Żegnamy emocjonujący rok 2025 i witamy 2026, który zapowiada się równie ekscytująco dla gier wyścigowych. Motoprzegląd Drauga

Zapraszam na wydanie specjalne Motoprzeglądu, w którym podsumowuję miniony i nadchodzący rok. Na dokładkę mam też świeże wieści o TDU: Solar Crown.

Krzysztof Mysiak

Komentarze
Żegnamy emocjonujący rok 2025 i witamy 2026, który zapowiada się równie ekscytująco dla gier wyścigowych. Motoprzegląd Drauga, źródło grafiki: KT Racing.
Żegnamy emocjonujący rok 2025 i witamy 2026, który zapowiada się równie ekscytująco dla gier wyścigowych. Motoprzegląd Drauga Źródło: KT Racing.

Zanim przejdę do rzeczy, przypominam, że wciąż trwa zimowa wyprzedaż na Steamie – w poprzednim Motoprzeglądzie wynotowałem najciekawsze oferty na gry wyścigowe. Możecie z nich skorzystać do 5 stycznia.

TDU: Solar Crown dostanie Lamborghini Temerario

Francuzi chyba nadepnęli na odcisk Francuzom. Ledwo studio Ivory Tower dodało Lamborghini Temerario do The Crew: Motorfest (to pierwsza „duża” gra z tym samochodem), zespół KT Racing wyskoczył z ogłoszeniem, że do Test Drive Unlimited: Solar Crown też trafi wspomniany model. Można wyczuć mały uraz o to, że ktoś kogoś ubiegł. A mówimy o kolejnym „gorącym” modelu z Sant'Agata Bolognese, następcy bez mała kultowego już Huracana – tak więc potencjalnie byłoby o co się dąsać.

W każdym razie owa nowina pochodzi z dziennika deweloperskiego udostępnionego na koniec grudnia, w którym powiedziano troszkę więcej o tym, co czeka TDU w sezonie szóstym zaplanowanym na marzec. Przybliżono trzy nowe samochody:

  1. Lamborghini Temerario (nagroda z Solar Passa – jeszcze nie wiadomo, czy płatna);
  2. Mercedes-Benz SLS AMG Black Series (w kupienia w mikropłatnościowym sklepiku);
  3. Pagani Huayra Roadster (do kupienia w salonie).

Dodawanych aut prawdopodobnie będzie więcej, choć na razie nie wskazano tego jednoznacznie. Poza tym w sezonie szóstym możemy liczyć na istotne poprawki rozgrywki wieloosobowej, dzięki którym zobaczymy więcej graczy w otwartym świecie (zapewni to np. funkcja cross-region), będziemy mogli łączyć się w ośmioosobowe grupy, a także uświadczymy wyścigi z matchmakingiem z prawdziwego zdarzenia.

Zanim zaś nowy sezon zostanie rozpoczęty, czekają nas jeszcze dwie pomniejsze aktualizacje gry – pierwsza ma pojawić się do połowy stycznia, a druga w lutym.

Źródło: KT Racing.

Rok 2025 w retrospektywie

To był istny rollercoaster. Choć zdarzały się przestoje, w których nie miałem o czym pisać, więcej było gorących okresów z przełomowymi wydarzeniami – nierzadko spadającymi na nas jedno za drugim – zarówno w odniesieniu do zupełnie nowych gier, jak i tych, które towarzyszą nam już od dłuższego czasu.

Nowe premiery

Dawno nie było roku, w którym zainstalowałbym tyle nowych gier na dysku swojego peceta – jeszcze trochę i zacznie mi się kończyć miejsce na pulpicie przeznaczone dla samochodówek… (Gry przedstawiam w chronologicznym porządku, według dat premier).

