Dla twórcy The Blood of Dawnwalker sprzedaż jest sprawą drugorzędną. Uważa, że dobre tytuły zawsze znajdą odbiorców, a skupianie się na maksymalizacji zysków skazuje je na porażkę.
Gry wideo to przede wszystkim biznes. Jest to zrozumiałe, ponieważ zarówno wydawcy, jak i deweloperzy chcą odzyskać zainwestowane pieniądze oraz zarobić wystarczająco dużo, by sfinansować kolejny produkt. Mimo to reżyser The Blood of Dawnwalker uważa, że sprzedaż powinna być traktowana drugorzędnie, aby być w stanie stworzyć dobry tytuł.
Obecnie można odnieść wrażenie, że większość deweloperów tworzy gry w taki sposób, aby jak najbardziej zmaksymalizować zyski. Długowieczne gry usługi stały się marzeniem wielu wydawców, a wszechobecne wcześniejsze dostępy, drogie skórki i cyfrowe bonusy są już standardem.
Miło więc usłyszeć, że dla Rebel Wolves osiągnięcie jak największej sprzedaży nie jest priorytetem. Reżyser The Blood of Dawnwalker, Konrad Tomaszkiewicz, oraz artysta środowiskowy, Adam Payet, udzielili niedawno wywiadu dla Radio Times, w którym opowiedzieli m.in. o celach sprzedażowych. Zapytany o to, czy studio musi sprzedać jakąś konkretną liczbę kopii, aby stworzono kontynuację, Tomaszkiewicz odpowiedział, że nie myśli w taki sposób.
Reżyser Dawnwalkera przekazał, że wszyscy założyciele Rebel Wolves są deweloperami i chociaż pieniądze są potrzebne, aby opracować kontynuację, przede wszystkim chcą stworzyć dobrą produkcję. Twórca uważa, że projektowanie gier wyłącznie z myślą o jak największej sprzedaży skazuje takie projekty na porażkę. Z kolei solidny tytuł zawsze znajdzie odbiorców.
Nie chcemy mierzyć naszej gry w sprzedanych milionach egzemplarzy. Oczywiście, trzeba mieć pieniądze, żeby stworzyć kolejną część, ale chcemy stawiać przed sobą wyzwania i wyznaczać cele w taki sposób, aby zaspokoić nasze artystyczne potrzeby. Wolałbym oceniać grę na podstawie opinii fanów i tej energii, kiedy im się podoba. A także, jeśli to możliwe, może jakiejś nagrody, która byłaby osiągnięciem dla nas, artystów. Nie chodzi o sprzedaż, ponieważ sprzedaż jest sprawą drugorzędną. Wierzę, że jeśli gra jest dobra i się broni, to także się sprzeda. Ale jeśli myślisz o sprzedaży podczas produkcji gry i starasz się ją zaprojektować tak, by osiągnęła jak najlepszą sprzedaż, to się nie uda.
Z pewnością jest to wypowiedź, która może spodobać się graczom. Czy takie podejście przełoży się również na sukces komercyjny The Blood of Dawnwalker, okaże się dopiero po premierze. Przypomnijmy, że gra zadebiutuje 3 września na PC oraz konsolach PS5 i XSX/S.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).