SC2 to wielka lipa w porównaniu do części pierwszej. Nawet zestarzał się gorzej (i graficznie, i pod względem grywalności).
Poziomu tego tytułu nie powstydziłaby się nawet gazeta Fakt.
Kurcze, na pewno spróbuję tej gry ale muszę się zebrać i znaleźć dobry dzień, bo na pierwszy rzut oka po zainstalowaniu nie dałem rady z tym, że trochę to wygląda jak kuffno
No e wiem czy AI to właściwa droga ale ja nie gram w Lola właśnie przez toksyczność mimo, że uważam, iż mało która gra wniosła tak dużo do gamingu. Także ten tego...
Bardzo dobre! Szczególnie dla fanów Disco Elysium.Brakowało mi udźwiękowienia dialogów lub chociaż monologów :)
Kurcze, ładne to i klimat 40-tki dobrze odwozrowany ale nie dla mnie. Idź tu tłucz tyranidów, idź tam tłucz tyranidów i jeszcze gdzie indziej idź tłucz tyranidów. I nic poza tym. Zero motywacji.
Proste. Kiedyś popupy potem walle i doomscroll, teraz shorty, pętlę i autoplay. Wykorzystywanie wiedzy psychologicznej, by uzależniać i doić. Taka ciemna strona mocy. Strasznie nie lubię akurat tej strony Świata, w którym żyjemy obecnie. Nawet będąc świadomym, ciężko się temu opierać. Dużo energii idzie na to. Najłatwiej jest nie korzystać z tego typu serwisów.
Pograłem jeden wieczór. Jak dla mnie ta gra to taki random całkiem. Często dłużej przeżywam jak na chybił trafił robię wybory. I szybciej jest wtedy i exp lepiej leci... Tylko po co?
Właściwie to nie jest problemem to czym ta gra jest - jakiś taki destruction derby z klimatem twisted metal. Problem tej gry imo jest to, że to NIE JEST CARMAGEDDON.
Pamiętam jak kiedyś (ponad 20 lat temu, może 25) wypadł mi dysk z plecaka (czasy chodzenia z dyskiem do kolegi) i straciłem wszystkie dane. Od tamtej pory nie przyzwyczajam się do danych
Super fajne liniowe doświadczenie z niezłą fabułą i przepięknymi widokami. Brak zbędnych craftingów i innych otwartych światów tylko na plus.
Nie bez znaczenia jest fakt, że dzisiaj wcale nie łatwo się zaczepić na start w jakiejś firmie soft generującej. Taki młodzik kończy studia, idzie na rozmowę kwalifikacyjną, a tam wymagania z kosmosu. Kiedyś się szło do pracy i w niej uczyło rzemiosła. Od kilku lat na rozmowach młodzi muszą znać freamworki, zasady dobrego programowania, etc. A i tak wiadomo, że nawet jak wykują, by zostać przyjętymi to pożytek z nich na początku niewielki. Tyle, że niektórzy się z czasem wyrobią. Tak czy inaczej, ciężej dużo teraz zacząć. Próg wejścia dużo większy. To i się ludziom nie chce. Nie dziwię się.
Mój ulubiony :) Subiektywnie najlepsza częć Dooma do której wracam już któryś raz :) Feel ciężkiego i potężnego Slayera z tarczą, który stąpnieciem z wysokości miażdży demony - bezcenny. Ciężki ambient w połączeniu z ciązkimi riffami - miodzio. Historia rodem z heavymetalowych lat 80-tych - w to mi graj. WIENCYJ TEGO
Klimat ciężkich maszyn bardzo dobry. W ultra detalach wygląda obłędnie. Tyle, że postaci takie hamerykańskie i fabuła nijaka. Fajnie było zobaczyć ale umarłbym z nudów jakbym miał ograć kolejną część.
Dla mnie rok 2025 świetnie pokazuje, że najlepiej wychodzi jak Czesi robią gry czeskie, Francuzi francuskie etc. Inaczej jest uśrednione multi-nuda-kulti o wszystkim dla nikogo.
Takie o, jak większość tego, co Bethesda wypuszcza. Wystarczy kuć sztylet ze dwa wieczory, by wymaksować kowalstwo, potem wykuć sobie co się chce i wszystko jest mega proste. Historia i postaci w tej grze to żart. Sztampa i stereotypy. Świat tak samo, wszędzie kopiuj-wklej. I jeszcze smok co 5 minut. Straszna nuda.
