Pokaz Diablo 30th Anniversary Spotlight przyniósł nie lada wieści. Blizzard ujawnił klasę Czarnoksiężnika, która trafi do Diablo 2: Resurrected, Diablo 4 i Immortal. W tym pierwszym przypadku stanowi ona główne danie nowego dodatku, który zadebiutował właśnie teraz!
30. rocznica serii Diablo to mimo wszystko dla wielu z nas ważne wydarzenie. Marka, która ukształtowała całe pokolenia graczy. Marka, która ukształtowała cały gatunek gier wideo. A jednocześnie marka, która dziś musi walczyć o zainteresowanie i uwagę znacznie mocniej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Blizzard jednak nie składa broni i w tę okrągłą rocznicę szykuje dla fanów Diablo masę atrakcji, w tym nową klasę Czarnoksiężnika, która trafi do Diablo II: Resurrected, Diablo Immortal oraz Diablo IV. Wszystkie opisane niżej nowości zostały zaprezentowane podczas specjalnej transmisji z okazji 30. rocznicy Diablo.
To, co wydarzyło się wokół „dwójki”, to bez wątpienia największa niespodzianka tej rocznicy. Nikt nie spodziewał się, że Diablo II: Resurrected, tytuł będący przecież hołdem dla przeszłości, otrzyma nagle zupełnie nową zawartość. A jednak natychmiastowa premiera dodatku Reign of the Warlock to moment historyczny (tak, rozszerzenie dostępne jest już teraz osobno w cenie 109 zł lub w pakiecie z podstawką i Lord of Destruction za 174 zł – także na Steamie!). Po 25 latach od debiutu Lord of Destruction, do panteonu grywalnych bohaterów dołącza nowa postać – Czarnoksiężnik.
Czarnoksiężnik wkracza do Sanktuarium jako mistrz mrocznej magii, który nie boi się pobrudzić sobie rąk siłami, z którymi dotychczas walczyliśmy. Zamiast polegać na czystej mocy, potrafi on przejąć kontrolę nad potęgą Piekieł i obrócić ją przeciwko samym demonom. To postać skrojona pod fanów, którzy tęsknili za ciężkim, gotyckim klimatem i skomplikowanymi sposobami na tworzenie buildu.
Wprowadzenie nowej klasy do tak kultowej, niemal nienaruszalnej struktury, jaką jest Diablo II, to ruch ryzykowny, ale i niezwykle ekscytujący. Uderza on w najczulsze struny nostalgii, udowadniając jednocześnie, że stare, dobre Diablo wciąż ma nam coś nowego do zaoferowania. To idealny pretekst, by raz jeszcze wrócić do obozowiska Łotrzyc i sprawdzić, jak mrok radzi sobie w walce z mrokiem.
Już graliśmy!
W ramach Blizzard Spotlight Week miałem okazję sprawdzić nową klasę Czarnoksiężnika w Diablo II: Resurrected. Czasu było mało, więc ciężko tutaj na wyciąganie dalekoidących wniosków, ale cały czas miałem wrażenie, że Warlock został idealnie zaprojektowany pod „dwójkę”. Nie czułem, że jest to klasa stworzona na siłę, bo zarówno wizualnie, jak i mechanicznie, został dopapasowany idealnie. Do tego odniosłem wrażenie, że jego bojowe możliwości to świeże podejście do rozgrywki, a nie tylko podrasowanie najbardziej lubianych schematów. Już sam Czarnoksiężnik to dobry pretekst, aby na chwilę powrócić do Diablo II, a w pakiecie mamy przecież jeszcze trochę zmian systemowych.
Oprócz samej postaci Czarnoksiężnika, Reign of the Warlock wprowadza do „dwójki” szereg usprawnień, które do tej pory były domeną fanowskich modyfikacji, a teraz stają się oficjalną częścią gry. Blizzard w końcu zrozumiał, że nowoczesny komfort rozgrywki nie musi gryźć się z klasycznym klimatem. Do gry trafiają zaawansowane zakładki skrytki, wyczekiwane filtry łupów oraz system Kronik, który pozwala śledzić nasze zdobycze i nagradza nas za kompletowanie kolekcji.