  1. Assetto Corsa Evo (wczesny dostęp) była pierwszą nową grą w tym roku i właściwie do końca pozostała tą najważniejszą… jak również jednym z największych rozczarowań. Zadebiutowała w miernym stanie (nawet jak na Early Access), a potem padła ofiarą komunikacyjnych dziur, kontrowersyjnych decyzji studia Kunos Simulazioni (płatne serwery) i wielkich opóźnień, przez które po prawie roku rozwoju wciąż nie jest zbyt bogata. Od początku oferuje świetne wrażenia z jazdy, a po aktualizacji 0.4 złapała wiatr w żagle, ale o jej sukcesie lub porażce ostatecznie zadecydują otwarty świat i wsparcie dla modów.
  2. Tokyo Xtreme Racer trafił w nasze ręce dokładnie tydzień po AC Evo – też we wczesnym dostępie, ale dziś jest już w wersji 1.0, bo dzieło studia Genki od początku było znakomicie dopracowane, do kompletności zaś brakowało mu jedynie zawartości na drugą połowę kampanii i garstki funkcji. Nadspodziewany sukces tego tytułu (prawie 15 tys. recenzji na Steamie i ocena 94%) powinien otworzyć oczy niejednemu twórcy, uświadamiając, jaką moc – nie tylko sentymentalną – mają samochodówki zaprojektowane w zgodzie z klasycznymi formułami.
  3. Wreckfest 2 (wczesny dostęp) po rozwoju niewiele krótszym niż AC Evo jest znacznie uboższą grą tak na dobrą sprawę – z taką jednak różnicą, że od pierwszego dnia Early Accessu przedstawia sobą prawie nienaganny stan techniczny przy technologicznym zaawansowaniu, które robi wrażenie (choć nadal razi mnie mikra interaktywność tras). Od początku mamy kapitalne wyścigi z niezwykle mięsistą rozwałką (i w „singlu”, i w multiplayerze), lecz trzeba obudować je zawartością i głębszymi trybami rozgrywki, z karierą na czele.
  4. Polskie #DRIVE Rally opuściło wczesny dostęp w kwietniu. Przez dłuższy zaszczycałem ten tytuł minimalną uwagą – nie leżał mi model jazdy, a infantylne odzywki pilotów dodatkowo odpychały – ale sytuacja zmieniła się diametralnie po grudniowej aktualizacji. Teraz to zupełnie inna gra, z fizyką o niebo bardziej przyjemną niż wcześniej.
  5. MotoGP 25 na premierę w kwietniu wydawało się cierpieć na mało znaczące, przejściowe problemy – nie poważniejsze niż brak wibracji w padach i przypadkowe błędy w AI – lecz studiu Milestone jakoś nie udało się z nich wybrnąć (nie naprawiono nawet owych wibracji), przez co „dwudziestka piątka” nadal ma znacznie niższą ocenę na Steamie niż ubiegłoroczna odsłona serii. Nie na wiele zdały się „rewolucyjne” nowe dyscypliny do zabawy jako odskocznia od torowych wyścigów.
  1. JDM: Japanese Drift Master od studia Gaming Factory pokazał siłę polskiego oręża game-devowego w kolejnym gatunku gier. Przed premierą projekt szedł łeb w łeb w steamowym rankingu list życzeń z AC Evo, a i w dniu debiutu wzbudził duże zainteresowanie, notując dość pozytywne recenzje. Szkoda tylko, że dość szybko stracił blask. Zdaje się, iż sam otwarty świat – nawet tak klimatyczny jak ten – nie wystarcza do utrzymania uwagi graczy na długo, jeśli gra nie ma prawdziwie sandboksowej struktury i/lub trybu multiplayer.
  2. F1 25 odbiło się po niezbyt udanym F1 24, uzyskując dobre wyniki (i w ocenach, i w aktywności) mimo braku przełomowych nowości – wystarczyło w gruncie rzeczy naprawić bolączki poprzedniej odsłony. Tym lepiej, że pożyje dłużej z sezonem 2026 dorzuconym w płatnym dodatku, zamiast ulec rychłemu zastąpieniu na rynku przez kolejną osobną grę.
  3. Le Mans Ultimate zakończyło 17-miesięczny wczesny dostęp w samym środku sezonu ogórkowego – i odniosło duży sukces, wskakując w poczet najpopularniejszych simracingowych pozycji, pomimo braku „sensownych” trybów dla jednego gracza (kariera jest w drodze) oraz agresywnej monetyzacji. Najlepiej świadczy o tym fakt, że tym jednym produktem firma Motorsport Games ustabilizowała swoją sytuację po kilku latach chwiania się nad krawędzią bankructwa, a teraz w zrelaksowanej pozycji, niespiesznie konwertuje LMU na konsole (i myśli o nowych projektach).