Spoko, jak dla mnie to kuffno :P Takie zero pleasure.
O to, to. Cameron się zaciął i opowiada w kółko tę samą historię. No ale ludziom się podoba, płacą i oglądają.
Ale super! Drewno jak Gothic. Mega. Do tego ciekawe dialogi i historia. Wszystkiego się trzeba nauczyć i nie ma lekko :D Brak lvl scalingu i brak głupich znaczników. Pograłem wczoraj cały wieczór i pół nocki tak mnie wciągnęło.
Mam podobnie. Gra bardzo ładna i szanuję to ale to koniec plusów.
Jest tak strasznie nudna, że to aż niesamowite. Zastanawiałem się nawet czy to taki eksperyment był, żeby tak skopać fabułę i postaci. Też sądzę, że oglądanie schnącej farby przyniosło by mi więcej emocji.
Po dwóch wieczorach nie dałem rady i wywaliłem.
Nie dałem rady. Co z tego, że ładne? Może nawet i śliczne... A jednak nudne. Tak strasznie nudne, że aż ciężko mi w to uwierzyć. Jedyną jakkolwiek ciekawą postacią jest sama Aloy, reszta to jakieś cudaczne, bezpłciowe kukły, nie mające nic ciekawego do powiedzenia. Świat tych terraformujących maszyn też jakiś taki, że nie mogę za nic w niego uwierzyć. W pierwszą część jakoś jeszcze dałem radę pograć więc myślałem, że tutaj chociaż główny wątek ruszę ale nie.
Boszszsz. Słowa typu 'megahit' powinny być imo zakazane. Szczególnie jak coś startuje dopiero. Porażka. (przepraszam za wrzuty ale czasami no nie mogę)
Kurczę, uważam, że to naprawdę dobra gra.
Grałem dopiero w listopadzie, bo jakoś dałem się przekonać toksycznym recenzjom dużej części społeczności. Jednak może to dobrze ponieważ, gdybym zagrał na wiosnę to bym od razu odrzucił. Dlaczego? Otóż w lutym była premiera Kingdom Come Deliverence 2 ?? Gra, która pochłonęła mnie bez reszty. Po ukończeniu jej, żadna inna mi się nie podobała przez dłuższy czas. Co nie odpaliłem, by sprawdzić to reakcja była taka sama: "Mehhh, KCD2 lepsze, a tu wszystko zrobione gorzej."
Szanuję Obsidian za to, że tworzą światy z bogatą historią, w którą można wsiąknąć oraz za to, że eksperymentują dzięki czemu nie jest to kolejna nudna (dla mnie) gra w stylu Bethesdy czy Ubisoftu z generycznymi questami. Także tym razem się nie zawiodłem. Szczególnie zaciekawił mnie wątek z Sapadalem. Bardzo przyjemnie grało mi się także postacią z pistoletem w jednej ręce, różyczką w drugiej. Wiem, że tak jest nie optymalnie zapewne ale ja właśnie lubię, gdy gra daje mi różne możliwości i spodoba mi się na tyle, by chciało mi się swój styl znaleźć i mieć wczutę :)
Gra bardzo solidna. Żaden z jej elementów nie zasługuje na śpiewanie peanów na jego cześć lecz wszystkie są zrealizowane dobrze. Bawiłem się super.Jak dla mnie to najlepszy 'fallout' jaki wyszedł w ostatnich latach.
Ale rozumiem. Może na wyższym poziomie sposób z samymi wojami by nie przeszedł. Aż mnie korci żeby sprawdzić z ciekawości :)
A mi rzadna część Icewind Dale nie podeszła. Ledwo przeszedłem.
Brakowało mi dobrej historii, ciekawych postaci oraz angażujących questów. Były to gry skoncentrowane głównie na potyczkach, a i te były banalnie proste. Wystarczyło zamiast kombinować z doborem drużyny, zrobić samych wojowników i samo się przechodziło.
Mogę oczywiście się mylić ale wydaje mi się, że tekst powstał głównie o grach typu soulslike. Chciałbym się podzielić osobistym doświadczeniem. Szanuję design map w tego typu grach lecz pomimo tego odbijam się od nich skutecznie przez dwie rzeczy:
1. Roz(g)rywka polega na przechodzeniu x razy tego samego, co mnie nudzi. I konkretnie nie chodzi mi o to, że pokonuję jakiś fragment mapy ucząc się walki, ani o to, że powtarzam starcie z bosem ucząc się jego ruchów/ataków/etc. Dla mnie wręcz nie do przeskoczenia jest system, w którym, by powalczyć kolejny raz z bosem muszę dajmy na to 15 minut przedzierać się przez jakiś leszczy. Nie rozumiem, co ma to wnosić.