Jednak to, co naprawdę zmienia zasady rozgrywki, to nowości w endgame. Twórcy wprowadzają system przedmiotów jednorazowych, dzięki którym sami możemy zdecydować, które akty zostaną objęte „grozą”. To my kontrolujemy suwak trudności – zwiększając wyzwanie, podbijamy jakość wypadających przedmiotów. Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak na poziomie trudności Piekło. Pokonanie bossów w aktach ogarniętych grozą daje szansę na zdobycie mistycznych posążków. Połączenie ich odblokowuje zupełnie nową, brutalną walkę z Kolosalnymi Starożytnymi. To starcia zaprojektowane tak, by zmusić do wysiłku nawet najbardziej dopracowane buildy postaci.
Prawdziwa ofensywa czeka nas jednak 28 kwietnia, kiedy zadebiutuje Lord of Hatred – potężne rozszerzenie do czwartej odsłony serii. Tym razem twórcy rzucają nas prosto w paszczę lwa, a konkretnie w objęcia Mefista. To właśnie z Władcą Nienawiści przyjdzie nam wyrównać rachunki w zupełnie nowym, choć historycznie niezwykle istotnym regionie – na wyspach Skovos. Dla fanów lore to moment szczególny, bo odwiedzimy miejsce inspirowane antyczną kulturą śródziemnomorską, gdzie według legend narodził się gatunek ludzki. Skovos to jednak nie tylko lekcja historii, ale przede wszystkim nowe zadania, unikalne potwory i gęsta atmosfera osaczenia przez rosnące wpływy Najwyższego Zła.
Aby przetrwać w tym nieprzyjaznym środowisku, otrzymamy do dyspozycji kolejną klasę postaci (oprócz Paladyna, którym można grać już od jakiegoś czasu). Czarnoksiężnik w wydaniu z „czwórki” to postać brutalna i surowa – zamiast eleganckich szat spodziewajcie się metalowych łańcuchów, ognia i niszczycielskiej mocy, która dosłownie obraca gniew Piekieł przeciwko niemu samemu.
Już graliśmy!
O naszych wrażeniach z ogrywania Czarnoksiężnika w Diablo IV przeczytacie w osobnym felietonie 5 marca!
Jednak to nie tylko nowe klasy, ale całkowita przebudowa fundamentów gry ma zdefiniować Lord of Hatred. Blizzard zapowiada gigantyczne zmiany w systemach, które całkowicie odmienią sposób, w jaki budujemy potęgę naszego bohatera. Wszyscy gracze, niezależnie od posiadania dodatku, skorzystają z całkowicie przebudowanego i rozszerzonego drzewka umiejętności. System ten ma oferować znacznie więcej opcji personalizacji już od pierwszych minut gry. Każda umiejętność otrzyma własne opcje modyfikacji, pozwalające zmieniać jej szybkość, czas trwania czy dodatkowe efekty. Łącznie czeka nas ponad 40 przerobionych i przeszło 80 zupełnie nowych wyborów w drzewkach dla każdej klasy, a posiadacze dodatku otrzymają dodatkowe 20 transformujących opcji umiejętności.
Do gry powracają również legendarne mechaniki znane z poprzednich części. Pojawi się zupełnie nowy system przedmiotów, który przywraca do serii talizmany oraz zestawy przedmiotów. Znalezione talizmany trzeba będzie umieścić wewnątrz specjalnego interfejsu, aby aktywować ich moc. Najcenniejsze będą te należące do zestawów, oferujące potężne bonusy za skompletowanie kompletu. Do łask wraca również Kostka Horadrimów – legendarne narzędzie rzemieślnicze, które pozwoli łączyć rzadkie materiały, odblokowywać dodatkowe właściwości przedmiotów i kuć ekwipunek idealnie dopasowany do naszego stylu gry.
