATO, odkryto bliźniaczy kompleks. Decyzja o pozostawieniu tego miejsca w nienaruszonym stanie okazała się brzemienna w skutki, bowiem niedługo później pośród ruin zaczęły panoszyć się groteskowe, zmutowane stworzenia będące hybrydami ludzi i zwierząt. Na miejsce został wysłany kanadyjski żołnierz Cole Sullivan, stojący na czele oddziału, którego zadaniem było zbadanie sytuacji, nim sprawy całkowicie wymkną się spod kontroli.
W ten sposób rozpoczynała się opowieść, która może nie zrywała czapek z głów, ale i tak potrafiła zainteresować. Dzięki temu, że z czasem dołączały do nas rozmaite postacie, nie brakowało tu intryg i zdrad.

Pamiętam, że choć przygotowując się do gry w Gorky 17, miałem wrażenie, że będzie mnie czekać trudna przeprawa (bo moja głowa musiała przestawić się z typowo skradankowego pomysłu na rozgrywkę, na którym oparto Gorky Zero), ostatecznie wcale nie było tak źle. Omawianą produkcję stworzono bowiem w oparciu o trzy łatwe do przyswojenia składniki.
Podczas rozgrywki zajmowaliśmy się eksploracją lokacji w czasie rzeczywistym, co wówczas określano mianem komponentu przygodowego. Przemierzając ciemne uliczki i klaustrofobiczne wnętrza, wchodziliśmy w interakcję z otoczeniem oraz prowadziliśmy rozmowy z postaciami. Te ostatnie pozwalały na dokonywanie wyborów, dzięki czemu nie byliśmy sprowadzani do roli biernego obserwatora.
Jako że w świecie gry roiło się od przerażających hybryd, a my wcielaliśmy się w żołnierzy z krwi i kości, nie brakowało tu okazji do walki. Gdy sięgaliśmy po broń, akcja przełączała się na tryb turowy, podłoże pokrywało się siatką kwadratowych pól, a naszym zadaniem było rozmieszczenie oddziału i wykorzystanie jego możliwości w taki sposób, by jak najbardziej dać popalić adwersarzom.

Podczas danej tury gra pozwalała przemieścić się o ograniczoną liczbę pól, co potrafiło napsuć odrobinę krwi. Metropolis Software zdecydowało się bowiem sztucznie ograniczyć możliwości poszczególnych giwer, przez co z pistoletu można było strzelać tylko na wprost, zaś chcąc oddać strzał po przekątnej, trzeba było sięgnąć po karabin. Inna sprawa, że starcia nie należały do przesadnie trudnych. Choć przed laty było mi daleko do taktyczno-turowego mistrzostwa (no dobra, nic się w tej kwestii nie zmieniło), to jednak byłem w stanie bez trudu ukończyć tę produkcję.
Na osobną wzmiankę zasługują jeszcze elementy RPG. W Gorky 17 za zabijanie przeciwników otrzymywaliśmy punkty doświadczenia, co pozwalało stopniowo rozwijać poszczególne postacie, czyniąc je coraz skuteczniejszymi żołnierzami.
Pod względem mechaniki Gorky 17 dobrze zniosło próbę czasu. Nieco gorzej mają się sprawy z grafiką, bowiem deweloperzy postawili na trójwymiarowe modele postaci i przeciwników, na których blisko trzy dekady mocno odcisnęły swoje piętno. Z drugiej strony prerenderowane tła wciąż trzymają bardzo wysoki poziom. Tym co jeszcze może się podobać, jest soundtrack, pod którym podpisał się słynny polski kompozytor Adam Skorupa. Klimatyczne, militarne utwory nadal potrafią wpaść w ucho.

Choć sam bardziej cenię sobie Gorky Zero (wybacz, drogie Metropolis, ze skradankami wciąż jest mi zdecydowanie bardziej po drodze), to jednak jestem w stanie zrozumieć zawód fanów Gorky 17, którzy nie doczekali się bezpośredniej kontynuacji omawianej pozycji. Nie oznacza to jednak, że nigdy nie było widoków na powstanie takiej produkcji.
W 2011 roku sprawująca pieczę nad marką firma TopWare zapowiedziała bowiem Gorky 21, czyli pełnoprawną drugą odsłonę tego cyklu, której stworzenie powierzyło zespołowi The Farm 51. Niestety po tym ogłoszeniu nabrano wody w usta, a cisza w temacie trwała aż do marca 2014 roku. Wówczas to ujawniono, że prace nad Gorky 21 zostały wstrzymane, jednocześnie obiecując, że szanse na ich wznowienie są spore. Po dwunastu latach od tego momentu śmiało można jednak uznać, że owe plany spaliły na panewce, a Gorky 21 nie ma już szans na debiut.
Szkoda, bo autorzy mieli aspiracje, by stworzyć swego rodzaju polskiego Fallouta. Gra miała bowiem przenieść nas do postapokaliptycznego świata zdewastowanego przez wojnę nuklearną, który żołnierze przemierzaliby ze steampunkowym orężem w dłoniach i z nanotechnologicznymi ulepszeniami w swoich ciałach.

W chwili pisania tych słów Gorky 17 bez problemu można kupić na platformach Steam oraz GOG. W obu przypadkach ich regularna cena wynosi 45,99 zł. Na pudełkowe wydanie trzeba natomiast przygotować co najmniej kilkaset złotych; taniej można kupić wydania płytowe, które swego czasu były dołączane do czasopism.

Retro Gaming
Cykl Retro Gaming rozwijamy od października 2023 roku. Polecamy teksty wchodzące w jego skład. Poniżej linkujemy do pięciu poprzednich odcinków:
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
GRYOnline
Gracze
Steam
2

Autor: Krystian Pieniążek
Współpracę z GRYOnline.pl rozpoczął w sierpniu 2016 roku. Pomimo że Encyklopedia Gier od początku jest jego oczkiem w głowie, pojawia się również w Newsroomie, a także w dziale Publicystyki. Doświadczenie zawodowe zdobywał na łamach nieistniejącego już serwisu, w którym przepracował niemal trzy lata. Ukończył Kulturoznawstwo na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Prowadzi własną firmę, biega, uprawia kolarstwo, kocha górskie wędrówki, jest fanem nu metalu, interesuje się kosmosem, a także oczywiście gra. Najlepiej czuje się w grach akcji z otwartym światem i RPG-ach, choć nie pogardzi dobrymi wyścigami czy strzelankami.