2. Fabuła jest znikoma. Tak, składamy całość z jakiś szczątków informacji zawartych w opisach przedmiotów lecz tego jest super mało. Dla mnie głębokość świata polega na opisaniu go. W grach takich jal Torment, Mass Effect 2 czy Cyberpunk potrafiłem siedzieć godzinami w menu i czytać opisy wszystkiego: frakcji, postaci, lokacji, przedmiotów, zależności, historii itd. I wtedy czułem prawdziwość i głębię świata. Dopełniały to czasami wręcz absurdalnie długie rozmowy z postaciami. Sprawiało to, że mogłem spędzić w tych światach dowolną ilość czasu i zrobić wszystko, bo po prostu dobrze się tam czułem.
Nie neguję poczucia głębi wynikającej z elementów wymienionych w artykule (dobry tekst swoją drogą), po prostu mam inaczej. Dla mnie głębia to opis świata. Spójność w tysiącach linijek tekstu oprawiona dobrym stylem graficznym. Dodatkową immersję zapewnia porządne udźwiękowienie i motion capture. Ale przede wszystkim historia. Dla mnie nie ma historii to nie ma zabawy. Z małymi wyjątkami typu Rayman Legends, hdzie historii nie było, a dalej bawiłem się świetnie ;)
Wszystko zależy czego oczekuje się od gry. Mi się bardzo podobało. Zawsze ceniłem wyżej ciekawą historię i dobrze napisane postaci niż system walki czy umiejętności. Także tak, bawiłem się doskonale. I mówię to jako fan pierwszej części. Znowu czułem się jak wampir, wysyłałem krew i latałem po dachach :F
Dla mnie ta gra to porażka. Jedynie kampania mi się podobała (ta w podstawce, bo w dodatku, dla odmiany, była tak słaba, że praktycznie niegrywalna). Nie widzę korzyści z otwartości świata. Regrywalność w tej grze nie istnieje. Znowu wystarczy wysiedzieć parędziesiąt godzin, by byle jaka klasa postaci zamieniała się w kombajn do koszenia potworów. Nie ważne czy rozjeżdża się je barbarzyńcą z trąbą, czarem czarodziejki, czy też innym skilem innej postaci. Sprowadza się to do tego samego - jak największego dps. Jest to proste, monotonne, nie wymaga uwagi ani umiejętności oraz nie daje satysfakcji. Przedmioty lecą w milionach, a wszystkie są nudne i takie same.
To cały czas ta sama gra, z tą samą historią opowiadaną w kółko w każdej części tyle, że z innym settingiem. Dla mnie straszna nuda. Nieciekawe postacie, 5 rodzaji questów, no nie angażują mnie te światy prawie wcale. A szkoda, bo są ładne i chętnie bym poeksplorował gdyby było co. Za każdym razem zastanawiam się kiedy się to ludziom przeje i przestaną kupować. Głosujemy portfelem i jeśli kupujemy to będą dalej robić to samo. Może ktoś lubi i mu potrzebne, nic mi do tego. Jak się sprzeda to może następny będzie asasyn w kosmosie z ufolami-templariuszami.
Na premierę PoE2 nie mogłem narzekać. Dało się grać normalnie po kilku godzinach. Premiera D4 to dopiero była katastrofa, a dodatku jeszcze większa. Grać się nie dało przez wiele dni.
Jak dla mnie to wszystkie te serwisy streemingowe mogą nie istnieć. Prawie za każdym razem jak chciałem coś obejrzeć okazywało się, że nie tego wcale albo jeszcze nie ma, albo już nie ma. Ot, kolejny rak powodujący doomscroll podobnie jak serwisy społecznościowe.
Come on... Nie da się pisać tych tytułów sponsorowanych artykułów bez wrzuty na inne firmy? A w następnym odwracacie piłeczkę i to Moto jest dobre, a co innego bee. Imo to słabe po prostu. Pozdro :)
Totalnie niczym. Nie wiem, który Dragon Age to większa porażka: 2 czy Inkwizycja. Dla mnie po zastanowieniu Inwikwizycja, bo nie lubię single player mmo ale 2 druga część też była epicko słaba. To jedna z tych serii, gdzie tylko podstawka była dobra. Nie mówię, że nie możliwe, by część czwarta mogła być dobra ale zbyt wielkiego prawdopodobieństwa na to nie ma.
