Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 13 kwietnia 2009, 17:32

AgreGOLmat (4 - 10 kwietnia 2009)

Czy gry są sztuką? Czy też może sztuką są tylko poszczególne elementy, powstające w trakcie produkcji tychże? Wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy jest to chyba jedno z niemożliwych do rozstrzygnięcia pytań. Oczywiście można się spierać, można przerzucać argumentami, ale ostatecznych wniosków i tak nie da się wyciągnąć. Pytanie dlaczego, skoro gry video zdążyły już odcisnąć niezmywalne piętno na

Czy gry są sztuką? Czy też może sztuką są tylko poszczególne elementy, powstające w trakcie produkcji tychże? Wydaje mi się, że na tę chwilę jest to chyba jedno z niemożliwych do rozstrzygnięcia pytań. Oczywiście można się spierać, można przerzucać argumentami, ale ostatecznych wniosków i tak nie da się wyciągnąć. Pytanie dlaczego, skoro gry video zdążyły już odcisnąć niezmywalne piętno na całej współczesnej kulturze i towarzyszą nam właściwie we wszystkich aspektach życia.

Powodów zapewne jest bez liku, ale postaram się opisać jedynie kilka z nich. Nie ma sensu rozdzierać szat i na siłę pchać się w objęcia Muzy, skoro nawet wśród fanów naszego ulubionego medium głosy na ten temat będą podzielone. Zamiast więc rozpisywać się o tym, jak to tzw. mainstream nie potrafi lub nie chce zauważyć, że wystarczy sięgnąć ręką, aby z mętnej wody wyciągnąć sznur pereł, przedstawię kilka tez, do których, mam nadzieję, dopiszecie kilkanaście kolejnych.

1. Gry służą tylko i wyłącznie rozrywce, a więc z założenia sztuką być nie mogą i nigdy nie będą. W odróżnieniu od literatury, filmu czy teatru w ogromnej większości nie oferują żadnego materiału do przemyśleń, nie uczą, nie odwołują się do tzw. uczuć wyższych. Ze względu na niski odsetek produkcji będących wierną symulacją maszyny, urządzenia czy sytuacji na polu bitwy, tego typu produkcji pod uwagę nie biorę. Poza tym, czym innym będzie symulator dla prawdziwego pilota (szkolenie umiejętności), a czym innym dla typowego gracza (oczywiście rozrywka). Czyli wracamy do punktu wyjścia.

2. Gry nie są sztuką, ponieważ nie opowiadają przedstawianych w nich historii w sposób wiarygodny i możliwy do przyjęcia dla typowego odbiorcy. Ostatnia nadzieja ludzkiej rasy, królestwa, świata, wszechświata i okolic i tym podobne bzdety. Siadając przed monitorem lub telewizorem, mamy poczuć się jak He-Man, wziąć na swoje barki los milionów istnień. Bez zadawania pytań typu: „jakim kosztem” lub „dlaczego ja, może sąsiad spod siódemki?”. A nawet, jeżeli któraś z wirtualnych postaci takie pytanie zada, to zwykle nie ma jej kto odpowiedzieć, bo: a) nie żyje, b)uciekł do innego wymiaru, c) został porwany przez tajemniczych „ktosiów”.

3. Gry sztuką nie są, ponieważ do ich wyprodukowania potrzeba dziś olbrzymich pieniędzy, a te są w stanie zaoferować jedynie potężne koncerny wydawnicze. I co oczywiste, menadżerowie tych koncernów zrobią wszystko, aby gra miała szansę sprzedać się w jak największej liczbie i przyniosła zysk, a nie trafiła do Luwru or somewhere else. Ergo, tytuł rzadko kiedy robiony jest według spójnej wizji jego kreatora, a prawie zawsze tak, aby jak najlepiej wpasował się w gust odbiorcy. A że ten w większości Hamleta kojarzy z kotletem z McDonald’s, to tworzy się Piekielne Wrota Strachu XIV.

4. Powstaje zbyt wiele gier. To oczywiste, że w zalewie miliona tytułów niezwykle ciężko jest bez udziału prężnie działającego marketingu wyłowić rzeczy wartościowe. Punkt 4 częściowo łączy się również z punktem 3, bowiem należy zadać sobie również pytanie, czy dobre jest to, co jest faktycznie dobre, czy też to, co dyktuje reklama.

5. Można zaryzykować twierdzenie, że kino zaczęło być postrzegane za sztukę dopiero wtedy, kiedy pierwsi młodociani widzowie, będąc już dorosłymi, je za takową uznali. Nie inaczej jest w przypadku gier, tyle tylko, że konkurencja jest jakby trochę większa, a poza tym osoby pamiętające premierę Atari 2600 nie zdążyły się jeszcze odpowiednio zestarzeć.

6. Gier nie traktuje się jak sztukę, ponieważ mogą stanowić zbyt dużą konkurencję dla mediów zakorzenionych znacznie dłużej w naszej świadomości. Póki co głosy tzw. autorytetów są znacznie lepiej słyszane niż choćby i sto milionów zwykłych zjadaczy chleba. W końcu większość nie zawsze musi mieć rację.

7. Gry wciąż budzą zbyt wiele kontrowersji. Paradoksalnie wręcz, bowiem wydawałoby się, że zadaniem sztuki jest właśnie sprowokowanie do samodzielnego myślenia. I równie paradoksalnie gry tego nie robią, bowiem służą przede wszystkim rozrywce (patrz: punkt 1). W ten sposób koło się zamyka, a my wciąż nie wiemy, czy jesteśmy koneserami sztuki, czy tylko zwykłymi odbiorcami z gustami ukształtowanymi przez marketing.

Święta, święta i po świętach. Jeżeli jednak przez ostatni tydzień jakimś cudem nie zajrzeliście na GOL-a, to teraz jest najlepsza szansa, aby zapoznać się z jeszcze gorącymi tekstami.

Przede wszystkim warto rzucić okiem na tytuły, w które my mieliśmy okazję już zagrać bądź widzieliśmy je w akcji na własne oczy. Zamiast więc posiłkować się zapowiedziami z Sieci, macie niepowtarzalną okazję zapoznać się z naprawdę gorącymi wrażeniami.

Być może ostatni tydzień recenzjami nie obrodził, ale warto wziąć pod uwagę, że wkroczyliśmy w tzw. sezon ogórkowy. Ciekawych premier jakby nieco mniej, ale i wśród tych mniej nagłośnionych tytułów czasem można znaleźć coś wyjątkowego (no, może poza Larrym).

Fani erpegów zapewne nie mogą doczekać się kilku gorących premier. Zapominalskim postanowiliśmy przypomnieć, co też ciekawego czeka nas w ciągu najbliższego roku.

Najlepsze poradniki są na Gry-Online. Zuzanna lubi je nie tylko jesienią:

GOL Newsroom

Zapraszamy Was do polubienia profilu Newsroomu na Facebooku. Znajdziecie tam nie tylko najciekawsze wiadomości, ale i szereg miłych dodatków.