  4. Drift Island z Polski rodem zadebiutowało we wczesnym dostępie, przenosząc formułę z gry Drift21 (aka DriftCE) z zamkniętych torów do otwartego świata i doprawiając ją elementami symulacji życia oraz mechanika samochodowego. Na papierze bardzo mocny koncept, w praktyce niestety wzbudził mikre zainteresowanie – ale twórcy nie poddają się i rozwijają grę w pocie czoła.
  5. Formula Legends zaczynało jako niepozorna „arkadówka” o F1, jakich wiele ostatnio na rynku, lecz po premierze zaczęło wyrastać na jeden z większych tytułów w swoim segmencie. Tytuł prężnie się rozwija i ma przed sobą jeszcze niejedną wzmiankę na łamach Motoprzeglądu przy okazji nadchodzących aktualizacji i DLC. Tych ostatnich mogłoby być wszakże troszkę mniej…
  6. NASCAR 25 wyznacza kamień milowy w ofensywie firmy iRacing Studios, coraz chętniej eksportującej swoje najcenniejsze motorsportowe licencje do postaci osobnych gier, które mają zawojować konsolowy rynek. Mimo licznych wpadek jakościowych, NASCAR wzbudził na tyle duże zainteresowanie, że prawdopodobnie właśnie zapoczątkował kolejną tasiemcową serię, która będzie wznawiana rokrocznie.
  1. Wreckreation kroczył do premiery przez wiele lat (nawet pięć, jeśli uwzględnić okres, gdy był znany jako Dangerous Driving 2), a sprawia wrażenie, jakby jego gwiazda zgasła w tyle samo dni po debiucie. Ot, przeciętna „arkadówka” o ambicjach zbyt dużych dla własnego dobra, próbująca bezskutecznie uchwycić magię Burnouta. Szkoda, że twórcy byli w stanie poprawiać i rozwijać projekt jeszcze przez zaledwie kilka tygodni, zanim rynek przeżuł ich i wypluł na bruk.
  2. Assetto Corsa Rally (wczesny dostęp) to gra, która pojawiła się znikąd i w moim odczuciu momentalnie została najlepszą samochodówką roku – mimo że mamy ją dopiero w wersji 0.2. Inaczej niż pokrewne AC Evo, ten tytuł trafił w nasze ręce w porządnym stanie technicznym (minus zgrzyty z obsługą kierownic), ujmując nie tylko fizyką, ale też włożonym weń sercem. Od razu zaczęto wręcz porównywać go z królem gatunku (Richard Burns Rally), ale dzieło studia Supernova nie ma szans w takim pojedynku na tym wczesnym etapie, zwłaszcza bez dozbrojenia się w zawartość – najlepiej z pomocą moderów.
  3. Rennsport od początku miał mocno pod górkę – na własne życzenie twórców, którzy zignorowali ostrzeżenia o katastrofalnych skutkach braku tożsamości gry – i nie zmieniło się to niestety po premierze wersji 1.0. Przeciwnie, teraz produkcja, porzuciwszy model free-to-play (ale nie mikropłatności), dodatkowo odstrasza również absurdalnie dużą ceną względem tego, jak małą oferuje zawartość. Szkoda, bo dzieło polskiego Teyona i Competition Company ma dość solidne techniczne podwaliny.
  4. Project Motor Racing był ostatnią w tym roku dużą wyścigową premierą – mógł dorównać AC Evo doniosłością, lecz udało mu się stać jedynie porównywalnym rozczarowaniem. A właściwie to większym, bo „Kunosi” przynajmniej nie udawali, że wypuszczają skończony produkt. Studio Straight4 położyło optymalizację, AI, karierę, grafikę, interfejs, uszkodzenia aut, kary – tyle rzeczy, iż sytuacji nie ratuje nawet porządna fizyka (choć i do niej wielu graczy ma zastrzeżenia). Ekipa Iana Bella nieprędko wyczołga się z tego dołka… jeśli w ogóle.
  5. Old School Rally w wersji 1.0 zamknęło kalendarz mniej lub bardziej istotnych motopremier w 2025 roku. Mnie model jazdy w tej grze nadal odrzuca, ale na świecie zdobyła ona spory poklask – zdecydowanie większy niż nasze rodzime #DRIVE Rally. Wolałbym odwrotną sytuację, ale cóż, taką siłę ma nostalgiczna otoczka…
  6. Na marginesie wyjątkowo wspomnę jeszcze o dwóch wyścigowych premierach tego roku – Mario Kart World oraz Sonic Racing: CrossWorlds okazały się dla „mainstreamu” tak ważne, że na The Game Awards zgarnęły prawie wszystkie miejsca na nominacje w tym gatunku (obok nich przepchnęło się tylko F1 25). Ja jednak zostanę przy bardziej „przyziemnych” grach tego typu…