Ja grając w serię zastanawiałem się nad wyborem: Triss czy Shani. Yennfer to przykład kobiety z którą będąc można zepsuć sobie życie. Pamiętam jak się cieszyłem z tego zadania z dżinem, gdzie w końcu Geralt mógł się od niej uwolnić :D
Dla Breath of the wild kupiłem Switcha. Gra jest dla mnie fenomenalna. Mimo, że jestem nastawiony na fabułę i raczej nie przepadam za otwartymi światami (przez ich generyczną nudę) to ostatnia Zelda rzuciła mnie na kolana. To szczyt szczytów. Samo przebywanie w tej grze sprawiało mi frajdę. Dawno się tak dobrze nie ubawiłem. Jak miałbym określić tę grę jednym słowem to brzmiało by ono "przygoda". Za każdym razem łapałem się na tym, że byłem ciekawy, co będzie na jakimś wzgórzu, klifie, górze itd. I co najlepsze, jak się 'natrudziłem' i wszedłem na jakieś miejsce, co mnie zaciekawiło to tam coś było! Gra mnie nagradzała. A to przydatnym itemem, a to widokiem lub też kolejną zajawką na to, gdzie się udać. Po raz pierwszy w życiu fabuła nie miała dla mnie znaczenia i nie była mi potrzebna do zanużenia się w świecie gry. Świecie, który jest idealny - nie za duży, nie za mały. Ma wspaniały styl graficzny, który mnie zachwyca i jednocześnie udowadnia, że można zrobić jedną z najlepszych gier ever na tablet, który dziś ma jakieś pięć lat. To nie sprzęt gra pierwsze skrzypce, a klimat/miód/grywalność.
No ja przez to nie dałem rady przejść na konsoli. Dopiero po zainstalowaniu moda na zwiększanie prędkości na PC poszło. Bo o ile ładnie tam w tym świecie to odległości są baaaaardzo duże i ileż można jechać tym koniem tą samą trasą? No ale jak już wspomniałem - kamera filmowa i speed x10 załatwiły tę niedogodność.
Aaaaaa, i jeszcze Artur nie chciał biegać po obozie, o zgrozo. Przecież jak ktoś chciałby to mógłby po nim chodzić 'dla klimatu' albo jechać koniem przez pół godziny po cośtam gdzieś tam ale żeby zmuszać do tego?
Geralt przynajmniej może biegać po mieście, a nie wlec się smętnie jak Artur, by gra trwała kilka godzin dłużej.
Zgadzam się :) Ale już ludzi obrażających, stalkujących etc jest zatrzęsienie. Często trzeba w głowie hejterfiltr włączyć.
Tylko, że to jest tak, że przestępstw czy też wątpliwie moralnych zachowań w sieci jest pierdylion srylionów w każdej sekundzie. Skąd wziąć tylu policjantów, adwokatów, sędziów, czasu itp?
A ja to mam taką polewkę z ludzi, którzy mają ból zada o to, że innym się podoba Cyberpunk. Problemy ludzi pierwszego świata.
Ładne to to bardzo i postacie dobrze odwzorowane, i główny wątek całkiem ciekawy. Jednak jest to gra akcji, a ta wyszła tak, że nie wiadomo co się dzieje. Jeden wielki chaos. Gry z serii Arkham i Marvel's Spider-Man robiły to dobrze. Im dłużej grałem tym bardziej miałem kontrolę nad sytuacją. Tutaj natomiast wygląda to tak jakby była to zwykła strzelanka, tylko w szacie superhero, gdzie biegnie na gracza cały czas mnóstwo robotów czy innych syntetoidów. Do tego jest to kiepsko zbalansowana, nie czuć wcale mocy bohaterów, loot daje zero frajdy i to wszystko mega powtarzalne.

Jak komuś nie działa to polecam zmienić pamięć wirtualną windowsa.
Ja ustawiłem na minimalną: 4096, maksymalną: 16384 i przestało wywalać.
Pamiętam, że w czwartej części też miałem taki problem i też pomogło.
