Overwatch ma już 10 lat, ale gracze nie są zachwyceni tym, jak Blizzard uczcił to ważne wydarzenie dla serii.
10. rocznica serii Overwatch wypadła gorzej, niż to obiecywał Blizzard, ku rozczarowaniu graczy.
Dziesięciolecie powinno być okazją do hucznego świętowania dla każdej marki i nie inaczej miało to wyglądać w przypadku strzelanki studia Blizzard Entertainment. Na dzień przed rozpoczęciem obchodów 10. rocznicy premiery pierwszej odsłony cyklu deweloper zapowiadał „legendarnie dobrą zabawę” oraz bonusy w formie m.in. rocznicowe skórki. Tyle że w te najwyraźniej nie włożono wiele wysiłku.
Gracze, którzy zalogują się do OW do 1 czerwca, mogą zdobyć do 15 rocznicowych skrzynek, które uwzględniają m.in. epickie skiny dla oryginalnych bohaterów serii… które są prostym, dwukolorowym tzw. reskinem oryginalnych skórek. Dochodzą do tego wyzwania dla społeczności, które w każdym z trzech tygodni pozwolą odblokować legendarne lootboxy, ekskluzywne tytuły i rocznicowe ozdoby na broń, jak również powrót starych trybów rozgrywki.
Taki program raczej nie zachwyciłby graczy na każdą rocznicę, ale co graczy szczególnie irytuje, to że takie rozczarowujące atrakcje przygotowano na dziesięciolecie serii. Coś, co powinno być świętowane z przytupem, zwłaszcza w przypadku gry-usługi (które, jak zauważa część internautów, czasem nie mogą dotrwać nawet do 1. rocznicy wydania). Tymczasem Blizzard uczcił ten ważny kamień milowy nie tylko bez fajerwerków, ale i fanfar. Ba, próżno nawet szukać rocznicowego materiału, który uczciłby dotychczasowe dziedzictwo Overwatcha.
Zawód potęguje też to, że w ostatnich miesiącach gracze zaczęli coraz przychylniej spoglądać na nowego Overwatcha. Co prawda opinie na Steamie pozostawały „w większości negatywne”, ale w tym roku tytuł mimo wszystko częściej oceniano na plus niż na minus i wszystko wskazywało, że gra ma spore szanse na swój renesans. Tymczasem, mimo skromnych oczekiwań części fanów, Blizzard rozczarował w zasadzie wszystkich fanów.
Dziesiąta rocznica powinna być czymś niezapomnianym, bo zdarza się tylko raz. Wszystko szło tak świetnie – odświeżenie Overwatcha, nowi bohaterowie, szybsza reakcja na opinie graczy. Jak mogli to tak bardzo schrzanić? Mam wrażenie, że ktoś stroi sobie z nas żarty.{cytat}
{cytat}To wydarzenie powinno być najlepszym w całej historii gry. Minęło już całe 10 lat, a gra wciąż ma się świetnie. Co za osiągnięcie dla twórców i co za okazja, by podziękować społeczności graczy, która podtrzymuje tę grę przy życiu.
Ale nie, wydarzenie to okazało się kompletną porażką. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczyłem, co zawierały te rocznicowe skrzynki. Co za wstyd.
Rany, to jest po prostu… trochę smutne.
To tak, jakbyś chciał kochać tę grę i wspierać ją z całej siły, bo sprawia ci radość, a potem dostajesz po twarzy za to, że przez ostatnią dekadę swojego życia byłeś częścią tej społeczności.
Do tego dochodzą zarzuty o mylące zapewnienia na infografice Blizzarda, obawy o ukończenie pierwszego z „legendarnych” wydarzeń i o jednoczesne udostępnienie znacznie ciekawszych i płatnych skinów (które, sądząc po doświadczeniach graczy, cieszą się sporym powodzeniem). Przynajmniej część „sprayów” wypadła ciekawie.
Jakby tego było mało, zupełnie inne obchody 10. rocznicy Overwatcha mają chińscy gracze: ci bowiem mogą zdobyć znacznie więcej waluty Premium wymaganej do zakupu mitycznych skórek, plus możliwość zdobycia skinów z poprzednich battle passów.
Tak, Chiny przez długi czas nie miały dostępu do OW, ale firma NetEase (lokalny dystrybutor gry) dawno zrekompensowała to tamtejszym graczom. Dlaczego więc tylko ta społeczność ma dostęp do znacznie lepszego wydarzenia? Nawet interfejs użytkownika powiązany z „eventem” jest nieporównywalnie lepszy od globalnej wersji.
W tym kontekście pojawiają się podejrzenia, jakoby Blizzard pierwotnie planował obchody 10. rocznicy na wrzesień i październik, tak jak miało to miejsce w ostatnich latach. Jednakże ktoś w firmie mógł podjąć decyzję o powrocie do oryginalnego terminu i deweloperzy musieli na szybko coś przygotować.
Jakiekolwiek by nie były przyczyny, Blizzard skutecznie zabił entuzjazm graczy po ostatnich dobrze przyjętych zmianach. Część internautów stwierdza wręcz, że miałaby więcej chęci do gry w Overwatcha, gdyby firma nie zrobiła zupełnie nic. Już prędzej część z nich sprawdzi… wydarzenie OW w grze Fornite, które zapowiedziano tego samego dnia.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Gracze
Steam

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).