Jeden z weteranów World of Warcraft odkrył, że jego wieloletnia przerwa w grze… okazała się błogosławieństwem. Jeśli dziś zaloguje się na swojego czarnoksiężnika, bezpowrotnie straci unikatowego towarzysza.
Wieloletnia historia World of Warcraft to pasmo zmian. Z gry znikały całe systemy, talenty, a nawet towarzysze poszczególnych klas. Dla jednego z graczy zmiany te mają jednak wyjątkowo gorzki smak. Jeśli zaloguje się na swojego czarnoksiężnika, bezpowrotnie straci ukochanego demona.
Użytkownik Reddita o nicku Familiar-Telephone74 pochwalił się zrzutem ekranu przedstawiającym jego orka-czarnoksiężnika. Niby nic nadzwyczajnego – do momentu, aż spojrzymy na towarzysza stojącego za jego plecami. Zamiast standardowego demona widzimy Infernala jako stałego kompana. Sęk w tym, że taka opcja od dawna nie istnieje.
Gracz nie wchodził na tę postać od wielu lat – jeszcze od czasów, gdy Infernal mógł funkcjonować jako permanentny przyzwany demon. Dziś jest to niemożliwe, ale ponieważ bohater przez wszystkie te lata nie powrócił do czynnej gry, system nigdy nie „zaktualizował” jego stanu.
Sytuacja brzmi jak miejska legenda, ale ma solidne podstawy w działaniu gry. Jeśli postać posiada niedostępnego już towarzysza, gra przy pierwszej weryfikacji – na przykład podczas zmiany lokacji – usunie go bezpowrotnie.
W praktyce oznacza to, że właściciel owego orka-czarnoksiężnika stoi przed trudną decyzją: zachować unikatowy widok na ekranie wyboru bohatera albo wrócić do gry i stracić coś, czego prawdopodobnie nie ma już nikt inny.
To dość paradoksalne – MMO, które zachęca do regularnej aktywności, w tym jednym przypadku nagradza wieloletnią nieobecność.
Należy wyjaśnić, że Infernale nadal występują w WoW-ie, ale jako potężny, czasowy efekt. Przyzywane są na krótki moment, zadają ogromne obrażenia, po czym znikają. Dla weteranów to zatem spora różnica względem czasów, gdy demony te mogły towarzyszyć czarnoksiężnikowi bez ograniczeń czasowych.
Pod postem na Reddicie szybko zaroiło się od nostalgicznych komentarzy. Gracze przypominają sobie dane dzieje, gdy ich Infernale otrzymywały losowe, często zabawne imiona. Jeden z użytkowników wspomina swojego demona o wdzięcznej, iście trollowej nazwie „Flameflame”.
Nie zabrakło również gorącej dyskusji, w której część społeczności jednogłośnie stwierdziła, że czarnoksiężnicy powinni mieć większą swobodę w wyborze towarzyszących im demonów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.