Jeśli chodzi o samą grę to bardzo ładna i przyjemna, jak to Forza Horizon. Lubię czasem popykać dla relaksu, najlepiej na jakimś dużym ekranie i z padem w dłoni.
Nie widzę żadnej różnicy w stosunku do części poprzedniej :P No może oprócz tego, że teraz jest Meksyk ale wyspy też były piękne. Mam dobre wspomnienia - jak kiedyś mieszkałem dwa lata w Anglii to zjeździłem ją wzdłuż i wszerz i uważam, że jest przepiękna, zwłaszcza Szkocja jesienią.
Nintendo po raz kolejny serwuje totalnie unikatowe doświadczenie. -1 za nieidealne sterowanie.
Grafika przepiękna. I nie chodzi mi tu o szczegółowość czy jakość tekstur, a o wizję artystyczną, która świetnie prezentuje epokę i jest unikatowa na tle innych produkcji.
Przez pierwsze godziny rozrywki bawiłem się wspaniale: wsiąkałem w klimat skradając się, biegając za lisami, ucząc się walczyć, etc.
Niestety po mniej więcej dziesięciu godzinach czar prysł, a tytuł okazał się kolejną grą z otwartym światem, gdzie zabija się setki takich samych przeciwników, szuka setek w sumie nic niedających znajdziek i wykonuje się w kółko do bólu powtarzalne misje poboczne.
Na szczęście dawno wyrosłem z przechodzenia każdej gry, która mi się spodobała. Przez te kilkanaście godzin bawiłem się dobrze :) Na dłużej szkoda życia (imo).
Ograłem od razu po premierze, a teraz po roku i stwierdzam, że jest świetna :)
W Vice City bardziej mnie frustrowala misja podczas, której trzeba było wygrać wyścig uliczny, by zwerbować kierowcę do napadu na bank. Niestety inni uczestnicy wyścigu mieli szybsze samochody i wystarczył malutki błąd, by powtarzać misję w kółko.
Ultimate Spider-Man experience :) Jak dla mnie jeśli chodzi o tego typu gry to ustępuje tylko Arkham City.
Do grania na słuchawkach po ciemku :)
Kraków? Zrujnowany ośrodek? Świat po drugiej stronie lustra jak z twórczości Beksińskiego? Akcja gry pod koniec lat 90-tych?
Jak dla mnie rewelacja :) Pamiętam, że w tamtym okresie sporo włóczyłem się po różnych opuszczonych miejscach. Postkomunistyczne ruiny były takie szare i ponure. Budziły niepokój, często wyobrażałem sobie, że tu i ówdzie coś złego się wydarzyło. W Medium jest to oczywiście wspaniale podkręcone... no i pięknie przedstawiona ta brzydota :D Fanem twórczości Beksińskiego też jestem także dla mnie klimat trafiony na 100%
Jak dla mnie arcydzieło. Jedna z najlepszych. Fabularnie, muzycznie, graficznie.
Niestety w porcie na PC występuje taki problem, że jak ma się kartę nvidia to wyrzuca co chwilę do pulpitu. Rozwiązaniem jest zainstalowanie starszych sterowników, u mnie sprawdziły się te: 456.55-desktop-win10-64bit-international-dch-whql
Jeden z lepszych Asasynów jak dla mnie. Wiele rzeczy zrobionych dobrze, jednak fabularnie bardzo kiepsko, w ogóle się nie przywiązywałem do postaci, nie ważne czy ktoś ginął czy nie. Do tego Świat niby pełen kontentu ale dalej pusty, bo wszystko powtarzalne. Nawet oblężenia twierdzy powtarzalne. Ot jedną czy dwie bitwy się rozegra to jakby rozegrać wszystkie. Nie czułem satysfakcji z grania w tą grę.
Gram od ponad 20 godzin na rtx2060 i nie natrafiłem na nic, co by mi przeszkadzało. Nic się nie zacięło, nie wywaliło, questy działają. Z gliczy to widziałem latający telefon czy ciało, które po strzale zastygło robiąc jakby mostek ale to normalne rzeczy w grach z otwartym światem.
Historia w głównym wątku genialna i świetnie opowiedziana. Poboczne dopiero będę sprawdzał.
W rozszerzeniu jak dla mnie przesadzili z poziomem trudności... Jest trudno i dość nudno, bo w kółko to samo. Jednak jak ktoś chce skilla robić to myślę, że się nie zawiedzie :)