Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 24 lipca 2005, 12:50

autor: ComCo

Jaka jest prawdziwa „cena” za modyfikację Hot Coffee do Grand Theft Auto: San Andreas?

W ostatniej wiadomości dotyczącej afery z modyfikacją Hot Coffee do gry GTA: San Andreas, pisaliśmy, że koncern Take 2 Interactive zanotuje o 50 milionów USD mniejsze obroty, niż wcześniej prognozowano. To jednak nie jedyna „cena” tej kontrowersyjnej sprawy, jaką poniosą: wydawca, a także poszczególni sprzedawcy opisywanego programu po zmianie kategorii wiekowej GTA:SA na „Adults Only”.

W ostatniej wiadomości dotyczącej afery z modyfikacją Hot Coffee do gry GTA: San Andreas, pisaliśmy, że koncern Take 2 Interactive zanotuje o 50 milionów USD mniejsze obroty, niż wcześniej prognozowano. To jednak nie jedyna „cena” tej kontrowersyjnej sprawy, jaką poniosą: wydawca, a także poszczególni sprzedawcy opisywanego programu po zmianie kategorii wiekowej GTA:SA na „Adults Only”.

Po tym jak największy dystrybutor gier video w Stanach Zjednoczonych, GameStop, dołączył do grona innych sprzedawców (m.in. Best Buy, Wal-Mart, Target i Circuit City) oraz postanowił wycofać program ze swojej oferty, przedstawiciele tejże firmy poinformowali opinię publiczną o stracie ponad jednego miliona USD głównie za pudełka z GTA: San Andreas zalegające w magazynach. Dość podobne straty musiały odnotować także rozmaite sklepy, których polityka nie przewiduje dystrybucji tytułów z etykietą „tylko dla dorosłych”.

To jednak nie wszystko. Część zachodnich sklepów specjalizuje się również w sprzedaży używanych kopii gier, jednak w przypadku GTA: SA również nie będą mogły liczyć na planowane, stosunkowo wysokie z tego tytułu zyski. W przypadku zachodnich wypożyczalni gier sytuacja wygląda dość podobnie. Lider w tej branży, firma GameFly, czasowo zawiesił wysyłanie opisywanego tytułu do zainteresowanych osób.

Do 50 milionów USD straty Take 2 doszło więc kolejnych kilka, bądź nawet kilkanaście.

Straty nie byłyby tak duże, gdyby GTA: San Andreas nie biło praktycznie wszystkich dotychczasowych rekordów sprzedaży w branży gier video. W końcu ów tytuł uznany został bestsellerem 2004 roku (wydanie na PS2), w ciągu sześciu miesięcy tego roku cały czas utrzymywał się w czołówce list najlepiej sprzedających się tytułów (każdy chce go mieć), a pojawienie się wydań dedykowanych komputerom typu PC i konsolom Xbox ponownie rozpoczęło „boom” na nowe GTA.

Take 2 Interactive stara się jak najszybciej załatać finansową lukę, która powstała przez całe zamieszanie z modem Hot Coffee. W ciągu następnych sześciu, maksymalnie ośmiu tygodni powinna pojawić się specjalna wersja San Andreas, zabezpieczona pod kątem wprowadzania ewentualnych modyfikacji. Jednak nawet pomimo tego faktu, gra w nowej wersji może już nie sprzedawać się tak dorze, jak wcześniej. Kilku zachodnich sprzedawców, m.in. Wal-Mart czy Best Buy, najprawdopodobniej nie zdecyduje się bowiem na ponowną dystrybucję gry, natomiast pozostałe firmy ciągle zastanawiają się, co z tym „fantem” zrobić.

Ktoś może jednak skorzystać na tej aferze. Kto? Rynkowi analitycy twierdzą, że chwilowe (?) zniknięcie GTA: San Andreas z półek większości sprzedawców mogą, a wręcz powinni wykorzystać producenci i wydawcy innych elektroniczno-rozrywkowych produkcji, wprowadzając na rynek swoje, „gangsterskie” gry akcji. W końcu zapotrzebowanie na produkcje tego typu nie słabnie, a zagarnięcie części tortu może przynieść, konkurencyjnym dla Take 2, firmom wymierne korzyści. Czas pokaże, jak będzie.

GOL Newsroom

Zapraszamy Was do polubienia profilu Newsroomu na Facebooku. Znajdziecie tam nie tylko najciekawsze wiadomości, ale i szereg miłych dodatków.