Rozwój starszych tytułów

  1. Forza Motorsport jest pierwsza w kolejce do omówienia, bo okropny spotkał ją los. Do połowy roku gra rozwijała się coraz śliczniej – po wypuszczeniu monumentalnej trasy Fujimi Kaido w maju i rozbudowie trybu kariery w czerwcu znalazła się w doskonałym położeniu, by wreszcie wkroczyć na ścieżkę ku pełnemu odkupieniu – aż tu nagle Microsoft ukręcił szyję studiu Turn 10, dziesiątkując jego szeregi i odsyłając ocalałych do pracy nad Forzą Horizon 6. Niech licho porwie korporacje AAA…
  2. Forza Horizon 5 też zatrzymała się w rozwoju w pierwszej połowie tego roku, wylądowawszy nieoczekiwanie na PS5. W tym jednak przypadku nikogo to nie oburzyło, wszak gra miała za sobą ponad trzy lata dopompowywania zawartości i sprawiała już wrażenie mocno zmęczonego materiału. Zaskakujące jest co najwyżej to, na jak długo przed premierą FH6 wykonano ten krok – co zresztą dobrze wróży sequelowi.
  3. WRC od Codemasters podążyło podobną drogą jak jedna i druga Forza. Wypuściwszy kilka dodatków (m.in. z rajdem Polski) i wkurzywszy graczy wymuszonym systemem EA Anticheat, Electronic Arts doszło do wniosku, że jednak nie chce honorować umowy licencyjnej na Rajdowe Mistrzostwa Świata aż do 2027 roku i porzuciło ją przed czasem. W rezultacie marka WRC wraca do firmy Nacon (nowa produkcja ma nadejść w 2027 r.), a Codemasters niestety zostaje bez gier rajdowych. AC Rally nie mogło pojawić się w lepszym momencie…
  4. Test Drive Unlimited: Solar Crown mimo słabiutkiej premiery dostało drugą szansę od wydawcy i kilkadziesiąt osób w studiu KT Racing robi, co w ich mocy, by dźwignąć grę z kolan i poprowadzić ją w ślady No Man’s Sky. Deweloper wziął się ostro do pracy i ogłosił obiecujący plan naprawczy – szkoda tylko, że na każdy jego sukces i dobrą zmianę przypada nowa wtopa albo pomysł, który nie trzyma się kupy (tak, mówię o kasynie). Bardziej szczegółowo popremierowe perypetie TDU: Solar Crown omówiłem w październikowym artykule.
  5. Gran Turismo 7 przez większą część roku nużyło graczy i wystawiało się na pośmiewisko, serwując głównie mało ciekawe samochody (by nie nazwać rzeczy bardziej dosadnie) w kolejnych rutynowych aktualizacjach – by w ostatnim miesiącu cisnąć gromem w postaci płatnego dodatku Power Pack z osobną progresją (która zelektryzowała wielu graczy, ale dla mnie sprzedawanie jej za 134 zł to absurd) i update’u Spec III z dwiema trasami, zmianami w rozgrywce większymi niż zazwyczaj oraz paczką aut, które dla odmiany ucieszyły wielu fanów. Wygląda więc na to, że GT7 zostanie z nami jeszcze na dłuższy czas, a o „ósemce” prędko nie usłyszymy.