Blizzard nie zapomina też o komfortowym zarządzaniu tym ogromem nowej zawartości. W dodatku zadebiutują wyczekiwane filtry łupów, które pozwolą nam precyzyjnie kontrolować, jakie przedmioty chcemy widzieć na ziemi. Zmieni się również faza endgame, gdzie dzięki „Planom Wojennym” będziemy mogli sami kształtować swoją ścieżkę progresji poprzez dobór ulubionych aktywności i modyfikatorów. Z kolei rzadka „Rezonująca Nienawiść” rzuci nas w wir walki z niekończącymi się falami demonów, pozwalając testować nasze buildy do granic wytrzymałości. A gdy poczujemy zmęczenie ciągłym wyrzynaniem potworów, będziemy mogli oddać się nowej relaksującej aktywności – łowieniu ryb w niebezpiecznych wodach Sanktuarium.
Ofensywa Blizzarda w 2026 roku nie kończy się na dużych platformach – Diablo Immortal też doczeka się jednego z najważniejszych rozdziałów w swojej historii. Głównym daniem nadchodzącej kampanii będzie powrót legendarnej Władczyni Cierpienia, Andariel, której cień ponownie padnie na Sanktuarium. To właśnie wokół walki z nią osnuta zostanie nowa, wielomiesięczna kampania fabularna, która w 2026 roku wzbogaci grę o świeże strefy, wydarzenia oraz aktualizacje mechanik.
Największą nowością w arsenale graczy będzie zaplanowana na lato 2026 premiera klasy Czarnoksiężnika. Twórcy tym razem mocno osadzili tę postać w lore – jej mroczna magia wywodzi się bezpośrednio z nauk klanu Vizjerei. To właśnie ta kontrowersyjna grupa magów przed wiekami opracowała techniki władania demonami, w tym przerażającym Duszożerem, którego potęgę będziemy mogli przetestować w mobilnym wydaniu.
Wisienką na torcie dla fanów nostalgii jest zapowiedź powrotu Lut Gholein. Miasto znane jako „Klejnot Pustyni” z drugiego aktu Diablo II powróci w formie zbezczeszczonej przez piekielne siły strefy, podzielonej na dwa kontrastujące ze sobą obszary. Będziemy mogli eksplorować zarówno chaotyczną dzielnicę gminu, jak i niepokojąco elegancką dzielnicę wielmożów, co ma stanowić idealne tło dla nowych wyzwań i współpracy z innymi markami, jakie zaplanowano na ten rok.

30-lecie serii Diablo zapowiada się na najbardziej intensywny rok w historii Sanktuarium, w którym Blizzard stara się zadowolić każdego fana, niezależnie od tego, którą część darzy największym sentymentem. Absolutnym fenomenem jest powrót do korzeni w postaci dodatku do Diablo II: Resurrected, który po ćwierć wieku wprowadza nową klasę Czarnoksiężnika i odświeża endgame. Jednocześnie Diablo IV szykuje się na potężne uderzenie z rozszerzeniem Lord of Hatred, przenosząc nas do legendarnego Skovos. Wszystko to, wraz z nową kampanią w Diablo Immortal, tworzy obraz marki, która jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
OpenCritic

Autor: Paweł Woźniak
Od 2019 roku związany z GRY-OnLine, gdzie zaczynał jako autor newsów, a obecnie jest jednym z redaktorów tvgry. Obecnie interesują go przede wszystkim gry RPG, soulslike i metroidvanie, ale sporą część gamingowego życia poświęcił też produkcjom sieciowym. W grach ceni sobie głównie rozbudowane mechaniki rozwoju postaci oraz swobodę w działaniu, a na omawiane tytuły stara się patrzeć z różnych perspektyw. Od 2023 roku prowadzi również swój kanał na YouTube.