CD Projekt Red ma ambitne plany na kolejne lata, ale nie zamierza realizować ich za wszelką cenę. Michał Nowakowski opowiedział o przyszłości Wiedźmina, jednoczesnym tworzeniu kilku dużych gier oraz konsolach, które jego zdaniem „przetrwają burzę”.
Niedawna rozmowa Michała Nowakowskiego z serwisem The Game Business okazała się prawdziwą kopalnią informacji na temat obecnej sytuacji oraz przyszłości CD Projektu Red. Joint CEO polskiej firmy mówił m.in. o podejściu do kwestii finansowych, decyzji o udostępnieniu za darmo remastera Wiedźmina 3 oraz kulisach problematycznej premiery Cyberpunka 2077. Na tym jednak ciekawych tematów nie zabrakło.
Jednym z poruszonych wątków był remake pierwszego Wiedźmina, zapowiedziany hen w 2022 roku i tworzony przez polskie studio Fool's Theory. Jak wyjaśnił Nowakowski, projekt wymaga nieco więcej czasu z powodu „pewnych zależności technologicznych” związanych z Wiedźminem 4.
Nie jest to zresztą zupełnie nowa informacja. Już wcześniej CD Projekt informował, że rozwój remake'u został częściowo zintegrowany z produkcją „czwórki”. Chodzi przede wszystkim o przygotowanie odpowiednich narzędzi, assetów i procesów, które później mają usprawnić prace nad odświeżoną wersją przygód Geralta. Ma to szczególne znaczenie w związku z przesiadką CD Projektu Red z autorskiego REDengine na Unreal Engine – Wiedźmin 4 ma niejako wyznaczyć technologiczny standard dla kolejnych wiedźmińskich produkcji korzystających z silnika Epic Games.
Nowakowski odniósł się również do przyszłości konsol. Jego zdaniem pomimo rosnących cen sprzętu i niepewności dotyczącej terminu debiutu następnej generacji PlayStation i Xboxa urządzenia tego typu nigdzie się nie wybierają.
Nie martwię się. Konsole są nadal niezbędne do poszerzenia grona odbiorców na poziomie casualowym lub pół-casualowym. Ważne jest, aby gra była łatwa do włączenia i dawała przyjemność – stwierdził Nowakowski zapewniając, że jest głęboko przekonany, iż konsole „przetrwają tę burzę”{/cytat}.
Co ciekawe, ewentualne opóźnienie PS6 czy następcy Xboxów Series X/S nie stanowi dla CD Projektu Red większego problemu. Jeśli w momencie premiery Wiedźmina 4 gracze wciąż będą korzystali przede wszystkim z PS5 i XSX.S, studio zamierza się do tego dostosować.
{cytat}Sposób, w jaki docieramy do graczy, nie ma większego znaczenia. Treść jest najważniejsza. A jeśli jest ona odpowiednia, ludzie znajdą sposób, by z niej korzystać. Jeśli ludzie będą grać na PS5 i Xboxach Series X/S, kiedy wprowadzimy naszą grę na rynek, to właśnie tam ona trafi. Znajdziemy model biznesowy, który będzie dla nas odpowiedni, który będzie odpowiadał graczom, i tyle – wyjaśnił jeden z szefów CD Projektu Red.
Nowakowski przyznał, że deweloperzy zawsze chcieliby otrzymać możliwie najmocniejszy sprzęt, aby móc realizować najbardziej ambitne pomysły. Jeśli jednak nowa generacja pojawi się późno, niektóre rozwiązania mogą zostać odłożone na przyszłość.
Co ciekawe, podobne podejście do późniejszego nadejścia dziesiątej generacji przedstawił niedawno Konrad Tomaszkiewicz, szef Rebel Wolves i reżyser The Blood of Dawnwalker. Były deweloper CD Projektu red przyznał, że brak nowych konsol jest wręcz korzystny dla jego studia.
Osobnym problemem pozostaje przyszłość fizycznych wydań gier. Nowakowski podkreślił, że CD Projekt Red nie ma wpływu na decyzje producentów konsol dotyczące nośników. Jeśli więc w momencie premiery Wiedźmina 4 Sony rzeczywiście nie będzie już tworzyło płyt, polska firma nie da rady tego zmienić.
Nie oznacza to jednak, że CD Projekt Red zamierza całkowicie zrezygnować z fizycznego wydania swojej kolejnej wielkiej produkcji.
Jesteśmy wielkimi zwolennikami tego, by ludzie mieli dostęp do namacalnych przedmiotów kolekcjonerskich. Więc niezależnie od sytuacji na pewno przygotujemy pudełko. Będzie to pudełko zawierające pewne dodatki. Coś, co będziecie chcieli otworzyć i czym będziecie się cieszyć – zapewnił Nowakowski.
Sporo miejsca w rozmowie poświęcono również jednej z największych zmian zachodzących obecnie w CD Projekcie Red. Przez około dwie dekady studio koncentrowało się przede wszystkim na jednym dużym projekcie naraz. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej – równolegle rozwijane są Wiedźmin 4, Cyberpunk 2 oraz zupełnie nowe nowa marka, gra o nazwie kodowej Hadar. Oczywiście nie wolno przy tym zapominać o Pieśniach przyszłości czy remasterze Wiedźmina 3.
Nowakowski przyznał, że stoją za tym nie tylko względy biznesowe. Twórcy mają wiele pomysłów, ale jednocześnie zdają sobie sprawę, że przy dotychczasowym modelu pracy w trakcie swojej kariery byliby w stanie zrealizować tylko część z nich. Celem jest więc stworzenie struktury pozwalającej opowiadać więcej historii bez obniżania ich jakości.
Docelowo CD Projekt Red chciałby być w stanie wypuszczać dwie lub trzy duże gry w relatywnie krótkim odstępie czasu. Każdym z projektów zajmowałby się osobny zespół, z własnym kierownictwem i jasno określoną wizją. Nowakowski nie ukrywa jednak, że taki model ma swoje granice.
Odrzucamy wiele pomysłów, ponieważ uważamy, że nie bylibyśmy w stanie zrealizować ich z odpowiednim skupieniem – wyjaśnił.
Dotyczy to również projektów powstających we współpracy z zewnętrznymi studiami. CD Projekt Red angażuje swoich pracowników w takie produkcje, aby mieć pewność, że partnerzy odpowiednio rozumieją uniwersa Wiedźmina czy Cyberpunka, a fabuła, oprawa audiowizualna i pozostałe elementy pozostają zgodne z wizją firmy.
Nowakowski podkreślił przy tym, że ambicje muszą mieć swoje granice. Studio chciałby realizować jeszcze więcej projektów, ale zbyt gwałtowne zwiększanie ich liczby mogłoby przynieść odwrotny efekt.
Bardzo chcielibyśmy zrobić więcej. Problem w tym, że nasze możliwości są ograniczone. Gdybyśmy bowiem rozszerzyli zakres działań, wszystko by się rozpadło – dodał.

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.