  1. The Crew: Motorfest w tym roku nie dostawało tak spektakularnych nowości jak w poprzednim, ale konsekwentnie umacniało swoją pozycję dzięki hucznym partnerstwom z markami takimi jak Red Bull czy Ferrari, robiąc przestrzeń pod kolejną nasiloną ofensywę, począwszy od Sezonu 9 zaplanowanego na marzec. Studio Ivory Tower ewidentnie nie zamierza złożyć broni przed Forzą Horizon 6.
  2. Automobilista 2 okazał w tym roku więcej życia niż w poprzednich latach – może zabrakło wielkich przełomów, ale cieszy bardziej regularny napływ fantastycznej nowej zawartości i dołączanie kolejnych prestiżowych marek do dzieła studia Reiza: po Lamborghini powitaliśmy m.in. auta firm Aston Martin, Maserati i Dodge – zwłaszcza kultowe maszyny z 2004-2005 r. we wspaniałej paczce Historical Endurance Pt1. Życzyłbym sobie tylko więcej zupełnie nowych torów zamiast alternatywnych wariantów już istniejących tras.
  3. BeamNG.drive nie przeżyło żadnego przełomu w tym roku – ot, niewiarygodnie bogata i miodna gra z update’u na update stawała się tylko coraz bardziej imponująca… ciągle oferując wszystkie swoje atrakcje w śmiesznie niskiej cenie. Szczególnie zachwyciła mnie eksperymentalnym trybem Rally Loop dodanym w grudniowej aktualizacji.
  4. RaceRoom Racing Experience rozwija skrzydła, walcząc na dwa fronty – z jednej strony otrzymuje coraz więcej unikalnych kultowych aut z przełomu wieków (DTM 2002, Super Touring), a z drugiej podskubuje simracingową elitę współczesnymi maszynami klas GT3, a nawet Hypercar. Grze mocno pomógł także kolejny znaczący lifting oprawy graficznej.
  5. iRacing żyje i rozwija się w najlepsze. W tym roku może nie zaznał przełomu na miarę deszczu sprzed kilkunastu miesięcy – jedyna „rewolucja” zaszła bodaj w temacie całego interfejsu gry, wsparta nowinkami takimi jak nanoszenie brudu na tor czy adaptacyjna sztuczna inteligencja – ale na horyzoncie majaczą dwa „grube” tematy: tryb kariery i nowy silnik renderujący.
  6. rFactor 2 nieoczekiwanie wrócił do świata żywych – przynajmniej jedną nogą – mimo że jego twórcy równolegle szykowali Le Mans Ultimate do premiery i wciąż skupiają uwagę na tym projekcie. Starszy symulator dostał garść nowej zawartości: przede wszystkim tor Zolder oraz kartingową paczkę tras i pojazdów.

