Szef Embark Studios zdaje sobie sprawę z porównań ARC Radiers do eksperymentu społecznego i jest nimi zachwycony. Znajoma profesor neurologii zachęca go wręcz, by poszedł o krok dalej.
Shared Watch, niedawne wydarzenie w strzelance ARC Raiders, przyniosło na tyle krwawe, co nieoczekiwane żniwo, że można było nazwać je eksperymentem społecznym. Tego typu działań ze strony Embark Studios doświadczyliśmy więcej, czego koronnym przykładem jest system matchmakingu biorący pod uwagę zachowanie graczy. Mało tego – znaleźli się zaangażowani fani, który pokusili się o poddanie społeczności swego rodzaju testowi na człowieczeństwo.
Najwyraźniej wszystko to wynika z unikalnego podejścia przyjętego przez Embark Studios. Jego szef, Patrick Söderlund, przyznał w niedawnym wywiadzie dla serwisu IGN, że jest orędownikiem wprowadzania do ARC Raiders rzeczy niekoniecznie związanych z fundamentami rozgrywki, lecz przynoszących graczom radość, bo cieszą go liczne artykuły porównujące grę do eksperymentu społecznego. Co ciekawe, nie tylko społeczność i branżowe media dostrzegają ten aspekt popularnej strzelanki.
Trzy dni temu rozmawiałem przy kolacji ze swoją dobrą przyjaciółką i bardzo znaną profesor neurologii, która dowiedziała się o naszej produkcji i powiedziała: „Słuchaj, nie masz pojęcia, co stworzyłeś. Zapomnij o samej grze”. Chodziło o ideę eksperymentów psychologicznych i społecznych oraz o to, czym ta gra może być. W zasadzie powiedziała mi: „Powinieneś współpracować lub pracować na stałe z ludźmi z branży medycznej, żeby badać, jakie zachowania są wyzwalane w ARC Raiders”.
Może nie posuniemy się aż tak daleko. Nie miałoby to nic wspólnego z samą grą, ale wskazuje to na coś, co moim zdaniem jest fundamentalne dla naszej produkcji i co w dużej mierze przyczyniło się do jej sukcesu. Wiedzieliśmy, że mamy elementy tego, ale nigdy nie mogliśmy przewidzieć, co z tego wyjdzie.
Można więc uznać, że ambicje Embark Studios od początku wykraczały poza stworzenie dobrej strzelanki. To się już jednak udało, w czym trochę „pomogło” EA DICE, rozwijając Battlefielda 6 w kierunku niezgodnym z oczekiwaniami społeczności. Twórcy ARC Raiders raczej nie popełnią podobnego błędu, więc pozostaje mieć nadzieję, iż ich ewentualne zaangażowanie się w badania psychologiczne czy społeczne nie okaże się czynnikiem zniechęcającym graczy do produkcji.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.