Rok 2026 przed nami

Po intensywnej końcówce 2025 roku nie zaznamy odpoczynku, bo już pierwszy kwartał 2026 r. zapowiada się na dość gorący okres pod kątem motopremier. Jak zawsze, u progu nowego roku nie znamy jeszcze wszystkich gier, które się w nim ukażą, ale bezsprzecznie poznaliśmy już tę, która zrobi najwięcej szumu.

  1. Forza Horizon 6 to oczywista samochodówkowa premiera numer jeden w 2026 roku… chyba że samochodówką jest dla Was również GTA 6. Nowe dzieło Playground Games niewątpliwie tchnie sporo życia w cały gatunek – mam nadzieję, że w samą serię Forza Horizon również, bo bardzo jej potrzeba powiewu świeżości. Pierwsze materiały z „szóstki” (nie liczę wrześniowego teaser trailera CGI) zobaczymy początkiem roku, więc premiery spodziewam się na jesień – raczej wczesną niż późną, zważywszy wspomniane GTA i jego niedawną obsuwę (czy aby na pewno ostatnią?).
  2. RIDE 6 pojawiło się na horyzoncie trochę znienacka i ma szansę przywrócić serii blask po „piątce”, która przeszła bez echa. Milestone zdaje się wracać do korzeni i czerpać inspiracje z pierwszych odsłon, kładąc nacisk na jak największą różnorodność atrakcji, tj. przesuwając uwagę z torowych wyścigów a la MotoGP ku przygodom w malowniczych sceneriach – i dodając do tego intrygujący off-road, który dopełni skojarzenia z Gran Turismo od zawsze wzbudzane przez ten cykl. Premiera 12 lutego na PC, PS5 i XSX/S.
  3. Endurance Motorsport Series dołącza do dość długiego korowodu nowych gier skupionych na wyścigach aut z klas Hypercar i GT3 – lecz z taką różnicą względem LMU, Rennsport i PMR, że nie sili się na realizm totalny. Studio KT Racing chce dostarczyć bardziej przystępną zabawę spod znaku simcade, wyróżniając się dodatkowo dualizmem rozgrywki: w butach częściowo kierowcy, a częściowo inżyniera wyścigowego, który dogląda rywalizacji i kieruje zespołem z padoku. Premiera EMS ma nastąpić na początku 2026 r. na PC, PS5 i XSX/S.
  4. F1 26 nie powstanie – przynajmniej nie jako osobna gra. Codemasters zaskoczyło wszystkich, ogłaszając, że zawartość sezonu 2026 zostanie wypuszczona jako dodatek do F1 25, a zupełnie nowej, mocno odświeżonej odsłony możemy spodziewać się w następnym roku. Rozszerzenie zaś najpewniej zostanie wydane wiosną 2026 r. na PC, PS5 i XSX/S.
  5. Carmageddon: Rogue Shift wskrzesi kultową serię (po raz drugi), nadając jej nową gameplayową tożsamość. Brutalne wyścigi tym razem zostaną osadzone na ciaśniejszych trasach i wspomogą rozwałkę silnie zaakcentowaną bronią palną, a wszystko to w kampanii ubranej w rozwiązania typu roguelite (losowy układ wydarzeń, permanentna śmierć). Nie zachwyca mnie ta koncepcja, ale na pewno dam jej szansę. Premiera na początku 2026 r. na PC, PS5, XSX/S i Switchu 2.
  1. Gear.Club Unlimited 3 wymknęło się z 2025 roku w ostatniej chwili – i tak byłoby wstępnie tytułem ekskluzywnym Switcha 2, więc nie za dużo straciliśmy. Nie liczę na wiele, bo dzisiejsze Eden Games jest zupełnie innym studiem niż to, które dało światu Test Drive Unlimited, tym niemniej czekam – wszak przyziemny konsolowo-pecetowy arcade z licencjonowanymi samochodami i oldskulowymi widokowymi trasami z punktu A do B to zjawisko, które ostatnio widujemy nader rzadko. Premiera 19 lutego na NS2; wersji na PC, PS5 i XSX/S można spodziewać się kilka miesięcy później.
  2. over the hill to kolejna stylowa propozycja od twórców art of rally z Funselektor Labs – tym razem relaksacyjne off-roadowe przygody za kierownicą kultowych terenówek, przeznaczone przede wszystkim do przeżywania w kooperacji. Premiera w 2026 r. na PC, PS5, XSX/S i Switchu 2.
  3. iRacing Arcade połączy ogień z wodą – prestiż i licencje hardkorowego iRacing z „każualową” zabawą w stylu Circuit Superstars (bo to właśnie twórcy drugiej z wymienionych gier stoją za tym projektem). Brzmi ryzykownie, ale kto wie, może w tym szaleństwie jest metoda. Premiera w lutym na PC, wersje konsolowe ukażą się później.
  4. Super Woden: Rally Edge ma szansę zaspokoić apetyty miłośników rajdów, którzy poszukują zabawy znacznie bardziej przystępnej niż to, co oferuje AC Rally. To spin-off inspirowanej Gran Turismo „arkadowej” serii Super Woden GP, tym razem skupiony na tej jednej dyscyplinie motorsportu i oferujący kamerę zza samochodu zamiast z lotu ptaka (choć wciąż dość wysoką). Premiera nastąpi już 15 stycznia na PC (wersji konsolowych można spodziewać się ok. pół roku później).
  5. IndyCar: The Game (vel IndyCar 26) będzie kolejną po NASCAR propozycją od iRacing Studios, która stanowi w zasadzie ekstrakcję części zawartości z iRacing i opakowanie jej jako osobną, mniej „hardkorową” grę, mającą trafić głównie w gust konsolowców. Premiera w drugiej połowie roku na PC, PS5 i XSX/S.
  6. American Truck Simulator z modułem Road Trip zasili grono gier, które goszczę na łamach Motoprzeglądu (czyt. gier, które mnie prywatnie interesują); wzbogaci jeszcze nienasycony segment samochodówek z otwartym światem – choć raczej nie dołączy do grona tytułów wyścigowych, bo SCS Software zdaje się kłaść nacisk na „spokojniejsze” aktywności, zasadzające się na przemierzaniu ogromnej mapy ATS-a i wykonywaniu różnych misji za kierownicą licencjonowanych aut osobowych. Jeśli model jazdy nie rozczaruje, to może być wielka gratka. I oby Road Trip faktycznie był planowany na 2026 r., bo SCS swoim zwyczajem pewnie nie zdradzi daty premiery prawie do ostatniej chwili.

Krzysztof Mysiak

Autor: Krzysztof Mysiak

Z GRYOnline.pl związany od 2013 roku, najpierw jako współpracownik, a od 2017 roku – członek redakcji, znany także jako Draug. Obecnie szef Encyklopedii Gier. Zainteresowanie elektroniczną rozrywką rozpalił w nim starszy brat – kolekcjoner gier i gracz. Zdobył wykształcenie bibliotekarza/infobrokera – ale nie poszedł w ślady Deckarda Caina czy Handlarza Cieni. Zanim w 2020 roku przeniósł się z Krakowa do Poznania, zdążył zostać zapamiętany z bywania na tolkienowskich konwentach, posiadania Subaru Imprezy i wywijania mieczem na firmowym parkingu.

16. i 17. gra za darmo na Święta 2025 w Epic Games Store

Następny
16. i 17. gra za darmo na Święta 2025 w Epic Games Store

Ceny kart graficznych mogą wystrzelić w kosmos. RTX 5090 za 5000 dolarów (Plotka)

Poprzedni
Ceny kart graficznych mogą wystrzelić w kosmos. RTX 5090 za 5000 dolarów (Plotka)

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl